![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
BOLESŁAW CHROBRY WIELKI Bolesław Chrobry Wielki - jak głosi napis na jego pomniku
we
Wrocławiu -
POMNIK WE WROCŁAWIU
Uwaga! Mówią o zburzeniu pomnika
największego w historii dobroczyńcy Wrocławia.
Obraz 2. R. P. 1000. '
Syn i dziedzic Mieszka - Bolesław Chrobry dźwignął Polskę na wyżyny potęgi, której ani nie podejrzewali sąsiedzi z Zachodu. Stąd pobożna pielgrzymka Ottona III cesarza Niemiec do grobu św. Wojciecha - zmienia się w akt chwały i uznania dla polskiego władcy. Mądry Bolesław wie, że świetność przyjęcia, bogate dary rozsławią imię Polski w ówczesnych niemieckich kronikach. To też wyciąga z tego korzyści natychmiast. Prócz symbolicznego aktu koronacji, uzyskuje ku zgorszeniu niemieckich arcybiskupów, podniesienie katedry gnieźnieńskiej do rzędu niezależnych metropolii. Na obrazie, przy ołtarzu, na którym położono trumnę ze szczątkami św. Wojciecha stoi Bolesław trzymając włócznię św. Maurycego i gwóźdź z Krzyża Świętego - dar Ottona. Biskup Radzynty wraz z cesarzem kładą mu na głowę koronę królewską. Cesarz, Otto boso - taki jest bowiem wyraz czci jego dla świętego męczennika. Cesarskie buty trzyma tymczasem giermek w głębi na prawo. Za Ottonem królowa Kunhilda z synem Mieszkiem II. Dalej rycerz Stoigniew piastujący miecz, obok Światopełka księcia kijowskiego i Bezpryma, starszego syna Bolesława. Na pierwszym planie na prawo rycerz Nawoj z rodu Sieciechów wsparty na tarczy i w hełmie z orlimi skrzydłami. Obok złotego tronu - podarunku. Ottona, stoi brat króla Władywój, trzymając chorągiew królewską. Zza kolumny wygląda Emeryk węgierski. W głębi kościoła rycerstwo i zachwycony uroczystością tłum. .U Matejki data powyższej sceny oznaczona RP. 1001. Ol drzewo 7l X 105 cm. Sygn. d. pr.: "J. M. rp. 1889",Felieton , 11.
grudnia 2009
Dostosuj się albo giń. Zależnie od
przekonań każdy wywodzi tę zasadę z zaufanego źródła. A to z publikacji
Karola Darwina z 1859 r. p. t. "O powstawaniu gatunków drogą
naturalnego doboru czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o
byt" (On the Origin of Species by Means of Natural Selection, or the
Preservation of Favoured Races in the Struggle for Life), a to z
zawołania francuskiej Legii Cudzoziemskiej "marche ou creve" - maszeruj
albo umieraj, tłumacząc elegancko, a to z tradycji własnego narodu. W połowie naszej ery, czyli z końcem X wieku po narodzeniu Chrystusa, władca Polan książę Mieszko dostosował się sytuacji powstałej w wyniku trwającego od kilkuset lat, od czasów Karola Wielkiego, marszu na wschód Germanów Wschodnich i Zachodnich, czyli Niemców i Francuzów. Chrzest Polski wytrącił im z rąk pretekst do powtórzenia rzezi, której dokonali na ziemiach Słowiańszczyzny Zachodniej i znacznie osłabił, a na pewien czas nawet zahamował, ich parcie na wschód, czyli Drang nach Osten. Pod władzą Piastów Polska natychmiast wniosła wielki wkład w budowę wspólnego europejskiego domu. Bolesław Chrobry Wielki - jak głosi napis na jego odsłoniętym w 2007r. wspaniałym pomniku we Wrocławiu - to "w roku 1000 sprzymierzeniec papiestwa i cesarstwa w jednoczeniu Europy". W tym właśnie roku nasz pierwszy koronowany król uczynił ze stolicy Śląska jedną z metropolii znanego współczesnym świata. Biskupstwo we Wrocławiu do 1821r. było podporządkowane arcybiskupstwu w Gnieźnie. Po ponad dwóch latach od postawienia pomnika przez polskich patriotów w obecnie oblężonym Wrocławiu czas najwyższy, aby władze miejskie wreszcie dostrzegły komu miasto zawdzięcza wyniesienie a komu upadek. Bowiem przed tysiącem lat Polacy do sytuacji się dostosowali, ale tożsamości nie utracili, a dzięki przyjęciu chrześcijaństwa nie tylko uratowali się przed zagładą fizyczną, lecz także - co jeszcze ważniejsze - przyjęli Dobrą Nowinę, która naszą tożsamość ubogaciła. Na tle wieczności, doczesne korzyści z Chrztu Polski mogą wydawać się miałkie i nie warte rozważań, ale przecież nie co innego jak nasz byt na tym padole łez i rozpaczy decyduje o wyroku Sądu Ostatecznego. Wydawałoby się, że po upływie tysiąca lat każdy Polak już doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że każdy czyn przynosi jakieś skutki. Wytyczne postępowania i kodeks karny określił sam Sędzia Najwyższy, a światli ludzie dzień w dzień, rok po roku, wiek po wieku przybliżają te wymagania każdemu, kto chce słuchać. To że niektórzy słuchać nie chcą, to że postępują wbrew nakazom i zakazom, że nie myślą o przyszłości, że ulegają fałszywym doradcom i oszukańczym namowom, jest tak ludzkie jak Boskie jest miłosierdzie. Zdając sobie sprawę z prawa do błądzenia i dozgonnej możliwości poprawy (tylko i aż dozgonnej), odzyskujemy pewność siebie i siłę do starań o zasłużenie na wybaczającą miłość Pana Boga, która i tak jest niczym nie ograniczona. W miarę upływu lat życia dostosowujemy się do zmieniającego się świata, nieraz popełniając strategiczne błędy, kiedy będąc u szczytu powodzenia zapominamy o głębokiej mądrości zawartej w przysłowiu "fortuna toczy się kołem", "fortuna toczy się kołem, pod kołem to pojąłem" - jak to spuentował Jan Sztaudynger, autor obscenicznych fraszek, ale także wspaniałego zbioru utworów - lamentów nad wojennym trupem miasta Wrocławia, wydanego w Poznaniu w 1947r. pt. STROFY WROCŁAWSKIE (okładka i rysunki w tekście Jana Wronieckiego), z których kilka, charakteryzujących się pięknem formy i porażających grozą treści, zamieściłem na poświęconej Śląskowi stronie halat.pl/silesia.html. Lwowianie i Polacy z innych stron kraju, którzy niewyobrażalnym dzisiaj wysiłkiem umysłów i rąk podnieśli Wrocław z gruzów, nie mogą pogodzić się ze sposobem, w jaki wielu będących obecnie u władzy obraca wniwecz polskość miasta i kierując się, zapewne owocującą w zleceniach, posadach, grantach, nagrodach i unijnych karierach, dewizą "dostosuj się albo giń", budują markę miasta na regermanizacji. Widomym znakiem regermanizacji Wrocławia jest odbudowany za ciężkie pieniądze symbol dwustuletniego zaledwie panoszenia się prusactwa w mieście - pałac strasznego Fryca Polakożercy. Wykopaliska archeologiczne słowiańskich osad z początków Wrocławia, próby rekonstrukcji - dla potrzeb turystów - tak wspaniałych budowli romańskich, jak te, które powstały za sprawą Piotra Włosta, możnowładcy plemienia Ślężan, który już za życia stał się chodzącą legendą, nie mogą doczekać się odpowiadającego ich unikatowej wartości zainteresowania i finansowania. Konformistyczna realizacja zasady "dostosuj się albo giń" polegająca na wyrzeczeniu się narodowej tożsamości to nic innego jak zdrada narodowa. Niech ci, którzy się jej dopuszczają nie zapomną, że fortuna toczy się kołem, że naród pamięta, że nie zawsze przebacza. Przyjęcie chybionej strategii na podstawie fałszywych założeń prędzej czy później skończy się klęską. Wystarczy przyjrzeć się zgniłym owocom, jakie wydają nasiona kłamstwa, w szerokim tego określenia pojęciu - od nasion roślin genetycznie modyfikowanych po kłamstwa historyczne, polityczne, czy naukowe. Budowanie marki Wrocławia na tradycji pruskiej jest właśnie zgniłym owocem tych trzech kłamstw i niezależnie od kosztów poniesionych przez wiadomych inwestorów i korzyści przyjętych przez wiadomych zleceniobiorców przyniesie same straty każdej ze stron konfliktu, także, niestety, polskiej - poddanej narastającej presji nacjonalistycznego naporu. Nie takie mistyfikacje runęły w przeszłości, nie takie kompromitują się na naszych oczach. (...) dr Zbigniew Hałat | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||