dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna
Felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005
2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016

Rok 2005



Felieton w Radio Maryja, 13 października 2005


Szczęść Boże!

W maju 2005 roku w Niemczech  po raz 51. zebrała się sprawująca realną władzę nad światem grupa Bilderberg.  Grupie Bilderberg przewodniczy prezes firmy  Suez-Tractebel zajmującej się wytwarzaniem energii, przesyłem gazu i usługami energetycznymi.  W skład tej firmy wchodzi światowy potentat w zakresie budowy i ekspolatacji wodociągów - Lyonnaise des Eaux. Sekretarzem generalnym grupy Bilderberg jest przedstawiciel globalnej wywiadowni gospodarczej Goldman Sachs International.

W majowym spotkaniu wzięli udział prezesi banków, byli i obecni komisarze Komisji Europejskiej, ministrowie różnych krajów, szefowie światowych korporacji, jak Coca-Cola, Shell, BP, Siemens, Ford, DaimlerChrysler, Bauholding Strabag, ThyssenKrupp AG, Novartis, Rothschild, znane osobistości, jak David Rockefeller z banku JP Morgan, Paul Wolfowitz z Banku Światowego, Natan Sharansky, czy Henry Kissinger obok przewodniczącego międzynarodówki socjalistycznej Antonio Guteressa i George Papandreou, prezesa greckich socjalistów, a także Angela Merkel, przewodnicząca CDU. Licznie reprezentowane były opiniotwórcze koncerny medialne: International Herald Tribune, Financial Times, Economist, Newsweek, Le Figaro, Der Standard, Axel Springer, Washington Post,  Die Zeit, a nawet Hubert Burda Media.  Rangi spotkaniu nadawała obecność sekretarza generalnego NATO i przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Polska na spotkaniu grupy Bilderberg była także „reprezentowana” przez pana Andrzeja Olechowskiego, który na swojej stronie internetowej sam przedstawia się jako członek komitetów doradczych: Goldman Sachs, Creditanstalt, Banca Nazionale del Lavoro, International Finance Corporation, The Newmarket. Pan Andrzej Olechowski uczestniczył w obradach grupy Bilderberg  w 1995r. jako minister spraw zagranicznych rządu SLD-PSL, w latach 1996 – 1999 jako prezes firmy Central Europe Trust, w 2001r. już jako lider Platformy Obywatelskiej i były kandydat na prezydenta  RP, zaś w 2003, 2004 i 2005 jako lider Platformy Obywatelskiej. W 1998 panu Olechowskiemu w spotkaniu grupy Bilderberg towarzyszyła pani Hanna Suchocka, minister sprawiedliwości, a w roku 2005 pan Jacek Szwajcowski, prezes Polskiej Grupy Framaceutycznej.

Ponieważ  niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej dopuszczają się furiatycznych ataków na Radio Maryja, publicznie podważając wiarygodność niewygodnych im faktów, uprzejmie informuję wrogów wolności wypowiedzi, że informacje o uczestnikach kolejnych spotkań grupy Bilderberg można znaleźć na stronie internetowej , do której BBC przekierowuje osoby zainteresowane swoim artykułem „Bilderberg - szczyt teorii spiskowej”.  BBC zastrzega się, że nie odpowiada za zawartość zewnętrznych stron internetowych i ja też to czynię, przypominając zwolennikom kneblowania ludziom ust, że Polacy żadnemu totalitaryzmowi nigdy jeszcze nie ulegli, a cenzura narzucana przez prusactwo, carat, hitleryzm i komunizm  odniosła odwrotny do zamierzonego skutek, choć za cenę wielkich ofiar, które symbolizuje męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, której 21. rocznica przypada we wtorek 19. października.

W pierwszym zdaniu  wspomnianego artykułu BBC można przeczytać: „Grupa Bilderberg, elitarna koteria zachodnich myślicieli  i manipulatorów władzy, była i jest oskarżana o rozstrzyganie o losach świata za zamkniętymi drzwiami.”. W świetle tego rodzaju opinii pojawiających się w światowych środkach masowego przekazu, niech mi wolno będzie wyrazić zaniepokojenie źródłami dziwnej zbieżności ujawnionych dotychczas wspólnych interesów pani Angeli Merkel, obecnie kanclerza Republiki Federalnej Niemiec  i pana Donalda Tuska, kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz roli pana Andrzeja Olechowskiego, stałego bywalca spotkań grupy Bilderberg w wykreowaniu pana Donalda Tuska na kandydata na prezydenta, łącznie z generowaniem sił, w tym medialnych, i środków finansowych na wyborcze przedsięwzięcia Platformy Obywatelskiej, wszak zgodnie z konstytucją RP finansowanie partii politycznych jest jawne.

Ktoś by mógł powiedzieć, że lider Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski dzięki przynależności do grupy Bilderberg jest gwarantem zapowiedzi kandydata tej partii na prezydenta: „będziemy dumni z Polski". Ktoś inny, że z powodu ewidentnych związków Platformy Obywatelskiej ze sprawcami zrujnowania naszego kraju, głosując na Tuska, Polacy znów padną ofiarą strategii trzech „o”: ogłupić, okraść, ośmieszyć. Zainteresowanym pozostał tydzień na przekonanie wyborców, zwłaszcza tych, dla których nadchodzące wybory prezydenckie mogą być ostatnimi w życiu. Za pomyłkę nad urną zapłacą bowiem, albo  odcięciem od możliwości dojazdu do lokalu wyborczego z powodu dalszej likwidacji linii kolejowych lub autobusowych, albo brakiem możliwości korzystania z opieki zdrowotnej ratującej przed przedwczesną śmiercią, bądź pogłębiającą się niepełnosprawnością. Niechby też kandydat grupy Bilderberg z właściwą sobie urokliwą szczerością zapewnił swoich zamożnych i zdrowych entuzjastów, że wystarczy im pieniędzy na dostatnie życie, bo nie pozwoli, aby międzynarodowe koncerny nadal panoszyły się w naszej Ojczyźnie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 27 października 2005

Szczęść Boże!

Podczas złotej polskiej jesieni 2005r. demokratyczne wybory Polaków przyniosły zwycięstwo polskiej racji stanu. Zwyciężyła polska racja stanu wolna od gnuśnego kunktatorstwa, zgniłych kompromisów i nachalnego serwilizmu w stosunku do dowolnego ośrodka zagranicznej władzy. Tuż po wyborach zaczęły spadać maski z wielu twarzy. Najemnicy i politycy antydemokratycznych pseudoelit z pogardą odnoszą się do wyboru większości, a powołując się, o zgrozo!, na dobro publiczne, dają upust swojej manii prześladowczej w stosunku do osób nie zgadzających się z ich poglądami. Łamią przy tym wszelkie prawa człowieka i obywatela oraz biją rekordy śmieszności,  wynosząc się ponad innych z racji miejsca zamieszkania, wykształcenia i posiadanych pieniędzy.
 
Już żyjący na przełomie XV i XVI wieku św. Tomasz Morus zwrócił uwagę na fakt, że istnieje jakieś sprzysiężenie bogaczy, dbających o własne tylko korzyści pod pozorem dobra publicznego. Tomasz Morus kanonizowany w 1935r. przez Piusa XI, w roku 2000 został ogłoszony przez Jana Pawła II patronem wszystkich rządzących i polityków. U progu trzeciego tysiąclecia Chrześcijaństwa Ojciec Święty uznał, że postać tego świętego jako patrona polityków przyniesie korzyści dobru publicznemu, co uzasadnił następująco: <<Jest wiele powodów proklamowania Tomasza Morusa patronem mężów stanu i osób życia publicznego. Wśród nich pojawia się odczuwane przez świat polityki i administracji publicznej zapotrzebowanie na wiarygodne wzorce zachowań zdolne wskazywać drogę prawdy w tych czasach dziejów, w których narastają trudne wyzwania i  najwyższa odpowiedzialność. Rzeczywiście, w naszych czasach struktury społeczne są na nowo kształtowane przez innowacyjne siły ekonomiczne, a z drugiej strony, osiągnięcia naukowe w dziedzinie biotechnologii podkreślają potrzebę obrony życia ludzkiego na każdym etapie rozwoju, podczas gdy obietnice nowego społeczeństwa – skutecznie przedstawione zdezorientowanej  opinii publicznej – pilnie domagają się jednoznacznych decyzji politycznych na korzyść rodziny, młodych ludzi, osób starszych i zepchniętych na margines.>>. Tomasz Morus głosił zasady egalitaryzmu, czyli poglądu społeczno-politycznego uznającego za podstawę sprawiedliwego ustroju społecznego zasadę równouprawnienia obywateli pod względem ekonomicznym, społecznym i politycznym.
 
Równość obywateli jest droga wszystkim Polakom od pradziejów, a teraz wymaga od wszystkich stanowczej i bezkompromisowej obrony. Musimy stanąć murem za ludźmi, którym większość wyborców powierzyła swój los. Ich misja będzie niezwykle trudna. Nasi przedstawiciele zastaną w miejscach swojej służby narodowi swąd spalonego papieru, zapchane pojemniki niszczarek dokumentów, wyczyszczone twarde dyski komputerów. Przecież polakożercy z Rzeszy Niemieckiej,  Sowietów, PRL i III RP mieli i nadal mają swoje straszne tajemnice, po których ślad zaginął wraz z życiem i majątkiem ich ofiar. Nasi wybrańcy zastaną w ministerstwach i innych urzędach państwowych liczne zastępy wrogich im urzędników skrycie uprawiających sabotaż, bądź po prostu niezdolnych do rzetelnego wykonywania swoich obowiązków, bo pochodzących z negatywnej selekcji. Przez pewien czas - oby jak najkrótszy - będziemy składać się na utrzymanie  pałacowych dworzan i załganych autorytetów moralnych, skorumpowanych urzędników i leniwych inspektorów, przestępczych koterii w ośrodkach władzy różnych szczebli i wiernie im służących  propagandystów opłacanych z podatku radiowo-telewizyjnego. Złodzieje w białych kołnierzykach pod krawatem bezczelnie okradający nas z Boga, Honoru, Ojczyzny,  pieniędzy i zdrowia nie czmychną nagle w popłochu, a mając zbyt dużo do stracenia, w tym swoją wolność i  łupy, zrobią wszystko, aby wielkie zwycięstwo Polakom zohydzić. Posługując się ludźmi o mało skrywanej antychrześcijańskiej i antypolskiej postawie,  często przy tym psychicznie niezrównoważonymi, użyją każdej argumentacji i każdej formy walki politycznej zmierzającej do upadku IV Rzeczypospolitej, w której po raz pierwszy od 66 lat  możemy urządzać własny dom po swojemu.
 
Każdy Polak wiąże jakieś szczególne nadzieje z IV Rzeczypospolitą. Moją nadzieją jest spełnienie dewizy ruchu ochrony zdrowia zamieszczanej pod winietą czasopisma Zagrożenia Zdrowia w Polsce. Pochodzi ona z dzieła Cycerona De legibus (O prawach) i brzmi następująco: SALUS POPULI SUPREMA LEX ESTO, co można przełożyć DOBRO LUDU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM lub też ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM. Już w naszych czasach zdrowie narodu w następujący sposób definiuje prof. med.  Jan Karol Kostrzewski, twórca polskiej szkoły epidemiologii, zmarły 27. maja 2005r.: zdrowie społeczeństwa ludzkiego jest to nie tylko brak choroby oraz dobry stan zdrowia fizycznego, psychicznego i społecznego jednostek składających się na dane społeczeństwo, ale również harmonijny rozwój naturalny ludności oraz takie warunki otoczenia, które sprzyjają zdrowiu ludności.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 3 listopada 2005

Szczęść Boże!
Polityka to umiejętność zdobycia i utrzymania władzy państwowej. Bywają politycy, którym sił wystarczy tylko do zdobycia władzy i można o nich powiedzieć, że są skuteczni w zakresie autoreklamy.  A reklama - jak wiadomo - pokazuje tylko jedna stronę monety. Z wyborczej reklamy wynika, że na monecie widnieje orzeł, a po wyborach okazuje się, ze na odwrotnej stronie monety, tam gdzie miała być reszka, jest n.p…„rzeszka”. Zamiast konkretnego nominału, jakiś dziwny układ o każdej z możliwych barw tęczy, spoza których ledwie przebijają się nasze biało-czerwone. Dobrzy obywatele zrobili wszystko, co było w ich mocy: poszli do urn wyborczych i wybrali upragnioną przyszłość. Wyborcom pozostaje ufać, że głosowali na mężów stanu a nie na pętaków. Wyborcy przez jakiś czas cierpliwie poczekają na spełnienie wyborczych reklam, chyba że wyjadą z kraju w poszukiwaniu lepszych, bezpieczniejszych warunków życia i perspektyw dla swojej rodziny. Chyba że z powodu braku pomocy lekarskiej nie dożyją skutecznej realizacji sztandarowego hasła zwycięzców wyborów, jakim była  naprawa ochrony zdrowia.

A jest co naprawiać. Trudno uwierzyć, ale według opublikowanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych tegorocznego raportu w sprawie rozwoju cywilizacyjnego przeciętna długość życia stawia nasz kraj na 49. pozycji wśród 175 krajów świata. Z dłuższego od nas życia mogą się cieszyć nawet obywatele  zaliczanych do tzw. Trzeciego Świata krajów Ameryki Łacińskiej, jak Costa Rica, Chile, Urugwaj i Panama oraz zrujnowanych niedawną wojną Bałkanów, jak Chorwacja oraz Bośnia i Hercegowina.

Znaczną część  przedwczesnych zgonów można przypisać warunkom leczenia w szpitalach i przychodniach oraz  dostępności skutecznej opieki zdrowotnej w Polsce. Przez kilkanaście lat władze sanitarne nie potrafiły wyegzekwować postanowień Rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 21 września 1992 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej. Po przejściu siedmiu „dostosowawczych” nowelizacji rozporządzenie, które miało zapewnić bezpieczeństwo pacjentom i pracownikom służby zdrowia, zostało w czerwcu 2005r. zastąpione nowym. Pomimo upływu wielu lat, postępu technicznego, a przy tym podwojenia się dochodu narodowego,  właściciele - zarządcy przychodni  i szpitali  także w 2005r. głośno krzyczą, że nie są w stanie spełnić wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładów opieki zdrowotnej.

Skutki zaniedbań w tym zakresie ilustruje między innymi porównanie losu pacjentów narażonych na zakażenie wirusami zapalenia wątroby typu B  i  typu C. Dzięki wprowadzeniu w 1993r. intensywnego programu zapobiegania i zwalczania wirusowego zapalenia wątroby typu B do 2004r. roczna liczba zarejestrowanych zachorowań spadła z 13 296 do 1 473. Tylko w ciągu pierwszego dziesięciolecia działania programu można było zapobiec około 85 tysiącom zachorowań na ostrą postać tej choroby i 13 tysiącom postaci przewlekłych. Było to możliwe dzięki istnieniu skutecznej szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Niestety, szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu C nie jest dostępna. W przypadku tej choroby, jak i wielu innych, którymi zagraża nieprzestrzeganie wymogów sanitarno-przeciwepidemicznych, zapobieganie opiera się nie na szczepieniach a na skutecznej sterylizacji sprzętu do zabiegów medycznych, tzw. inwazyjnych, do których należą wstrzyknięcia i inne zabiegi z naruszeniem ciągłości tkanek, endoskopia, dializa. W 1997r., tj. w pierwszym roku niepełnej rejestracji zanotowano 997 zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu C, w roku 2004  - 2 059, a od 1. stycznia do 15 października 2005r. już 2 336.  Dane te w żadnym przypadku nie odzwierciedlają rzeczywistego zagrożenia, gdyż według oszacowań częstość zakażeń wirusem zapalenia wątroby typu C w Polsce sięga 1,5%, co oznacza, że ok. 600 tys. osób może być rozsadnikami zakażenia w szpitalach, przychodniach, zakładach fryzjerskich, kosmetycznych, czy też w miejscach pokątnego wykonywania tatuażu lub zakładania kolczyków. Jednak w odróżnieniu od miejsc nielegalnych usług, które powinny być likwidowane przez policję z równą starannością, jak zagrażające tymi samymi chorobami miejsca wstrzyknięć narkotyków, szpitale i przychodnie są przecież finansowane ze środków publicznych. Co więcej, roszczenia poszkodowanych pacjentów pokrywają z ubezpieczeń. A koszty polis ubezpieczeniowych opłacają z funduszów publicznych.

Do tego dochodzi podległość państwowej inspekcji sanitarnej ministrowi zdrowia, który jako klinicysta ma zwykle blade pojęcie o zdrowiu publicznym i zwykle nie potrafi uwolnić się od żądań  swojego środowiska i rozmaitych grup nacisku żerujących na budżecie państwa. Od 2000r. główny inspektor sanitarny przestał być zastępcą ministra zdrowia do spraw sanitarno-epidemiologicznych i stał się kierownikiem instytucji centralnej administracji, która, zgodnie  z ustawą,  jest powołana do realizacji zadań z zakresu zdrowia publicznego, w szczególności poprzez sprawowanie nadzoru nad warunkami  higieniczno-sanitarnymi, jakie powinien spełniać personel medyczny, sprzęt oraz pomieszczenia, w których są udzielane świadczenia zdrowotne  w celu ochrony zdrowia ludzkiego przed niekorzystnym wpływem szkodliwości i uciążliwości środowiskowych, zapobiegania powstawaniu chorób, w tym chorób zakaźnych i zawodowych.  Rozwój sytuacji epidemiologicznej wskazuje na zasadniczą trudność sprawowania skutecznego nadzoru w sytuacji, gdy nadzorujący podlega nadzorowanemu.  Jak powiadają, pies nie gryzie własnego ogona.

Ofiarami bezczynności władz są tysiące ludzi. U 80% osób zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C rozwija się przewlekłe zapalenie wątroby,  które u co czwartego przechodzi w marskość wątroby, a ta zagraża pierwotnym rakiem wątroby. Pierwsze objawy zapalenia wątroby typu C to osłabienie, brak apetytu, mdłości, wymioty, bóle stawowo-mięśniowe i stany podgorączkowe. Choroba wymaga unikania wysiłku fizycznego, stosowania kosztownej diety wątrobowej, zażywania leków, co łącznie kosztuje pacjenta minimum 200,-zł miesięcznie. Koszt standardowego leczenia jednego chorego interferonem i rybawiryną sięga 40 tys. zł. W Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje pieniędzy na terminowe i skuteczne leczenie nawet tych chorych, którzy zostali  zarażeni w szpitalach i przychodniach mających kontrakty z Funduszem.
 
Prawo i sprawiedliwość nakazują natychmiast naprawić błędy III Rzeczypospolitej.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 17 listopada 2005

Szczęść Boże!

Zamierzone wyludnianie Polski stoi na czele długiej listy zbrodni antypolonizmu i  wymaga sprawiedliwego osądu. O sprawiedliwość wołają miliony osieroconych rodzin i niezliczone zastępy ludzi żyjących w przekonaniu, że ich życie zrujnowała arogancja i ignorancja władz PRL i III RP. Za technikę wyludniania bardziej podstępną i skuteczną niż zmuszanie Polaków do emigracji należy uznać narażanie ludzi na czynniki chorobotwórcze i odmawianie im pomocy lekarskiej, kiedy zachorują.

W dziele Henryka Pająka i Stanisława Żochowskiego p.t. „Rządy zbirów 1940 - 1990” można znaleźć wierne tłumaczenie z oryginału rosyjskiego ściśle tajnej Instrukcji Nk/003/47 wydanej w Moskwie 2. kwietnia 1947r. Oto fragment tej instrukcji:
Punkt 28. Zwrócić baczną uwagę, by w odbudowywanych i nowych większych i osiedlach nie budowano nowych ujęć wodnych niezależnych od głównej sieci wodociągowej. Stare ujęcia wodne i studnie uliczne systematycznie likwidować.
Następny punkt objaśnia intencje autorów przepisu na zbrodnię:
Punkt 29. „Przy odbudowie i rozbudowie przemysłu dopilnować, aby ścieki przemysłowe spływały do rzek mogących stanowić rezerwuary wody pitnej.
Techniczny przepis sowieckiej okupacji obowiązywał do końca istnienia PRL, a jeszcze w 2003r. zaledwie 40%, spośród wszystkich 2 434 zakładów przemysłowych posiadało oczyszczalnie ścieków o wystarczającej przepustowości, a 181 zakładów  bez oczyszczalni ścieków odprowadzało ścieki do wód lub do ziemi. W 1980 zakładów takich było 341. Do tego należy dodać 211 hektometrów sześciennych nieoczyszczonych ścieków komunalnych odprowadzanych w 2003r. do wód lub do ziemi.

Zgodnie z prawem zakłady wodociągowe powinny stosować techniki uzdatniania odpowiednie do wykrytego poziomu zanieczyszczeń surowca. W przypadku największego zanieczyszczenia rzek i jezior woda wymaga wysokosprawnego uzdatniania fizycznego i chemicznego, w szczególności utleniania, koagulacji, flokulacji, dekantacji, filtracji, adsorpcji na węglu aktywnym, dezynfekcji (ozonowania, chlorowania końcowego). Kiedy uzdatnianie nie jest skuteczne, dochodzi do narażenia wielkiej liczby ludzi na skutki spożycia produktu najbardziej masowego i najmniej bezpiecznego, jakim jest woda z kranu. Dlatego woda wodociągowa musi podlegać badaniom na obecność szeregu czynników chorobotwórczych, w tym będących powodem raka, czyli kancerogenów.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem  dzieli czynniki rakotwórcze na pięć kategorii:
1. czynniki uznane za rakotwórcze dla człowieka
   Do kategorii tej zaliczono 78 czynników (grupy czynników).
   Na 11 z nich ludzie są narażeni, spożywając niebezpieczną wodę.
Są to: arsen, azbest, benzen, beryl, chrom 6+, chlorek winylu, dioksyny, kadm,  nikiel, radon, tlenek etylenu 
2a. czynniki prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka
      Do kategorii tej zaliczono 63 czynniki (grupy czynników).
      Na 8 z nich ludzie są narażeni, spożywając wodę.
Są to: akryloamid, benzo(a)piren, dwubromek etylenu, epichlorohydryna, formaldehyd, polichlorowane bifenyle (PCB), tetrachloroetylen, trichloroetylen 
2b. czynniki o możliwie rakotwórczym działaniu na człowieka
      Do kategorii tej zaliczono 235 czynników (grup czynników).
      Na 25 z nich ludzie są narażeni, spożywając niebezpieczną wodę.
3. czynniki o niedostatecznie udowodnionym rakotwórczym działaniu na człowieka
    Do kategorii tej zaliczono 483 czynniki (grupy czynników).
    Na 29  z nich ludzie są narażeni, spożywając niebezpieczną wodę

Najgroźniejszym zabójcą ludzi jednak tytoń. Zagraża rakiem, chorobami układu krążenia i wieloma innymi zarówno użytkownikom, jak i ludziom zmuszanym do wdychania cudzego dymu, a także nienarodzonym dzieciom. Skazuje na cierpienia domowników osób palących. Miarą sanitarnego zacofania Polski jest brak przeciwdziałania władz torturom, jakie muszą znosić osoby niepalące w miejscach publicznych, w zakładach pracy, urzędach, koszarach i zakładach karnych. Zarówno ofiary nałogu nikotynowego, a tym bardziej ludzie, którzy nie palą, mają pełne prawo domagać się ochrony przed wszechobecnymi czynnikami rakotwórczymi. Kancerogeny w powietrzu, wodzie, żywności i napojach,  kosmetykach, lekach kupowanych bez recepty oraz  zagrażające pacjentom  i pracownikom wielu zakładów są sprawcami codziennych zmagań Polaków z okrutnym wrogiem - rakiem.

W naszym kraju z roku na rok narasta udział zgonów z powodu raka wśród wszystkich zgonów. W dekadzie lat 90. nastąpił  przyrost  udziału odsetkowego zgonów  z powodu nowotworów złośliwych wśród wszystkich zgonów o prawie 5 punktów procentowych. W obecnej dekadzie przyrost ten nabiera tempa i pomiędzy rokiem 2000 i 2002  w całym kraju skoczył z 23% na 24,4%, a w  niektórych województwach  znacznie przekroczył średnią krajową. W 2002r. najwyższy udział zgonów z powodu raka wśród zgonów ze wszystkich przyczyn występował w woj. pomorskim  -  27,9%. Nic dziwnego, że prawdziwi Kaszubi odrzucili kandydata na prezydenta, który zachęcał ich do używania tytoniu.

Epidemii raka w Polsce w żadnym przypadku nie wolno wiązać tylko ze starzeniem się społeczeństwa, skoro ok. 2/5 nowych przypadków raka rozpoznaje się u osób poniżej 60. r. ż. W ciągu trzech lat 1999 – 2001 według niekompletnych danych nowotwór złośliwy zarejestrowano u 119 537 osób, które nie osiągnęły 60. r. ż. Z wyjątkiem najstarszej grupy wieku  nowotwory złośliwe zbierają kilkakrotnie większe żniwo niż każda z trzech  określonych chorób układu krążenia. W samym 2002r. na raka zmarło 87 731 osób,  z czego  22 616 osób, czyli ponad 1/4 nie przekroczyła 59 r. ż.  Na  100 osób do 59. r. ż.  zmarłych w 2002r.  z powodu głównych określonych przyczyn 63 osoby zmarły na raka,  22 z powodu choroby niedokrwiennej serca, 13 z powodu chorób naczyń mózgowych i 2 na miażdżycę. Na 100 osób w wieku lat 60 i więcej  zmarłych w 2002r.  z powodu głównych określonych przyczyn 37 osób zmarło na raka,  25 z powodu choroby niedokrwiennej serca, 21 z powodu chorób naczyń mózgowych i 17 na miażdżycę.

Polska Unia Onkologii podaje, że liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce  należy do najwyższych w Europie, odsetek pacjentów  podejmujących leczenie we wczesnej fazie choroby nowotworowej jest 4-krotnie niższy niż w całej Europie i USA,  zaś odsetek wyleczeń wynosi 30% (cała Europa - 40%, USA - 50%). Gdy zawodzi  wczesne wykrywanie i leczenie  choroby wyniszczającej swoje ofiary i ich bliskich, należy zrobić wszystko co możliwe, aby ograniczyć do osiągalnego minimum zagrożenie  ze strony czynników rakotwórczych. 

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 24 listopada 2005

Szczęść Boże!

Tomasz Jefferson, autor Deklaracji Niepodległości i trzeci prezydent USA, mówił o Tadeuszu Kościuszce  „he is as pure a son of liberty as I have ever known" - „on jest najbardziej przejrzystym synem wolności, jakiego kiedykolwiek znałem". Amerykanie często posługują się cytatami z  licznych listów Jeffersona do Kościuszki, np. „głównym celem wszystkich nauk jest wolność i szczęście człowieka” (1810r.) oraz „szczęście i dobrobyt naszych obywateli są jedynym uprawnionym celem rządu i pierwszym obowiązkiem rządzących” (1811r.).

Tadeusz Kościuszko był jednym z pierwszych Europejczyków przybyłych na pomoc amerykańskiej rewolucji i wkrótce stał się jednym z jej najbardziej zasłużonych bohaterów. O wyzwoleniu Amerykanów spod brytyjskiej opresji nie zadecydowała ani wybitna osobista odwaga trzydziestoletniego generała, ani nawet jego niezwykłe zdolności strategiczne. Choć i te cechy Polaka zyskały po drugiej stronie Atlantyku nieprzemijający podziw i uznanie. Największe zasługi Tadeusz Kościuszko odniósł jako inżynier wojskowy, czyli saper. Zasłynął swoją inżynierską wiedzą, projektując umocnienia decydujące o wygranych bitwach, zwłaszcza pod Saratogą, gdzie po wzięciu do niewoli 6 000 brytyjskich żołnierzy, Amerykanie dowiedli swoich możliwości i pozyskali nowego alianta – Francję.

Genialny inżynier Tadeusz Kościuszko powinien być wzorcem osobowym dla młodych Polek i Polaków zastanawiających się nad wyborem przyszłego zawodu. Od pana premiera Kazimierza Marcinkiewicza zależy, czy młodzież szkolna uzyska dobre przygotowanie w zakresie nauk ścisłych, które pozwoli na  konkretne studia dające rzetelną wiedzę i umiejętności przydatne zawsze i wszędzie, zwłaszcza w obecnym - niezwykle konkurencyjnym - świecie.

Przypadający w tym roku 24. listopada Dzień Dziękczynienia wymagał okazania wdzięczności wielu Amerykanom, którzy szczególnie pamiętają o swoim i naszym bohaterze narodowym. Należą do nich członkowie Izby Reprezentantów stanu New Hampshire. Izba ta jest trzecim co do liczebności największym zgromadzeniem parlamentarnym w świecie anglojęzycznym. Co do liczby członków wyprzedza ją tylko Kongres Amerykański i Brytyjski Parlament, ale każdy z czterystu członków izby pobiera raz na dwa lata zaledwie symboliczne wynagrodzenie w wysokości 200 dolarów oraz otrzymuje zwrot wydatków na paliwo.

Wiosną 2005r. Izba Reprezentantów stanu New Hampshire przyjęła rezolucję o ogłoszeniu 12. lutego dniem Tadeusza Andrzeja Bonawentury Kościuszki. Już teraz miasta i osiedla stanu New Hampshire planują na ten dzień pierwsze uroczyste obchody na cześć naszego rodaka. Wnioskodawcami rezolucji byli: pani Caitlin A. Daniuk (studentka, Partia Demokratyczna) i pan David P. Currier (prezes, Partia Republikańska). Mam nadzieję, że polska dyplomacja złożyła stosowne podziękowania na ręce obojga, a jeśli nie, to proszę Polaków po obu stronach Atlantyku o podjęcie tematu.

Kościuszko. Bohater narodu polskiego i amerykańskiego, urodzony na ziemiach dzisiejszej Białorusi, mądry i dzielny, był szanowany przez wszystkich. Jego pomnik stoi przed Białym Domem,  siedzibą prezydenta USA, jego imię nosi najwyższy szczyt Australii.  Otrzymał honorowe obywatelstwo Francji. Jedynie po klęsce pod Maciejowicami ranny Kościuszko był potraktowany w sposób poniżający, przynoszący hańbę jego oprawcom działającym na polecenie Aleksandra Suworowa, generała Katarzyny II. O tej carycy Feliks Bering, autor dzieła „Przekleństwo tronu Romanowów” pisze następująco: „Była kobietą przebiegłą rozpustną, bezlitosną i pozbawioną wszelkich skrupułów. Jej rządy znaczyły kolejne zbrodnie. (…) Ona też stała się grabarzem niepodległości Polski, dławiąc Rzeczpospolitą w kolejnych rozbiorach.”

Dla wielu Tadeusz Kościuszko ucieleśnia zdrowie Polaków. Ratował nas przed zagładą, kiedy inni opuścili ręce. Jego dzieło, już  w naszych czasach, kontynuuje inny Tadeusz…

Mądrzy, dzielni, nieustannie poniżani i zabijani słowem polscy patrioci współczesności muszą natychmiast przystąpić do naprawy naszego wspólnego dobra – Państwa  Polskiego. Miarą zadań jest tegoroczny raport Transparency International, według którego nasz kraj znalazł się wśród 158 sklasyfikowanych krajów świata na 70. pozycji za krajami wolnymi od raka korupcji. Wspólną z nami 70. pozycję mają m. in. kraje afrykańskie, jak Burkina Faso, Egipt, Lesoto, choć inne państwa Afryki znacznie zbliżyły się do pierwszej dziesiątki krajów wolnych od korupcji, do których  należą Islandia, Finlandia, Nowa Zelandia, Dania, Singapur, Szwecja, Szwajcaria, Norwegia, Australia, Austria. I tak Botswana zajmuje miejsce 32., Tunezja - 43., Afryka Płd. – 46, Namibia – 47., Ghana – 65. Do ostatnich na tej liście – Chadu i Bangladeszu – Polskę zajmującą miejsce 70. dzieli zaledwie 88 miejsc. A jeszcze na początku lat 90. byliśmy klasyfikowani na pozycji 22.

Kto zawinił staczaniu się niepodległej Polski do kategorii krajów upadłych? Oczywiście byli to nasi wybrańcy, czyli nasi przedstawiciele wybrani w kolejnych wolnych i demokratycznych wyborach przez tych obywateli, którzy uznali, że mogą mieć wpływ na poprawę swojego losu i poszli do urn wyborczych. Wybierając za siebie i za niegłosujących, ludzie dosłownie oddali swoje życie i majątek w ręce posłów, senatorów i prezydentów.  Toutes proportions gardées należy przypomnieć skutki, jakie dla Niemców miały wybory z 1933r. W powiecie grodzkim Breslau głosowało 85,5% wyborców, z czego 201 309 (49,4%) oddało głosy na NSDAP. W powiecie ziemskim Breslau głosowało 92,2% wyborców, z czego 55 084 (48,0%) oddało głosy na NSDAP, a w sąsiednim powiecie ziemskim Schweidnitz głosowało 94,2% wyborców, z czego 23 551 (42,20%) oddało głosy na NSDAP. Rządy Narodowosocjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec przemieniły zwykłych zjadaczy chleba w bestie i doprowadziły do zagłady nie tylko ich sąsiadów, ale także - choć w mniejszym stopniu - ich samych. Rządy nazistów doprowadziły też do przepadku niemieckiego mienia  na rzecz ich ofiar i dzięki temu do zakończenia dwustuletniego panowania prusactwa w kolebce naszej państwowości – na Śląsku, który przyjął swą nazwę od świętej góry Prasłowian – Ślęży dominującej nad żyzną równiną pomiędzy Wrocławiem i Świdnicą. Wbrew dowodom archeologicznym i historycznym Prusacy jeszcze tuż przed wojną zacierali polskie pochodzenie nazw wielu wsi ślężańskich, nadając im zmyślone nazwy od wędrownych Wandalów – Silingów (Strachów zamieniono na Silingtau, a Sulistrowiczki na Silingtal). Ofiarami nazistów byli też niegłosujący na nich wyborcy niemieccy, np. w Bawarii. W Monachium na NSDAP głosowało 178 419 osób, tj. 37,8% wszystkich głosujących, w powiecie Altoeting pierwsze miejsce zajęła Bawarska Partia Ludowa (11 331 głosów – 46% głosujących), a dopiero drugie NSDAP ( 6 381 głosów – 25,7% głosujących). W 1933 w miejscowości Marktl, powiat Altoeting, było 952 mieszkańców…

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 1 grudnia 2005

Szczęść Boże!

W trzeciej dekadzie wyniszczającej ludzkość pandemii AIDS warto przypomnieć jej początki, których uosobieniem jest postać Brendana O'Rourke. Przyszedł on na świat 5. października 1982r. z wagą urodzeniową nieco ponad 1000 gramów. Dzięki ratującej życie transfuzji krwi mały Brendan został wypisany ze szpitala do domu, gdzie stał się szczęściem swoich rodziców i starszego rodzeństwa w katolickiej irlandzkiej rodzinie z San Francisco. W 1987r. okazało się, że transfuzja krwi była przyczyną zakażenia tego dziecka wirusem wywołującym AIDS.

AIDS, czyli zespół nabytego upośledzenia odporności, otrzymał nazwę w 1982r., roku urodzenia Brendana, a zaledwie rok wcześniej zgromadzono informacje dotyczące 111 przypadków pneumocystydozy i mięsaka Kaposiego, niemal wyłącznie u mężczyzn, z czego 94% było homoseksualistami. Dopiero w 1984r. ogłoszono, że przyczyną AIDS jest wirus, test wykrywający przeciwciała w krwi osób zakażonych został udostępniony w 1985r., a leczenie przedłużające życie osób zakażonych wirusem wywołującym AIDS wprowadzono w roku 1987.

W 1982r. było wiadomo, że AIDS występuje głównie u homoseksualistów, narkomanów  stosujący środki odurzające we wstrzyknięciach, ale także u biorców krwi i preparatów przeciwkrwotocznych stosowanych w hemofilii. W grudniu 1982r. opisano pierwszy przypadek AIDS u biorcy krwi – noworodka, który otrzymał transfuzję krwi pobranej wprawdzie od dawcy zdrowego w czasie oddawania krwi,  ale później zmarłego na AIDS.

Dzisiaj wiemy, że ryzyko zakażenia biorcy krwi pobranej od bezobjawowego dawcy jest niezwykle wysokie i mieści się w zakresie 90 – 100%.  Dlatego niezwłocznie pod udostępnieniu testów wykrywających przeciwciała obecne we krwi osób zakażonych wirusem AIDS wprowadzono obowiązek badania tymi testami wszystkich osób zgłaszających się do stacji krwiodawstwa.

Jednak odpowiedź immunologiczna zakażonego organizmu nie jest natychmiastowa. Jak w przypadku innych zakażeń, przeciwciała można wykryć dopiero po pewnym czasie zwanym okresem „okienka serologicznego”. Zanim wytworzą się przeciwciała wykrywalne testami, krew osoby zakażonej  - choć zawierająca znaczne ilości wirusa - może zostać zakwalifikowana jako nadająca się do przetoczenia i zarazić osoby otrzymujące transfuzje krwi.

Przy założeniu, że okres okienka serologicznego przy zastosowaniu badań rutynowych  liczy tylko 20 – 25 dni, ryzyko zakażeń potransfuzyjnych wirusem wywołującym AIDS szacuje się na  1/676 000 donacji. Badając krew testami reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR) można wykryć nie przeciwciała a antygen p24 po 16 – 17 dniach od zarażenia, zaś RNA po 10 – 12 dniach od zarażenia.

Testy te są jednak znacznie droższe, zwłaszcza w zastosowaniu do badania wszystkich krwiodawców i do tego - jak każde badanie dodatkowe w medycynie - w części przypadków zawodne, a nadto z natury rzeczy nie są w stanie wykryć obecności wirusa we krwi dawcy do 10 dni od zarażenia.

W praktyce okres niepewności przesuwa się aż na 12 miesięcy od zarażenia.
Stąd od samego początku pandemii AIDS do chwili obecnej w każdej stacji krwiodawstwa na całym świecie można znaleźć wyraźne i jednoznaczne instrukcje co do tego kto nie może być krwiodawcą.

Polski Czerwony Krzyż informuje niezmiennie: „Krwiodawcą nie może zostać nosiciel wirusa HIV oraz nosiciele wirusów zapalenia wątroby typu B i C, a także osoby zakażone chorobami wenerycznymi. Wyklucza się osoby z tzw. grup podwyższonego ryzyka m.in. narkomanów, homoseksualistów oraz ludzi mających liczne kontakty seksualne z wieloma partnerami. (…) Nie można oddać krwi w ciągu 6 miesięcy po zabiegu operacyjnym oraz w ciągu 12 miesięcy po przetoczeniu krwi lub po wykonaniu tatuażu, przekłuciu różnych części ciała, akupunkturze.”

Brytyjska Służba Krwi przestrzega bardziej dosadnie: „ Nigdy nie wolno ci oddawać krwi, jeżeli jesteś mężczyzną, który współżył z innym mężczyzną nawet z zastosowaniem środków zaporowych. (…) Jeżeli jesteś kobietą, nie wolno ci oddawać krwi przez 12 miesięcy po współżyciu z mężczyzną, który współżył z innym mężczyzną”.

Amerykański Czerwony Krzyż idzie jeszcze dalej: „Nie wolno ci oddawać krwi, jeżeli masz AIDS, twój test na AIDS był  kiedykolwiek dodatni, albo jeżeli uczyniłeś/uczyniłaś coś takiego co sprowadziło na ciebie ryzyko zakażenia wirusem AIDS.

Ryzyko zakażenia wirusem AIDS dotyczy ciebie, jeżeli

    * kiedykolwiek użyłeś/użyłaś igły do wstrzyknięcia narkotyków, sterydów lub czegokolwiek bez recepty lekarza
    * jesteś mężczyzną, który kiedykolwiek miał kontakt płciowy z innym mężczyzną, nawet jeden raz, po roku 1977.
    * kiedykolwiek wzięłaś/wziąłeś pieniądze, narkotyki lub inną zapłatę za współżycie płciowe po roku 1977
    * miałeś/miałaś kontakt płciowy w ciągu ostatnich 12 miesięcy z którąkolwiek wyżej opisanych osób.”

Warto znać te wymagania prawa amerykańskiego, bowiem  - w odróżnieniu od naszego kraju - w USA, w przypadku świadomego narażenia innych ludzi na utratę zdrowia i życia należy się liczyć z nieuchronną karą. 

Nawet rzecznicy bardzo wpływowych w wielu krajach grup homoseksualnych, a także politycy żerujący na słabościach ludzkiej psychiki nie ośmielają się w związku z powyższymi faktami medycznymi zachęcać homoseksualistów do oddawania krwi.

Owszem, homoseksualistom należy się współczucie.

International Journal of Epidemiology Uniwesytetu w Oxfordzie, w 1997r. podaje, że “oczekiwana liczba  lat dalszego życia homoseksualistów w 20 r. ż. jest od 8 do 20 lat niższa niż dla wszystkich mężczyzn (…) niemal połowa homoseksualistów liczących obecnie 20 lat nie dożyje swoich 65. urodzin (…) aktywność homoseksualna jest do trzech razy bardziej śmiertelnym zagrożeniem niż palenie tytoniu. Homoseksualiści o 860% zwiększają prawdopodobieństwo zakażenia chorobą weneryczną, zwiększając o 500% ryzyko zarażenia się wirusem wywołującym AIDS.”

W Journal of Epidemiology and Community Health z roku 2004 prof. Mark Bellis i inni badacze z Liverpool przypisują osobom o rozwiązłym trybie życia odpowiedzialność za szerzące się epidemie chorób wenerycznych. Prof. Bellis za rozwiązłych uznaje ludzi, którzy wcześnie podjęli swoje życie płciowe i współżyli z wieloma osobami. Według prof. Bellisa składają się na 10% populacji.

Jedną najbardziej znanych osób, które wybrały rozwiązły tryb życia i przez to wpłynęły na gwałtowne szerzenie się epidemii AIDS był steward Kanadyjskich Linii Lotniczych Gaëtan Dugas, którego nazwano “pacjentem zero”, czyli zapoczątkowującym nową epidemię, związku z czym poświęcono mu książkę i film pt. „A kapela grała dalej”. Szacuje się, że zanim zmarł na AIDS w 1984r. współżył z ogromną liczbą 2 500 mężczyzn. Spośród 248 chorych, u  których rozpoznano AIDS do kwietnia 1982r. aż 40 współżyło albo samym  “pacjentem zero”, albo z mężczyzną, który z nim współżył.

Na tle powyższych informacji należy wrócić do losów małego chłopczyka Brendana O'Rourke, który w 1982r. tuż po urodzeniu otrzymał transfuzję krwi przez co został zarażony wirusem AIDS. Oto po dwóch miesiącach od wykrycia w jego krwi przeciwciał przeciw wirusowi AIDS Brendan znalazł się w tłumie 62 chorych na AIDS oczekujących w bazylice Mission Dolores w San Francisco na wsparcie duchowe błogosławieństwem naszego Ojca Świętego. Spoczywający na rękach tatusia niespełna pięcioletni chłopczyk podobno zawołał na widok Jana Pawła II „Hi Viva Papa”! (Cześć, Viva Papa!). Kiedy Ojciec Święty serdecznie przytulił buzię Brendana do swojej twarzy, chłopczyk chwycił Ojca Świętego za ucho! Rozległy się oklaski, wielu ludzi miało łzy w oczach. Jan Paweł II powiedział do zebranych: „Bóg was kocha. Bóg was wszystkich kocha. Bóg kocha tych, którzy są chorzy, którzy cierpią  z powodu AIDS.”

Zdarzyło się to 17. września 1987r. i ta data jest uznawana przez wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie za przełomową w podejściu do osób zakażonych wirusem AIDS. W tym dniu Ojciec Święty nadał AIDS ludzką twarz, pokazał co trzeba robić z ludźmi cierpiącymi – należy ich przytulić.

Brendan jeszcze raz spotkał się z Ojcem Świętym, tym razem w Watykanie. Z Jego rąk przyjął Komunię Świętą i ponownie został niezwykle serdecznie przytulony.

Brendan zmarł 17. sierpnia 1990r. Z kalendarza na szpitalnej ścianie odliczał dni pozostałe do swoich 8. urodzin, których nie doczekał.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 8 grudnia 2005

Szczęść Boże!

Oczekując z radością obchodów 15. i następnych rocznic zapoczątkowania wiekopomnego dzieła polskich redemptorystów prowadzonych przez Ojca Tadeusza, Rodzina Radia Maryja, jak każda rodzina, chciałaby gromadzić się co roku w komplecie przed radioodbiornikami, telewizorami, monitorami komputerów podłączonych do internetu, czy wreszcie na miejscu wydarzeń – w Toruniu, mieście Kopernika.

Tytułowe „Fides et ratio” encykliki Jana Pawła II, wiara i rozum, to kopernikańskie źródła skutecznej pracy dla Boga, Kościoła Świętego i Ojczyzny, dobrze znane w każdym, nawet najdrobniejszym szczególe milionom, milionom ludzi – kropel wzbierającej fali współtwórców i życzliwych świadków Toruńskiej Wiktorii Ojca Tadeusza.

Są też ludzie obojętni, a nawet wrodzy pełnieniu przez polskich redemptorystów skutecznej misji ewangelizacyjnej ściśle powiązanej z wprowadzaniem w życie nauki społecznej Kościoła Katolickiego, a więc misji pokornie i cierpliwie przekładającej na codzienność każdego człowieka zasady doktryny wiary głoszone przez Ojca Świętego Jana Pawła II, kardynała Józefa Ratzingera, obecnie Ojca Świętego Benedykta XVI, posłusznych im biskupów i inne osoby konsekrowane służące Bogu i Ludowi Bożemu składającemu się na 1/6 ludności całego świata.

Istnieniu wrogich zachowań nie można się dziwić. Codzienność każdego z nas to przecież walka dobra ze złem. Walka na argumenty, uczucia, przekonania, wartości, ambicje. Jako chrześcijanie aż za dobrze znamy skutki pychy i nieposłuszeństwa oraz podstępy i moc zła. Przecież upadły anioł - szatan, ośmielił się kusić samego Boga w osobie Jezusa Chrystusa! Dając nam wolność wyboru, Bóg nie tylko uznał nas za swoje umiłowane dzieci, lecz także uczynił nas stroną na polu bitwy dobra ze złem. Wolny człowiek może przychylić się do jednej z przeciwnych opinii, w określonej sytuacji wybrać jedno z dwóch wzajemnie wykluczających się zachowań, przestrzegać wszystkich Przykazań Bożych, bądź też wybrać te, których chce przestrzegać a pozostałe uznać za niepraktyczne w określonej sytuacji, w stosunku do konkretnej osoby, czy na pewnym etapie życia. Każdy wybór podlega jednak ocenie i decyduje o życiu wiecznym człowieka obdarowanego przez Stwórcę wolną wolą. To sam Bóg bez naszego udziału i bez naszej wiedzy sprawiedliwie osądzi tych, którzy prześladują misjonarzy. Do nas należy tylko wykorzystanie odpowiednich instytucji cywilizowanego państwa, których obowiązkiem jest przestrzeganie konstytucyjnych i powszechnie obowiązujących w świecie praw każdego człowieka i obywatela do ochrony przed prześladowaniem, oczernianiem i pomówieniami.

Posługiwanie się medialną nagonką i pałką bojówkarza-pseudodziennikarza nie przystoi wam, „prawdziwi Europejczycy”! To skamielina rodem z hakaty, ochrany, nazizmu i komunizmu. Wstyd i hańba! A nadto odpowiedzialność za skutki czynów ludzi psychicznie niezrównoważonych, w których systematyczne szczucie może wyzwolić pomysł na zbrodnię.

Dlaczego zatem ludzie ufają kłamcom? To oczywiste - nikt nie przedstawia się jako kłamca! Albo lobbysta, albo agent jakiegoś koncernu, obcego państwa, czy ugrupowania, albo akwizytor czy wykonawca kampanii reklamowej jakiegoś produktu. Wiarygodni kłamcy nakładają starannie wypracowane maski. To przecież też znamy z Pisma Świętego. Umiejętność odróżniania kłamstwa od prawdy przychodzi z wiekiem, nieraz o wiele za późno, kiedy nie ma już czasu i możliwości naprawienia szkód będących następstwem czy to łatwowierności, braku okazji na spotkanie z prawdą, czy też awersji do prawdy, awersji narzuconej przez wrogów prawdy.

W tym miejscu wracam do wstępu dzisiejszego felietonu, w którym wyraziłem przekonanie, że Rodzina Radia Maryja, jak każda rodzina, chciałaby gromadzić się co roku w komplecie dla uczczenia kolejnej rocznicy zapoczątkowania dzieła Ojca Tadeusza. Oczywiście zdając sobie sprawę z doczesności naszego ciała, wiemy, że ci, którzy dożyją swoich lat, będą się z nami radować już w Domu Pana, o ile swoim życiem na to zasłużą.

Ale będą też tacy, którzy mogliby być z nami i duszą i ciałem, ale im na to nie pozwoli przedwczesna śmierć lub ciężkie cierpienie tłumione silnymi środkami przeciwbólowymi.

Odwołuję się tu do poprzednich felietonów, w których podkreślałem, że z wyjątkiem najstarszej grupy wieku  nowotwory złośliwe zbierają w Polsce kilkakrotnie większe żniwo niż każda z trzech  określonych chorób układu krążenia, do których należą choroba niedokrwienna serca, choroby naczyń mózgowych i miażdżyca.

Aktualny stan wiedzy medycznej oparty o oszacowania epidemiologiczne opublikowane w październiku 2005r. przez naukowców Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvard pozwala przypisać dziewięciu zagrożeniom zdrowia częściowe sprawstwo zgonów z powodu dwunastu typów nowotworów złośliwych:

Picie nawet najmniejszej ilości alkoholu - 5%

Palenie nawet najmniejszej ilości tytoniu – 21%

Spożycie owoców i warzyw poniżej 550 - 650 g/dzień (dotyczy dorosłych) - 5%

Zanieczyszczenie powietrza w domach w wyniku użycia paliw stałych (węgla) bez odpowiedniej wentylacji – 0,5%

Zanieczyszczenie powietrza w miastach pyłem (dotyczy stężenia pyłu zawieszonego z separacją frakcji PM 2.5 powyżej 7,5 mikrograma/metr szesc. i frakcji PM10 powyżej 15 mikrogramów/metr szesc) - 1%

Nadwaga i otyłość, gdy wskaźnik masy ciała przekracza 20 - 22 kg/m2 – 2%

Brak wysiłku fizycznego odpowiadającego co najmniej wartości 400 KJ, gdy czas trwania umiarkowanego wysiłku fizycznego nie przekracza 2 i pół godziny na tydzień,– 2%

Sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C – 2%

Współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego – 3%

Wszystkie powyższe zagrożenia są sprawcami zaledwie 35% wszystkich przypadków raka. Ich działanie potęguje się wzajemnie i wpływa synergistycznie na działanie tysięcy innych substancji i czynników rakotwórczych, do których należą np. azbest i radon.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w roku 2002r. w Polsce zarejestrowano 85 082 zgony na raka, a obliczona na pięcioletnie przeżycie liczba ludzi żyjących z rakiem wynosiła 283 500. Stąd można wyliczyć co następuje:

Gdyby nie alkohol,

4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie palenie tytoniu,

17 867 osób nie zmarłoby na raka, a 59 535 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie spożycie owoców i warzyw poniżej 550 - 650 g/dzień przez dorosłych,

4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie nadwaga i otyłość, gdy wskaźnik masy ciała przekracza 20 - 22 kg/m2,

1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie brak wysiłku fizycznego poniżej 2 i pół godziny na tydzień umiarkowanego wysiłku fizycznego,

1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C,

1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego,

2 553 kobiety nie zmarłyby na raka, a 8 505 kobiet nie żyłoby z rakiem.

Gdyby ludzie na czas poznali prawdę o zagrożeniach,

            przynajmniej części z nich udałoby się przed nimi uratować.


Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 22 grudnia 2005

Szczęść Boże!

Nadzieja – to pierwsze skojarzenie z wizerunkiem Dzieciątka Jezus przedstawionym na kartce zawierającej życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

Zakupy – to pierwsze skojarzenie z widokiem stosu paczek złożonych pod kapiącą od ozdób choinką z kartki z życzeniami wesołych świąt, odnoszącej się jakoby do zamieszkania wśród nas Żywego Boga, a w rzeczywistości bez skrupułów eksploatującej w celach komercyjnych dobroduszność chrześcijan.

Bóg czy złoty cielec, prawda czy jej pozory, wiara czy komercja  - komu lub czemu służy wydrukowanie takiej czy innej kartki świątecznej? Komu lub czemu służy wybór takiej czy innej kartki świątecznej dokonany przez nas samych albo nadawców otrzymanych przez nas życzeń? Ani sami, ani nikt z nam bliskich nie chcemy być narzędziem zła, a jednak nieraz jesteśmy, ulegając manipulacji odwołującej się nawet  do najświętszych dla nas symboli.

Ojciec Święty Benedykt XVI stanowczo i jednoznacznie stanął w obronie prawdziwej treści Świąt Bożego Narodzenia, a do liczącego ponad miliard członków Powszechnego Kościoła Katolickiego należy przełożyć nauczanie papieża na codzienne wybory, w tym na wybory konsumenckie. Jeżeli Bóg pozwoli, już za niecały rok każdy z nas będzie mógł zamanifestować swoje chrześcijaństwo na polu walki o symbolikę Świąt Bożego Narodzenia, choćby w tak pozornie drobnym wymiarze jak wybór kartki odnoszącej się do tych świąt a nie ich karykatury.

Dobre wybory konsumentów – nabywców wszelkich towarów i usług - nie są jednak dokonywane w próżni. Nie istnieje przecież próżnia społeczna, w tym - polityczna. I za czasów PRLu i w III RP ludzie z tych samych  kręgów, a często ci sami ludzie należący do kasty trwale trzymających władzę, czy to przez otwartą, czy też ledwie skrywaną walkę z wartościami chrześcijańskimi,  wspierali druk i zbyt kartek pseudoświątecznych z wizerunkiem „dziadka mroza”. Ludzie ci ograbili wielu Polaków z wiary ojców, rodzicom ukradli dzieci, dzieciom rodziców, Polsce dobrych obywateli. Neopogaństwo z jego pogardą dla nauki społecznej Kościoła Katolickiego przyniosło nam upadek obyczaju, prawa i sprawiedliwości.

Jednak za sprawą Ojca Świętego Jana Pawła II i przy pomocy twórcy wielu wiekopomnych dzieł, z których wszyscy korzystamy, tegoroczne Boże Narodzenie jest czasem szczególnej nadziei dla naszego kraju.

Nasuwa się tu pewna analogia z wychodzeniem Polaków z mroków pogaństwa. Następstwem małżeństwa Mieszka I z czeską księżniczką Dąbrówką był chrzest Polski, który przyniósł naszej Ojczyźnie niebywałą potęgę pod berłem Bolesława Chrobrego, naszego pierwszego króla, wysoko cenionego przez  cesarza Ottona III, władcę Świętego Cesarstwa Rzymskiego, od XV w. zwanego Świętym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego. Siostra Chrobrego -  Świętosława, znana w Skandynawii jako Gunhilda albo Sygryda Storrada, czyli Dumna, była matką wodza duńskich wikingów – Kanuta, jednego z największych zdobywców swoich czasów, który po zdobyciu Anglii przystąpił do rzezi tamtejszych  chrześcijan – Anglosasów. Jednak pod wpływem swojej matki Świętosławy - Sygrydy po 1016r. doznał przemiany i po uhonorowaniu w katedrze Canterbury szczątków arcybiskupa zamordowanego przez Duńczyków Kanut Wielki jako król Danii i Anglii oparł swoją władzę na sprawiedliwości i dobrych rządach. Drugi syn Świętosławy, a brat Kanuta – Harald II, też był królem Danii.

Kolejny przykład znaczenia Chrześcijaństwa dla naszej państwowości to rozkwit Rzeczypospolitej Obojga, a właściwie Trojga, Narodów. Następstwem małżeństwa Władysława Jagiełły z królową Polski - Jadwigą był chrzest Litwy w 1385r. i zapoczątkowanie dynastii władającej największym mocarstwem ówczesnego świata.

Chrześcijańska Polska przez wieki przyjmowała na siebie pierwszy impet ataku na Europę okrutnych najeźdźców z imperiów wschodu. To dzięki polskim katolikom większa część ludów Europy uratowała się przed niewolą turecką i bolszewicką.

Im człowiek starszy, tym mniej odległe wydają się zdarzenia z przeszłości. Przecież 50 lat z życia pięćdziesięcioparolatka  to zaledwie 1/20 tysiąclecia! A tu na nasze życie przypada nie tylko pontyfikat Jana Pawła II, lecz także szansa na wyzwolenie z władzy neopogaństwa.

Już wkrótce okaże się czy z szansy tej potrafimy skorzystać, czy następstwa wyborów dokonanych przez nas podczas złotej polskiej jesieni 2005r. dobrze posłużą życiu wiecznemu i doczesnemu Polaków oraz wszystkich ludzi dobrej woli na świecie. Czy odrzucenie pogańskiej i neopogańskiej pogardy dla osoby ludzkiej przyniesie Polakom rozkwit umiłowanej Ojczyzny.

Tak nam dopomóż Bóg.

Tam nam dopomóż Bóg, Panie Prezydencie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 29 grudnia 2005

Szczęść Boże!

Aby Polacy przestali wymierać, należałoby zrealizować fundamentalne obietnice wyborcze zwycięskich partii,  w szczególności dotyczące polityki pronatalnej i polityki prozdrowotnej. Owszem, w ostatnich dniach 2005r. polskie rodziny otrzymały wyraźny sygnał, że ich podstawowa rola, jaką jest macierzyństwo i ojcostwo, znajduje realne poparcie parlamentu.

Zapoczątkowując w ten sposób politykę prorodzinną, wybrani przez nas parlamentarzyści udowodnili zgodność czynów z zapowiedziami, szacunek dla wyborców i rzeczywistą odpowiedzialność przed Bogiem i historią.

Niestety, w tym samym czasie doszło do kolejnego poważnego kryzysu w polityce zdrowotnej. Od Nowego Roku milionom Polaków zagraża brak dostępu do lekarzy pierwszego kontaktu. Już teraz  lekarze rodzinni odmawiają rejestrowania pacjentów.  Podopieczni dowiadują się, że po pierwszym stycznia 2006r. drzwi przychodni mogą być zamknięte, ponieważ lekarz rodzinny należący do Porozumienia Zielonogórskiego nie podpisał  kontraktu na przyszły rok z powodu zbyt niskiej stawki wyznaczonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia na poziomie 5 złotych za opiekę lekarską przez miesiąc nad jedną osobą będącą potencjalnym lub rzeczywistym pacjentem.

W tak dramatycznej sytuacji pojawiają się rozmaite poglądy  co do prawdziwych przyczyn płacowego strajku lekarzy rodzinnych ogłoszonego przez zarząd Porozumienia Zielonogórskiego. Są głosy, że pacjenci stali się zakładnikami walki politycznej, ofiarami zemsty za wybory wygrane przez prawicę, a nawet próby destabilizacji państwa przez komunistyczne służby specjalne. Są też opinie zarzucające członkom Porozumienia Zielonogórskiego chciwość i bezwzględne dążenie do wysokich korzyści materialnych, chęć zarobku dosłownie „po trupach”. Sam minister zdrowia w rządzie premiera Kazimierza Marcinkiewicza wygłasza apele do lekarzy, „by nie zamykali swoich przychodni”, bo „są potrzebni pacjentom”.

Należy z tego rozumieć, że zdaniem rządu lekarze rodzinni mają wykonywać zawód w ramach swoistego wolontariatu, bez oglądania się na koszty zorganizowania, wyposażenia i utrzymania praktyki, za to dopłacając do niej ze źródeł innych niż środki oficjalnie przyznane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. No cóż, prof. Zbigniew Religa musi jednak wiedzieć, że  jeżeli miałyby to być źródła nieujawnione, urząd skarbowy może - a nawet powinien  - zażądać 90% podatku, a pozostałe 10% lekarzom nie wystarczy nawet na opłatę kosztów narzuconego przez ministerstwo zdrowia obowiązkowego dokształcania się.

Uczestnicząc w niesponsorowanych przez producentów leków i aparatury medycznej, a przez to jeszcze bardziej kosztownych kursach, konferencjach i seminariach, płacąc niezwykle wysokie ceny za trudną do uzyskania, bo obiektywną, literaturę medyczną, polscy lekarze rodzinni mogliby nabyć wystarczającej wiedzy i umiejętności z zakresu prewencji i profilaktyki chorób dziesiątkujących ich podopiecznych. Wówczas okazałoby się, że nie są w kraju potrzebne kolejne ośrodki kardiologiczne wyposażone w kosmicznie drogą aparaturę i zużywające siły i środki niewspółmiernie wysokie do uzyskiwanych korzyści zdrowotnych.

Przeliczanie ośmiuset milionów złotych, które jakoby mają wynikać z podniesienia miesięcznej stawki dla lekarza rodzinnego o 1 złotówkę za pacjenta na koszt powstania 8 ośrodków kardiologicznych to jawna manifestacja przekonania ministra zdrowia o wyższości medycyny naprawczej nad zapobiegawczą. Jest ono sprzeczne z obecnym stanem wiedzy medycznej opartej od dowody dostarczane przez epidemiologów, w szczególności ze współczesną doktryną zdrowia publicznego, która zdążyła już trafić pod strzechy w postaci popularnego powiedzenia <<lepiej i taniej zapobiegać niż leczyć>>.

Każdy wie, że im więcej wypalonych papierosów, im więcej wypitego alkoholu, tym większe ryzyko raka, choroby wieńcowej serca oraz chorób naczyń mózgu. A taka właśnie jest kolejność głównych zabójców Polaków we wszystkich grupach wieku z wyjątkiem najstarszej, tj. liczącej 85 lat i więcej, w której na pierwsze miejsce wśród przyczyn zgonów wysuwa się miażdżyca.

Zanim dojdzie do przedwczesnego zgonu ludzie bardzo cierpią, wydają ostatnie pieniądze na stale drożejące leki, dojazdy na leczenie w ośrodkach coraz to bardziej oddalających się od ich miejsc zamieszkania, męczą się w szpitalach niedostosowanych do wymogów sanitarno-higienicznych, są za to poddawani wysoko specjalistycznym procedurom, z których każda pochłania fortunę ze środków publicznych.

Oczywiście ludziom już chorym osiągalnej pomocy odmówić nie wolno, ale też nie wolno pomijać dorobku cywilizacji, który właśnie na lekarzy pierwszego kontaktu nakłada - obok leczenia niespecjalistycznego - najważniejsze zadania z zakresu opieki zdrowotnej, a to: kształtowanie zachowań sprzyjających zachowaniu i umacnianiu zdrowia, wczesne wykrywanie chorób i innych zaburzeń zdrowia wymagających skutecznej interwencji zanim dojdzie do zmian nieodwracalnych, odpowiedzialne poradnictwo z zakresu zdrowia środowiskowego, alergologii, żywienia człowieka w różnych grupach wieku i szeregu innych dziedzin medycyny zapobiegawczej.

Jeżeli lekarz rodzinny tak rozumie swoje obowiązki, jego podopieczni mogą liczyć na życie w zdrowiu długie i wolne od wyniszczającego ciężaru wielu chorób, którym można zapobiec. Takiemu lekarzowi warto zapłacić ze wspólnej składki na tyle dużo, aby akwizytorzy leków i sprzętu medycznego nie posługiwali się nim dla wyrwania pieniędzy podatnikom, płatnikom Narodowego Funduszu Zdrowia, czy bezpośrednio pacjentom. Dodatkowa złotówka za miesiąc opieki nad podopiecznym dla lekarza pierwszego kontaktu i tak nie zbliży nawet minimalnie statusu majątkowego lekarza praktykującego w Polsce do statusu zapewnianego w wielu innych krajach, do których polscy lekarze masowo emigrują w poszukiwaniu godnych warunków wykonywania zawodu.

W tym momencie przed oczami słuchaczy staną zapewne należące do niektórych lekarzy okazałe domy, drogie samochody i im podobne tzw. zewnętrze cechy zamożności. Część z nich niewątpliwie ma źródła w dochodach nie ujawnionych urzędom skarbowym, konkretnie pochodzących z honorariów przyjmowanych przez lekarzy w uzupełnieniu oficjalnych zarobków. I tu jest pies pogrzebany. A właściwie zdieś sobaka zaryta, bo to właśnie Armia Czerwona wprowadziła pokutujące u wielu do dzisiejszego dnia radzieckie przekonanie, że lekarza – wracza nie warto wynagradzać oficjalnie za jego wiedzę, trud i poświęcenie, bo i tak dostanie dużo więcej od wdzięcznych pacjentów. Może dziwić, że tego rodzaju doktryna korumpująca lekarzy obowiązywała właściwie tylko w Związku Sowieckim i w PRLu, zaś doktorom w Czechosłowacji, na Węgrzech i w NRD płacono wyróżniająco lepiej niż przedstawicielom innych zawodów. Jeszcze bardziej dziwi, że argumenty na rzecz faktycznej dyskryminacji płacowej lekarzy można słyszeć w ustach tych polityków, którzy nie tylko potępiają rujnujące dla Polski skutki władzy komunistów i postkomunistów, lecz także pozyskali głosy wyborców, zapowiadając radykalne zerwanie z myśleniem obowiązującym w PRL i III RP.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


dr Zbigniew Hałat Felietony w Radio Maryja 2005 -2016 halat.pl
dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna, felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005.
Rok:
 
2005 2006 2007 2008 2009 2010
 2011 2012 2013 2014 2015 2016



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL

DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
http://halat.pl/spis.html
tel. kom. / mobile: +48 536 608 999