dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna
Felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005
2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016

Rok 2013


Felieton w Radio Maryja, 4 stycznia 2013

Szczęść Boże!

Dobry obyczaj wspominania historycznych wydarzeń w ich okrągłe rocznice odgrywa ważną rolę w budowaniu świadomości historycznej każdego narodu. Już z 1. w. przed nar. Chrystusa wiemy, że historia nauczycielką życia jest – “Historia magistra vitae est” jak w swoim dziele ‘O mówcy’ (De Oratore) pisał Cycero. Dwa tysiące lat później Winston Churchill miał powiedzieć: „Im dalej spoglądasz wstecz, tym dalej widzisz przed sobą„ (“The further back you look the further ahead you will see.”). Cycerona wraz z jego bratem zamordował cesarz Marek Antoniusz za krytykę polityczną.

Tu dzieciom i uporczywie infantylizowanym wyborcom należy się wyjaśnienie: dyktatorzy przed erą cyfryzacji telewizji ograniczali wolność słowa metodami bardziej krwawymi niż obecnie, choć nie mniej brutalnymi jak przyznawanie miejsca na multiplexie wyłącznie pochlebcom.

W dorobku Churchilla każdy znajdzie dla siebie ciemne i jasne strony, zależnie od punktu widzenia i konkretnej podjętej przez niego decyzji, ale gdyby nie jego bezkompromisowa postawa wobec Niemiec, należy wątpić, czy do dzisiaj istniałby jeszcze jakiś ślad po Polsce.

W czasie kiedy premierem Wielkiej Brytanii był właśnie Churchill, w strukturach brytyjskich służb specjalnych o wyzwolenie spod niemieckiej okupacji Polski i Grecji walczył wybitny bohater obydwu narodów – Jerzy Iwanow-Szajnowicz. Wykazujący brawurową odwagę agent numer 1 przysporzył Niemcom ciężkich strat, zanim został rozstrzelany 4. stycznia 1943r. w Salonikach. Przed egzekucją wołał Niech żyje Polska! Niech żyje Grecja!

Niezwykła i symboliczna dla Polski, Grecji i Wielkiej Brytanii, prawdziwie paneuropejska postać Jerzego Iwanowa-Szajnowicza doczekała się w naszej kinematografii jednego tylko filmu z 1971. Znamienne jest, że rodzina bohatera kilka lat po jego śmierci otrzymała 1000 funtów od królowej Elżbiety II, w uznaniu zasług swojego agenta. Gdyby dożył Londyńskiej Parady Zwycięstwa z 1946 r., za przykładem pilotów z Dywizjonu 303 zapewne odmówiłby w niej udziału, aby zaprotestować przeciwko wykluczeniu z tej parady żołnierzy Polskich Sił na Zachodzie, jednych z najliczniejszych i najmężniejszych walczących po stronie aliantów reprezentanów narodu, który nie wyłonił z siebie Quislinga.

Poniewieranie naszej historii i chwały narodu polskiego przez sprawców okropności drugiej wojny światowej oraz ich ówczesnych i obecnych sojuszników nie napotyka wystarczająco silnego oporu także ze wględu na zanik czegoś co można nazwać instynktem przeżycia narodowego. Na naszej obojętności notorycznie żerują tabuny ludzi, którzy, żyjąc z krwawicy polskich podatników, z tymi podatnikami się nie utożsamiają, wprost zioną nienawiścią przeciwko Polsce i Polakom, poniżają i oczerniają nas za nasze własne pieniądze. Skoro przespaliśmy te czy inne wybory, nie potrafiliśmy doprowadzić do nieznaczącego poziomu efekt oszustw wyborczych na każdym ze szczebli ich procedury, to przynajmniej oddajmy cześć Polakom, z których mamy prawo być dumni i okazywać to publicznie. W kraju i zagranicą 70 rocznica wykonania przez Niemców egzekucji Jerzego Iwanowa-Szajnowicza wymaga uczczenia jego bohaterskiej pamięci w możliwej dostępnej każdemu skali.

Uchwałą Sejmu RP z dnia 16 września 2011 r. w sprawie ustanowienia roku 2012 Rokiem księdza Piotra Skargi władze państwowe zobowiązały się do oddawania należnego hołdu wielkiemu kaznodziei w czterechsetną rocznicę jego śmierci. Prosimy o sprawozdanie! Zaiste, w minionym roku rządzący przeprowadzili debatę nad ogłoszeniem roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego w 150 rocznicę naszego największego zrywu narodowego. Podczas debaty po raz kolejny doszło do kompromitujących wystąpień o charakterze przesiąkniętym antypolonizmem. Brakowało tylko wniosku o ustanowienie roku 2013 rokiem Bitwy Narodów pod Lipskiem, która toczyła się w dniach 16-19 października 1813r. Była to największa bitwa wojen napoleońskich i największa klęska Francuzów i ich najwierniejszych i najdzielniejszych aliantów, którymi byli Polacy. W bitwie pod Lipskiem, w nurtach rzeki Elstery zginął nasz legendarny wódz ks. Józef Poniatowski, na polu walki mianowany przez Napoleona marszałkiem Francji jako jedyny cudzoziemiec. Prusacy zawsze gorliwie zabiegali o upamiętnienie swojego zwycięstwa nad Francuzami i Polakami oraz poprzedzającego go wydania we Wrocławiu przez Fryderyka Wilhelma III odezwy (Do mojego ludu, An Mein Volk, z 17 marca 1813 roku) wzywającej do powszechnego oporu przeciwko Napoleonowi. Bitwa, która na długo pogrzebała nasze nadzieje na niepodległość, została przez Niemców uczczona w roku 1913, w setną jej rocznicę, otwarciem Jahrhunderthalle we Wrocławiu, wtedy zwanym Breslau. Jako miejsce kultywowania niemieckiego szowinizmu przydała się zarówno sprawcom rzezi Kalisza z początków pierwszej wojny światowej, jak i hitlerowcom do końca II wojny światowej. Po wojnie Hala Ludowa pozwalała zapomnieć o swojej strasznej przeszłości aż do roku 2007, kiedy znowu przywrócono jej pruską nazwę Hali Stulecia, czego głośnym rzecznikiem był prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz. Tak oto stronicwo pruskie wyrychtowało sobie miejsce do hucznych obchodów naszej klęski w dwusetną rocznicę bitwy pod Lipskiem.

Na rok 2013 przypada także 60 rocznica śmierci Stalina, zasłużonego wielce dla chorych pomysłów, które na szczęście realizują się dopiero po jego śmierci w ramach jeszcze mu nieznanej inżynierii genetycznej organizmów genetycznie modyfikowanych. Już w 1926r zaczął finansować tworzenie krzyzówki człowieka z szympansem bonobo w celu stworzenia „nowego wojownika niewrażliwego na ból, odpornego i obojętnego na jakość przyjmowanego pożywienia.” Stalinizm, całkiem jak dzisiejszy europeizm i lokalny tuskizm, nie liczył się z naturalną rzeczywistością. Skutkiem tego zasłużony uczony radziecki Trofim Łysenko doprowadził do tak dramatycznej sytuacji, że w 1953r. ilość produkowanego mięsa i warzyw w całym Związku Sowieckim była niższa niż w Rosji za cara Mikołaja II. Historia jest nauczycielką życia.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 11 stycznia 2013

Szczęść Boże!

‘Szczepionki stosowane w celu zapobiegania grypie u zdrowych osób dorosłych (przegląd)” to nazwa publikacji Biblioteki Kokrenowskiej z lipca 2010r. (Jefferson T, Di Pietrantonj C, Rivetti A, Bawazeer GA, Al-Ansary LA, Ferroni E: Vaccines for preventing influenza in healthy adults (Review), The Cochrane Library, 2010, Issue 7)].

Konkluzje autorów są następujące: „Szczepionki przeciwko grypie mają umiarkowany wpływ na ograniczanie objawów grypy i liczby utraconych dni pracy. Nie ma żadnych dowodów, że szczepionki przeciwko grypie mają wpływ na powikłania takie jak zapalenie płuc lub na przenoszenie zakażenia z człowieka na człowieka. Stąd też implikacji dla praktyki: „Wyniki tego przeglądu wydają się zniechęcać do korzystania w rutynie zdrowia publicznego ze szczepień zdrowych osób dorosłych przeciwko grypie. Skoro u zdrowych osób dorosłych występuje niskie ryzyko powikłań związanych z chorobą układu oddechowego, stosowanie szczepionki można zalecać tylko w specyficznych przypadkach jako środek ochrony osobistej przeciwko objawom”.

Autorzy udostępniają streszczenie sformułowane w języku potocznym w następującym brzmieniu. „Ponad 200 wirusów jest przyczyną grypy i schorzeń grypopodobnych, które wywołują te same objawy (gorączka, ból głowy, bóle i dolegliwości niespecyficzne, kaszel, wodnista wydzielina z nosa). Bez badań laboratoryjnych lekarze nie są w stanie odróżnić grypy i schorzenia grypopodobnego. Obydwie choroby trwają kilka dni i rzadko prowadzą do śmierci lub poważnych zaburzeń zdrowia. W najbardziej optymalnej sytuacji szczepionki mogą przynieść efekt tylko w przypadku grypy A i B, które reprezentują około 10% wszystkich krążących wirusów. Co roku Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje szczepy wirusa, jakie powinny być włączone do szczepień na nadchodzący sezon.

Autorzy tego przeglądu ocenili wszystkie badania, które porównywały ludzi zaszczepionych z niezaszczepionymi. Połączone wyniki wykazały, że w warunkach idealnych, kiedy to szczepionka całkowicie odpowiada konfiguracji krążących wirusów, trzeba zaszczepić 33 zdrowych dorosłych, aby uniknąć jednego zespołu objawów grypy. W warunkach przeciętnych, kiedy to szczepionka częściowo odpowiada krążącej konfiguracji wirusowej, trzeba zaszczepić 100 osób, aby uniknąć jednego zespołu objawów grypy. Stosowanie szczepionki nie wykazywało wpływu na liczbę osób hospitalizowanych, ani na liczbę utraconych dni pracy, ale powodowało jeden przypadek zespołu Guillian-Barré na każdy milion szczepień. Zespół Guillian-Barré jest poważnym zaburzeniem neurologicznym prowadzącym do paraliżu. Piętnaście spośród 36 poddanych analizie badań było finansowanych przez producentów szczepionek a cztery pominęły deklarację o finansowaniu. Nasze wyniki mogą stanowić oszacowanie optymistyczne, ponieważ badania sponsorowane przez firmy wytwarzające szczepionki mają tendencję uzyskiwania wyników korzystnych dla ich produktów, zaś część dowodów pochodzi z badań w warunkach idealnego dopasowania wirusów szczepionkowych i krążących, a nadto ewidencja następstw szkodliwych jest ograniczona.”

W podsumowaniu głównych wyników autorzy piszą m.in.:”We względnie rzadko spotykanej sytuacji, kiedy to szczep w szczepionce jest zgodny z krążącym wirusem i jego nasilonym krążeniem, u 4% osób niezaszczepionych w przeciwieństwie do 1% osób zaszczepionych pojawiały się objawy grypy (różnica ryzyk 3%, przy 95% przedziale ufności – od 2% do 5%). Odpowiednie dane dla sytuacji, kiedy występuje słaba zgodność wirusa szczepionkowego i krążącego w populacji, wynosiły 2% i 1% (różnica ryzyk 1%, przy 95% przedziale ufności – od 0% do 3%). Nie wydaje się aby te różnice były przypadkowe”.

W listopadzie 2012r. w Gazecie Lekarskiej, piśmie izb lekarskich, wydawanym przez Naczelną Radę Lekarską ukazał się artykuł mec. Anny Kobińskiej, krakowskiego adwokata, specjalizującej się w prawie medycznym, p. t. „Obowiązek stosowania aktualnej wiedzy medycznej jako wyprzedzający stosowanie przepisów prawa czy opinii towarzystw naukowych.” (vide). Jest oczywiste, że aktualny stan wiedzy medycznej przed musi przede wszystkim uzasadniać decyzje o zdrowiu milionów w ramach działań prewencyjnych i profilaktycznych w obszarze zdrowia publicznego. Szacunek dla każdej osoby ludzkiej nakazuje, aby wszystkie procedury profilaktyczne, diagnostyczne i terapeutyczne spełniały wymagania medycyny opartej na dowodach. Kiedy działania medyczne nie dotyczą pojedynczego pacjenta a całej populacji, odpowiedzialność za lekceważenie aktualnego stanu wiedzy medycznej jest proporcjonalnie większa.

Aktualny w styczniu 2013. roku stan wiedzy medycznej na temat szczepień przeciwko grypie zawiera właśnie cytowany wyżej, trzeci od 1999r. i aktualizujący poprzednie, raport sporządzony przez zespół badaczy współpracujących w ramach światowej sieci Cochrane Collaboration. Archibald Leman Cochrane był szkockim lekarzem epidemiologiem, pionierem medycyny opartej na dowodach.

Główny koordynator sygnalizowanego projektu, epidemiolog Tom Jefferson koordynował również prace nad wydanym w 2012r. raportem „Szczepionki stosowane w celu zapobiegania grypie u zdrowych dzieci (przegląd)” [Jefferson T, Rivetti A, Di Pietrantonj C, Demicheli V, Ferroni E. Vaccines for preventing influenza in healthy children. Cochrane Database of Systematic Reviews 2012, Issue 8].

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 18. stycznia 2013

Szczęść Boże!

Nieuchronność śmierci jest przedmiotem zainteresowania wielu dyscyplin naukowych. Godne uwagi są tu niemal sztandarowe dla części z nich sentencje z charakterystyczną dla łaciny precyzją i zwięzłością odnoszące się do sedna rzeczy. Czym dla dziedzin zajmujących się życiem wiecznym jest łacińska paremia MEMENTO MORI (pamiętaj, że umrzesz), tym dla fundamentów medycyny zabiegającej o życie doczesne w osiągalnym zdrowiu jest fraza spotykana w miejscach badań osób zmarłych – HIC MORTUI DOCENT VIVOS (tutaj zmarli uczą żywych). Właśnie od zmarłych żywi nauczyli się niemal wszystkiego, co składa się na aktualny stan wiedzy medycznej w obszarze prewencji, profilaktyki, diagnostyki, terapii. Za pomocą prostych porównań losów ludzi narażonych i nienarażonych na ściśle określone czynniki szkodliwe można stwierdzić co tak naprawdę szkodzi zdrowiu i posługując się prawem sanitarym, dążyć do możliwego do osiągnięcia zminimalizowania zagrożenia ze strony tych czynników całych populacji, które od dnia wprowadzenia nowych norm sanitarnych są chronione przed szkodliwościami obecnymi w wodzie, w żywności, w powietrzu atmosferycznym i w pomieszczeniach, na stanowiskach pracy, czy np. w zakładach lecznictwa.

Koszt wprowadzenia każdej normy jakościowej, zwłaszcza służącej ochronie zdrowia ludzi jest niezwykle wysoki, może być wręcz rujnujący dla całych działów gospodarki, więc każda norma sanitarna musi być wyjątkowo mocno uzasadniona. Wśród dowodów ważne znaczenie mają wyniki sekcji zwłok, badań histopatologicznych wycinków pobranych za życia i po śmierci ofiar narażenia na konkretne stężenia i natężenia czynników szkodliwych. Gdyby funkcjonariuszom państwa odpowiedzialnym za egzekwowanie norm sanitarnych były dobrze znane przyczyny, dla których normy te muszą być przestrzegane, zapewne niewielu lekarzy spośród jeszcze pozostałych w strukturach sanepidu i sanepidowi podobnych systemów ochrony zdrowia publicznego postawiło by korzyści z posady przed etyką zawodową. Oczywiście, ta uwaga dotyczy tylko tych lekarzy, którzy spełniają kryteria etyki zawodowej, ściśle określone ustawowo i kodeksowo, zresztą.

Złożenie podpisu i przystawienie lekarskiej pieczątki pod orzeczeniem o przydatności wody z konkretnego wodociągu czy żywności z określonej partii produkcyjnej do spożycia, wymaga pewnej zdolności do myślenia może nie abstrakcyjnego, jakby to nazwali żałośni w swym nieuctwie politycy, ale, nazwijmy to – uogólniającego los pojedynczego pacjenta, ba – zupełnie zdrowego pierwszego lepszego człowieka z ulicy, na wręcz nieprzewidywalną zmienność różnych uwarunkowań skutków narażenia w populacji pozostającej pod opieką. W skład tej populacji wchodzą także i najsłabsi i narażeni na synergistyczne, wzajemnie potęgujące się skutki rozmaitych czynników szkodliwych, najczęściej wcale albo słabo zidentyfikowane. Filozofia budowania norm sanitarnych zakłada, że punktem odniesienia jest właśnie zdrowie tych najsłabszych a nie werbunkowych kategorii A. Gdy niezbędnie potrzebne normy sanitarne nie są przestrzegane, bo służby odpowiedzialne za kontrolę i nadzór w obszarze zdrowia publicznego lekceważą swoje ustawowe obowiązki, zamiast planowego systematycznego działania, marnotrawią powierzone im siły i środki, aby akcyjnie wykonać polityczne zlecenia na rzecz poprawy wizerunku rządzących partii, prędzej czy później tragiczne skutki muszą się ujawnić.

Zwykły Kowalski staje się pacjentem. Nagle okazuje się, że pani Nowak z naszego biura jest chora na raka. Rodzice małego rodzeństwa z sąsiedztwa, które już wcześniej miało problemy z odpornością, zaczynają intensywnie poszukiwać ratunku dla swoich dzieci.

W tym oto momencie ludzie z kategorii zdrowych z tzw. populacji generalnej przechodzą do kategorii chorych wymagających diagnozowania, leczenia, rehabilitacji, wszelkich procedur z obszaru medycyny już nie zapobiegawczej, a wielokrotnie od niej droższej medycyny naprawczej.

Naturalnie nie wszystkim nieszczęściom możemy zapobiec, ale np. ograniczając uczestnictwo w imprezach masowych w fazie ataku epidemii chorób grypopodobnych i grypy, redukujemy liczbę narażonych na zakażenie wirusem A/H1N1 2009 czy A/H3N2 i w ten sposób zmniejszamy zapotrzebowanie na kosztowny sprzęt szpitalny służący do ratowania życia tym pacjentom chorym na grypę, którzy bez jego pomocy sami przez jakiś czas nie mogą oddychać. Brak takiego sprzętu na wyposażeniu sieci szpitalnej gwarantującej dowiezienie na czas i uratowanie życia wszystkim potrzebującym obnaża karygodną niewydolność systemu opieki zdrowotnej w sposób nie mniej drastyczny niż brak dostępu na masową skalę do diagnotyki i terapii onkologicznej.

Do tego ostatniego kataklizmu Polacy wydają się być już przyzwyczajeni, co samo w sobie stanowi fenomen psychologiczny, bo jak można się pogodzić z tak okrutną torturą, jak odwlekanie pomocy chorym na raka. Na 4. lutego przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. Warto do niego się przygotować i nie pozwolić znowu zawłaszczyć jego wymowy przez polityków, którzy zamiast zbudować skuteczny system prewencji i terapii raka w Polsce, szastają naszymi pieniędzmi na lewo i prawo, albo wprost upychają nasze daniny po głębokich kieszeniach własnych i swoich wspólników.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 25 stycznia 2013

Szczęść Boże!

Według ostatnich dostępnych danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, w 2008 roku na całym świecie liczbę zgonów na raka z powodu wszystkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy, oszacowano na 5 321 835. Skumulowane ryzyko zgonu na raka od urodzenia do 74 roku życia, u obu płci wyliczono na 11.11% , w tym 13.37% u mężczyzn i 9.06% u kobiet. W tym samym roku oszacowana liczba zgonów na raka powodu wszelkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy w Polsce została oszacowana na 59 702 co stanowi 1% i 12 promille wszystkich zgonów na raka na świecie. Ponieważ w roku 2008 ludność polski stanowiła 57 promille populacji świata, łatwo dostrzec, że w naszym kraju na raka zmarło dwukrotnie więcej ludzi niż wynikałoby to z przeciętnej światowej. Przekłada się to bezpośrednio na skumulowane ryzyko zgonu na raka od urodzenia do 74 roku życia, które w Polsce było wyższe niż średnia światowa i u obu płci wynosiło 14.98% , w tym 19.94% u mężczyzn i 11.08% u kobiet. W tej konkurencji Polska należy do światowej czołówki, zajmując dla obu płci miejsce 9. wśród 185 krajów, poprzedzona przez Mongolię, Węgry, kraje ponoszące skutki prób z bronią atomową na Pacyfiku i stosowania zubożonego uranu w wojnach na Bałkanach oraz kilka innych. W przypadku kobiet na miejsce 29. Polskę zepchnęły m.in. kraje Afryki na południe od Sahary, gdzie szaleją nowotwory złośliwe będące następstwem niewyobrażalnej w nasileniu i okrucieństwie skali eksploatacji dzieci płci żeńskiej i kobiet, takie jak rak szyjki macicy i mięsak Kaposi’ego w zespole AIDS. Z kolei w przypadku mężczyzn Polska zepchnąć się nie dała i zajmuje miejsce 10., tuż przed Federacją Rosyjską. Tutaj skumulowane ryzyko zgonu na raka płuc wynoszące od urodzenia do 74 roku życia 7.63% stawia Polaków na trzecim miejscu wśród wszystkich mężczyzn na świecie, za Węgrami 8,85% i Armenią – 8,78%. Wśród wszystkich kobiet świata zmarłe na raka płuca Polki zajmują miejsce 19. z wynikiem 1.92%, który jest wyższy niż w przypadku raka piersi – 1.65%, miejsce 76. i raka szyjki macicy – 0.64%, miejsce 113. Wśród nowotworów występujących wyłącznie u płci męskiej, czego nigdy nie uda się zmienić nawet najbardziej agresywnym genderystom, skumulowane ryzyko zgonu na raka prostaty w Polsce szacuje się na 1.15%, co stawia nasz kraj na 78. pozycji na świecie, a w przypadku raka jądra ryzyko to wynosi 0.05% co daje pozycję 41. Dużo więcej zgonów jest następstwem raka o lokalizacji sugerującej związek ze szkodliwymi domieszkami wody wchodzącej w skład żywności i napojów oraz innymi składnikami pożywienia, z mięsem, alkoholem, gmo i substancjami dodatkowymi na czele. Oto skumulowane ryzyko zgonu na raka okrężnicy i odbytnicy wynosi w Polsce dla obu płci 1.66% – pozycja 14. na świecie, dla mężczyzn – 2.32%, pozycja 10. wśród 185 krajów świata, a dla kobiet 1.17% – pozycja 26. Z kolei skumulowane ryzyko zgonu na raka nerki wynosi w Polsce dla obu płci 0.46% – pozycja 8. na świecie, ex aequo z Federacją Rosyjską , dla mężczyzn – 0.72%, pozycja 10. wśród 185 krajów świata, a dla kobiet 0.26% – pozycja 14. Również w przypadku zgonów na raka mózgu i układu nerwowego Polska należy do niechlubnej czołówki światowej. Skumulowane ryzyko zgonu dla obu płci wynosi tu 0.55%, co daje nam pozycję 11. na świecie, mężczyźni ponoszą ryzyko 0.64%, pozycja 12., a kobiety – 0.47%, pozycja 8.

Poziom ryzyka zgonów na raka, czy to wysoki, czy nawet niski, ale za to skrajnie niekorzystnie wyróżniający się w porównaniach międzynarodowych, zawsze musi budzić silne zainteresowanie ze strony osób odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Epidemiologia lekarska dostarcza dostateczną ilość dowodów na związki przyczynowo – skutkowe pomiędzy spożywaniem określonych składników i domieszek żywności oraz napojów, czy użytkowaniem telefonów komórkowych z wystąpieniem specyficznej postaci raka o charakterystycznej lokalizacji. Eliminacja lub ograniczenie do osiągalnego minimum narażenia na czynniki rakotwórcze jest zadaniem służb nadzoru i kontroli, które jednak w warunkach państwa przeżartego korupcją i klientylizmem politycznym nie są w stanie wykonać swoich zadań. Aby pozostać przy przykładzie wody i żywności, należy przypomnieć o uzależnieniu inspektorów sanitarnych od władz samorządowych, tych samych, które są odpowiedzialne za dostarczanie wody do spożycia przez ludzi, czy też od lobbistów przemysłu spożywczego, jak wykazał zataczający coraz to szersze kręgi skandal ze stosowanym jako sól kuchenna odpadem z zakładów produkcji chlorku winylu. Podobnie jest z nadzorem nad promieniowaniem niejonizującym telefonów komórkowych i stacji bazowych, których dystrybutorzy i ekspoloatatorzy korzystają z silnej kryszy polityków, pilnujących interesów swoich i swoich partii nieraz w formie wręcz oddelegowania do zarządów firm odpowiedzialnych za tzw. smog elektromagnetyczny.

Pozbawionej osłony sanitarnej ludności pozostaje więc wczesne wykrywanie jeszcze poddających się terapii postaci raka z nadzieją na ich skuteczne zaleczenie/wyleczenie. Zwłaszcza, gdy ludność ta została namówiona do przystąpienia do Unii Europejskiej pod hasłem szybkiego dorównania poziomem życia krajom zamożnym, które stać także, a raczej – przede wszystkim na leczenie raka u swoich obywateli. Niestety, nadzieje okazały się płonne. W roku 2008 różnice pomiędzy Polską a Niemcami w obszarze zapadalności na raka i umieralności na raka były uderzające w swojej wymowie. Oto standaryzowana na wiek populacji zapadalność na wszystkie postaci raka z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy była w Niemczech wyższa niż w Polsce o kilkaset procent w przypadku osób do 34 roku życia i od prawie 10 do ponad dwudziestu w przypadku pozostałych grup wiekowych, z wyjątkiem wieku 45-54, w którym w Polsce rak pojawiał się częściej o ok. 8% niż w Niemczech. Niestety, w tymże 2008 umieralność na raka była w Polsce we wszystkich grupach wiekowych przeciętnie aż o jedną trzecią wyższa niż w Niemczech.

Hańbiące dane wykazujące rekordowe w skali całego globu ryzyko zgonu z powodu raka w Polsce i nakładającą się na to ryzyko dramatyczną niewydolność lecznictwa onkologicznego w naszym kraju skłaniają do zapytania o sens utrzymywania wiecznie nienasyconej pieniędzmi podatników władzy, która nie chce, nie umie, nie potrafi uratować ludzi nawet przed śmiercią na raka.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 1 lutego 2013

Szczęść Boże!

Uszeregowane według sekwencji zdarzeń przyczyny śmierci z powodu raka rozpoczyna interakcja pomiędzy genami a środowiskiem (genes and environment – G&E). Czy ktoś zachoruje na raka często zależy od tego, czy jest genetycznie oporny czy też podatny na czynniki rakotwórcze. Nawet będąc podatnym, na raka nie zachoruje, jeśli stężenie lub natężenie czynników rakotwórczych nie przełamie obrony organizmu. Spośród plejady czynników rakotwórczych wiele ma działanie synergistyczne, wzajemnie potęgujące się, stąd ideałem zwykle niemożliwym do osiągnięcia, jest utrzymywanie kancerogenów w środowisku na jak najniższym poziomie.

Obywatele krajów cywilizowanych zawsze pozostają w przekonaniu, że na straży ochrony ich zdrowia i życia przed kancerogenami, stoją władze publiczne, które podatków nie rozkradną, ani nie wydadzą na idiotyczne fanaberie, a odebrane siłą daniny w pierwszej kolejności przeznaczą na ochronę mieszkańców, konsumentów, pacjentów i pracowników przed rakiem. Są jednak ludzie, którzy na własne życzenie narażają się na raka, np. wdychając dym, lub są do tego zmuszani, jak np. osoby narażone na dym cudzy. I tak każdemu państwo musi zapewnić dostęp do lekarza na tyle łatwy, aby wszelkie bariery z finansowymi na czele, nie były powodem opóźnienia wykrycia raka i przesunięcia chorego z kategorii osiągających 5–letnie wyleczenie do umierających na raka w tym samym roku, w którym pojawiły się pierwsze objawy. To lekarz rodzinny, stale sprawujący opiekę nad pacjentem w rodzinie, której członkowie dzielą podobne uwarunkowania chorób nowotworowych, jest głównie odpowiedzialny za pokierowanie losami pacjenta zanim będzie za późno. Wszelkie namiastki w postaci okolicznościowych akcji, białych niedziel itp. powinny być wyraźnie nazwane działaniami zastępczymi, wręcz pozorowanymi z uwagi na ich niską skuteczność na tle systematycznej opieki zdrowotnej nad rodziną. Rak nie jest podatny na argumenty public relations, ani też na reklamowe chwyty rozmaitych akwizytorów i ich wysoko postawionych wspólników.

Kiedy okaże się, że pacjent rzeczywiście jest chory na raka, zastosowanie skutecznej metody leczenia precyzyjnie dostosowanej do rodzaju, stadium i lokalizacji nowotworu złośliwego to naprawdę sprawa życia i śmierci. Każdy dzień zwłoki od postawienia diagnozy raka do operacji z zakresu chirurgii onkologicznej, rozpoczęcia radioterapii czy chemioterapii wraz z opieką wspomagającą, dramatycznie zwiększa ryzyko nieuleczalnej inwazyjności i przerzutów nie do opanowania. Jak pacjent i jego najbliżsi mają podchodzić do odmowy zastosowania natychmiastowego leczenia w sytuacji zagrażającej życiu? System opieki zdrowotnej zaprojektowany i kierowany przez ludzi znanych z imienia i nazwiska, który przynosi wysokie apanaże i korupcyjne okazje rządzącej nim koterii, okazuje się całkowicie niewydolny, kiedy dziesiątkom tysięcy ludzi należy się ratunek przed rakiem. Z zasady, carcinoma bene diagnoscitur, bene curatur – rak dobrze rozpoznany, jest dobrze leczony. A co powiedzieć, jeśli nie jest dobrze, a tym samym wcale nie leczony? A co wpisać pośmiertnie, kiedy leczenie raka nie zostało w ogóle rozpoczęte? Carcinoma incurabile – rak nieuleczalny? Czy może prawdę: carcinoma non curatur – rak nie leczony.

Zawinione przez rządzących systemem opieki zdrowotnej nieleczenie chorych na raka - i to w skali masowej - ma charakter okrutnego ludobójstwa. Likwidacja chirurgii onkologicznej i radioterapii, ograniczanie dostępu do możliwie skutecznych i w miarę bezpiecznych chemioterapeutyków skutkuje haniebnie wysoką śmiertelością chorych na raka w Polsce, a w kategoriach umieralności standaryzowanej na wiek stawia nasz kraj na pozycjach budzących zdumienie międzynarodowej opinii profesjonalnej, gdyż z wyjątkiem raka płuca rekordowa umieralność nie wynika u nas ze skrajnie wysokiej zapadalności. Według ostatnich dostępnych danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, w 2008 roku standaryzowaną na wiek populacji ogólną zapadalność na raka z powodu wszystkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy, u obu płci łącznie szacowano na 222.9 zachorowania na 100 000 ludności, co stawiało Polskę na 39. pozycji wśród 184 krajów całego świata, a umieralność na poziomie 137.3 zgonów na 100 000 ludności dawała nam już w tym tragicznym zestawieniu pozycję 11., tuż za Ugandą a przed Kazachstanem. W przypadku raka jelita grubego u mężczyzn zapadalność 33, 1 stawiała nas na pozycji 31., a umieralność 19,9 już na pozycji 8. wśród 184 krajów świata.

W zakresie naszej narodowej specjalności, którą jest chorowanie i umieranie na raka płuca, Polacy z wynikiem 71,2 w przypadku zapadalności i 61,8 w przypadku umieralności zajmowali pozycję 3. na świecie, a Polki zapadalność na poziomie 18,6 i umieralność osiągająca 15,5 ex aequo z Czarnogórą plasowała nas pozycji odpowiednio 17. i 21. na całym świecie. Pozbawionych szans na skuteczne diagnozowanie i leczenie raka płuca powinno zainteresować niedawne zakwalifikowanie spalin silników Diesla do kategorii czynników bezspornie uznanych za rakotwórcze, co jest dobrym tematem do przemyśleń nad stanem publicznych, zakładowych, a zwłaszcza szkolnych środków transportu, w których zagrożenie rakiem łatwo wyczuć własnym powonieniem albo dowiedzieć się z relacji dziecka męczonego w gimbusach itp. wynalazkach szkodliwych reform. O zagrożeniu rakiem ze strony radonu wspominałem wielokrotnie, a wobec ostatnich dokonań - jakże dbałego o reputację inaczej - triumwiratu Tusk – Piechociński - Palikot w sprawie narażania ludzi na rakotwórcze składniki dymu, warto przypomnieć górnikom i mieszkańcom terenów nasilonego występowania radonu, że ryzyko raka płuca u wypalających średnio paczkę dziennie i wdychających przy tym radon w stężeniu 100 Bq/m3 (bekereli na metr sześcienny) jest średnio 26 razy wyższe niż u nigdy nie palących.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 8 lutego 2013

Szczęść Boże!

Obydwa sąsiadujące z Polską imperialne mocarstwa zostały stworzone przez narody, którym można zarzucić wszystko tylko nie brak skuteczności w realizacji własnych interesów. Nie zawiść, ani chęć czynienia wyrzutów zza grobu, a nauka dla innych, powoduje, że stojąc w obliczu kulturowej anihilacji i fizycznej eksterminacji, mają Polacy prawo zastanawiać się nad pasmem strategicznych błędów i wypaczeń zdrowego rozsądku, które doprowadziły nas na skraj przepaści. Ot, takie ostatnie życzenie skazańca. A może i tego nie wolno? Skoro polskim uniwersytetom ministerialna cenzura narzuca granice akademickiej dyskusji, skoro Tusk boi się telewizji TRWAM jak Stalin Wolnej Europy, to może jedyną nie represjonowaną formą publicznej wypowiedzi jest panegiryk na cześć rządzących i ich mocodawców. Kto nie popada w zachwyt, tego szybko dopadną i przykładnie rozszarpią na strzępy.

Właśnie strach przed represjami dyktatury, dyktatury ciemniaków, pozwala szumowinom rozprawić się do końca z ideałami, na które daliśmy się nabrać przed trzydziestu laty jak ryba na robaka na haczyku. Coraz częściej słychać głosy, że trzeba było tych zdrajców narodu walić pałą – niektórzy mówią: pałą ZOMOwską – a nie dopuszczać do władzy, którą tak potwornie sprzeniewierzyli. I tu jest pies pogrzebany. Od początków 18. wieku, od trzystu już lat, nie możemy się zdecydować czy hier ist der hund begraben, czy zdies sobaka zaryta, a lawirowanie pomiędzy jednym i drugim mocarstwem celem przechytrzenia obydwu, ma zwykle koniec żałosny, jedynie przysparza Polsce bohaterów i męczenników, którzy i tak pójdą w zapomnienie wraz z wymarciem narodu straceńców i zatarciem ich pamięci przez wrogą propagandę. Z kim więc Polska powinna była wchodzić w strategiczne sojusze, aby nie ulec likwidacji, a Polacy – rozproszeniu po świecie i roztopieniu w nowych ojczyznach? Jednym z głównych argumentów na rzecz wyzwolenia spod okupacji Sowietów była ich nienawiść do Kościoła rzymskokatolickiego i do polskiej, prawdziwej narracji doświadczeń Cudu nad Wisłą, czwartego rozbioru wespół z Niemcami, Katynia, Powstania Warszawskiego, wojennej i powojennej rzezi patriotów. Pomimo propagandowych legend nikt nie wątpił w oczywisty fakt, że po wymianie elit Sowiety ambitnie kontynuują imperializm carskiej Rosji, który dla nas oznaczał albo potulne zruszczenie, albo śmierć w powstaniu czy na katordze.

A jednak w żadnej kategorii decydującej o przeżyciu narodu okupacja sowiecka – po uwzględnieniu wszystkich uwarunkowań, a przede wszystkim wymiernych skutków demograficznych i gospodarczych – nie okazała się bardziej niszcząca niż skutki rządzenia Polską po jej zakończeniu. Wznoszone gromko hasła niepodległości, głośne pienia o wolności, solenne obietnice dobrobytu i sprawiedliwości okazały się zasłoną dymną, pod którą doszło do podstępnego przejęcia władzy w Polsce z rąk władających Rosją w ręce sterujące Unią Europejską. A kto trzyma ręce na sterze Unii Europejskiej? No chyba nie Portugalia, ani nie Belgia, skąd pochodzą Barroso i Rompuy. Ani też nie Polska, która oddała unijnej biurokracji swoich najuczciwszych synów z Lewandowskim na czele. Najlepszym nazwiskiem oddającym prawdę o tym, kto rządzi w Unii Europejskiej jest na pewno Schultz, Martin Schultz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Za Buzka, czy za Schultza Niemcy rządzą Unią, jak zawsze rządzili każdą ze swoich rzesz. Z korzyścią dla siebie, bez oglądania się na interesy innych. Arogancko, choć bardziej elegancko niż to wcześniej bywało, i po trupach, choćby osób zmarłych z powodu braku należytej opieki zdrowotnej, czy w ogóle systemu ochrony zdrowia. Skutki dla Polski, jak zawsze w przeszłości, są opłakane. Czerpiąc największe zyski z rozdziału władzy i wasalstwa w Unii Europejskiej i obsadzając posłusznymi sobie namiestnikami kraje członkowskie, Niemcy przejmują odpowiedzialność za wszystko co dobre i złe w tych krajach się dzieje.

W Rosji istnieje cały blok propagandowy anty-Katyń, który stronie polskiej stawia zarzuty nieleczenia czerwonoarmistów, wziętych do niewoli po zakończonym ich klęską ataku na Polskę. Akurat w roku 1920 durów i czerwonki leczyć nie było czym, bo antybiotyków jeszcze nie wynaleziono, jak i też nie było respiratorów do podtrzymania akcji oddechowej u chorych na grypę – hiszpankę. A więc skuteczne leczenie internowanych najeźdźców nie było możliwe.

Z rzeczywistym i umyślnym doprowadzaniem ludzi do przedwczesnej śmierci mamy do czynienia obecnie, kiedy w Polsce szaleje epidemia raka (wcale nie grypy, jakby tego chcieli akwizytorzy szczepionek), a wszelkie unijne mechanizmy nie potrafią zapewnić chorym skutecznego leczenia, nie mówiąc już o prewencji i profilaktyce. Zamiast ratować życie ludziom, władze przyjmują rolę pasa transmisyjnego dla zarzucenia Polski produktami zwyrodniałych fantazji i halucynacji, którymi syci swoje głody stawiana innym za wzór unijna elita. Obsypując Tuska nagrodami, w tym nagrodą imienia Rathenaua, niemieckiego polityka, który wyprzedził Hitlera w przekonywaniu opinii publicznej, iż między Niemcami a Rosją nie ma miejsca na Polskę, władze Niemiec wyraziły pochwałę dla rządów swojego pupila w Polsce, w tym dla gadzinowej pseudosztuki filmowej wymierzonej jako broń propagandowa na froncie wojny religijnej przeciwko polskim katolikom, dla niekończącej się listy kradzieży i mega nadużyć, których skutki nadworny mędrzec z pałacu namiestnikowskiego był łaskaw określić jako polnische Wirtschaft, dla przekraczających ludzkie wyobrażenie cierpień chorych na raka, którym odmawia się skutecznego leczenia.

Według ostatnich dostępnych danych Światowej Organizacji Zdrowia, w roku 2008 z powodu wszystkich postaci raka z wyjątkiem innego niż czerniak złośliwy raka skóry oraz – odrębnie – z powodu raka jelita grubego i raka nerki, Polacy stracili w porównaniu z Niemcami po kilkadziesiąt procent więcej lat życia w zdrowiu. Od półwiecza trend umieralności na raka jelita grubego i nerki w Polsce narasta, w Niemczech spada. Także po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, Tzw. wartości europejskie nie nie mają zastosowania do ratowania życia Polaków przed śmiercią na raka. Opuszczana przez emigrujących za chlebem i wymierających z braku dostępu do leczenia Polska pustoszeje. Łatwo zgadnąć komu to służy i kto będzie nadzorował getto – centrum dla Polaków. Akurat Rosja nie wysuwa obecnie żadnych roszczeń terytorialnych w stosunku do naszej Ojczyzny,

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 15 lutego 2013

Szczęść Boże!
Niektórym ze szkoły wiadomo, że – jak pisał Lucius Annaeus Seneca, czyli Seneka Młodszy – longum iter est per praecepta, breve et efficax per exempla, długa jest droga przez przykazania, krótka i skuteczna przez przykłady. Bardziej popularna paremia łacińska przekonuje, iż verba movent, exempla trahunt, słowa ludzi poruszają, a przykłady ich pociągają. Mówiąc krótko i dosadnie: Rób to, co głosisz.

Wypierana przez knajacki bełkot znajomość łaciny w skali globalnej generalnie zanika wraz z jej elegancką logiką i zbornością myśli, warto więc podkreślić, że wspomniany Seneka był wychowawcą i doradcą cesarza Nerona, najbardziej odrażającej postaci Starożytnego Rzymu. Neron dla swoich okrucieństw i zboczeń stał się wzorem dla kolejnych rzesz wojujących degeneratów obecnych w każdym pokoleniu każdej społeczności po dziś dzień. Sam będąc jedynym wśród pisarzy rzymskich przeciwnikiem krwawych widowisk z udziałem gladiatorów, Seneka musiał zdawać sobie sprawę z ogromu skażenia Rzymu zbrodnią i perwersją, które za sprawą jego wychowanka – Nerona wylewały się z Koloseum i Cesarskiego Pałacu. Od Svetoniusa wiemy, że Neron zawarł małżeństwo z wykastrowanym młodym mężczyzną – Sporusem, który z wyglądu przypominał zamordowaną cesarzową i pokazywał się z nim w miejscach publicznych jako mąż Sporusa. Wcześniej Neron głosił, że jest żoną, żoną innego mężczyzny – Pitagorasa. Stosunek Nerona do Chrześcijaństwa wkraczającego do Rzymu ma więc wymiar wręcz proroczej zapowiedzi dla naszych już czasów. Uhonorowana zasłużoną Nagrodą Nobla powieść „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza, obrazy „Dirce Chrześcijańska w cyrku Nerona” i „Żywe Pochodnie Nerona” („Świeczniki Chrześcijaństwa”) Henryka Siemiradzkiego, „Ostatnia Modlitwa Chrześcijańskich Męczenników” Jean-Léon Gérôme’a, „Wierni do Śmierci – Christianæ ad Leones” Herberta Schmalza, dają oparte o źródła przedstawienie chrześcijan prześladowanych i bezlitośnie torturowanych na rozkaz Nerona. Na ławach Colosseum ówcześni Rzymianie zasiadali, jak obecnie wszyscy ludzie na świecie zasiadają przed telewizorem, jeśli mogą i chcą z niego korzystać, a do tego stać ich na prąd. Z telewizji słyszą słowa, które ich poruszają i widzą przykłady, które ich pociągają. Verba movent, exempla trahunt.

Mało kto w dobrze poinformowanym świecie telewidzów potrafi udawać obojętność wobec deklaracji Ojca Świętego Benedykta XVI wygłoszonej 11 lutego 2013 r., w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, kiedy to w  sanktuarium maryjnym w Altötting odbywały się uroczyste obchody XXI Światowego Dnia Chorego. Orędzie na ten dzień, które Ojciec Święty ogłosił 2 stycznia b. r., rozpoczynało się od słów z Ewangelii wg św. Łukasza „Idź, i ty czyń podobnie!” (Łk 10, 37).

W zależności od intencji, z postawy Ojca Świętego Benedykta XVI każdy może bez reakcji otoczenia wyciągnąć dowolne wnioski i głosić je jako prawdę objawioną, byle tylko nie powoływał się na jakieś reguły, których sam nie przestrzega, bądź też na przynależność do jakiejś wspólnoty, z której swoim zachowaniem sam się wyklucza. W tym przypadku pozostali członkowie wspólnoty muszą stanowczo reagować, nie po to, aby ukarać oszusta, ale dlatego, żeby chronić tożsamość swojej wspólnoty w oczach jej otoczenia.

Oto jeśli pozwolę na przedstawianie fałszywego obrazu Kościoła Katolickiego, jeśli nie zareaguję wystarczająco mocno na kłamstwa ludzi zaprzeczających dogmatom wiary, a przy tym przedstawiających się jako katolicy, to muszę się liczyć z tym, że prędzej czy później podzielę los chrześcijan zamęczonych na arenie przez tyrana degenerata i nikt mi nie przyjdzie z pomocą. Ze Wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji podpisanego przez JE Arcybiskupa Józefa Michalika i JŚ Patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla I wiemy przecież, że ”(..) Pod pretekstem zachowania zasady świeckości lub obrony wolności kwestionuje się podstawowe zasady moralne oparte na Dekalogu. Promuje się aborcję, eutanazję, związki osób jednej płci, które usiłuje się przedstawić jako jedną z form małżeństwa, propaguje się konsumpcjonistyczny styl życia, odrzuca się tradycyjne wartości i usuwa z przestrzeni publicznej symbole religijne. Nierzadko spotykamy się też z przejawami wrogości wobec Chrystusa, Jego Ewangelii i Krzyża, a także z próbami wykluczenia Kościoła z życia publicznego. Fałszywie rozumiana świeckość przybiera formę fundamentalizmu i w rzeczywistości jest jedną z odmian ateizmu.”

Nasycony niezwykłym ciepłem chrześcijańskiej myśli pontyfikat Benedykta XVI znalazł uznanie w świecie Islamu, wśród muzułmańskich przywódców religijnych i intelektualistów skupionych wokół Królewskiego Instytutu Myśli Islamskiej Aal Al-Bayt (Royal Aal Al-Bayt Institute for Islamic Thought). Okolicznościowe wystąpienie, które podpisał Szejk Mustafa Cerić, były Wielki Mufti Bośni, obok najwyższego uznania dla następcy św. Piotra jako teologa i pasterza wiernych katolików, zawiera przegląd dokonań Benedykta XVI na rzecz przyjaznego dialogu katolików i muzułmanów oraz odnosi się do taktownej rezygnacji papieża jako ostatniego aktu posługi i dobrego przykładu.

Lang ist der Weg durch Lehren, kurz und wirksam durch Beispiele.
Viele, viele, viele Jahre! Gottes reichen Segen, lieber Heiliger Vater!

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 22 lutego 2013

Szczęść Boże!

Nauczeni smutnym doświadczeniem skutków lobbystycznych kampanii motywowanych zagrożeniami zdrowia dokładnie przyglądamy się kolejnym rewelacjom o tym, że coś zdrowiu szkodzi, albo, że coś pomoże zdrowie chronić przed zagrożeniami. Naukowy humbug realizowany przez zmowę ludzi o kluczowych pozycjach w globalnym systemie karykatury bezstronnej nauki i wtłaczany do głów miliardów odbiorców wiadomości natrętnych, acz kłamliwych, wszystkimi kanałami propagandy: mediów i rozrywki, kształcenia i dokształcania, polityki i reklamy – może mieć skutek cywilizacyjnego tsunami, jak w przypadku obalonej po wielekroć fałszywej teorii antropogennego globalnego ocieplenia.

Państwa niepodległe gwiżdżą na wyssane z palca argumenty, choć ich obywatele wręcz duszą się od skażenia powietrza, jak Chińczycy we własnej stolicy. Państwa podstępnie doprowadzone do utraty niepodległości muszą liczyć się z neokolonialną eksploatacją, zrezygnować z własnych zasobów naturalnych, wyrzucić zatrudnionych na bruk, a ich rodziny zagłodzić i zamrozić tylko po to, aby kolonialne mocarstwo mogło rosnąć w siłę, a ludzie jego kultury żyć jeszcze dostatniej. To, że milionowe masy, zwłaszcza bezrobotnych wraz z rodzinami, faktycznie pokrywają ukryte koszty wprowadzania siłą pseudonaukowych doktryn, łatwo się przekonać, przeliczając na stracone lata życia w zdrowiu skutki nędzy, głodu i bezsilnej rozpaczy. Do tego dochodzą szkody wyrządzane przez tak żałosne inwestycje, jak turbiny wiatrakowe niszczące ludzi i chronione gatunki zwierząt na powierzchni ziemi, a także bezmyślne chemiczne i radioaktywne zanieczyszczanie zasobów wodnych pod jej powierzchnią. Komunizm i faszyzm dysponowały zestawem naukawych argumentów uzadniającym zabijanie ludzi dla dobra ludzkości nie mniej obfitym niż ich sprawujący obecnie władzę brunatno-czerwony konglomerat.

Już nie interes klasowy ani narodowy, a przeżycie całej planety ma uzasadniać obecne restrykcje gospodarcze, które dziwnym trafem służą nielicznym, kosztem wielu. Zadziwiająco stronniczy rachunek zysków i strat stał się stałą regułą postępowania doktrynerów postrojonych w piórka obrońców ludzkości i środowiska, dla których napuszona retoryka jest po prostu narzędziem lobbingu na rzecz interesów konkretnych przedsięwzięć dających zarobić ich pryncypałom. Jak inaczej ludziom wytłumaczyć, że mają kosztem własnych interesów płacić na koncerny A, B i C z państwa D, niż powołując się na urojone wyższe racje, w szczególności zdrowotne. I tak, w przeżartych korupcją do cna władzach Unii Europejskiej pakiet klimatyczny poprzedzały nie tylko dopuszczenia do obrotu organizmów genetycznie modyfikowanych, ale i przymus stosowania szkodliwych dla zdrowia i środowiska świetlówek rtęciowych, energooszczędnych tylko wtedy, kiedy świecą stale.

Nie przeciwstawiając się dyktaturze lobbistów konkretnych koncernów ze wspomnianego państwa D, stajemy ramię w ramię z orangutanami z wysp Indonezji. Orang-utan, w języku tubylców – człowiek lasu, został poddany eksterminacji na masową skalę, bo jego las wraz z mieszkańcami spalono pod plantacje zaopatrujące świat we wszechobecny olej palmowy, w produktach spożywczych deklarowany jako olej roślinny, aby utrudnić jego identyfikację, gdyż zawiera on wyjątkowo niekorzystą dla zdrowia człowieka kompozycję nasyconych kwasów tłuszczowych podnoszących poziom złego cholesterolu. Ani los konsumentów oleju palmowego ginących na świecie z powodu chorób układu krążenia, ani skracające życie setek milionów mieszkańców Indonezji i Półwyspu Malajskiego dymy wypalanych podłożnym ogniem ogromnych obszarów przebogatej dzikiej przyrody – której nawet nie zdążono opisać przed jej zagładą – nie znalazły dostatecznego zainteresowania w towarzystwie przypisującym sobie monopol na rację o tym co ludzkości i dzikiej przyrodzie szkodzi a co nie.

No bo po co szum robić i na tym nie zarobić.

W dziedzinie nauki o środowiskowych uwarunkowaniach zdrowia człowieka, aktualnym bestsellerem jest raport Światowej Organizacji Zdrowia i Programu Środowiskowego Organizacji Narodów Zjednoczonych pt. „Stan nauki o substancjach chemicznych zaburzających układ hormonalny – 2012”, wraz z podsumowaniem dla decydentów (State of the Science of Endocrine Disrupting Chemicals—2012, Summary for Decision-Makers, WHO/UNEP).

W punkcie dotyczącym głównych problemów budzących niepokój autorzy raportu stwierdzają iż:

„Zdrowie człowieka i dzikiej przyrody zależy od zdolności do reprodukcji i normalnego rozwoju. Bez zdrowego układu hormonalnego nie można reprodukować i rozwijać się normalnie.”
Dalej następuje lista zaobserwowanych niekorzystnych zjawisk (o których zresztą Państwo byli wcześniej wielokrotnie przeze mnie informowani):

    * „znaczna część, 40% młodych mężczyzn w niektórych krajach ma niską jakość nasienia, co zmniejsza ich zdolność do ojcostwa.
    * narasta trend lub utrzymuje się wysoka zapadalności na wady rozwojowe narządów płciowych, takie jak niezstąpienie jąder i spodziectwo
    * nasila się w wielu krajach częstość powikłań ciąży, jak przedwczesne porody i niska masa urodzeniowa
    * związane z zakłóceniem układu hormonalnego tarczycy zaburzenia neurobehawioralne w wielu krajach dotyczą dużej części dzieci i stwierdza się narastanie ich częstości w okresie minionych dekad
    * w czasie minionych 40 – 50 lat rosną globalne wskaźniki raka związanego z układem hormonalnym, jak rak piersi, endometrium, jajnika, prostaty, jądra i tarczycy.
    * istnieje trend wcześniejszego rozwoju gruczłu sutkowego u młodych dziewcząt we wszystkich krajach, w których podjęto badania. Stanowi to czynnik ryzyka raka piersi.
    * w okresie minionych 40 lat na całym świecie nastąpił dramatycznyc wzrost występowania otyłości i cukrzycy typu 2. Według oszacowań WHO półtora miliarda dorosłych na świecie ma nadwagę lub otyłość a liczba chorych na cukrzycę typu 2. pomiędzy rokiem 1980 a 2008 wzrosła z 153 do 347 milionów.

Spośród niemal 800 substancji chemicznych uznanych za odpowiedzialne lub podejrzewane o zakłócanie działania receptorów hormonalnych, syntezy hormonów i ich konwersji, niewielka liczba została zbadana testami, które mogły by zidentyfikować jawne skutki endokrynologiczne w nieuszkodzonych organizmach.”

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


Felieton w Radio Maryja, 1 marca 2013

Szczęść Boże!

Do zagadek frapujących całą ludzkość i każdego człowieka myślącego z osobna, należy pytanie: dlaczego intelekt ustępuje przed brutalną siłą. Przecież inteligencja to zdolność dostosowania się do zmieniających się warunków otoczenia. Czy rozliczni myśliciele skazywani na milczenie od starożytności do naszych czasów byli i są mniej inteligentni od swoich ciężko myślących katów? Czy wielka mnogość ludów, których kultury stały na poziomie nieogarnionym przez likwidujące je doszczętnie barbarzyńskie hordy stała na niższym poziomie intelektualnym niż zwycięska dzicz? Gdzie tkwił błąd? Dlaczego ludziom o wysokim ilorazie inteligencji tejże inteligencji nie wystarczy, aby nie paść ofiarą prymitywa odurzonego alkoholem, narkotykami, czy też żądzą pieniądza i władzy? Dlaczego narodom o ponad przeciętnym nasyceniu intelektualistami tak łatwo przychodzi oddawać młode pokolenie na wychowanie zwyrodnialcom i popełniać tym samym zbiorowe samobójstwo?

Proste wytłumaczenie, pozornie inteligentne, a tym samym – prostackie, wynika z logiki strachu: inteligentny konformista boi się dyktatury ciemniaków i idzie na kolaborację. Wie, że to ohydny konformizm, ale musi za wszelką cenę – zwykle cenę wartości – ratować siebie i rodzinę. Kiedy konformiście naplują w twarz, powie, że pada deszcz. Kiedy tego zażądają, a nawet z własnej woli, ostentacyjnie i gorliwie będzie chwalić tyrana, tak długo, aż sam uwierzy, że godne pogardy i kary zbrodnie dyktatury, są bezspornym sukcesem, a każdy, kto myśli inaczej, musi zostać unicestwiony. Dostosowując się do otoczenia poprzez mechanizm mimikry, konformista ma nadzieję, że topór na niego nie spadnie, bo machający nim oprawca jest zbyt mało inteligentny, aby przeniknąć prawdziwą motywację do nagłej zmiany skóry. Albo też zdaje sobie sprawę, że właśnie podłe zaprzaństwo jest w cenie i inteligentnie stara się wygrać wyścig szczurów do stosu padliny zdradzonych wartości, przy którym tyran rozdaje nagrody dla najbardziej zasłużonych zdrajców.

Tak czy owak zaprzaństwo i zdrada jako sprytna metoda unikania trudnego dialogu z lokomotywą i tak skończy się tym samym co położenie się na torach. Tyle, że kosztem tożsamości ratuje się życie na czas jakiś, zależny od kaprysu tyrana. Z perspektywy niewielu minionych dekad dokładnie widać jakim to partiom i którym to politykom Polska zawdzięcza społeczne przyzwolenie a nawet pochwałę dla jawnej zdrady i zaprzaństwa, choćby w odniesieniu do lojalności wobec zdradzonego ugrupowania politycznego, wybranego wcześniej zupełnie przecież dobrowolnie, maksymalnie wykorzystanego, a następnie porzuconego i oplutego w ramach wkupywania się w łaski konkurencji. Rządy takich polityków nie mogły nie zadusić więzi, na których opiera się egzystencja każdej jednostki w społeczeństwie. Na przykład solidarności. Solidarności tych, co mają wszystko, z tymi, z którymi trzeba się podzielić, bo nie mają niczego. Z przywoływanych tu i ówdzie badań ma wynikać, że polskie dzieci biją światowe rekordy otyłości. Zapewne polskie dzieci puchną z głodu! Bo właśnie straszna hańba głodu dzieci w Polsce, kraju ludzi niemal bezdzietnych, do niedawna spichlerzu Europy chełpiącej się najwyższym rozwojem cywilizacyjnym, tuż za granicą Niemiec, które wyciągnęły największe zyski ze stworzonej przez siebie unijnej hydry jest zjawiskiem wręcz niemożliwym do wyobrażenia, a jednak rzeczywistym, a przy tym zawinionym przez konkretnych polityków znanych z imienia i nazwiska. A także ich mocodawców.

Inne więzi społeczne, które pogruchotał walec pochwały zdrady wartości, to np. graniczące z pewnością przekonanie, że lekarz, sędzia, nauczyciel, inżynier, a także inni wykonujący zawody zaufania publicznego pełnią swoje obowiązki zgodnie z kodeksem etyki zawodowej, dzięki czemu dobra pacjentów, stron w rozprawie sądowej, uczniów i ich rodzin, użytowników drogi, mostu, budynku i pasa startowego dla samolotów są dobrze zabezpieczone. Trudno sobie wyobrazić jak szybko doszło do zastąpienia myślenia pełnych godności profesjonalistów logiką żuli spod monopolowego, którzy za butelkę wódki sprzedadzą własną matkę, czy córkę. Za upadkiem etyki zawodowej idą topiące wszystko załganą stronniczością fale decyzji, projektów, opinii, prognoz, ekspertyz, protokołów i wyroków na zamówienie. Wspólny jednolity rynek Unii Europejskiej staje się coraz bardziej sceną komedii błędów i pomyłek będących w istocie tragifarsą, biorąc pod uwagę nie tylko odwleczone w czasie skutki spożycia szerokiego asortymentów środków spożywczych od kilkunastu lat do dziś dnia solonych odpadem z fabryki chlorku winylu, a także zdrowotne efekty spożycia garmażerki zawierającej niedeklarowane składniki pochodzenia zwierzęcego, lecz także, choć nie przede wszystkim, ostre skutki (włącznie ze śmiertelnymi) zatrucia niemiecką Escherichia coli, czy też czeskimi wyrobami spirytusowymi. O ile Niemcy i Czesi zatruli siebie samych i Europę z winy działających na wielką bądź małą skalę przestępców kryminalnych, o tyle Polacy i inni odbiorcy naszej żywności ponoszą skutki braku profesjonalizmu osób urzędowych, odpowiedzialnych u nas za bezpieczeństwo żywności. Ryba psuje się od głowy. Kto odpowiadając za system HACPP w zakładzie przetwórstwa spożywczego, dowiaduje się, że funkcjonariusz państwowy z najwyższego szczebla swojej rodzinie by nie podał, tego co inni muszą zjeść, bo zdaniem tegoż funkcjonariusza konsumenci polskiej żywności nie mają prawa wiedzieć co jedzą, to choćby ścigały go wyrzuty sumienia, na pewno nie położy się rejtanem, gdy dostrzeże jakiekolwiek zagrożenie. Co on może, biedny szaraczek, skoro taki dygnitarz, jak premier bagatelizuje nikłe ilości trucizn, kolejny minister rolnictwa bez badań wie, że Polska jako rzetelny producent żywności jest czysta jak łza, a główny lekarz weterynarii z góry zakłada, że pokątna konina zdrowiu konsumenta nie szkodzi. W tej sytuacji trudno się dziwić, że lekarze inspekcji weterynaryjnej i technolodzy żywności nie potrafią odróżnić koniny od wołowiny wwożonej do zakładów z notorycznie zatajanej listy producentów odpowiedzialnych za łamanie sanitarnych przepisów unijnych tyleż skomplikowanych, co nieskutecznych.

Kończący 7. marca 2013 r. drugą kadencję, prezydent Republiki Czeskiej prof. Wacław Klaus, wybitny i mężny intelektualista, przerastający mu współczesnych, też prezydentów, w sposób dla nich nieogarniony, żegnając Ojca Świętego Benedykta XVI oświadczeniem z 12. lutego 2013 r. tak napisał o naszym papieżu: „…Należał do małej liczby przywódców nowoczesnego świata, którzy się nie wozili na taniej uniwersalnej fali postępowości. Był świadom niebezpieczeństw wynikających z utraty tradycyjnych wartości, z rozpadu instytucji rodziny i państwa narodowego i z karkołomnego projektu europejskiej integracji i wiedział jak to okazać. Był często atakowany przez media, co ja bardzo dobrze rozumiałem. Przez swój względnie krótki pontyfikatu papież Benedykt XVI pozostawił swój wyraźny ślad na świecie. Jego rezygnację uznaję za symboliczny udział w znakach końca epoki, w której ostrzeżenia przed przed kierunkiem obranym przez współczesny świat brzmiały jeszcze głośno…” (…„Patřil k nevelkému počtu osobností současného světa, kteří se nevezli na laciné vlně všeobecného pokrokářství. Uvědomoval si nebezpečí plynoucí ze ztráty tradičních hodnot, nebezpečí plynoucí z rozpadající se instituce rodiny a národního státu i z překotného evropského integračního projektu a uměl to dát najevo. Byl proto často mediálně atakován – čemuž jsem také velmi dobře rozuměl. Papež Benedikt XVI. za svůj relativně krátký pontifikát zanechal ve světě výraznou stopu. Jeho rezignaci považuji za symbolickou součást příznaků konce epochy, v níž varovné hlasy nad směřováním současného světa ještě zněly nahlas….” całość oświadczenia) napisał prezydent Klaus.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 8 marca 2013

Szczęść Boże!

Obydwaj nasi ostatni papieże przybyli na Stolicę Piotrową z państw najbardziej ze wszystkich w skali globalnej poszkodowanych przez ostatnią wojnę o zasięgu światowym. Polska poniosła największe straty w ludności i terytorium względem stanu sprzed napaści 1 i 17 września 1939r., zaś Niemcy stracili jeszcze więcej niż dobra doczesne, bowiem na możliwą do przewidzenia przyszłość okryli się nieprzemijającą hańbą bestialskich zbrodni przeciw ludzkości. Nieznane wcześniej zbiorowe i indywidualne bestialstwo wobec ofiar wskazanych przez demokratycznie wybrane władze państwowe nie tylko uzyskało rangę doktryny niemieckiego rządu, lecz także – mając szerokie poparcie społeczne – obudziło demony okrucieństwa w umysłach zwykłych zjadaczy chleba. Co wcześniej dla zwykłych ludzi było zbrodniczym sadyzmem, to nagle okazywało się chwalebną cnotą. Bogobojny piekarz, uczciwa księgowa, współczujący lekarz i sławny profesor bez chwili wahania strzelali do kobiet, głodzili na śmierć dzieci obozach, prowadzili wiwisekcje bez narkozy i rabowali muzea. Programowe ludobójstwo Hitler nakazał dowódcom rzekomo rycerskiego Wermachtu 22. sierpnia 1939r. podczas odprawy w Obersalzberg, „wydając rozkaz bezlitosnego i nieugiętego zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy”. A więc pierwszym celem niemieckich ludobójców byli obywatele polscy narodowości polskiej. Wprawdzie już po ustawach norymberskich, ale na wiele lat zanim Himmler 6. października 1943r. w Poznaniu ogłosił, że ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej oznacza, iż wszyscy Żydzi będą zabici, to Polacy – jak wynika z mowy Hitlera – mieli podlegać eksterminacji a nie inni obywatele Drugiej Rzeczypospolitej, czy też na jej obszar przed wojną z Rzeszy zbiegli, bądź też na jej okupowane terytorium zwiezieni przez Niemców z całej Europy.

Stąd budzi najwyższy niepokój zakłamywanie historycznych faktów i okoliczności ludobójstwa w odniesieniu do poszczególnych narodowości w okupowanej Polsce, marginalizowanie cierpień narodu polskiego i przerzucanie na nasze barki ciężaru zbrodni dokonywanych przez państwo niemieckie i jego obywateli, w tym rozlicznych folksdojczów różnych kategorii, a także innych nielojalnych w stosunku do Polaków mniejszości narodowych. Nie mając własnej reprezentacji, jesteśmy bezsilni wobec tak nasilonej nawały fałszu i zakłamania. Jesteśmy bezsilni w kategoriach ludzkich: polityki, propagandy, kradzieży ludzi i ziemi, agresji kulturowej, rewizji granic.

Można powiedzieć, że w kategoriach ludzkich znowu przegrywamy, jak zawsze w przeszłości, kiedy nie byliśmy zdolni wyłonić spośród siebie mądrego przywódctwa i na rządy obcych albo musieliśmy się godzić, albo nie potrafiliśmy obcego jarzma zrzucić.

Czy przegrywamy także w kategoriach boskich? Na ile unijna doktryna o konieczności ostatecznego rozprawienia się z Kościołem RzymskoKatolickim per fas et nefas, z pozornie rozproszonych potyczek i bitew przeistoczy się we wreszcie publicznie ogłoszoną wojnę religijną, której celem będzie eksterminacja katolików? Eksterminacja fizyczna – przez ekonomiczne regulowanie demografii, prowadząc do takich procesów demograficznych jak niska dzietność, a za to wysoka przedwczesna umieralność i emigracja młodych już przyniosła ewidentne skutki w kraju powszechnie uznawanym za ostoję Katolicyzmu w świecie. W naszym kraju.

Coraz bardziej nasila się też eksterminacja kulturowa, polegająca na tym, aby katolika przerobić na deklaratywnego pseudokatolika, a potem na otwartego wroga Kościoła, za zdradę wcześniej cenionych wartości pieniącego się z nienawiści do samego siebie i tę nienawiść wylewającego wiadrami na innych. W praniu mózgów starzy partyjni propagandyści frontu walki z religią służą doskonałą współpracą nasyłanemu zewsząd desantowi różnych autorytetów moralnych, a nawet artystycznych, a także innych guru od spraw wszelkich byle antykatolickich. W obecnej sytuacji Kościoła jego wrogowie dostali prawdziwego amoku, na miarę swojego rozumu wietrząc szybkie sukcesy tanim kosztem wynikającym z kłopotliwej – ich zdaniem – sytuacji katolików.

Tymczasem, jak nigdy wcześniej powszechny przecież Kościół Katolicki jest silny nauczaniem ostatnich papieży właśnie dlatego, że pochodzili oni z państw najbardziej ze wszystkich na świecie poszkodowanych przez ostatnią wojnę światową i poznali dosłownie na własnej skórze wprawiane w ruch przez szatana mechanizmy czyniące z ludzi bestialskich katów swoich bliźnich. Karol Wojtyła i Józef Ratzinger zanim uzyskali święcenia kapłańskie i na długo zanim zostali wyznaczeni jako zastępcy Chrystusa na ziemi, zgromadzili na tyle doświadczeń życiowych własnych, swoich rodzin i swoich narodów – polskiego i niemieckiego, właśnie tego który skazał nasz naród na eksterminację, że potrafili współstworzyć opartą o empirię wykładnię nauczania Jezusa Chrystusa na trzecie tysiąclecie Chrześcijaństwa. Obydwaj papieże zrobili wszystko, aby umocnić w ludziach poszanowanie dla życia ludzkiego i wolności woli. Rozciągając na niebie łuk tęczy podczas pielgrzymki Benedykta XVI do Auschwitz, Pan Bóg dał wprost biblijny znak pochwały owocom pojednania wszystkich ludzi w Jego Imieniu.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 15 marca 2013

Szczęść Boże!

Jego Świątobliwość Franciszek I na oczach całego świata za sprawą Ducha Świętego został powołany do spełnienia roli twardej jak skała podpory dla wszystkiego co dobre w każdym człowieku. Nastał w czasach, kiedy to ludzkość, wręcz tonąc po uszy we własnych nieczystościach, sama doskonale zdaje sobie sprawę z mizerii swojej sytuacji. Tyle, że zamiast posłuchać recept wspaniałych poprzedników obecnego Ojca Świętego, zagłusza zdrowy rozsądek wrzaskiem sztucznie wykreowanych idoli czerpiących zyski ze zniewolenia mas traktowanych nie jako zbiór osób, ale jako bydło, aby użyć sformułowania ze słownika profesorskich elit Platformy Obywatelskiej. Ludziom tego ugrupowania, a nawet całego zdradliwego nurtu, Polacy zawdzięczają wiele, bo naukę, która daje wiedzę, a to przecież wiedza zapewnia potęgę. W tym przypadku potęgę duchową. Ujawnione dotychczas koszty tej nauki już były przeogromne, a nadal nie są jeszcze dostrzegane przez wielu. Co dopiero z kosztami umyślnie ukrywanymi, zamiatanymi pod dywan, działającymi na zasadzie bomby zegarowej wmurowanej w ścianę naszego wspólnego domu i nastawionej na odpalenie za kilka czy kilkadziesiąt lat.

Uzyskując wiedzę jak z warunków życia środkowo-europejskich w krótkim czasie można popaść w latyno-amerykańskie trudy egzystencji, za transformację Polski w Peru bis zapłaciliśmy niezwykle wysoką cenę. Każdy Polak stał się ekspertem w zakresie politologii narodowej samozagłady. Warto zatem głosić po świecie, że naród, którego nie złamała żadna przemoc fizyczna, padł ofiarą zastosowania podstępnej przemocy łagodnej w formie, ale w skutkach nie mniej tragicznej niż wojenna i okupacyjna destrukcja populacji i majątku narodowego. Warto ostrzegać innych przed folgowaniem własnym słabościom, wśród których tak częste jak pycha, żądza i chciwość przesłoniły wartości chrześcijańskie, fundamentalnie ważnie dla przeżycia Narodu i Państwa Polskiego.
Marna to pociecha, że po obu stronach Atlantyku tzw. pokolenie Woodstock pod przykrywką programowego „luzactwa” dla tłumów tak odurzonych narkotykami i rzekomą wolnością, że nie były w stanie zauważyć jak prymitywnymi metodami są manipulowane, wszędzie doprowadziło swoimi rządami do niebywałego wcześniej rozwarstwienia społeczeństw chełpliwie określających się jako demokratyczne i przypisujących swój powszechny dobrobyt właśnie demokracji. Dobrobyt się skończył, fale protestów pod hasłem Occupy Wall Street czy też Occupy European Commission dzisiaj jeszcze bezskuteczne, już jutro mogą przynieść rewolucyjne zmiany – przynajmniej w zbiorowej mentalności – na miarę Wiosny Ludów. Trudno odpowiedzieć na pytanie czy doprowadzenie nagle zubożałych mas do stanu wrzenia przez oligarchów wyspecjalizowanych w zagarnianiu władzy metodami demokratycznymi było skutkiem niepohamowanej chciwości elit, czy też ograbienia do cna skolonizowanych narodów, z których więcej nawet przysłowiowy gringo z Latynoamerykanów nie potrafiłby wycisnąć, ale na pewno było możliwe tylko dlatego, że setki milionów ludzi nie odrzucały niezasłużonej nagrody. Niezasłużonej, bo zdobytej bez stosownego wysiłku czy to w pracy, czy w życiu rodzinnym. Człowiek obdarowany systemem nagrody zatracił rozeznanie co do celu, któremu ten system ma służyć ze swojej samej natury. Za życia kilku pokoleń okazało się, że wykolejony hedonetropizm poza przelotnym zaspokojeniem coraz to silniejszych potrzeb spirali przyjemności pozostawia ludziom pustkę i poczucie zasłużonej klęski.

Nasz nowy papież staje więc przed licznymi miliardami obecnie żyjących ludzi na świecie, którym daleko do samozadowolenia z poczynionych dokonań i z perspektyw na przyszłość. Staje przed zdającymi sobie sprawę z zabrnięcia w ślepy zaułek pojedynczymi ludźmi i licznymi ludami poszukującymi lepszego życia, owszem w sprawach materialnych, ale przede wszystkim w determinujących te materialne – sprawach duchowych.

Ojciec Święty Franciszek zaniesie Dobrą Nowinę tam, gdzie jeszcze jej nie słyszano, szerząc misję braterstwa stworzy warunki do zapewnienia wolności religijnej na całym świecie, a w szczególności katolikom prześladowanym i wykluczanym w systemach stosujących jawną, a także niewypowiedzianą wojnę religijną przeciwko wyznawcom Chrystusa. A samych chrześcijan potrafi przekonać, że prawda ich wyzwoli. Prawda o tym, że sami są grzeszni. Za św. Ignacym Loyolą Papież Franciszek upowszechni zasadę godziwego i owocnego życia, przez o. Tadeusza Rydzyka skutecznie stosowaną i często Polakom przypominaną: „Módl się jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj, jakby wszystko zależało od ciebie”.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 22 marca 2013

Szczęść Boże!

Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas mszy świętej na rozpoczęcie pontyfikatu 19 marca 2013 r. jest dostępna na stronach internetowych Watykanu w języku angielskim, arabskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, polskim, portugalskim i włoskim. Natchnione słowa Ojca Świętego można więc poznać bez skrótów, manipulacji i komentarzy, przeczytać wielokrotnie aż do pełnego zrozumienia osiągalnego przez poziom własnej percepcji, porównać przekłady z włoskiego z oryginałem i między sobą, nabierając przy tym biegłości w posługiwaniu się słowami, których znaczenie, zaakcentowanie i kontekst są wprost kontynuacją objawień Ewangelistów.

Troska, opieka – łacińska ‘cura’ i jej pochodne łącznie z angielską ‘care’, czy przybyłe do Polski wraz z ręką bawarskiej księżniczki, żony Henryka I Brodatego, księcia wrocławskiego, późniejszej św. Jadwigi Śląskiej – ‘Sorge’, ‘Obhut’, to kluczowe słowo określające powołanie przede wszystkim duszpasterzy i lekarzy i im podobnych, również polityków – o co apelował Ojciec Święty – a także odnoszące się do wykonywanego zadania, najczęściej z naturalnego odruchu przez pełniących niezliczoną liczbę ról w stosunku do potrzebujących. Nie tylko przez ludzi, co papież Franciszek podkreślił, błogosławiąc Azję (cagnolina Asià) rasy labrador retriever opiekującą się panem Alessandro Forlani. Tak oto poprzez biskupa Jose Maria Bertoglio, który pełnił posługę w obszarze kultury corridy, tradycja błogosławienia zwierząt przypisywana ich protektorowi św. Antoniemu Wielkiemu (Opatowi), Koptowi z Egiptu, ma szansę trafić do sumień osób charakteryzujących się niezwykłym okrucieństwem w stosunku do zwierząt i je skutecznie poruszyć. Ludzie, którzy inaczej niż św. Franciszek z Asyżu nie widzą Boga w każdym stworzeniu („Laudato sie, mi Signore, laudato cum tucte le Tue creature”, Laudes Creatuarum z 1224r.), muszą chociaż zrozumieć, iż od okrucieństwa wobec zwierząt do okrucieństwa wobec ludzi jest jeden mały krok, tym mniejszy, im bardziej wygodny pomysł na dehumanizację ofiar. Przeciwny skazywaniu zdehumanizowanych niewolników na cierpienie i śmierć manifest pokoju każdemu stworzeniu legł u podstaw rozwoju Chrześcijaństwa i nadal wymaga wielkiej pracy, aby wszyscy otworzyli uszy na jego pierwszorzędne znaczenie.

Nasi papieże nie mają monopolu na głoszenie troski o człowieka i całość Stworzenia. Akurat powoływanie się na dobro ludzi, zwierząt i środowiska naturalnego przybrało na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia po narodzeniu Chrystusa charakter warunku sine qua non popularności programów politycznych i zarazem projektów biznesowych. Zwykle jednak wynaturzonych, o efektach odwrotnych do deklarowanych. Nic nowego pod europejskim słońcem.

Selekcyjne zabijanie ludzi dla dobra ludzkości jest typowe dla najbardziej znanych z opłakanych skutków antychrześcijańskich ideologii, takich jak socjalizm jakobiński, marksistowski i narodowy. Rewolucyjnych zdobyczy Robespierre’a z jego gilotyną Polska nie zaznała, ale już Arłukowicz z komsomolskim zapałem szykuje się na ludzkie życie powołane metodą in vitro po to, aby zostać zniszczone w proporcji bodaj 1:6. Głosząc dobro ludzkości, socjaliści wspomnianych nurtów nie odrzucają korzyści materialnych związanych z drogą po trupach do lepszego świata, dość szybko zawężają grono tych, których dotyczy wolność, równość i braterstwo i po prostu tworzą nowy system niewolnictwa, tyle że tym razem to oni stają się właścicielami niewolników oraz panami ich życia i śmierci. W kategoriach ekonomicznych już Rewolucja Francuska była więc przykładem udanego dla większości jej autorów sposobu na zagarnięcie władzy i pieniędzy pod sztandarami dobra ludzkości. A co dzieje się w naszych czasach?

Weźmy na stół sekcyjny zwłoki takiego projektu biznesowego, jakim jest antropogenne globalne ocieplenie, w warunkach Unii Europejskiej zmierzającego do zapewnienia Niemcom władzy i pieniędzy kosztem zrujnowania Polski i wielu innych krajów o gospodarkach opartych o kopalne źródła energii, z którymi miała się rozprawić pozbawiona jakichkolwiek podstaw naukowych doktryna o wpływie człowieka na zmianę klimatu. Wylansowana jako projekt biznesowy musiała mieć swój biznesplan, a w nim kolejne pozycje po stronie przychodów i kosztów. Przychody ze sprzedaży regenerowanych turbin wiatrowych, z pozyskania ziemi, na której je postawiono, przychody ze sprzedaży energii dla zaspokojenia deficytu energetycznego w krajach, którym pod fałszywymi pretekstami zakazano korzystać z własnych zasobów, ze sprzedaży produktów własnego przemysłu, wobec pozamykania konkurencyjnych fabryk rzekomo szkodliwych dla klimatu. A po stronie kosztów własnych? Zapewne niewiele i wszystko w ramach już sprawnie działających i dobrze naoliwionych mechanizmów: Komisja Europejska zrobi co jej się każe, Parlament Europejski przegłosuje co powinien, najemni ludzie nauki i mediów rozprawią się z każdym głosem sprzeciwu.

Pozostają koszty cudze, koszty społeczne ofiar politycznego megaprzedsięwzięcia opartego o naukowy humbug – od straconych lat życia w zdrowiu po wyrwy demograficzne – ludności każdego kraju, pod którego gospodarką odpalono bombę pod nazwą pakiet klimatyczno-energetyczny. Zwłaszcza dla Polski, najbardziej zależnej od energii z kopalin, przy tym własnych, które obok przebogatych zasobów energii termalnej są naszym skarbem narodowym i powinny być niezawodnym źródłem dobrobytu Polaków. W warunkach uzależnienia od Unii Europejskiej jest odwrotnie. Naszą przewagę konkurencyjną przedstawia się jako nasze przekleństwo, za które powinniśmy płacić. Płacić kontrybucję. Za wojnę przegraną w 1939r. Bo skoro antropogenne globalne ocieplenie ostatecznie okazało się mitem, to czymże jest pakiet klimatyczno-energetyczny jeśli nie kontrybucją wojenną. O polskich politykach i ich poziomie troski o wyborców nie warto wspominać, gdyż albo niczego nie chcą, albo niczego nie mogą. Ale nawet ci najbardziej zaślepieni chciwością i strachem przed przyznaniem się do winy muszą widzieć tragiczne dla wielu pokoleń Polaków skutki podniesienia cen energii i tylko tym sposobem odebrania ludziom nie tylko pracy, ale i możliwości jakiejkolwiek egzystencji o głodzie, chłodzie i w ciemnościach.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 5 kwietnia 2013

Szczęść Boże!

W połowie XX w., dokładnie w roku 1950, rozpoczęła się teraźniejszość. Przynajmniej w tych najważniejszych dziedzinach nauki, które umożliwiają ogląd przeszłości naszej planety oraz człowieka, zwierząt i roślin z największą głębią ostrości. Geologia, archeologia, paleozoologia i paleobotanika w celu precyzyjnego określenia wieku odkopanych znalezisk wykorzystują datowanie za pomocą węgla promieniotwórczego C-14. Organiczne pozostałości życia pozwalają na 62 tysiące lat wstecz i z dokładnością do lat 80 określić rok śmierci człowieka, zwierzęcia czy rośliny, a tym samym odkopanych w tej samej lokalizacji przedmiotów nieorganicznych. Tu nasuwa się konieczność zaapelowania do rozsądku i patriotyzmu każdego, kto znajdzie jakikolwiek przedmiot wyglądający na zabytek archeologiczny: miejsce znalezienia trzeba zabezpieczyć i powiadomić właściciela, czyli Skarb Państwa, najbardziej praktycznie poprzez zgłoszenie informacji na policję. Stanowisko rozgrzebane na własną rękę i znalezisko wyniesione z miejsca odkrycia niszczy nieodwracalnie nadzieję na chwałę odkrywcy i wspaniałą nieraz karierę zabytku, który mógłby stać się magnesem przyciągającym zainteresowanie tyrystów i inwestorów, gdyby został odpowiednio opracowany przez archeologów. Punktem odniesienia datowania znalezisk za pomocą węgla promieniotwórczego C-14 jest jego względna ilość w atmosferze. Ponieważ od połowy ubiegłego wieku zaczęło się szaleństwo prób z bronią jądrową, ilość węgla promieniotwórczego C-14 tak przekroczyła poziom naturalny, że za rok zerowy trzeba było przyjąć rok 1950 i wszystko, co żyło wcześniej zaliczać do ery „przed teraźniejszością”. „Przed teraźniejszością” czyli sprzed skażenia radioaktywnego atmosfery ziemskiej, wprawdzie już po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, ale przed proliferacją broni i energetyki jądrowej z towarzyszącymi jej wyciekami, awariami i katastrofami elektrowni atomowych stanowiącymi źródło skażenia zasobów naturalnych i żywności szeregiem innych radionuklidów o skutkach tak opóźnionych i zatajonych, że nawet Czarnobyl i Fukuszima nie wystarczą, aby zniechęcić entuzjastów rozwiązywania problemów energetyki poprzez instalowanie elektrowni atomowych i następowe składowanie odpadów radioaktywnych.

Genialny amerykański chemik Willard Libby, który za datowanie za pomocą węgla promieniotwórczego C-14 otrzymał nagrodę Nobla, dobrze zdawał sobie sprawę ze znaczenia radioaktywnej „teraźniejszości” od roku 1950. Sam uczestniczył w budowie bomby atomowej, która spadła na Hiroszimę, do końca życia pozostał zwolennikiem jądrowej broni masowej zagłady, może pod wpływem relacji o niewyobrażalnych zbrodniach wojennych Japonii, reklamował budowanie domowych schronów przeciwatomowych, zachęcał do prób z bronią atomową oraz bagatelizował ryzyko opadu nuklearnego i wyraźnie nasilające się globalne skażenie radioaktywne. Był autorem i realizatorem tajnego Project Sunshine, który miał uzupełnić luki wiedzy o wpływie prób z bronią jądrową na zdrowie ludzi i w tym celu prowadził bez zgody rodziców badania na zwłokach dzieci martwourodzonych i zmarłych noworodków, w których rozwijającej się tkance kostnej najłatwiej mógł zmierzyć poziom odkładania się izotopu strontu (Sr-90) pochodzącego z eksplozji bomb. Zresztą już przed progiem roku 1950, czyli przed teraźniejszością w cieniu skażenia nuklearnego, zmierzające do oceny skutków broni jądrowej eksperymenty medyczne na ludziach były prowadzone na szeroką skalę nie tylko i nie przede wszyskim w Stanach Zjedoczonych.

W roku 1950 w naszą teraźniejszość wszedł także rozpoczęty wtedy – a do dzisiaj nie rozwiązany – problem Korei Północnej. Po rozpadzie imperium zła, po skróceniu listy państw osi zła, czy krajów zbójeckich uwaga tzw. świata demokratycznego słusznie skupia się na państwach, których dochodzi do najbardziej drastycznych prześladowań chrześcijan. Głównie muzułmańskich, co potwierdza ogólną zasadę, że nie ma alternatywy dla dialogu z Islamem. Jednak według organizacji Open Doors, Otwarte Drzwi, na czele 50 państw, w których dochodzi do najcięższych prześladowań chrześcijan stoi Korea Północna, a jej dotychczasowy niezawodny sojusznik – Chiny zajmują pozycję 37., przy czym w stosunku do roku 2012, Korea Północna utrzymała swoje niechlubne pierwszeństwo, a miejsce Chin spadło aż o 16 pozyzji, co z uwagi na potencjał ludnościowy – a obecnie i ekonomiczny – Państwa Środka, pod każdym względem napawa optymizmem i nadzieją.

W Korei Północnej żyją 24 miliony ludzi, z których część stanowi aparat reżimu i jak to zwykle bywa w systemach totalitarnych – w zależności od szczebla w nomenklaturze partyjnej, wojskowej i rządowej mniej lub bardziej dzieli los zwykłego Koreańczyka. Podobni do znanych też z naszego kraju dygnitarze ludowo-demokratyczni piją szampana w imieniu sterroryzowanej reszty, a kawiorowym socjalistom, ani przez myśl nie przejdzie, że masom, na których czele stoją, należy się coś więcej niż garstka ryżu. To też przecież znamy. Aby stworzyć i utrzymywać totalitarną skamielinę – żywy pomnik państw socjalizmów Hitlera i Stalina, wodzowie Korei Północnej musieli oprzeć swoje rządy z jednej strony na strachu przed torturami i śmiercią w strasznych okolicznościach, a z drugiej na – ślepym posłuszeństwie wykonawców swoich decyzji, dla których gorliwe wypełnianie roli kata daje szanse na uniknięcie losu ofiary. I tak z góry na dół reżim rządzi piramidą zlepioną strachem. Sytuacja znana też z naszego kraju, choć metody znacznie mniej drastyczne, to nie mniej skuteczne dla utrzymania władzy i osiągania celów przez tę władzę sobie znanych.

Nikt nie wie ilu świętych na miarę ojca Maksymiliana Kolbe wydał z siebie naród koreański, ilu błogosławionych jak ksiądz Jerzy Popiełuszko poniosło śmierć męczeńską w obronie północno-koreańskich ludzi pracy, ale wiadomo każdemu, nawet wrogom Chrześcijaństwa, że nie ma demokracji bez Krzyża. Zapewne świat przeżyje obecny i każdy następny kryzys atomowy, a umęczonym Koreańczykom przypadnie szczególna rola misjonarzy Azji.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 12 kwietnia 2013

Szczęść Boże!

Przekleństwem naszych czasów jest instrumentalne traktowanie autorytetu nauki. Załóżmy, że z eksperymentów A, B i C wypływają spójne wnioski, a powtarzalne rezultaty doświadczeń pozwalają na postawienie tezy, której nie można obalić za pomocą argumentów merytorycznych i formalnych. Pojawia się wiarygodne i miarodajne stwierdzenie, że oto udowodniono naukowo, iż np. sadza jest czarna, bowiem w zapisie szestnastkowym barwę powyżej 99% zbadanych próbek ustalono na 000000 (sześć zer). Prawda naukowa bywa niewygodna. Prawdę dla władzy niewygodną władza demokratyczna ignoruje, a totalitarna – atakuje.

Dyktator po powrocie z Afryki, tym razem z obszarów południowych, dla odwrócenia uwagi tryśnie dobrym humorem i powie, że sadza wcale nie jest czarna, a żółta, bo właśnie w związku z klęską nieurodzaju szczawiu na plastikowych orlikach, pilnie badał problem walki z głodem na przykładzie Afryki i poznał tam podobną do zagęszczonej owsianki lokalną potrawę w języku Shona zwaną sadza. Sadza jest więc żółta, a tym samym naukowcy, którzy twierdzą, że sadza jest czarna, wykonują zamówienie zbankrutowanych polityków, którzy nie mogą pogodzić się z wynikami demokratycznych wyborów.

Kiedy rola głupiego Jasia publice się znudzi, czas na asa z rękawa. Dla wsparcia zastępów dziennikarzy usłużnych i urzędników posłusznych na front walki ideologicznej samowładca wyśle komando prostowników. Będą ci dzielni koryfeusze nauk, zapewne tajemnych, uparcie prostować przekonanie, iż sadza jest czarna. Mają, oj mają ci niezależni wybrańcy kupę do zrobienia. Na wstępie jednak muszą pokonać obawy przed ostracyzmem środowisk, w których są osadzeni. W poszukiwaniu godnych siebie wzorców mogą sięgnąć do niedawnych doświadczeń przeszłości sprzed około dekady. W czasach, kiedy wódz parlamentarnej reprezentacji zaćpanej hołoty jeszcze kochał kościół katolicki, a jego obecny najwierniejszy sojusznik był prezydentem Polski, doradca tego ostatniego, minister zdrowia Balicki przygotował akt prawny regulujący powołanie zespołu ds. eutanazji. Zespołu wędrownego, złożonego z lekarzy. Przezywanego – nie wiedzieć czemu – szwadronem śmierci. Ministerialny przepis na zabijanie nie tak dawno jeszcze szokujący, po zaledwie dziesięciu latach z małym okładem, w unijnej już rzeczywistości, może stać się podporą reform Arłukowicza, kolejnego wybitnego przedstawiciela lewicy na stanowisku ministra zdrowia i pozwolić rządowi Tuska sprawnie uporać się z problemem wiecznie niezadowolonych pacjentów, a nawet ich rodzin. Akurat w naszym kraju wszelkie problemy – nie tylko bioetyczne – rząd rozstrzyga na zasadzie walca miażdzącego wszystko co słabe. W razie sprzeciwu zawsze wyszuka popierające największy absurd i każdą niegodziwość naukowe autorytety, które według własnych zapewnień obiektywnie a wcale nie stronniczo i wcale nie dla jakichś korzyści, wysmarują sążniste ekspertyzy, z których jasno będzie wynikać, iż sadza jest biała.

Kto myśli inaczej, jest politycznym oszołomem.

Politycznym oszołomem jest także każdy, kto stając w obronie swoich dzieci i ratując je przed rakiem, powodowanym przez substancje rakotwórcze zawarte w spalinach, w tym wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne – takie, jak zawarte w sadzy właśnie – protestuje przeciwko likwidacji szkół i wielogodzinnej często tułaczce uczniów w narażeniu na rozliczne zagrożenia zdrowia i życia związane z transportem drogowym. Temat autobusów szkolnych jest żywo dyskutowany w Stanach Zjednoczonych, ma bogatą literaturę epidemiologiczną popartą rozległymi badaniami i decyzjami władz sanitarnych dążących do minimalizacji ryzyk.

W Polsce dowody naukowe, które gdzie indziej są podstawą medycyny prewencyjnej, nie mają żadnej wartości. o ile nie dają zarobić konkretnej grupie finansowej z wystarczająco silnym przełożeniem na rządzących.

Klasycznym przykładem są tu szczepienia przeciwko grypie, które co roku u mocno utytułowanych akwizytorów wywołują hiperaktywność, oczywiście bezinteresowną, jakże by inaczej. 14. lutego 2013 roku w prasie fachowej ukazał się przełomowy artykuł prezentujący wyniki badań zespołu dr Suzanne E. Ohmit, amerykańskiej epidemiolog, który, podobnie jak wyniki badań prof. Gilles-Erika Seralini’ego w przypadku żywności produkowanej z zastosowaniem organizmów genetycznie modyfikowanych, przebija kołkiem osikowym wampira corocznych szczepień przeciwko grypie.

Wykazane ryzyko zakażenia wynosiło 8,5% u szczepionych i 8,9% u nie szczepionych, co nie wymaga komentarza i nie odbiega od wcześniej zgromadzonej w bibliotece kokrejnowskiej wiedzy podważającej zasadność szczepień przeciwko grypie. Po podziale na szczepionych na sezon 2009/2010 i 2010/2011, na zarażonych od domowników i zarażonych poza domem oraz po standaryzacji na wiek i obciążenie chorobami, skuteczność szczepienia rok po roku w zapobieganiu zarażenia grypą poza domem ustalono na zaledwie 31% (przy 95% poziomie ufności, CI, w przedziale od 7% do 55%), przy czym zaszczepieni tylko na ostatni sezon grypowy uzyskali odporność w 62% (95% CI, 17% – 82%), a zaszczepieni tylko na sezon poprzedni nadal byli chronieni przed grypą w zaledwie 45% (95% CI, 26% – 35%), choć i tak byli bardziej odporni niż szczepieni rok po roku. Równie zaskakujący okazał się fakt, że zaszczepienie nie uchroniło 82% dorosłych i 58% dzieci przed zarażeniem grypą od domowników. W świetle tych badań wyraźnie widać, że korzyści ze szczepień nie uzasadniają podjęcia ryzyka szczepień. Udział osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo szczepionek w ich reklamie stanowi klasyczny konflikt interesów, a w razie odrzucenia roszczeń ofiar powikłań poszczepiennych pozwala zasadnie podejrzewać stronniczość funkcjonariuszy państwa, dla których – wbrew naukowym faktom – sadza ma barwę białą.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 19 kwietnia 2013

Szczęść Boże!

Jak wiadomo – nie tylko ogrodnikom – wiele pożytecznych drzew i krzewów dziczeje i staje się uciążliwymi chwastami zamiast rodzić wspaniałe owoce. Poznać ogrodnika po ogrodzie jego. Zanim okaże się, że na ukochanej działce prawie niczym nie można poczęstować gości zaproszonych na grilla, już wcześniej widać, że zdziczałe drzewa i krzewy wyglądają inaczej niż takie same u sąsiadów z działkowej wspólnoty. A po zaniedbaną działkę w dobrym położeniu ze wszystkich stron wyciągają się chciwe łapy. Wykazując brak zainteresowania utrzymaniem swojej własności w dobrym stanie, zapraszasz, bratku, drobnych cwaniaków i wielkich złodziei, którzy pod urojonym pretekstem – każdy swoim – wkrótce cię z niej wyrzucą i nie dziw się, że za niedługo zamiast w altance na swojej działce będziesz mógł przysiąść na ławce w publicznym parku. Niby też przyjemnie, ale nie na swoim. A poza tym, choćbyś przysięgał, że od tej pory będziesz dobrym ogrodnikiem, nikt ci nie pozwoli uprawiać ziemi, która do ciebie nie należy.

Dziczeją nie tylko krzewy i drzewa. W takim olbrzymim zespole ogródków działkowych, jakim jest państwo, musi pojawić się z jednej strony specjalizacja upraw, a z drugiej – harmonizacja działalności poszczególnych działkowiczów, a w szczególności sprawne zarządzanie wspólnym dobrem. Kiedy obrany zarząd nie wypełnia przyjętych na siebie zadań i dopuszcza do skarłowacenia jednej po drugiej podstawowej funkcji służącej wspólnocie, ta musi upaść. Musi w końcu zbankrutować, jak te wszystkie polskie zakłady dumne z ciężko wypracowanych marek, które umyślnie doprowadzono do upadku. Już zza obficie rozpylanych gazów odurzająco-rozweselających, pełniących równocześnie rolę zasłony dymnej, coraz wyraźniej wyłaniają się sylwetki nowych właścicieli. Wywłaszczeni działkowcy mogą powtarzać sobie za Seneką: cui prodest scelus, is fecit – ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła korzyść. Prawdziwe korzyści uzyskali mocodawcy prezesa, który doprowadził wspólnotę do upadku. Przecież nie on sam i jego koteria, pośród której są nie tylko leniwi, ale i gorliwi ogrodnicy. Ci gorliwi dopiero mają prawo do okazywania wściekłego niezadowolenia podyktowanego rozczarowaniem i w pełni uzasadnionym zwątpieniem we własny rozsądek. Narobili się po łokcie, a stracili wszystko w jeszcze szybszym tempie, niż ci, którzy woleli całymi dniami się opalać. Nie słuchali ostrzeżeń przed uszukańczymi zapewnieniami prezesa, tępili jego wrogów i wymyślali im od oszołomów. Aż wreszcie sami sobie udowodnili, że są oszołomami. Żadna z tego nie płynie satysfakcja, bo z tego powodu stracili wszyscy. Owszem, zawsze można zacząć od nowa w nowych warunkach i liczyć na szybką poprawę sytuacji. Niestety, w nowych warunkach, czyli od zera, po stracie odebranej podstępem wszelkiej liczącej się własności można spodziewać się poprawy dopiero w kolejnych pokoleniach odbijających się od dna. Istnieją też takie nasilające się zjawiska socjalne jak dziedziczne bezrobocie i życie w dzielnicach nędzy, z których nie sposób się wyrwać, jak już się raz w nie wpadło. A w nich wóda, narkotyki, prostytucja i gangi silniejsze od policji. Wśród ogromnej rzeszy bezdomnych niemało takich, którzy z błahego powodu spadli z wysokiego konia i po utracie nawet swojej całorocznej altanki w działkowym azylu od złego świata, mają dużo czasu na tymczasowo trzeźwe przemyślenia jak do tego doszło…

A może zanim jeszcze do tego nie doszło warto przeprowadzić coś w rodzaju symulacji i zastanowić się na wszelkimi możliwymi sposobami zapobieżenia katastrofie. Taki n. p. ogrodnik uprawiający działkę jakiejś nauki może być sumiennym i rzetelnym ekspertem w swojej dziedzinie, twardo obstającym przy aktualnych kanonach naukowej prawdy, której nie da się kupić za żadne pieniądze, a która to prawda może być doprecyzowana, a nawet zmieniona wyłącznie dzięki wynikom nowych odkryć lub przełomowych badań. Taki naukowiec – gorliwy ogrodnik może czuć się osamotniony w swoim środowisku zawodowym, w którym pierwsze skrzypce grają ogrodnicy gnuśni, a do tego przekupni. To na ich działkach dziczeją krzewy i drzewa poszczególnych dziedzin nauki, to owoce ich pozorowanej pracy są niejadalne a nawet szkodliwe i stąd prowadzą do zatrucia całej wspólnoty działkowiczów, kiedy mimo swoich oczywistych wad są wspólnocie siłą wmuszane z pozycji monopolu na naukową prawdę. Zatrucie produktami skarlałej stronniczej pseudonauki towarzyszy wszystkim etapom rozkładu i ostatecznego upadku wspólnoty, który, jak wiadomo, pociągnie na dno wszystkich. Tak leniwych, jak i gorliwych. Tak zwolenników, jak i przeciwników kłamcy obsadzonego w roli prezesa przez przebierających z niecierpliwości nogami developerów szukających łatwej okazji.

I tu pojawia się epokowe wręcz wyzwanie dla wszystkich dobrych ogrodników. Nie bójcie się! Choć każdy widzi, że decyzje prezesa są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, to nie ogół laików a eksperci w każdej z obrażanych tymi decyzjami dziedzin są powołani do wyrażania głośnego oporu przeciwko absurdom narzucanym wspólnocie w celu jej zniszczenia.

To może być Wasza ostatnia szansa, Panie i Panowie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 26 kwietnia 2013

Szczęść Boże!

Kto nie chce uchodzić za prostaka i niechluja, ten wysławia się starannie i jak ognia unika wszelkich niezręczności językowych. Też za sprawą patriotyzmu, liczni Polacy w kraju i na obczyźnie dobrą polszczyzną manifestują miłość do Polski i polskiej kultury. Jak więc ocenić kogoś, kto w mowie, a tym bardziej w piśmie, używa wyrażenia „fałszywy pretekst”? Owszem, hasło „pretekst” znajduje się w ‘Słowniku Wyrazów Obcych Władysława Kopalińskiego’, co mogło by stanowić pewne usprawiedliwienie, dla tych, którzy „cofając się do tyłu” i „spadając w dół”, powiedzą, że trzeba znać podstawy łaciny, aby wiedzieć, iż pretekst to fałszywy powód zmyślony dla ukrycia prawdziwej przyczyny. Czyli wyrażenie „fałszywy pretekst” oznacza po prostu „fałszywy fałszywy powód” i brzmi raczej głupio. Dla pocieszenia należy dodać, że podobny błąd spotyka się wśród ludów nie tak jak nasz suwerennych od zarania a niegdyś podbitych przez Rzym, a niezręczność językowa “false pretense” jest podawana przez językoznawców angielszczyzny za przykład niecelowej nadmiarowości w formie tautologii. Ech, któż z nas jest bez grzechu…

Tymczasem pretekst, pozór, fałszywy powód zmyślony dla ukrycia prawdziwej przyczyny, był, jest i zapewne będzie podstawowym narzędziem Zła w walce Dobrem, klasyczną szatańską sztuczką. Już w Raju, wąż zapewniał Ewę, że kiedy zje ona zakazany owoc, nie tylko nie umrze, ale nawet stanie się równa Bogu. Szatan pod pretekstem przyjaznej troski, celowo doprowadził ludzkość do upadku, który trwałby nieskończenie, gdyby nie ofiara i zwycięstwo Chrystusa. Bratobójca Kain, zwyrodnialcy z Sodomy i Gomory, dzieciobójca Herod chętnie wynajdywali preteksty dla swoich ohydnych czynów. Podobną podatność na szatańskie podszepty, która jest udziałem całej ludzkości i każdego człowieka z osobna można odnaleźć w wyszukiwaniu pretekstów do wszelkiego zła. Od niesprawiedliwych wojen w makroskali, po krzywdzenie pojedynczych osób z otoczenia w skali mikro.

W skali globalnej przykładem mocy sfabrykowanego powodu agresji i jego tragicznych dla całego świata skutków na zawsze pozostanie prowokacja gliwicka (Unternehmen Tannenberg), czy prowokacja bydgoska (Bromberger Blutsonntag) z 1939, a już w naszym tysiącleciu – kłamstwo Collina Powella, które destrukcją obszarów należących do kolebki zachodniej cywilizacji, Mezopotamii, dało początek zniszczeniu dotychczas znanego nam świata, czemu proroczo i z niezwykle gorącym zaangażowaniem usiłował zapobiec Jan Paweł II.

Pretekst jako okazja do wojny, casus belli należy do stałych składników arsenału wszelkich agresorów w rozmaitych konstelacjach społecznych. Od nalotów bombowych za brak posłuszeństwa po bicie pięścią w twarz, bo zupa była za słona. Do godziny 0 wyznaczającej moment rozpoczęcia działań zmieniających status quo, pretekst koronny bywa ukrywany, ale prowadzone są zakrojone na szeroką skalę operacje psychologiczne (PSYOP) zmierzające do uprawdopodobnienia fałszywego powodu do agresji.

Zanim dowiemy się pod jakim ostatecznym pretekstem podzielimy los pierwszych narodów Ameryki i zostaniemy zamknięci w rezerwatach, czy też – co jest znacznie gorsze, a przy tym bardziej prawdopodobne – stłoczą nas jak palestyńskich muzułmanów i chrześcijan w strefie Gazy, przyjrzyjmy się dokładnie po jakie to fałszywe powody sięgają agresorzy, aby uporać się z poszczególnymi punktami oporu zanim ujawnią prawdziwy cel pełzającej eksterminacji i kolonizacji wyludnionego terytorium.

Punktem oporu numer jeden jest bez najmniejszej wątpliwości religijność Polaków i wszystko co ją umacnia i rozwija, a przy tym stanowi bezpośrednie przełożenie na praktykę dnia codziennego kanonów naszej wiary i wprowadza w życie nauczanie papieży. Żadne to tajemnice, bowiem wszystko można przeczytać w Piśmie Świętym i dokumentach Stolicy Piotrowej od kolejnych encyklik po zapis ostatniej audiencji generalnej papieża Franciszka. A mimo to, nasilają się ataki na Kościół i jego kapłanów pod pretekstem zmyślonych oskarżeń za to tylko, że nie ulegają naporowi herezji i nie wypierają się swojej wiary.

Każdy dzisiaj widzi jak w istocie fałszywe były powody oddania Polski pod zarząd Niemiec w ramach Unii Europejskiej, że nie wolno było pozwolić na złodziejską prywatyzację pod pretekstem spełnienia wymogów wolnego rynku faktycznie nieznanego unijnej biurokracji, że należało nie dać się nabrać na demontaż ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych pod pretekstem postępowych reform dla naszego dobra. Aby dorżnąć watahę pomiędzy Odrą a Bugiem, pod pretekstem wpływu energetyki – akurat opartej o takie zasoby, które są w naszym posiadaniu – na mityczne globalne ocieplenie, stworzono mechanizmy finansowe do reszty rujnujące nasz kraj.
Preteksty do wykorzystywania polskiego prządku prawnego dla dyskryminacji Telewizji Trwam, a także niemal uchodzącej płazem ciężkiej obrazy uczuć religijnych wielomiliardowej społeczności wyznawców religii monoteistycznych, są powszechnie znane nie tylko w kraju, ale i na całym świecie, w wyniku włączenia ich opisów do Raportów Departamentu Stanu USA o łamaniu praw człowieka w roku 2012 (U.S. Department of State, Bureau of Democracy, Human Rights and Labor, Country Reports on Human Rights Practices for 2012). N.B. Skoro pani Dorota Rabczewska, pseudo Doda, miewa poczucie słusznej misji, co wykazała włączając się do ruchu oporu przeciwko organizmom genetycznie modyfikowanym, zawsze może pójść drogą Szawła, prześladowcy chrześcijan, aby stać się apostołem Pawłem w swoim i nie tylko swoim środowisku.

Prześladowania katolickich polityków z opozycji pod pretekstem naruszenia prawa w ramach walki z korupcją, Departament Stanu będzie musiał włączyć do raportu za rok 2013, aby nie utracić wiarygodności.

Atakowany z fałszywych powodów Kościół katolicki jest jedyną siłą, która potrafi w skali globalnej zyskać sprzymierzeńców słusznej sprawy niedopuszczenia do rozdziału seksualności człowieka od prokreacji i skutecznie przeciwstawić się obłąkańczym pomysłom zastąpienia prokreacji naturalnej fabrykowaniem in vitro dizajnerskich, genetycznie modyfikowanych humanoidów oddawanych od stadium zarodka pod opiekę weterynarzy, gdyż zagnieżdżanych w macicy świni, ludziom immunologicznie dość bliskiej i stwarzającej dużo mniej problemów niż najtańsza surogatka.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 3 maja 2013

Szczęść Boże!

W odróżnieniu od Narodowego Święta Niepodległości 11. listopada, Narodowe Święto Trzeciego Maja jest raczej tolerowane przez wrogów Polski, pomimo że jedno i drugie jest narodowe, a unijno-europejska wykładnia Powszechnej Deklaracja Praw Człowieka oparta o doktrynę Rathenaua akurat Polakom obrzydza narodową tożsamość. Świadczą o tym bezspornie wydarzenia warszawskie z roku 2011 i 2012 poprzedzone atakami na pojęcie narodu, czy to ze strony quasiprezydenta Unii Europejskiej, czy delegatki rządu Tuska. Za każdym razem akurat w przeddzień Narodowego Święta Niepodległości Polaków.

No cóż. Święto Trzeciego Maja przypomina o konstytucji jako o łabędzim śpiewie wolnych Polaków, nacjonalistów, których wkrótce do reszty odarto z narodowej wolności i przymuszano do okazywania patriotyzmu wobec cesarstw zorganizowanych na rzecz racji stanu Niemców i Rosjan. 11. listopada 1918r. polscy nacjonaliści rozbroili niemieckich żołnierzy okupujących Warszawę, patriotów Cesarstwa Niemieckiego. Polscy nacjonaliści nie chcieli być takimiż patriotami II Rzeszy, wraz z wszystkimi polskimi nacjonalistami, swój patriotyzm lokowali w Niepodległej Polsce, a nie w cesarstwach zaborców. Jeśli ktoś nie rozumie różnicy pomiędzy nacjonalizmem a patriotyzmem, niech poczyta o dzielnym wojaku Szwejku, prawdziwie czeskim nacjonaliście, przymuszonym siłą do udawania austriackiego patrioty.

Zaś jeśli ktoś nie rozumie różnicy pomiędzy nacjonalizmem a szowinizmem, niech sobie przypomni liczne wypowiedzi prominentnych polityków, którzy chełpliwie w obecności naszych najwyższych władz dokonywali porównań cech Polaków z cechami reprezentowanych przez siebie narodów, oczywiście na naszą niekorzyść. To jest właśnie szowinizm, który kwitnie w dobie doprowadzenia za pomocą sztuczek finansowych unijnej biurokracji do upadku wielu państw Unii Europejskiej, z Grecją w pierwszej kolejności. Warto odnotować znamienną wypowiedź nowego premiera Włoch Enrico Letta, który w kilka godzin po zatwierdzeniu swojej nominacji poleciał stanąć przed obliczem Angeli Merkel i wygłosić swój program zawarty w jednym zdaniu: ”Europa zawsze uzyskuje wspaniałe rezultaty, kiedy Włochy i Niemcy spowodują, że te rezultaty są osiągnięte” (l’Europa trova sempre grandi risultati quando Italia e Germania hanno fatto sì che questi risultati si raggiungessero»). Słowo ‘zawsze’ każe zastanowić się nad ponurą prawdą o rezultatach osiągniętych w ramach osi Berlin – Rzym, okazać współczucie Grekom najbardziej tymi osiągnięciami poszkodowanym i wyrazić nadzieję, że rezultaty nie będą globalne, bo Japonia po zrujnowaniu przez elektrownię atomową Fukuszima do osi nie przystąpi, albo jako bankrut nie będzie zaproszona.

Skoro każda sroczka swój ogonek chwali, niechby i orzeł biały pochwalił się tym, co go wyróżnia w ptasiej kompanii. A czym właściwie? Godłem i barwami narodowymi, które zresztą przez Piastów Śląskich trafiły do nas z Czech? Do dzisiaj flaga Czech, obok Moraw i Śląska Czeskiego składających się na Republikę Czeską jest właśnie biało-czerwona. Jeśli nie symbole to może postawy wobec trudów odzyskania i utrzymania niepodległości? Na to pytanie od 1901r. odpowiedzi kolejne pokolenia Polaków mogą poszukiwać w przecudnej kwestii CZEPCA skierowanej do POETY z Wesela Wyspiańskiego:

„Ptok ptakowi nie jednaki,
człek człekowi nie dorówna,
dusa dusy zajrzy w oczy,
nie polezie orzeł w gówna
pon jest taki, a ja taki;
jakby przyszło co do czego,
wisz pon, to my tu gotowi,
my som swoi, my som zdrowi.”

Orzeł, który nie polezie tam, gdzie wróble nażrą się do syta i odłożą dla przyszłych pokoleń, to prawdziwy Polak. Tak, tak… Skoro inni używają pojęcia richtig Deutsch, czy l’italiano vero i nam wolno. Niemiecki przykład przez uprzejmość pomińmy, ale czy świat byłby taki sam bez l’italiano vero w wykonaniu Toto Cotugno: „Lasciatemi cantare, perché ne sono fiero, Sono un italiano, un italiano vero”. A czy świat byłby taki sam bez prawdziwych Polaków wytrwale zrywających nakładane im co rusz kajdany. Żadna siła w postaci wydumanej poprawności politycznej nie powstrzyma naszego narodu od lansowania wzorca prawdziwego Polaka, bez ujmy dla tego z spośród wielu, którzy lezą szukać dobrobytu w smrodliwych okolicznościach. Wszak „pon jest taki, a ja taki”.

A jakby przyszło co do czego? Czy my „som gotowi, swoi, zdrowi”? Ano, sprawdźmy swoją gotowość swojaków, czy aby nie została zarażona chorobą dworaków. Na pamięć posłańców wożących wici, emisariuszy przemykających się przez kordony z powstańczymi rozkazami, łączniczek z Powstania Warszawskiego, ks. Jerzego Popiełuszki i wszystkich, którzy w czasach przełomu poświęcili życie, zdrowie i wolność w służbie komunikowania się Polaków między sobą, nie pozwólmy zakneblować „głosu wolnego wolność ubezpieczającego” naszych czasów, czyli wiekopomnych dzieł ojca Tadeusza Rydzyka.

Od czasu, kiedy Zygmunt August Poniatowski, otwierający galerię hańby płatnych zdrajców i masonów na szczytach władzy w Polsce, doprowadził do rozbiorów, pojawiły się – wtedy zupełnie niewyobrażalne – możliwości oddziaływania na międzynarodową opinię publiczną. Dzisiaj za pomocą internetu, listów e-mail i snail mail, manifestacji i drogą nacisku na parlamentarzystów, Polacy żyjący w kraju i na obczyźnie mogą stworzyć silne lobby polskie. Każdy Polak może przejąć w tym zakresie pałeczkę z rąk swoich poprzedników wybitnych, ale przecież nielicznych i dysponujących bez porównania mniejszym zakresem możliwości. Nie każdy może być wieszczem na paryskim bruku, czy też takim tytanem, jak Ignacy Jan Paderewski, Roman Dmowski lub Wojciech Korfanty, ale każdy może wejść na stronę komentarzy internetowego wydania jednego z licznych opiniotwórczych tytułów prasowych i w stosownym języku przedstawić swój polski punkt widzenia. Polski, nie podszywający się po polski, co łatwo przecież odróżnić, posługując się kluczem polskiej racji stanu.

Wobec ostatnio częstych, poważnych i dotyczących wielu dziedzin życia naruszeń praw człowieka w Unii Europejskiej, a zwłaszcza w naszym kraju duże nadzieje budzi Globalny Ruch na rzecz Przywrócenia Praw Człowieka w Unii Europejskiej (Global Movement for the Restoration of Human Rights in the European Union).

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 10 maja 2013

Szczęść Boże!

W 68. rocznicę bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, która zakończyła trwającą od 1. września 1939r. drugą wojnę światową, dobrze byłoby poświęcić odrobinę refleksji sprawie uporczywie marginalizowanych w XXI w. racji, dla których ta wojna z polskiej perspektywy była obronna, czyli sprawiedliwa. Ogólnie rzecz biorąc, gdyby nie krzywda Żydów definiowanych według pseudonaukowych założeń rasizmu, kontynuatorzy goebelsowskiej propagandy już dzisiaj mogli by odnotować sukces pokazujący Hitlera jako dobrego wujaszka Dolka, a za straty wojenne w skali globalnej obciążyć Polaków, bo nie chcieli ustąpić w sprawie wymyślonego jako pretekst do wrogich działań tzw. korytarza polskiego. Czym dla Niemców był „polnischer Korridor”, tym dla Polaków było województwo pomorskie. 5 maja 1939 r. reprezentujący polską rację stanu minister spraw zagranicznych Józef Beck powiedział w Sejmie: „Słowo “korytarz” jest sztucznym wymysłem, gdyż chodzi tu bowiem o odwieczną polską ziemię, mającą znikomy procent osadników niemieckich”.

Kto z grupy obecnie trzymającej władzę w Polsce odważył by się przeciwstawić polityce Niemiec? Trzeba dodać, że spośród wszystkich narodów Polacy mieli najwięcej powodów do walki z Bolszewią w koalicji z Niemcami z uwagi na świeże jeszcze tragiczne wspomnienia wojny polsko-bolszewickiej. Powody te zostały odrzucone za cenę nieznaną wcześniej w historii. Przy tym w przebiegu wojny własne powody do formowania oddziałów wiernych Hitlerowi znaleźli przedstawiciele prawie wszystkich narodów ówczesnej Europy, a Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini rozkazy Niemców wykonywali ze szczególnym oddaniem i niebywałym okrucieństwem. Gdyby minister Beck w imieniu Polski wyraził zgodę na aneksję Gdańska przez III Rzeszę, na przecinającą nasze Pomorze eksterytorialną autostradę i linię kolejową, zapewne doszło by do eskalacji żądań niemieckich, do Anschlussu wywalczonego przez powstańców Śląska i pozostałych ziem, w których Niemcy chcieli utrzymać swój stan posiadania z czasów zaborów – bo przecież kompleksem buldoga, który co ugryzie, tego nie chce wypuścić z pyska nie jest dotknięta tylko Frau Steinbach – aż wreszcie do rzucenia na front wschodni walecznych Polaków, którzy po raz kolejny zdobyli by Moskwę, tym razem pod sztandarem niemieckich narodowych socjalistów.
Tak się nie stało. Chwała Bogu, tak się nie stało. Polskie flagi owszem zawisły, ale na kolumnie zwycięstwa Siegessäule w zdobytym przez Armię Czerwoną i Ludowe Wojsko Polskie Berlinie 2. maja 1945 r., w okolicznościach, które niejednemu projektowi polityczno-finansowemu dzisiaj nie pasują, bo nie pozwalają czerpać korzyści z fałszowania historii. Pojawiające się tu i ówdzie sugestie, wzmianki i oskarżenia przypisujące Polakom współodpowiedzialność za zbrodnie Niemców i usuwające w cień wysiłek wojenny Polskiego Państwa Podziemnego oraz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i Ludowego Wojska Polskiego, można by potraktować jako chorobliwe halucynacje, gdyby nie ewidentna użyteczność dogmatów neogoebelsowskiej propagandy dla interesów zasadniczo sprzecznych z polską racją stanu. Do tego wskazujących na Rosję jako większe zło, a tym samym wciągających nas w charakterze satelity w orbitę obcych interesów.

Bomby, które ukarały Warszawę za nieposłuszeństwo stanowiły oręże zaczepne starego typu. Zabijały ludzi, niszczyły budynki. Pozostawiały stosy zwłok ludzkich i morze ruin. Obecne stosowana broń ma charakter bomby neutronowej. Ludzie znikają, budowle pozostają. Przydadzą się nowym mieszkańcom. Zza Odry słychać głosy niezadowolenia, że Polska dostarcza za mało siły roboczej. Za mało Polaków przyjeżdża na roboty, z mało się osiedla. Za mało, aby zastąpić niepokornych Turków w roli wzorowego składnika multi-kulti, gdzie w domu z dzieckiem można porozmawiać tylko po niemiecku. Tusk, z łaski Merkel kandydat na następcę Barroso, ma dużo na swoje usprawiedliwienie, przecież zrobił co mógł, aby uczynić z Polski miejsce nie nadające się do pracy i do zamieszkania. Przed bezrobociem i brakiem minimum cywilizacji na czele z brakiem ochrony zdrowia, wolności słowa i sprawiedliwości, uciekają już nie tylko najmłodsi, ale i ludzie w wieku 40 – 50 lat, lecz nie do Niemiec. Do tego jeszcze nadal z wielu Polaków wychodzi Drzymała, który ojcowizny nie porzuci. A to policzek dla Prusaków.

Produktem propagandy na miarę polskiego korytarza sprzed II wojny światowej, jest bez wątpienia urojenie pseudonauki pod nazwą antropogenne globalne ocieplenie i oparte na tym humbugu niemieckie ultimatum pod nazwą "pakiet klimatyczno-energetyczny". Płacąc niebotyczne ceny za prąd i chorując z powodu życia w cieniu potwornych konstrukcji – wiatraków postawionych pod pozorem przetwarzania słabej w naszym kraju energii wiatrowej w energię elektryczną, zdajmy sobie sprawę z szeroko komentowanego w świecie faktu, że przed kilkoma dniami Zielone Radio Federalnego Urzędu ds Środowiska (Umweltbundesamt – UBA) nadało program na temat: ‘Dlaczego nie było żadnego ocieplenia klimatu przez ostatnie 15 lat?’.

W programie tym tamtejszy ekspert Henrik Kirchhof, stwierdził, że znaczący wzrost emisji dwutlenku węgla od roku 2000 nie spowodował przyrostu temperatury, co zaskoczyło naukowców. W imieniu zaskoczonych naukowców wypowiedział się prof. Jochem Marotzke z Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka w Hamburgu, który musiał przyznać, że modele opisujące ocieplenie klimatu w XX w. powstały w sytuacji braku pomiarów a nawet adekwatnych metod badawczych. Trzeba dodać, że z bogatej literatury przedmiotu wynika, iż aktywność Słońca w XX w. była najwyższa od połowy drugiego tysiąclecia po Chrystusie, a obecnie jest najniższa od 200 lat, co znacznie lepiej niż pseudonaukowe spekulacje tłumaczy zmiany temperatury w XX i XXI wieku. Żądanie przyjęcia przez Polskę pakietu klimatyczno-energetycznego można bez wątpienia porównać z ultimatum Niemiec w sprawie “korytarza polskiego”. Ciekawe, jaka to Norymberga czeka ideologów i wykonawców tej agresji, tym razem gospodarczej. Czyżby znowu Polacy mogli przetrwać dzięki interwencji siły mniejszego zła? A gdzie w Polsce można było znaleźć autorytety na miarę Józefa Becka? Nie teraz a wtedy, kiedy pseudonaukowa argumentacja zapoczątkowała ruinę naszego kraju.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


Felieton w Radio Maryja, 17 maja 2013

Szczęść Boże!

Decydująca rola Ducha Świętego w wyborze papieży z natury rzeczy powoduje, że wybór konkretnego kardynała jest każdorazowo optymalny, ściśle dostosowany do znanych i nieznanych nam potrzeb teraźniejszości i nieodgadnionej przyszłości, która zgodnie z wolą Bożą równie dobrze może skończyć się za godzinę, jak i za lat miliard lub więcej.

Pamiętając o roli, jaką w dziejach ludzkości odegrali ci wielcy papieże, których pontyfikat przebiegał za naszego życia, możemy mieć uzasadnioną nadzieję, że posługa papieża Franciszka przyniesie prawdziwe wyzwolenie mieszkańcom obu Ameryk, a poprzez dowartościowanie i naprowadzenie na dobrą drogę ogromnej rzeszy latynoskich katolików w USA, da nową siłę wszystkim amerykańskim chrześcijanom, w tym polskiego pochodzenia, dzięki której Ameryce ubędzie wad narażających ją na nienawiść wielu, a przybędzie zalet rzeczywistych i do tego dostrzeganych nie tylko w Polsce. Przemiana Ameryki z rozsadnika zarazy cywilizacji śmierci i zniewolenia w ostoję cywilizacji życia i wolności jest potrzebna natychmiast, gdyż świat nam znany pozbawiony osadzonego w wartościach przywództwa politycznego już ginie i gnije w kategoriach gospodarczych i społecznych, a jego rozkład staje się pożywką dla wzrostu potęg o wizji świata zgoła odmiennej od chrześcijańskiej. Od pseudochrześcijaństwa do pseudodemokracji droga krótka, ale nawet w antychrześcijańskiej pseudodemokracji można przeżyć, nakładając maski ochronne. W totalitarnej dyktaturze zazdrosnej o rząd dusz trzeba wybrać albo śmierć albo kompletne zniewolenie z utratą tożsamości na czele. Jak na razie sytuacja wydaje się bez wyjścia, co daje szanse korzystnym, acz nieoczekiwanym, rozwiązaniom. Szeroko pojęty Zachód nie ma monopolu na budowanie cywilizacji życia i miłości, bo przecież sam wpadł w pułapkę pseudochrześcijaństwa, zbudował pseudodemokrację, a wyrzekając się wartości chrześcijańskich i przechodząc na pozycje wojny religijnej z Chrześcijaństwem doprowadził się na własne życzenie do swojego upadku. Z kolei szeroko pojmowany Wschód, jakże skłonny do nasyconej potwornym okrucieństwem eliminacji ludzi myślących inaczej niż nakazuje zarządzona doktryna, umacnia się nie tylko poprzez wymuszanie bezwzględnego posłuszeństwa terrorem panującym wewnątrz państw, wspólnot i rodzin, ale i cementowanie otwartą nienawiścią, a przynajmniej pogardą w stosunku do Zachodu za jego słabości, a zwłaszcza za zaślepienie przez hedonetropizm.

A przecież wszędzie żyją tacy sami ludzie, którzy mają dokładnie takie same podstawowe potrzeby i są dobrzy z zasady i dobrzy tak długo, jak przyrodzone im dobro okoliczności życia nie przemienią w zło.

Co dobre w jednym systemie wartości, bywa złe w innym, stąd chęć szerzenia dobra poprzez odwoływanie się do własnej moralności może napotkać na niezrozumienie i wrogą reakcję sprzeciwu wobec narzucanych obcych norm. Chrześcijańskie miłosierdzie zwolennikom prawa dżungli jawi się jako karygodna słabość, zaś szacunek dla życia jako fanaberia. Trzeba więc w skali globu inteligentnie poszukać wspólnego mianownika, choćby po to, aby wrogie nastawienie przemienić w przyjazne zainteresowanie.

Niewątpliwie na czele podstawowych potrzeb człowieka stoi zaspokajanie głodu. Kiedy ktoś jest głodny, zrobi wszystko, aby głód zaspokoić, a tam, gdzie ludzie z głodu umierają na ulicach, zgodzi się na każdą pracę, która pozwoli oddalić śmierć głodową od siebie, czy od własnych dzieci. Z 5000 pracowników stłoczonych w ośmiopiętrowym budynku fabryki odzieży Rana Plaza w Bangladeszu, który runął 24. kwietnia b.r. doliczono się do dzisiaj 1127 zabitych.

Papież Franciszek wszedł na arenę świata z przesławnym zakończeniem rozważania przed modlitwą Anioł Pański 17 marca 2013 r. słowami zawierającymi życzenie „Buona domenica e buon pranzo!”, „Dobrej niedzieli i smacznego obiadu!” Cóż bardziej uniwersalnego niż odwołanie się wprost do cielesności człowieka czerpiącego przyjemność z posiłku, tuż po wysublimowanych i nie każdemu intelektualnie dostępnych uniesieniach duchowych wynikających z obcowania z zastępcą Chrystusa na ziemi. Niezależnie od wszystkich charakterystyk, smacznego obiadu pragnie każdy, chyba że akurat pości. Nie każdy jednak może najeść się do syta choćby raz dziennie, Nie jest to dane tysiącom dzieci w naszym kraju, jak i milionom ludzi, którym śmierć głodowa codziennie zagląda w oczy. Z kontynentu ciężko doświadczonego nędzą, głodem i niesprawiedliwością pochodzi nasz obecny papież i być może jego doświadczenie duszpasterskie okaże się nie tylko niezwykle przydatne dla ewangelizacji narodów, których wielkie segmenty cierpią skrajną nędzę i niewolniczy wyzysk, ale i narodom dotychczas zamożnym ułatwi rozstanie się ze złotym cielcem przesytu i lepsze zrozumienie niedostrzeganych wcześniej potrzeb innych, choćby tych, których niewolnicza praca w zagrażających życiu warunkach składa się wygraną w wojnach cenowych o konsumenta szukającego okazji. Okazji po trupach takich pracowników, jak ci z Bangladeszu.

Afirmacja radości życia w życzeniach smacznego obiadu to frapujący świeżością apel o poszanowanie każdego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że decyzja ratowania życia za cenę amputacji jeszcze zdrowych narządów, w których z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mogła rozwinąć się śmiertelna choroba, jest wprost odpowiedzią Angeliny Jolie na wezwanie papieża Franciszka. Pukać do ludzkich sumień w obronie tych, którzy znajdują się na przeciwnym niż amerykańska aktorka biegunie uprzywilejowania, będzie odrobinę łatwiej. Także w obronie przed ministrem Arłukowiczem.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 24 maja 2013

Szczęść Boże!
Wyglądając zmiany rządu jak kania dżdżu, musimy pogodzić się z oczywistym faktem, że sama zmiana rządu nie wystarczy, aby w Polsce nastąpiła zmiana na lepsze. Wręcz odwrotnie, rząd kierujący się polską racją stanu natychmiast będzie celem zmasowanego ataku sił polityczno-finansowych, którym Polacy lojalni w stosunku do Polski po prostu przeszkadzają. Pieniądz, intryga i kłamstwo bez trudu poradzą sobie z nową władzą, o ile ta wcześniej nie zbuduje solidnego zaplecza wyborców, którym po wygranych wyborach przypadnie historyczna rola obrońców szansy zmiany życia na lepsze, podniesienia Polski z rozpłaszczenia w pozycji karykaturalnego serwilizmu i odbudowy zrujnowanej demografii i gospodarki.

Sięgając do pamiętanych jeszcze przez wielu doświadczeń powojennych, łatwo zauważyć, że odbudowa z ruin choć sprawna, to trwała dziesiątki lat, choć odwoływała się do patriotyzmu, to odbywała się w warunkach obcego terroru, choć przyniosła awans społeczny milionom, to w miarę dobrze żyło się niewielu, a uprzywilejowanie w zamian za zdradę wartości narodowych i chrześcijańskich przynosiło wymierne korzyści w znacznie mniejszym stopniu niż za obecnej władzy.

Czyżby więc zachodziła potrzeba uporania się z problemem kwadratury koła? Zakładając, że nowy rząd tuż po wygranych wyborach z marszu przystąpi do likwidacji strat, które przyniosła dyktatura ciemniaków, nie sposób pomyśleć, że odbędzie się to za darmo. Ktoś będzie musiał lub chciał zainwestować w Polaków w Polsce. Ci, którzy by ewentualnie musieli, szybciej dołączą do swoich zasobów bursztynowego złota lub spoczną pod palmą, niżby mieli w kraju pozostać i z kont w rajach podatkowych oddać co nakradli. Pozostają dyżurne dojne krowy, uczciwi obywatele, na których od czasów Stalina władza nastawia pułapki tak sprytnie i skutecznie, że nawet Polak chytry jak lis, we własnym ogródku wpadnie w potrzask i aby się z niego uwolnić, będzie – jak tenże lis – musiał odgryźć sobie łapę, pozostawić ją w potrzasku wraz całym ogródkiem i resztą posiadłości i z dalekich krain dowiadywać się kto też przejął jego dawną własność, często odziedziczoną.

Komu nie podoba się ponura bajka o lisie, niech sobie odpowie na pytanie, dlaczego lekarze albo nie podpisują umów z Narodowym Funduszem Zdrowia o wystawianie recept ze zniżką dla ubezpieczonych, albo mając umowy podpisane, zniżkowych recept i tak nie wystawiają. Z wiekiem narasta doświadczenie w kontaktach dyktaturą ciemniaków. Średni wiek lekarzy praktykujących w Polsce, w wielu specjalnościach zapowiadający rychłą kompletną zapaść w ślad za obecną katastrofalną sytuacją pokazuje wyraźnie, że możliwości normalnego życia zagranicą wybiera każdy, kogo na to stać ze względu na posiadane kwalifikacje.

Stąd pierwsze pytanie do kandydatów do nowego rządu w Polsce winno dotyczyć wyraźnego wskazania źródeł finansowania niezbędnych reform i czy aby nie będzie to kataster, bądź inna forma odbierania własności siłą. Potrzebna jest też deklaracja przedwyborcza potępiająca napaść organów państwa na praworządnego obywatela, który wpadł w umyślnie nastawione na niego pułapki, lub na własny koszt musi naprawiać horrendalne błędy polityków i obsadzonych przez nich urzędników. Wyraźne wyrzeczenie się skandalicznych praktyk wywłaszczeniowych uchodzących bezkarnie kolejnym ekipom rządzącym Polską jest jak najbardziej na czasie, bo o miejsce przy zlewozmywaku w londyńskiej spelunie coraz trudniej, a nawet największemu patriocie miłość ojczyzny i wolę pozostania w niej na dobre i złe może wybić z głowy komornik łomocący do drzwi.

Do każdej pracy potrzebne jest zdrowie. Zdrowie trzeba przede wszystkim chronić, bo jego utrata bywa nieodwracalna, a naprawa bardzo kosztowna.

Nadzwyczajnie bliski tej logice rozumowania, dzięki której powstała pierwsza SOLIDARNOŚĆ, pan przewodniczący Piotr Duda w ramach PO – Platformy Oburzonych, słusznie buduje narodowy sprzeciw przeciwko koszmarnym pomysłom pracy aż do śmierci. Pojawiające się na stanowisku pracy widmo śmierci, trwałego inwalidztwa, ciężkiej, długiej i rujnującej choroby można oddalić, nie dopuszczając do pracy kandydata obciążonego typowymi w starszym wieku chorobami. Ten z braku pracy i płacy na miskę ryżu czy też łyżkę kartofli, kiedy już odda obcym swój cały majątek, po prostu umrze z głodu zanim doczeka wieku emerytalnego. Od kandydatów do nowej władzy należy domagać się nie tylko bezwzględnego potępienia nieludzkiej eksploatacji pracowników w Polsce wprowadzanej przez obecną ekipę, ale też wyrazistego programu poprawy bezpieczeństwa i higieny pracy oraz warunków higieniczno-sanitarnych na stanowiskach pracy. Aby program był wyrazisty, nie musi być przesadnie pompatyczny, ani też nadmiernie szczegółowy, ale na pewno musi zawierać dobitnie sprecyzowane gwarancje skuteczności ochrony zdrowia i życia wyborcy jako pracownika i żywiciela rodziny.

Tymczasem bezrobocie szaleje i z natury rzeczy zmusza do kompromisów. Od kandydatów do nowej władzy musimy za wczasu dowiedzieć się, jak zabezpieczą wyborców przed pracą za cenę zdrowia i życia. Podobnie z inwestycjami, które zagrażają zdrowiu i życiu mieszkańców. Należy zwinąć parasol ochronny nad inwestorami prezentującymi się jako hojni pracodawcy i wszelacy dobroczyńcy lokalnych społeczności, które zanim się obejrzą, zaczynają chorować i wymierać w wyniku narażenia na szkodliwe czynniki chemiczne, fizyczne, biologiczne i społeczne. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, rzekomy dobrodziej ucieknie i/lub zapewni sobie bezkarność za pomocą kruczków prawnych i przy pomocy przekupionych oficjeli. Na naprawę zniszczonej przyrody, dekontaminację skażonego środowiska, a tym bardziej na rekompensaty za utracone zdrowie i życie ludzi z sąsiedztwa pieniędzy już nie znajdzie.

Kandydaci do nowej władzy muszą przedstawić wiarygodny program obrony przed inwestorami żerującymi na biedzie mieszkańców i korupcji władz rządowych i samorządowych oraz na bezczynności sprawujących kluczowe funkcje organów państwa takich, jak państwowa inspekcja sanitarna. W przeciwnym razie zmiana rządu będzie po prostu zabiegiem kosmetycznym. Jak malowanie trupa.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 31 maja 2013

Szczęść Boże!

Jak wszystko na tym świecie, szeroka gama zawodów, zajęć i zainteresowań człowieka może być poddana zabiegowi uszeregowania według znaczenia dla jednostki i ogółu z owych jednostek złożonego. Instynkt samozachowawczy za wszelką cenę nakazuje szukać ratunku przed przedwczesną śmiercią, stąd instynktownie medycynie człowiek oddaje palmę pierwszeństwa. Zresztą nie tylko człowiek, bo i w świecie zwierząt obserwuje się zjawiska, które w naszej interpretacji dowodzą uprzywilejowanej pozycji osobników pełniących w stadzie rolę uzdrowicieli. Wśród ludzi, nawet najmniejsza grupka w potrzebie oddaje ratowanie życia, na przykład ofiary wypadku drogowego, w ręce najbardziej kompetentne w obszarze medycyny, nawet wtedy, kiedy jest oczywiste, że gołymi rękoma nie wszystko można zrobić, ale udrożnić drogi oddechowe i podjąć zewnętrzny masaż serca na pewno tak. Po wsiach i osiedlach miast często zdarza się korzystać z sąsiedzkiej pomocy medyka, albo kogoś pełniącego rolę znachora, nieraz o sławie sięgającego daleko poza lokalne opłotki. Plemienny szaman, dziedzic tajników medycyny tradycyjnej i jej psychologicznych sztuczek w znacznej części wykorzystujących odurzenie środkami psychoaktywnymi, miewał i miewa znacznie większą realną władzę niż lokalny kacyk.

Na tym nie koniec. W moim przekonaniu, wyjątkowej roli medycyny nic bardziej nie dowodzi, niż powoływanie się na orzeczenia lekarskie w procesach kanonizacyjnych. Świętość Jana Pawła II, we wszystkich wymiarach uniwersalna, łatwo dostrzegalna przez ludzi dobrej woli pod każdą szerokością geograficzną, entuzjastycznie celebrowana przez Jego następców na Stolicy Piotrowej i lud Boży na całym świecie nie byłaby przez nasz Kościół uznana, gdyby nie miarodajne i wiarygodne świadectwo o cudownym uzdrowieniu za sprawą naszego papieża. Medycyna więc ma zdanie decydujące nawet w sprawach zasadniczo odmiennych od swej materialnej istoty. Dopiero opinia lekarzy o cudownym uzdrowieniu za wstawiennictwem kandydata na świętego pozwala zaliczyć w poczet świętych osobę o niepodważalnych cechach wybitnej świętości. Ta konstatacja poraża swoją wymową przede wszystkim dlatego, że zakłada nieomylność medycyny posuniętą do tego stopnia, że wkracza ona w samo serce wiary, a przecież nie jest oparta o prawa teologii katolickiej a o prawa biologi, chemii i fizyki aplikowane do opisu budowy i funkcjonowania organizmu człowieka w zdrowiu, chorobie i jego rozkładu po śmierci.

Tu można by rozwinąć wątek rozdziału sacrum od profanum, uporczywie, wręcz maniakalnie głoszony i praktykowany przez wojujących wrogów kościoła i wszelkich ateistów. Z czasów studenckich pamiętam wręcz pogardliwe zdziwienie bułgarskich kolegów studiujących medycynę w Warnie, że oto przyszły lekarz może wierzyć w Boga. Homo sovieticus miał i ma nadal narzucone tresurą warunkowe odruchy redukowania osoby ludzkiej do pozycji bydlęcia pozbawionego duszy. Odwrotne podejście, afirmujące integralność osoby ludzkiej, składającej się z nieśmiertelnej duszy zdającej w efemerycznym ciele egzamin z jedności ze Stwórcą, znajduje pełne odzwierciedlenie w nauczaniu Kościoła Katolickiego. Ten zaś, jak wynika z roli medycyny w procesach kanonizacyjnych, nie ma nic przeciwko, aby dorobek nauk eksperymentalnych decydował w kwestiach wiary. Dla dogmatyków ateizmu, agnostycyzmu i innych bezbożników to wiadomość boleśnie stresująca, jak ta, że ks. Mikołaj Kopernik dedykacją swojego dzieła papieżowi Pawłowi III zapoczątkował rewolucję kopernikańską, która legła u podstaw rozwoju nauk wszelkich, z których dobrodziejstwa dzisiaj korzystamy.

Żelazne prawa nauki zapewniają, że jej nieskrępowany rozwój codziennie przynosi nowe odkrycia, które z reguły trafiają do inkubatora publicznej o nich wiedzy. Z różnych powodów, najczęściej dlatego, że ich wdrożenie mogłoby uszczuplić zyski, jak w przypadku koncernów sprzedających paliwa do archaicznych już silników spalinowych, albo też storpedować megaprojekt zagarnięcia pełni władzy nad światem poprzez rozdzielenie prokreacji od seksualności. Z instynktu zachowania gatunku ludziom pozostanie małpować narzucone wzorce zaspokajania stale rosnących potrzeb seksualnych, resztę załatwią inżynierowie parający się genetyką. Zaprojektują człekopodobne istoty z powycinanymi i powstawianymi genami, sklonują je, a ich gamety roześlą po klinikach rozrodu metodą in vitro, aby zaspokoić potrzebę rodzicielstwa jednopłciowych par. Stosowne zaprojektowanie surowców rolnych już czyni z roślin genetycznie modyfikowanych skuteczną broń biologiczną w stosunku do ludzi z naturalnym genomem, a co dopiero, kiedy ten genom będzie tak dopasowany do pożywienia, że tylko ci przeżyją w zdrowiu, bez np. raka, otyłości i bezpłodności, którym genetycznie modyfikowany środek spożywczy na to pozwoli. Reszta ulegnie zagładzie, lub – jak to już dzisiaj się dzieje – aby przeżyć, będzie musiała kupować leki od tych samych koncernów agrochemicznych, które za pomocą proliferacji gmo tworzą sobie rynek zbytu produktów leczniczych. Czynią to w wielkim pośpiechu, o czym świadczy huraganowa furia z jaką wprowadzany jest nowy porządek genetyczny w obszarze rolnictwa, przemysłu spożywczego, w zakresie fabrykowania ludzkich klonów i hybryd z udziałem genów człowieka, w upowszechnianiu powoływaniu do życia metodą in vitro istot budowanych z połączenia dizajnerskich gamet podkładanych jak kukułcze jajo niczego nie spodziewającym się parom.

Medycyna, której Kościół Katolicki oddaje przywilej decydowania o uznawaniu uzdrowień za cudowne, w chciwych łapach złoczyńców bez sumienia staje się swoim zaprzeczeniem, narzędziem zniewolenia i zniszczenia na masową skalę. Podobnie z instrumentalnym wykorzystywaniem odkryć, na których opiera się fałszywe doktryny pozornie naukowe, a faktycznie antynaukowe i z tejże racji antyludzkie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 7 czerwca 2013

Szczęść Boże!

Do niedawna wśród lekarzy i co bardziej świadomych swojej sytuacji pacjentów panowało przekonanie, że kanony medycyny ulegają zmianie mniej więcej co siedem lat. Nie trzeba wiele wyobraźni, aby zdać sobie sprawę ze skutków tych zmian. Gdyby w równym tempie zmieniały się podstawowe zasady architektury i budownictwa, ze strzelistych gotyckich katedr do dzisiaj pozostałyby tylko omszałe gruzowiska. Wynikająca z krótkotrwałości słabość aktualnego stanu wiedzy medycznej nie przeszkadza ludziom poddawać się zaleceniom czy nawet poleceniom lekarzy, pozornie wbrew logice ulegać argumentacji, która jutro, za rok czy sto lat okaże się bezpodstawna.

Jednak zdrowy rozsądek nakazuje rozwiązywać problemy medyczne bez zbędnej zwłoki, użyć dostępnych środków, kiedy stan jednostki lub populacji może tylko się pogorszyć, wybierać mniejsze zło w postaci wykorzystania w praktyce tego co już wiemy o świecie, niż czekać w nieskończoność zanim pojawią się nowe odkrycia i wynalazki. Dylemat w postaci alternatywy: działać czy czekać dopada każdego – przecież w żadnym przypadku nie dotyczy tylko medycyny – ale w obszarze praktyki medycznej bywa rozwiązywany z reguły na korzyść działania. Działania niezbędnego dla ratowania zdrowia i życia jednostki czy populacji, w którym pośpiech jest nieodzowny. Ale też działania pochopnego, kiedy pod szyldem zapewnienia korzyści w postaci długiego życia w zdrowiu, zdrowotnego dobrostanu, sprzedaje się ludziom zbędne, a często szkodliwe produkty lecznicze, procedury medyczne, a co gorsza dalekosiężne projekty ekonomiczne i doktryny polityczne, w których medycyna jest jedynie mocno nagłośnioną przykrywką operacji o ukrytych celach.

Wychodząc z gabinetu lekarskiego z kilkoma receptami, pacjent narażony jest co najmniej na skutki polipragmazji, przyjmowania więcej niż kilku leków jednocześnie, leków wzajemnie znoszących lub potęgujących swoje działanie i obciążenie poszczególnych układów ciała. Ujawnione skutki polipragmazji spowodują wypisanie następnej recepty i do garści leków dodany będzie kolejny z zadaniem naprawy szkodliwych skutków dotychczasowego leczenia. Mnożąc opakowania wypisanych leków przez liczbę odwiedzonych specjalistów, warto sobie wyliczyć związany z leczeniem czas i pieniądz. Czas przeznaczony na lekturę ulotek informacyjnych i pieniądz wydawany na lekarstwa, np. w skali roku. Uważne zapoznanie się ze wskazaniami, przeciwwskazaniami i działaniami niepożądanymi każdego leku z osobna i przysłowiowej ich garści połykanej dzień po dniu całymi latami to minimum działań, które należy podjąć od zaraz, zanim będzie za późno.

Nawet dysponując wystarczającą wiedzą z zakresu poszczególnych dziedzin medycyny i rozumiejąc treść ulotek dołączanych do leków, natkniemy się na rafy, których nie potrafią ominąć nawet wybitni eksperci ds. skuteczności i bezpieczeństwa środków farmakologicznych, te osoby zaufania publicznego, którym oddano w ręce rządowe agendy zajmujące się rejestracją i monitorowaniem produktów leczniczych w poszczególnych krajach. Oto w lipcu ubiegłego roku został odnotowany światowy rekord wysokości kary pieniężnej nałożonej za przestępstwa popełnione przez producenta leków. Koncern farmakologiczny GlaxoSmithKline zapłacił rządowi USA 3 miliardy dolarów za oszukańcze praktyki rynkowe polegające na bezpodstawnym rozszerzaniu wskazań do stosowania swoich najbardziej popularnych leków przeciwdepresyjnych z Paxilem na czele i na ukrywaniu działań niepożądanych swojego głównego leku ma cukrzycę. Trzy miliardy dolarów. Niewielka to kara za nakłanianie psychiatrów i pediatrów do niszczenia Paxilem mózgu niemowląt z rzekomą depresją i zatajanie przed ofiarami szalejącej w Ameryce epidemii chorób metabolicznych w następstwie spożywania organizmów genetycznie modyfikowanych, że lek przeciwcukrzycowy może im bardziej zaszkodzić niż jest to opisane w ulotce. Paroksetyna o nazwie handlowej Paxil, Seroxat, czy Paxtin należy do silnych i wybiórczych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Serotonina wraz z dopaminą, noradrenaliną i adrenaliną to najlepiej dotychczas poznane substancje chemiczne mózgu człowieka – neuroprzekaźniki (ang. neurotransmitters), których niedobór lub nadmiar oraz wzajemna koleracja decyduje o naszych emocjach i zachowaniu. Zainteresowanym polecam zapoznanie się z trójwymiarowym modelem Hugo Loevheima.

Z badań przeprowadzonych w Chinach przez zespół Shasha Zhang, Yan Liua i Yi Rao a opublikowanych w poważnym czasopiśmie naukowym w USA, PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America) w najnowszym numerze z 4. czerwca 2012 (vol. 110, no 23) wynika sugestia autorów, że właśnie niedobór serotoniny może być odpowiedzialny za sprzeczne z celem ukierunkowanie popędu płciowego u dorosłych samic myszy. Ten sam zespół wcześniej wykazał, że wyłączenie aktywności serotoniny powoduje zanik pożądania u samców. Pionier i znawca tematu biologicznych uwarunkowań orientacji seksualnej Simon LeVay uważa, że układy serotoninowe mogą być częścią kaskady sygnałów, które dokonują przełożenia poziomów hormonów płciowych podczas rozwoju na preferencje seksualne po osiągnięciu dorosłości. Ten sam LeVay, zastanawiał się czy opowiedzenie się badaczy czy to po stronie biologicznych czy też psychologicznych uwarunkowań homoseksualizmu stanowi jedynie wyraz ich osobistych postaw i uprzedzeń wypowiedzianych językiem naukowym. Wobec jego wniosków z badań homoseksualistów zmarłych na AIDS, wobec bezpośredniego przenoszenia na wiedzę o człowieku wyników obserwacji zwierząt laboratoryjnych - nawet nie myszy a muszek owocowych! – w świecie nauk medycznych występuje zdecydowany opór, pomimo że wiele tzw. autorytetów, kierując się poprawnością polityczną, troską o karierę zależną od grantów i dotacji, czy też zwykłym kundlim konformizmem, bezmyślnie powtarza przeczytane w gazetach slogany, beztrosko podchodząc do odpowiedzialności za słowo, które może być wykorzystane przeciwko najsłabszym i najbardziej bezbronnym. Należy dodać, że poszukiwania genów kodujących homoseksualizm spełzły na niczym, a Dean Hamer, ich najbardziej znany i zagorzały badacz, zajmuje się obecnie ciężkim uzależnieniem od papierosów.

Wydaje się, że badania chińskich naukowców nad rolą neuroprzekaźników w kształtowaniu seksualności człowieka będą miały znaczenie rozstrzygające, przynajmniej dla medycyny, psychologii i pedagogiki. Propaganda i reklama rządzą się innymi prawami. Od katastrofy do katastrofy.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 14 czerwca 2013

Szczęść Boże!

Od czasu umiłowanej świętej papieża Benedykta XVI, którą była Hildegarda z Bingen, żyjąca w latach 1098 – 1179, w Kościele Katolickim wiadomo, że od spraw z wiązanych z funkcjonowaniem organizmu człowieka jako stworzenia obdarzonego płciowością odwracać się nie wolno. Sukces w dziedzinie prokreacji stanowi wypełnienie pierwszego w kolejności objawienia woli Pana Boga w stosunku do człowieka. Już na wstępie Księgi Rodzaju, w jej 27. wierszu czytamy „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.”, a w następnym, 28. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: “Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”.

Wypełnianie tego nakazu ułatwia ludziom system nagrody, ośrodek przyjemności w mózgu, który jest aktywowany podczas zaspokajania czynności popędowych. Ojciec Robert Spitzer, jezuita, przyjemność cielesną (laetus) stawia na najniższym poziomie wśród źródeł szczęścia człowieka. Gdyby postulowane przez niego cztery poziomy szczęścia przedstawić w postaci gałęzi drzewa szczęścia, na tej najniższej, znajdujemy szczęście i my i nasz pies. Ale tylko my możemy wdrapać się na gałąź wyższą pod nazwą dobre życie (felix), jeszcze wyższą – służenie innym (beatitudo) i najwyższą – Bożej Miłości (sublime beatitudo). Chociaż podobnie jak nasz pies mamy wrodzone dążenie do przyjemności, to nasz hedonetropizm pozwala nam sięgać po nią znacznie wyżej, na gałęzie drzewa szczęścia dostępne tylko człowiekowi. Nawet jeśli jako entuzjaści antropomorfizacji zechcemy przypisać psu ratowniczemu czy wykrywającemu narkotyki ludzką cechę służenia innym, to nie zapominajmy, że służących ludziom umiejętności podziwiane zwierzę nabrało w procesie tresury, kształtującej jego zachowania dokładnie według potrzeb tresera.

Siła wpływu układu nagrody na zachowania decydujące o całym życiu, włącznie ze zdolnością do normalnej prokreacji, wynika ze zjawiska tzw. imprintingu, po polsku znanego jako wdrukowanie, lub – lepiej – wpojenie lub naznaczenie. Wpojenie dzieciom zboczonych zachowań seksualnych w wyniku realizacji programu nauczania w przedszkolu nie tylko ułatwi do nich dostęp pedofilom, lecz także wyłączy je w przyszłości z puli przyszłych szczęśliwych małżonków gotowych do poświęceń na rzecz rozwoju rodziny, bo po co mieli by się poświęcać, kiedy przyjemność można mieć za darmo. Spotkanie z agresją zwyrodnialców w wieku dorastania, kiedy to młody człowiek dopiero dowiaduje się jaki to bodziec jest seksualnie atrakcyjny, jaki odpychający, a jaki obojętny i do nabytej wiedzy dostosowuje swój układ nagrody, może zakończyć się naznaczeniem perwersjami, które początkowo uczynią z ciała dziewczyny czy chłopaka przekazywaną z rąk do rąk zabawkę dla zboczeńców, a gdy młodość przeminie, pełną chorób siedzibę bezdzietnej rozpaczy.

Nikt nie żyje w izolacji, więc w środowiskach dziecięcych i młodzieżowych łatwo dochodzi do naśladowania nawet najbardziej szkodliwych i odrażających zachowań wśród młodych ludzi eksperymentujących ze swoim życiem za cenę jeszcze sobie nie znaną. Wychowując dziecko jak najlepiej dla jego dobra doczesnego i wiecznego, zawsze musimy się liczyć z możliwością kradzieży tożsamości naszego dziecka, nie tylko przez najbliższego kolegę, czy przyjaciółkę od serca, ale i przez akwizytora narkotyków czy deprawatora nieletnich, nieraz osadzonych w aparacie władzy i wypełniających swoją złowieszczą misję np. poprzez system szkolnictwa, czy państwowej propagandy. Jedynym sposobem zapobiegania nieszczęściom w obszarze wychowania jest dostosowane do wieku dziecka cierpliwe i staranne objaśnianie prawdy o świecie, odpowiadanie na każde pytania, także te, które nie wprost odnoszą się do pojawiających się problemów.

Polska pod rządami obecnej koalicji bije europejskie rekordy narkomanii i światowe rekordy bezdzietności. Czas zdać sobie sprawę z faktu, że pruderia zabija a roztropność ratuje życie. Także to życie, które powinno być w polskich małżeństwach powołane, a powołane nie jest z braku podstawowej wiedzy o funkcjonowaniu organizmu kobiety. Wobec masowej emigracji zarobkowej, rozłąki małżeństw wynikającej z pracy w oddaleniu od siebie, ważne jest poinformowanie przystępujących do sakramentu małżeństwa, że w czasie każdego cyklu miesiączkowego kobieta może począć dziecko tylko w ciągu 12 – 24 godzin, ale też i każdy stosunek małżeński może zaowocować ciążą jeśli do niego dojdzie w dowolnym czasie pomiędzy pięcioma dniami przed jajeczkowaniem u dwoma dniami po owulacji. Każdy normalny cykl miesiączkowy może trwać od 24 do 36 dni, a owulacja może wystąpić już w dniu 6. albo dopiero w dniu 30. lub później w każdym cyklu. Dlatego każda kobieta może zajść w ciążę w następstwie stosunku w czasie miesiączki, jak i tuż przed spodziewanym okresem. Długość życia jajeczka po owulacji wynosi zaledwie 12 do 24 godzin, a plemników złożonych w drogach rodnych kobiety od 3 do 5 dni (kilka godzin poza organizmem). Do zapłodnienia dochodzi w jajowodzie, a zagnieżdżenie embrionu w macicy następuje po 6 – 7 dniach od zapłodnienia. Niezapłodnione jajeczka ulegają dezintegracji w jajowodzie przez apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, a niezagnieżdżone blastocyty, których odsetek sięga 40% wszystkich, ulegają wcieleniu w organizm niedoszłej matki w procesie fagocytozy w jamie macicy.

Jak widać, dotychczas rozpoznane przez nauki medyczne prawa rządzące poczęciem człowieka oddają wielkie pole interwencji Pana Boga w małżeńską płodność. A dotyczy to osób zdrowych, którym choroby, z wenerycznymi na czele, nie odebrały radości rodzicielstwa.

Jest więc oczywiste, że pary małżeńskie, które przez długie lata nie mogą doczekać się upragnionego potomstwa, szukają ratunku u Boga. I ten ratunek znajdują.

Na życzenie ks. prałata dra Ryszarda Staszaka zapraszam na polanę szczytową na Górze Ślęży, u stóp wołającego o odbudowę kościoła p.w. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w najbliższą sobotę, t.j. 15. czerwca 2013 r. na Noc św. Jana Chrzciciela, która rozpocznie się o godzinie 20. koncertem najsławniejszych kapeli górali czadeckich i podhalańskich. O godz. 22. mszę św. poprowadzi i homilię wygłosi biskup świdnicki JE ks. prof. Ignacy Dec. A jeśli ktoś nie wie, jaki ma związek Nawiedzenie Najświętszej Marii Panny z wymodleniem upragnionego dziecka, niech sięgnie do Biblii, a nawet do Koranu!

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 21 czerwca 2013

Szczęść Boże!

Wbrew wielokrotnie objawionej woli Boga, wbrew zapisanemu w Ewangelii nauczaniu Jezusa Chrystusa, wbrew niezliczonym wezwaniom papieży i posłusznych im kapłanów, wbrew publicznie deklarowanej tożsamości i wbrew faktycznej, często głębokiej wierze – katolicy tańczą tak, jak im inni zagrają. Zamiast stawać twardo w obronie wartości chrześcijańskich, poddają się jawnie sprzecznym z zasadami wiary działaniom tyranów i/lub manipulatorów.

Idąc tą drogą Katolicyzm dąży do zagłady w tempie znacznie szybszym niż Prawosławie i Protestantyzm, którym zabrało odpowiednio tysiąc i pół tysiąca lat, aby doprowadzić cerkwie i zbory do opustoszenia, zamiany na muzea, hale koncertowe, hurtownie, magazyny itp. obiekty użyteczności publicznej nie mające nic wspólnego z kultem religijnym. Nikomu niepotrzebne świątynie nie mogą stać puste, bo ich utrzymanie kosztuje. Skoro garstka wiernych worków grosza nie wysupła, nie tylko cerkiew i zbór, ale i kościół zostanie przerobiony na knajpę ze strip-teasem. Przykłady z Chicago i innych miast są liczne i bolesne, ale jeszcze większą grozą przejmują losy Telewizji Niepokalanów, która zamiast przenosić w nowe czasy dzieło św. Maksymiliana Kolbe, po zmianie szyldu pławi się w taniej rozrywce.

Tempo dechrystianizacji ulega tym większemu przyspieszeniu im łatwiejszy dostęp młodych chrześcijan do środków odurzających, t.j. narkotyków i alkoholu per se, oraz do sytuacji, w których mózg człowieka sam wytwarza pożądane chemikalia w odpowiedzi na bodźce rozpoznawane jako przyjemne instynktownie, z czym przychodzimy na świat, albo też w wyniku zadziałania mechanizmu wpojenia poprzez wychowanie. Zapotrzebowanie na smak słodki jest wrodzone, na smak słony – nauczone: moglibyśmy się bez soli obejść, gdyby nas tak wychowano. A ponieważ nauczono nas korzystać z pożywienia dosolonego, solimy często bez umiaru, aby układ nagrody wytworzył w naszym mózgu zadowalającą ilość chemikaliów, które w swojej istocie są wewnątrzpochodnymi środkami uzależniającymi, czymś w rodzaju narkotyków, bez których z czasem trudno się obejść i których ilość potrzebna do zaspokojenia żądzy przyjemności narasta zgodnie z powiedzeniem, o tym, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dotyczy to zwłaszcza tych sytuacji, w których – w odróżnieniu od solenia, gdzie da się przesolić – pojawia się przyjemność niezwykle intensywna, tak wielka, że ktoś może powiedzieć, że z przyjemności wprost umiera. W zależności od tego, która gałąź drzewa szczęścia jest człowiekowi dostępna, źródłem tak wielkiej przyjemności zalewającej mózg tzw. hormonami szczęścia, mogą być – osiągalne również dla zwierząt – typowe czynności służące prokreacji, albo też egzaltacje religijne, zarezerwowane tylko dla człowieka, a do tego takiego człowieka, który nie odrzuca łaski wiary.

Powyższy wywód rzuca snop światłą na mapę pola walki. Zły zrobi wszystko, aby wyżej gałęzi przyjemności cielesnych człowiek nie podskoczył, aby najłatwiejsze sposoby zalewania mózgu hormonami szczęścia spowodowały, że człowiekowi nie zechce się walczyć o lepsze życie, pomagać innym, a tym bardziej zabiegać o Bożą Miłość przez wypełnianie woli Boga. Aby człowiek był jak zwierzę, spełniające się wyłącznie w czynnościach instynktownych, poprzez odruchy bezwarunkowe i takie pawłowiańskie uwarunkowania, które utrwalą bezrefleksyjną awersję do celów wyższych i zakotwiczą go na zawsze na poziomie zwierzęcia. A przecież człowiek posadowiony jest w połowie drogi pomiędzy zwierzęciem a Bogiem, nie jest ani zwierzęciem, ani bogiem, co przypomniał na KULu w 1987r. Jan Pawel II, mówiąc do społeczności akademickiej „Wedle wyrażenia autora średniowiecznego: Positus est in medio homo: nec bestia – nec deus!”.

Pojawia się pokusa, aby zwierzęcymi nazywać odczłowieczone zachowania człowieka skutecznie poddanego procesowi dehumanizacji. Nic bardziej mylnego. Nawet brytyjski zoolog Desmond Morris z pozycji a- czy antyreligijnych w popularyzatorskiej pracy z 1997r. pt. „Zachowania Intymne: Wykonane przez zoologa Klasyczne Studium Ludzkiej Intymności (Intimate Behavior: A Zoologist’s Classic Study of Human Intimacy) wymienia 12 kolejnych etapów, w których zaloty krok po kroku za obopólną zgodą mogą doprowadzić do zbliżenia o potencjalnych skutkach prokreacyjnych. Jeżeli strona żeńska jest dziewicą, pierwszy akt całej tej sekwencji zdarzeń, który jest nieodwracalny, odbywa się z przerwaniem błony dziewiczej. Wtedy też, po raz pierwszy pojawia się możliwość innego nieodwracalnego aktu, a mianowicie zapłodnienia. Poprzednie etapy zalotów służyły cementowaniu wzajemnego przywiązania, aby para chciała nadal być razem, kiedy po osiągnięciu przyjemnych doznań, ich potrzeba stanie się mniej intensywna. Jak pisze Desmond Morris „Jeżeli tego rodzaju powiązanie zawiedzie, stronie żeńskiej zagraża, że znajdzie się ona w ciąży poza stabilną jednostką rodzinną”.

Jak widać nawet dla neodarwinisty, dla którego człowiek jest niczym więcej jak nagą małpą, stabilna jednostka rodzinna jest jedynym miejscem, w którym kobieta może bezpiecznie dla siebie i swoich dzieci podjąć czynności prokreacyjne. W dobie równouprawnienia, a także w związku z szalejącymi chorobami wenerycznymi i zachowaniami prowadzącymi do destrukcji ludzi, rodzin i narodów, postulat zachowania dziewictwa aż do małżeństwa nie powinien być ograniczony do płci żeńskiej. Trzeba dodać, że nawet pod prezydenturą Obamy, 61% amerykańskich nastolatków pragnie zachować dziewictwo aż do ślubu, a 63% chciałoby odzyskać dziewictwo przed małżeństwem utracone.

Katolikom dobrze jest znany wymóg czystości przedmałżeńskiej, a szereg odniesień do praktycznych aspektów seksualności człowieka zawiera Katechizm Kościoła Katolickiego w rozdziale p.t. „Powołanie do czystości” w punktach od 2337 do 2359 i następujących po nim Rozdziałach p.t. „Miłość małżonków” (2360- 2379) i „Wykroczenia przeciw godności małżeństwa” (2380 – 2400).

W świecie Islamu ochronę dziewcząt i kobiet przed ekspoatacją seksualną ze strony obcych zapewnia tradycja zwana namus. Nie an-Namus al-akbar, czyli Wielkie Prawo Naturalne objawione przez Archanioła Gabriela Prorokowi Mahometowi (pokój z nim) a wcześniej Mojżeszowi, ale namus pisany małą literą, należący do tradycji, hadith, tłumaczony jako honor, honorowość rodziny, dobre imię, reputacja.

Akurat namus stał się wręcz biblijnym murem wrogości rozdzielającej Wschód od Zachodu i prawdziwym wyzwaniem dla uczniów Chrystusa zobowiązanych do czynienia pokoju na świecie i znoszenia podziałów między ludźmi (por. List do Efezjan 2).

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 28 czerwca 2013

Szczęść Boże!

W medycynie sądowej istnieje pojęcie „zdolność płodzenia”. Kodeks karny z 1997r. pozbawienie zdolności płodzenia uznaje za spowodowanie ciężkiego kalectwa, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a dla jego sprawcy przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 10. Zaliczany do grona najwybitniejszych przedstawicieli nauki i praktyki medycyny sądowej dr n. med. mgr prawa Tomasz Jurek – specjalista medycyny sądowej i prawa medycznego, adiunkt w Katedrze Medycyny Sądowej we Wrocławiu w bezcennej pionierskiej monografii p.t. ‘Opiniowanie sądowo-lekarskie w przestępstwach przeciwko zdrowiu’ z 2010r., przerzucając mosty pomiędzy zdyscyplinowanym językiem nauk medycznych a pozbawionym sensu i logiki bełkotem legislacyjnym, nie pozostawia wątpliwości, że „Pozbawić’ to „spowodować utratę czegoś, przyczynić się do utraty czegoś (…) odebrać”. Zakres semantyczny podobny do zakresu semantycznego słowa „utrata”. Oznacza pewną zmianę jakościową – coś było i nie ma tego, ktoś to odebrał. Co ważne:” – pisze dalej dr Jurek – „definicja realnoznaczeniowa wiąże się z całkowitą, nieodwracalną utratą pewnej wartości. Pozbawić to zabrać całość, nie część, nie fragment, ale zupełnie odebrać.” I dalej: „Utrata zdolności płodzenia to brak możliwości posiadania potomstwa – zarówno zdolności zapłodnienia, jak i w przypadku kobiet donoszenia ciąży i porodu w sposób naturalny, bez uciekania się do medycznych metod wpomagania rozrodczości”. – pisze dr Jurek.

A skoro „Uszczerbek na zdrowiu dotyczy zmian czynnościowych i anatomicznych”, wszystko, co skutkuje utratą zdolności płodzenia, musi zostać poddane analizie, aby po nitce do kłębka doprowadzić do przyczyny pierwotnej w celu jej eliminacji, na ile to możliwe.

Wśród zmian czynnościowych na piewszym miejscu trzeba postawić wpajaną przez propagandę zboczeń utratę zdolności płodzenia w wyniku nabytej awersji do płci przeciwnej, bądź też niezdolności do życia w naturalnej rodzinie z powodu wychowania dla rozwiązłości.

Z punktu widzenia medycyny społecznej sprawa jest prosta. Za utatę zdolności płodzenia w skali naszego narodu opowiedzialni są politycy, którzy konsekwentnie i skutecznie w ciągu kilku ostatnich dekad za pomocą dość prostych mechanizmów ekonomicznych doprowadzili żyjących we własnej ojczyźnie Polaków do utraty zdolności płodzenia. Głodowe płace, szalejące bezrobocie, upadek ochrony zdrowia, polityka antyrodzinna to główne przyczyny wymierania narodu, który nie potrafił stawić czoła jawnemu w skutkach, choć nie nazwanemu po imieniu atakowi na zajmowane przez siebie terytorium. Awersja do życia w upokarzającej biedzie w wyniku powiększenia rodziny o dziecko pierwsze, a zwłaszcza kolejne, jest typową zmianą czynnościową powodującą brak możliwości posiadania potomstwa, czyli ciężki uszczerbek na zdrowiu. Sprawcami tego ciężkiego kalectwa w megaskali są politycy zarówno nieludzkiej władzy, jak i niemrawej opozycji, ale za brak kształtowania postaw, które ograniczyły by skutki planowej depopulacji Polski należy winić przede wszystkim naszych przywódców duchowych, niestety. Dawno by już wymarli koptowie w Egipcie, gdyby nałożone na nich restrykcje ekonomiczne spełniły swój cel. Podobnie jest z wielodzietnymi rodzinami muzułmańskimi, które, tak jak do niedawna katolickie rodziny polskie, irlandzkie, czy włoskie, decydują o przyroście liczby wiernych jednej z dwóch konkurujących ze sobą religii. W niedługiej przyszłości doświadczenia wyniesione z rozprawienia się z religijną ludnością Polski mogą zresztą zostać przeniesione na kraje muzułmańskie, o czym mógł by świadczyć fakt, że w niedawnym kongresie wojujących feministek, który pod sztandarami filozofii gender odbył się w Warszawie, wzięła udział Jej Wysokość Ameera bint Aidan bin Nayef Al-Taweel, żona księcia Al WaBin Talal, członka rdzenia saudyjskiej rodziny królewskiej. Król Arabii Saudyjskiej jest uznawany za strażnika dwóch najbardziej świętych miejsc dla muzułmanów, którymi są meczety w miastach Mekka i Medyna. Zobaczymy co spali zapowiedziany przez Henrykę Bochniarz płomień buntu kobiet arabskich pod wpływem takich gurek jak Magdalena Środa i Wanda Nowicka (zgodnie z szablonem rewolucyjnej nowomowy gurka przez „u” zwykłe to rodzaj żeński od guru) i jak wpłynie na sytuację ludnościową krajów muzułmańskich ogarniętych wrzeniem, na którym wielu chce ugrać wiele z oczywistą szkodą dla zwykłych ludzi, do których nie możemy odnosić się inaczej niż z nakazaną przez Chrystusa miłością, nawet jeśli, a nawet zwłaszcza wtedy, kiedy nas nienawidzą. Nie wolno zapominać o tym, że tuż po wkroczeniu do Bagdadu władze okupacyjne zarządziły otwarcie kina z filmami pornograficznymi, że atak na wartości muzułmańskie pod płaszczykiem pop kultury, np. w Indonezji, ma podobny przebieg, jak atak na wartości chrześcijańskie w Polsce i w Rosji, tyle że Indonezja i Rosja odpowiednio siłą społeczeństwa i władz potrafią jeszcze się bronić.

Z punktu widzenia epidemiologii bezdyskusyjny pozostaje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy nasileniem przedmałżeńskich i pozamałżeńskich stosunków seksualnych a ogniskami, epidemiami i pandemiami zjawisk zdrowotnych, których efektem jest brak możliwości posiadania potomstwa. Dotychczas najlepiej zbadane następstwa rozwiązłości w postaci zmian anatomicznych w narządach zaatakowanych przez choroby weneryczne, nawet głuchym na wszelkie rzeczowe argumenty entuzjastom promiskuityzmu nie pozwolą negować związku pomiędzy zapaleniem przydatków wywołanym najczęstszą, a przy tym najbardziej lekceważoną, chorobą weneryczną zwaną chlamydiozą a zarośnięciem jajowodów, czy podejmowaniem stosunków seksualnych przed 20 rokiem życia – zwłaszcza z rozsadnikami chorób wenerycznych – a koniecznością wycięcia macicy w związku z rozwijającym się rakiem wywołanym przez wirusy HPV łatwo osadzające się w niedojrzałej szyjce macicy. Także zakażenia HIV, nie tylko finalny AIDS, prowadzą do utraty zdolności płodzenia, bo przecież wymagają kosztownej i obciążającej terapii. Kiedy zostanie przerwana tama obyczajowa, fala zachorowań na AIDS w Polsce może sięgnąć poziomu zachorowań Rosji i Ukrainy, podobnie jak to się ma w przypadku muzułmańskiej Afryki Północnej i reszty świata Islamu w porównaniu z Afryką na południe od Sahary. A w kolejce po zdrowie i życie ofiar rozwiązłości płciowej czekają dalsze pandemie nieuleczalnych chorób wenerycznych, w pierwszej kolejności wywołane przez szczepy rzeżączki opornej na wszystkie leki. Nawet Niemcy spijające unijną śmietankę sobie z tym nie poradzą.

NB. Jeśli chodzi o rozwiązłość seksualną młodzieży, to Niemcy biją rekordy a Polska świeci przykładem, zaś oba kraje stoją na diametralnie odległych pozycjach wśród zbadanych 14 państw europejskich. Z badań firmy Durex z roku 2010 wynika, że  pomiędzy 15 a 20 r. ż w Niemczech  może poszczycić się dziewictwem niecałe 20% osób obu płci, a w Polsce aż ponad dwukrotnie więcej. Kto już został pozbawiony dziewictwa, to w Niemczech zaliczył doświadczenia i zakażenia od średnio niemal 5 osób, w Polsce od nieco ponad połowy mniej. Wśród naszych południowych sąsiadów sytuacja w Czechach podobna jest do niemieckiej, na Słowacji – do tej w Polsce. Tacy sąsiedzi to wyzwanie dla naszej młodzieży. W proroczej wizji można by sobie wyobrazić obleganą przez najprzedniejszych kandydatów do małżeństwa  i uczciwych pracodawców z całego świata  krainę słowiańskich dziewic aż do ślubu, sięgającą od Śląska przez Saksonię po Magdeburg, dawniej Dziewin, Parthenopolis.

NB. Jeśli chodzi o rozwiązłość seksualną młodzieży, to Niemcy biją rekordy a Polska świeci przykładem, zaś oba kraje stoją na diametralnie odległych pozycjach wśród zbadanych 14 państw europejskich. Z badań firmy Durex z roku 2010 wynika, że pomiędzy 15 a 20 r. ż w Niemczech może poszczycić się dziewictwem niecałe 20% osób obu płci, a w Polsce aż ponaddwukrotnie więcej. Kto już został pozbawiony dziewictwa, to w Niemczech zaliczył doświadczenia i zakażenia od średnio niemal 5 osób, w Polsce od nieco ponad połowy mniej. Wśród naszych południowych sąsiadów sytuacja w Czechach podobna jest do niemieckiej, na Słowacji – do tej w Polsce. Tacy sąsiedzi to wyzwanie dla naszej młodzieży. W proroczej wizji można by sobie wyobrazić obleganą przez najprzedniejszych kandydatów do małżeństwa i uczciwych pracodawców z całego świata krainę słowiańskich dziewic aż do ślubu, sięgającą od Śląska przez Saksonię po Magdeburg, dawniej Dziewin, Parthenopolis.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 4 października 2013

Szczęść  Boże!

U progu minionych właśnie uczelnianych wakacji kroniki odnotowały historyczną datę 5. lipca 2013, której waga mogła umknąć społecznościom akademickim. A intelektualna elita narodu poinformowana niedostatecznie lub fałszywie, ciągnie ten naród na cywilizacyjne dno.

Śpieszę więc przypomnieć, że data 5. lipca 2013 r. jest historyczna, ponieważ:
Po pierwsze: jak nigdy wcześniej w jednym dniu zapowiedziano kanonizację dwóch papieży, t. j.  Jana XXIII i Jana Pawła II, tych, którzy mieli istotny wpływ na dzieje chrześcijaństwa i całej ludzkości. Polski punkt widzenia obejmuje wdzięczną pamięcią nie tylko  największego z rodu Słowian, lecz także dobrego Jana XXIII za jego poparcie dla naszego powrotu na Ziemie Odzyskane i to wbrew atakom rządu Niemiec. Władze PRLu potrafiły to docenić, stawiając Janowi XXIII pomnik  we Wrocławiu;

Strona internetowa:
 Wroclaw, Poland, the capital of Polish Silesia  proud of its Roman Catholic past, present and future
Wrocław, pl. św. Marcina, Jego Świątobliwość Jan XXIII błogosławi światu pomnik z 1968 r., napis odnosi się do encykliki PACEM IN TERRIS z 11. kwietnia 1963r. Powojenna granica pomiędzy Polską a Niemcami (linia Odra - Nysa) była formalnie uznana przez Niemcy Wschodnie w 1950r., a przez Niemcy Zachodnie w 1970r. , co zjednoczone Niemcy potwierdziły w niemiecko-polskim traktacie granicznym w 1990r. Papież Jan XXIII 8. października 1962r. odniósł się do Wrocławia na Ziemiach Odzyskanych przez Polskę, jako o zachodnich ziemiach odzyskanych po wiekach i nie zmienił swojego oświadczenia pomimo nacisków amabasady Niemiec. Wroclaw, Poland, the capital of Polish Silesia proud of its Roman Catholic past, present and future
Wrocław, pl. św. Marcina, Jego Świątobliwość Jan XXIII błogosławi światu
 pomnik z 1968 r., napis odnosi się do encykliki  PACEM IN TERRIS
z 11 kwietnia 1963r.
[English, French, German, Italian, Latin, Portuguese, Spanish]

Powojenna granica pomiędzy Polską a Niemcami (linia Odra - Nysa) była formalnie uznana przez Niemcy Wschodnie w 1950r., a przez Niemcy Zachodnie w 1970r. , co zjednoczone Niemcy potwierdziły w niemiecko-polskim traktacie granicznym w 1990r. 8 października 1962r. papież Jan XXIII odniósł się do Wrocławia na Ziemiach Odzyskanych przez Polskę,  mówiąc o zachodnich ziemiach odzyskanych po wiekach i nie zmienił swojego oświadczenia pomimo nacisków ambasady Niemiec.

Po drugie: 5. lipca 2013 ukazała się bezprecendensowa encyklika autorstwa żyjących w tym samym czasie dwóch papieży zatytułowana Lumen Fidei (Światło Wiary) z 29. czerwca 2013r., w której Ojciec Święty Franciszek i Jego poprzednik - Benedykt XVI, dają światu niezwykłą szansę pojednania, pisząc, że wiara jest wspólnym dobrem i nawołują do dialogu z niewierzącymi: „wiara jest dobrem dla wszystkich, jest dobrem wspólnym … Pomaga nam ona budować nasze społeczności, tak by zmierzały ku przyszłości dającej nadzieję … wiara nie jest bezwzględna, lecz wzrasta we współżyciu w poszanowaniu drugiego człowieka. Wierzący nie jest arogancki; przeciwnie, prawda daje mu pokorę, ... Nie powodując bynajmniej usztywnienia postaw, pewność wiary nakazuje nam wyruszyć w drogę i umożliwia dawanie świadectwa i dialog ze wszystkimi.  Światło wiary w Jezusa oświeca również drogę tych wszystkich, którzy szukają Boga, i wnosi swój chrześcijański wkład w dialog z wyznawcami różnych religii ... wiara jest jedna, powinna być wyznawana w całej jej czystości i pełni … wszystkie prawdy wiary łączą się w jedno, negowanie którejś z nich, choćby spośród tych, które mogą wydawać się mniej ważne, oznacza szkodzenie całości . (…) [wiara posiada]  zdolność asymilacji w sobie wszystkiego, co znajduje w różnych środowiskach, w jakich jest obecna, w różnych kulturach, z jakimi się spotyka, oczyszczając wszystko i znajdując dla tego najlepszy wyraz. W ten sposób wiara ukazuje się jako uniwersalna, katolicka, ponieważ jej światło potęguje się, by oświecić cały wszechświat i całą historię. ” - głosi papież Franciszek w swojej pierwszej encyklice.
Arabic, Byelorussian, English, French, German, Italian, Latin, Polski, Portuguese, Spanish]

Po trzecie: 5 lipca 2013r.  Papież Franciszek w obecności emerytowanego papieża Benedykta XVI oddał Panstwo Miasto Watykan pod opiekę św. Józefa i św. Michała Archanioła. Z tej okazji w jednym z nawyższych punktów Ogrodów Watykańskich  Ojciec Święty odsłonił przepiękny posąg Michała Archanioła autorstwa obdarzonego niezwykłym talentem rzeźbiarza Giuseppe Antonio Lomuscio. Papież przy tym powiedział: (...) „Michał walczy o przywrócenie boskiej sprawiedliwości; broni Ludu Bożego od jego wrogów, a zwłaszcza od głównego nieprzyjaciela, diabła. I św. Michał zwycięża, bo w nim jest Bóg, który działa. Ta rzeźba wskazuje, że zło zostało zwyciężone, oskarżyciel został zdemaskowany, jego głowa została zmiażdżona, albowiem zbawienie dokonało się raz na zawsze we krwi Chrystusa. Nawet jeśli diabeł wciąż stara się podrapać twarz Archanioła i człowieka, Bóg jest mocniejszy; do Niego należy zwycięstwo, a Jego zbawienie jest dane każdemu człowiekowi. Na drodze życia i w jego próbach nie jesteśmy sami; towarzyszą nam i wspierają Aniołowie Boży, którzy, by tak rzec, użyczają nam swych skrzydeł do pomocy w przezwyciężaniu tak wielu niebezpieczeństw. Dzięki nim możemy wysoko latać nad tym, co może obciążać nasze życie i ciągnąć nas w dół. Zawierzając Państwo Watykańskie św. Michałowi Archaniołowi, prośmy go, aby bronił nas przed Złym i wyrzucił go na zewnątrz.” - Powiedział papież Franciszek  inaugurując pomnik Św. Michała Archanioła, któremu zawierzył Państwo Watykan.

Nawet jeśli diabeł wciąż stara się podrapać twarz Archanioła i człowieka, Bóg jest mocniejszy
Nawet jeśli diabeł wciąż stara się podrapać twarz Archanioła i człowieka, Bóg jest mocniejszy; do Niego należy zwycięstwo, a Jego zbawienie jest dane każdemu człowiekowi. - Powiedział papież Franciszek inaugurując pomnik Św. Michała Archanioła, któremu zawierzył Państwo Watykan. et ego dico tibi quia tu es Petrus et super hanc petram aedificabo ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam Matthaeus 16:18 Now I say to you that you are Peter (which means 'rock'), and upon this rock I will build my church, and all the powers of hell will not conquer it. Matthew 16:18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Ewangelia wg św. Mateusza
et ego dico tibi quia tu es Petrus et super hanc petram aedificabo ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam Matthaeus 16:18
Now I say to you that you are Peter (which means 'rock'), and upon this rock I will build my church, and all the powers of hell will not conquer it. Matthew 16:18 
 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Ewangelia wg św. Mateusza

Piekielna zajadłość diabła, który stara się podrapać twarz człowieka, stawia nas w konfrontacji z tsunami dramatycznych wiadomości o pedofilii w Kościele Katolickim.

Pozostawiając ustalenie faktów i naprawę sytuacji wiarygodnym organom i autorytetom, przywołajmy dosłowną a nie zmanipulowaną stronniczym tłumaczniem, wypowiedź kardynała Jorge Bergoglio z wywiadu pt. Jezuita z 2010r.:
„Siedemdziesiąt procent przypadków pedofilii występuje w otoczeniu rodzinnym i sąsiedzkim. Czytaliśmy historie chłopców molestowanych przez własnych ojców, dziadków, wujków, o ile nie przez ojczymów. Czyli są perwersje typu psychologicznego, które istniały przed wyborem życia w celibacie. Jeżeli jest ksiądz pedofil, jest tak dlatego, że zboczenie to nosił już w sobie zanim został wyświęcony. Ani też celibat nie leczy tego zboczenia. Je się ma albo się go nie ma. Dlatego trzeba zachować wielką ostrożność przy selekcji kandydatów do  kapłaństwa.” - przed trzema laty  powiedział nasz obecny papież.

"El 70 % de los casos de pedofilia se producen en el entorno familiar o vecinal. Hemos leído crónicas de chicos abusados por sus papás, sus abuelos, sus tíos, cuando no por sus padrastros. O sea, son perversiones de tipo psicológico previas a una opción celibataria. Si hay un cura pedófilo, es porque lleva la perversión desde antes de ordenarse. Y tampoco el celibato cura esa perversión. Se la tiene o no se la tiene. Por eso hay que tener mucho cuidado en la selección de los candidatos al sacerdocio. En el seminario metropolitano de Buenos Aires admitimos aproximadamente al 40% de los que se presentan. Hacemos un cuidadoso seguimiento de su proceso madurativo. Hay muchos que no tienen vocación y abandonan, más allá de que son excelentes personas que después se casan y terminan siendo unos laicos maravillosos en las parroquias."
EL JESUITA Conversaciones con el cardenal Jorge Bergoglio, sj: Sergio Rubín y Francesca Ambroguetti. - 1a ed. - Buenos Aires, Javier Vergara Editor, 2010.
 (
pełny tekst w pdf)
"Seventy per cent of cases involving paedophiles happen within the family or the neighbourhood environment. We have read stories of boys abused by their fathers, grandfathers, uncles, and stepfathers. In other words, they are psychological perversions that existed prior to choosing a life of celibacy. If there is a priest who is a paedophile, this perversion existed within him before he was ordained, and celibacy does not cure that perversion. They either have it or they don’t. Therefore, we must be very careful whom we admit into the priesthood. In the seminary in Buenos Aires, we admit roughly forty per cent of those who apply. We monitor their progress very carefully. There are many who do not have the calling, and they leave, and down the line they marry and end up being wonderful laypeople in the parish."
Pope Francis: Conversations with Jorge Bergoglio By Francesca Ambrogetti, Sergio Rubin, 2013
„Siedemdziesiąt procent przypadków pedofilii występuje w otoczeniu rodzinnym i sąsiedzkim. Czytaliśmy historie chłopców molestowanych przez własnych ojców, dziadków, wujków, o ile nie przez ojczymów. Czyli są perwersje typu psychologicznego, które istniały przed wyborem życia w celibacie. Jeżeli jest ksiądz pedofil, jest tak dlatego, że zboczenie to nosił już w sobie zanim został wyświęcony. Ani też celibat nie leczy tego zboczenia. Je się ma albo się go nie ma. Dlatego trzeba zachować wielką ostrożność przy selekcji kandydatów do  kapłaństwa. W seminarium w Buenos  Aires przyjmujemy ok. 40% spośród tych, którzy się pojawiajaą z z zamiarem wstąpienia. Starannie obserwujemy  proces dojrzewania do kapłaństwa. Jest wielu, którzy nie mają powołania i rezygnują, ale poza tym są to wspaniałę osoby, które później żenią się i kończą jako cudowni świeccy w parafiach.”

Patrząc punktu widzenia epidemiologii lekarskiej, jestem przekonany, że trzeba postawić na prewencję, na zapobieganie imprintingowi, wdrukowywaniu się pedofilii i innych zboczeń w psychikę dzieci i młodzieży w ich domach, żłobkach, przedszkolach i szkołach, z których wywodzą się kapłani tego czy innego kościoła, lekarze, nauczyciele, policjanci i przedstawiciele wielu innych zajęć zaufania publicznego. Staranne badania wstępne kandydatów do zawodów w kontakcie z nieletnimi, jak każda inna profilaktyka, nigdy nie będą w 100% skuteczne, nawet z eksperckim stosowaniem testu plam atramentowych Rorscharcha, o którym dalej w wywiadzie z 2010r. wspomina kardynał Bergoglio. Każda udana dyssymulacja, a może i agenturalność, naraża nasz kościół na kolejny skandal, powoduje, że słabość charakteru pojedynczego człowieka obraca wniwecz wysiłek harmonijnej współpracy wychowawczej milionów, która zamiast przynosić pożądane owoce, staje się polem minowym.

Tylko dlatego, że tańczymy jak nam zagrają, zamiast energicznie realizować własne scenariusze, jak choćby ten zasygnalizowany podczas konferencji „CYWILIZACJA MIŁOŚCI KONTRA GENDER” otwierającej III Tydzień Wychowania, która z udziałem JE ks. bpa Marka Mendyka, Przewodniczącego Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski odbyła się 16. września b.r. w Bolesławcu, dzięki chwalebnym zasługom dra Janusza Chudyby i współpracowników.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 11 października 2013

Szczęść  Boże!

Nie sposób zaprzeczyć, że seksualność jest najpotężniejszym fenomenem znanym człowiekowi. Seksualność zgodna z naturą, gatunkowi Homo sapiens gwarantuje harmonijny rozwój ilościowy i jakościowy. Seksualność zwyrodniała oznacza degradację kultur nią dotkniętych. To w skali makro. W skali mikro, seksualność zgodna z naturą zapewnia człowiekowi sukces prokreacyjny, który można malowniczo przedstawić, przywołując obraz staruszka lub staruszki otoczonych wianuszkiem dzieci, wnuków, prawnuków. Płodząc, rodząc i wychowując dzieci dla udanej prokreacji zapewniamy sobie spokojną starość na łonie dużej rodziny. To jest właśnie sukces prokreacyjny w skali mikro. Oczywiście od tej reguły są liczne wyjątki i to w obie strony.

Seksualność zwyrodniała, wykolejona z naturalnych torów, nie tylko niszczy życie dotkniętego nią człowieka, ale czyni zeń siewcę zwyrodniałych zachowań, dla niego samego i jego ofiar kończących się utratą życia, zdrowia i majątku.

Czas na definicję, możliwie uniwersalną:

Seksualność jest dążeniem do zadowalającego
zjednoczenia uzupełniających się istot.


Poszukuję w innej istocie tego, czego nie mam, co uzupełni moje braki, dzięki czemu, po połączeniu się z tą istotą poczuję się szczęśliwie uzupełniony. Sam Bóg powołał człowieka dla swojej chwały (Izajasz 43:1-7), aby poprzez okazywanie nam miłości doprowadzić nas wszystkich do połączenia ze Sobą

Jednym z głównych sporów dzielących ludzi od czasów biblijnych jest sposób patrzenia na seksualność. Zaproponowałem tu dwie wizje seksualności: holistyczną i redukcjonistyczną.

Wizja holistyczna seksualności
Wizja holistyczna odnosi się do każdego rodzaju stosunków interpersonalnych, jest teleologiczna, czyli zorientowana na cel końcowy, a więc o wspomniane wyżej zadowalające zjednoczenie uzupełniających się istot i noksologiczna, skoncentrowana na źródłach szkodliwych czynników unikalnych, czyli takich, które można uniknąć. Wizja holistyczna seksualności zabezpiecza rzeczywisty szacunek dla moralnej, psychologicznej i fizycznej integralności każdej osoby ludzkiej.

Wizja redukcjonistyczna seksualności
Wizja redukcjonistyczna odnosi się do seksualnej stymulacji, żądzy, podniecenia i osiągniętej tą drogą satysfakcji, jest więc to wizja krótkowzroczna, bo ograniczona do natychmiastowego zaspokojenia napadów potrzeb seksualnych, ślepa na konsekwencje i mająca charakter widzenia tunelowego, gdyż jest zawężona do zaspokojenia własnych potrzeb poprzez ciasne myślenie, ignorancję i arogancję. Wizja redukcjonistyczna seksualności prowadzi do eksploatacji zdehumanizowanych ofiar przemocy i pawłowiańskich uwarunkowań.

Czy potrafimy kontrolować własną seksualność?
Tak, potrafimy. Olbrzymia większość ludzi potrafi.


Jim Goodwin, rocznik 1981, urodzony i wychowany w  Irlandii (Eire), wybitny zawodnik szkockiego klubu piłki nożnej Świętego Mirina (od św. Mirina patrona Paisley) raz powiedział:

"The impossible is often the untried", Jim Goodwin, born 1981, born and raised in Ireland (Éire) Follow Jim: try, be good, and win. The St. Mirren footballer is in your age and already is cited worldwide. Jim Goodwin, rocznik 1981, urodzony i wychowany w Irlandii (Eire), wybitny zawodnik szkockiego klubu piłki nożnej Świętego Mirina (od św. Mirina patrona Paisley) raz powiedział: "Niemożliwe jest często to, co nie było sprawdzone, czy jest rzeczywiście niemożliwe." Bądź jak Jiim: sprawdź, sprostaj wymaganiom, zwycięż. Piłkarz św. Mirina (Buddies) jest w Twoim wieku, a już jest cytowany na całym świecie.
"The impossible is often the untried", Jim Goodwin, born 1981, born and raised in Ireland (Éire)
Follow Jim: try, be good, and win. The St. Mirren footballer is in your age and already is cited worldwide.

CORPUS THOMISTICUM
Sancti Thomae de Aquino
Summa Theologiae
Lex naturalis
Quaestio 94
Articulus 2
(...) Quia vero bonum habet rationem finis, malum autem rationem contrarii, inde est quod omnia illa ad quae homo habet naturalem inclinationem, ratio naturaliter apprehendit ut bona, et per consequens ut opere prosequenda, et contraria eorum ut mala et vitanda. Secundum igitur ordinem inclinationum naturalium, est ordo praeceptorum legis naturae. Inest enim primo inclinatio homini ad bonum secundum naturam in qua communicat cum omnibus substantiis, prout scilicet quaelibet substantia appetit conservationem sui esse secundum suam naturam. Et secundum hanc inclinationem, pertinent ad legem naturalem ea per quae vita hominis conservatur, et contrarium impeditur. Secundo inest homini inclinatio ad aliqua magis specialia, secundum naturam in qua communicat cum ceteris animalibus. Et secundum hoc, dicuntur ea esse de lege naturali quae natura omnia animalia docuit, ut est coniunctio maris et feminae, et educatio liberorum, et similia. Tertio modo inest homini inclinatio ad bonum secundum naturam rationis, quae est sibi propria, sicut homo habet naturalem inclinationem ad hoc quod veritatem cognoscat de Deo, et ad hoc quod in societate vivat. Et secundum hoc, ad legem naturalem pertinent ea quae ad huiusmodi inclinationem spectant, utpote quod homo ignorantiam vitet, quod alios non offendat cum quibus debet conversari, et cetera huiusmodi quae ad hoc spectant.

COMPLETE WORKS OF ST. THOMAS AQUINAS
Saint Thomas Aquinas (St. Thomas of Aquino)
Compendium of Theology
The natural law
Question 94
Article 2
(...) Since, however, good has the nature of an end, and evil, the nature of a contrary, hence it is that all those things to which man has a natural inclination, are naturally apprehended by reason as being good, and consequently as objects of pursuit, and their contraries as evil, and objects of avoidance. Wherefore according to the order of natural inclinations, is the order of the precepts of the natural law. Because in man there is first of all an inclination to good in accordance with the nature which he has in common with all substances: inasmuch as every substance seeks the preservation of its own being, according to its nature: and by reason of this inclination, whatever is a means of preserving human life, and of warding off its obstacles, belongs to the natural law. Secondly, there is in man an inclination to things that pertain to him more specially, according to that nature which he has in common with other animals: and in virtue of this inclination, those things are said to belong to the natural law, which nature has taught to all animals, such as sexual intercourse, education of offspring and so forth. Thirdly, there is in man an inclination to good, according to the nature of his reason, which nature is proper to him: thus man has a natural inclination to know the truth about God, and to live in society: and in this respect, whatever pertains to this inclination belongs to the natural law; for instance, to shun ignorance, to avoid offending those among whom one has to live, and other such things regarding the above inclination.

ALL SIX ARTICLES OF THE NATURAL LAW translated by Fathers of the English Dominican Province in (Latin) and (English) side by side here

PIUS PP. XII  LITTERAE ENCYCLICAE
SACRA VIRGINITAS
AD VENERABILES FRATRES PATRIARCHAS,
PRIMATES, ARCHIEPISCOPOS, EPISCOPOS ALIOSQUE LOCORUM ORDINARIOS, PACEM ET COMMUNIONEM CUM APOSTOLICA SEDE HABENTES:
DE SACRA VIRGINITATE.

Imprimisque a communi probatorum hominum sensu, quem quidem Ecclesia semper in honore habuit, ii procul dubio aberrant, qui naturalem sexus instinctum considerant quasi potiorem maioremque humanae compagis propensionem et exinde concludunt hominem non posse per totius vitae cursum huiusmodi appetitum coercere sine gravi periculo eius corporis vitalia potissimumque nervos perturbandi, ideoque humanae personae aequilibritati detrimentum inferendi.
Ut autem S. Thomas iure meritoque animadvertit, quae nostro in animo altius insidet propensio, reapse ad sui ipsius conservationem spectat, inclinatio vero, quae e sexus facultatibus oritur, secundum obtinet locum. Ac praeterea ad humanae rationis impulsum ac regimen pertinet, quae singulare est naturae nostrae privilegium, intimos huius generis moderari stimulos atque instinctus, eosdemque recto dominio suo efficere nobiliores.

SACRA VIRGINITAS

ENCYCLICAL OF POPE PIUS XII  
ON CONSECRATED VIRGINITY
TO OUR VENERABLE BROTHERS, THE PATRIARCHS, PRIMATES, ARCHBISHOPS, BISHOPS, AND OTHER LOCAL ORDINARIES
IN PEACE AND COMMUNION WITH THE APOSTOLIC SEE

First of all, it is against common sense, which the Church always holds in esteem, to consider the sexual instinct as the most important and the deepest of human tendencies, and to conclude from this that man cannot restrain it for his whole life without danger to his vital nervous system, and consequently without injuring the harmony of his personality.
As St. Thomas very rightly observes, the deepest natural instinct is the instinct of conversation; the sexual instinct comes second. In addition, it is for the rational inclination, which is the distinguishing privilege of our nature, to regulate these fundamental instincts and by dominating to ennoble them.


Najwyższy poziom ludzkiej seksualności wykazują ci, którzy podobni do Boga, każde stworzenie darzą miłością wolną od pożądania seksualnego. Podobnie jest z miłością, którą można nazwać wybiórczą, zarezerwowaną dla innych niż małżonka czy małżonek członków własnej rodziny, z dziećmi na czele, dla przyjaciół, pacjentów, uczniów, parafian i pozostałych współwyznawców, dla rodaków i wszystkich innych, którzy obdarzeni są cechą, dla której są kochani według subiektywnej oceny kochającego. Zawsze warto przypomnieć, że chrześcijanin tym się wyróżnia wśród pozostałych, że kocha wszystkich, nawet wrogów.

Poziom seksualności normalny czyli miłość zintegrowana z pożądaniem cielesnym pojawia się w pomiędzy mężem i żoną i jest warunkiem wystarczającym do sukcesu prokreacyjnego obojga małżonków, choć nie zawsze koniecznym.

Im niższy poziom seksualności, tym w mniej w niej miłości. Seksualny drapieżnik notorycznie udaje miłość, niekiedy faktycznie bywa zakochany, ale z reguły koncentruje się na erotycznych sposobach uzyskiwania zadowalającego poziomu chemikaliów w mózgu. W tym celu dehumanizuje swojej ofiary, które z sadyzmem traktuje jak żywe mówiące zabawki erotyczne, potrzebuje ich ciała, wstydu, zmieszania,  krzywdy. W przypadku gwałciciela dzieci czy też nastolatków, natężenie żądzy jest maksymalne, a miłości – zerowe.



Schematyczne przedstawienie dwóch składowych ludzkiej seksualności,
którymi są miłość i pożądanie cielesne.

schematyczne przedstawienie dwóch składowych ludzkiej seksualności, którymi są miłość i pożądanie cielesne.
Seksualność człowieka można schematycznie przedstawić w postaci dwóch smukłych równoramiennych trójkątów zorientowanych pionowo i położonych obok siebie. Ten po lewej, obrócony podstawą do góry, to miłość, ten po prawej, obrócony podstawą do dołu to żądza, pożądanie cielesne. Najwyższe natężenie miłości, najbardziej zbliżonej do tej, jaka charakteryzuje Boga, znajduje się u podstawy trójkąta miłości, po lewej na górze. Przykłady takiej miłości dają św. Franciszek z Asyżu i Matka Teresa z Kalkuty i niezliczona liczba świętych, znanych i nieznanych. Ze schematu wynika, że na wysokości podstawy trójkąta miłości, pole trójkąta pożądania cielesnego jest zerowe.
Najwyższy poziom ludzkiej seksualności wykazują ci, którzy podobni do Boga, każde stworzenie dażą miłością wolną od pożądania seksualnego. Podobnie jest z miłością, którą można nazwać wybiórczą, zarezerwowaną dla innych niż małżonka czy małżonek członków własnej rodziny, z dziećmi na czele, dla przyjaciół, pacjentów, uczniów, parafian i pozostałych współwyznawców, dla rodaków i wszystkich innych, którzy obdarzeni są cechą, dla której są kochani według subiektywnej oceny kochającego. Zawsze warto przypomnieć, że chrześcijanin tym się wyróżnia wśród pozostałych, że kocha wszystkich, nawet wrogów.
Poziom seksualności normalny czyli miłość zintegrowana z pożądaniem cielesnym pojawia się pomiędzy mężem i żoną i jest warunkiem wystarczającym do sukcesu prokreacyjnego obojga małżonków, choć nie zawsze koniecznym. Na schemacie to znajdujący się pośrodku obydwu trójkątów łączący je most, na tyle szeroki, aby pomieścić ewolucję natężenia miłości i żądzy w przeciągu dziesięcioleci trwania małżeństwa aż do śmierci.
Im niższy poziom seksualności, tym w mniej w niej miłości. Seksualny drapieżnik notorycznie udaje miłość, niekiedy faktycznie bywa zakochany, ale z reguły koncentruje się na erotycznych sposobach uzyskiwania zadowalającego poziomu chemikaliów w mózgu. W tym celu dehumanizuje swojej ofiary, które z sadyzmem traktuje jak żywe mówiące zabawki erotyczne, potrzebuje ich ciała, wstydu, zmieszania. W przypadku gwałciciela dzieci czy nastolatków, pole żądzy u podstawy jej trójkąta jest maksymalne, a leżące na tej samej wysokości pole trójkąta miłości – zerowe.


O zgrozo, pedofilia - i to kazirodcza - stanowi punkt wyjścia standardów edukacji seksualnej w Europie, edukacji jak z majaczenia najgroźniejszego maniaka seksualnego atakującego najmłodszych, bo przeznaczonej już dla niemowląt. Stało się tak  za sprawą niemieckiej instytucji państwowej o nazwie Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej (BzgA), która od 2007r. zachęca mieszkańców Niemiec do kazirodczej pedofilii. Unijny suweren Angela Merkel, protektorka Donalda Tuska i innych wasali z Platformy Obywatelskiej, ze szczytów władzy w NRD na szczyty władzy zjednoczonych Niemiec przeszła w 1991r. powołana na stanowisko ministra ds kobiet i młodzieży. Obejmując urząd kanclerza Bundesrepubliki w 2005r., mogła siłą swoich rządów w pełni wprowadzać w życie ambitne plany płynące z przeszłych doświadczeń władzy. Już w 2007 podległy jej urząd wydał broszurę “Miłość, ciało i zabawy w doktora”, w której otwarcie zachęcał podnieconych ojców do używania rąk w celu stymulacji córek, co wzbudziło uzasadnione przerażenie i obrzydzenie na całym świecie.

Niezrażona Merkel, skorzystała z uprawnień dyktatorki Europy i już w 2010r. pojawiła się publikacja opracowana głównie przez podległy jej urząd a firmowana przez Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy (WHO). Tytuł tej publikacji to „Standardy edukacji seksualnej w Europie”. W roku 2012 edukacyjna norma programowa została wydana po polsku i przeznaczona do bezpłatnego rozdawnictwa. W tym samym roku niemieckie urzędy do spraw młodzieży (Jugendamty) przejęły opiekę nad ponad 40  tysiącami dzieci, co w porównaniu z rokiem 2007 stanowiło wzrost prawie o połowę. (Die Behörden nehmen Jungen und Mädchen in Obhut, wenn diese aufgrund von Gewalt, Sucht, Verwahrlosung oder Unterernährung nach Ansicht der Jugendämter akut gefährdet sind. Rekordwert: Jugendämter nehmen mehr als 40.000 Jugendliche in Obhut)

Niemcy nie protestują, pewnie nie widzą związku pomiędzy promowaniem kazirodczej pedofilii a zagrożeniem zdrowia i życia dzieci. Angela Merkel, prezentująca się jako ewangeliczka i członek chrześcijańskiej partii CDU, nie wprowadza swojej woli poprzez pałowanie Niemców przeciwnych zarażaniu własnych dzieci zwyrodniałą seksualnością już od żłobka.

Doświadczenia mieszkańców Warszawy pałowanych już wcześniej na polecenie Hanny Gronkiewicz–Waltz prezentującej się jako gorliwa katoliczka, a paradoksalnie będącej wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej, wskazują, że pałka jako argument na rzecz zboczonej edukacji seksualnej modo Merkel kładzie się cieniem na naszą stolicę.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 18 października 2013

Szczęść Boże!

Czy potrafimy kontrolować własną seksualność? Tak, potrafimy, bo jesteśmy ludźmi. Olbrzymia większość ludzi potrafi.

zdehumanizowany dehumanizator chora zboczona Świnia, obsceniczny wulgarny ekshibicjonista podglądacz, który narusza porządek publiczny i prawo innych do skromności, prywatności i intymności.Gdybyśmy byli szympansami bonobo, padła by odpowiedź przecząca. Stale podniecony szympans bonobo, fanatyk seksu, któremu wszystko kojarzy się z seksem i kończy się seksem z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek to sylwetka absolwenta tych żłobków, przedszkoli i szkół, w których realizowane są „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wykoncypowane głównie w Federalnym Biurze ds. Edukacji Zdrowotnej (BzgA) jako narzędzie wprowadzenia ideologii gender pod przymusem szkolnym.

Bardziej "ambitnym" wychowankom tych zakładów nauczania i wychowania niemieckie Standardy owierają karierę chorej zboczonej świni, obscenicznego ekshibicjonisty, czy podglądacza, który narusza porządek publiczny i prawo innych do skromności, prywatności i intymności.
stale podniecony szympans Bonobo, fanatyk seksu, któremu wszystko kojarzy się z seksem i kończy się seksem z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek

byk alfa Minotaur i jego żeńska odmiana. Są to samozwańczy właściciele niewolników seksualnych, których bezlitośnie eksploatują w warunkach celowego uzależnienia, pobawienia wolności, nadużycia władzy, wykorzystania stanu zależności w rozlicznych sytuacjach, jak miejsce pracy, uczelnia, wojsko, organizacja, szpital, otoczenie sąsiedzkie czy rodzinne.
Spośród wychowanych na tej podstawie programowej z wielu już w szkole, a na pewno w życiu dorosłym, wyrasta byk alfa Minotaur, czy jego żeńska odmiana. Są to samozwańczy właściciele niewolników seksualnych, których bezlitośnie eksploatują w warunkach celowego uzależnienia, pobawienia wolności, nadużycia władzy, wykorzystania stanu zależności w rozlicznych sytuacjach, jak miejsce pracy, uczelnia, wojsko, organizacja, szpital, otoczenie sąsiedzkie czy rodzinne.

Wpojone już w dzieciństwie i/lub w okresie dorastania rozpoznawanie innych dzieci czy też nastolatków jako obiektów seksualnie atrakcyjnych, przy braku reflekcji moralnej, może łatwo zamienić się w dożywotnio nieuleczalną, czy nawet niezaleczalną pedofilię.

Pedo hiena Obia, pedofil płci obojga, gwałcący moralność, psychikę i ciało nieletnich, czy efebofil rujnujący życie nastolatków, a także agresywny amator intymności dorosłych pragnących zachować dziewictwo do ślubuW podaniach afrykańskich występuje ohydna postać Obia będąca hieną z jej upiornym śmiechem porywającą dzieci do buszu czy lasu. Pedo hiena Obia, pedofil płci obojga, gwałcący moralność, psychikę i ciało nieletnich, czy efebofil rujnujący życie nastolatków, a także agresywny amator intymności dorosłych pragnących zachować dziewictwo do ślubu, wcale nie jest tylko postacią z afrykańskiej bajki. To najgorszy typ drapieżnika seksualnego, który czyha na ofiary w każdym miejscu świata.

Z kolei mistrzami zafałszowania deklarowanych uczuć, wirtuozami nieskończonej gamy uwodzicielskich trików są chytry lis i chytra lisica Przechera, załgani oszuści, którzy kradną swoim ofiarom warunki wstępne normalnego poziomu ludzkiej seksualności.
chytry lis Przechera, mistrz zafałszowania deklarowanych uczuć, wirtuoz nieskończonej gamy uwodzicielskich trików, załgany oszut, który kradnie swoim ofiarom warunki wstępne normalnego poziomu ludzkiej seksualności

Oto żałosna paczka maniaków opętanych seksem. Sami są ofiarami innych maniaków. Zostali odarci z człowieczeństwa - zdehumanizowani przez zdehumanizowanych przed nimi, dehumanizują następnych. Tych, którzy mieli nieszczęście stanąć na ich drodze. Z reguły bez możliwości wyboru, bądź bez należnego uodpornienia na zagrożenia ze strony maniaków seksualnych.

Pozbawione jakiegokolwiek wpływu na swój los są dzieci z rozbitych małżeństw, które wraz z rodzicem sprawującym opiekę wchodzą do nowej rodziny. A tam ojczym lub macocha i jego lub jej dzieci, członkowie dalszej rodziny, grono nowych przyjaciół i znajomych.

Tu trzeba wspomnieć o wdrukowaniu odwrotnym, które odkrył fiński antropolog Edvard Westermarck. Naznaczenie odwrotne jest podstawą mechanizmu obronnego przed kazirodztwem. Oto ludzie, którzy przebywają ze sobą w bliskości domu rodzinnego przez pierwsze 6 lat życia nie są dla siebie atrakcyjni seksualnie. A więc nie tylko ojciec i matka, opiekując się dzieckiem i mając z nim niezwykle silny związek emocjonalny przed urodzeniem i po narodzinach, w ramach naturalnej i bezdyskusyjnej normy zachowań rodzicielskich nie dopuszczają się w stosunku do swojego potomstwa do żadnych czynności seksualnych, lecz także rodzeństwo żyjące pod jednym dachem w okresie wczesnego dzieciństwa. Oczywiście mechanizm obronny przed kazirodztwem w innych sytuacjach nie występuje, może też być zniszczony przez środki odurzające, jak alkohol i narkotyki, osłabiony przez propagandę zboczeń.

Kiedy dziecko dostaje się między obcych ludzi, od których jest w stu procentach zależne, jak to ma miejsce w nowej rodzinie, nie jest już chronione automatycznie mechanizmem wdrukowania odwrotnego Westermarcka, a jedynie normą moralno-prawną zakazu kazirodztwa pomiędzy osobami powiązanymi przysposobieniem. Walka z tą normą, tak samo jak walka z moralno-prawną normą zakazu pedofilii może skłonić osoby słabo kontrolujące swoją seksualność do usprawiedliwienia ataku pedofilskiego, kazirodczego, do systematycznego dehumanizowania bezbronnej ofiary przy równoczesnej własnej coraz badziej nasilającej się dehumanizacji, co po przełamaniu naturalnego wstydu i oswojeniu z koniecznością dzielenia się własną intymnością z gwałcicielem, oddaje przysposobione dziecko czy też nastolatka w pożądliwe ręce maniaka seksualnego i zwykle kończy się gwałtem powtarzanym wielokrotnie przez długie lata życia pod jednym dachem.

Jedna z frakcji politycznych w Parlamencie Europejskim nosi nazwę „Zieloni – Wolny Sojusz Europejski”, którego współprzewodniczącym jest Daniel Cohn-Bendit. Jest to ugrupowanie określane jako centrolewicowe, z którym współpracuje polska partia „Zieloni (Polska)”, dawniej „Zieloni 2004” Jacka Bożka, Dariusza Szweda i Radosław Gawlika oraz Ruch Autonomii Śląska Jerzego Gorzelika. Grupa Daniela Cohn-Bendita we współpracy z Zielonymi 2004 angażowała się w działania dotyczące m.in. tzw. „ochrony” Doliny Rospudy, oraz stanu wdrażania tzw. „europejskiego prawa równościowego” w Polsce. „Zieloni – Wolny Sojusz Europejski” zajmują czwarte miejsce w Parlamencie Europejskim i wraz z trzecim co do wielkości Porozumieniem Liberałów i Demokratów na rzecz Europy założyli Grupę Spinelli Parlamentu Europejskiego w celu przekształcenia Unii Europejskiej w Federację Europejską. We władzach tej grupy zasiada Daniel Cohn-Bendit. Po polsku ukazały się dwie jego książki, obie w Wydawnictwie Krytyki Politycznej Sławomira Sierakowskiego. Wśród nich zabrakło pozycji pod jej oryginalnym tytułem, która przyniosła najwięcej rozgłosu przywódcy europejskiego bendityzmu. Jest to książka „Wielki Bazar”, w której Daniel Cohn-Bendit zdaje obrzydliwe sprawozdanie ze swoich pedofilskich wyczynów z przedszkolakami. Legalizacja pedofilii i kazirodztwa oraz abolicja dla sprawców tych czynów w przeszłości jest stałym postulatem niemieckiej partii Zielonych, niedawno przypomnianym.

Fundacja Polityczna Zielonych im. Heinricha Bölla (Heinrich-Böll-Stiftung - The Green Political Foundation) organizuje w Polsce kongresy kobiet na rzecz ideologii gender. Zapowiadany udział w takim wydarzeniu Wandy Nowickiej, w piątek 18. października b.r. w Filharmonii Olsztyńskiej daje szanse na zadanie pytań osobie należącej do ścisłego prezydium polskiej władzy ustawodawczej o plany legislacyjne w zakresie legalizacji pedofilii i kazirodztwa w naszym kraju.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 25 października 2013

Szczęść Boże!

Mężczyzna i kobieta, zawierając związek małżeński, łączą w jedną swoje rzeki życia. Powstaje nowa rzeka życia, która z czasem da początek rzekom następnym, rozchodzącym się na różne strony świata, skurczy się do rzeki pojedynczej, bądź też zaniknie bezpotomnie.

Zanim dojdzie do połączenia rzeki życia mężczyzny i rzeki życia kobiety, każdy ze wzajemnie uzupełniających się dopływów niesie ze sobą to, co stanowi istotę rzeki, a więc czystą wodę, a także jej zanieczyszczenia, które nieuchronnie muszą się w niej znaleźć. Żadna rzeka nie płynie przecież w izolacji od otoczenia.

Nie jest sprawą obojętną rodzaj i ilość zanieczyszczeń zbieranych przez rzeki życia kobiety i mężczyzny zanim ślub połączy je w jedną rzekę małżeństwa. Brudy mogą być słabo wykrywalne, albo też z daleka cuchnące ściekiem, mogą występować w nikłych ilościach, a mimo to posiadać cechy silnych trucizn o szybkim, bądź odłożomym w czasie działaniu.

Rzeki życia mężczyzny i kobiety przed połączeniem i po ślubie.
Na rzekach tamy jak: niewinność, czystość, roztropność, dziewictwo. Dziewictwo ma znaczenie.

Rzeki życia mężczyzny i kobiety przed połączeniem i po ślubie, na nich tamy jak: niewinność, czystość, roztropność, dziewictwo. Dziewictwo ma znaczenie.

Na rzece życia każdego człowieka stoją tamy. Gdyby ich nie było, rzeka mogłaby ulec zanieczyszczeniu już jako malutki strumyczek, zbyt szybko opuszczając strefę ochronną domu rodzinnego. Kiedy ilość wody przekracza poziom krytyczny, rzeka przelewa się przez kolejną tamę i płynie dalej, coraz bardziej zasobna i zdolna do rozcieńczenia coraz większej ilości zanieczyszczeń.

Pierwsza tama to niewinność. Dziecko przez długi czas nie wie co to seks. Bo i po co miałoby wiedzieć. Wiedząc, mogło by dla zwrócenia na siebie uwagi zachowywać się nieobyczajnie, publicznie obnażać się, jak pewna aktorka, którą uhonorowano w naszej stolicy za to, że w minionym tysiącleciu, zgrabnie pokazała brak bielizny. No, nie tylko za to. Także za promowanie homoseksualizmu, o czym PO-dziennik TV milczy, więc i PO-ludność nie wie. Dziecku, które zbyt wcześnie straci niewinność, ludzka seksualność wymierza tylko ciosy zadawane ręką pedofila. Żałosne skutki zrabowania dziecięcej niewinności są niszczące dla ofiary przestępstwa, jej rodzeństwa, otoczenia dziecięcego i tych dorosłych, którzy nie potrafią kontrolować własnych zachowań seksualnych i do tego bezmyślnie przenoszą, niejako odruchowo, też w zaślepieniu żądzą, swoje zachowania niekaralne pomiędzy dorosłymi na prawem słusznie zakazane kontakty z dziećmi. Nierzadko dziecko samo odkrywa rozmaite sposoby sprawiania sobie przyjemności i zwykle szybko o nich zapomina bez żadnego uszczerbku dla niewinności, o ile nie spotka się ze szkodliwą reakcją otoczenia, która zamieni krótkotrwałą fascynację w przewlekające się uzależnienie. Spora część ludzi w ogóle nie jest zainteresowana seksem do czasu zawarcia małżeństwa, a nawet do końca życia chce zachować niewinność i ma do tego pełne prawo. Ochrona przestrzeni publicznej przed zawłaszczeniem przez maniaków seksualnych jest ochroną praw człowieka sensu stricto.

Druga tama, to tama czystości. Kiedy dziecko wchodzi w okres przygotowania do prokreacji i powoli oswaja się z własną seksualnością, jedynie tama czystości, mówienie seksowi „nie”, zapewnia, że rzeka życia dorastającego chłopaka czy dziewczyny nie zostanie na zawsze zatruta. W zapobieganiu ciężkich patologii z początkiem w okresie dojrzewania, religijność ma głębokie uzasadnienie, dobrze udokumentowane przez epidemiologię lekarską. Młodzi ludzie zakochani w Panu Bogu rozwijają się w pełnym poczuciu bezpieczeństwa, wiedzą, że ich miłość jest po wielekroć odwzajemniona, że ludzka seksualność bez trudu może realizować się wyłącznie poprzez miłość, że na pożądanie cielesne przyjdzie czas w małżeństwie, a gdyby chcieli wybrać życie konsekrowane, są w stanie świadomie i z wolnej woli dokonać transmutacji potrzeb ciała w potrzeby duszy, aby na zawsze jeszcze bardziej odwzajemnić Bożą Miłość i osiągnąć najwyższą gałąź drzewa szczęścia dostępnego człowiekowi. Tama czystości nie zawsze ma odpowiednią konstrukcję, aby sprostać wymaganiom. Dość wątła jeszcze acz burzliwa rzeka życia może przez tamę czystości stopniowo przesiąkać, przelać się górą lub ją całkiem zdemolować. Dużo w tym przypadku, a jeszcze więcej zaniedbań w pracy wychowawczej tych, którym powinno najbardziej zależeć – rodziców, mądrego rodzeństwa, kapłanów, nauczycieli i prawdziwych przyjaciół. Za wysoce szkodliwe w skali społecznej i w odniesieniu do losów pojedynczych osób należy uznać fatalistyczne wypowiedzi dehumanizatorów, którzy, powołując się na rzekomo nie dającą się opanować burzę hormonów u młodzieży, obraźliwie i z pogardą prezentują ten segment populacji jako stado bezrozumnego bydła niezdolnego do samokontroli. Normalna młodzież powinna protestować.

W dół od tamy czystości rzeka życia zalewana jest taką ilością ścieków, że nieraz sama staje się ściekiem. Na szczęście przed pójściem na całość broni człowieka roztropność. Tama roztropności zbudowana jest z wiedzy o skutkach zdrowotnych bezpośredniego kontaktu seksualnego. Jakie okolice ciała i narządy wchodzą w tej sytuacji w bezpośredni kontakt, wiedzą wszyscy, ale nie każdy wie, że poprzez nieuszkodzone błony śluzowe czy też niewidoczne gołym okiem mikrourazy skóry dochodzi do wniknięcia w głąb ciała plejady zarazków, które mogą wywołać zakażenie, najczęściej przez długi czas przebiegające w postaci bezobjawowej a mimo to czyniące spustoszenie w organizmie i to często nieuleczalne. Zapobiegając złapaniu i dożywotniemu borykaniu się ze skutkami chorób składających się na weneryczną tęczę i wielu, wielu innych, z reguły przenoszonych także na przyszłych małżonków, człowiek rozsądny nie ryzykuje bezpośrednich kontaktów seksualnych. Tym bardziej takich, w których jama ustna i gardło, czy też jelito grube stają się wrotami zakażenia takich nieuleczalnych chorób, jak rak wywołany przez wirusy HPV czy AIDS.

Tęcza weneryczna. Kolory symbolizują: HIV/AIDS, brodawki i rak HPV z seksu genitalnego, analnego, oralnego, HBV, HCV, opryszczka, chlamydia, rzeżączka, kiła.
Tęcza weneryczna.
Kolory symbolizują najpoważniejsze choroby weneryczne: HIV/AIDS, brodawki i rak HPV z seksu genitalnego, analnego, oralnego, HBV, HCV, opryszczka, chlamydia, rzeżączka, kiła.

Poniższe fotografie twarzy i opisy chorych za ich zgodą służą przestrodze.
Chory na AIDS amerykański pacjent z AIDS Ken Meeks siedzi na wózku. Na ramionach ma liczne zmiany skórne spowodowane przez mięsaka Kaposi'ego. Pierwsze miejsce w konkursie fotograficznym World Press Photo of the Year 1986; autor fotografii: Alon Reininger.
Chory na AIDS amerykański pacjent z AIDS Ken Meeks siedzi na wózku. Na ramionach ma liczne zmiany skórne spowodowane przez mięsaka Kaposi'ego. Zdjęciu autorstwa Alona Reiningera przyznano pierwsze miejsce w konkursie fotograficznym World Press Photo of the Year 1986, by zwrócić uwagę na AIDS.

Hiszpania, sprawa Montse Magadan ujawniona w 2002r. Dziewczyna zaraziła się wirusem wywołującym AIDS w wieku 16 lat podczas jedynego i to pierwszego w życiu stosunku płciowego. Dla ochrony przed niechcianą ciążą "zabezpieczyła się" pigułką antykoncepcyjną. Nie zdawała sobie sprawy ryzyka zarażenia AIDS. Sprawcą był 30-letni narkoman, który choć wiedział, że jest zakażony wirusem wywołującym AIDS, nie powiedział jej o tym.Hiszpania, sprawa Montse Magadan ujawniona w 2002r. Dziewczyna zaraziła się wirusem wywołującym AIDS w wieku 16 lat podczas jedynego i to pierwszego w życiu stosunku płciowego. Dla ochrony przed niechcianą ciążą "zabezpieczyła się" pigułką antykoncepcyjną. Nie zdawała sobie sprawy ryzyka zarażenia AIDS. Sprawcą był 30-letni narkoman, który choć wiedział, że jest zakażony wirusem wywołującym AIDS, nie powiedział jej o tym.

'Seks oralny spowodował, że zachorowałem na raka gardła' w czerwcu 2013 r. oświadczył  aktor Michael Douglas. Znany m. in. z roli w  filmie "Nagi instynkt" z 1992r., gdzie w scenie przesłuchania aktorka Sharon Stone pokazała jak manipulować podglądaczami. Guz został u niego wykryty w 2010r. prostym badaniem przy użyciu szpatułki, kiedy już osiągnął stadium 4. (5. to zgon)  i miał rozmiar orzecha włoskiego.'Seks oralny spowodował, że zachorowałem na raka gardła' w czerwcu 2013r. oświadczył aktor Michael Douglas. Znany m. in. z roli w filmie "Nagi instynkt" z 1992r., gdzie w scenie przesłuchania aktorka Sharon Stone pokazała jak manipulować podglądaczami. Guz został u niego wykryty w 2010r. prostym badaniem przy użyciu szpatułki, kiedy już osiągnął stadium 4. (5. to zgon) i miał rozmiar orzecha włoskiego. Wcześniej na dolegliwości zgłaszane przez lukratywnego pacjenta liczni specjaliści przepisywali antybiotyki, nie podejrzewając raka. Według oszacowań epidemiologiii lekarskiej, wywołany przez wirusy brodawczaka ludzkiego (HPV, głównie HPV 16) rak jamy ustnej i gardła w USA jest już lub wkrótce będzie bardziej częstą przyczyną zgonów niż rak szyjki macicy

Wcześniej na dolegliwości zgłaszane przez lukratywnego pacjenta liczni specjaliści przepisywali  antybiotyki, nie podejrzewając raka. Według oszacowań epidemiologii lekarskiej, wywołany przez wirusy brodawczaka ludzkiego (HPV, głównie HPV 16) rak jamy ustnej i gardła w USA jest już lub wkrótce będzie bardziej częstą przyczyną zgonów niż rak szyjki macicy.

Ostatnią tamą, która powstrzymuje rzeki życia dwojga kochających się osób przed połączeniem na całe życie, jest tama dziewictwa. Dziewictwo kończy się z chwilą pierwszego w życiu stosunku seksualnego. Ten zaś zgodnie ze swoim przeznaczeniem służy poczęciu dziecka, pojawieniu się źródła nowej rzeki życia pilnie chronionej w szczęśliwej rodzinie, którą cementuje normalna ludzka seksualność małżonków, wolna od upiorów przeszłości. Stąd w kategoriach zdrowotnych i społecznych korzyści z zachowania dziewictwa do ślubu są nie do przecenienia.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 1 listopada 2013

Szczęść Boże!

Spośród wszystkich świętych znanych i nieznanych wielu jest takich, którzy są świętymi na nasze czasy. Czasy pełne pogardy dla człowieka zupełnie bezprecedensowej z uwagi na niezwykle wysoki odsetek populacji poszkodowany przez garstkę dyktatorów bezkarnie dopuszczających się wyjątkowo głębokiej ingerencji w  człowieczeństwo innych ludzi. Demokracja zawłaszczona przez degeneratów, w służbie degeneratów, musiała ulec zwyrodnieniu. I tak w roku godnej  celebracji 1700 rocznicy ogłoszenia w Mediolanie edyktu zapewniającego chrześcijanom wolność wyznania w Cesarstwie Rzymskim, zwyrodniała demokracja XXI w. oddaje ludzkość we władanie obłąkańców na miarę Nerona i do tego stopnia buduje nienawiść do chrześcijan, że przychodzą na myśl krwawe prześladowania kościoła z czasów Dioklecjana. Tyle że dotyczą bez porównania większej liczby ludzi niż w starożytności.

Według oszacowań amerykańskiego Biura Referencyjnego ds Ludności, od narodzenia Chrystusa do połowy AD 2011, czyli w naszej erze, żyło na świecie ok. 107 miliardów ludzi. Dla porównania: przed Chrystusem i w roku 1. naszej ery na ziemi pojawiło się 300 milionów ludzi. Liczbę 7 miliardów osób żyjących w jednym dniu ludzkość osiągnęła 31. października 2011r., jak szacuje ONZ. Warto przy tym zauważyć, że od roku 1960 do 2012 tempo wzrostu ludności świata spadło o połowę. Według rocznika statystycznego Stolicy Apostolskiej Annuario Pontificio 2013, liczba katolików w skali globalnej z końcem roku 2011 wynosła ok. 1 miliarda 210 milionów, czyli z końcem 2011r., co szósty człowiek na ziemi był katolikiem.

Ale i tak spośród 107 miliardów ludzi, którzy kiedykolwiek żyli po Chrystusie, okazję do poznania Dobrej Nowiny miało niewielu. Jednak każdy z tych niewielu mógł uzyskać świętość. Nieraz to, co o wiemy o zmarłej osobie, pozwala nam ją wspominać słowami: 'to był święty człowiek'.  Bez wątpienia wszystkich świętych jest bez liku. Świętych nieznanych, bo tych znanych zgrubne statystyki szacują na ponad 10 000. W tym 1 067 to święci z wieków wczesnego chrześcijaństwa, tj, sprzed roku 450 po n. Ch. Są wśród nich tak kluczowe postaci naszej wiary jak Najświętsza Panna Maria,  święty Józef, apostołowie, ewangeliści. Specjalną uwagę należy zwrócić na święte dziewice oraz święte dziewice i męczennice. Ich wykaz opublikowany w 1949r. przez o. Francisco de B. Vizmanos, jezuitę, obejmuje sześć pierwszych wieków chrześcijaństwa i wymienia ponad 264 osoby, nie licząc tysiąca towarzyszek św. Urszuli. Oczywiście od pierwszych sześciu wieków chrześcijaństwa do naszych czasów, świętych dziewic przybyło, a wśród nich patronka miasta Bolesławiec, pełna odwagi młoda kaznodziejka św. Maria de Mattias. Przybyło też wiele bogosławionych i świętych dziewic męczennic, w tym niemało za sprawą wojennych okropieństw XX w., jak bł. Karolina Kózkówna, ofiara rosyjskiego żołnierza z I wojny  światowej, czy też św. Teresa Benedykta od Krzyża, s. Edyta Stein, karmelitanka bosa, urodzona i wychowana pod władzą Niemiec we Wrocławiu, zagazowana przez Niemców w  Auschwitzu.

Ludziom niewierzącym i małej wiary może wydać się niemożliwe, że pomimo przytłaczającej wagi tak wielu spośród wszystkich świętych, za świętą dla naszych czasów rzesze katolików na całym świecie uznają dziewicę męczennicę św. Filomenę, bezbronną nastolatkę zamęczoną za wierność Bogu na rozkaz cesarza Dioklecjana, tyrana i sadysty. Na pytanie „Dlaczego św. Filomena dokonuje tak potężnego duchowego powrotu w naszych czasach?” odpowiada dr Mark Miravalle: „Uważam, że jednym z powodów jest ten, iż dzisiejsza młodzież potrzebuje przykładu heroiczej chrześcijańskiej czystości, nawet jeżeli nie znajduje wsparcia dla czystości w społeczeństwie, od swoich przyjaciół, a nawet czasami od własnych rodziców. Wielu spośród dzisiejszej młodzieży jest eksponowanych na liczne konfrontacje z bluźnierstwem i brakiem czystości poprzez pornografię, nieskromną odzież, obsceniczne filmy, przy tym często - co jest najbardziej tragiczne - za zgodą własnych rodziców. Dzisiejsza młodzież potrzebuje młodego, heroicznego świadectwa zachowania czystości, nawet gdy nie ma zachęty ze strony swoich rówieśników i własnych rodziców. Młodzi ludzie muszą stawać twarzą w twarz z sytuacjami podobnymi do tej, z którą miała do czynienia św. Filomena. Była namawiana zarówno przez cesarza, jak i swoich rodziców do pośłubienia cesarza Rzymu, czyli uzyskania najwyższego miejsca w  hierarchii władzy  i sławy, jakie świat mógł ofiarować ówczesnej kobiecie. Podobnie nasi młodzi ludzie są ciągle kuszeni przez uroki władzy i pychy oraz niedozwolonych przyjemności. Ponieważ Filomena powiedziała 'tak' Chrystusowi  i  Jego Królestwu, nie trzeba się dziwić, że Jezus popularyzuje ją wśród młodych ludzi XXI wieku jako jako patronkę czystości." - napisał w 2007r. dr Mark Miravalle - profesor teologii i mariologii w Uniwersytecie Franciszkańskim Steubenville, Ohio, USA.

Jesus is making St Philomena well known as the Patroness of Purity, for the young people of the twenty-first century.
 Jezus popularyzuje św. Filomenę wśród młodych ludzi XXI wieku jako patronkę czystości.
Dr Mark Miravalle (2007), professor of Theology and Mariology at Franciscan University of Steubenville, Ohio, USA

Jesus is making St Philomena well known as the Patroness of Purity, for the young people of the twenty-first century. Jezus popularyzuje św. Filomenę wśród młodych ludzi XXI wieku jako patronkę czystości. Dr Mark Miravalle (2007), professor of Theology and Mariology at Franciscan University of Steubenville, Ohio, USA Procession of St. Philomena Virgin and Martyr   -   Procesja Św. Filomeny, dziewicy i męczennicy Gniechowice, Wroclaw Region, Poland, 2014
Procession of St. Philomena Virgin and Martyr   -   Procesja Św. Filomeny, dziewicy i męczennicy, Gniechowice, Wroclaw Region, Poland, 2014

Żywy w świętym Kościele powszechnym (tj. na całym świecie) ludowy kult św. Filomeny zwiększa szanse chrześcijan na dotrzymanie religijnego wymogu zachowania dziewictwa do nocy poślubnej. Dla 17% populacji świata sznur św. Filomeny stanowi narzędzie umocnienia wiary. Z punktu widzenia epidemiologii lekarskiej sznur św. Filomeny znajduje pełne uzasadnienie jako środek profilaktyki zagrożeń zdrowia i życia wynikających z przedwczesnej inicjacji i rozwiązłości seksualnej. Dla dobra nowych pokoleń trzeba energicznie wspierać upowszechnianie kultu św. Filomeny przez wielebnych księży proboszczów, zwłaszcza w parafiach pod wezwaniem świętych dziewic, przez godnych najwyższej wdzięczości  i szacunku katechetów duchownych i świeckich, przez niezwykle zasłużone Stowarzyszenie ŻYWY RÓŻANIEC.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 8 listopada 2013

Szczęść Boże!

„Słowo diament pochodzi od greckiego adamas - niepokonany, diament jest najtwardszym materiałem na świecie. Aczkolwiek jego występowanie jest zdecydowanie unikatowe, tworzony jest przez hojnie występujący w przyrodzie pierwiastek - węgiel. Atomy węgla są połączone krótkimi, mocnymi wiązaniami w sześciennej, krystalicznej siatce. Krystalizacja przebiega w ekstremalnych warunkach, gdy ciśnienie przekracza 700 00 kilogramów na centymetr kwadratowy, a temperatura jest wyższa od 1 300 °C, co odpowiada warunkom na głębokości około 100-200 km pod powierzchnią skorupy ziemskiej. Dzięki swej twardości diament potrafi wędrować z wnętrza skorupy ziemskiej na jej powierzchnię, gdzie jest wypychany przez skały wulkaniczne, w których jest osadzony.”

Któż lepiej od działającej dopiero od 2005 r. a już odnoszącej wielkie sukcesy czeskiej spółki  DIAMONDS INTERNATIONAL CORPORATION  –  D.I.C. a. s. (akciová společnost) potrafi odpowiedzieć na pytanie: jak powstaje diament? I po co ta wiedza komuś, kto nie ma większych ambicji niż zwykły węgiel skazany na ogrzewanie innych, obwieszonych diamentami?

Otóż nauka z procesu przekształcania się węgla w diament płynie taka, że ekstremalnie trudne warunki, skrajnie niekorzystne, najbardziej wrogie mogą stworzyć diamenty, co wprawdzie zdarza się wyjątkowo, ale dodaje otuchy pokładom zwykłego węgla będącego przecież surowcem, z którego powstają diamenty. Powstają wtedy, kiedy atomy węgla łączą się ze sobą krótkimi, mocnymi wiązaniami według naturalnego wzoru krystalizacji. Czy tu nie przychodzi na myśl analogia z krótkimi mocnymi wiązaniami według naturalnego wzoru nie rozrywalnie łączącymi małżeństwo mężczyzny i kobiety oraz ich potomstwo? Wypowiadając się o rodzinie, najłatwiej sięgać do przepastnych zasobów Kościoła, w których od pierwszych kart Biblii po ostatnie słowa papieża Franciszka można znaleźć niezmienne poparcie dla rodzinnych więzi.

A co na temat rodziny ma do powiedzenia największy światowy autorytet w zakresie szeroko pojętej wiedzy przyrodniczej, obwołany narodowym skarbem Wielkiej Brytanii, sir David Frederick Attenborough, który nieraz o to pytany, odżegnywał się od wiary w Boga, choć przyznał, że nie uważa, iż ewolucja jest przeciwna wierze w Boga. W 2009 sir David powiedział w programie BBC - Life (2009), Ep. 3 – Ssaki: „Wszystkie ssaki, w tym my sami, mają ten sam zestaw zwycięskich cech: ciepłostałość, nadzwyczajne układy zmysłów i wysoko rozwiniętą inteligencję. I wszystkie te cechy jakościowe przyczyniły się do ich i naszego sukcesu. Ale może najważniejsza ze wszystkich cecha mieści się w sile naszych więzi rodzinnych. To rodziny tworzone przez ssaki podbiły Ziemię.”

A więc widziane i z najwyższej i z najdalszej perspektywy silne więzi rodzinne zajmują pierwsze miejsce wśród źródeł sukcesu, i to nie tylko zbiorowego i to w skali taksonu monofiletycznego gromady ssaków, jak chce Attenborough, ale przede wszystkim sukcesu indywidualnego osoby ludzkiej, człowieka, któremu Bóg i tak pozwolił czynić ziemię sobie poddaną. Łatwo nam przyjdzie wymienić przykłady ludzi, których źródła sukcesu tkwiły w silnej więzi rodzinnej, których krystalizacja w diament nastąpiła w skrajnie trudnych warunkach, których twardość charakteru wyniosła z biedy i przeciętności na szczyty społecznego uznania, a nawet zaprowadziła do świętości.

Przyjrzyjmy się życiorysom ojców naszej niepodległości odzyskanej w 1918r., umocnionej w przeciągu kilku lat następnych i znowu utraconej w 1939r. Przyjrzyjmy się warunkom, w jakich krystalizowały się i wydobywały na powierzchnię takie diamenty, jak Jan Paderewski, Józef Piłsudski, Roman Dmowski i Wojciech Korfanty. Czy ówczesne warunki były łatwiejsze niż obecne, w 2013r.? Jeśli było trudniej za cara i kajzerów, w czasach bezwzględnej cenzury, rusyfikacji i germanizacji, kiedy strach przed cesarskim szpiclem, szubienicą, zsyłką i twierdzą paraliżował tak wielu, to dlaczego dzisiaj, w dobie telefonii komórkowej, internetu oraz kilku wiarygodnych i liczących się mediów elektronicznych i drukowanych trudno dostrzec równie skutecznych świeckich przywódców – zdolnych do uratowania narodu przed zagładą. W tym określeniu nie ma żadnej przesady, skoro już zostaliśmy zdziesiątkowani. Nawet w czasie największych prześladowań i represji za polskość zaborcom i okupantom nie udało się zdziesiątkować narodu. Jako całość zostaliśmy zdziesiątkowani dopiero w XXIw.

Pod koniec pierwszej dekady po przystąpieniu do Unii Europejskiej Polska została zepchnięta na końcowe miejsca w rankingach społeczno – ekonomicznych, co okazało się aż tak mocnym powodem wyludnienia, że w krótkim czasie zostaliśmy dosłownie zdziesiątkowani, licząc po stronie strat wypędzonych z ojczyzny przez biedę i brak perspektyw 2 do 3 milionów Polaków oraz nienarodzone w Polsce dzieci, a pomijając przedwczesne zgony z powodu umyślnego demontażu systemu ochrony zdrowia. Jest więc nasze celowo wyludniane terytorium pilnie przygotowywane pod kolonizację, a właściwie pod rekolonizację.

Przyspieszeniu ulega także przysposabianie dzieci tych z nas, którzy nie chcą rzucić ziemi, skąd nasz ród, do nowych ról potrzebnych panom Europy. Nie ma żadnych wątpliwości co do faktu, że pomysł na Federację Europejską jest wprowadzany w życie przez partie Zielonych. Pozornie ideowe zaangażowanie partii Zielonych w ochronę środowiska jest w rzeczywistości wypełnianiem zleceń na rzecz gospodarki hegemona Unii Europejskiej. Ta gospodarka kwitnie, bo siłami Zielonych i namiestników pozbyła się zagranicznej konkurencji i równocześnie zapewniła sobie stały dopływ taniej siły roboczej z polikwidowanych zakładów. Zielonym należy się nagroda. Tą nagrodą są ciała naszych dzieci na tworzonym przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe europejskim placu zabaw dla pedofilów. Po skandalu w Stuttgarcie wiosną tego roku wiadomo, że do istniejących na terenie Niemiec farm zwierząt udostępnianych zoofilom, nie szybko dołączą przedszkola udostępniane pedofilom. Przynajmniej nie tak szybko jak by tego chcieli tacy kluczowi politycy Zielonych jak „czerwony Danny z przedszkola”, czyli Daniel Cohn-Bandit czy też Hans-Christan Stroebele, który zadbał o to, aby Zieloni byli nie tylko awangardą walki o wychowywanie dla homoseksualizmu i pedofilii, ale i dla legalnego kazirodztwa.

Die Verleihung des Heuss-Preises am 20. April 2013 im Neuen Schloss in Stuttgart (photo dpa), die von der CDU und der FDP  boykottiert wurde. Protestują ofiary pedofilii oraz członkowie młodzieżówki CDU/CSU, Junge Union
Die Verleihung des Heuss-Preises am 20. April 2013 im Neuen Schloss in Stuttgart (photo dpa), die von der CDU und der FDP boykottiert wurde. Protestują ofiary pedofilii oraz członkowie młodzieżówki CDU/CSU, Junge Union. Oprotestowany 20. kwietnia pedofil Pädophiler Daniel Cohn-Bendit i Lena Kolarska-Bobińska już 23. kwietnia 2013 byli celebrytami finansowanej przez Fundację Heinricha Bölla debaty pt. Czy Europa Geremka jest jeszcze możłiwa?
 Oprotestowany 20. kwietnia pedofil Daniel Cohn-Bendit i Lena Kolarska-Bobińska już  23. kwietnia 2013 byli celebrytami finansowanej przez Fundację Heinricha Bölla debaty pt. Czy Europa Geremka jest jeszcze możłiwa?
Instytut Francuski
Kinderschänder Cohn-Bendit (Grüne)
youtube
GENOSSE COHN-BENDIT, HAST DU GEWUSST?
DER SPIEGEL 5/1969
Äußerungen zur Sexualität mit Kindern: Voßkuhle sagt Festrede für Cohn-Bendit ab
Der Spiegel 14.03.2013
Theodor-Heuss-Preis an Cohn-Bendit.  Fürsorgliche Vergebung
Stuttgarter-Zeitung 20.04.2013

Czy pod wpływem tak potwornego ciśnienia i piekielnej wręcz temperatury w niezwykle bogatych złożach polskiego węgla krystalizują się diamenty? Oczywiście, że tak. Są wśród nich i Piotr Duda, realny przewodniczący NSZZ SOLIDARNOŚĆ i Karolina i Tomasz Elbanowscy, inicjatorzy akcji "Ratujmy maluchy”. Gdyby postulowane przez nich referendum edukacyjne wnioskowane przez niemal milion osób podzieliło losy referendum w sprawie wieku emerytalnego popartego przez ponad 2 miliony Polaków, mądra kanclerz powinna wymienić ekipę na trochę bardziej wiarygodną. Chyba, że problemy ze skleceniem rządu nie pozwalają jej na błahostki, które i tak załatwią Zieloni.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 15 listopada 2013

Szczęść Boże!

Drewniana stróżówka w roli gmaszyska Reichstagu może wystąpić tylko na scenie teatru komedii i pomyłek. Komedii propagandy i pomyłek zdrowego rozsądku w odbiorze propagandowego huraganu. Pożar parlamentu Rzeszy Niemieckiej przed 80 laty był pretekstem do wprowadzenia Reichstagsbrandverordnung – dekretu  „O ochronie narodu i państwa” i zawieszenia konstytucyjnych praw obywatelskich  Republiki Weimarskiej. Podległa Goeringowi policja pruska wraz z oddziałami SA mogła mogła przystąpić do rozprawienia się z opozycją tuż przed wyborami parlamentarnym.

Pałką dla Hitlera dzielnie wywijał także Ludwig Kazimierczak, który po ucieczce przed Polską z Poznania do Berlina, wstąpił do pruskiej policji i w 1930r. zmienił nazwisko na Kasner. Oberwachtmeister tak zasłużył się Hitlerowi - może w związku ze znajomością języka polskiego - że w 1943r.  Hauptwachtmeister Kasner, dziadek kanclerz Angeli Merkel, zmierzał do szczytu kariery  przewidzianej dla podoficerów policji rządzonej wtedy przez arcyzbrodniarza Himmlera (Familiengeschichte der Kanzlerin). Nie zdążył. Od 2. lutego 1943, tysiącletnia Rzesza zaczęła zbierać zasłużone żniwo, feldmarszałek Friedrich Paulus, współtwórca planów ataku na Sowiety, dał się wziąć do niewoli pod Stalingradem, za co uczestniczył w tworzeniu wojsk lądowych Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Nieco później propagandą NRD zarządzała obecna kanclerz. W ramach unijnego programu opowieści z niedawnej przeszłości „wasi dziadkowie, wasze babki” chętnie poznalibyśmy przebieg służby Ludwiga Kasnera, któremu Himmler, szef Gestapo, pozwalał po cywilnemu odwiedzać polską rodzinę w Poznaniu, stolicy Reichsgau Wartheland. NB. współczesnych Rosjan warto zapewnić, że każdy normalny Polak w ich śmiertelnym starciu z Niemcami - wbrew stanowisku bardzo wielu innych Europejczyków - stał po stronie Sowietów, mimo wszystko.

Hitler przejął władzę w Niemczech za pieniądze bogatych sponsorów z obu stron Atlantyku. Ich lista jest powszechnie dostępna w internecie (Hitler's financiers: Party friends, homosexual friends, bankers from Wall Street, oil barons, Russian tsarists, ev. Frenchmen etc.), tamże źródła finansowania obecnie aktywnych wywrotowych organizacji rzekomo ideowych lewaków. Znaczna część pieniędzy poszła na tworzenie i utrzymywanie Oddziałów Szturmowych NSDAP, czyli SA (Die Sturmabteilungen der NSDAP). Obok pruskiej policji to oddziały SA utorowały drogę Hitlerowi.

SA założył homoseksualista Ernst Roem w 1921r., rok później powstała młodzieżowa przybudówka SA – Hitlerjugend, znacznie poszerzając seksualne łowisko Roema. Zastępcą Roema był wódz SA na Śląsku, homoseksualista Edmund Heines, komendant pruskiej policji Wrocławia pod koniec drugiego stulecia niemieckiej okupacji naszego miasta. Finalna Festung Breslau i ucieczka Niemców miała pełne uzasadnienie w fakcie, że mieszkańcy Breslau z nadzwyczajnym entuzjazmem popierali Hitlera, który w wyborach 1932r. uzyskał tu 44% głosów, trzecie miejsce w całych Niemczech. W trakcie wyborów w marcu 1933r. w mieście Breslau partia Hitlera osiągnęła bezwzględną większość głosów - 51,7%. Nic więc dziwnego, że jednym z pierwszych niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie Europy, był „dziki” prywatny obóz Heinesa „Edmund Heines frühes KZ „Privatlager“ Breslau Dürrgoy'. Straż obozową pełnili członkowie SA charakteryzujący się niezwykłym okrucieństwem, a wśród więźniów znaleźli się liczni socjaldemokraci, w tym były przewodniczący Reichstagu Republiki Weimarskiej, Paul  Loebe. (The United States Holocaust Memorial Museum Encyclopedia of Camps and Ghettos, 1933–1945, Vol. 1, Early Camps, Youth Camps, and Concentration Camps and Subcamps under the SS-Business Administration Main Office (WVHA), edited by Geoffrey P. Megargee).


KL Breslau Dürrgoy, Breslau, Deutschland, 28 kwietnia 1933r., jeden z pierwszych  obozow koncentracyjnych w Europie,
obecnie Wzgorze Gajowe, Wroclaw, Polska

KL Breslau Dürrgoy z 28. kwietnia 1933r., jeden z pierwszych obozow koncentracyjnych w Europie, obecnie Wzgorze Gajowe, Wroclaw, Polska. O brunatnej historii tego miejsca nie wie prawie nikt. Przypadającą na 28. kwietnia okrągłą 80 rocznicę należy upamiętnić ku przestrodze przed barbarzyństwem wszelkiej tyranii.
O brunatnej historii tego miejsca  nie wie prawie nikt. Przypadającą na 28 kwietnia okrągłą 80 rocznicę należy upamiętnić ku przestrodze przed barbarzyństwem wszelkiej tyranii.


Heines znany ze swej brutalności, bezwzględności i eskalującego sadyzmu należał do hitlerowców najbardziej budzących trwogę i nienawiść. Biograf Hitlera Konrad Heiden widział w Heinesie potwora, a Fritz Stern, który spędził dzieciństwo w Breslau, przypominał sobie szefa policji Heinesa jako człowieka nikczemnego, brytyjski dziennikarz Sefton Delmer informował, że już  po swoim pierwszym spotkaniu z Heinesem opanowało go uczucie, że ma on twarz zabójcy. Brytyjczyk Stephen Henry Roberts napisał: "Edmunda Heinesa trzeba określić jako mordercę, pasożyta, sadystę i homoseksualistę - nigdy jeszcze nie było tak perwersyjnego faceta.” Wikipedia – Die freie Enzyklopädie (Uwaga: inne niż niemiecka wersje tego hasła, w tym polska, są bardzo okrojone i nie zawierają istotnych informacji, co zresztą jest regułą wobec slabego zainteresowania patriotów polszczeniem zasobów Wikipedii)

Rzymskokatolicki Kościół pw. Ducha Świętego we Wrocławiu
Kaplica pogrzebowa pw. Zmartwychwstania Pańskiego należy do kościoła pw. Ducha Świętego, który powstał w 1972r. Jako pierwszy kościół wybudowany w mieście po zdobyciu przez Sowietów Festung Breslau w 1945r. W nazistowskim Breslau, dokładnie po drugiej stronie drogi, nie było wzgórza, ale był „dziki” prywatny obóz koncentracyjny Edmunda Heinesa Breslau Dürrgoy, Edmund Heines frühes KZ „Privatlager“ Breslau Dürrgoy
Kaplica pogrzebowa pw. Zmartwychwstania Pańskiego należy do kościoła pw. Ducha Świętego, który powstał w 1972r. jako pierwszy kościół wybudowany w mieście po zdobyciu przez Sowietów Festung Breslau w 1945r. W niemieckim Breslau, dokładnie po drugiej stronie drogi, nie było wzgórza, ale był „dziki” prywatny obóz koncentracyjny Edmunda Heinesa Breslau Dürrgoy - Edmund Heines frühes KZ „Privatlager“ Breslau Dürrgoy.

Dziś obszar na osiedlu Tarnogaj, gdzie Niemcy uruchomili jeden z pierwszych obozów koncentracyjnych w Europie, przykrywa nieczynne składowisko odpadów tworzące Wzgórze Gajowe przy ul. Bardzkiej we Wrocławiu. O brunatnej historii tego miejsca  nie wie prawie nikt. Przypadającą na 28. kwietnia okrągłą 80 rocznicę należy upamiętnić ku przestrodze przed barbarzyństwem wszelkiej tyranii.

Wobec tego co się dzieje w związku ze stróżówką "podpaloną jak Reichstag", warto przypomnieć kilka dat autorom z Frankfurter Rundschau (Polen Faschisten Hassparolen in Warschau), dla których obowiązująca od 1943r. dewiza Wojska Polskiego 'Bóg, Honor, Ojczyzna', a  przy tym wynikająca z ustawy z 1993r, o znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej  jest sloganem neo-faszystowskim: 
18 grudnia 1940 – Adolf Hitler zatwierdził plan ataku na ZSRR
10 stycznia 1941 – w Berlinie i Moskwie podpisano układy sowiecko-niemieckie o granicach we wschodniej Europie i wymianie handlowej, korzystnej dla Niemiec.
17 lutego 1941– o. Maksymilian Maria Kolbe został aresztowany przez Gestapo. Juliusz Kolbe, ojciec św. Maksymiliana był Niemcem, oddał życie za niepodległą Polskę w Legionach Józefa Piłsudskiego (Julius joined Józef Piłsudski's Polish Legions and was captured by the Russians and hanged for fighting for the independence of a partitioned Poland). Według znawcy tematu - dra Janusza Kłapcia, pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” wypisanym na sztandarach ruszyła w bój pierwsza kompania strzelecka, na bazie której powołano Legiony Polskie (Prelekcja dra Janusza Kłapcia w sandomierskim Ratuszu).
22 czerwca 1941 Niemcy przystąpili do ataku na Sowietów
30 czerwca 1941 – Niemcy wkroczyli do Lwowa, Ukraińcy rozpoczęli pogrom Żydów lwowskich, a 4 lipca 1941– Niemcy rozstrzelali we Lwowie polskich profesorów.
8 (9) maja 1945 - kapitulacja Niemców, okropny odwet niektórych aliantów na Niemkach, początek nieudanej próby denazifikazji Niemiec

Skoro już przypomnieliśmy  czym zajmowali się wasi dziadkowie i ojcowie i jak to się skończyło dla waszych babek i matek, zajmijmy się teraz tradycją naszych przodków.

6 stycznia 1941 – prezydent USA Franklin Delano Roosevelt w przemówieniu do Kongresu zdefiniował „4 wolności” mające stanowić podstawę ładu światowego, do którego będą dążyć Stany Zjednoczone: wolność słowa, wolność wyznania, wolność od biedy i wolność od strachu.

"In the future days, which we seek to make secure, we look forward to a world founded upon four essential human freedoms.
The first is freedom of speech and expression—everywhere in the world.
The second is freedom of every person to worship God in his own way—everywhere in the world.
The third is freedom from want—which, translated into world terms, means economic understandings which will secure to every nation a healthy peacetime life for its inhabitants—everywhere in the world.
The fourth is freedom from fear—which, translated into world terms, means a world-wide reduction of armaments to such a point and in such a thorough fashion that no nation will be in a position to commit an act of physical aggression against any neighbor—anywhere in the world.
That is no vision of a distant millennium. It is a definite basis for a kind of world attainable in our own time and generation. That kind of world is the very antithesis of the so-called new order of tyranny which the dictators seek to create with the crash of a bomb."—Franklin D. Roosevelt, excerpted from the State of the Union Address to the Congress, January 6, 1941

Flaga czterech wolności: słowa i wypowiedzi, wyznawania wiary w Boga, od biedy po błędach gospodarki, od strachu przed atakiem sił zła. Four freedoms flag: of speach and expression, to worship God, from want, from fear

Pojawiła się flaga czterech wolności, flaga Alianckich Sił Zbrojnych sprzymierzonych przeciwko  państwom osi, zwana flagą honorową Narodów Zjednoczonych. Flaga była biało-czerwona: usytuowane pionowo cztery czerwone słupki na białym tle, nie dochodzące do brzegów flagi, wszystkie równej wysokości,  jako że każda z wolności musi być w pełni przestrzegana - nie można na rzecz zachowania wolności od biedy, ograniczać wolności słowa czy wyznania.

Ponieważ Wrocław znowu staje się areną nieslychanie brutalnych przejawów przemocy przeciw czterem wolnościom nie tylko ze strony władz samorządowych, rządowych i partyjnych, ale i osoby deklarującej skłonności Heinesa, warto na nadchodzący marsz w obronie TV Trwam, który odbędzie się 23. listopada, przyjść z transparentami obrazującymi cztery wolności w postaci czerwonych słupków na białym tle. Cały świat zobaczy i zrozumie, że wrocławianie walczą o  wolność słowa, wolność wyznania, wolność od biedy i wolność od strachu, nie chcą dopuścić do powtórki z historii miasta.

Śląsk Polska Silesia Poland Slezsko Polsko Schlesien Polen
11.-listopadowy Marsz Patriotów śląskiej stolicy, zwołany z okazji Narodowego Święta Niepodległości Polski, w 2013 roku zakończył się przed Wrocławską Katedrą The November 11th March of the Silesian capital Patriots, convened on the occasion of Independence Day of Poland, in 2013 ended in front of the Wroclaw Cathedral Der 11-November Marsch der schlesischen Hauptstadt Patrioten, einberufen anlässlich des Unabhängigkeitstag von Polen, im Jahr 2013 endete vor dem Wroclawer Dom 11 listopadný pochod vlastenců hlavního města Slezska, svolán u příležitosti Národního Svátku Nezávislosti Polska, v roce 2013 skončil před vratislavskou katedrálu Albo Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale (Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński, Jasna Góra, 1957) Either Poland will be Catholic either will cease to exist (the Primate of Poland, Cardinal Stefan Wyszynski, Luminous Mount, 1957) Nebo Polsko bude buď katolické, nebo nebude vůbec (Primas Polska, kardinál Stefan Wyszynski, Jasná Hora, 1957) Entweder Polen katholisch sein entweder wird nicht mehr existieren (Der Primas von Polen, Kardinal Stefan Wyszynski, Klarenberg, 1957)
Albo Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale (Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński, Jasna Góra, 1957)
Either Poland will be Catholic either will cease to exist (the Primate of Poland, Cardinal Stefan Wyszynski, Luminous Mount, 1957)
 Nebo Polsko bude buď katolické, nebo nebude vůbec (Primas Polska, kardinál Stefan Wyszynski, Jasná Hora, 1957)
Entweder Polen katholisch sein entweder wird nicht mehr existieren (Der Primas von Polen, Kardinal Stefan Wyszynski, Klarenberg, 1957)
11-listopadowy Marsz Patriotów śląskiej stolicy, zwołany z okazji Narodowego Święta Niepodległości Polski, w 2013 roku zakończył się przed Wrocławską Katedrą
The November 11th March of the Silesian capital Patriots, convened on the occasion of  Independence Day of Poland, in 2013 ended in front of the Wroclaw Cathedral
Der 11-November Marsch der schlesischen Hauptstadt Patrioten, einberufen anlässlich des Unabhängigkeitstag von Polen, im Jahr 2013 endete vor dem Wroclawer Dom
11 listopadný pochod vlastenců hlavního města Slezska, svolán u příležitosti Národního Svátku Nezávislosti Polska, v roce 2013 skončil před vratislavskou katedrálu


Ostatni Marsz Patriotów zakończył się przed Wrocławską Katedrą, co świadczy o tym, że kilkunastotysięczna rzesza młodzieży i młodych dorosłych przyjęła do serca przesłanie Prymasa Tysiąclecia „Albo Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale” (Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński, Jasna Góra, 1957) i jest gotowa zamienić brutalne slogany sprzed 30 laty o liściach, sierpie i młocie na bardziej aktualne, podyktowane potrzebą chwili, np. „Ideologia gender = cywilizacja śmierci”, „Unijni zwyrodnialcy, zostawcie nas w spokoju”, „Ręce precz od naszego dziewictwa do ślubu”, „Młodzi katolicy mają prawo żyć zgodnie z zasadami wiary”.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 22 listopada 2013

Szczęść Boże!

Polska to kraj wolnych ludzi.

Są cztery wolności do wywalczenia w Polsce:
- wolność słowa i wypowiedzi
- wolność wyznawania wiary w Boga
- wolność od biedy po błędach gospodarki
- wolność od strachu przed atakiem sił zła

Te wolności zakreślił prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt w przypadającym na rok 1941 apogenum rozpasania zła. Jak pisał Roosevelt „Świat czterech wolności jest rzeczywistą antytezą tak zwanego nowego porządku tyranii, który dyktatorzy usiłują stworzyć poprzez zniszczenia bombami”. Miały to być cele do zrealizowania w ramach jednego pokolenia w każdym miejscu na świecie. Oczywiście, zarówno tamto pokolenie, jak i szereg następnych o czterech wolnościach może tylko pomarzyć. Co gorsza, zamiast do postępu pod flagą czterech wolności, dochodzi do stopniowego regresu, do reakcji pogańskiego wstecznictwa, do cofania się ludzkości w czasy bezprzykładnych okrucieństw systemu niewolniczego.

Również w Polsce.

Nic nowego pomiędzy Tatrami i Sudetami a Bałtykiem. Celem kolonizatorów zawsze było pilnie zruszczyć i zniemczyć, a zwłaszcza sprusaczyć nasze terytorium, pozbawić Polaków wiary ojców, swobodnego komunikowania się po polsku, dumy z dokonań przodków – wszystkiego co składa się na pojęcie polskiej kultury. Nie inaczej jest dzisiaj. Zohydzić Polakom tożsamość od religijnej i narodowej po płciową, to niezawodny sposób na ostateczne rozwiązanie problemu polskiego pomiędzy Niemcami a Rosją.

Jak pisał Wiktor Hugo: "Można stawić opór inwazji armii, ale nie można stawić oporu inwazji idei". Stąd też eskalacja wojny religijnej, bo po co religie, skoro wszyscy mają być poganami, łączy się z kanonadą oszczerczej propagandy w obszarze polityki historycznej zakłamującej różnice pomiędzy katem a ofiarą, a na pole bitwy już wjechał walec tzw. „ideologii gender” w celu zatarcia nawet różnic płci. Rozbijaniem naszego narodu w zdehumanizowaną miazgę zajmują się wodzowie i celebryci wprawieni w manipulowaniu masami zniewolonych umysłów, znani z pierwszych stron gazet następcy twórców nieludzkich tyranii.

Jak w takim razie możemy w Polsce wywalczyć cztery wolności? Czy nienawiść do Boga i człowieka odpłacać nienawiścią? Nawet pobożnemu katolikowi przydarza się szpetnie zakląć w konfrontacji z ohydnym łajdactwem. Ale nienawiść w żadnym przypadku nie może być programową odpowiedzią na nienawiść. Wręcz odwrotnie. Jak przypomniał Ojciec Święty Benedykt XVI podczas Światowych Dni Młodzieży w Sydney w Australii w roku 2008 ..” poganie, jak pisze Tertulian, nawracali się, widząc miłość, która królowała wśród chrześcijan: „Patrzcie - mówili - jak oni się miłują”.
Warto zapoznać się całym przesłaniem zamieszczonym na stronach Watykanu "Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji XXIII ŚDM – Sydney 2008," jeszcze w czasach, kiedy liczne dokumenty obok innych języków były dostępne po polsku, a nadto zastanowić się nad rolą XXIII Światowych Dni Młodzieży w Sydney w sukcesie wyborczym Tony'ego Abbota, zdeklarowanego katolika, który w 2013 został premierem Australii. A więc przykładna miłość pomiędzy chrześcijanami jako magnes przyciągający do chrześcijaństwa był już dostrzeżony przez Tertiuliana (Tertulliani Liber Apologeticus),
 uznawanego za twórcę chrześcijaństwa zachodniego – łacińskiego, zresztą Afrykańczyka z rzymskiej Kartaginy, przed jej podbojem przez germańskich Wandalów.

A kiedy już poganin zostanie przyciągnięty do chrześcijan ich przykładnym wzajemnym miłowaniem, to na co może  liczyć? Na obrzucenie błotem i wyzwiskami za prześladowania, na inwektywy z wiekopomnego repertuaru PO? No, nie. Kazanie na Górze  daje diametralnie inną naukę: „Jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Nawet skorumpowani poborcy podatków tak czynią. Jeśli jesteście mili tylko dla waszych przyjaciół, na ile odróżniacie się od innych? Nawet poganie tak czynią.”  Matthew 5 (New Living Translation)

Tożsamość Polaka katolika nie jest więc osadzona w odpowiadaniu na nienawiść nienawiścią a odwrotnie - w odpowiadaniu na nienawiść miłością, miłowaniem nieprzyjaciół naszych. To trudne, ale kiedy to było łatwo być dobrym Polakiem? Jakiekolwiek katolickie wydarzenie w przestrzeni publicznej: manifestacja, marsz, wiec, pikieta, nie może odwoływać się do przemocy, do zapowiedzi skrzywdzenia tych, którzy nawet jawnie i czynnie okazują nam nienawiść. Tylko  prowokatorom mogą być potrzebne slogany sprzed dziesiątek lat: „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę” czy „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”.

Oczywiście nie jest aktem nienawiści a dopełnieniem obowiązku zwykłej sprawiedliwości profesjonale, detaliczne rozliczanie złoczyńców z ich kłamstw, nadużyć, przestępstw, gigantycznych afer korupcyjnych, oszustw w obszarze badania opinii publicznej, oszustw w zakresie rozmaitych głosowań wyborów, naruszeń procedur wynikających z konstytucji, ustaw i rozporządzeń, traktowania  państwa jak prywatnego folwarku, a obywateli tego państwa jak ubezwłasnowolnionych niewolników, umyślnie okłamywanych, bezprzytomnie poniewieranych i eksploatowanych bez sumienia. Za każdym aktem naruszenia dekalogu w życiu publicznym, czyli społecznej nauki Kościoła Katolickiego, kryje się przecież morze ludzkich łez, krzywda moralna, psychologiczna i fizyczna nieraz tysięcy ludzi, którzy, owszem, liczą na sprawiedliwość  także na tym świecie. Są to ludzie zwykli, nie zorganizowani w jakieś szajki, mafie, grupy interesów, partie, czy wzajmnie wyrzynające się frakcje partii rządzącej.

Zwykłym skrzywdzonym masom Polaków przyda się drogowskaz, który pozostawił nam, a zwłaszcza naszej młodzieży, w tym elicie młodych Polaków wychowywanej przez oo. salezjanów,  Don Bosco: „Słabe siły stają się silne, gdy są zjednoczone” („Le forze deboli quando sono unite diventano forti”).  Jednoczeniu się sprzyja przełamywanie lodów pomiędzy ludźmi całkowicie sobie obcymi. Rozwój nauk medycznych doprowadził nas do poznania tzw. hormonu miłości, oksytocyny, która obniża poziom lęku, zwiększa zaufanie, empatię w stosunku do innych ludzi, nawet całkiem obcych, byle tylko modlili się,  podawali sobie ręce, obejmowali się na tzw. misia, trzymali się za ręce, czy pod ramiona np. podczas marszu w obronie wspólnych wartości.

Śląsk Polska Silesia Poland Slezsko Polsko Schlesien Polen
Kościół pw Bożego Ciała i pomnik Bolesława Chrobrego w centrum Wrocławia. Śląsk Polska Silesia Poland Slezsko Polsko Schlesien Polen
Kościół pw Bożego Ciała i pomnik Bolesława Chrobrego w centrum Wrocławia
Stolica Śląska Polskiego - Wrocław dumny ze swojej rzymskokatolickiej
przeszłosci, teraźniejszosci i przyszłości (po ang. abyście mieli czym pochwalić się na wygnaniu)

Miejmy pewność, że pozytywne i długotrwałe skutki działania hormonu miłości odczują wszyscy uczestnicy czwartego wrocławskiego marszu w obronie TELEWIZJI TRWAM, który rozpocznie się o godz. 12.00, w samo południe, w sobotę 23. listopada b. r. , od mszy świętej w kościele Bożego Ciała, przy którym patrioci postawili pomnik Bolesława Chrobrego, największego dobroczyńcy stolicy Śląska. Warto pamiętać, że w 1202r. Mieszko Plątonogi bił w Raciborzu monety z polskim napisem ' Milost ', które należą do najstarszych zachowanych pomników języka polskiego. A więc Miłość to dewiza Śląska Polskiego. Niech listopadowe depresje rozpędzi miłość Boga i Ojczyzny spotęgowana przez hormon miłości rozgrzewający uczestników wrocławskiego marszu w obronie TELEWIZJI TRWAM.

Uczestnikom wrocławskich marszów w obronie TELEWIZJI TRWAM każda pogoda dodaje sił.
Bolesław Chrobry Wielki ma prawo do zasłużonej satysfakcji, kiedy spogląda z pomnika we Wrocławiu na manifestacje polskich patriotów . Uczestnikom wrocławskich marszów w obronie TELEWIZJI TRWAM każda pogoda dodaje sił.
Bolesław Chrobry Wielki ma prawo do zasłużonej satysfakcji, kiedy spogląda z pomnika we Wrocławiu na manifestacje polskich patriotów

 
Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 29 listopada 2013

Szczęść Boże!

W tym roku Światowy Dzień Walki z AIDS przypada na 30 rocznicę odkrycia wirusowej przyczyny niedoboru odporności związanego z homoseksualizmem u mężczyzn (Gay-related immune deficiency - GRID). Luc Montagner i inni autorzy przełomowego artykułu, dostarczonego 18. kwietnia 1983 do Science Isolation of a T-Lymphotropic Retrovirus from a Patient at Risk for Acquired Immune Deficiency Syndrome (AIDS) F. Barré-Sinoussi;F. Barré-Sinoussi; J. C. Chermann; F. Rey; M. T. Nugeyre; S. Chamaret; J. Gruest; C. Dauguet; C. Axler-Blin; F. Vézinet-Brun; C. Rouzioux; W. Rozenbaum; L. Montagnier Science, New Series, Vol. 220, No. 4599. (May 20, 1983), pp. 868-871 pisali o AIDS, że szerzy się głównie wśród seksualnie rozwiązłych homoseksualistów, w kilku zaledwie krajach świata. Po upływie trzech dekad liczbę śmiertelnych ofiar pandemii AIDS szacuje się na ponad 36 milionów, liczbę osób żyjących z HIV w 2012r. na ponad 35 milionów, zaś farmakologiczne spowalnianie rozwoju choroby stało się niewyczerpywalnym złożem złota dla koncernów farmaceutycznych i szeroko pojętego biznesu AIDS. Dla przykładu, wg programu Ministerstwa Zdrowia samo antyretrowirusowe leczenie jednego pacjenta z HIV kosztowało polskiego podatnika kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Nic dziwnego, że szczepionki przeciw HIV nadal nie ma, za to do rangi państwowej religii wyniesiono nieokiełzaną rozwiązłość wojujących homoseksualistów, pomimo że ta okrutnie niszczy ich samych i ich ofiary, w tym osoby zupełnie przypadkowo zaplątane w łańcuch epidemiczny HIV/AIDS.

Dotychczas szerzenie propagandy homoseksualnej odbywało się poprzez uliczne parady połączone z obscenicznymi występami, nasączone promocją homoseksualizmu programy telewizyjne, w tym przeznaczone dla dzieci i młodzieży, koncerty, instalacje z nazwy artystyczne, przedstawienia teatralne, filmy, książki i czasopisma. Obecnie mamy w Polsce do czynienia z ewidentną kampanią eksterminacyjną, co do skutków przypominającą rozdawanie pierwszym mieszkańcom Ameryki koców z zabójczymu zarazkami, a co do metod - Kulturkampf Bismarcka. Furiatyczna walka z Kościołem jest zharmonizowana z wprowadzaniem przymusowej dla dzieci w żłobkach, przedszkolaków i uczniów edukacji dla homoseksualizmu i rozwiązłości seksualnej. Pod przymusem szkolnym dzieci mają być poddane takiemu praniu mózgów, aby wręcz od kolebki uruchamiać i zaspokajać własne oraz cudze potrzeby seksualne. W efekcie rynek produktów związanych z seksualnością człowieka poszerza się i pogłębia, już małym dzieciom potrzebne będzie leczenie chorób wenerycznych i psychicznych, a od okresu pokwitania niezbędne staną się prezerwatywy, a także środki zarówno uniemożliwiające zagnieżdżenie się człowieka w najwcześniejszym stadium rozwoju w macicy matki, jak też takie, które rujnują cykl miesiączkowy. Oczywiście w trosce o najmłodszych to rząd pieniędzmi podatnika zapłaci za zakupy produktów i usług związanych z zaspokajaniem sztucznie wykreowanych potrzeb dzieci i nastolatków. Przecież dzieciaki nie mają własnych pieniędzy, ale za to mają swoje prawa i nie muszą mówić mamie i tacie, że kilka razy w tygodniu łykają tabletkę wczesnoporonną rozdawaną za darmo i bez zbędnych ceregieli przez jakże troskliwe władze, jak np. w ramach Obamacare. Albo, że tak wszystko bolało i krwawiło po ostatniej imprezie z udziałem brutalnych starszych panów i pań, że potrzebna była interwencja chirurga. I oczywiście poekspozycyjna profilaktyka AIDS. I że właściwie to trzeba koniecznie przejść na przedekspozycyjną profilaktykę AIDS, bo strach przed AIDS nie wystarczy, aby zmienić styl życia wyniesiony z przedszkola, w którym realizowano 'Standardy edukacji seksualnej w Europie'. Zrozpaczonym rodzicom nie wolno postawić szlabanu na udział dziecka w orgiach, gdyż Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe bronią swojego pomysłu na wykolejoną demokrację jak źrenicy oka i nigdy nie dopuszczą do psychicznej przemocy w rodzinie poprzez ograniczanie praw dziecka do samobójczych zachowań. Ograniczaniu wladzy rodzicielskiej już można przypisać niezaprzeczalny fakt, że narkomania w Polsce bije wszelkie rekordy.

Poniewieranie niewinności dzieci sięga głębi myśli Daniela Cohn-Bendita, a jakże by inaczej. W pamiętniku p.t. 'Wielki Bazar' unijny wódz Zielonych swoją dwuletnią misję wśród przedszkolaków objaśnia słowami: „potrzeby dzieci zawsze były lekceważone przez lewicowych radykałów”, potem chełpi się, że jego ”nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny” i raduje, iż małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały jak go podniecać, potem składa szczegółowe zeznanie z czynów lubieżnych, których dopuścił sę w przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. To wszystko miało by nie większą wartość niż wynurzenia groźnego zboczeńca na użytek psychiatrii sądowej, gdyby nie zawarta w natępnym akapicie prezentacja ojców ideowych programu edukacji seksualnej, którą właśnie wprowadza w Polsce rząd Tuska – Piechocińskiego i to zanim Lena Kolarska-Bobnińska i Joanna Kluzik-Rostkowska otrzymały nominacje ministerialne. Cohn-Bendit pisał: „W Niemczech ruch anty-autorytarny miał najsilniejszy wpływ w dziedzinie edukacji ... [Wilhelm] Reich i [Karol] Marks byli filarami tego nowego ruchu. [Zygmunt] Freud miał mniejsze znaczenie, bo zrobił obiektywne badania na temat seksualności, podczas gdy Reich reprezentował walkę o seksualnośc, w szczególności o seksualnośc młodszych ludzi."

(...)"die Bedürfnisse der Kinder bei den Linksradikalen immer vernachlässigt worden sind. (...) Mein ständiger Flirt mit allen Kindern nahm bald erotische Züge an. Ich konnte richtig fühlen, wie die kleinen Mädchen von fünf Jahren schon gelernt hatten, mich anzumachen.. (...) Es ist mir mehrmals passiert, dass einige Kinder meinen Hosenlatz geöffnet und angefangen haben, mich zu streicheln. Ich habe je nach den Umständen unterschiedlich reagiert, aber ihr Wunsch stellte mich vor Probleme. Ich habe sie gefragt: „Warum spielt ihr nicht untereinander, warum habt ihr mich ausgewählt und nicht andere Kinder?“ Wenn sie darauf bestanden, habe ich sie dennoch gestreichelt.
Die antiautoritäre Bewegung hat in Deutschland am stärksten in der Kindererziehung eingeschlagen. Die Kommunebewegung war mit der Entstehung der antiautoritären Kinderläden verbunden. Reich und Marx waren die theoretischen Grundpfeiler der Bewegung in Deutschland. Weniger Freud, denn Freud hat die Sexualität objektiv untersucht, während Reich den Kampf für die Sexualität verkörpert, vor allem für die Sexualität der Jugendlichen." (...) Daniel Cohn-Bendit, 'Der große Basar', Trikont Verlag, 1975

Prawda jest taka, że Freud opisywał przypadki, których nie było, pacjentów, których sam wymyślił. Uznane przez Cohn-Bendita za obiektywne badania Freuda nie istniały, tak jak nie istnieją dowody na antopogenne globalne ocieplenie, kolejne urojenie guru Zielonych. Freud celowo zastosował swoje chore fantazje do zniszczenia Ameryki i całej ludzkości przy użyciu siły USA. W 1909 r. oczekiwany przez Amerykanów żądnych wykładów z psychoanalizy, Freud powiedział do Karola Gustawa Junga: „Nie wiedzą, że przynosimy im zarazę”. In einem in Wien im Jahr 1955 gehaltenen Vortrag behauptete Jacques Lacan, bei einem Besuch bei Carl Gustav Jung aus dessen Mund folgende Episode gehört zu haben: 1909 auf der Reise zum amerikanischen Kontinent zur Clark University in Worcester, wo er seine fünf Vorlesungen über Psychoanalyse halten sollte, hätte Sigmund Freud seinem Schüler ins Ohr geflüstert: „Sie wissen nicht, daß wir ihnen die Pest bringen." Wörterbuch der Psychoanalyse: Namen, Länder, Werke, Begriffe, Élisabeth Roudinesco, Michel Plon - 2004

Freudowska zaraza zawleczona do Ameryki była więc umyślnie zastosowanym narzędziem akcji wywrotowej. Według słów Freuda: „Moralność seksualna, jak definiuje ją społeczeństwo, w skrajnej formie, amerykańskie – jest przeze mnie bardzo pogardzana. Opowiadam się za nieporównywalnie bardziej swobodnym życiem seksualnym”. Freud: A Life for Our Time, Peter Gay 1988.

Freud był przy tym zagorzałym wrogiem kobiet. Pseudonaukowa freudowska mizoginia wspiera nieludzkie praktyki okaleczania dziewcząt, odbiera radość życia wielu kobietom, a nawet jest otwarcie obwiniana za zaangażowanie rządu Niemiec w promowanie kazirodczej pedofilii. Sex Plague, Dr. Lasha Darkmoon.

Mając wystarczające rozeznanie, chyba potrafią Państwo obronić swoje rodziny przed skutkami nauczania i praktyktykowania w systemie edukacyjnym zboczonej rozwiązłości seksualnej, która rychło sprowadzi koszmar ostrych i przewlekłych chorób wenerycznych i psychicznych na wasze dzieci. Wasze dzieci, zwłaszcza te maleńkie, same się nie obronią.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Wcześniejsze felietony z okazji Światowego Dnia Walki AIDS, dot. AIDS

Felieton w Radio Maryja, 1. grudnia 2005

Felieton w Radio Maryja, 30. listopada 2007

Felieton w Radio Maryja, 28. listopada 2008

Felieton w Radio Maryja, 16. października 2009

Felieton w Radio Maryja, 27. listopada 2009

Felieton w Radio Maryja, 26. lutego 2010

Felieton w Radio Maryja, 3. grudnia 2010

Felieton w Radio Maryja, 17. czerwca 2011

Felieton w Radio Maryja, 2. grudnia 2011

Felieton w Radio Maryja, 30 listopada 2012 

Felieton w Radio Maryja, 7. czerwca 2013 


 HIV-AIDS

AUTOMATYCZNA INFORMACJA TELEFONICZNA
O AIDS
NUMER TELEFONU WE WROCŁAWIU (kier. 071)
958
(czynna całą dobę)

Pierwszą w Polsce i innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej
automatyczną informację telefoniczną o AIDS
Zarząd Wojewódzki Polskiego Czerwonego Krzyża we Wrocławiu
uruchomił w dniu 22.01.1988 r.
Trzykrotne rozszerzenie treści informacji w oryginalnej wersji
niżej podanej nastąpiło 8.03.1988 r.

Automatyczna informacja telefoniczna o AIDS we Wrocławiu
służyła radą i pomocą tysiącom ludzi dzień w dzień
poszukującym nieskrępowanego dostępu
do jednoznacznie zrozumiałego
przekazu danych
na wagę życia.

Automatyczna informacja telefoniczna o AIDS we Wrocławiu,
choć służyła radą i pomocą tysiącom ludzi z całego kraju
przetrwała tylko do przełomu wieków
i zostala zlikwidowana w niewyjaśnionych
okolicznościach.

W styczniu 2007r.,
po niemal dwudziestu latach
od uruchomienia we Wrocławiu automatycznej informacji telefonicznej o AIDS,
okazało się, że decyzja o jej likwidacji
przyniosła niepowetowane szkody wielu ludziom.

Strona  w internecie od  1996r.


Automatyczna informacja telefoniczna o AIDS

Zarząd Wojewódzki Polskiego Czerwonego Krzyża we Wrocławiu
 

Tekst i opracowanie:
Zbigniew Hałat
lekarz medycyny specjalista epidemiolog
 

A. - głos męski
B. - głos kobiecy 

A. Polski Czerwony Krzyż informuje:

B. Wszystkie kraje świata ogarnęła epidemia AIDS - choroby porażającej odporność.

A. Jej przyczyną jest wirus zwany HIV.

B. Zakażenie tym wirusem może nastąpić, gdy znaczna jego ilość dostanie się do wnętrza ciała człowieka.

A. Duże ilości wirusa może zawierać krew, nasienie i wydzielina pochwy.

B. Z tego powodu zakażenie przenosi się wyłącznie przez krew
i wydzielinę narządów płciowych, dodatkowo przez mleko zakażonej matki na oseska.

A. Wydzieliny i wydaliny takie jak: łzy, ślina, pot, kał i mocz nie przenoszą zakażenia.

B. Łzy, ślina, pot, kał i mocz przenoszą zakażenie tylko wtedy, kiedy widać w nich krew.

A. Do wnętrza ciała człowieka wirus może wniknąć przez skórę uszkodzoną w wyniku otarcia lub zranienia, drobnych pęknięć, stanu zapalnego, egzemy.

B. Do wnętrza ciała człowieka wirus może dostać się także przez nieuszkodzone błony śluzowe narządów płciowych, odbytnicy, jamy ustnej, oczu.

A. Do zakażenia może dojść w czasie każdego stosunku płciowego poza stałym na całe życie i wzajemnie wiernym związkiem z jedną niezakażoną osobą.

B. Do zakażenia może dojść w przypadku użycia igły i strzykawki zabrudzonej krwią innego człowieka.

A. Do zakażenia może dojść w przypadku skaleczenia przedmiotem zanieczyszczonym krwią innego człowieka.

B. Kobieta zakażona wirusem AIDS ponosi olbrzymie ryzyko urodzenia zakażonego dziecka oraz gwałtownego rozwoju choroby.

A. Zazwyczaj stan bezobjawowego nosicielstwa trwa wiele lat, połowa osób zakażonych zachorowuje na AIDS nie wcześniej niż po siedmiu latach od chwili zakażenia.

B. Krew i wydzielina narządów płciowych bezobjawowego nosiciela może zawierać duże ilości wirusa już w pierwszym tygodniu od chwili zakażenia.

A. Wykrycie zakażenia jest możliwe za pomocą badania krwi na obecność przeciwciał anty-HIV, uzupełnionego badaniem lekarskim.

B. Przeciwciała anty-HIV pojawiają się we krwi osoby zakażonej najczęściej od szóstego tygodnia do trzeciego miesiąca od chwili zakażenia.

A. W bardzo rzadkich przypadkach przeciwciała pojawiają się dopiero po roku od chwili zakażenia.

B. Pierwszym objawem wskazującym na możliwość zarażenia się wirusem AIDS jest stwierdzenie u siebie lub u partnera innej choroby przenoszonej przez kontakt płciowy.

A. Główne objawy chorób przenoszonych przez kontakt płciowy to: wyciek z cewki moczowej, upławy, zmiana jakości lub wzrost ilości wydzieliny pochwy, swędzenie lub pieczenie narządów płciowych lub pojawienie się w ich zakresie owrzodzeń, ranek, plamek, pęcherzyków w jakis czas po stosunku płciowym z osobą, która mogła zarazić się od kogoś innego.

B. Polski Czerwony Krzyż informuje:

A. Osoba zakażona nie stanowi zagrożenia dla innych ludzi podczas zwykłego z nimi kontaktu w miejscu zamieszkania, w pracy i w szkole.

B. Zakażenie nie przenosi się przez podanie ręki, dotykanie lub obejmowanie.

A. Zakażenie nie przenosi się przy kaszlu i kichaniu.

B. Zakażenie nie przenosi się przy korzystaniu z kubków, szklanek i talerzy.

A. Zakażenie nie przenosi się przy korzystaniu z ubikacji, łaźni i basenów.

B. Zakażenie nie przenosi się przez wodę i pokarm.

A. Zakażenia nie przenoszą owady, zwierzęta domowe i dzikie.

B. Polski Czerwony Krzyż informuje:

A. AIDS nie zagraża osobie powstrzymującej się od kontaktów seksualnych.

B. Polski Czerwony Krzyż apeluje do dorastającej młodzieży, do młodych kobiet i mężczyzn:

A. Bądźcie wolni od strachu przed AIDS - AIDS nie zagraża osobom, które nie podjęły stosunków płciowych, uchroniły się przed groźbą narkomanii.

B. Polski Czerwony Krzyż informuje:

A. AIDS nie zagraża osobie utrzymującej stosunki płciowe wyłącznie z jednym, wzajemnie wiernym partnerem, który nie podejmował wcześniej stosunków płciowych z inną osobą lub nie uległ zakażeniu podczas poprzedniego związku z inną osobą.

B. Polski Czerwony Krzyż informuje:

A. Osoby zmieniające partnerów seksualnych mogą łatwo zarazić się wirusem AIDS.

B. Im więcej partnerów, tym większe ryzyko zakażenia.

A. Osoby już zakażone podejmujące stosunki płciowe mogą łatwo zarazić się nową dawką wirusa lub nowym szczepem wirusa, co przyspiesza rozwój choroby.

B. Osoby zakażone podejmujące stosunki płciowe mogą łatwo przenieść zakażenie na partnera seksualnego.

A. Osobom zmieniającym partnerów seksualnych oraz tym osobom zakażonym, które podejmują stosunki płciowe stanowczo zaleca się stosowanie prezerwatyw.

B. Osobom stosującym prezerwatywy stanowczo zaleca się poznanie wszystkich zasad właściwego użycia prezerwatyw od początku do końca każdego kontaktu płciowego.

A. Właściwe użycie prezerwatyw dobrej jakości nie wyklucza ryzyka przeniesienia zakażenia, ale stanowi jedyną szansę ochrony przed wirusem dla osób zmieniających partnerów seksualnych oraz dla tych osób zakażonych, które podejmują stosunki płciowe i ich partnerów.

B. Polski Czerwony Krzyż informuje:

A. AIDS nie zagraża osobie strzegącej się przed wniknięciem wirusa zawartego w krwi innych ludzi.

B. Krew zanieczyszczająca igły, strzykawki i inne narzędzia używane w medycynie, kosmetyce, przy goleniu, przekłuwaniu uszu i tatuażu może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo, o ile nie zostanie z nich zmyta, a przedmioty te wyjałowione w sterylizatorach suchych lub autoklawach pod kontrolą chemicznych wskaźników skutecznej sterylizacji.

A. Krew zanieczyszczająca inne przedmioty należy starannie usuwać ligniną lub papierem, a do zabicia wirusa stosować podchloryn sodu jednoprocentowy, chloraminę trzyprocentową lub nierozcieńczony preparat Aldesan.

B. Do ochrony rąk przy kontakcie z krwią innego człowieka należy stosować rękawiczki medyczne, nie dopuszczać do ochlapania twarzy, zwłaszcza oczu i ust.

A. To samo dotyczy kontaktu zawodowego pracowników służby zdrowia z płynami wewnątrzustrojowymi każdego pacjenta.

B. Polski Czerwony Krzyż ostrzega:

A. Nie narażaj siebie i swoich bliskich.

B. Nie ryzykuj.

A. Polski Czerwony Krzyż zapewnia:

B. Zwykły kontakt z osobą zakażoną nie stanowi żadnego zagrożenia.

A. Polski Czerwony Krzyż prosi o okazanie współczucia i pomocy osobom zakażonym i ich rodzinom.

B. Polski Czerwony Krzyż wzywa do aktywnego występowania przeciwko nieusprawiedliwionemu niczym prześladowaniu osób zakażonych.

A. Polski Czerwony Krzyż zachęca osoby zakażone i niepewne swojego stanu do prowadzenia higienicznego trybu życia i poddawania się próbom leczenia prowadzącym do spowolnienia procesu chorobowego.

B. Polski Czerwony Krzyż służy wszystkim radą i pomocą.

A. Osobistych porad z zapewnieniem dyskrecji i anonimowości udziela Punkt Konsultacyjny PCK działający od jesieni 1987 r. we Wrocławiu.

B. Osobom obawiającym się, że są zakażone, zakażonym oraz pragnącym uniknąć zakażenia lekarz medycyny udziela porad w Poradni Zapobiegania Zakażeniom HIV
 

(Punkt Konsultacyjny PCK - Poradnia Zapobiegania Zakażeniom HIV przy ul. Składowej we Wrocławiu była założona i prowadzona w latach 1987 do 1991 r. przez autora tekstu automatycznej informacji telefonicznej o AIDS)



Felieton w Radio Maryja, 6 grudnia 2013

Szczęść Boże!

W dniu Świętego Mikołaja dajemy prezenty. Rodzice dzieciom, dziadkowie wnukom czynią to wręcz odruchowo, ukradkiem podrzucając podarunki, choć nie znając źródeł tradycji. Dziadek Mróz i Santa ukradli tożsamość biskupowi Mikołajowi z Miry, odebrali chrześcijaństwu siłę perswazji opartej o wzorzec osobowy jednego z najbardziej popularnych świętych w skali globalnej. Katolicy i prawosławni powinni sławić dzieło Świętego Mikołaja, aby tchnienie obu płuc chrześcijaństwa przywróciło radość i nadzieję całemu swiatu. Również milionom Europejczyków wyeksploatowanych do gołej skóry bezwzględnie i na wiele przyszlych pokoleń.

Gentile da Fabriano: Il polittico Quaratesi della chiesa di S. Nicolò sopr'Arno a Firenze, Storie di S. Nicola di Bari, 1425, San Nicola dona tre palle d'oro alle fanciulle povere. Pinacoteca Vaticana, Città del Vaticano. Gentile da Fabriano:  Poliptych Quaratesi z kościoła Św. Mikołaja  nad rzeką Arno we Florencji, Historie św. Mikołąja z Bari, 1425, Święty Mikołaj daje trzy kule złota ubogim dziewicom. Pinakoteka, Muzea Watykańskie.
Gentile da Fabriano: Il polittico Quaratesi della chiesa di S. Nicolò sopr'Arno a Firenze, Storie di S. Nicola di Bari, 1425, San Nicola dona tre palle d'oro alle fanciulle povere. Pinacoteca Vaticana, Città del Vaticano. Gentile da Fabriano:  Poliptych Quaratesi z kościoła Św. Mikołaja  nad rzeką Arno we Florencji, Historie św. Mikołąja z Bari, 1425, Święty Mikołaj daje trzy kule złota ubogim dziewicom. Pinakoteka, Muzea Watykańskie.

W czasach zamętu religijnego w XVI wieku włoski artysta Gentile da Fabriano, namalował jak „Święty Mikołaj daje trzy kule złota ubogim dziewicom”. Dr Adam English z Centrum Św. Mikołaja w stanie Michigan, uznał tak zobrazowaną legendę za opartą o fakt historyczny, będący w istocie przepustką do sławy świętego. Oto w ubogiej rodzinie żyły trzy córki, którym z braku pieniędzy na posag groziła sprzedaż w niewolę albo jeszcze gorszy los utrzymywania się z prostytucji. W podobnej sytuacji było tak wiele młodych kobiet, że nie martwiło to władz Kościoła. Ale biskup Mikołaj po przestudiowaniu Biblii doszedł do wniosku, że powinien być opiekunem ubogich dziewcząt, gdyż chrześcijaństwo wymaga takiego przejawu współczucia. Jak pisze dr English, Mikołaj zainspirował cały chrześcijański świat przykładem jak zgodnie z wiarą rozwiązywać ten szczególny problem: włożył do sakiewki trochę złota i nocą przez otwarte okno anonimowo wrzucił ubogim podarunek. Kiedy rano rodzina znalazła tak cudowny prezent, chwaleniu Boga i łzom radości nie było końca. Po kolei otrzymała posag każda panna dojrzała do zamążpójścia. Ta historia rozpaliła ludzką wyobraźnię i uczyniła św. Mikołaja dawcą prezentów, patronem młodych dziewic, nowopoślubionych małżonków i każdego, kto strasznie cierpi. Kiedy pochylasz się nad ostatnią kromką chleba, popatrz w okno, może pojawi się w nim św. Mikołaj i cię uratuje. Pomaga on najmniejszym z maluczkich, którzy znikąd nie mogą oczekiwać pomocy – powiedział dr Adam English.

Miło jest wiedzieć, jak piękna współczesna myśl chrześcijańska odkrywa przed światem prawdziwe źródła globalnej kultury masowej zawłaszczonej przez komercję. Źródła te zawsze wypłyną spod zwałów błota nienawiści, o ile będą chrześcijańskie nie z nazwy a z czynu. Warto zwrócić uwagę na fakt, że dla św. Mikołaja ludźmi najsłabszymi były dziewice z powodu biedy zagrożone niewolnictwem i prostytucją. Wszelkie skojarzenia z XXI wiekiem są całkowicie usprawiedliwione i niepodważalnie udokumentowane. Tyle, że w IV wieku po narodzeniu Chrystusa, właściciele niewolników troszczyli się o dobrostan swojej własności, a korzystanie z nierządu było odpłatne. Dzisiaj o ludzi, zwłaszcza młodych, doprowadzonych do stanu totalnego zniewolenia i tzw. sponsoringu, czyli skrywanej prostytucji za grosze, nie tylko nikt nie dba, kiedy jest już za późno, lecz także mało kto potrafi trwardo postawić sprawę zapobiegania nieszczęściom i zainwestować, jak św. Mikołaj, w skuteczne ratowanie najsłabszych przed upadkiem.

Niekoniecznie trzeba rozdawać złoto w sensie dosłownym. Liczne zakony żeńskie i męskie od wieków wręcz specjalizują się w rozdawaniu kul złota w formie kształtowania wśród najbardziej potrzebujących umiejętności wyjścia z nędzy obronną ręką. Czynią to m.in. pod hasłem „Miłość Ukrzyżowanego przynagla nas”, jak Joanna Ewa Hałat - wielebna matka Józefa Hałacińska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek, opartego na regule III Zakonu św. Franciszka z Asyżu. Papież Franciszek i matka generalna Pasjonistek Anita Popielewska złączeni uściskiem dłoni na fotografii z 2. czerwca b.r., to potwierdzenie aktualności misji matki założycielki.

Z kolei przypomniana przez księdza dra Krzysztofa Czaplę, dyrektora Sekretariatu Fatimskiego oo. Pallotynów w Zakopanem, potrzeba wynagrodzenia Matce Bożej zniewag, w tym związanych z brakiem szacunku dla dziewictwa i świadomości, czym jest ofiara dziewictwa, to wręcz łomotanie do sumień toczonych rakiem relatywizmu. 'Wynagradzajmy za znieważanie Matki Bożej. Z ks. dr. Krzysztofem Czaplą, dyrektorem Sekretariatu Fatimskiego w Zakopanem, rozmawia Beata Falkowska', "Nasz Dziennik", 4. grudnia, 2013

Ojcowie pallotyni, tak samo jak świętej pamięci ks. Mirosław Drozdek, dają innym przykład mężnego stawiania na ostrzu noża problemów zasadniczych, a mimo tego lękliwie omijanych szerokim łukiem. Często ze strachu przed utratą wiernych. Nic bardziej błędnego. Już w felietonie z 13. listopada 2009 podzieliłem się ze słuchaczami Radia Maryja przekonaniem lekarza epidemiologa, że „młodzi ludzie coraz wyżej cenią zachowanie i ofiarowanie przyszłemu małżonkowi lub przyszłej małżonce nieodnawialnej wartości jaką jest dziewictwo”.

Argumentów jest bez liku, od religijnych, oferujących wspólny mianownik dla dialogu wyznawców religii abrahamowych, po praktycznie przydatne w realiach konkurencji o lepsze życie, także nieobojętne na przyrodzone człowiekowi dążenie do przyjemności, czyli hedonetropizm. Niech prezentem na dzień Św. Mikołaja 2013, stanie się zapowiedź wydarzenia, które - jak Bog pozwoli - odbędzie się u progu wakacji letnich, po zakończeniu bieżącego roku szkolnego, pod nazwą: „MARSZ DZIEWIC NA GÓRĘ ŚLĘŻĘ”.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

MARCH OF VIRGINS UP TO THE MOUNT SLEZA MARSZ DZIEWIC NA GÓRĘ ŚLĘŻĘ POCHOD PANICŮ A PANEN NA HORU SLEZU MARSCH DER JUNGFRAUEN ZUM DEN BERG SLEZA
MARSZ DZIEWIC NA GÓRĘ ŚLĘŻĘ
MARCH OF VIRGINS UP TO THE MOUNT SLEZA
POCHOD PANEN NA HORU SLEZU
MARSCH DER JUNGFRAUEN ZUM DEN BERG SLEZA



Felieton w Radio Maryja, 13 grudnia 2013

Szczęść Boże!

Adwent w rodzinie oczekującej dziecka szczególnie sprzyja refleksjom nad posłuszeństwem woli Bożej. Przebieg ciąży, porodu, połogu bywa częstym tematem rozważań i trosk uzasadnionych skutkami rządów ludzi bez sumienia. Sięgając myślą w przyszłość, też trudno o przesadny optymizm odnośnie losu zgotowanego młodemu pokoleniu.

Mimo wszystko  macierzyństwo i ojcostwo od pierwszej chwili zdania sobie z niego sprawy jest powodem radosnego entuzjazmu i źródłem niezwykłej siły, z którą matka i ojciec walczą o dobro swojego potomstwa. Instynkt macierzyński, który tak podziwiamy wśród zwierząt, jest przykładem prawa naturalnego o zasięgu uniwersalnym. Wola Boża objawiona w  tablicach Dekalogu, księgach Ewangelii i nauczaniu Kościoła, a także w żelaznych prawach natury to jedyny imperatyw, któremu wolny człowiek powie: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Jakieś dziwaczne reguły sprzeczne z wolą Bożą to nic innego jak wymysły  paranoików z urojeniami boskości. Na szczęście, ludzie są posłuszni tyranom nie dłużej niż stracą cierpliwość i tym sposobem każda dyktatura ląduje na śmietniku historii. Jednak warunkiem odrodzenia jest przekazanie w rodzinach tych wartości, które korzystnie uformują dusze i ciała młodych osób, grup rówieśniczych i całej nowej generacji.

Lina skręcona z trzech włokien: włókno moralne, psychologiczne i fizyczne. Im ciaśniej skręcona, tym bardziej wytrzymała.Integralność zachowa cię przy życiu na zawsze
Integralność zachowa cię przy życiu na zawsze.

Wartości formują duszę i ciało
Wartości formują duszę i ciało

Kultura życia i miłości czyni globalizację prawdziwie postępową. Kultura śmierci i nienawiści, oszukańczo prezentowana jako postępowa, w istocie wprowadza nas w zacofane wieki  trzeciego tysiąclecia.
Kultura życia i miłości czyni globalizację prawdziwie postępową. Kultura śmierci i nienawiści, oszukańczo prezentowana jako postępowa, w istocie wprowadza nas w zacofane wieki  trzeciego tysiąclecia.



Naturalnym zadaniem każdej pary małżeńskiej jest doprowadzić wszystkie dzieci do zawarcia ślubu w takiej kondycji moralnej, psychologicznej i fizycznej, aby ów ślub okazał się trwały i owocny. Wprawdzie ogromna większość złożonych ślubów ma na celu sukces prokreacyjny, ale wychowanie nie może wykluczać innych powołań, skoro ślubowania kapłańskie czy zakonne składane są także nie wcześniej niż po osiągnięciu dojrzałości.

socjalizacja -  poszukiwanie pary -  zaloty -  małżenstwo -  ochrona  w dzieciństwie – wspomaganie  w okresie pokwitania -  przewodnictwo w okresie dojrzewania – pomoc młodym dorosłym  -  ich rodzicielstwo - wiek przyzwolenia – wiek dojrzałosci - wiek wspołzycia zgodnie z celem – ofiarowanie dziewictwa – dziewictwo zrabowane lub skradzione przed ślubem - - DZIEWICTWO MA ZNACZENIE

socjalizacja -  poszukiwanie pary -  zaloty -  małżenstwo -  ochrona  w dzieciństwie – wspomaganie  w okresie pokwitania -  przewodnictwo w okresie dojrzewania – pomoc młodym dorosłym  -  ich rodzicielstwo - wiek przyzwolenia – wiek dojrzałosci - wiek wspołzycia zgodnie z celem – ofiarowanie dziewictwa – dziewictwo zrabowane lub skradzione przed ślubem - DZIEWICTWO MA ZNACZENIE

Przyjmując 20 lat za wiek osiągnięcia dojrzałości, na co składa się szereg przesłanek z medycznymi na czele, należy zauważyć, że dopiero wtedy młoda osoba wychodzi z okresu dojrzewania, w którym potrzebny jest silny przewodnik i wchodzi w okres wczesnej dorosłości, wymagający przyjaznej pomocy. Już nie pełna ochrona, jak w okresie dzieciństwa, ani wspomaganie potrzebne w okresie pokwitania, ale pomoc w założeniu własnej rodziny należy się młodym dorosłym. Wtedy jest już zwykle za późno na korygowanie błędów socjalizacji i prostowanie dróg poszukiwania pary.

Osiągnięcie dojrzałości otwiera czas zalotów, taniec godowy młodych kobiet i mężczyzn, kończący się wyborem najbardziej atrakcyjnej - spośród osiągalnych - kandydatury na wspólne życie w parze małżeńskiej, dopóki śmierć ją nie rozdzieli. Przyjazna pomoc okazywana młodym dorosłym miotanym namiętnościami w okresie zalotów nieraz wymaga odwagi wygłoszenia rodzicielskiej opinii o perspektywach takiego czy innego wyboru. Szanując prawo dorosłego już potomka do własnego zdania i pełnej odpowiedzialności za własne decyzje, nie możemy zapominać, że miłość namiętna, która zgodnie z naturą prowadzi kobietę i mężczyznę do ołtarza, trwa zwykle około 2 lat, a potem musi być zastąpiona trwałą miłością małżeńską, mniej namiętną i zaślepiającą niż ta, która postawiła parę na ślubnym kobiercu. Jak wiadomo miłość namiętna zazwyczaj jest ślepa, nie pozwala dostrzec wad kandydatki czy kandydata do małżeństwa na całe życie, a co dopiero wad obiektu intensywnego acz przelotnego zadurzenia. Wad, które wszyscy wokół dostrzegają, i przed nimi ostrzegają życzliwie. Wybudzić się z miłosnego zadurzenia, to jak z pięknego snu przejść do okropieństw jawy. Medycyna całkiem nieźle już sobie radzi z opisem skomplikowanej neurochemii zakochanego mózgu, więc bez ryzyka popełnienia poważnego błędu można mówić o wewnątrzpochodnych narkotykach, które odbierają rozsądek odurzonej nimi osobie. Dochodzi do zachowań zupełnie bezsensownych, szkodliwych, nieraz nieodwracalnych. Podobnych do jazdy po zatruciu mózgu alkoholem lub narkotykami, często kończącej się kalectwem, śmiercią odurzonego nimi kierowcy i innych osób poszkodowanych. Tak samo jest z nagłymi atakami żądzy, przez pomyłkę nazywanymi miłosnym zauroczeniem, przez tych którzy idąc za porywem serca, bezwiednie poddają się dyktaturze zgoła innych narządów.

Ludzkie to? Ludzkie, jak najbardziej. Czy godne pochwały? Trudno za godne pochwały uznać bezmyślne czyny Homo sapiens, Człowieka myślącego, który wprawdzie z samej swojej ludzkiej natury popełnia wspomniane błędy, ale z ich fatalnych skutków musi – właśnie jako człowiek myślący - wyciągać wnioski zapobiegające powtórzeniu błędów w życiu własnym i innych ludzi. Na czymże opiera się cała prewencja, jeśli nie na wykorzystywaniu dawnych błędów celem zapobiegania nowym? Człowiek może pobłądzić, ale za powtarzanie błędów człowieka trzeba winić szatana.  Errare humanum est, perseverare autem diabolicum. Do jawnie diabelskich pomysłów należy zaliczyć udzielanie zbyt młodym ludziom przywilejów ludzi dorosłych, bez  wzmianki o obowiązkach, które w związku z wiekiem uprzywilejowanych mimo woli i tak spadną na rodziców. Dojrzały do odpowiedzialnego rodzicielstwa człowiek osiąga zdolność do współżycia zgodnie z naturalnym celem dopiero po zawarciu małżeństwa, co łączy się ze wzajemnym ofiarowaniem daru dziewictwa. Tymczasem ustalony prawnie minimalny wiek, od którego osoba jest uznana za zdolną do wyrażenia zgody na czynności seksualne, łącznie z obcowaniem płciowym, przypada już na czas dzieciństwa, według Konwencji o Prawach Dziecka kończący się dopiero w 18 r.ż. Czyli maniak opętany seksem może za przyzwoleniem prawa dowolnie skrzywdzić nasze bezbronne dziecko, obrabować z dziewictwa, zarazić śmiercionośnymi zarazkami, pozbawić płodności, wpędzić w chorobę psychiczną, pozbawić szans w konkurencji o lepsze życie. Samoobrona młodych ludzi przed atakami szatana wymaga mądrego wsparcia.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 20 grudnia 2013

Szczęść Boże!

Sianeczko pod śnieżnobiałym obrusem, dodatkowe nakrycie na znak gościnności i świeca Caritas z pomocą potrzebującym, staropolskie kolędy, w których twardy żłóbek, pastuszkowie i królowie pozwalają odnowić emocje z dzieciństwa. To piękne i wzruszające, a także wartościowe z uwagi na rolę pielęgnowania tradycji w umacnianiu religijności, familijnych więzi i patrotyzmu w  gronie rodziny wokół choinki. Atmosfera Świąt Bożego Narodzenia często bywa ostatnim pełgającym  płomyczkim przyciągającym ludzi do ich rodzinnego gniazda, a także ostatnią wątłą niteczką, na której jest zawieszona pamięć o wartościach wyniesionych z domu.

Poza skutkami nieumiarkowania przy stole wigilijnym, w czasie Boże Narodzenia zwykle bywa niewiele powodów do stresu, chyba że po wyjściu kolędników trzeba objaśnić dziecku wygląd poszczególnych postaci wędrownej trupy i wytłumaczyć frazę „Królu Herodzie, krew kapie ci po brodzie.” Toteż traktujemy ten błogi czas jak seans terapeutyczny dla skołatanych nerwów. Cofając się w przeszłość dzieciństwa, chętnie przy tym idealizowanego,  wprost dziecinniejemy i przeznaczoną dla małych dzieci narrację wigilijnej nocy przyjmujemy jako jedyną opcję, jako skierowaną także do dorosłych, do nas samych.

Nie studząc ciepła, które ma nas rozgrzewać przez cały kolejny rok i nie psując radości dzieciom, warto po połoźeniu ich spać, a przed wyjściem na pasterkę, poświęcić  jakiś czas rozmowie, może dyskusji i to żywej dyskusji, która pozwoli zaleźć jasną odpowiedź na pytanie, można rzec zasadnicze: co się rodzi? Nie kto, bo to oczywiste, że rodzi się Druga Osoba Boska. Ale co się rodzi, co, jaka idea? Jaka idea przychodzi na świat wraz z narodzeniem Jezusa Chrystusa? Zakładając, że przy wspólnym stole zasiądzie mniej więcej reprezentatywny przekrój populacji, możemy liczyć się z opiniami dyskutantów, do których Dobra Nowina nawet nie dotarła, a jeśli dotarła przez jedno ucho, to przez drugie wyleciała, bez pozostawienia śladu w świadomości. Mogą też donośnie wybrzmieć opinie wprost zaczerpnięte z repertuaru propagandy antykatolickiej, która wylewa się chyba ze wszystkich kanałów. Kanałów telewizji naziemnej, pełniących tę sama rolę, co niesławne megafony uliczne i radiowęzly zakładowe z czasów poprzednich tatalitaryzmów. I takim sposobem zamiast dyskutować o pryncypiach, realizujemy scenariusz mistrzów propagandy, którym od pierwszych chwil kolejnego szturmu ideologicznego nic nie może wymknąć się spod kontroli. Nie po to urabia się opinię publiczną, aby głos ludu  brzmiał inaczej niż zapisano w scenariuszu. Czy to Kościól atakując, czy go zaciekle broniąc, zawsze wykonujemy przewidziane dla nas zadania, czyli tańczymy jak nam zagrają. Atakujących można zapytać czemu darzą tak wielkim zaufaniem łatwo rozpoznawalnych oszczerców wielokrotnie już przyłapanych na kłamstwie. Z kolei obrońcy Kościoła muszą sami sobie odpowiedzieć na zarzut braku zrozumienia własnej religii.

Być chrześcijaninem oznacza dążyc do idealu Mistrza, nawet w chwili ciężkiej próby nie plamić się przemocą i zapalczywością jak Szymon Piotr Apostoł, którego znanego z Ewangelii miecza Polska stała się depozytariuszem dzięki darowi papieża Jana XIII dla Mieszka I. Naśladować Chrystusa, to okazać miłosierdzie napastnikowi i starać się leczyć jego rany zadane przez innych chrześcijan, którzy chcą dobrze, ale nie są skuteczni, bo działając niejako odruchowo, realizują własne, czysto ludzkie pomysły na świat.

Polacy są zawsze gotowi stawać w obronie chrześcijaństwa.

Polacy są zawsze gotowi stawać w obronie chrześcijaństwa. Miecz Świętego Piotra czyni Polskę przedmurzem chrześcijaństwa.
Miecz Świętego Piotra czyni Polskę przedmurzem chrześcijaństwa.

Beato Angelico: Arresto di Gesù (bacio di Giuda, il taglio il lobo dell'orecchio del soldato Malco da parte di Simon Pietro), 1437-1446, Museo di San Marco, Firenze.The Sword of Saint Peter (Polish: Miecz świętego Piotra) was used by Simon Peter the Apostle in an attempt to prevent the arrest of Jesus. Peter cut off the earlobe of Malchus,  the servant of the Jewish High Priest, Caiaphas, at the time of Jesus' arrest in Gethsemane. Luke the Apostle, who himself was a medical doctor by profession, like no other Evangelist, recorded that Jesus touched the Malchus’ ear and healed him. Under extremely dramatic circumstances, Our Lord showed his mercy to Malchus and took care of his comparably minor injury, facing Himself the suffering of the Cross. Simon Peter was heroic but hotheaded defender of Our Saviour, typically human in his emotions, but finally proved to be as stable as the rock upon which Jesus built his church:  "Simon Peter knew great fear and doubt. He let his passions rule him instead of faith in God. (...) Peter was a fiercely loyal man.  Once he was filled with the Holy Spirit after Pentecost, Peter was a fearless missionary for Christ". (Jack Zavada: "Peter the Apostle - Member of Jesus' Inner Circle, Profile of Simon Peter the Apostle, Forgiven After Denying Christ)
Beato Angelico: Arresto di Gesù (bacio di Giuda, il taglio il lobo dell'orecchio del soldato Malco da parte di Simon Pietro), 1437-1446, Museo di San Marco, Firenze.The Sword of Saint Peter (Polish: Miecz świętego Piotra) was used by Simon Peter the Apostle in an attempt to prevent the arrest of Jesus. Peter cut off the earlobe of Malchus, the servant of the Jewish High Priest, Caiaphas, at the time of Jesus' arrest in Gethsemane. Luke the Apostle, who himself was a medical doctor by profession, like no other Evangelist, recorded that Jesus touched the Malchus’ ear and healed him. Under extremely dramatic circumstances, Our Lord showed his mercy to Malchus and took care of his comparably minor injury, facing Himself the suffering of the Cross. Simon Peter was heroic but hotheaded defender of Our Saviour, typically human in his emotions, but finally proved to be as stable as the rock upon which Jesus built his church: "Simon Peter knew great fear and doubt. He let his passions rule him instead of faith in God. (...) Peter was a fiercely loyal man. Once he was filled with the Holy Spirit after Pentecost, Peter was a fearless missionary for Christ". (Jack Zavada: "Peter the Apostle - Member of Jesus' Inner Circle, Profile of Simon Peter the Apostle, Forgiven After Denying Christ)
Beato Angelico: Arresto di Gesù (bacio di Giuda, il taglio il lobo dell'orecchio del soldato Malco da parte di Simon Pietro), 1437-1446, Museo di San Marco, Firenze, patrz: THE STRUGGLES FOR POLAND

A więc jaka idea narodziła się ubogiej stajence?

Ta idea, to idea bezwarunkowej miłości bliźniego, która zabłysła nad Betlejem w najczarniejszą z czarnych nocy Imperium Rzymskiego rządzonego przez potwornych sadystów i obłąkanych zboczeńców z dynastii julijsko-klaudyjskiej. Styl życia cesarzy Kaliguli, Klaudiusza i Nerona był wzorem dla wszystkich warstw społecznych Rzymu opartego o system niewolniczy, inspiracją okrucieństwa dla władców podbitych krain, jak choćby Herod dzieciobójca. Jakże rewolucyjna była tedy idea wyzwolenia duchowego niewolników, kobiet, pogardzanych narodów i zawodów,  którym Chrystus przynosił przekonanie, że w niczym nie ustępują uprzywilejowanym członkom społeczeństwa i domagał się szacunku dla każdego człowieka jako osoby ludzkiej, nie pozwalał bezbronnych traktować jak zwierzęta, półludzi, czy podludzi, skazywać ich na śmierć, cierpienie i poniżenie. Tej idei objawionej przez Dzieciątko Jezus nie zrozumie ani osioł, ani wół pochylający się nad żłóbkiem. Zrozumieli ją pastuszkowie, co czym prędzej przybiegli i mędrcy świata, monarchowie, trzej królowie, którzy chcieli widzieć Dziecię. Nie ma istotnego powodu, aby nie mogli jej pojąć ludzie dzisiaj zajmujący wszystkie szczeble drabiny społecznej, od najniższych po najwyższe, nawet spoza kręgu kultury chrześcijańskiej. Idea miłości bliźniego, którego trzeba kochać, jak siebie samego i tę miłość w praktyce okazywać, wyzwalająca człowieka spod praw dżungli, choć sprzeczna z naturą drapieżcy, potrafi jednak zmienić wilka w baranka, pozwolić mu zaakceptować łaskę, którą jest wiara i zrozumieć, że Chrystus przyszedł na świat, jako Zbawiciel każdego, nawet łotra, który dopiero w ostatniej chwili skorzystał z Bożego miłosierdzia. Oparte na miłości bliźniego pokojowe wyzwolenie od tysięcznych nieszczęść, które zawisły nad naszymi głowami, zależy także od tematu dyskusji w Boże Narodzenie. Po wyczerpaniu jak najbardziej tego wartych zachwytów nad barszczem i karpiem, czy innymi potrawami wigilijnego stołu, po rozpakowaniu prezentów, będzie sporo czasu, aby przejść do sedna sprawy, czego obok wielu innych łask Bożych serdecznie Państwu życzę.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 27 grudnia 2013

Szczęść Boże!

O ile noc Bożego Narodzenia wyzwala najlepsze z najlepszych aspekty człowieczeństwa, o tyle już po tygodniu wielu z nas staje przed prawdziwym wyzwaniem, jakim jest noc sylwestrowa. Nie każdemu udaje się przejść próbę powitania nowego roku w sposób zgodny z deklarowanymi wartościami. Jeśli są to wartości pogańskie, to nie ma sprawy. Pijaństwa na umór i dzikie orgie, po których pozostają prawdziwe pobojowiska z daleka cuchnące gnilnym rozkładem wszystkiego co dobre i normalne - dobrze znane z kart Quo Vadis Henryka Sienkiewicza - we wspólnej historii mieszkańców Pompejów znalazły swój finał w wybuchu Wezuwiusza. W losach poszczególnych osób również skończyły się kataklizmem, choć znacznie mniej spektakularnym, bo kto wtedy roztkliwiał się nad od zarania niszczonym życiem młodych ludzi płci obojga zmuszanych do wypełniania ról, które mogły by uchybić godności zwierząt.

Od starożytności do dnia dzisiejszego annały epidemiologii lekarskiej zapełniły się obserwacjami, które powinny stanowczo zniechęcać do zabawiania się na wzór pogan. A mimo to, rzekomy racjonalista, ten sam, który nieustannie powołuje się na naukowe podstawy swojego rozumienia rzeczywistości i upiera się, że są one sprzeczne z chrześcijańską duchowością, tenże samozwańczy racjonalista w ramach tzw. rekreacji pije, pali, wciąga, żuje i wstrzykuje sobie środki psychoaktywne, po prostu trucizny centralnego układu nerwowego. Płacąc za alkohol czy narkotyki, kupuje sobie odurzenie, poprawę nastroju, halucynacje i pijacką bądź narkomańską wizję świata. Znacznie wyższy rachunek za zatruwanie swojego mózgu wystawia innym ludziom: zabitym i rannym w wypadkach drogowych, własnej rodzinie, w tym dzieciom, nierzadko płodzonym po pijanemu.

Tu trzeba przypomnieć do niedawna często przywoływane w świecie medycyny określenie „dzieci nocy sylwestrowej”, będące specyficzną przestrogą przed podejmowaniem czynności, kóre mogą zakończyć się poczęciem dziecka w warunkach urągających godności rodziców, samego dziecka, a nadto jawnie sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. Już starożytni znali opłakany wpływ alkoholu na dziecko w łonie matki. Tę wiedzę w latach 40-tych XX wieku udało się lobbistom zakrzyczeć i zaprezentować jako przesąd, co jako żywo przypomina obecne zabiegi karteli narkotykowych na rzecz legalizacji narkotyków z marihuaną na czele. Wiedza naukowa na temat zagrożeń zdrowia ze strony środków psychoaktywnych, czy to alkoholu, czy substancji z listy i spoza listy narkotyków, jest w naszych czasach doskonale udokumentowana, ale uparcie nie przyjmowana do wiadomości. Do tego stopnia, że po środki odurzające sięga wiele kobiet oczekujących narodzin dziecka. To wprost niewyobrażalne, kiedy wiemy że taki alkohol etylowy łatwo pokonuje barierę łożyskową i jego stężenie we krwi dziecka rozwijającego się w łonie matki szybko osiąga matczyny poziom. Tyle że objawy zatrucia alkoholem kobiety ciężarnej dość łatwo ustępują, zaś rozmiar ryzyka ponoszonego przez nienarodzone dziecko jest przytłaczający. Alkoholowy zespół płodowy (FAS, ang. Fetal Alcohol Syndrome) może być następstwem spożycia nawet minimalnej ilości alkoholu przez ciężarną, Stąd każdy, ale to każdy, ma prawo i obowiązek energicznie zareagować na widok kobiety, która świadomie, bądź już będąc w stanie odurzenia, sprowadza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia swojego dziecka.

Skoro prawodawcy chcą karać za skarcenie dziecka klapsem, czy normalni ludzie mogą pozwolić na niszczenie mózgu dziecka w łonie matki?

Małżeństwa rozważne i troszczące się o zdrowie swoich dzieci oczywiście wiedzą, że sporo czasu upływa zanim para zorientuje się, że nowy członek rodziny jest już w drodze. Mniej znana jest wiedza o nie tak znowu wyjątkowych niespodziankach nieoczekiwanej owulacji. Medycyna dostarcza rodzinom wystarczających argumentów dla opowiedzenia się dla dobra dzieci za pełną abstynencją. Bez jakichkolwiek wyjątków. Żadne to bohaterstwo, ani poświęcenie, wyrwać się ze szponów pijackiej tradycji właśnie w noc sylwestrową. Z własnej, nieprzymuszonej woli na dobry początek nowego roku.

Tam, gdzie mowy nie ma o dbaniu o dobro innych, nawet własnych dzieci, pojawia się nadzieja na zachowania racjonalne podyktowane przynajmniej egoistycznym interesem. Nadzieja ta okazuje się płonna w świetle danych opisujących epidemie chorób wenerycznych, na czele z najgroźniejszą, czyli AIDS.

Pod rządami koalicji PO – PSL AIDS zaczyna zbierać coraz bardziej krwawe żniwo i to wśród najmłodszych. Według niedawnego komunikatu PAP udział osób w wieku od 15 do 24 lat, spośród tych, u których wykryto zakażenie wirusem wywołującym AIDS, w Polsce wynosi ok. 14%, jest wyższy od średniej dla krajów Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego (czyli Islandii i Norwegii), wynoszącej ponad 10% i stawia nas na szóstym miejscu wśród krajów o najwyższym odsetku zakażeń w tej grupie wiekowej w całym bloku.

Udział osób w wieku od 15 do 24 lat, u których wykryto  HIV, w Polsce wynosi ok. 14%, jest wyższy od średniej dla krajów UE i EOG, wynoszącej ponad 10%  i stawia Polskę na szóstym  miejscu wśród krajów  o najwyższym odsetku  zakażeń w tej grupie wiekowej w regionie. Skorygowany komunikat PAP z 27.11. 2013r.  ws dorocznego raportu WHO i  ECDC  'HIV/AIDS surveillance in Europe' za rok 2012, do którego Polska po raz kolejny nie  była w stanie dostarczyć danych umożliwiających zapobieganie AIDS.
Skorygowany komunikat PAP z 27.11. 2013r.  ws dorocznego raportu WHO i  ECDC  'HIV/AIDS surveillance in Europe' za rok 2012, do którego Polska po raz kolejny nie  była w stanie dostarczyć danych umożliwiających zapobieganie AIDS

Według danych Państwowego Zakładu Higieny, w latach od 2000 do 2011 szacowana roczna liczba nowo wykrytych homoseksualistów zakażonych wirusem wywołujacym AIDS w całej Polsce wzrosła czternastokrotnie, a w samym woj. mazowieckim włącznie z Warszawą aż czterdziestokrotnie.

Nowo wykryci homoseksualiści zakażeni wirusem wywołującym AIDS, Polska, 2000 - 2011

Nowo wykryci homoseksualiści zakażeni wirusem wywołującym AIDS, Polska, 2000 - 2011W latach 2000 - 2011 szacowana roczna liczba nowo wykrytych homoseksualistów zakażonych wirusem wywolujacym AIDS wzrosla 14-krotnie z 2,5 na milion ludnosci w 2000r. do 33,8 na milion ludnosci w 2011r. (w samym woj. mazowieckim włącznie z Warszawą odpowiednio z 2,2 do 88,8, wzrost czterdziestokrotny). W tym samym okresie gwałtownie wzrosła  różnica pomiedzy szacowaną najbardziej prawdopodobną rzeczywistą liczbą przypadków a liczbą przypadków zarejestrowanych i zgloszonych zgodnie z zasadami epidemiologii lekarskiej. Na podstawie: Rosinska M, Janiec J, Niedźwiedzka-Stadnik M. Increase of new HIV diagnoses among men who have sex with men in Poland, 2000 to 2011. Euro Surveill. 2013;18(48):pii=20642. Date of submission: 19 December 2012 "Brak wiedzy na temat dróg szerzenia się HIV w Polsce pozostawia bez przekonującej odpowiedzi pytanie o przyczynę wzrostu liczby zakażeń HIV w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu i ogranicza możliwość odpowiedniego ukierunkowania działań profilaktycznych HIV w naszym kraju" M Rosińska, M Niedźwiedzka, Zakład Epidemiologii PZH
W latach 2000 - 2011 szacowana roczna liczba nowo wykrytych homoseksualistów zakażonych wirusem wywolujacym AIDS wzrosla 14-krotnie z 2,5 na milion ludnosci w 2000r. do 33,8 na milion ludnosci w 2011r. (w samym woj. mazowieckim włącznie z Warszawą odpowiednio z 2,2 do 88,8, wzrost czterdziestokrotny). W tym samym okresie gwałtownie wzrosła  różnica pomiedzy szacowaną najbardziej prawdopodobną rzeczywistą liczbą przypadków a liczbą przypadków zarejestrowanych i zgloszonych zgodnie z zasadami epidemiologii lekarskiej. Na podstawie: Rosinska M, Janiec J, Niedźwiedzka-Stadnik M. Increase of new HIV diagnoses among men who have sex with men in Poland, 2000 to 2011. Euro Surveill. 2013;18(48):pii=20642. Date of submission: 19 December 2012
"Brak wiedzy na temat dróg szerzenia się HIV w Polsce pozostawia bez przekonującej odpowiedzi pytanie o przyczynę wzrostu liczby zakażeń HIV w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu i ogranicza możliwość odpowiedniego ukierunkowania działań profilaktycznych HIV w naszym kraju" M Rosińska, M Niedźwiedzka, Zakład Epidemiologii PZH

Popierając wojujących homoseksualistów, którzy mają za nic zdrowie swoje i innych ludzi, rząd Tuska i Piechocińskiego stwarza warunki do gwałtownego rozwoju epidemii AIDS. Znaczna część zakażonych nie zamyka się w swoim środowisku, a korzystając z każdej nadarzającej się okazji przenosi zarazę na niczego nie spodziewające się osoby nie mające nic wspólnego z homoseksualizmem. Sylwestrowa przygoda może mieć bardzo żałosny finał. Życzę więc Państwu rozsądku w Sylwestra i przez cały nadchodzący rok.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


dr Zbigniew Hałat Felietony w Radio Maryja 2005 -2016 halat.pl
dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna, felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005.
Rok:
 
2005 2006 2007 2008 2009 2010
 2011 2012 2013 2014 2015 2016



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL

DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
http://halat.pl/spis.html
tel. kom. / mobile: +48 536 608 999