dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna
Felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005
2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015 2016

Rok 2014


Felieton w Radio Maryja, 3 stycznia 2014

Szczęść Boże!

Od 1 stycznia 2014r. liczne zastępy młodzieży całego świata urodzonej już w trzecim tysiącleciu, czyli 1 stycznia 2001r. i później, po raz pierwszy zaczęły wchodzić w ten przełomowy wiek, w którym przestają być dziećmi, a stają się nastolatkami, z angielskiego – teenagers. Akurat angielski prezycyjnie wyznacza uśrednione granice wiekowe od początków pokwitania do końca dorastania, czyli od 13 do 19 r. ż. Od świadomości i determinacji ludzi dobrej woli zależy, czy nastolatki trzeciego tysiąclecia dotrą do dorosłości całe, zdrowe i gotowe do małżeństwa cieszącego się sukcesem.

Kiedy przed czterdziestu laty zaczynałem swoją przygodę z epidemiologią lekarską, to stadium rozwoju człowieka opatrywano nazwą złotego wieku, takiego, w którym najrzadziej dochodzi do zgonów. Nastolatki mają już za sobą zagrożenia okresu dzieciństwa, niebywale wysokie w niemowlęctwie, a w przeważającej części nie doświadczają jeszcze następstw współżycia seksualnego.

Oczywiście w wielu częściach świata panował i panuje nadal zakorzeniony w biologicznych pierwocinach człowieczeństwa zwyczaj wydawania córek za mąż jak tylko osiągną wiek, w którym mogą zostać matkami. Same będąc jeszcze dziećmi, którym od pierwszej miesiączki potrzeba jeszcze wielu lat niezakłóconego rozwoju do zakończenia dojrzewania zanim staną się gotowe do macierzyństwa, dorastające dziewczynki przechodzą spod władzy ojca pod władzę męża. I do tego jeszcze muszą mieć posag. Mężowi powinny być bezwzględnie posłuszne, rodzić dzieci, prowadzić nienagannie dom, znosić wszystko bez szemrania, bo inaczej bezceremonialnie zostaną wystawione za próg, zachowując tylko to co mają na sobie. O jakimś wykształceniu mowy nie ma, analfabetka jest bardziej pożądaną kandydatką na żonę – niewolnicę niż dziewczynka umiejąca czytać, pisać i liczyć. Dyskwalifikuje taką już sam fakt, że chodziła do szkoły, gdyż po drodze i w obcym towarzystwie mogła stracić niewinność. A niewinność to podstawowy warunek, który musi spełniać narzeczona. Nie jest nim czystość, roztropność, czy dziewictwo, ale właśnie niewinność, stąd popyt na dziecięce panny młode. Mało kto użali się nad dzieckiem, na które przedwcześnie nakłada się obowiązki małżeńskie, co prowadzi do utraty zdrowia w wyniku współżycia, ciąży, porodu i połogu młodocianych matek. Niewielu współczuje kobietom, które jako wdowy czy porzucone żony jedyne źródło utrzymania znajdują w prostytucji, bowiem czas przeznaczony na uzyskanie wykształcenia umożliwiającego znalezienie jakiejkolwiek pracy, spędziły nie jako uczennice a żony i matki.

Na tym tle warto dostrzec wartość rewolucji obyczajowej, jaką przyniosło nauczanie Chrystusa, o tym, że każdy człowiek jest dzieckiem Bożym kochanym tak samo jak każde inne, a obdarzonym przy tym wolną wolą. Dzieje licznych świętych dziewic dowodzą, że wola młodziutkich dziewcząt nie mogła być złamana nawet przez męczeńską śmierć. Przykazanie Chrystusowe o miłości bliźniego niesie za sobą pełne wyzwolenie kobiet i stuprocentową równość obu płci. Tym samym narusza interesy mężczyzn trzymających władzę.

Patriarchalna wizja roli kobiety jednak przetrwała od pradziejów do dnia dzisiejszego, a w związku z rekordową liczbą ludności świata, zbiera obecnie bezprecensowe żniwo mierzone liczbami kobiet zmarłych w związku z ciążą, porodem i połogiem oraz współczynnikiem dzietności nastolatek od 15 do 19 r. ż. Wyraża się również w różnicy pomiędzy odsetkiem mężczyzn i kobiet, którym do 25 roku życia udało się osiągnąć przynajmniej średnie wyształcenie, a także w różnicy pomiędzy odsetkiem mężczyzn i kobiet, którym po 15. r. ż. poszczęściło się na rynku pracy. Do tego udziałem kobiet wśród parlamentarzystów. Według Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP - United Nations Development Programme) wszystkie z pięciu wyżej wymienionych składników oceny równouprawnienia składają się na jeden wskaźnik (braku) równouprawnienia obu płci, czyli Gender Inequality Index.

Dla osób zajmujących się szeroko pojętą epidemiologią, a w szczególności epidemiologią lekarską, zawodowo a nie przygodnie, angielski termin „gender” (czytaj: dżender), od czasu włączenia go do Raportu o Rozwoju Cywilizacyjnym (ang. HDR - Human Development Report) w połowie lat 90. XX wieku nie kojarzy się z niczym innym jak właśnie z wynikającą z płci rolą społeczną człowieka naznaczonego od chwili poczęcia płcią męską albo płcią żeńską trwale i niezmiennie. Stąd też troska, aby harmonijna współzależność obydwu uzupełniających się ról każdej z dwóch płci była źródłem zdrowia, szczęścia i dobrobytu na poziomie indywidualnym, rodzinnym i narodowym. Aby nie dochodziło do jakiejkolwiek eksploatacji dzieci płci żeńskiej, dorastających dziewcząt i dorosłych kobiet ze strony mężczyzn wykorzystujących swoją przewagę finansową, a nieraz posuwających się wprost do przemocy fizycznej. Aby nastolatki miały czas spokojnie skorzystać z możliwości kształcenia, dorosnąć do roli szczęśliwych żon, matek i aktywnych uczestniczek życia publicznego. Aby ojcowie i bracia dzieci płci żeńskiej, dorastających dziewcząt i dorosłych niezamężnych kobiet potrafili wykazać się odważnym męstwem i bez wahania stawać w obronie swoich córek lub sióstr przed atakiem maniaków seksualnych. I aby zagrożone nieodwracalnym nieraz nieszczęściem ich córki i siostry wiedziały, że zawsze mogą liczyć na pomoc i wsparcie ze strony męskiej części własnej rodziny. A także chłopców i mężczyzn z grupy rówieśniczej, o ile ta jest tego warta, by do niej należeć, a nie jest łowiskiem maniaków szukających cielesnych uciech za darmo dla samych siebie, a na koszt naiwnych panienek, grupy nieraz podstępnie organizowanej i zarządzanej przez handlarzy narkotyków i żywym towarem.

Jak wynika z Raportu o Rozwoju Cywilizacyjnym 2013, przedstawiającym dane za rok 2011, wskaźnik równouprawnienia obu płci stawia nasz kraj na pozycji 24. wśród 121 państw świata, o 15 miejsc wyżej niż by to wynikało z zajmowanej przez Polskę 39. pozycji w rozwoju cywilizacyjnym. Według ONZ gorszym niż Polska równoprawnieniem obu płci charakteryzują się m.in. takie państwa, jak USA, Izrael, Luksemburg i Wielka Brytania. Może zrobią z tym porządek dżenderyści szalejący po Polsce.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 10 stycznia 2014

Szczęść Boże!

Ideologia gender stała się ważnym tematem debaty w naszym kraju. Wierni Kościoła rzymskokatolickiego, patrioci innych wyznań i wszyscy ludzie dobrej woli, po ostatniej niedzieli 2013r. umocnili swoje przekonanie co do kluczowej roli kościoła jako gwaranta trwałości Ojczyzny wszystkich Polaków. Sam tytuł listu pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce „ATAK IDEOLOGII GENDER” musi trwale zaistnieć w świadomości publicznej, przebić się poprzez gęste zasłony dymne jedna po drugiej wypuszczane już nie tylko po to, abyśmy nad Polską nie widzieli nieba - jak tego chcieli starzy marksiści - ale abyśmy nawet nie dostrzegli po czym stąpamy, co znakomicie ułatwi osiągnięcie celów następcom Różańskiego, Baumana i Szechtera. Po omacku na pewno wdepniemy w kupy z zarazkami czerwonki, które neomarksiści sadzą na nasz trawnik. Czerwona zaraza w szczególności zagraża młodzieży. Bunt okresu dorastania łatwo przekuć w zapał rewolucyjny będący marzeniem najbardziej okrutnych tyranów. Marzeniem, które spełniło się w życiu Robespierre'a, Lenina, Hitlera i Stalina, zmieniło zmanipulowanych młodych rewolucjonistów w odartych z człowieczeństwa katów poprzedzających pokoleń.

Wychodząc poza nasz maleńki półwysep zwany Europą, warto sięgnąć do doświadczeń Chińczyków skonfrontowanych w latach 1966 - 68 z rewolucją kulturalną, której siłą byli hunwejbini. Wyobraźmy sobie, że pędzimy w miarę spokojne życie, aż tu nagle na nasze podwórko zajeżdża rozwrzeszczany oddział Czerwonej Gwardii, wali do drzwi, wdziera się siłą, poniża domowników, demoluje mieszkanie, a na odjezdnem zabiera ze sobą nasze dorastające córki i synów, którym nagle spodobała się rewolucyjna ideologia, obracająca wniwecz całe wychowanie ku dobru. Jesteśmy zdruzgotani, ale żyjemy. Bliscy nam sąsiedzi stawiali opór i zginęli z rąk naszych własnych dzieci, które recytowały z Czerwonej Książeczki. co następuje: „Przewodniczący Mao nakreślił naszą przyszłość jako zbrojnej rewolucyjnej organizacji młodzieżowej legalnej w ramach dyktatury proletariatu. Więc jeśli przewodniczący Mao jest naszym głównodowodzący, a my jesteśmy jego czerwonymi żołnierzami, kto nas może powstrzymać? Naprzód zrobimy Chiny czerwone od wewątrz, potem pomożemy ludowi pracującemu innych krajów zrobić czerwonym cały świat. ...A potem cały wszechświat”. Hunwejbini nie zdążyli wyzwolić wszechświata, bo po wykonaniu brudnej roboty sami zostali wymordowani, dzieląc los od 40 do 70 milionów ofiar największego ludobójcy nowoczesnej historii, czyli towarzysza Mao Tse Tunga.

No i jaka z tego nauka na dzisiaj dla nas? Chiny daleko, w przeszłości komuniści popełniali tam zbrodnie, ale dzisiaj zapewniają ludziom dobrobyt i czynią z Państwa Środka światowe mocarstwo pod każdym względem. Podobnie inne mocarstwo, tym razem zza miedzy - Niemcy. Pokolenia ślepo wykonujące ludobójcze rozkazy nie poszły za przykładem swojego fuehrera, przeżyły nieudane próby denazyfikacji i przekazały pałeczkę młodym wychowywanym na europejskich hunwejbinów przez Zielonych pod komendą czerwonego Cohn-Bendita, który w 1968r. zeznał w sądzie, że nazywa się także Kuron-Modzelewski.

Po chrześcijańsku potępiając grzech a równocześnie kochając sprawcę grzechu, musimy współczuć manipulatorom, że wzięli na swoje sumienie odpowiedzialność za tak straszne zbrodnie, jeszcze bardziej współczuć manipulowanym, że dają się bezmyślnie spychać do moralnej przepaści, a najbardziej powinniśmy współczuć niewinnym ofiarom nieludzkich systemów, czyli samym sobie i osobom od nas zależnym. W pełni przekonani, że prawda nas wyzwoli, prawda o tym, że jesteśmy grzeszni, robimy rachunek sumienia, którego w obliczu ataku totalitarnych ideologii nie zdążyli zrobić ani Chińczycy, ani Niemcy i znajdujemy wyzwalającą prawdę, że jesteśmy grzeszni, bo obojętnie podchodzimy do ataku ideologii gender, bo czekamy aż sprawa sama się rozwiąże, że ktoś ją załatwi za nas.

Tak bezczynnie wyczekując happy-end'u, będziemy z roku na rok coraz szerzej otwierać oczy ze zdumienia, przerażenia, aż wreszcie z koszmarnego strachu, że wychowane za naszym cichym przyzwoleniem na rewolucyjnych wzorach, podobnie jak członkowie hitlerjugend, komsomolcy czy hunwejbini, nasze własne dzieci mogą podpisać zgodę na uśmiercenie nas w ramach nakazanej europejskim prawem eutanazji osób zbędnych i męczących otoczenie swoją nieprzydatnością.

Już gimnazjalistów „Standardy edukacji seksualnej w Europie” uczą, że aby pozbyć się niechcianych ludzi wystarczy łyknąć raz po raz tabletkę wczesnoporonną, czy pójść na zabieg przywrócenia okresu. A wobec przyuczania do przygodnych kontaktów seksualnych już od przedszkola, powodów do wydawania wyroków śmierci na własne dzieci absolwenci kursu ideologii gender znajdą bez liku, co ułatwi im podjąć po tej samej linii decyzje w stosunku do własnych rodziców. Też tych, którym wydaje się, że atak ideologii gender to wymysł, a dziecko przed urodzeniem to nie człowiek. Strach się bać chorób i starości. Aby nie przegrać ostatniego starcia, najwyższy czas poprosić samą młodzież o odparcie ataku ideologii gender i w żadnym razie nie ograniczać się do własnego podwórka. Wielkie pole do popisu w całej Europie ma przed sobą Młodzież Wszechpolska kultywująca antytotalitarną chwałę Żołnierzy Wyklętych.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 17 stycznia 2014

Szczęść Boże!

Traktując Polskę jak państwo wasalne czy protektorat, a Polaków jak ubezwłasnowolnionych, pod koniec dziesiątego roku włączenia naszego kraju do Unii Europejskiej, trzymający w tym bloku realną władzę Niemcy pełną parą realizują na zdobytym terytorium politykę wyniszczenia.

Angela Merkel i jej rząd, którzy są promotorami kazirodczej pedofilii chcą uczyć masturbacji niemowlęta, dzieci raczkujące i przedszkolne w całej Europie. Ale tylko w Polsce wyprodukowane w Niemczech „Standardy edukacji seksualnej w Europie” są wprowadzane tak niezwykle podstępnie, z zastosowaniem brutalnego szantażu finansowego. Stopniowo wychodzi na jaw, że pozorne błędy w zakresie organizacji sieci żłobków, przedszkoli i szkół były działaniami zamierzonymi, przygotowującymi grunt pod zaplanowane kolejne kroki dyktatury. Rząd zmierza do tego, aby możliwość oddania dziecka do przedszkola mieli tylko ci rodzice, którzy bez szemrania godzą się na niehumanitarne traktowanie  własnych dzieci, narażonych na bezpośrednie i całożyciowe skutki szkodliwego eksperymentu wykoncypowanego przez maniaków seksualnych. Rodzicom, którzy odmówią zgody na przysposabianie swoich maleństw do przedwczesnej inicjacji i rozwiązłości seksualnej, pozostaje zrezygnować z pracy i być z dzieckiem w domu, albo dokładać do potwornych trudności życiowych w Polsce Tuska jeszcze wożenie dziecka nocą lub bladym świtem na drugi koniec miasta. Tego rodzaju szantaż prowadzący w istocie do tworzenia nowych zastępów ofiar totalitaryzmu przywodzi w Polsce na myśl jak najgorsze skojarzenia z losem dzieci Zamojszczyzny z jednej strony, a z drugiej - z pseudonaukowymi eksperymentami doktora Mengele w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Sadystyczna ingerencja w fizyczność i psychikę ofiar niemieckich eksperymentów na ludziach, powraca w megaskali w formie nieludzkiego ataku na wartości, które formują duszę i ciało człowieka.

Niedawno Telewizja TRWAM przypomniała postać austriackiego męczennika, który z przyczyn religijnych odmówił wstąpienia do wehrmachtu, dzięki czemu nie uczestniczył w ludobójstwie pod wodzą Hitlera, bezkrytycznie popieranego przez niemal wszystkich Niemców i Austriaków oraz wielu innych Europejczyków z wyjątkiem Polaków, Żydów, Czechów i paru innych nacji.

Franz Jaegerstaetter, 36-letni wzorowy mąż, ojciec trzech maleńkich córeczek, został oskarżony o sabotowanie wysiłku obronnego III Rzeszy i zgilotynowany 9 sierpnia 1943. Rok wcześniej w tym samym dniu Niemcy zagazowali w Auschwitz św. Teresę Benedyktę od Krzyża, czyli Edytę Stein. Dorobek filozoficzny tej świętej rzymskokatolickiej zakonnicy, karmelitanki bosej, wyrosłej z buntowniczej żydowskiej dziewczyny wychowanej w Wrocławiu pod panowaniem pruskim, jest dobrze znany i szanowany. Męczeństwo Austriaka, który z pobudek religijnych nie chciał uczestniczyć w zbrodniach wermachtu, również zawiera stale aktualne przesłanie spotęgowane przez wspólny dies natalis obydwojga wyniesionych na ołtarze. Jakże ważne są słowa, które beatyfikowany przez Benedykta XVI w 2007r. bł. Franz Jaegerstaetter napisał w dniu męczeństwa: "Jeżeli muszę pisać ... z rękoma w kajdanach, uważam, że tak jest o wiele lepiej, niż gdyby moja wola była w kajdanach . Ani więzienie, ani kajdany, ani wyrok śmierci nie mogą obrabować człowieka z wiary i jego wolnej woli. Bóg daje  dużo siły, tak, że jest możliwe, aby znieść wszelkie cierpienia .... Ludzi martwią  obowiązki sumienia dotyczące mojej żony i dzieci. Ale nie mogę uwierzyć, że tylko dlatego, że ktoś ma żonę i dzieci, człowiekowi wolno obrażać Boga".

Ledwie minęła siedemdziesiąta rocznica  męczeństwa  Franza Jaegerstaettera, a  już w Niemczech pojawił się kolejny chrześcijanin, który nie chce podporządkować się antyludzkim przejawom totalitaryzmu. Pan  Gabriel Staengle, nauczyciel ze szkoły średniej w małym miasteczku Nagold (Christiane-Herzog-Realschule Nagold) na południu Niemiec,  28 listopada 2013r. rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją do parlamentu krajowego Badenii-Wirtembergii w sprawie planu dydaktycznego na rok 2015, w którym rządząca landem zielono-czerwona koalicja Zieloni-SPD zamieściła treści propagujące homoseksualizm. W 150 rocznicę powstania największa partia Niemiec, Niemiecka Partia Socjaldemokratyczna, partia ikony gazociągu północnego - Schroedera, towarzysza  Leszka Millera, została publicznie oskarżona o indoktrynację ideologiczną. Petycja nosi tytuł „Przyszłość - Odpowiedzialność - Nauka: Nie dla Programu Edukacji 2015 w ramach ideologii tęczy” i na dzień 16 stycznia do godz. 20.00 uzyskała poparcie z obszaru całych Niemiec od 147  055 osób,  a w samej Badenii-Wirtembergii - od 67 565 osób. Zasłużony wychowawca młodzieży, wyróżniany za rządów CDU nagrodami za osiągnięcia w zakresie zapobiegania zachowaniom rujnującym życie, pan Gabriel Staengle w pierwszym punkcie uzasadnienia swojej petycji napisał co następuje:
„Grupy homoseksualne, transseksualne [itp.] promują temat różnych praktyk seksualnych w szkole jako nową normalność i tym samym są w ostrym przeciwieństwie do poprzedniej edukacji zdrowotnej. W "uzasadnieniu zasad przewodnich [Programu Edukacji 2015]" zupełnie brakuje refleksji etycznej nad negatywnymi skutkami ubocznymi stylu życia homoseksualistów, transseksualistów [i im podobnych], takimi, jak wyższe ryzyko samobójstw wśród homoseksualnej młodzieży, jak zwiększona skłonność do alkoholu i narkotyków, jak uderzająco wysoki wskaźnik zakażeń wirusem HIV u homoseksualnych mężczyzn, jak i to, że niedawno Instytut Roberta Kocha opublikował informację o znacznie niższej długość życia homoseksualistów i biseksualistów, jak i wyraźne ryzyko chorób psychicznych u żyjących homoseksualnych mężczyzn i kobiet.”

Oprócz idących w setki tysięcy sygnatariuszy petycji Gabriela Staengla, poparciem dla swojego działacza pospieszyła 10. stycznia 2014r. grupa dialogu chrześcijan z niewierzącymi, Prisma, która uczestniczy w upamiętnianiu zbrodni totalitaryzmu w KZ-Außenlager Hailfingen-Tailfingen, dokąd w 1944 z KZ Stutthof pod Gdańskiem przywieziono 601 osób, aby je tam zabić.  Tego samego dnia przeciwko wykorzystywaniu przez Zielonych i SPD szkoły do indoktrynacji ideologią homoseksualną wystąpiły po dwie diecezje Kościoła rzymskokatolickiego i Kościoła luterańskiego Badenii-Wirtembergii. (Eintreten für Toleranz und Respekt)

Petycję można podpisać do 27 stycznia 2014r. i stanąć w ten sposób w obronie europejskich uczniów, ochronić wypróbowanego przyjaciela młodzieży - pana Gabriela Staengle oraz zamanifestować poparcie dla wzajemnej miłości narodów i wyznań religijnych, podzielonych przez tragiczną przeszłość i żałosną teraźniejszość, a połączonych wspólną walką o przyszłość.

Petition
Zukunft – Verantwortung – Lernen: Kein Bildungsplan 2015
unter der Ideologie des Regenbogens, aktiv bis 27.01.2014

Petycja
Przyszłość - Odpowiedzialność - Nauka: Nie dla Programu Edukacji 2015
w ramach ideologii tęczy, aktywna do 27. stycznia 2014r.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 24 stycznia 2014

Szczęść Boże!

Przemoc fizyczna w postaci tortur i wyrafinowanych form zabijania, przemoc psychologiczna w formie poniżających wypowiedzi, określanych obecnie jako mowa nienawiści, która ma na celu jak najboleśniej ofiarę upokorzyć, sponiewierać,  wylewa się z ekranu każdego kina, telewizora i komputera. Brutalna przemoc to przesłanie numer jeden kultury masowej. Sadzając dziecko przed  ekranem, można mieć pewność, że z każdej takiej sesji prania mózgu wyniesie   dużo gorszą naukę na całe życie niż pokolenia wychowane przez sowiecką dobranockę  „Wilk i Zając”. 'Nu, pagadi!', 'ja ci pokażę!' nieustannie słychać w wypowiedziach polityków kompromitujących się niemocą, która już na stale weszła do partyjnych programów. Tych realizowanych a nie tych głoszonych w mowie i piśmie. Maskowana bufonadą polityczna impotencja jako źródło utrzymania to szczyt cwaniactwa w kraju, gdzie na rząd psioczą wszyscy łącznie członkami rady ministrów, gdzie publicystykę niemal bez reszty wypełniają ludzkie tragedie zawinione przez władze, no chyba że publicysta albo jego redakcyjno-właścicielska zwierzchność weźmie w łapę za milczenie doraźnie lub w ramach stałego kontraktu rządowego na pisanie panegiryków i pokrętne usprawiedliwianie. Płatne w formie zamieszczania reklam i ogłoszeń oraz w łatwym dostępie do dóbr rzadkich. Owszem, opozycja umie ponarzekać jeszcze ładniej niż szwagier u cioci na imieninach, ale cóż z tego, jeśli niewiele skuteczniej niż szwagier potrafi odwrócić lub złagodzić impet fali nieszczęść zalewającej Polskę. Nieliczne przykłady skutecznego patriotyzmu tym bardziej zasługują na uznanie, choć jako wyjątki potwierdzają regułę.

W siódmym roku panowania Tuska najwyższy czas na wymianę naszych przedstawicieli w organach władzy, która decyduje o losach obecnych i przyszłych pokoleń Polaków, innych Europejczyków, a także - poprzez szereg mechanizmów sprawczych - całego świata.

Wymiana przedstawicieli jest potrzebna Polakom jak powietrze. Warunkiem koniecznym takiej wymiany, który musi, naprawdę musi być spełniony od zaraz, jest rozpoczęcie działań kończących się zagwarantowaniem wyborcom ważności wyborów. Zwycięzcy oszukańczych wyborów byliby samobójcami, gdyby nie zapewnili sobie rozgrzeszenia oszustw  wyborczych, nawet najbardziej bezczelnych i bijących  po oczach. Takie przecież jest doświadczenie nas wszystkich wsadzonych w kaftan pseudodemokracji. Po zliczeniu głosów w starciu europosła Protasiewicza z platformianym gigantem Schetyną urna wyborcza po raz kolejny okazała się urną z prochami demokracji. Tuż po przegranej Schetyna oświadczył do kamery telewizji we Wrocławiu, że w urnie było więcej kart do głosowania niż ich wydano. Numer dziecinnie prosty, stary, skuteczny i bezkarny. Pomimo siły sprawczej i potęgi Schetyny, jego beneficjentom z PO nie  przychodzi nawet na myśl stawać w obronie swojego dobrodzieja, tym bardziej sypać w sprawie cudów nad wyborczą urną. Ludziska wiedzą, że przegrana w walkach frakcyjnych to wyrok śmierci, jak za Stalina i jemu podobnych.

Niechby proces zagwarantowania Polakom wolnych wyborów zaczął się od jutra i zakończył powodzeniem już w 2014r. w wyborach samorządowych i do parlamentu europejskiego oraz dotrwał do wyborów parlamentarnych i prezydenckich 2015r.  Czego po demokratycznych wyborach Polacy mogą się spodziewać? Kto będzie Pani/Pana przedstawicielem w gminie, powiecie, sejmiku wojewódzkim, sejmie, Parlamencie Europejskim, na stanowisku sołtysa, wójta, prezydenta miasta, prezydenta Rzeczypospolitej? Ci sami, którzy już są, bo trzeba im dać nową szansę? Inni, bo ładni i potrafią piękne wizje roztoczyć? Trudno powiedzieć? No, nie tak trudno. Są ważne przesłanki trafnych i dość precyzyjnych wskazań co do tego kto może reprezentować Polaków w organach władzy wybranej bez obrazy demokracji.

Z wyjątkiem maleńkiej Malty, Polska jest najbardziej katolickim państwem członkowskim Unii Europejskiej. Na pytanie ankieterów TNS OBOP realizujących badanie Eurobarometru osób w wieku lat 15 i więcej z połowy roku 2012 (EU-27, bez Chorwacji), „Czy Pan/i uważa się za katolika?”, TAK odpowiedziało 91% respondentów, o 1% więcej niż w roku 2009. Na pytanie  „Czy Pan/i uważa się za niewierzącego, agnostyka, ateistę?” TAK łącznie odpowiedziało 5%, spadek o 1% w stosunku do roku 2009. Według oficjalnych ostatnich danych Unii Europejskiej, Polaków uważających się za katolików jest ponad 18 razy więcej niż Polaków uważających się za niewierzących, agnostyków i ateistów łącznie.

Co to za demokracja, w której jawni wrogowie i fałszywi członkowie Kościoła rządzą katolikami?

Ten sam Eurobarometr 2012 wykazał, że za chrześcijan uważa się trzech spośród czterech obywateli wszystkich krajów Unii Europejskiej, dokładnie 72% co stanowi przyrost o 3% w stosunku do roku 2009, w tym 48% katolików (przyrost o 2%), 12% protestantów (przyrost o 1%), 8% prawosławnych i 4% innych chrześcijan (spadek o 1%). Za niewierzących, agnostyków, ateistów uważa się 23%, przyrost o 1%. Trzy razy mniej niż wszystkich chrześcijan, dwa razy mniej niż katolików.

RELIGIA W UNII EUROPEJSKIEJ WG EUROBAROMETRU 2012 
[2012-2009= RÓŻNICA, '+' PRZYROST 2012, '-' SPADEK 2012]
POPULACJA W WIEKU LAT 15 I WIĘCEJ 406 834 359

 72% CHRZEŚCIJANIE [+3]
         (48% KATOLICY [+2], 12% PROTESTANCI [+1], 8% PRAWOSŁAWNI
            4% INNI CHRZEŚCIJANIE [-2] )
 23% NIEWIERZĄCY / AGNOSTYCY / ATEIŚCI [+1]
    2% MUZUŁMANIE [+1]
    1% INNI (SPONTANICZNI) [-1]
    2% NIE WIEM [-2]
100% OGÓŁEM


RELIGIA W UNII EUROPEJSKIEJ WG EUROBAROMETRU 2012
RELIGIA W UNII EUROPEJSKIEJ WG EUROBAROMETRU 2012 [2012-2009= RÓŻNICA, '+' PRZYROST 2012, '-' SPADEK 2012] POPULACJA W WIEKU LAT 15 I WIĘCEJ 406 834 359 72% CHRZEŚCIJANIE [+3] (48% KATOLICY [+2], 12% PROTESTANCI [+1], 8% PRAWOSŁAWNI 4% INNI CHRZEŚCIJANIE [-2] ) 23% NIEWIERZĄCY / AGNOSTYCY / ATEIŚCI [+1]  2% MUZUŁMANIE [+1] 1% INNI (SPONTANICZNI) [-1]   2 NIE WIEM [-2]   Piękny zachód słońca w tle był rzeczywiście widziany 26. stycznia 2014r. Zmierzch chrześcijaństwa w Europie jest fikcyjny.  Rzymskokatolicki kościół Św. Maksymiliana Marii  Kolbego, męczennika miłości, Wrocław.
Piękny zachód słońca w tle był rzeczywiście widziany 26 stycznia 2014r. Zmierzch chrześcijaństwa w Europie jest fikcyjny.
Rzymskokatolicki kościół Św. Maksymiliana Marii Kolbego, męczennika miłości, Wrocław.



Co to za demokracja, w której jawni wrogowie i fałszywi członkowie kościołów chrześcijańskich rządzą chrześcijanami, w pierwszym rzędzie katolikami?

Potrzebne nośne i naukowo uzasadnione hasło na wybory? Proszę bardzo:

Precz z dyktaturą antychrześcijańskiej mniejszości w Unii Europejskiej!

Oszacowania dotyczące poszczególnych krajów są dostępne na stronie halat.pl. Tam też przypomnienie mieszkańcom Niemiec, zwłaszcza Badenii-Wirtembergii, że do zakończenia zbierania podpisów pod petycją naszych niemieckich braci w Chrystusie przeciw indoktrynacji homoseksualnej itp. pozostało jeszcze kilka dni.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 31 stycznia 2014
 
Szczęść Boże!

Na początku należy wyrazić wielką radość z odwrotu rządu Tuska i Piechocińskiego od kneblowania ust katolikom i z ostrożnym optymizmem podejść do zapowiedzi dostępu do programu Telewizji TRWAM w każdym polskim domu od połowy lutego AD 2014. Wyprowadzając swoje dzieło z katakumb, PT o. Tadeusz Rydzyk, bierze na swoje barki odpowiedzialność zwielokrotnioną tyle razy ile razy więcej ludzi będzie miało bezproblemowy dostęp do chrześcijańskiej narracji rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Bezproblemowy, to również taki, który stopniowo oczyszcza się z awersji do chrześcijaństwa wmówionej ludziom przez ośrodki antychrześcijańskie działające mało kiedy tak jawnie, jak loża masońska i jej członkowie z ambicjami reprezentowania Polaków w Europarlamencie. Zanieczyszczanie przestrzeni publicznej brudem awersji do chrześcijan to nie tylko obrzucanie błotem, które, kiedy z upływem czasu wyschnie i tak samo odpadnie, ale przede wszystkim uwypuklanie hipokryzji, dwulicowości, wprost zakłamania osób, które deklarują swój chrześcijański światopogląd i równocześnie postępują jak poganie. Na nienawiść odpowiadają nienawiścią, wrogom złorzeczą, przeciwników niszczą zamiast poprawiać.

Doktryna katolicka w żadnej mierze nie pozwala na odwrotność, lustrzane odbicie nienawiści skierowanej przeciwko katolikom. Chcąc nazywać się katolikiem, trzeba wyzbyć się instynktownej, zwierzęcej cechy ludzkiej osobowości, chęci odwetu. Zemsta w formie „oko za oko” nie należy do katolickiego arsenału. Zamiast odpłacić się miarką za miarkę i w odwecie za poniesioną krzywdę oko wrogowi wyłupić, katolik stara się je przetrzeć, pozwolić oponentowi przejrzeć na oczy, dać mu szansę zrozumienia plugastwa, którego ten się dopuścił. Czy wystarczy przekonywać słowami? Wygłaszając kazania i moralizatorskie opowiastki? Raczej nie. Trzeba wątpić w skuteczność słów trafiających w próżnię, w której brak punktu zaczepienia uwagi, albo odbijających się od ściany totalnej awersji. Jedyny sposób na zło, to godziwy czyn dokonany na przekór spodziewanej gniewnej reakcji na doznaną krzywdę, wbrew standardowym zachowaniom, nieprzewidywalnie wielkoduszny, pozbawiony egoizmu, szlachetny, wybaczający, miłosierny. Może nasuwa się na myśl jakiś wzorzec osobowy? Czy to aby nie któryś ze świętych lub błogosławionych? Od starożytności do współczesności każdy święty służy przykładem, ale nawet męczennicy przed śmiercią, co oczywiste, nie dysponowali inną niż przebaczenie możliwością okazania miłosierdzia swoim prześladowcom. Za wiarę woleli zginąć, niż wiary się wyrzec, ale osobiście nie posiadali żadnej możliwości obrony przed brutalną siłą. Co innego Syn Boży. Jezus Chrystus, który swoją męką i zmartwychwstaniem uwiarygodnił siebie i swoje słowa, wszelką moc do powstrzymania i ukarania prześladowców posiadał, ale z niej nie skorzystał, a nawet prosił Ojca o wybaczenie katom. Dla świata było to i po dwóch tysiącach lat nadal jest - niezrozumiałe.

Z ubolewaniem należy stwierdzić, że krótki przegląd opinii niechrześcijan i ogromnej części chrześcijan w sprawie esencji wiary chrystusowej odnosi się do biblijnych obrazów interpretowanych w sposób zupełnie dowolny, przypadkowy, pozbawiony logiki i hierarchizacji, z pomieszaniem przyczyny i skutku.

Inaczej w przypadku islamu. W co wierzą muzułmanie? Szokująca niezumułmanów zwięzłością i prostotą Szahada złożona jest z kilkunastu słów "Nie ma boga prócz Allaha a Mahomet jest jego Prorokiem" znana jest wielu niemuzułmanom, a przez muzułmanów jest wielokrotnie powtarzana w ciągu dnia.

A teraz: co na temat chrześcijaństwa przebija się do ludzkiej świadomości w zgiełku informacyjnym, w niestannie narastającym natłoku przekazów radiowych, telewizyjnych, internetowych, gazetowych, uczelnianych, wiecowych, pozyskiwanych przez telefon komórkowy z końca świata i twarzą w twarz w pijackim bełkocie w pubie, w przyjacielskich rozmowach w autobusie i na karnawałowych balach? Jaki jest jednozdaniowy chrześcijański odpowiednik Szahady? W jednym zdaniu proszę zawrzeć odpowiedź na pytanie: w co wierzą chrześcijanie? W co wierzą chrześcijanie? Po raz trzeci: w co wierzą chrześcijanie? Szokująca niechrześcijan i wielu chrześcijan wielkodusznością Zbawiciela odpowiedź brzmi: Syn Boży Jezus Chrystus został ubiczowany i ukrzyżowany za grzechy całej ludzkości.

Syn Boży Jezus Chrystus ubiczowany i ukrzyżowany za grzechy całej ludzkości. Chrystus Ubiczowany, rzeźba pełna w drewnie, polichromowana, XVI/XVII w. Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu

Syn Boży Jezus Chrystus ubiczowany i ukrzyżowany za grzechy całej ludzkości.
Chrystus Ubiczowany, rzeźba pełna w drewnie, polichromowana, XVI/XVII w. Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu


Według Bożego planu zbawienia, uwięzienie św. Jana Chrzciciela za krytykę cudzołóstwa i kazirodztwa było bezpośrednią przyczyną usunięcia się Jezusa do Galilei i rozpoczęcia nauczania pogan. Życie wieczne stanęło otworem nie tylko przed urodzonymi z żydowskich matek, ale także przed pogardzanymi przez żydów gojami. Od tego czasu, każdemu na świecie bez względu na pochodzenie po drodze jest z Bożą Miłością potwierdzoną Bożą Męką. Byle znał pojęcie grzechu, wiedział co wolno, a czego nie wolno. Komu wydaje się, że żadne nakazy i zakazy nie istnieją, Męka Pańska jest obojętna, a krzyż - znienawidzonym znakiem krwawego okrucieństwa. Taki pogląd głoszą różni posłowie zasiadający w polskim sejmie oraz herojki antychrześcijańskiej ruchawki na Wschodzie, członkinie grupy obscenicznej z nazwy i ekshibicjonistycznej z zachowań. Apelowanie do ich sumień jest równie skuteczne jak apelowanie do sumień ludzi sprawujących władzę w Polsce od czasu klęski wrześniowej 1939r. do chwili obecnej. Gdzie nie ma sumień, naprzód trzeba je ukształtować, aby było co budzić, gdy okażą się uśpione. Dużo bardziej pomocna będzie modlitwa o łaskę wiary dla prześladowców chrześcijan i dmuchanie w jej żar jak tylko się on zatli.

Telewizja TRWAM na cyfrowym multipleksie jako narzędzie nowej ewangelizacji wchodzi na arenę w momencie dla Polski, Europy i świata zupełnie przełomowym. Uczniom Chrystusa została dana szansa pójścia w ślady Mistrza i nawracania pogan w okolicznościach ataku ideologii gender, podobnych do tych, w których Św. Jan Chrzciciel został umęczony. Stracił głowę za przeciwstawianie się ostentacyjnemu łamaniu przez władcę prawa naturalnego w zakresie prokreacji. Nie mając zdolności czynienia cudów, choć korzystając z cudownych dzieł o. Tadeusza Rydzyka, postarajmy się, aby nasz przekaz do pogan i niedowiarków był frapujący jak prawdziwe dzieło sztuki medialnej, maksymalnie atrakcyjny, silnie przyciągający a nie odpychający myślących inaczej.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 7 lutego 2014

Szczęść Boże!

Atak ideologii gender na Polskę napotkał zdecydowany odpór ze strony wielu osób i środowisk, które nigdy wcześniej publicznie nie zabierały głosu na temat złożonych problemów seksualności człowieka. Narzucana siłą ideologia śmierci uruchomiła w narodzie prawdziwe pospolite ruszenie. Sprawy i słowa uznawane przed wojną - to jest obecną wojną ideologiczną - za nieprzywoite, nagle straciły paraliżującą moc tabu. Niejeden spośród obleśnie śliniących się przed kamerą sensacjonistów musiał pogodzić się z utratą monopolu na epatowanie opinii publicznej kwestiami ludzkiej płciowości, Przytłaczająca chrześcijańska większość sama widzi, że zepchnięcie sfery intymnej do tematów zakazanych, objętych tabu, wcale nie jest przejawem pobożności katolickiej, jako że samo słowo tabu i wszytko to co się za tym pojęciem kryje pochodzi z praktyk pogańskich. Katolik czyta Pismo Święte, zapoznaje się z nauczaniem papieży zawartym w encyklikach, innych dokumentach i wypowiedziach, słucha z uwagą swoich bezpośrednich duszpasterzy. Żródeł wiedzy na temat katolickich zasad postępowania w sprawach dotyczących ludzkiej seksualności jest bez liku i tylko zaślepieni religijną nienawiścią wrogowie Kościoła jak katarynka powtarzają banialuki o katolickiej pruderii. W szczególności wtedy, kiedy czyjaś religijność przeszkadza im zrealizować maniakalne plany i zaspokoić zwyrodniałe żądze.

Bł. Jan Paweł II sprawom osoby ludzkiej i ludzkiej płciowości poświęcił 129 środowych katechez na placu Św. Piotra pomiędzy 5. września 1979 a 28 listopada 1984r., łącznie znanych pod nazwą „Teologia ciała”. Urodzeni w tamtych latach, mając czwarty krzyżyk na karku, sami już dawno założyli rodziny, lub je dopiero zakładają, płodzą, rodzą i wychowują własne potomstwo i dobrze byłoby dla nich samych i ich własnych dzieci, aby – podobnie jak poprzednie pokolenie – dali się porwać i unieść ku niebu słowami naszego papieża w roku Jego kanonizacji. Służy nam Jan Paweł natchnionymi przemyśleniami sprzed trzydziestu i więcej lat, które na wojenne czasy agresji ideologicznej proroczo wyposażyły Polskę i resztę świata w argumentację do obrony normalności i w motywację do zaangażowania w tę obronę.

Antynaukowe objawienia genderystów zawarte w „Standardach edukacji seksualnej w Europie” nakazują realizować program nauczania masturbacji już w najmłodszej grupie wiekowej oznaczonej jako 0 – 4, czyli od roku zerowego, przed ukończeniem pierwszego roku życia, po prostu w niemowlęctwie. Stąd słowo 'masturbacja' nagle zrobiło nieoczekiwaną karierę w miediach katolickich, słusznie alarmując rodziców maleńkich dzieci narażonych na atak zboczeńców w żłobkach i innych zakładach opieki posłusznych polityce Tuska i Piechocińskiego.

Niemowlęta, małe dzieci, dzieci przed pokwitaniem z samej natury rzeczy nie mają po co zajmować się seksem, o ile nie są one po prostu celowo przygotowywane do zaspokajania pedofilów. Zdarzające się spontaniczne zachowania o chrakterze seksualnym, podyktowane ciekawością, czy przypadkowym odkryciem rozmaitych wrażeń nie mogą być powodem obaw, że dziecko ma jakieś okropne skłonności na całe życie. Po wykluczeniu ataku pedofila jako ich przyczyny, najlepiej nie robić z tych zachowań sensacji, które jedynie mogą je nasilić i utrwalić.

Z kolei z szacunku dla prywatności, nawet najbardziej kochającym rodzicom i troskliwym opiekunom nie wolno ingerować w zachowanie dorastających dzieci ukrywające się po eufemizmem „sekretna przywara”. Do życia w czystości trzeba przygotowywać nastolatki zanim ich organizmy wystartują na rozbiegu do mety, której celem jest sukces prokreacyjny bądź skuteczna transmutacja potrzeb dla realizacji powołań związanych z celibatem. Dorosłym, którzy zapomnieli jak to jest być młodą osobą warto polecić lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego, z następującą konkluzją punktu 2352. „Masturbacja”, stanowiącą zalecenie dla spowiedników: „w celu sformułowania wyważonej oceny odpowiedzialności moralnej konkretnych osób i ukierunkowania działań duszpasterskich należy wziąć pod uwagę niedojrzałość uczuciową, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne, które mogą zmniejszyć, a nawet zredukować do minimum winę moralną.”

Internet i telefonia komórkowa jako narzędzia kreowania i zaspokajania potrzeb seksualnych dorastających chłopców i dziewcząt nadal czekają na poważne potraktowanie. Zamiast zachęcać do wyuzdania, mogą promować wartości stanowiące fundament przyszłej szczęśliwej rodziny, takie jak dziewiczy wstyd jako barierę przed wykorzystaniem seksualnym i uznanie własnej nagości za prywatną własność, którą będzie można dzielić tylko z żoną lub mężem w ramach małżeńskiej wyłączności służącej wzmocnieniu więzi rodzinnych na całe życie.

Atak ideologii gender nie może prowokować pozbawionych szans na powodzenie działań rodziców i opiekunów zmierzających do kontrolowania „sekretnej przywary” stanowiącej niejako wentyl bezpieczeństwa, gdyż w miarę bezpiecznie przygotowującej do pożycia małżeńskiego niezdolną do samokontroli własnej seksualności młodzież płci obojga . Na tego rodzaju namiastkę skazani są też ludzie, którzy osiągnęli już wiek zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego i - mimo przeżywanych w tym stadium życia najbardziej nasilonych potrzeb seksualnych - pozostają kawalerami i pannami. Takich osób jest coraz więcej, zważywszy na pułapkę edukacyjną, która na wiele wiele lat skutkuje przekładaniem decyzji o założeniu rodziny, a w zamian daje żałosny status wykształconego bezrobotnego stanu cywilnego wolnego.

Przywołując autorytet papieża Benedykta XVI, który uznał, że rozstrzygnięcie innej ważnej kontrowersji wymaga wyboru mniejszego zła, należy pójść po rozum do głowy i go zapytać czy „sekretna przywara” jest mniej czy bardziej szkodliwa dla własnej duszy i ciała oraz dusz i ciał innych osób niż przedwczesna inicjacja i rozwiązłość seksualna.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 14 lutego 2014

Szczęść Boże!

Bezpretensjonalna prostota papieża Franciszka jest wcieleniem ewangelicznej pokory, zaprzeczeniem pychy. Pycha panoszy się po całym świecie, ale w Polsce stała się ciężkim problemem społecznym z powodu przybrania monstrualnych rozmiarów w grupie trzymającej władzę i wród jej służebnej klienteli. Kasta rządząca to dobrze rozpoznany rozsadnik zarazy niszczącej naród. Niełatwo będzie ją wykorzenić, uwzględniając paniczną już ucieczkę młodych z kraju. Młodzi Polacy i młode Polki walczą o godne miejsce na ziemi. Spotykając się z brutalnie aroganckim potraktowaniem, zmykają zagranicę zamiast stawać w obronie ojcowizny. Siłę buntu młodych widzimy obecnie w formie rozruchów na ulicach Kijowa, Sarajewa i Aten. Siłę arogancji władzy – na wyludniających się ulicach Warszawy i innych polskich miast.

Buta, napuszenie i wyniosłość sprawującym w Polsce władzę nie od dzisiaj są wytykane przez rodzime ich ofiary. Przez naszych sąsiadów bywają także przypisywane wszystkim Polakom Nieprzyjazne opinie o Polakach mają jednak głębokie zakorzenienie w przekonaniach religijnych. Jawna wrogość w stosunku do Kościoła rzymskokatolickiego jest niezaprzeczalnym faktem, stanowiącym empiryczny dowód na prawdziwość zapowiedzi Jezusa Chrystusa. Mogą nie zdawać sobie sprawy z tego co czynią niewierzący, agnostycy, ateiści, poganie, żydzi, muzułmanie, hinduiści, buddyści, prawosławni, protestanci i szereg innych im podobnych budujących swoją tożsamość na nienawiści czy niechęci do rzymskich katolików. Ale katolikom, niewinnym ich ofiarom, z kart Ewangelii znana jest nienawiść świata do wybranych przez Chrystusa. Na poczucie wyższości nienawistników i brak z ich strony argumentacji innej niż agresja słowna i fizyczna, katolik nie odpowie tym samym, bo po prostu przestanie być katolikiem.

Chcąc wrogów Kościoła wyzwolić z pęt nienawiści, trzeba wytrwale zabiegać, o to, aby ci, którzy nienawidzą, sami dobrze zrozumieli, że tak czynią zgodnie z zapowiedzią Chrystusa, choćby i odrzucali w całości lub w części Słowo Boże.

Do obowiązków katolików należy kłaść szerokie mosty nad przepaścią nienawiści i serdecznie przywitać każdego, kto zechce na nie wkroczyć. Do obowiązków katolików należy postawić po tamtej stronie mostu jak najwięcej drogowskazów zachęcających do pokonania niewielkiej przecież długości przeprawy nad jakże głęboką przepaścią nienawiści. Łatwo dostrzegalnym drogowskazem są normy prawa naturalnego dotyczące ludzkiej seksualności i prokreacji, a zwłaszcza zasada zachowania dziewictwa do ślubu.

Dla prawdziwych chrześcijan i muzułmanów najmniejszym wspólnym moralnym mianownikiem jest poparcie dla zachowania dziewictwa do ślubu.
Dla prawdziwych chrześcijan i muzułmanów najmniejszym wspólnym moralnym mianownikiem
jest poparcie dla zachowania dziewictwa do ślubu.


Otwierając przed wszystkimi nowe możliwości, nie wolno popaść w fanatyczną paranoję i uwierzyć, że każdy te możliwości doceni i z nich skorzysta. Taki pomysł to czysta herezja. Podobnie z przymusową chrystianizacją czy prozelityzmem. Podobnie z gniewną reakcją na nienawiść religijną. Jej doskonałym zaprzeczeniem są misje naszych papieży pielgrzymujących do najbardziej wrogich środowisk, dzięki czemu Kościół znajduje stopniowo coraz lepsze zrozumienie.

Obraz Polaka tworzy ostatnio wizerunek Jana Pawła II, ale i klasyka Dostojewskiego, nadal powszechnie szanowana i mimo upływu lat - opiniotwórcza. Wiadomo, jak chce się uderzyć, to i kij się znajdzie... Jednak zanim zaczniemy rozstrząsać źródła polakożerstwa i dowodzić, że zarzuty wobec Polaków są wyłącznie efektem wrogich knowań, a wytykanie wad narodowych jest niegodne prawdziwego patrioty, przypomnijmy sobie szkolne wprawki z myślenia. Powróćmy po doświadczeniach całego życia do lektur formujących naszą narodową tożsamość. Zacznijmy od Juliusza Słowackiego. Fragmenty „Grobu Agamemnona” podczas Mszy św. w intencji wszystkich Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. przypomniał ks. inf. Jan Sikorski 10 lutego 2014 we wspaniałej homilii wygłoszonej w Archikatedrze Warszawskiej. Sięgnijmy do III Części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Poszukajmy stosownych fragmentów w Trylogii Henryka Sienkiewicza. Sprawdźmy, co nam powiedział Cyprian Kamil Norwid. Nie odwracajmy się od smutnej prawdy o rozbiorach: sam św. Zygmunt Szczęsny Feliński, Arcybiskup Warszawski, odnotował w pamiętnikach, że utraconą niepodległość Polacy pod zaborami uznawali za karę Bożą i prosili Boga o wybaczenie postaw z epoki saskiej. Zaborca jako bicz Boży był więc wykonawcą zasłużonej kary za grzechy ojców przeciw Bogu i ludziom. Zgrzeszyła część, dość nieliczna, ale świadoma swoich czynów i decydująca za innych, a kara dotknęła wszystkich i to na wiele pokoleń. Odkryjmy na nowo mądrość zawartą w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego, a przy okazji dostrzeżmy wreszcie rzeczywistość taką, jaka ona jest. Bo ta już nie skrzeczy jak rodzima żaba zielona czy brunatna, a wręcz ryczy jak żaba byk, la rana toro wywodząca się z Ameryki.

Dla Polski Tuska rządzonej przez Niemcy właśnie Ameryka Południowa z niewyobrażalną nędzą mas wyeksploatowanych przez własnych oligarchów i przedstawicieli neokolonialnych mocarstw jawi się właściwym punktem odniesienia. Nie ma tam resortowych dzieci, które by pychę i pogardę dla innych wyssały z mlekiem stalinowskiej matki i korzystając z braku dezubekizacji, jak w Polsce, nadal rządziły redakcjami, uczelniami, sądami i niemal całym życiem publicznym. Nie ma też roszczeń terytorialnych stojących u podstaw umyślnej depopulacji na zamówienie kolonizatorów już jawnie głoszących swoje zamiary pod hasłem powrotu do istnego raju. A mimo wszystko latynoscy katolicy od lat nie mogą wydobyć się z niewoli okazywanej im pogardy. Arcybiskup Buenos Aires Jorge Mario Bergoglio jednak nie poszedł drogą teologii wyzwolenia. Pomimo że już jako papież sam o sobie powiedział: „nigdy nie byłem prawicowcem”, to nie poparł lewicy ludobójczej, lewicy kawiorowej, ani też lewicy wenerycznej, a stał się tak wybitnym rzecznikiem lewicy Chrystusowej, że Duch Święty uczynił go następcą świętego Piotra na ziemi.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 21 lutego 2014

Szczęść Boże!

Nawet dziewice regularnie łykają środki wczesnoporonne. Jeszcze raz to samo, tym razem z objaśnieniem: nawet dziewice regularnie zatruwają się ogromnymi dawkami hormonów płciowych o działaniu niepozwalającym zagnieździć się dziecku w najwcześniejszej fazie rozwoju w ścianie macicy matki. Czy to ciąża urojona? Majaczenie zbyt ambitnego akwizytora środków wczesnoporonnych? Nie, to efekt nacisku szkolnej grupy rówieśniczej, o czym donosi wiarygodny portal 'Polonia Christiana, prawa strona internetu'. Gdyby to była strona lewa, lewacka, libertyńska, jakaś tam obca i wroga,  padła by  pod gradem wyzwisk za szarganie dobrego imienia polskiej młodzieży. Skądinąd wiadomo, że łykając hormony w towarzystwie innych dziewczyn na dużej przerwie w szkolnej toalecie, taka nastolatka myśli sobie: „Kiedy wszystkie to robią, to ja muszę udawać, że boję się ciąży, byle tylko się nie wydało, że jestem dziewicą, bo to obciach.” Dzieje się to w kraju, w którym 91% ankietowanych, którzy  już osiągnęli 15 rok życia, na pytanie „Czy Pan/i uważa się za katolika?”, odpowiada TAK. 

Nieznany jest rozmiar zjawiska, a tam gdzie ono występuje nieznany jest faktyczny status jego negatywnych bohaterek.  Może jest tak, że szkolna łazienka pełna jest uczennic, które choć wszystkie są dziewicami, jedna przed drugą udają, że boją się ciąży. Ot, taki szpan. I z tego powodu pokazują innym, że gotowe są na zimno pozabijać swoje nienarodzone dzieci, aby podporządkować się wymogom swoistej mody na zabijanie będące sposobem wyjścia z problemów, które  sprowadza  na ludzi przedwczesna inicjacja i rozwiązłość seksualna.

A może jest tak, że wśród trujących się regularnie hormonami wczesnoporonnymi są nieletnie prostytutki znane jako 'galerianki”, bo wystawiające się na sprzedaż w galeriach handlowych. Wasze córki i wasi synowie, koleżanki i koledzy waszych córek i waszych synów, drodzy Państwo. Nasza młodzież. Przyszłość narodu. Katolickiego narodu, który obojętnie przygląda się prostytucji swoich nieletnich dzieci, zamiast domagać się wyłapania i przykładnego ukarania zwyrodnialców żerujących na lekkomyślności młodocianych.

Istnieje pewna marka mody lansowanej za pomocą  stacji telewizyjnej MTV jako marka dla nowej generacji, oddająca beztroski styl życia młodych ludzi. Marka Young & Reckless, czyli Młodzi i Lekkomyślni, doskonale odzwierciedla opinię bezlitosnych manipulatorów o stanie umysłu młodzieży i młodych dorosłych. Chłopiec, czy młody mężczyzna, dziewczyna, czy młoda kobieta nie liczą się z realiami. Z racji wieku nie dysponują własnym doświadczeniem co do skutków podejmowanych decyzji, skutków, które  bywają nieuchronne, choć niekiedy bardzo odległe w czasie.  Nawet jeżeli przyczyna powoduje skutek natychmiastowy, jak w przypadku prowadzenia pojazdu w stanie zatrucia mózgu alkoholem czy narkotykami kończącego się kalectwem na całe życie lub śmiercią, to młodzi i lekkomyślni podejmują ryzyko szalonej jazdy, licząc na to, że akurat ich nic złego nie spotka. Że nie poranią i nie pozabijają ani siebie, ani innych. Mało tego, ryzykowne zachowanie sprawia im przyjemność, która zagłusza minimum zdrowego rozsądu. Podobnie z rozwiązłym stylem życia. Dążenie do przyjemności w krótkim czasie przesłania wszystkie inne cele, następuje eskalacja potrzeb wynikająca nie tylko ze znudzenia, ale nawet ze zmian anatomicznych struktur mózgu składających się na ośrodek przyjemności. Przerost tych struktur występuje także u narkomanów. Związek rozwiązłości seksualnej z zamroczeniem narkotykami, które zwiększają potrzeby i znoszą zahamowania, jest dobrze udokumentowany w badaniach epidemiologicznych nad drogami szerzenia się AIDS i innych chorób wenerycznych. 

Naturalnym dążeniem młodych dorosłych jest samodzielnie uwić własne gniazdo. Wszystko zaczyna się pozornie niewinnie, od wielkiej miłości, która po niedługim czasie wyprowadza młodych z domów rodzinnych nie do własnego domu a do szałasu. Jaś i Małgosia bawią się w tatę i mamę w szałasie, snując przy tym dzecinne marzenia, że są w domu. Jaka jest stabilność, trwałość i odporność na burzliwe wydarzenia konstrukcji szałasu często okazuje przy pierwszym podmuchu wiatru, Dom zbudowany na fundamencie prawdziwie katolickiego małżeństwa dałby spokojne schronienie. Szałas rozpada się jak domek z kart. Poranieni konkubenci rozchodzą się. Stawiają nowe szałasy, w nich kohabitują z nowymi kochankami do kolejnego kryzysu.

Po kilku miesiącach, które upłynęły od zebrania przez nasz Episkopat danych kwestionariuszem stanowiącym załącznik do dokumentu ogłoszonego 5 listopada 2013 r. "Wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji", wierni w Polsce dowiadują się z prasy, że w niektórych diecezjach aż 80 % par żyje w konkubinacie.

Wydaje się, że tak kryzysowa sytuacja wymaga radykalnych sposobów przeciwdziałania z pełniejszym zaangażowaniem wszystkich zainteresowanych.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 28 lutego 2014

Szczęść Boże!

O ile nie jest istotą efemeryczną, wszelkie Boże stworzenie podlega cyklicznym zmianom. Okresowość zmian klimatycznych, politycznych, czy fizjologicznych nie powinna więc straszyć a skłaniać do przygotowań na nadchodzącą fazę okresu. Ewidencja naukowa - czyli bezstronna i obiektywna – wiarygodne opinie, a niekiedy doświadczenie własne, powalają z góry przewidzieć skutki nadchodzącej fazy cyklu w skali makro, wręcz kosmicznej, przez społeczną, sięgającą do geopolityki, czy wreszcze na poziomie indywidualnym, ograniczonym do relacji międzyludzkich dwojga osób, z których jedna podlega okresowym zmianom związanym między innymi z gwałtownym pogorszeniem nastroju.

O ile rozpoznawaną jako pozytywna fazę okresowych zmian witamy z radością, o tyle już pierwsze symptomy nadchodzącej nieuchronnie fazy przeciwnej, spotykają się z reakcją odwrotną, często przesadną, niejako alergiczną. Do tego może dojść paraliżujący strach przed nadchodzącym obrotem koła fortuny.

Spośród wielu epigramatów, których autorem był Walijczyk John Owen, najbardziej znany jest piękny łaciński heksametr

Tempora mutantur, nos et[iam] mutamur in illis.

Quomodo? Fit semper tempore pejor homo,

co po spolszczeniu z uwzględnieniem strony biernej łacińskiego oryginału brzmi następująco:

Czasy podlegają zmianom i my także z ich upływem podlegamy zmianom.

W jaki sposób? Na czym polegają te zmiany? - pyta Owen i odpowiada:

Z upływem czasu ludzkość staje się coraz gorsza.

W tych słowach zagorzały protestant John Owen, może podświadomie, bo najwyraźniej sprzecznie z głoszonymi przekonaniami, ujawnił szczerą ocenę skutków herezji szerzących się jak pożar w XVI i XVII w. Także dzisiaj zewsząd słychać głosy, iż postępy cywilizacji śmierci dowodzą, że z upływem czasu ludzkość staje się coraz gorsza. Czyżby Owen miał rację? Czyżby miłosierny Bóg, który jest Władcą czasu rzeczywiście pozwalał na to, aby z upływem czasu ludzkość stawała się coraz gorsza?

Z perspektywy katolickiej trudno z tym twierdzeniem się pogodzić.

Warto sięgnąć do artykułu pt. 'O Bogu, który jest Władcą czasu' zamieszczonego w miesięczniku „Apostolstwo Chorych” 2012, Nr 11, gdzie autor - ks. Janusz Wilk rozważa psalm 90., w którym Mojżesz zwraca się do starotestamentowego, a więc gniewnego, Boga, słowami:

Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca.

Mądrość serca w wymiarze rzymskokatolickiej wiary i polskiego patriotyzmu niewątpliwie osiągnął Jan Matejko, z ojca katolika Czecha Františka spod Hradca Královéj i protestantki matki, pół-Niemki Joanny Karoliny z domu Rossberg (Rozberg).

Obraz Matejki pt. „Szymon Starowolski z Karolem Gustawem przed grobem Władysława Łokietka” przedstawia scenę z 1655, kiedy to po wzięciu wcześniej bez walki Warszawy, Szwedzi wkroczyli 17 października do Krakowa i podczas oprowadzania króla szwedzkiego po katedrze na Wawelu ks. kanonik Szymon Starowolski wypowiedział pamiętne słowa: Fortuna variabilis, Deus admirabilis Szczęście jest zmienne, Bóg - zadziwiająco wspaniały.

Fortuna variabilis, Deus admirabilis - Szczęście zmienne, Bóg wspaniały - Щастя мінлива, Бог чудовий
Jan Matejko: Szymon Starowolski z Karolem Gustawem przed grobem Władysława Łokietka, Lwowska Narodowa Galeria Sztuki im. Borysa Woźnickiego - Шимон Старовольський зі шведським королем Карлом X Густавом. Картина Яна Матейка. Львівська національна галерея мистецтв імені Бориса Возницького ortuna variabilis, Deus admirabilis - Szczęście zmienne, Bóg wspaniały - Щастя мінлива, Бог чудовий
Jan Matejko: Szymon Starowolski z Karolem Gustawem przed grobem Władysława Łokietka, Lwowska Narodowa Galeria Sztuki im. Borysa Woźnickiego - Шимон Старовольський зі шведським королем Карлом X Густавом. Картина Яна Матейка. Львівська національна галерея мистецтв імені Бориса Возницького

Szwedzi Karola Gustawa rabowali w Polsce z niemniejszą zaciekłością niż Niemcy Hitlera. Być może słowa ks. Starowolskiego uratowały Wawel przed losem Zamku Królewskiego w Warszawie, gdzie najeźdzcy powyrywali marmury i rzeźby. Tu cytat z Wikipedii: „Najazd szwedzki na Rzeczpospolitą zorganizowali polscy protestanci. Udział w przygotowaniu agresji na Polskę brali bracia czescy z Leszna na czele ze swoim przywódcą Janem Ámosem Komenským. Oliver Cromwell wzywał króla Szwecji Karola X Gustawa by utrącił róg (Polskę) na głowie bestii (Kościoła katolickiego)". Przestrogę „Szczęście zmienne, Bóg wspaniały” król szwedzki usłyszał przed grobowcem Władysława Łokietka, który - po pokonaniu niezwykłych przeciwieństw losu - stał się pierwszym królem Polski koronowanym na Wawelu i byłby może ostatnim, gdyby nie zadziwiający Bóg, który na drodze Jana Luksemburczyka postawił księcia jaworsko-świdnickiego Bolka II. Niemiec na tronie czeskim nie zdążył z pomocą Krzyżakom pod Płowce i Polska została uratowana. W kolejnych wiekach Bóg godny bezkresnego podziwu uratował Polskę i od Szwedów i od Kozaków i od Tatarów, od Turków i wreszcie od Niemców i Rosjan. Czy to możliwe, aby nas nie uratował przed cywilizacją śmierci? Nawet jeśli samozwańczy chrześcijanin Obama uparcie głosi, że „praca, którą wykonuje przemysł aborcyjny, to praca Boga”, co jako żywo przypomina napis nad siedzibą gestapo „Kto służy Hitlerowi, służy Niemcom, kto służy Niemcom, służy Bogu” z filmu „Kaci także umierają” nakręconego w roku 1943, kiedy jeszcze Ameryka rządziła się wartościami, które ją stworzyły. Nawet jeśli rządzący Ameryką rzucają ją cywilizacji śmierci na pożarcie, to w Unii Europejskiej, pomimo legalizacji zabijania jako metody uśmierzania bólu, nawet u chorych dzieci, pojawiają się uzasadnione nadzieje stopniowego odwrotu od kulminacji zła, którego faza jak tylko osiągnie swoje apogeum, musi dać początek fazie dobra.

Ostentacyjnie pobożny Putin ustami swojego senatora o nazwisku Margelow znagła ogłasza odwrót Rosji od prawosławia, szyderczo zrównując je z islamskim fanatyzmem. Margelow powiedział 26. lutego do kamery RT.: <<Rewolucyjni radykałowie na Ukrainie brzmią jak ukraińscy salafici, mówią „No tak, Europa nie jest Europą, o której marzymy, ponieważ wartości rodzinne są podważane, wartości chrześcijańskie są podważane, małżeństwo homoseksualne jest dozwolne” i ple-ple-ple, i tak dalej, i tak dalej... To brzmi jak europejski Taliban>>. ([Ukrainian revolutionary radicals] sound like Ukrainian salafists, they say “Okay, Europe is not Europe which we are dreaming about, because the family values are undermined, the Christian values are undermined, the gay marriage is allowed” and blah-blah-blah and so on and so forth… It sounds like European Taliban).

Pomnik dziecka zagłodzonego na śmierć - jednej z czterech milionów ofiar stalinowskiego ludobójstwa znanego jako Wielki  Głód na Ukrainie Голодомор в Україні 1932—1933

Pomnik dziecka zagłodzonego na śmierć
- jednej z czterech milionów ofiar stalinowskiego ludobójstwa znanego jako Wielki  Głód na Ukrainie
Komu brakuje współczucia dla milionów konających z głodu Ukraińców, ten niech zapozna  się z losami Polaków z obszaru tzw. Marchlewszczyzny na Wołyniu, z których do 30 tysięcy Związek Sowiecki, poprzednik prawny Federacji Rosyjskiej - zabił głodem.
Relacja pani Zofii Okińskiej - Pawłowskiej 'Wspomnienia zza Buga ~ 1921-1945' Rok 1933 jest wstrząsająca i stanowi wyjątkowe  świadectwo Polki, która przeżyła ludobójstwo. Setki tysięcy Polaków rozproszonych po całej Ukrainie odeszły w męczarniach wraz ze swoimi sąsiadami - Ukraińcami.

Komu brakuje współczucia dla milionów konających z głodu Ukraińców, ten niech zapozna  się z losami Polaków z obszaru tzw. Marchlewszczyzny na Wołyniu, z których do 30 tysięcy Związek Sowiecki, poprzednik prawny Federacji Rosyjskiej - zabił głodem.
Relacja pani Zofii Okińskiej - Pawłowskiej 'Wspomnienia zza Buga ~ 1921-1945' Rok 1933 jest wstrząsająca i stanowi wyjątkowe  świadectwo Polki, która przeżyła ludobójstwo. Setki tysięcy Polaków rozproszonych po całej Ukrainie odeszły w męczarniach wraz ze swoimi sąsiadami - Ukraińcami.

Putinowski dygnitarz nie mógł wyświadczyć większej przysługi porozumieniu prawdziwych chrześcijan wszystkich wyznań oraz prawdziwych muzułmanów na rzecz wyzwolenia Ukrainy - i nie tylko Ukrainy - z niewoli bezbożnego ludobójczego aparatu Czeka-NKVD władającego Kremlem prawie nieprzerwanie od niemal stu lat.
Радіо Марія в Україні - всесвітня родина католицьких радіостанцій, Radio Marija v Ukraini - vsesvitnaja rodina katolickich radiostancji
Радіо Марія в Україні - всесвітня родина католицьких радіостанцій. Слухати онлайн.
Radio Maryja na Ukrainie - ogólnoświatowa rodzina katolickich stacji radiowych. Słuchaj online


Fortuna variabilis, Deus admirabilis. Że trzeba przyłożyć się do obracania koła fortuny? Wiadomo: Bóg stwarza okazje, a Ty ruszaj się, człowieku, módl się i pracuj.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 7 marca 2014

Szczęść Boże!

Za sprawą rocznic związanych z pierwszym i ostatnim - jak dotychczas - polskim powstaniem narodowym, początek wiosny meterologicznej stał się u nas nadzwyczaj godnym tego miana początkiem wiosny politycznej. Konfederaci barscy oraz żołnierze niezłomni zza grobu ślą wici, zgodne z naszą pradziejową tradycją wezwanie do broni, kiedy krajowi zagraża niebezpieczeństwo. Polacy, zwłaszcza młodzież i młodzi dorośli chętnie powstańcze wici przyjmują. Biorąc udział w licznych wiecach, marszach, spotkaniach przy pomnikach i grobach, manifestanci uznają akt założycielski konfederacji barskiej w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej za trwale niezmienny cel wszystkich kolejnych powstań narodowych. Skandując: 'Niezłomni żołnierze wyklęci, cześć ich pamięci!', nie tylko wyrażają podziw niezwykłym czynom polskich bohaterów, ale przede wszystkim publicznie deklarują własny stosunek do wartości, za które męczennicy niemieckiego i rosyjskiego totalitaryzmu oddali życie.

Pierwsze polskie powstanie narodowe

Konfederacja barska (1768-1772) –  zbrojny związek szlachty polskiej
utworzony w Barze na Podolu 29 lutego 1768 roku, z zaprzysiężeniem aktu założycielskiego w obronie
wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej.
Artur Grottger: Modlitwa konfederatów barskich przed bitwą pod Lanckoroną, 1863 Pierwsze polskie powstanie narodowe Konfederacja barska (1768-1772) –  zbrojny związek szlachty polskiej utworzony w Barze na Podolu 29 lutego 1768 roku, z zaprzysiężeniem aktu założycielskiego  w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej.
Artur Grottger: Modlitwa konfederatów barskich przed bitwą pod Lanckoroną, 1863

Pieśń Konfederatów Barskich

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,
bo u Chrystusa my na ordynansach,
słudzy Maryi.

Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,
chociaż się chmury i morza nasrożą,
choćby na smokach wojska latające -
nas nie zatrwożą.

Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
nie ulękniemy przed mocarzy władzą
wiedząc, że nawet grobowce nas same
Bogu oddadzą.
Ze skowronkami wstaliśmy do pracy
i spać pójdziemy o wieczornej zorzy,
ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
i hufiec Boży.

Bo kto zaufał Chrystusowi Panu
i szedł na święte kraju werbowanie,
ten de profundis z ciemnego kurhanu
na trąbę wstanie.

Bóg jest ucieczką i obroną naszą,
póki On z nami, całe piekła pękną -
ani ogniste smoki nas ustraszą,
ani ulękną.
 
Jacek Kaczmarski i Jacek Kowalski "Pieśń konfederatów"
na youtube

Ostatnie polskie powstanie narodowe
 Pomnik „Ofiarom terroru komunistycznego 1945-1956”
został odsłonięty 25 V 1996 r.; później na kwaterach 81A i 120 ustawiono sto kilkadziesiąt kamiennych krzyży,
przypominających kształtem krzyże pokutne.
 
Niezłomni Żołnierze Wyklęci - Cześć Ich pamięci!
Niezłomni Żołnierze Wyklęci - Cześć Ich pamięci! Kwatery więzienne Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu. IPN:  Cmentarz Osobowicki we Wrocławiu jest prawdopodobnie jedyną nekropolią w Polsce, na której zachowały się w prawie niezmienionym kształcie kwatery więźniów – ofiar terroru komunistycznego. W latach 1945–1956 na zlecenie Więzienia Nr I, przy ul. Kleczkowskiej, Więzienia Nr II, przy ul. Sądowej, Wojskowej Prokuratury Rejonowej i UB we Wrocławiu, na 22 polach pochowano blisko 840 osób
Kwatery więzienne Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu
"Cmentarz Osobowicki we Wrocławiu jest prawdopodobnie jedyną nekropolią w Polsce, na której zachowały się w prawie niezmienionym kształcie kwatery więźniów – ofiar terroru komunistycznego. W latach 1945–1956 na zlecenie Więzienia Nr I, przy ul. Kleczkowskiej, Więzienia Nr II, przy ul. Sądowej, Wojskowej Prokuratury Rejonowej i UB we Wrocławiu, na 22 polach pochowano blisko 840 osób..._ " więcej na stronie IPN

PRZECZYTAJ  - ZŁÓŻ KWIATY - POMYŚL O SOBIE W SWOJEJ  OJCZYŹNIE
JEŚLI ICH PODZIWIASZ, TO DLACZEGO TCHÓRZYSZ?

Zastraszający popruski kompleks policyjno-sądowo-więzienny we Wrocławiu,
na jego tle pierwszy na świecie pomnik ofiar stalinizmu (pomniki ofiar innych zbrodni)
Zastraszający popruski kompleks policyjno-sądowo-więzienny we Wrocławiu, na jego tle pierwszy na świecie POMNIK OFIAR STALINIZMU wraz z tablicą poświęconą TYM, KTÓRZY ODBUDOWALI POLSKĘ I ZAGOSPODAROWALI ZIEMIE ODZYSKANE
 POMNIK OFIAR STALINIZMU
wraz z tablicą poświęconą
TYM, KTÓRZY ODBUDOWALI POLSKĘ
 I ZAGOSPODAROWALI ZIEMIE ODZYSKANE
Ogromna (o półtorametrowej średnicy, wykonana z czarnej stali Obrączka ślubna polskiego bohatera narodowego rotmistrza Witolda Pileckiego we Wrocławiu na Placu Wolności "Obrączka jest symbolem wierności, przysięgi i siły wiary we własne ideały, znakiem najwyższej próby" Jerzy Kalina. genialny rzeźbiarz
Ogromna (o półtorametrowej średnicy, wykonana z czarnej stali Obrączka ślubna polskiego bohatera narodowego rotmistrza Witolda Pileckiego we Wrocławiu na Placu Wolności
"Obrączka jest symbolem wierności, przysięgi i siły wiary we własne ideały, znakiem najwyższej próby"
 Jerzy Kalina. genialny rzeźbiarz

treść  informacji wykutej w pomniku:

Rotmistrz Witold Pilecki (1901 - 1948)
Jeden z najodważniejszych ludzi świata, oficer Wojska Polskiego i obywatel ziemski, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1920r.  oraz wojny 1939r., współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, oficer Związku Walki Zbrojnej / Armii Krajowej.
W 1940r. przygotował i wykonał plan przedostania się do niemieckiego obozu koncentracyhjnego KL Auschwitz. Dobrowolny więzień i organizator obozowej konspiracji, autor przekazywanych na Zachód pierwszych relacji o masowej zagładzie więźniów Auschwitz i o holokauście.
Po ucieczce z obozu w 1943r. Służył w organizacji “NIE” (NIEPODLEGŁOŚĆ), uczestnik Powstania Warszawskiego, żołnierz Korpusu Polskiego we Włoszech.
Jesienią 1945r. Powrócił do Krajum by dokumentować sowiecką okupację Polski.
W 1947r. Aresztowany, skazany na karę śmierci przez władze komunistyczne.
Został stracony 25 V 1948r. W Warszawie i pochowany w nieznanym miejscu,
W 2006r. Pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego.
Wierny Polsce i idei wolności oddał życie w walce z dwoma totalitaryzmami XX wieku.
***
Wewnątrz pomnika-obrączki widnieje fragment listu rotm. Pileckiego: "BO CHOĆBY MI PRZYSZŁO  POSTRADAĆ ME ŻYCIE - TAK  WOLĘ - NIŻ ŻYĆ, A MIEĆ W SERCU RANĘ" List wysłany z więzienia w 1947r. adresatem był  Józef Różański  znany także jako Josek Goldberg, jeden z najbardziej okrutnych i najbardziej bestialskich masowych morderców reżimu stalinowskiego.

tekst w innych językach i zachęta do przemyśleń
dlaczego warto umacniać katolicki personalizm Wrocławian,
aby powstrzymać totalitaryzm znowu zagrażający naszemu miastu  i całej Ojczyźnie

W centrum Wrocławia widnieje zastraszający popruski kompleks policyjno-sądowo-więzienny, a na jego tle stoi pierwszy na świecie POMNIK OFIAR STALINIZMU wraz z tablicą poświęconą TYM, KTÓRZY ODBUDOWALI POLSKĘ I ZAGOSPODAROWALI ZIEMIE ODZYSKANE. Nieopodal, również usytuowana na Placu Wolności, uwagę przykuwa ogromna, o półtorametrowej średnicy, wykonana z czarnej stali OBRĄCZKA ŚLUBNA POLSKIEGO BOHATERA NARODOWEGO ROTMISTRZA WITOLDA PILECKIEGO. Wewnątrz pomnika-obrączki widnieje fragment listu rotm. Pileckiego: "BO CHOĆBY MI PRZYSZŁO POSTRADAĆ ME ŻYCIE - TAK WOLĘ - NIŻ ŻYĆ, A MIEĆ W SERCU RANĘ". Twórca pomnika, genialny rzeźbiarz Jerzy Kalina tak przedstawił swoją myśl: "Obrączka jest symbolem wierności, przysięgi i siły wiary we własne ideały, znakiem najwyższej próby". Jakim ideałom był wierny rotmistrz Pilecki? Oczywiście były to ideały płynące z nauki Chrystusa, bo jakie inne mogły by zaprowadzić bohatera na tak niebotyczne wyżyny miłości bliźniego, jak dobrowolne wstąpienie do niemieckiego piekła Auschwitz, aby tam organizować konspirację? Katolik w patriotycznej misji i męczeństwie, katolik w swojej rodzinie, połączony dozgonnie obrączką ślubną z żoną Marią i ich dziećmi. Jakie może być przesłanie rotmistrza Pileckiego na czasy obecne? Skoro dla katolika życie wieczne ma proporcjonalnie do czasu trwania, a więc nieskończenie, większą wartość niż życie doczesne, czy nie pora na heroizm czasu pokoju?

Heroizm na co dzień nie pozwoli stchórzyć przed własnymi słabościami, popłynąć z nurtem ścieku cywilizacji śmierci, krzywdzić bezbronnych.

Poniewierka kobiet i dzieci w konkubinatach, rozległość i głębia następstw rozwodów, rozproszone ogniska chorób wenerycznych składające się na ich groźne pandemie, mają jedną wspólną przyczynę. Jest nią uszczerbek na seksualnej wyłączności pary małżeńskiej. Wyłączność seksualna z reguły stanowi pierwszy krok na drodze do trwałej więzi małżeńskiej i główne jej spoiwo. Powszechnie znane jest pojęcie wspólnoty majątkowej współmałżonków. Zapewnia ona ochronę praw żony i męża. Wszystkie prawne i ekonomiczne korzyści małżeństwa są oparte na wyłączności seksualnej tworzącej zrąb więzi małżeńskiej. Zanim pójdą do ołtarza mężczyzna i kobieta dysponują przyrodzoną własnością osobistą, jaką jest intymność sfery płciowej, chroniona mechanizmami dziewiczego wstydu. W ramach małżeństwa dochodzi do połączenia intymności seksualnych obojga małżonków. Z dwóch odrębnych powstaje wspólnota intymności małżeńskiej, po naszemu – jedno ciało. Uprawnienie do korzystania z tej wspólnoty mają wyłącznie współmałżonkowie i to za obopólną zgodą. Tak samo jak w przypadku zasobów wspólnoty majątkowej, wspólnota intymności zapewnia ochronę praw żony i męża. Gdy mąż czy żona wynoszą swoją intymność na zewnątrz, aby dzielić ją z kimś innym niż współmałżonek, to jakby podkradali ze wspólnoty majątkowej, jakby okradali wspólne konto bankowe, jakby pustoszyli dom z mebli i sprzętów. Tyle że dużo łatwiej uzupełnić konto i kupić nowy telewizor niż skompensować uszczerbek na wspólnocie intymności małżeńskiej. I to nie tylko dlatego, że do korzystania z niej dołącza się ta trzecia osoba, a często np. w ramach rewanżu i czwarta i kolejne następne. Każda z nich ma swoje oczekiwania, nadzieje, również - a jakże - na wyłączność. Posiada zdolność spłodzenia dziecka, czy zajścia w ciążę. A nierzadko przenosi zakażenia weneryczne, nieuleczalne, śmiertelne, nieraz bardzo zaraźliwe. Jednak znacznie częstsze od cielesnych są mentalne skutki naruszenia wspólnoty intymności małżeńskiej. Jak żadna inna, sfera seksualna człowieka realizuje się w ramach fantazjowania, marzeń sennych i dziennych, intesywnych wspomnień i z nimi związanych powracających a nawet eskalujących emocji. Przebiegają one z pobudzeniem, które bywa zaspokajane na własną rękę, a często także, o zgrozo, w ramach pożycia małżeńskiego. Aby uniknąć rozpadu małżeństwa, strona traktowana jak przedmiot cierpi w milczeniu, leczy choroby zawleczone do sypialni małżeńskiej. Oszukuje się samooskarżeniami o zazdrość jakoby nieuzasadnioną, prezentowaną przez telewizje śniadaniowe jako uczucie niskie. A tymczasem wspólnota intymności strefy płciowej mogła doznać nieodwracalnego uszczerbku jeszcze przed ślubem i to nie tylko jednorazowo, jak to się zwykło tłumaczyć – z cielęcej głupoty, ale i wielokrotnie, po prostu nawykowo, choć niekoniecznie aż z połową miasta. Przygody współmałżonka sprzed ślubu bywają powodem ciężkich ataków zazdrości działającej wstecz. Jak ich uniknąć? To proste: chronić dzieci i dorastającą młodzież przed obrabowaniem z dziewictwa, ostrzegać dorosłych przed skutkami okradzenia z dziewictwa, nakłaniać wszystkich ludzi dobrej woli do współpracy na rzecz umacniania więzi rodzinnych.

Temu posłuży mój wykład p.t. EPIDEMIOLOGIA LEKARSKA WOBEC ATAKU IDEOLOGII GENDER w ramach konferencji „IDEOLOGIA GENDER ZAGROŻENIEM DLA CZŁOWIEKA!” organizowanej przez Stowarzyszenie Oświaty i Wychowania we Wrocławiu kierowane przez dr. Ireneusza Jóźwiaka i Fundację „Polskie Gniazdo” z Wrocławia kierowaną przez pana Jerzego Ziomka. Termin: 15. marca 2014 r. (sobota) od godz. 10 do 15, miejsce: Aula Papieskiego Fakultetu Teologicznego, pl. Katedralny 1 we Wrocławiu. Konferencję poprzedzi msza św. w Archikatedrze od godz. 9.00. Awangardę polskiego patriotyzmu Wrocławia wzywam do udziału.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 14 marca 2014

Szczęść Boże!

Jak każda wroga kampania, atak idelogii gender musi przynieść atakującym jakąś korzyść, np. finansową, ludnościową, terytorialną lub wszystkie naraz Najłatwiej wykazać przyrost dochodu koncernów farmaceutycznych i lateksowych oraz karteli narkotykowych i pornograficznych a także podmiotów czerpiących zyski z pijaństwa, prostytucji, handlu ludźmi i przemysłu zabawek erotycznych.

Rola akwizytorów tego rodzaju produktów i usług została narzucona opiekunom i wychowawcom zatrudnionym w systemie edukacji. Marszałkini i ministra, bądź jakiś obleśny polityk, zarabiają na prowizji od sprzedaży, a brudna robota i odium spadają na nauczycieli. Po wstępnym przygotowaniu w żłobkach i przedszkolach, uczniowie w roli odbiorców niechcianej przez ich rodziców reklamy są poddawani praniu mózgów pod przymusem szkolnym. Kto nie wywiąże się z obowiązku – temu dziecko może być siłą odebrane. Nie do pozazdroszczenia jest także los rodziców, którzy potulnie i bez szemrania oddadzą dziecko w ręce nauczycieli i tzw. „edukatorów” realizujących „Standardy edukacji seksualnej w Europie”.

Aktualny stan wiedzy medycznej pozwala łatwo wykazać iunctim pomiędzy wszelkimi uzależnieniami i nałogami, a także szczegółowo opisać skutki prób raptowego odejścia od zachowań zaspokajających stale narastające zapotrzebowanie na chemikalia własne mózgu. Raz rozchwianą równowagę pomiędzy choćby dopaminą, serotoniną i adrenaliną trudno jest przywrócić i zapewnić bez udziału narkotyków, czy leków, np. przeciwdepresyjnych, aby każdy z tych neurotransmiterów był wytwarzany na zadowalającym poziomie, ani nie w nadmiarze, ani nie w niedoborze a w sam raz. Przyspieszony kurs psychobiologii przejdą rodzice dzieci, które po szkole pilnie wezmą się za odrabianie lekcji według „Standardów edukacji seksualnej w Europie”. Dlatego treść tego dokumentu powinna być powszechnie znana, choć - co należy podkreślić – w wielu miejscach przypomina raczej zapis z historii choroby pacjenta obserwowanego na oddziale psychiatrycznym z podejrzeniem o gwałt na dziecku.

Zwołany w Berlinie w dniu 21 maja 2011. Zarząd Europejskiej Federacji Katolickich Stowarzyszeń Lekarskich (FEAMC) w wydanym oświadczeniu stwierdził, że dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie”:

a) „jest wadliwy z powodu poważnych braków i nieporozumień w zakresie jego podstaw naukowych i treści, a także z powodu jednostronnych założeń ideologicznych; [bowiem]...'Niezbędne całościowe podejście do edukacji dzieci i młodzieży w dziedzinie ludzkiej płodności, prokreacji, odpowiedzialnej seksualności i odpowiedzialnego rodzicielstwa, jest niemal całkowicie zepchnięte na bok przez inne sprawy i interesy.”

b) „reprezentuje prawie wyłącznie postulaty i poglądy wąskiego spektrum organizacji o oczywistych postawach pro-aborcyjnych i interesy lobbystyczne w odniesieniu do ważnych zagadnień poruszanych w dokumencie.”

Konkludując, katoliccy lekarze reprezentujący światopogląd połowy ludności Unii Europejskiej i 9 na 10 Polaków, napisali, co następuje: „W istocie dokument ten trudno uznać za ważną podstawę jakiejkolwiek rozsądnej polityki publicznej, włącznie z polityką zdrowia publicznego i edukacji, w odniesieniu do zagadnień, którym według twierdzeń autorów ma on służyć.”

Pozbawione naukowych podstaw, a więc zabobonne europejskie standardy edukacji na maniaków seksualnych rząd Tuska i Piechocińskiego stosuje jako narzędzie do ostatecznego pozbycia się Polaków z Polski. Kto na tym skorzysta, proszę pytać kandydatów PO i PSL na zebraniach wyborczych. Przecież spaślaki nie mogą nie wiedzieć, kto ich tuczy.

Od ponad dziesięciu lat dość regularnie przekazuję państwu dane demograficzne i ich objaśnienie z punktu widzenia epidemiologii lekarskiej. Wychodząc od informacji, że w światowym rankingu państw według wzrostu liczby ludności od 2011 do 2030 naród Polski znalazł się na pozycji 186 spośród 194 państw, czyli został doprowadzony do skrajnego zagrożenia wymarciem, musimy przełknąć jeszcze bardziej gorzką pigułkę w postaci oszacowań CIA na rok 2013, wykazujących, że ogólny wskaźnik dzietności plasuje Polskę wraz ze Słowenią na pozycji 212 na 224 kraje i terytoria. Spośród krajów europejskich jeszcze szybciej od Polski wymrze Rumunia, Ukraina, Republika Czeska, Litwa oraz Bośnia i Hercegowina.

TOTAL FERTILITY RATE - TFR, WORLD FACTBOOK, CIA, www.cia.gov
współczynnik dzietności w 224 krajach i terytoriach oszacowany na 2013r.
TOTAL FERTILITY RATE - TFR, WORLD FACTBOOK, CIA, www.cia.gov współczynnik dzietności w 224 krajach i terytoriach oszacowany na 2013r. Próg przeżycia narodu: minimum 2.1 dziecka żywourodzonego na 1 osobę płci żeńskiej w wieku 15 - 49 lat. Współczynnik dzietności 1.32 plasuje Polaków w Polsce na pozycji  212 /224 wśród narodów, które wymrą najszybciej.
Próg przeżycia narodu: minimum 2.1 dziecka żywourodzonego na 1 osobę płci żeńskiej w wieku 15 - 49 lat.
Współczynnik dzietności 1.32 plasuje Polaków w Polsce na pozycji  212 /224 wśród narodów, które wymrą najszybciej.
.

Akurat takie wskaźniki jak wiek pierwszego stosunku seksualnego, liczba tzw. „partnerów” seksualnych, ogólny wskaźnik pierwszych małżeństw, wiek zawarcia pierwszego małżeństwa, wiek urodzenia pierwszego dziecka, udział urodzeń poza małżeństwem, wzkaźnik rozpadu małżeństw, dowodzą, że na tle innych krajów, zwłaszcza Unii Europejskiej, Polska relatywnie - podkreślam relatywnie - wyróżnia się na korzyść. Skąd więc katastrofalny brak dzieci? Nie zawiodła katechizacja, ani wychowanie do życia w rodzinie. Zawiodły władze odbierające ludziom radość rodzicielstwa w Ojczyźnie, a narodowi szanse na zachowanie własnego terytorium. O tym, jak z tego wybrnąć jest okazja podyskutować podczas konferencji, która odbędzie się jutro, tj. w sobotę 15. marca od 10 do 15, w Auli Papieskiego Fakultetu Teologicznego, pl. Katedralny 1 we Wrocławiu.

Proszę nie mieć wątpliwości, że swój wykład p.t. EPIDEMIOLOGIA LEKARSKA WOBEC ATAKU IDEOLOGII GENDER poświęcę głównie sprawom zachowania dziewictwa do ślubu i pomysłom na przywrócenie normalności w poglądach młodych Polek i Polaków na ten temat. Moi Drodzy, zrzućcie podstępnie nakładane wam maski! Posłuchajcie świetnego wierszyka pt. „Maski” Sheldona Silversteina w moim wolnym przekładzie i nie wierzcie zgorzkniałym cynikom, że przekład jest jak kobieta: jeżeli wierny - to brzydki, jeżeli ładny - to niewierny.

Sheldon Silverstein 'Masks' with a Polish free translation by Zbigniew Halat. Była jabłka połówką. A on był drugą. Zawsze cnotę ukrywał i ona też się zgrywała. Całe życie szukali dziewiczej połówki do pary. Aż przeszli tuż obok siebie i nigdy się nie poznali.

Sheldon Silverstein 'Masks'
with a Polish free translation
by Zbigniew Halat

Była jabłka połówką
A on był drugą.
Zawsze cnotę ukrywał
I ona też się zgrywała.
Całe życie szukali
dziewiczej połówki do pary.
Aż przeszli tuż obok siebie
I nigdy się poznali.

Felieton w Radio Maryja, 21 marca 2014

Szczęść Boże!

Przytłoczeni lawiną wydarzeń o ponurym wydźwięku, który w każdej chwili może zakończyć się tragicznym akordem, doskonale wypełniamy wyznaczoną nam rolę pudła rezonansowego tej czy innej propagandy. Ktoś tam w świecie napisał nuty, ktoś tam szarpie każdą strunę z osobna, a odbiorcom tej kakofonii nie pozostaje nic innego jak paraliżujący strach i szacowanie strat.

Skrajnie niekorzystne dla Polaków w Polsce zbiegi okoliczności, wydarzenia z pozoru przypadkowe, bądź prezentowane jako rykoszet, dziwnym trafem wpisują się w szerszy scenariusz serialu nieszczęść krok po kroku ścierających nas i naszą własność z powierzchni ziemi. Poszukując głównego autora tego scenariusza, warto z kart historii odczytać przesłanie tysiącletnich dziejów Polski, aby zdać sobie sprawę, z niezaprzeczalnych faktów wielkokrotnie potwierdzonych empirią pola walki, że tylko interwencja Bożej Opatrzności może uratować Polskę przed furią szatana.

Pytany w Telewizji TRWAM o nasze przygotowanie do odparcia ataku, prof. dr hab. nauk wojskowych Romuald Szeremietiew, były wiceminister Obrony Narodowej, wykazał, że ani NATO, ani eskadra F-16 a tylko (aż) Matka Boska uchroni nas przed zagładą. Pozostając z pełnym zaufaniem do wiarygodnej i miarodajnej wypowiedzi luminarza nauk wojskowych i najwyższego szczebla praktyka zarządzania obronnością niemal czterdziestomilionowego narodu żyjącego pomiędzy wyjątkowo agresywnymi sąsiadami, stawiam proste pytanie: dlaczego nasze podatki idą na złudną obronność wojskową a nie na umacnianie skutecznej tarczy religijnej?

Ulubiona zabawa w ołowiane żołnierzyki na pewno daje dobre utrzymanie generałom i szoferom ich limuzyn, a także zarobek negocjatorom horrendalnych wydatków na zbrojenia, ale podatnikom nie przynosi żadnych korzyści. Chyba że do korzyści ktoś zechce zaliczyć fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ukołysani do snu dźwiękiem potrząsanej szabelki szybko obudzimy się na łonie Abrahama. Jak zwykle.

Stosunek Kościoła katolickiego do wojny jako sposobu rozwiązywania konfliktów jest niezwykle wyrazisty i na pewno dobrze znany świadomej części narodów całego świata, a pozostałym powinien być stale przybliżany, aby choć częściowo zrównoważyć propagandę wojenną szczującą jednych na drugich, bazującą na odczłowieczeniu wroga i rozpięciu go tarczy śmiertelnej nienawiści. W roku kanonizacji bł. Jana Pawła II nadarza się smutna okazja przypomnienia niezwykle energicznej misji polskiego papieża na rzecz przeciwdziałania przemocy i zapobiegania wszelkim konfliktom wojennym. Także wojna obronna, sprawiedliwa wymaga umiarkowania, co wyraźnie głosi Katechizm Kościoła Katolickiego. W swojej homilii w Killineer, koło miasta Drogheda, w powiecie Louth w Irlandii 29. października 1979 polski papież na kolanach błagał Irlandczyków, aby odwrócili się od spirali nienawiści i przypomniał, że każdy kto chwyta się miecza, od miecza zginie. Powołał się przy tym na autorytet papieża Pawła VI i innych swoich poprzedników, w następnych latach heroicznie stawał w obronie pokoju i to mając wszystkie krwiożercze siły przeciwko sobie, z których każda powoływała się na święte racje do wojny nieświętej z samej swoje natury. Obydwaj następcy naszego papieża w swoim nauczaniu niestrudzenie stawali w obronie ofiar przemocy, zwłaszcza tej poza wszelką kontrolą, czyli wojennej.

Nie śmiem niczego sugerować, ale nastał najwyższy czas, aby sięgnąć po słuchawkę telefoniczną i w bezpośredniej rozmowie umówić się na wspólne modły o pokój. Zepchnąć na dalszy plan to wszystko co dzieliło, dzieli i dzielić będzie wyznawców religii abrahamowych i ze szczerą wolą pokornie prosić miłosiernego Boga, aby użył swojej mocy i zachowal nas od wojny.

Miastem najbardziej predystynowanym do przykładnych błagań o pokój w naszej części świata wydaje się Wrocław. We Wrocławiu staraniem najpotężniejszego polskiego władcy, Bolesława Chrobrego, syna księcia Polan i czeskiej księżniczki, ustanowiono biskupstwo, do 1821r. podporządkowane arcybiskupstwu w Gnieźnie. Na cały Wrocław bije blask tympanonu fundacyjnego romańskiego kościoła Najświętszej Marii Panny na Piasku z lat 1150 - 1160. Wrocławski Tron Mądrości, Sedes Sapientiae Wratislaviensis, upamiętnia dzieło największego spośród Ślązaków - Piotra Włastowica z rodu Łabędziów plemienia Ślężan i jego żony, Marii Włastowicowej, córki wielkiego księcia kijowskiego, praprawnuczki św. Włodzimierza Chrzciciela Rusi Kijowskiej. Naprzeciw kościoła stoi cerkiew prawosławna Świętych Cyryla i Metodego, nieopodal za Mostem Piaskowym pyszni się Katedra Św. Wincentego Diecezji Wrocławsko Gdańskiej Kościoła Greckokatolickiego we Wrocławiu ze sławną kaplicą Hochberga. Nieco dalej, w kościele św. Wojciecha ma swoje mauzoleum Bł. Czesław Odrowąż, patron Wrocławia, tak silny wiarą, że nawracał Tatarów atakujących miasto. Pochodzący z tego samego polskiego gniazda w Kamieniu Śląskim św. Jacek Odrowąż - ten który cudownie uratował figurę Maryi proszącej o pomoc podczas napadu Tatarów na Kijów - jest współcześnie uznawany za najbardziej wybitną postacią ze Śląska i dla Śląska, która łączy wszystkich Ślązaków, co bezspornie wykazał plebiscyt 'Dziennika Zachodniego' zakończony 18. grudnia 2013r., z udziałem ponad 100 tysięcy osób. Ks. Arkadiusz Nocoń przypomniał, słowa Prymasa Stefana Wyszyńskiego, że dzięki św. Jackowi, „nie mamy na naszym sumieniu narodowym ciężkich zbrodni”. Nie sposób nie wspomnieć, że w święto Objawienia Pańskiego 6. stycznia 2014r. w orszaku Trzech Króli wzięło udział 32 tysiące osób, czyli 5% mieszkańców Wrocławia, stolicy Śląska Polskiego. Tuż obok kościoła NPM na Piasku honory odbiera JE Boleslaw kardynał Kominek. Wystawiony mu pomnik upamiętnia głównego autora ORĘDZIA BISKUPÓW POLSKICH DO ICH NIEMIECKICH BRACI W CHRYSTUSOWYM URZĘDZIE PASTERSKIM z 18. listopada 1965. Nie żeby odbierać chwałę pięknemu Przemyślowi, ale trzeba zaznaczyć, że WSPÓLNE PRZESŁANIE DO NARODÓW POLSKI I ROSJI, nieocenionej doniosłości dzieło JE Arcybiskupa Józefa Michalika, zostało przyjęte podczas posiedzenia Konferencji Episkopatu Polski we Wrocławiu w czerwcu 2012r. Zapewne wspólnym dziełem poprzedniego i obecnego Przewodniczącego KEP, była także Deklaracja z 28 czerwca 2013 r. w przededniu 70. rocznicy zbrodni na Wołyniu. Każda z prób pojednania jest niepowtarzalna i najważniejsza w swoim czasie.

Zastanawiam się, czy sam papież Franciszek nie byłby gotów zaszczycić niespodziewanie Wrocław, aby wspólnie modlić się o pokój. Znając wielką rewerencję Ojca Świętego do karmelitanek bosych, aby tak się stało prośmy o wstawiennictwo św. Teresę Benedyktę od Krzyża, dziewicę i męczennicę urodzoną i wychowaną we Wrocławiu jako Edyta Stein. Ofiara wojny wołająca o pokój.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 28 marca 2014

Szczęść Boże!

Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że dymorfizm płciowy człowieka, a więc dostrzegalne na pierwszy rzut oka różnice wyglądu pomiędzy każdą z dwóch płci, stanowią zaledwie ułamek wszystkich różnic genialnie zaprojektowanych, aby zapewnić ludzomi przetrwanie w każdych warunkach. Także w warunkach opresji psychologicznej polegającej na przymusowej indoktrynacji wymysłami chorej wyobraźni uznanymi przez dyktaturę za najbardzej skuteczny taran do rozbicia bram rozumu i normalności.

Urojenie dowolnego wyboru płci w sposób oczywisty wypełnia kryteria ciężkich zaburzeń w zakresie zdrowia psychicznego. Kiedy staje się doktryną polityczną, wymaga odniesiesia do postaw Niemców za Hitlera oraz Belgów i Holendrów czasów obecnych w stosunku do depenalizacji zabójstw osób niepełnosprawnych. Przy okazji warto sobie uzmysłowić, że kontynuacja polityki ludnościowej w Polsce nie może zakończyć się niczym innym jak zwiększeniem kolejek po zastrzyk. Zastrzyk śmierci. Zastrzyk kończący męki życia w samotności i bez środków utrzymania osób, kórym wydarto wszystko włącznie z wiarą w świętość życia. Znajdzie się i taki minister zdrowia, który w ramach skracania kolejek zaproponuje pigułkę śmierci. Odpowiednik pigułki wczesnoaborcyjnej. Dostarczanej do domu za darmo, nawet bez zamowienia, w ramach poprawy efetywności opieki zdrowotnej.

Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10 uwzględnia kategorię F64 Zaburzenia idntyfikacji płciowej. Transseksualizm F64.0 ma następujące kryteria diagnostyczne:

„Pacjent pragnie żyć i być akceptowanym jako przedstawiciel płci przeciwnej, czemu towarzyszy zazwyczaj uczucie niezadowolenia (discomfort) z powodu niewłaściwości własnych anatomicznych cech płciowych oraz chęć poddania się leczeniu hormonalnemu czy operacyjnemu, by własne ciało uczynić możliwie najbardziej podobnym do wybranej płci.”

Według powszchnie dostępnych danych transseksualizm występuje u 1 na 30 tys. osób genetycznie płci męskiej i u 1 na 100 tys. osób genetycznie płci żeńskiej. W Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej obserwuje się przewagę liczby mężczyzn (4-7 razy więcej) nad liczbą kobiet wyrażających dezaprobatę swej płci. W pozostałych regionach świata notuje się większą liczbę transseksualnych kobiet, wyższą średnio 3-, 4-krotnie. Stąd prosty wniosek, że choroba o numerze F.64.0 Transeksualizm ma uwarunkowania nie biologiczne a kulturowe i że w Polsce lepiej być kobietą niż mężczyzną, skoro co najmniej kilkanaście razy więcej osób chce zmienić płeć z męskiej na żeńską niż odwrotnie. Na próżno. Zamiast w realu lepiej poszukać szczęścia w Second Life, jak SLD przed ostatnimi wyborami.

I tu przejdźmy do fundamentów kobiecości, które w języku sztuki najpiękniej oddał w arii „Kobieta jest zmienna”, „La donna è mobile” Giuseppe Verdi w operze Rigoletto z XIX w. W XXI wieku medycynie doskonale znane są biologiczne podstawy kobiecej zmienności związanej z cyklem owulacyjnym, niesłusznie zwanym menstruacyjnym, bo przecież jego głównym celem jest prokreacja wynikająca z jajeczkowania a nie samooczyszanie jamy macicy. Sukces prokreacyjny w wyniku zapewnienia potomstwu optymalnych warunków rozwoju od chwili poczęcia stanowi jedyną i wyłączną rację bytu skomplikowanej struktury i funkcji układu rozrodczego płci żeńskiej. Przed nocą poślubną wszystkie dziewice płci oboja powinny poznać fundamenty kobiecości. Jeszcze niezamężne kobiety - w teorii i praktyce, jeszcze nieżonaci mężczyźni – w teorii. Ktoś im powinien powiedzieć: Nie bądź seksualną analfabetką. Nie bądź seksualnym ignorantem. Poznaj siebie i swoją drugą połowę.

Cykl owulacyjny, przygotowawczy u dziewic, prokreacyjny u żon, nie kulminuje w krwawieniu miesięcznym a w uwolnieniu jajeczka z pęcherzyka jajnikowego. Od pierwszej do ostatniej miesiączki w życiu przeciętnie 25% czasu zabiera płci pięknej zmaganie z ujawnieniem osobom niepowołanym, że ma się okres, głównie poprzez kłopotliwe zabezpieczanie odzieży przed poplamieniem. Jajeczkowanie może łączyć się z bólem związanym z pękaniem pęcherzyka i plamieniem, ale zwykle bywa ukryte. W sferze psychosomatycznej kobieca zmienność wyraźnie akcentuje fazę bezpłodną poprzez umiarkowane objawy przemiesiączkowe, zespół napięcia przedmiesiączkowego lub przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne. Znacznie bardziej dyskretne są objawy fazy płodnej, zwłaszcza samego jajeczkowania, które może przypaść na każdy dzień cyklu z wyjątkiem pierwszych pięciu dni liczonych od początku cyklu, czyli pierwszego dnia menstruacji, o czym przekonała się biblijna Betszeba uwiedziona i zapłodniona przez króla Dawida w dniu kąpieli ablucyjnej. Obok czytelnych dla doświadczonego męskiego oka, nosa i ucha zupełnie mimowolnych sygnałow decydujących o atrakcyjności seksualnej, pojawia się równie mimowolna narastająca żądza cielesna, zwłaszcza w dniu jajeczkowania przybierająca formę ciągot zwanych po angielsku 'sexual urges', co na polski ładnie i dosadnie przekłada się na 'ataki chcicy'. Te zaś w pożyciu małżeńskim, czy w długim nieraz okresie samotnych przygotowań do małżeństwa, sprzyjają rozwojowi rodziny. Inaczej jest, gdy zaburzenie indukowanego owulacją niedoboru kontroli seksualności (Ovulation Induced Sexuality Control Deficit Disorder - OISCDD) realizowanej przed lub poza małżeństwem otwiera drogę chorobom wenerycznym, rozpadowi więzi małżeńskich, aborcjom, rozwodom. Szczególnie nastolatki i młode kobiety powinny zadawać sobie sprawę z faktu, że umawianie się na randkę w dniu jajeczkowania, to jak prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Łatwo o wypadek o skutkach żałosnych i nieodwracalnych. W profilaktyce nieszczęść rolę alkometru może tu spełnić mikroskop owulacyjny.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 4 kwietnia, 2014

Szczęść Boże!

Wiosna potrafi uderzyć do głowy! W narodowej dyskusji nad dżenderyzmem, a zwłaszcza w wypowiedziach zatroskanych o losy narodu przywódców pospolitego ruszenia przeciwko seksualizacji najmłodszych ujawnia się wiele prawdy o stosunku Polaków do ludzkiej seksualności. Ponure perspektywy co do efektów narzucanej nam ideologii wielu napawają smutkiem i zniechęceniem, dokładają się do odczuwanego na własnej skórze tragicznego dla zwykłego Polaka dorobku pierwszej dekady Polski w Unii Europejskiej. A tu jeszcze chcą nam zdeprawować, wykoleić i wygubić naszą wspólną przyszłość – najmłodsze pokolenie. Wydaje się, że przyparci do muru powinniśmy bez wahania sięgnąć po inne niż biadolenie sposoby rozwiązywania narodowych problemów. Ustalić listę priorytetów i skupić się na realizacji celów najważniejszych. Owszem, propaganda kolonizatorów i rodzimych geszefciarzy będzie nas odciągać od wytyczonej drogi do narodowego celu, ale czy inaczej było za czasów rozbiorów i za poprzedniej niemieckiej okupacji? Jak wtedy tak i teraz chodzi po prostu o przeżycie.

Przekuwając zło w dobro, dżenderowe prowokacje dyktatorskiej władzy PO – PSL potraktujmy jako okazję do wyprostowania krętych dróg, które jeszcze przed atakiem ideologii gender zaprowadziły nas na manowce katastrofy demograficznej. Czy dotychczas najludniejsze na świecie państwo katolickiego narodu, ojczyzny Jana Pawła II, potrafi udowodnić sobie i światu, że nie słowa a czyny są dowodem prawdziwej wiary? Że nie agenturalność, sprzedawczykowstwo i korupcja na najwyższych szczeblach władzy spowodowały, że znikamy z powierzchni ziemi, a codzienne, czy też raczej conocne decyzje zapadające w każdej sypialni. Czy dzietność na poziomie 1,32 dziecka przypadającego na jedną osobę płci żeńskiej w wieku od 15 do 49 r. ż. stawiająca nas wg ocen CIA za 2013 rok na pozycji 212 wśród 224 krajów i terytoriów świata jest dowodem na pobożność Polaków, na przestrzeganie wymogów wiary, korzystania z przebogatych nauk Jana Pawłą II? Czy może przesłanką do podejrzenia o traktowanie religii jak folkloru, tak jak w PRLu. Gdyby to wymierał tylko homo sovieticus, nie byłoby sprawy. Jest jednak odwrotnie. Paradoksalnie ten bezbożny gatunek ma się dobrze, mnoży się i tuczy na coraz to obfitszych żerowiskach. Pozostali, którzy finansują zielone wyspy dobrobytu w oceanie biedy, brak dzieci tłumaczą nędzą, ubóstwem, brakiem pracy i płacy za pracę, mieszkania, opieki zdrowotnej, socjalu, przedszkola, transportu, możliwości spłacenia kredytów, perspektyw. I oczywiście mają rację. Kto by rodził dziecko w takich warunkach. W warunkach skrajnie wrogiego państwa. Nasuwa się jednak małe pytanie.. A jakie państwo było za Stalina, kiedy Polacy bili rekordy dzietności? Powojenna kompensacja ubytków populacji nie stała by się tak owocna, gdyby nie polityka ludnościowa tzw. ludowej ojczyzny. Tzw. prawica w najbliższych miesiącach starająca się o poparcie wyborców zamiast brać udział w zawodach plucia na komunę, co nie jest już żadnym bohaterstwem, niech podszkoli swoich kandydatów w zakresie realnych planów odbudowy populacji w okręgach wyborczych. Poakcesyjne ubytki ludności wymagają umiejętnego oszacowania. Także po to, aby rozświetlić ciemną liczbę martwych dusz na listach wyborców i ograniczyć rozmiar kolejnych fałszerstw.

W metropoliach państw kolonialnych, ciężary prokreacyjne z niekłamaną satysfakcją dźwigają imigranci. Wysoki socjal premiuje religijność, zwłaszcza muzułmańską, ale też przecież i katolicką np. Polaków na Wyspach. U nas religijność nie wystarczy, aby rodzić dzieci przeciwko tyranii.

Wydaje się, że usilne zachęcanie do płodzenia i rodzenia dzieci powinno stać się przesłaniem numer jeden nowej ewangelizacji i innych działań misyjnych Kościoła katolickiego wśród Polaków i pozostałych wymierających narodów Europy, która obecnie bardziej niż Afryka woła o niezłomnych misjonarzy. Personalizm katolicki w konfrontacji ze jego zdegenerowaną karykaturą kłamiącą o absolutnej wolności wyboru ponosi klęski w Europie i na całym świecie głównie z powodu słabej argumentacji, zasklepionej w języku elit, nieczytelnej dla mas.

A ludziom, zwłaszcza młodym, tym, którym przygotowania do prokreacji dosłownie spędzają sen z powiek, potrzebna jest zachęta przez nich łatwo zrozumiała, instynktownie rozpoznawalna jako prawdziwa, wynikająca ze wspólnych doświadczeń, koleżeńska, przyjazna. Rzetelna, ale nie strasząca, a ukazująca korzyści płynące z godziwych wyborów dla dobra wspólnego. Korzyści przede wszystkim doraźne. Skoro dla nastolatka trzydziestolatek to już starzec, ludziom będącym w wieku optymalnym dla zakładania i rozwijania rodziny, czyli właśnie pomiędzy dwudziestym a trzydziestym rokiem życia łatwiej niż bogoojczyźnianą, przyjąć argumentację hedonistyczną w szerokim tego słowa znaczeniu. Jaka by to nie była władza, płodzenie i rodzenie dzieci jest prywatną sprawą pary dwojga ludzi mających się ku sobie. A miłość, zwłaszcza namiętna, może góry przenosić. Aby chcieli mieć dzieci i wspólnie je wychować, młodzi nie mogą wchodzić w dorosłe życie z negatywnym nastawieniem do seksualności własnej i innych, z wrogim, podejrzliwym lub wykolejonym podejściem do płciowości normalnej, a mimo to potępianej przez samozwańcze autorytety moralne, choć nie mające nic wspólnego ze zdegenerowanym światem filmu i literatury, to głoszące herezje w oparciu o osobiste awersje, czy perwersje.

Szatan w ulubionej roli oskarżyciela sieje spustoszenie nie tylko w religijności dorastających chłopców i dziewcząt, ale i w postawach prokreacyjnych młodych dorosłych, którym popsuto naturalny proces dojrzewania do owocnych i trwałych więzi rodzinnych. Kierując się troską, oczywiście. Kto przygląda się dzietności w katolickiej Polsce, za prymasem Polski i Litwy, JE ks. arcybiskupem Ignacym Krasickim może powtórzyć „wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły”.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 11 kwietnia, 2014

Szczęść Boże!

Wielu z nas Wielki Tydzień przynagla do spełnienia minimum obowiązku katolika, jakim jest podejście choć raz w roku do konfesjonału. Osoby bardzo pobożne, których wśród Polaków nie brakuje, mogą żachnąć się na myśl o takim dorocznym pojednaniu z Panem Bogiem niejako pod przymusem. Ogromna ilość wiernych przynajmniej co tydzień spowiada się i przystępuje do komunii św., co widać podczas mszy świętych w każdą niedzielę. Ale też, niestety, niejedna osoba deklaruje się jako wierząca i niepraktykująca. A to już wstęp do całkowitej utraty wiary, więc lepiej nie gasić jej wątłego żaru huraganem krytyki. Zwłaszcza, że badania epidemiologii lekarskiej nie pozostawiają wątpliwości co do głownego tła odejść od praktyk religijnych.

Tu mała dygresja. Od mniej więcej dwudziestu lat w naszym kraju coraz bardziej maleje rola reprezentowanej przeze mnie specjalności lekarskiej. Spójny i wszechstronny system zapobiegania chorobom i przedwczesnym zgonom został rozłożony na łopatki serią decyzji kolejnych rządów z siłą nokautu rozprawiających się z niezależną ekspertyzą naukową, z podstawą prawną działania i rzetelnością zawodową pracowników służby sanitarno-epidemiologicznej wykonujących zadania ochrony zdrowia w ramach Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Skutki wyeliminowania prewencji i profilaktyki z polityki zdrowotnej Państwa Polskiego są ewidentne i w oczach opinii publicznej nie powinien ich przesłaniać rozpad opieki zdrowotnej. Nawet najciemniejszy z ciemnych reprezentant dyktatury ciemniaków powiniem zrozumieć prosty związek pomiędzy totalnym narażeniem na czynniki rakotwórcze a tłumem przerażonych ludzi chorych na raka kłębiących się w poczekalni onkologa. Właściwie nie trzeba wytykać młodym ludziom, że chcą ratować życie zagranicą. Przynajmniej tam znajdą pomoc lekarską i uratują się od nieszczęść nabytych w ojczyznie. Rak, patologia prokracji, wady rozwojowe, choroby psychiczne oraz setki, tysiące innych problemów zdrowotnych to nie dopust Boży a w znacznej mierze zaniedbanie znanych medycynie środków zapobiegawczych.

Wracając do głównego tła odejść od praktyk religijnych, trzeba przywołać wyniki badań, które prowadzi dr Joanna Maselko w Stanach Zjednoczonych. Są to prace z zakresu dziedziny, którą w 2001 Edward P. Sarafino podsumował w książce Psychologia Zdrowia: Interakcje Biopsychospołeczne [Health Psychology: Biopsychosocial Interactions]. W 2012r. dr Joanna Maselko z zespołem opublikowała artykuł p.t. „Udział w praktykach religijnych a duża depresja: czy to przypadek odwrotnej zależności przycznowo-skutkowej? [Religious Service Attendance and Major Depression: A Case of Reverse Casuality?], który ukazał się dziale Praktyka Epidemiogii w prestiżowym American Journal of Epidemiology z 20 lutego 2012r.

Analizą objęto wybraną losowo kohortę nieco ponad 2000 osób urodzonych pomiędzy 1959 a 1965 r., w 64% w rodzinach katolickich, którą poddano trzem kolejnym badaniom w średniej wieku respondentów 24, 34 i 39 lat. Ogółem 27% respondentów przynajmniej raz dotknął w życiu poważny epizod depresji. U 8% badanych do ciężkiej depresji doszło przed ukończeniem 18 r. ż., po równo u chłopców i dziewcząt. Uczestnictwo w pratykach religijnych w okresie dzieciństwa potwierdziło 90% badanych, praktycznie bez różnicy pomiędzy płciami. Wyraźne różnice zaznaczyły się dopiero w poziomie religijności po przekroczeniu progu dorosłości. Religijność młodych dorosłych spadła do 46% u mężczyzn i 54% u kobiet, ogółem do 50%, co w porównaniu z okresem dzieciństwa liczonym tu zgodnie z konwencją ONZ do 18r. ż. daje spadek o prawie połowę. A teraz najważniejsza informacja z badań dr Maselko: 56% kobiet, które miały depresję przed ukończeniem 18. r.ż. zaprzestało uczestnictwa w życiu religijnym po osiągnięciu dorosłości, w porównaniu z 37% tych, które nie przeszły depresji w okresie życia objętym badaniem i z 44% tych, które przeszły depresję w wieku lat 18 lub później. Kobiety, które miały za sobą epizod ciężkiej depresji w okresie dzieciństwa były bardziej skłonne zmieniać swój stosunek do praktyk religijnych w życiu dorosłym – 26% w porównaniu z 18% tych, które nigdy nie przeszły depresji. Analiza regresji wielowymiarowej potwierdziła te wyniki. Kobiety ze wczesnym początkiem depresji miały o 42% większe prawdopodobieństwo zaprzestania praktyk religijnych niż te kobiety, które nie przeszły depresji nigdy lub dopiero jako osoby dorosłe. Ryzyko względne 1,42, przy 95% przedziale ufności mieści się pomiędzy 1, 19 a 1,70. Podobnej zależności nie wykazano u mężczyzn, co, jak każda różnica wyników badań epidemiologicznych wykazana pomiędzy płciami, stanowczo zachęca do dalszego drążenia tematu w poszukiwaniu przyczyn.

Generalnie porzucanie praktyk religijnych na przełomie dzieciństwa i dorosłości trzeba przypisać niezdrowej atmosferze wokół przebudzenia seksualnego i poczuciu winy wynikającej z mało istotnych niedostatków w obszarze kontroli własnej płciowości. Co w Katechizmie Kościoła Katolickiego nawet nie jest definiowane jako grzech lub uznane za grzech powszedni, to świadomość wierzącej młodzieży przytłacza swoim ciężarem nie do udźwignięcia. I z braku mądrego wsparcia młodzi ludzie uwalniają się i od ciężaru i od religii zarazem. Do naturalnych zachowań przygotowujących do prokreacji w małżeństwie, dochodzą zdarzenia nieodwracalne. Rozległa ewidencja wskazuje na związek depresji u dorastających dziewcząt i niezamężnych kobiet z utratą dziewictwa. Pojawia się depresja defloracyjna. Stracone dziewictwo, zdobyta depresja. [DD - Defloration Depression, Virginity lost, depression gained, to terminy z programu promocji zachowania dziewictwa do ślubu]. W obliczu nieodwracalnej utraty cennej wartości, która zamiast zostać ofiarowana przyszłemu mężowi, została zrabowana lub skradziona, narasta poczucie krzywdy, smutku, pojawiają się zaburzenia depresyjne, aż po klinicznie definiowaną depresję dużą, która była objęta opisanym wcześniej badaniem.

Warto, aby Państwo na tyle serdeczenie i szczerze porozmawiali z córkami i synami, aby spotkać swoją młodzież w drodze do konfesjonału, którego to błogosławieństwa Bożego życzę wszystkim rodzicom na nadchodzące Święto Zmartwychwstania Pańskiego.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 25 kwietnia, 2014

Szczęść Boże!

Zaliczony w poczet świętych Największy z Rodu Słowian to już jeden z Największych z Rodzaju Ludzkiego. Staje się to za naszego życia, na naszych oczach, z naszym niewyobrażalnie głębokim zaangażowaniem emocjonalnym. Wśród motywów tego zaangażowania na pierwszy plan wybija się duma narodowa z papieża Polaka. To oczywiste. Jakimże jest Polakiem ten, kto nie jest dumny z dzieł ks. Karola Wojtyły. Duma rozpiera setki milionów ludzi na całym świecie w jakiś sposób zakorzenionych w polskości. Jest to uzasadniona duma narodowa z wkładu papieża Polaka w rozwój człowieczeństwa. Poprzez nauczanie Jana Pawła II dziedzictwo polskiej kultury i doświadczeń historycznych Polaków nagle, bo zaledwie w ciągu kilkudziesięciu lat, stało się filarem cywilizacji całej ludzkości.

Jak ważna jest ta podpora dla każdej osoby ludzkiej instynktownie tęskniącej za kulturą zycia i miłości można poznać po reakcji dowodzonej przez szatana armii ludzi opowiadających się po stronie kultury śmierci. Zgodnie z wyznaczoną mu rolą zbuntowany anioł z niezwykłą furią co rusz wydaje rozkaz do ataku na osobę Jana Pawła II i Jego spuściznę. Że diabeł nie śpi, widać nie tylko z ekranu telewizora. Wręcz przeciwnie. Zaciekły wróg Boga i człowieka największe triumfy odnosi wcale nie pośród zaprzedanych mu polityków i ich socjotechnicznych narzędzi. To, że są grzeszni widzi każdy, nawet oni sami i nic sobie z tego nie robią. Uważają że nie grzeszą, a przyparci do muru rozgrzeszają się sami według własnego kodeksu moralnego. Co najgorsze nie należą do wyjątków. Od nich i od innych sług szatana wpływających na nasze życie wyzwoli nas dopiero prawda, że to my sami jesteśmy grzeszni.

Warto tedy rozważyć różnicę pomiędzy dumą a pychą, która przecież jest pierwszym spośród siedmiu grzechów głównych,

Jak pisał ks. Jan w 'Przewodniku Katolickim, Ogólnopolskim Tygodniku dla Rodzin', w odpowiedzi na pytanie czytelnika p. Jerzego „Duma czy Pycha?”, „granica między pychą a dumą potrafi być bardzo wąska, aczkolwiek wydaje mi się, że człowiek prawdziwie wierzący natychmiast ją zauważy. Mamy prawo być dumni z siebie, z naszych osiągnięć i sukcesów. Także tych dotyczących życia religijnego” i dalej pisał ks. Jan „...człowiek prawdziwie dumny będzie miał świadomość, że jego zasługą nie jest sam dar, ale dobre wykorzystanie tego, co otrzymał. Następną cechą człowieka prawdziwie dumnego będzie brak wywyższania się nad innych. To pycha nieustannie chce poniżyć drugiego, bo w taki właśnie sposób buduje swoją wielkość.”

Stosując się do tej interpretacji, unikniemy sporów na temat tego, kto był największy z rodu Słowian oraz czy i dlaczego był nim car Iwan Groźny, jak może by wolał Władimir Putin.

Albo duma, albo pycha. Kanonizacja bł. Jana Pawła II daje każdemu z nas szansę na oparcie dumy narodowej na własnych osobistych osiągnięciach i sukcesach z wdrażania w życie dorobku papieża Polaka. Przede wszystkim na polu najbliższym, najczęściej dotyczącym własnej rodziny, zwłaszcza w sytuacjach, w których zło sprowadza największe zagrożenia na pokolenie najmłodsze, z racji braku własnego doświadczenia życiowego najbardziej bezbronne i najmniej przygotowanie do odparcia postępnych ataków. Pomimo brutalnie narzucanych całemu światu doktryn przyznających zwyrodnieniu prymat nad normalnością, nadal cała ludzkość niemal bez wyjątku i niezależnie od religii podpisze się pod wszystkimi tezami naszego papieża dotyczącymi rodziny i czynników warunkujących optymalny rozwój człowieka w rodzinie. Nawet ci, którzy za swój cel postawili wywrócenie naturalnego porządku i zastąpienie go nowym, płynącym z imaginacji chorej wyobraźni, nie są w stanie przedstawić żadnych argumentów na rzecz swojej wizji zdegenerowanego człowieka. Posługując się przemocą polityczną i ekonomiczną dyktatura toczy otwartą wojnę z normalnością.

Jak na każdej wojnie, na największą krzywdę narażone są młode kobietu i dziewczęta, umyślnie doktrynowane przeciwko sobie samym. Kwitnące wiosną sady powszechnie budzą zachwyt swoim pięknem, a powinny także skłaniać do refleksji nad rolą sadowników w ich utrzymaniu i dystrybucji plonów oraz do zastanowienia jakie by to były plony ze zdziczałych, zwyrodniałych drzew owocowych. Na drogę na kanonizację naszego papieża - drogę niekoniecznie w realu, także tę wirtualną, duchową - proszę przyjąć mój przekład inspirującego ku dobru utworu literackiego długością wierszy układającego się w jabłoń, którego autorem jest Jeff Woodward:
Dziewczęta są jak
jabłka na drzewach. Ich ojciec
jest sadownikiem, którego zadaniem jest troska o córkę.
On musi chronić swoje owoce przed szkodnikami i chorobami.
On musi strzec je przed złodziejami, którzy mogą zerwać jego jabłka
przedwcześnie. Ani te na szczycie drzewa, ani te na samym dole
nie mają wpływu na to gdzie się znajdują. Ale kiedy osiągną
szczyt dojrzałości, to sadownik zajmie się zbiorem urodzaju
i odda go według własnej woli tym, którzy są w potrzebie.
Więc wszystko jest w porządku z jabłkami, które są
jeszcze na gałęziach i wszystko jest w porządku
z chłopcami, którzy za nimi się uganiają.
Ale to sadownik jest
zobowiązany zaspokoić
potrzeby obu stron
w odpowiednim czasie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Na jakie czasy przypada kanonizacja Ojca Świętego Jana Pawła II?

Drugi List św. Pawła do Tymoteusza 3 (w dwóch przekładach)

Trudne czasy ostateczne

3 Wiedz o tym, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy.  2 Ludzie będą samolubni, rozkochani w pieniądzu, chełpliwi, wyniośli, bluźnierczy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi,  3 nieczuli, nieprzejednani, skorzy do oszczerstw, niepohamowani, okrutni, gardzący tym, co dobre,  4 zdradzieccy, bezmyślni, nadęci, kochający przyjemności bardziej niż Boga,  5 stwarzający pozory pobożności, lecz będący zaprzeczeniem jej mocy. Takich ludzi unikaj.

6 Z nich biorą się ci, którzy wkradają się do domów i wykorzystują frywolne kobiety, obciążone grzechami i rozdzierane przez różnorodne żądze.  7 Kobiety te zawsze się uczą, tylko nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy.  8 Ci ludzie przeciwstawiają się prawdzie, tak jak Jannes i Jambres przeciwstawili się Mojżeszowi. Ich umysł jest spaczony, nie przeszli próby wiary.  9 Daleko jednak nie zajdą, ponieważ ich głupota stanie się oczywista dla wszystkich — podobnie zresztą, jak stało się w przypadku tamtych.

Zobowiązanie do głoszenia

10 Ty natomiast poszedłeś za moją nauką, sposobem życia, celami, wiarą, cierpliwością, miłością, wytrwałością,  11 prześladowaniami i cierpieniami, które mnie spotkały w Antiochii, Ikonium oraz w Listrze. Jakież to prześladowania przeszedłem! Pan jednak wyzwolił mnie z nich wszystkich.  12 Tak, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani.  13 Natomiast ludzie źli i oszuści będą coraz bardziej brnąć w zło. Sami błądząc, również innych będą wprowadzać w błąd.

14 Ty jednak trwaj w tym, czego się nauczyłeś i o czym jesteś przekonany, wiedząc, od kogo się tego nauczyłeś,  15 zwłaszcza, że od dziecka znasz Pisma święte, które mogą cię obdarzyć mądrością — dla zbawienia przez wiarę w Chrystusa Jezusa.  16 Całe Pismo natchnione jest przez Boga i pożyteczne do nauki, do wykazania błędu, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,  17 aby człowiek Boży był w pełni gotowy, wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła.


 1 A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. 2 Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, 4 zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. 5 Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń. 6 Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przeciągają na swą stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju, 7 takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy. 8 Jak Jannes i Jambres wystąpili przeciw Mojżeszowi, tak też i ci przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle, którzy nie zdali egzaminu z wiary. Ale dalszego postępu nie osiągną: 9 bo ich bezmyślność będzie jawna dla wszystkich, jak i tamtych jawna się stała.

Trwać w powołaniu!

10 Ty natomiast poszedłeś śladem mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, 11 prześladowań, cierpień, jakie mnie spotkały w Antiochii, w Ikonium, w Listrze. Jakież to prześladowania zniosłem - a ze wszystkich wyrwał mnie Pan! 12 I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania. 13 Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i [innych] w błąd wprowadzając. 14 Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, 15 które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. 16 Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - 17 aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.


Felieton w Radio Maryja, 2 maja, 2014

Szczęść Boże!

Pewien Duńczyk, William Alexander Månesøn piszący o sobie, że jako chłopiec spadł z księżyca i obecnie żyje w małym mieszkanku przy Alei Samotności nocami odwiedzany przez zmarłych, którzy opowiadają mu o swoich ostatnich dniach na ziemi, przyznał, że ma wiele marzeń. Zarówno dziennych, jak i nocnych, sennych. Jak pisze: „Miałem marzenie, że ja byłem kobietą, że urodziłem dziecko, że to dziecko było mną samym i że ja byłem moją własną matką. To było marzenie samotnego człowieka”.

Skoro samotność może być przyczyną fantazjowania, że mężczyzna może sam się urodzić i być własną matką, warto właśnie w samotności poszukiwać przyczyn podobnych marzeń sprzecznych z rozumem, zaprzeczających realiom, niezgodnych z rzeczywistością. Jednak fantazje nie mają żadnych ograniczeń z wyjątkiem własnej wyobraźni fantazjującego a nawet tę wyobraźnię poszerzają o rzeczy niewyobrażalne, czy to poprzez olśnienie czy np. nielogiczną kolejność zdarzeń. Fantazje jako źródło kreatywności wykorzystuje m.in. heurystyka, nauka o dokonywaniu odkryć, zajmująca się badaniem praw, które rządzą myśleniem twórczym, oraz formowaniem metod ułatwiających i systematyzujących tego rodzaju działania. Bardzo skuteczna jest kreatywność zbiorowa, dzięki której wspólne fantazjowanie owocuje rozwiązaniami wcześniej niewyobrażalnymi. Wystarczy dotknąć swojego telefonu komórkowego, aby uwierzyć w moc fantazjowania. Podobne znaczenie ma samospełniająca się przepowiednia. Wystarczy spojrzeć na polską flagę za swoim oknem, aby uwierzyć w moc proroctw naszych wieszczów, którzy potrafili wzbudzić w narodzie marzenia o suwerenności. Nawet dzisiaj polskiej fladze wyjątkowo towarzyszy obca, a jeśli już, to na obiektach pod obcym zarządem.

Subkontynent indyjski wyzwolił się z eksploatacji kolonialnej dzięki ruchowi biernego oporu. Setkom milionów ludzi wywodzących się z niezwykle zróżnicowanych kultur, do tego obciążonych systemem kastowym, bez użycia przemocy udało się zrealizować marzenie jednego wizjonera, którym był Mohandas Gandhi. Jak sam pisał „Po prostu próbowałem na własny sposób zastosować odwieczne prawdy do naszego codziennego życia i jego problemów.” Nie kto inny jak rosyjski pisarz Lew Tołstoj, w liście z 1908r. wskazał Gandhiemu, że tylko poprzez użycie miłości jako broni w formie biernego oporu mogą narody Indii zrzucić kolonialną władzę. Gandhi uważał się za ucznia Lwa Tołstoja. Potwierdzona w skali makro skuteczność filozofii sukcesu Mahatmy Gandhiego zawiera też przesłanie, które zachęca do nieustawania w podejmowaniu prób: „Zadowolenia nie daje wynik, ale wysiłek włożony w jego osiągnięcie. Pełny wysiłek jest pełnym zwycięstwem.” Aby odnieść sukces, trzeba myśleć pozytywnie:

„Niech twoje przekonania będą pozytywne, gdyż
Twoje przekonania staną się twoimi myślami
Twoje myśli stanją się twoimi słowami
Twoje słowa staną się twoimi działaniami
Twoje działania staną się twoimi nawykami
Twoje nawyki staną się twoimi wartościami
Twoje wartości staną się twoim przeznaczeniem”.

Wiele osób, zwłaszcza młodych, z perspektywy mrówki spoglądających na pomniki wybitnych postaci, powinno wiedzieć, że każdemu dane są szanse wdrapania się na cokół. Jim Goodwin, rocznik 1981, urodzony i wychowany w Irlandii (Eire), wybitny zawodnik szkockiego klubu piłki nożnej Świętego Mirina (od św. Mirina patrona Paisley) raz powiedział: "Niemożliwe jest często to, co nie było sprawdzone, czy jest rzeczywiście niemożliwe." Młodzi ludzie powinni więc nieustannie słyszeć zachętę: Bądź jak Jim: sprawdź się, sprostaj wymaganiom, zwycięż. Piłkarz św. Mirina (Buddies) jest w Twoim wieku, a już jest cytowany na całym świecie.”

Dotyczy to również spraw obciążonych największymi życiowymi konsekwencjami, a będących obecnie tematem beznadziejnych biadoleń powodowanych uzasadnioną troską, ale pozbawionych wiary w ratunek i stanowiących wyraz osamotnienia w walce o normalność. Skąd ten niekatolicki pesymizm?

Studium etyczne miłości i małżeństwa p.t. 'Miłość i odpowiedzialność' ks. biskupa Karola Wojtyły zawiera taki cytat z Autobiografii Gandhiego: "Moim zdaniem twierdzenie, jakoby akt płciowy był czynnością samorzutną, podobnie jak sen lub zaspokojenie głodu, jest szczytem ignorancji. Istnienie świata jest uzależnione od aktu rozmnażania się, a wobec tego, że świat jest domeną, którą rządzi Bóg, i stanowi odbicie Jego władzy, akt rozmnażania winien podlegać kontroli mającej na celu rozwój życia na ziemi. Człowiek, który to rozumie, za wszelką cenę będzie dążył do panowania nad swoimi zmysłami i uzbroi się w wiedzę, która jest niezbędna dla fizycznego i duchowego rozkwitu jego potomstwa, a owoce tej wiedzy przekaże przyszłości i dla jej pożytku". Dalej dzisiaj już święty kościoła powszechnego Jan Paweł II pisze „W innym miejscu swej Autobiografii wyznaje Gandhi, że dwukrotnie w życiu uległ propagandzie zalecającej sztuczne środki dla wykluczenia możliwości poczęcia. Doszedł jednak do przeświadczenia, "iż należy raczej działać za pomocą impulsów wewnętrznych, opanowaniem czy też samokontrolą" i uzupełnia nasz święty „Dodajmy, że jest to jedyne rozwiązanie problemu świadomego rodzicielstwa, świadomego ojcostwa i świadomego macierzyństwa, na poziomie godnym osób. Nie można zaś, rozwiązując ten problem, pomijać podstawowego faktu, że człowiek, kobieta i mężczyzna, jest osobą.”

Swoisty poprzednik w misji św. Jana Pawła II, Największy z Rodów Indii, Mahatma Gandhi, wyznawca hinduizmu, był bardzo bliski chrześcijaństwu i ogromnie podziwiał Jezusa, często posługując się cytatami z 'Kazania na Górze' (Mat 5 – 7). Na drodze do nawrócenia Gandhiego stanął pojedynczy akt nienawiści rasowej ze strony Anglika, członka starszyzny kościelnej, w jednej z parafii w Afryce Południowej.

Nie podnośmy rąk w geście poddania się złu, ani ich nie opuszczajmy, okazując zniechęcenie. Przeciwnie, w obronie normalności wywołajmy wszystkie ręce na pokład, chwyćmy się za dłonie i pamiętajmy w jakich okolicznościach Polacy witali majową jutrzenkę w 1791.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 9 maja, 2014

Szczęść Boże!

Niemal bez echa przebrzmiał budzący grozę opublikowany 30 kwietnia 2014r.  materiał Światowej Organizacji Zdrowia pt. „Oporność antydrobnoustrojowa: globalny raport z nadzoru epidemiologicznego” („Antimicrobial resistance: global report on surveillance”). Tak samo jak w przypadku wszystkich innych popartych faktami ostrzeżeń i wiarygodnych prognoz, będących w istocie dramatyczną zapowiedzią katastrofy w wymiarze osobistym i wspólnotowym, Polacy w błogim spokoju czekają na wyrok losu. Nikomu nie opłaca się zakłócać ciszy przed burzą. Nie chcąc stracić żerowiska związanego z etatem i przynależnymi bokami, sielanki kreowanej przez propagandę eurosukcesu nie zmąci żaden ekspert z resortu – pożal się Boże – zdrowia, a ogromne pieniądze podatnika przeznaczone na ekspertyzy, którymi według własnego uznania dysponuje każdy parlamentarzysta, i tak w calości trafią w stale głodne gardła członków tegoż rodziny i grona przyjaciół. Jak wiadomo, krąg władzy wespół z jego kosztownym ornamentem opozycji się wyżywi, a nawet wyleczy, zagranicą oczywiście. Chyba że, ktoś będzie miał pecha i złapie zaraźliwą dawkę zarazków lekoopornych. Na przykład wyluzowany orędownik rozwiązłości seksualnej -  niekoniecznie musi to być jakaś ministra czy marszałkini – chcąc na własnej skórze przekonać się o skuteczności wpychanych do przedszkoli i szkół doktryn unijnoeuropejskich, podłapie dajmy na to rzeżączkę. W pierwszym odruchu pomyśli sobie, że to nic, że to przecież infekcja banalna i jak katar normalna w rozrywkowych środowiskach, że zdąży się wyleczyć przed powrotem z Brukseli. A tu okazuje się, że objawy nie ustępują, a wynik z laboratorium jest jak wyrok: w pobranym materiale stwierdzono dwoinki rzeżączki oporne na wszystkie dostępne antybiotyki. Pozostaje czekać na postępujący rozwój choroby zajmującej coraz to nowe narządy, niszczącej ich funkcje, a przy tym wysoce zaraźliwej, także, na co sam mam liczne dowody z historii  chorób moich afrykańskich pacjentów, w warunkach korzystania ze wspólnej muszli klozetowej. Spośród bakterii antybiotykoopornych - jak dotychczas - nabyty poprzez kontakt z zanieczyszczonym sprzętem czy to w warunkach szpitalnych, czy  pozaszpitalnych, głównie zagraża ciężkimi chorobami skóry i sepsą  gronkowiec złocisty oporny na metycylinę (MRSA). Ale wszystko przed nami.  Do środkowisk specjalnych, w których szerzy się zakażenie tym gronkowcem, dr Robert Leo Skov z prestiżowego Statens Serum Institut w Kopenhadze zalicza środowisko homoseksualistów.

Choroby weneryczne, jak to nieszczęścia, idą parami, a nieraz stadami. Jak już  ktoś złapał jedno zakażenie, nie powinien spać spokojnie, o ile spokojny sen jest możliwy w przypadku choroby nieuleczalnej. W szczególności, kiedy do zarażenia doszło w następstwie kontaktu z kimś, kto jest dosłownie rozsadnikiem zarazków, uzbieranych gorliwie i z niemałą satysfakcją mierzoną liczbą zaliczonych partnerów zabawy, którą trudno nazwać inaczej niż rosyjską ruletką. Tu aż się prosi aktualne odniesienie do geopolityki.

Najwyższą w Regionie Europejskim WHO liczbę nowo wykrytych osób zakażonych wirusem wywołującym AIDS na 100 000 ludności zarejestrowano w Rosji (44,1) i na Ukrainie (38,0).  ZAPOBIEGAJ  ZAGROŻENIU BEZPIECZEŃSTWA EUROPY ŚRODKOWEJ, JAKIM JEST AIDS. WSPIERAJ DZIEWICTWO DO MAŁŻEŃSTWA.
Najwyższą w Regionie Europejskim WHO liczbę nowo wykrytych osób zakażonych wirusem wywołującym AIDS na 100 000 ludności zarejestrowano w Rosji (44,1) i na Ukrainie (38,0).  ZAPOBIEGAJ  ZAGROŻENIU BEZPIECZEŃSTWA EUROPY ŚRODKOWEJ, JAKIM JEST AIDS. WSPIERAJ DZIEWICTWO DO MAŁŻEŃSTWA.

Oto według ostatnich dostępnych danych ONZ liczba osób zakażonych wirusem wywołującym AIDS, czyli osób żyjących z HIV, które powinny otrzymywać ratującą życie terapię antyretrowirusową, szacowana jest, w górnej granicy, na 1 milion w Federacji Rosyjskiej i na 240 000 na Ukrainie, która jest nieco  ponad trzykrotnie mniej ludna niż Federacja Rosyjska.

Rejestrowana częstość występowania zakażenia wirusem wywołującym AIDS wśród dorosłych i dzieci  na 100 000 ludności w poszczególnych regionach Ukrainy z końcem 2007r. Religijność w pełnej rodzinie chroni przed chorobami wenerycznymi.
Rejestrowana częstość występowania zakażenia wirusem wywołującym AIDS wśród dorosłych i dzieci  na 100 000 ludności w poszczególnych regionach Ukrainy z końcem 2007r. Religijność w pełnej rodzinie chroni przed chorobami wenerycznymi.

Mapa Ukrainy z końca roku 2007 pokazuje wielkie zróżnicowanie regionów tego państwa pod względem w liczby zarejestrowanych przypadków zakażenia HIV na 100 000 ludności.  Najmniej, poniżej 50, występuje w sześciu regionach Ukrainy Zachodniej plus Sumy na wschodzie, najwięcej – powyżej 300, w długim pasie obejmującym całe południe od Odessy po Ługańsk, nie oszczędzając Dniepropietrowska. Podobna sytuacja jest w regionie Czerkassy i Chmielnicki.

Skutki działań wojennych w postaci rozlewu krwi i zwyczajowych zachowań sołdatów na terenach podbitych mogą być jeszcze bardziej tragiczne niż te znane Europie z przeszłości, tym bardziej, że raport WHO wskazuje na wysoki odsetek od 10 do 17% oporności na przynajmniej jeden lek u pacjentów dopiero rozpoczynających terapię antryretrowirusową. Już w trakcie leczenia przeciętnie 4 na 5 zakażonych HIV rozwija oporność na przynajmniej jeden lek spowalniający postępy zakażenia wirusem wywołującym AIDS, choć ma tu występować trend spadkowy.

Komm Frau - Chodź tu, kobieto, nie zapomnij powstrzymywać tych, co nienawidzą, jeżeli ich nie powstrzymasz, będziesz pierwszą ofiarą, kiedy ci, co nienawidzą zostaną pokonani.
Jerzy Bohdan Szumczyk: "Komm, Frau", sowiecki żołnierz gwałcący ciężarną, rzeźba usunięta z przestrzeni publicznej Gdańska, a obrazująca częstą zbrodnię podczas wymiany okupantów Polski. Jerzy Bohdan Szumczyk: "Komm, Frau", Soviet Soldier raping a pregnant woman, a sculpture banned from street display in Gdansk, Poland Komm Frau - Come, woman (remember to cool down haters, if not you will be the first victim when they get defeated)
Jerzy Bohdan Szumczyk: "Komm, Frau", sowiecki żołnierz gwałcący ciężarną, rzeźba usunięta z przestrzeni publicznej Gdańska, a obrazująca częstą zbrodnię podczas wymiany okupantów Polski.

W 69. rocznicę zakończenia II wojny światowej nie sposób pominąć losu tych jej ofiar, które upamiętnił pan Jerzy Bohdan Szumczyk rzeźbą "Komm, Frau" w Gdańsku i skomentować z pozycji państw napadniętych przez Niemcy, zachęcając kobiety do powstrzymywania tych, którzy nienawidzą, bo jeżeli nie uda się ich powstrzymać, to właśnie kobiety staną się pierwszymi ofiarami,  kiedy juź dojdzie do pokonania siewców nienawiści.

Historia lubi się powtarzać. Agresję kulturową w postaci ideologii gender wspólcześni nienawistnicy wymierzyli w pierwszej kolejności przeciwko płci żeńskiej. Już małe dziewczynki w przedszkolach z pokorą i wbrew swojej naturze będą musiały godzić się na wszystko co chora wyobraźnia podpowiedziała autorom niesławnych „Standardów edukacji seksualnej w Europie”. Już  uczennice podstawówek będą przygotowywane do pełnienia roli przygodnych nałożnic, czy konkubin zaspokajających potrzeby jak największej liczby kolegów. Zatruwając swoje jeszcze dziecięce organizmy hormonami wchodzącymi w skład pigułek uniemożłiwiających zapłodnienie lub zagnieżdżenie poczętego dziecka, nie tylko będą ponosić wysokie ryzyko nierzadkich  działań niepożądanych o skutkach śmiertelnych, ale i znajdą się na prostej drodze do ciężkich zaburzeń hormonalnych upośledzających wszystkie funkcje organizmu.

Mogło by dziwić milczenie lekarzy wielu specjalności, gdyby nie fakt ich dość licznego  zaangażowania w przygrywkę do obecnych zagrożeń zdrowia publicznego, jaką było i jest nadal niepewne co do skutków szczepienie dzieci przeciwko części chorób wenerycznych wywoływanych wirusem brodawczaka ludzkiego. W 13 roku życia, aby już rok później dziecko było gotowe do współżycia. Nawet tak gromko przymilający się kościelnej hierarchii prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz nie omieszkał wydać dziesiątków milionów złotych wyrwanych mieszkańcom w postaci podatków na akwizycję szczepionki  mającej chronić dzieci przed jedną z wielu chorób wenerycznych. Urzędowo zatwierdził podejmowanie współżycia w okresie pokwitania. Bez alternatywy w postaci zachowania dziewictwa do ślubu. To nie koniec ambicji prezydenta Dutkiewicza. Materiał pt. „Wrocławski program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV), realizowany jest od września 2010 roku”zawiera taki passus: „Zakażeniu wirusem można zapobiegać wykonując szczepienia ochronne. Istotne jest, by szczepienia wykonane zostały jak najwcześniej, najlepiej przed pierwszą inicjacją seksualną — wskazaniem jest wiek 11–13 lat.” Zamiast pozwolić dzieciom spokojne dorosnąć do wzajemnie wiernego i płodnego związku małżeńskiego, wrocławianie będą płacić za fragmetaryczne przysposobienie swoich 12-letnich córek do zgwałcenia i pełnienia roli seksualnych niewolnic. Ewidentnie Wrocław stał się poletkiem doświadczalnym marksisty Baumana, rzecznika wymiany ludności Europy na nową.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew  Hałat

Felieton w Radio Maryja, 16 maja, 2014

Szczęść Boże!

Niewiele nauk dysponuje tak bogatą, a przy tym precyzyjną terminologią jak medycyna. Nazewnictwo medyczne często posługuje się terminem „zwyrodnienie”, znanym, niestety, zbyt dobrze wielkiej rzeszy pacjentów i ich rodzin. Sama choroba zwyrodnieniowa stawów jest powodem ogromu cierpień niemal co piątego człowieka na ziemi. Do zwyrodnień należą również choroby neurodegeneracyjne, jak choroba Parkinsona czy Alzheimera, kiedy gromadzące się w mózgu toksyczne białka powodują śmierć neuronów. Chorobą neurodegeneracyjną jest różnież nowy wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba, czyli odmiana choroby szalonych krów (encefalopatia gąbczasta bydła, ang. bovine spongiform encephalopathy – BSE) zagrażająca ludziom spożywającym zaraźliwe produkty wołowe. Ogólnie zwyrodnienie (łac. degeneratio) – polega na gromadzeniu się wewnątrz komórek lub pomiędzy nimi substancji, które normalnie w nich nie występują lub których normalna ilość jest znacznie mniejsza. Normalna, czyli nie zagrażająca chorobami i przedwczesną śmiercią. Skutkiem zwyrodnienia jest utrata naturalnej funcji zdegenerowanego narządu, np. stawu biodrowego czy tez mózgu. Anatomia patologiczna klasyfikuje zwyrodnienie w kategorii zmian wstecznych.

Uważam, że nastał najwyższy czas, aby termin „zwyrodnienie” miał zastosowanie także w obszarze epidemiologii lekarskiej. W medycynie populacyjnej o ostatecznym rozpoznaniu degeneracji zadecyduje już nie badanie histopatologiczne materiału pobranego z pacjenta za życia czy w ramach sekcji zwłok, a wykrywanie metodami epidemiologicznymi zwyrodnienia naturalnych funkcji wyodrębnionych populacji, np. narodów.

Bez wątpienia, zadaniem numer jeden każdej populacji, przecież nie tylko ludzkiej, jest rozmnażanie się. I to w zakresie maksymalnym, na ile warunki pozwolą. Niski przyrost naturalny, a tym bardziej zastępowalność pokoleń bez zapasu ludności, nie daje minimum gwarancji przeżycia, gdy naród ulegnie wyniszczeniu z powodu epidemii, klęsk żywiołowych czy też wojen. Utrata naturalnej funkcji narodu, jaką jest jego rozmnażanie się gwarantujące przeżycie, stanowi więc ciężkie zwyrodnienie o skutkach dla tego narodu śmiertelnych. Podobnie jak toksyczne substancje w pojedynczym organizmie, w podstawowych komórkach narodu lub pomiędzy nimi - czyli w rodzinach lub w przestrzeni publicznej - gromadzą się toksyczne zachowania, które normalnie w nich nie występują lub których normalna ilość jest znacznie mniejsza. Normalna, czyli nie zagrażająca epidemiami, patologiami społecznymi i wymarciem narodu w następstwie jego zdegenerowania.

Oto aktualny przykład. Z okazji ponownego podboju Ukrainy, świetnie redagowana i prowadzona stacja telewizyjna Kremla - 'Russia Today', uznała za stosowne pochylić się nad niedolą wymierających Japończyków. Jaki wpływ na to zainteresowanie ma japoński odpowiednik Krymu, czyli Wyspy Kurylskie, zobaczymy, o ile przeżyjemy. Pożywiom, uwidim. Fenomen zmieniającej się demografii Japonii od dawna budzi zdumienie. Jeszcze w latach 70.-tych ubiegłego wieku stojąca na szerokiej podstawie piramida demograficzna była omawiana na wykładach jako przykład typowy dla krajów tzw. Trzeciego Świata. Dzisiaj z tej piramidy pozostało wspomnienie, a skład ludności ilustruje wykres o coraz węższej postawie, który za kilka pokoleń przybierze kszałt latawca. Największy udział kobiet i mężczyzn w średnim wieku, a liczba najmłodszych niemal równa liczbie najstarszych, daje figurę tak chybotliwą, że wystarczy kolejna megakatastrofa na wzór następstw trzęsienia ziemi obok elektrowni atomowej, jak ta w Fukuszimie, aby Japończycy jako naród stanęli w obliczu zagłady.

Wród przyczyn załamania demograficznego Japonii podnosi się brak zainteresowania bezpośrednimi intymnymi kontaktami wśród młodych płci obojga. Co czwarta Japonka we wczesnych latach dwudziestych swojego życia ma na zawsze stracone szanse wyjścia zamąż, a 40% zakończy życie bez poznania radości macierzyństwa. Podobno 45% osób płci żeńskiej od 16 do 24 roku życia nie jest zainteresowanych współżyciem lub wprost nim gardzi. Jak donosi 'The Observer' z października ub. roku „pomimo rozpowszechnionego pemisywizmu seksualnego w Japonii ideał fantazji dotyczących kobiet poniżej 25 r. ż. przedstawia sobą niemożliwie śliczna, inteligentna i atrakcyjna dziewica.” Zapowiadało by to świetne perspetywy demograficzne dla narodu japońskiego, gdyby dziewicza panna, mogła wyjść za mąż pomiędzy 20 a 24 rokiem życia, czyli w szczytowych latach swojej płodności i stuprocentowo spełnić się jako kobieta, żona i matka w swojej szęśliwej i trwałej rodzinie. Niestety, brakuje zainteresowania zarówno po stronie panien, jak i kawalerów.

Początek klęski demograficznej w Japonii przypada na wczesne lata 70.-te XX w. W tym czasie nastąpiło załamanie japońskiej kinematografii, która nie potrafiła spostać konkurencji Hollywood'u i z braku lepszych możliwości zaczęła produkować w masowych ilościach skrajnie wulgarne, przesycone przemocą i perwersjami filmy pornograficzne. Pornografia trafiła pod strzechy, doprowadziła do zwyrodniałych zachowań w rodzinach wcześniej szczycących się przestrzeganiem tradycyjnych wartości, które - wyjąwszy potworne zachowania Japończyków podczas II wojny światowej, a wcześniej w Chinach - były chlubną podstawą potęgi gospodarczej Kraju Kwitnącej Wiśni. Pornografia oswajająca z pedofilią i to kazirodczą, odbierającą dzieciom bezpieczeństwo rodzinnego domu, nakłaniająca do czynów lubieżnych w środkach transportu, do gwałtów w szkołach, do traktowania dziewcząt i kobiet jak zupełnie ubezwłasnowolnionych niewolnic seksualnych w rodzinie, w miescu pracy, w szkole, w pociągu, szpitalu, sklepie, wychowała i wychowuje nadal kolejne pokolenia, które pod jej wpływem straciły zainteresowanie współżyciem w celu prokreacji, a nawet w ogóle zainteresowanie normalnymi zachowaniami seksualnymi. Można tu dostrzec niejako samozachowcze wnioski wyciągnięte z losów ofiar pornografii, odartych ze zdolności do samokontroli, umiejętności transmutacji odpowiedzi na podniety seksualne kreatywnością, zwiększoną produktywnością, szczęściem, zdrowiem, wiarą we własne możliwości i siłą wewnętrzną. Poprzez internet pornografia już nie tylko japońska, trafia wszędzie i do wszystkich. Budzi zwyrodniałą wyobraźnię, inicjuje zwyrodniałe eksperymenty, usprawiedliwia najbardziej zwyrodniałe formy seksualnej eksploatacji. Prowadząc do depopulacji i osłabienia ducha narodów, pornografia ma zdecydowanie charakter broni psychologicznej, a w naszym przypadku dokłada się do strat wynikłych z podstępnej kolonizacji. Realizowana pod przymusem administracyjnym jako ideologia gender nieuchronnie spowoduje zwyrodnienie naturalnych zachowań prokreacyjnych. Nie budujmy drugiej Japonii. Budujmy naszą Polskę.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew  Hałat

Felieton w Radio Maryja, 23 maja, 2014

Szczęść Boże!

Epidemiologia lekarska wobec ataku ideologii gender dysponuje bogatym arsenałem środków zaradczych, a gdy te zawiodą, do dyspozycji poszkodowanym oddaje sposoby łagodzenia strat, którym nie udało się zapobiec.

Jako lekarz medycyny, którego życie zawodowe przez kilkudziesiąt lat po uzyskaniu specjalizacji z epidemiologii i zdobyciu doświadczeń w zwalczaniu epidemii chorób wenerycznych w warunkach Afryki równikowej, toczy się w cieniu bezprecedensowej w swych rozmiarach pandemii HIV/AIDS, potwierdzam z całą stanowczością intuicyjne przekonanie, że na pierwszym miejscu spośród wszystkich środków zapobiegawczych stoi religijność, bowiem to korzystne dla człowieka wartości moralne formują duszę i ciało, i odwrotnie - wartości dla człowieka niekorzystne duszę i ciało deformują. Ten banalny truizm trzeba, niestety, uzmysłowić szerokiej publiczności, zanim liczba ofiar ataku ideologii gender osiągnie rozmiary epidemiczne.

Religijność jest najskuteczniejszą zaporą chroniącą przed skutkami zachowań seksualnych niezgodnych z zasadami moralnymi każdej z trzech religii abrahamowych.

W 2003r. prestiżowa grupa naukowców zajmujących się epidemiologią HIV/AIDS przedstawiła zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej ABC ZAPOBIEGANIA POWIĄZANEGO AIDS.

A, skrót od Abstinence - bezpieczny seks (safe sex) ma miejsce wyłącznie w warunkach niepodejmowania stosunków seksualnych (i innej penetracji)

B, skrót od Being Safer - bezpieczniejszy seks (safer sex) ma miejsce w trwałym na całe życie związku dwojga wzajemnie wiernych sobie osób wolnych od zakażenia HIV

C, skrót od Condom use - używanie prezerwatyw, nawet jeśli jest właściwe i konsekwentne, w żadnym przypadku nie spełnia wymagań seksu bezpiecznego lub bezpieczniejszego, gdyż ich zawodność przekracza 11% w skali rocznej.

Skoro dziewictwo do ślubu i dozgonna wierność małżeńska stoją na pierwszym miejscu pośród zaleceń prewencyjnych chroniących przed AIDS i innymi chorobami wenerycznymi, zdroworozsądkowe podejście nakazuje epidemiologowi zabiegać o współpracę z Kościołem na rzecz zapobiegania chorobom i przedwczesnym zgonom. Z drugiej strony, warto przyjrzeć się motywacji środowisk podważających zasady prewencji.

Chorobliwa nienawiść do Boga w nazewnictwie psychiatrycznym znana jako teofobia (theophobia) z reguły łączy się się z chorobliwą nienawiścią do człowieka czyli homofobią. N.B. zawężanie pojęcia homofobia do wrogości wobec homoseksualistów to maniera niedawna, bo zapoczątkowana w 1969r., otwierająca przy tym furtkę do zawłaszczania innych pojęć, jak np. biblijna symbolika tęczy, czy funkcja małżeństwa. Za jedną z najbardziej niebezpiecznych realizacji nienawiści do człowieka, czyli właśnie homofobii, należy uznać wirginofobię (virginophobia lub parthenophobia), czyli nienawiść do dziewic, do stanu, w którym powinien pozostać każdy człowiek od poczęcia do ślubu, do małżeństwa. Do złożenia ślubów kapłańskich, zakonnych, małżeństwa mistycznego, gdzie oblubieńcem jest Chrystus, czy też – znacznie częściej – nierozerwalnego związku mężczyzny z kobietą, którego celem jest sukces prokreacyjny w postaci powołania do życia i dobrego wychowania maksymalnej w danych warunkach bytowych liczby dzieci. Noc poślubna, w której dochodzi do consummatio matrimonii, kończy dziewictwo panny młodej i pana młodego, którzy stają się obdarzonym płodnością małżeńską jednym ciałem. Jednym ciałem nierozłącznym, dopóki śmierć nie zabierze jedno z małżonków.

W rozumieniu medycznym dziewictwo kończy się wraz z pierwszym stosunkiem seksualnym. Stosunek seksualny polega na wprowadzeniu członka do pochwy. Poruszając temat dziewictwa trzeba wspomnieć o drobnym, ale ważnym narządzie, jakim jest błona dziewicza. Wobec naporu zła nie ma miejsca na pruderię. Doskonałe piękno prawidłowej anatomii i fizjologii osoby ludzkiej jest darem Bożym i jako takie wymaga szacunku i ochrony. Podstawowa znajomość struktur, które znajdują się za podwójnymi drzwiami zabezpieczającymi przedsionek do wnętrza ludzkiego ciała płci żeńskiej wyraźnie podkreśla wyjątkową rolę ostatniej pieczęci. Błona dziewicza zapewnia materialną barierę pomiędzy światem wewnętrznym a zewnętrznym, a ponieważ jest częścią żeńskiej anatomii prawidłowej, błona dziewicza zapewnia także materialną barierę pomiędzy teraźniejszością potencjalnej matki a przyszłością niezliczonych pokoleń jej potomstwa.
.

Dżubran Chalil Dżubran: Piekno jest wiecznoscia wpatrzoną w siebie z podziwem w lustrze. Khalil Gibran: Beauty is eternity gazing at itself in the mirror. جبران خليل جبران‎ .لجمال هو الخلود  يحدق في نفسه في المرآة.
Dżubran Chalil Dżubran: Piękno jest wiecznością wpatrzoną w siebie z podziwem w lustrze. Khalil Gibran: Beauty is eternity gazing at itself in the mirror. جبران خليل جبران‎ .لجمال هو الخلود  يحدق في نفسه في المرآة.
Sztuka dziewiczego powabu - niepohamowany i zniewalający wdzięk dziewictwa

Z

Z licznych przyczyn wiedzę o błonie dziewiczej przesłaniają opary absurdu, a dwa główne mity rozsiewane przez wirginofobów są następujące: Mit 1. błona dziewicza nie istnieje lub pokaźna część dziewczynek rodzi się bez błony dziewiczej i Mit 2. błona dziewicza może zostać rozdarta w wyniku udziału w sportach takich jak gimnastyka, jazda konna, jazda na rowerze itp. Odpowiedź medycyny na te imaginacje jest następująca: Fakt Nr 1: Brak błony dziewiczej NIGDY nie był opisany w literaturze, jeżeli jest nieobecna, należy szukać przyczyny („Absence of the hymen has NEVER been reported in the literature; if absent, look for a reason” Royal College of Obstetricians and Gynaecologists 'Setting  standards to improve women's health. “Clinical protocols in pediatric and adolescent gynecology” by Sally E. Perlman, Steven T. Nakajima, S Paige Hertweck); Fakt Nr 2: błona dziewicza nie może zostać rozdarta w wyniku udziału w sportach takich jak gimnastyka, jazda konna, jazda na rowerze itp. („The hymen cannot be torn through participation in sports (e.g. straddle injuries) such as gymnastics, horse riding, bicycle riding etc.” Department of Forensic Medicine, University of Dundee, Dundee, Scotland and Independent Medico-Legal Unit (IMLU) University of Natal, Innovation Centre, Francois Road, Durban, SA “Crimes against Women and Children:  a Medico-Legal Guide" Part D: Traumatology and clinical forensic medicine Medico-legal aspects of paediatric practice by David McQuoid-Mason, Bess Pillemer, Carol Friedman and Mahomed Dada). Odrębną sprawą jest elastyczność błony dziewiczej, która może przetrwać wieloletnie współżycie, a nawet poród, z jednej strony, a z drugiej – jej samoistne gojenie.

Osoby zainteresowane tematem zapraszam do śledzenia postępów zorganizowanej przez Katolicki Uniwersytey Lubelski Międzynarodowej Konferencji Naukowej RODZINA WOBEC GENDER, 27. maja 2014r., podczas której będę miał zaszczyt wystąpić z tematem „Epidemiologia lekarska wobec ataku ideologii gender.” Program znajdą Państwo na stronie Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Świętego Jana Pawła II, a wraz z szeregiem informacji medycznych  - na stronie halat.pl

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat



Marysia Sokołowska z Gorzowa, lat 17. Nie bała się zapytać premiera Tuska, patrząc mu w oczy, dlaczego jest zdrajcą Polski.
Wywiad z 23.05.2014 r.
Marysia Sokołowska z Gorzowa, lat 17. Nie bała się zapytać premiera Tuska, patrząc mu w oczy, dlaczego jest zdrajcą Polski. Wywiad z Marysią Sokołowską z Gorzowa Wlkp. Rafał Zapadka: Pytania spoza kadru (18) do Marysi Sokołowskiej NIECHAJ ŚWIAT ZNA, JAKIE CÓRKI POLSKA MA! DAWNIEJ "NIECHAJ POLSKA ZNA, JAKICH SYNÓW MA" Licealistka z I klasy Maria Sokołowska - Pogromczyni Tuska na Facebooku, lajkujcie póki to nie zabronione



 ,,Skarby''

Teraz powinnam się bardziej
uniżać, większą składać
miłości chwałę,
w chwili obecnej i zawsze.

Teraz powinnam
kłaść pierwiosnki,
wiązać bukiety
młodości skromnej.

Teraz powinnam
czcić pelargonię,
niewinnośc krytą,
pielęgnowac czystość.

Teraz powinnam
opiewac możność
gęsią, skuloną
na dnie wartości.

Teraz dziękuję,
dziękuję Ci Panie,
wejśc mi pozwalasz
w niewinność, czystość i piękno.

Maria Sokołowska, 17 lat
25.05.2014 r. (data powstania utworu)

***
W repertuarze Marysi Sokołowskiej
jako wokalistki m. in.:
 Time to say goodbye
  Modlitwa Esmeraldy
 Ave Maria

V – MIĘDZYNARODOWY ZNAK ZWYCIĘSTWA VICTORY i DZIEWICTWA DO ŚLUBU VIRGINITY UNTIL MARRIAGE DZIEWICTWO MA ZNACZENIE, OZNACZA ZWYCIĘSTWO
V – MIĘDZYNARODOWY ZNAK
ZWYCIĘSTWA VICTORY i DZIEWICTWA DO ŚLUBU VIRGINITY UNTIL MARRIAGE
DZIEWICTWO MA ZNACZENIE, OZNACZA ZWYCIĘSTWO



Kaja sokola and her victorious attitude / i jej zwycięska postawa. Fine art photography by Zbigniew Halat
Kaja sokola and her victorious attitude / i jej zwycięska postawa. Fine art photography by Zbigniew Halat



Felieton w Radio Maryja, 30 maja, 2014

Szczęść Boże!

Czym kieruje się człowiek, dokonując jakiegoś wyboru spośród wielu możliwości?  Jakie są podstawy decyzji opowiedzenia się za taką a nie inną opcją? Co jest przyczyną, że Jaś woli jedno, a Małgosia co innego? Zakładając, że oboje nie skończą za młodu w piecu Baby Jagi, warto zastanowić się nad odległymi skutkami, ale równocześnie nad prowadzącymi do tych skutków przyczynami wyborów Jasia i Małgosi. Przyczyną numer jeden jest, moim zdaniem, dążenie do przyjemności, czyli hedonetropizm, którym Stwórca obdarował wszystko co potrafi odróżnić przyjemność od bólu. Albo przyjemność, albo cierpienie. Może potrwać chwilę, a nawet całe życie. Albo raj, albo piekło, przez całą wieczność, na zawsze.
 
Mało kto nie odczuł na własnej skórze żałosnych skutków wyboru przyjemności zakazanej. Podstawowa wiedza medyczna dotycząca przyczyn chorób obfituje w dowody na to, że wybór przyjemności krótkotrwałej łatwo kończy się długotrwałym cierpieniem.  Z własnej winy ludzie cierpią piekło na ziemi i stwarzają je innym. Cżęsto zasypują siebie samych lawiną pytań: dlaczego ja? Kiedy potrafią przyznać się do winy, do połączenia dawno zapomnianej krótkotrwałej przyjemności z wieloletnim, nieraz dożywotnim cierpieniem, są na dobrej drodze do uniknięcia cierpienia na zawsze, od którego już nawet śmierć nie wyzwoli. Po śmierci będzie za późno na żal za grzechy, spowiedź oraz postanowienie wypełnienia zadośćuczynienia i czynów pokutnych. Chciała by dusza do raju, ale grzechy nie puszczają. Grzechy wyłącznie własne, nie cudze. Przed Bogiem każdy odpowiada za siebie. Żadne okoliczności, żadna presja otoczenia, żadne reguły postępowania wymyślane przez jakichś ludzi nie mogą być usprawiedliwieniem własnego grzechu.

Przyjemność krótkotrwałą daje niewątpliwe konformizm. Ulegać naporowi zła, milczeć przed obliczem złoczyńcy, chować głowę w piasek, to nic innego jak opowiadać się po stronie zła za korzyści płynące z chwilowego spokoju dla samego siebie. Przyjemna jest ta nasza mała stabilizacja. Tak przyjemna, że zaciemna prawdziwy obraz rzeczywistości, nie pozwala dostrzec kosztów służenia złu. W schyłkowym etapie każdego systemu totalitarnego, tracąc grunt pod nogami, ten czy inny dyktator popada w zejściowy stan Breżniewa, komunistycznego samowładcy Sowietów, którego najbliżsi towarzysze musieli podpierać, aby ten nie spadł z trybuny na oczach paradujących przed nim pułków Armii Czerwonej. Stojąc na glinianych nogach, do tego z podpórką, każdy dyktator może wydawać się wszechmocny, zwłaszcza tym, którzy należą do establishmentu, a więc w razie upadku dyktatury mają więcej do stracenia niż do żyskania. Dwulicowość, skundlenie, zaprzaństwo niejedno ma imię. I nazwisko.

Nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia zwycięża postawa samolubnego wygodnictwa. To co z tego, że zło jak fala powodziowa zatapia domy sąsiadów, mój dom wznosi się powyżej średniego poziomu i może brudna woda do mnie nie dojdzie. Przyjemniej niż nosić worki z piaskiem jest siedzieć przed telewizorem i pocić się na sam widok ciężkiej pracy innych ratujących wspólne dobro.

Oportunizm czy serwilizm był zawsze nagradzany w stolicach państw leżących na zachód i wschód od Polski. Najpierw cesarzom posłużył do stworzenia imperiów,  potem tyranom pomógł terrorem zaprowadzić dyktatury zagrażające całej ludzkości. Nie bez powodu Polacy - jak Jan Karski, pułkownik Witold Pilecki, czy pułkownik Ryszard Kukliński - byli  pierwszymi, którzy alarmowali świat o prawdziwym obliczu systemów opartych o terror. Im mniej konformistów, oportunistów i służalców w narodzie, im więcej ludzi przesiąkniętych personalizmem katolickim, tym bardziej częste i bezkompromisowe przejawy walki o prawdziwą wolność osoby ludzkiej, tym większe zastępy tych kobiet i mężczyzn, z których wywodzą się bohaterowie.

Być może, gdyby w odpowiedzi na legitymowane przez dobrodusznych cesarzy zbrodnie Bismarcka i Suworowa wielu zawołało: cesarz nie ma na sobie niczego!, nie byłby ludobójstwa w wykonaniu hitlerowców, stalinistów i ich następców. Ale w Niemczech kajzera i w Rosji cara zabrakło skutecznego wezwania do buntu. Ciągnąc myśl zainspirowaną przez Hansa Christiana Andersena krótkim opowiadaniem „Nowe szaty cesarza” („Kejserens nye Klæder” z 1837), przypomnę, że oszuści, po naszemu spin doktorzy i fachowcy od wizerunku, wmówili cesarzowi, który zajmował się niczym więcej tylko pi-arem, że sprzedają mu wspaniałe nowe szaty,  które naprawdę wcale nie istniały. Nagi cesarz udał się w nich na paradę. Oto końcówka noweli:

„Bez wątpienia, żadne z rozmaitych szat cesarza nie wywarły kiedykolwiek tak wielkiego wrażenia, jak te niewidzialne. Nikt nie chciał dać innym do zrozumienia, że na cesarzu nie widzi żadnego ubrania, bo za to mógłby stracić pracę albo zostać uznanym za głupca.
- Ale cesarz nie ma na sobie niczego! - powiedziało jakieś małe dziecko.
Słuchajcie głosu niewinności! - zawołał ojciec dziecka i to, co dziecko powiedziało, rozeszło się szeptem między ludźmi.
"Ale on nie ma na sobie niczego!"  - w końcu zakrzyknął cały naród.
Cesarz zmieszał się i zdenerwował, ponieważ wiedział, że naród ma rację. Ale doszedł do wniosku, że parada musi toczyć się dalej. A szambelani zaczęli jeszcze bardziej  udawać, że unoszą tren, chociaż w rzeczywistości żadnego trenu do noszenia nie było”.

Ten felieton dedykuję polskiej rodzinie z Ziemi Lubuskiej na naszych ziemiach nie po to odzyskanych, abyśmy znowu mieli je utracić. Proszę, aby aktualny felieton przyjęła siedemnastoletnia uczennica pierwszej klasy Liceum Ogólnokształcącego Nr II w Gorzowie Wielkopolskim, Marysia Sokołowska i jej tato, pan Kazimierz Sokołowski, zasłużony w kruszeniu przejawów totalitaryzmu poprzedzających obecne.

Zainteresowanych wspólną z Marysią wędrówką, rozmową i fotografowaniem zapraszam do udziału w pierwszym realnym Marszu Dziewic na Górę Ślężę szlakiem czerwonym z Sobótki spod Sobotelu w Dzień Dziecka, 1. czerwca, od 13.00. Czas wejścia ok. dwóch godzin. Na polanie szczytowej ks. prałat dr Ryszard Staszak zaprasza na wspaniały koncert już od 14.00 a o 17.00 rozpocznie się msza św., której będzie przewodniczył JE ks. arcybiskup Józef Kupny, Metropolita Wrocławski.

Góra Ślęża - punkt spotkań ludzi maszerujących w czystości ku małżeńskiej płodności.

Zaplanuj wizytę i spotkaj się na pierwszej randce ze swoim przyszłym mężem, czy też ze swoją przyszłą żoną. WYSTARTUJ KIEDY CHCESZ - WYSTARTUJ GDZIE CHCESZ - WYSTARTUJ Z KIM CHCESZ. DOTRZYJ DO METY JAKO DZIEWICZA PANNA MŁODA, CZY PAN MŁODY Z ZACHOWANYM DZIEWICTWEM.

Do zobaczenia na szlaku czerwonym z Sobótki na Górę Ślężę w nadchodzący Dzień Dziecka, 1. czerwca po południu.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew  Hałat

Felieton w Radio Maryja, 6 czerwca, 2014

Szczęść Boże!

Marysia Sokołowska, lat 17, przed kaplicą Matki Bożej Różańcowej z 1712r. w Sobótce przy szlaku na szczyt Góry Ślęży
Marysia Sokołowska, lat 17, przed kaplicą Matki Bożej Różańcowej z 1712r. w Sobótce przy szlaku na szczyt Góry Ślęży

Kiedy się uśmiecha, jest prześliczna. Kiedy wygina usta w podkówkę, zdaje się umyślnie unikać podejrzeń, że jej głównym atutem jest ładna buzia. Ma coś znacznie bardziej ważnego do zaoferowania światu niż hollywoodzkie stereotypy tworzące ghetto dla ludzi o niekonwencjonalnej urodzie i poglądach politycznie niepoprawnych.

Marysia Sokołowska, lat 17, w drodze na szczyt Góry Ślęży, na prawym nadgarstku przysiadł motylek.
Marysia Sokołowska, lat 17, w drodze na szczyt Góry Ślęży, na prawym nadgarstku przysiadł motylek.

Niewiele nastolatek byłoby stać na psucie swojego wizerunku brzydką miną, aby przekonać mniej urodziwe koleżanki, że 

Piękno nie jest w twarzy, piękno jest światłem serca

Beauty is not in the face; beauty is a light in the heart

لجمال ليس في الوجه. الجمال هو النور الذي في القلب

Te słowa pozostawił ludzkości po sobie Dżubran Chalil Dżubran (Kahlil Gibran 1883 - 1931), libańsko/syryjski artysta plastyk, poeta i prozaik, zajmujący trzecie miejsce wśród najlepiej sprzedających swoje utwory poetów wszech czasów, za Szekspirem i Laozi. Chalil Dżubran, urodzony w rodzinie maronickich katolików, znaczną część swojej sztuki poświęcił miłości duchowej, a z racji pochodzenia z tygla kultur, swój mistycyzm oparł o zbieżne dopływy z różnych źródeł, jak chrześcijaństwo, islam, sufizm, judaizm i teozofia. Napisał: „Jesteś moim bratem i ja cię kocham. Kocham cię, kiedy bijesz pokłony w swoim meczecie i kiedy klęczysz w swoim kościele, i kiedy modlisz się w swojej synagodze. Ty i ja jesteśmy synami jednej wiary - Ducha”

Pamiętając niedawną pielgrzymkę papieża Franciszka do Ziemi Świętej, możemy łatwo dostrzec, jak wielkiej sprawy Chalil Dżubran był prekursorem. Idea wzajemnej miłości, niestety, zbyt często wymaga za wiele poświęceń od zwykłego człowieka z jego naturalnymi emocjami, uzasadnionym poczuciem krzywdy, chęcią odwetu za niesprowokowany atak, gotowością do krwawej zemsty. Darem szczególnej łaski jest miłość krusząca rozliczne mury nienawiści, wrogości, niechęci, braku sympatii, takie jak mur apartheidu o docelowej długości 700 km w Jerozolimie, czy też ściana szyderstw z naszej wiary oddzielająca płatników abonamentu telewizyjnego od antykatolickiej dyktatury w Polsce. O łaskę przebaczenia prześladowcom, wszyscy katolicy zapewne gorliwie się modlą, co oczywiście nie znaczy, że wszyscy automatycznie ją uzyskują.

Piękno nie jest w twarzy, piękno jest światłem serca.” pisał Chalil Dżubran. A kim są uczniowie Chrystusa? W Kazaniu na Górze wg Ewangelii Św. Mateusza (Mt 5:1-48) Chrystus określił zadania uczniów:

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”

A więc piękno nie jest w twarzy, piękno jest światłem serca, a chrześcijanie są światłem świata. Tym samym piękno jako światło serca każdego chrześcijanina jest światłem świata. Piękno twarzy i innych okolic ciała jest subiektywne. Standardy piękna fizycznego zmieniają się w czasie i przestrzeni, co łatwo dostrzec, oglądając dzieła sztuk plastycznych od czasów prehistorycznych do chwili obecnej, choć istnieje pewien trwały kanon urody, którego elementy można sobie na jakiś czas zakupić w gabinecie chirurga plastycznego. Osoby cieszące się urodą za darmo, zawdzięczają ją korzystnej konstelacji genów po rodzicach, co nie jest ich własną zasługą. Co innego piękno będące światłem serca, czyli piękno moralne zwięźle zdefiniowane przez Jezusa Chrystusa w Kazaniu na Górze. Kto może niech sięgnie po Biblię i przeczyta Kazanie na Górze. Zaraz. Niecały rok minął od opublikowania encykliki Lumen Fidei. Rozpalanie Światła Wiary, jest więc jak najbardziej na czasie.

Światło serca z reguły zapala się w domu rodzinnym, choć oczywiście są niezliczone przykłady rozpalenia światła serca poza rodziną, a nawet wbrew atmosferze w rodzinie panującej. O ile wrogi Bogu i człowiekowi państwowy system szkolno-wychowawczy nie postawi zapalonego świała pod korcem, ale znajdzie się ono na świeczniku, aby świeciło wszystkim, będzie świecić - zgodnie ze słowami Chrystusa, - „wasze światło przed ludźmi”. Dodać trzeba, że na osobach obdarowanych zarówno urodą fizyczną jak i szczególnymi talentami, Pan Bóg położył swój palec z jeszcze większym naciskiem niż na pozostałej mniej uprzywilejowanej reszcie. Mocny nacisk Miłości Bożej spowodował, że w rodzinie Państwa Sokołowskich z Gorzowa Wielkopolskiego zajaśniało światło, które, w moim przekonaniu, trzeba postawić na świeczniku, aby świeciło wszystkim, było światłem świata.

Państwo Beata i Kazimierz Sokołowscy z córką Marysią (17 lat) i synem Antosiem (12 lat) pod ślężańskim krzyżem z napisem Ave Crux Spes Unica.
Państwo Beata i Kazimierz Sokołowscy z córką Marysią (17 lat) i synem Antosiem (12 lat) pod ślężańskim krzyżem z napisem Ave Crux Spes Unica.

"Scientia Crucis (nauka Krzyża) zdobyta być może tylko wtedy, gdy się samemu do głębi doświadczy krzyża. Od początku byłam o tym przeświadczona i powiedziałam z całego serca: Ave, Crux, spes unica! (Bądź pozdrowiony, Krzyżu, jedyna nadziejo!)"  Edyta Stein, list pisany w Echt, Holandia, w grudniu 1941 roku poprzedzającego rok męczeństwa w Auschwitz.
W oryginale: „Eine scientia crucis (Kreuzeswissenschaft) kann man nur gewinnen, wenn man das Kreuz gründlich zu spüren bekommt. Davon war ich vom ersten Augenblick an überzeugt und habe von Herzen: Ave, Crux, spes unica! (Sei gegrüßt, Kreuz, unsere einzige Hoffnung) gesagt".

W Dniu Dziecka 1. czerwca 2014r. Marysia Sokołowska, lat 17 i jej brat Antoś, lat 12, zainicjowali Marsz Dziewic na Górę Ślężę. 

Państwo Beata i Kazimierz Sokołowscy z dwojgiem z trojga  dzieci, Marysią (lat 17) i Antosiem (lat 12) przed kościołem Św. Filomeny w Gniechowicach. Na muralu Św. Jan Maria Vianney, niezłomny ksiądz francuski, czciciel Św. Filomeny.

Państwo Beata i Kazimierz Sokołowscy z dwojgiem z trojga  dzieci, Marysią (lat 17) i Antosiem (lat 12) przed kościołem Św. Filomeny w Gniechowicach.

Na muralu Św. Jan Maria Vianney, niezłomny ksiądz francuski, czciciel Św. Filomeny.


Państwo Beata i Kazimierz Sokołowscy przywieźliby też środkowego z rodzeństwa, Franciszka, lat 15. Ale Franio pozostał w domu, spełniając swój oczywisty dla każdego trzeźwo myślącego człowieka obowiązek towarzyszenia seniorom w wielopokoleniowej rodzinie. Mama pana Kazika, pani Jadwiga, która osiągnęła już piękny wiek, błogosławi zawsze wszystkim rodzinnym wydarzeniom. Dzięki temu na stronie halat.pl możecie Państwo zobaczyć, jak:

'Marysia Sokołowska symbolicznie przyjmuje z rąk Ojca Świętego Jana Pawła II Krzyż, wypełniając wolę naszego świętego wyrażoną słowami skierowanymi do młodzieży w dniu 2. kwietnia 1998r. na Lateranie <"Weż Krzyż!", przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia, ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć!>
- Marysia Sokołowska symbolicznie przyjmuje z rąk Ojca Świętego Jana Pawła II Krzyż, wypełniając wolę naszego świętego wyrażoną słowami skierowanymi do młodzieży w dniu 2. kwietnia 1998r. na Lateranie <"Weź Krzyż!", przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia, ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć!> więcej
Marysia Sokołowska klęczy przed kaplicą Edyty Stein, buntowniczej żydowskiej dziewczyny wychowanej we Wrocławiu, która w wielu 14 lat ogłosiła się ateistką, potem kimś w rodzaju lewicowych feministek, w 30. roku życia szukając prawdy, znalazła Boga, jako karmelitanka bosa została zagazowana i spalona w Auschwitz przez demokratycznie wybrane władze swojej niemieckiej ojczyzny i kanonizowana przez naszego papieża jako Św. Teresa Benedykta od Krzyża, dziewica i męczennica, jest jedną ze świętych patronów Europy, a była patronką Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii.
- Marysia Sokołowska klęczy przed kaplicą Edyty Stein, buntowniczej żydowskiej dziewczyny wychowanej we Wrocławiu, która w wielu 14 lat ogłosiła się ateistką, potem kimś w rodzaju lewicowych feministek, w 30. roku życia szukając prawdy, znalazła Boga, jako karmelitanka bosa została zagazowana i spalona w Auschwitz przez demokratycznie wybrane władze swojej niemieckiej ojczyzny, beatyfikowana i kanonizowana przez naszego papieża jako Św. Teresa Benedykta od Krzyża, dziewica i męczennica, jest jedną ze świętych patronów Europy, a była patronką Światowego Dnia Młodzieży w Kolonii. więcej

Marysia Sokołowska w Gniechowicach pomiędzy Wrocławiem a Świdnicą odwiedza jedyny w Polsce kościół pod wezwaniem Św. Filomeny, dziewicy i męczennicy.
- Marysia Sokołowska w Gniechowicach pomiędzy Wrocławiem a Świdnicą odwiedza jedyny w Polsce kościół pod wezwaniem Św. Filomeny, dziewicy i męczennicy.

J.E. ks. biskup emeritus Józef Pazdur udziela błogosławieństwa młodej katoliczce Marysi Sokołowskiej, lat 17, jak każdej innej nastolatce
J.E. ks. biskup emeritus Józef Pazdur udziela błogosławieństwa młodej katoliczce Marysi Sokołowskiej, lat 17,  jak każdej innej nastolatce

.E. ks. biskup emeritus Józef Pazdur udziela błogosławieństwa młodemu katolikowi Antosiowi Sokołowskiemu, lat 12, jak każdemu innemu nastolatkowi
J.E. ks. biskup emeritus Józef Pazdur udziela błogosławieństwa młodemu katolikowi Antosiowi Sokołowskiemu, lat 12,  jak każdemu innemu nastolatkowi.

J.E. ks. arcybiskup Józef Kupny - Metropolita Wrocławski udziela błogosławieństwa młodej katoliczce Marysi Sokołowskiej, lat 17, jak każdej innej nastolatce
J.E. ks. arcybiskup Józef Kupny - Metropolita Wrocławski udziela błogosławieństwa młodej katoliczce Marysi Sokołowskiej, lat 17, jak każdej innej nastolatce.

- Marysia Sokołowska otrzymuje pasterskie błogosławieństwo, którego udzielają jej J.E. ks. arcybiskup Józef Kupny – Metropolita Wrocławski i ks. biskup emeritus Józef Pazdur. Kogóż więcej jak młodych katolików w Marysi i Antosiu Sokołowskich mogli widzieć nasi biskupi?


Przed Panną z Rybą na Ślęży: 2014 Marysia Sokołowska Ave Maria; 2015 Pielgrzymka NSZZ SOLIDARNOŚĆ. 1. czerwca 2014: Po Mszy Świętej pod kościołem p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny siedemnastoletnia Marysia Sokołowska śpiewa Ave Maria (łac. Zdrowaś Mario) pod figurą Panny z Rybą sprzed 2 300 lat. Spróbuj zaśpiewać razem z Marysią. Oto tekst: Avé María, grátia pléna, Dóminus técum. Benedícta tu in muliéribus, et benedíctus frúctus véntris túi, Iésus. Sáncta María, Máter Déi, óra pro nóbis peccatóribus, nunc et in hóra mórtis nóstrae. Ámen. 1. maja 2015: Na Mszę Świętą rekonsekracyjną do kościoła  p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny  pielgrzymują ludzie pracy prowadzeni przez dolnośląską NSZZ "Solidarność". Na przedzie poczet honorowy z krzyżem i flagą maryjną. Sprawowaniu obydwu Eucharystii przewodniczył Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Józef Kupny - Metropolita Wrocławski.   "Kiedyś szukano tu Boga - dzisiaj ludzie szukają tu kontaktu z Bogiem, którego już znają" - ks. prałat dr Ryszard Staszak o Górze Ślęży.  Ślęża - Maryjna Góra Pokoju  http://sleza-marian-peace-mount.com/
- Marysia Sokołowska śpiewa Ave Maria Bacha/Gounod, bez akompaniamentu, przed kamienną figurą “panna z rybą” sprzed 2300 lat na Górze Ślęży.

1. czerwca 2014:
Po Mszy Świętej pod kościołem p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
siedemnastoletnia Marysia Sokołowska śpiewa Ave Maria (łac. Zdrowaś Mario)
 pod figurą Panny z Rybą sprzed 2 300 lat.


Spróbuj zaśpiewać razem z Marysią. Oto tekst:
Avé María, grátia pléna, Dóminus técum. Benedícta tu in muliéribus, et benedíctus frúctus véntris túi, Iésus.
Sáncta María, Máter Déi, óra pro nóbis peccatóribus, nunc et in hóra mórtis nóstrae. Ámen.

1. maja 2015
Na Mszę Świętą rekonsekracyjną do kościoła  p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny
 pielgrzymują ludzie pracy prowadzeni przez dolnośląską NSZZ "Solidarność".
Na przedzie poczet honorowy z krzyżem i flagą maryjną.

Sprawowaniu obydwu Eucharystii przewodniczył
Jego Ekscelencja ks. arcybiskup Józef Kupny - Metropolita Wrocławski.

"Kiedyś szukano tu Boga - dzisiaj ludzie szukają tu kontaktu z Bogiem, którego już znają"
 - ks. prałat dr Ryszard Staszak o Górze Ślęży.


Ślęża - Maryjna Góra Pokoju


Jeśli ktoś ma wątpliwości kto i co jest celem ataku ideologii gender, niech zapozna się z treścią tego felietonu jeszcze raz.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Halat

Felieton w Radio Maryja, 13 czerwca, 2014

Szczęść Boże!

Czy siedemnastolatka może dowodzić armią? Jak najbardziej.  W 1429r. Joanna d'Arc, która sama przedstawiała się jako Jeanne La Pucelle, Joanna Dziewica, stanęła na czele armii francuskich i z pomocą Św. Michala Archanioła zakończyła wojnę stuletnią z Anglią. Jej zwycięstwo w bitwie o Orlean, w polowie XIXw. sir Edward Shepherd Creasy zaliczył do piętnastu przełomowych bitew świata i uznał, że "bohaterka Francji uratowała swój kraj przed losem drugiej Irlandii pod jarzmem zwycięskich Anglików" (The Fifteen Decisive Battles of the World: from Marathon to Waterloo. )

Św. Michał Archanioł i dwie bohaterskie dziewice męczennice Św. Katarzyna Aleksandryjska i Św. Małgorzata  Antiocheńska
prowadzą Joannę Dziewicę ku zwycięstwu. Ogromny obraz z 1886r., sprzed kanonizacji Joanny d'Arc!
Jan Matejko: Wjazd Joanny d’Arc do Reims w 1429 roku. Dziewica Orleańska, święta patronka Francji, patriotów, walczących o niepodległość, ludzi wyśmiewanych za swoją pobożność, męczenników, żołnierzy, jeńców, więźniów. Św. Michał Archanioł i dwie bohaterskie dziewice męczennice Św. Katarzyna Aleksandryjska i Św. Małgorzata  Antiocheńska  prowadzą Joannę Dziewicę ku zwycięstwu. Ogromny obraz z 1886r., sprzed kanonizacji Joanny d'Arc!
Jan Matejko: 'Wjazd Joanny d’Arc do Reims w 1429 roku.' Dziewica Orleańska,
święta patronka Francji, patriotów, walczących o niepodległość, ludzi wyśmiewanych za swoją pobożność, męczenników, żołnierzy, jeńców, więźniów.

Dwa lata później najeźdźcy zza kanału La Manche uwięzili nastolatkę i doprowadzili sfingowanego procesu, który zakończył się wyrokiem skazującym za herezję na spalenie na stosie. Po ćwiercwieczu Joanna doczekała się pośmiertnej rehabilitacji przez zespół teologów, którzy ponownie przeanalizowali zeznania 115 świadków z pierwszego procesu i ogłosili brak jej winy i  męczeństwo, a sam papież uznał skazujący ją proces za bezprawny. Minęło pół tysiąca lat. Joanna d'Arc w 1909 została beatyfikowana, a w 1920r. kanonizował ją papież Benedykt XV. W ostatnim akapicie proklamacji kanonizacyjnej papież napisał: „Niech cały katolicki świat usłyszy i tak jak przyszedł, aby podziwiać jej dzielne czyny w obronie swojego kraju, to może teraz i odtąd czcić ją jak najwspanialej świecące światło Kościoła Triumfującego.” The Official Pronouncement of Canonization

Sainte Jeanne d’Arc, vierge

Wybitny znawca tematu i czciciel św. Joanny Dziewicy, amerykański patriota Ben Kennedy, pilot, znany jako 'poeta wolności' mimo młodego wieku niezwykle już zasłużony dla kultury katolickiej w skali globalnej, tak odpowiada na pytanie „Czy czyny Joanny d'Arc wpłynęły tylko na Francję, czy może na cały świat”? odpowiedział: „Joanna d'Arc jest bohaterką nie tylko dla ludzi we Francji, ale stała się wielką bohaterką dla ludzi na całym świecie. Od jej śmierci, ludzie nieustannie widzą w niej symbol oporu, kiedy wolność jest zagrożona. Zarówno podczas I jak i II wojny światowej jej imię - jako symbol oporu wobec tyranii - mobilizowało aliantów. Joanna inspiruje również ludzi, aby – tak jak ona - żyli oddani Bogu i – tak jak ona - mogli dokonać wielkich czynów. Zmieniając sposób życia i poglądy tak wielu ludzi, Joanna miała dotychczas i nadal będzie mieć wielki wpływ na cały świat”. Na pytanie „Jaka jest spuścizna Joanny d'Arc?”, Ben Kennedy odpowiada: „Joanna d'Arc znaczy wiele rzeczy dla wielu ludzi, ale ja bym powiedział, że jej najważniejszą spuścizną jest to, co naucza Biblia, że „z Bogiem wszystko jest możliwe”. Joanna była opisana przez sobie współczesnych jako prosta wiejska dziewczyna, bardzo podobna do wszystkich innych młodych dziewcząt we wsi, w której dorastała. Różniła się od nich jedynie tym, że była głęboko oddana Bogu, za co jej czasem inne dzieci dokuczały. Kiedy popatrzymy na to skąd się wywodziła, a potem na wszystko co osiągnęła, naprawdę trudno dojść do sensownego wyłumaczenia dla jej życia innego niż Bóg.” - powiedział Ben Kennedy autor unikatowo doskonałej książki: "Panna z Nieba: Historia Świętej Joanny d'Arc", opublikowanej w 2007r. Maid of Heaven: The Story of Saint Joan of Arc.


Święte dziewice uratowały Francję przed oszustwem na wielką skałę podczas wyborów europejskich 2014.
Les saintes vierges sauvé la France d'une fraude à grande échelle lors des élections européennes 2014.
The holy virgins saved France from a large scale fraud at European elections 2014
.

Élisabeth Sonrel: Vierge à l’enfant, entre Sainte Geneviève et Jeanne d’Arc Najświętsza Panna Maria z Dzieciątkiem Jezus pomiędzy św. Genowefą a Joanną d'Arc.  Les saintes vierges sauvé la France d'une fraude à grande échelle lors des élections européennes 2014. The holy virgins saved France from a large scale fraud at European elections 2014. Święte dziewice uratowały Francję przed oszustwem na wielką skałę podczas wyborów europejskich 2014.
Élisabeth Sonrel: Vierge à l’enfant, entre Sainte Geneviève et Jeanne d’Arc Najświętsza Panna Maria z Dzieciątkiem Jezus pomiędzy św. Genowefą a Joanną d'Arc.

Prosta wiejska dziewczyna Joanna, jak przystało na średniowiecze, była analfabetką, choć też, jak przystało na średniowieczny katolicki ład społeczny, jako osoba płci żeńskiej, cieszyła się znacznie większym szacunkiem niż dziewczęta i kobiety pod rządami wrogów Boga i Jego Kościoła w Unii Europejskiej. 

W globalnej wiosce XXIw., nieoczekiwanie zaistniała w sferze publicznej siedemnastoletnia Polka z Gorzowa Wielkopolskiego, która, jak Joanna d'Arc, jest na najlepszej drodze do wyzwolenia Ojczyzny, uosabia zwycięstwo młodego ducha nad szumowiną nienawiści, wulgarności i obsceniczności, staje się nowoczesnym symbolem oporu przeciw tyranii kultury śmierci. Marysia Sokołowska, lat 17, działa w przekonaniu o słuszności Sprawy Bożej, której służy, trafia w samo sedno poruszanych spraw, jest błyskotliwa,  odważna, bezkompromisowa, a nad swoją poprzedniczką ma przewagę dorobku cywilizacyjnego sześciuset lat - pisze świetne teksty. 

Dostępne w kiosku i w internecie czasopismo „wSIECI”, ODWAŻNY TYGODNIK MŁODEJ POLSKI, Nr 24 (80) 2014, 9-15 czerwca, zawiera artykuł red. Doroty Łobosiewicz pt. "Manifest Marysi Sokołowskiej", którego znaczenia nie wolno ani przemilczać, ani pomniejszać tylko dlatego, że autorką Manifestu jest siedemnastolatka, przecież rówieśniczka Joanny d'Arc z roku pamiętnego triumfu Dziewicy Orleańskiej. 

Fakt, że kryjący się za maską anonimowości w internecie najeźdźcy i ich najemnicy bezkarnie układają stos z obrzydliwych wyzwisk, szyderstw i obelg, stanowi jawne wyzwanie dla odruchu rycerskości młodych Polaków, probierz męstwa, o ile stając w obronie Marysi, młodzi mężczyźni wystąpią pod własnym imieniem i nazwiskiem.

Na str. 18. bieżącego numeru „wSieci” widnieje tytul 10-punktowego Manifestu
MARYSIA SOKOŁOWSKA – DLACZEGO UWAŻAM PANA PREMIERA ZA ZDRAJCĘ. Wszystkie punkty są ważne, ja wybrałem te, które są najważniejsze z punktu widzenia mojego zawodu.

Już w punkcie 1. p.t. „Pan Premier odebrał mi perspektywy” Marysia wskazuje na rozmiar krzywdy młodego pokolenia:
„Jestem rozczarowana brakiem perpektyw dla ludzi młodych. Tysiące wykształconych, młodych osób, po latach studiowania nie potrafią znależć dla siebie miejsca na polskim rynku pracy. Nie mogą się przebić przez sieć układów i znajomości, skazani są na pracę za grosze. To prowadzi do emigracji zarobkowej, ucieczki z Polski. Młodzi muszą się decydować na tak drastyczny krok, choć woleliby pewnie ułożyć sobie życie w kraju. O dziwo, jeszcze niedawno Pan Premier uważał to za swój sukces, że młodzi mogą wyjeżdżać za pracą. Jednak czy można mówić o sukcesie, gdy zmuszonych do życia na emigracji jest już ponad 2 mln moich rodaków?”

W punkcie 4. p.n. „Pan premier nie dba o rodziny” siedemnastolatka staje w obronie wymierającego narodu:
„Martwi mnie widmo katastrofy demograficznej, które wisi nad Polską. Rodzi się coraz mniej Polaków. Mamy najmniejszą dzietność spośród wszystkich krajów UE. Rząd nie potrafi przygotować spójnej polityki prorodzinnej, która zachęciłaby młodych ludzi do powiększania rodzin. Pojawiają się jej zręby, ale to wciąż za mało. Jeśli nic się nie zmieni, część moich koleżanek, podobnie jak to się dzieje teraz, będzie rodzić dzieci i zakładać rodziny w Wielkiej Brytanii. Czy Pan Premier uważa, że Polskę na to stać? Moim zdaniem nie.”

Punkt 5. „Pan Premier pozwala na propagowanie ideologii gender” zawiera stwierdzenia, które sprawiają, że Marysia Sokołowska, staje się liderką społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza tam, gdzie młodym ludziom potrzebna jest inspiracja do samoobrony przed cywilizacją śmierci i nienawiści:
„Pan Premier nie tylko nie dba o rodziny, lecz wyraża zgodę na niszczenie instytucji rodziny. Jestem przerażona ślepym i posłusznym realizowaniem wytycznych instytucji Unii Europejskiej w zakresie narzucanej seksualizacji dzieci i młodzieży poprzez lansowanie wrogiej rodzinie ideologii gender. Promowanie zachowań sprzecznych z naturą godzi bezpośrednio w interes polskiego narodu, bo to przecież silne rodziny są jego fundamentem”.

Swój Manifest Marysia Sokołowska kończy słowami: „Na koniec ośmielam się prosić wszystkich Polaków, niezależnie od deklarowanych przekonań politycznych, o modlitwę do Boga Wszechmogącego za naszą Ojczyznę.”


Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


ludzie czystych serc rozpalą płomień wolności 
the people of pure hearts will kindle the flame of freedom
Marysia Sokołowska, lat 17, uosabia zwycięstwo młodego ducha nad szumowiną nienawiści, wulgarności i obsceniczności. Ten duch uwalnia nas spod władzy podłych myśli, brudnych słów, korupcyjnych działań i zdradzieckich czynów. Ten duch pochodzi z natchnienia Ducha Świętego.
Mary Sokołowska, age 17, embodies victory of  young spirit over  scum of hatred, vulgarity and obscenity. The spirit frees us from the power of vile thoughts, filthy words, corrupt activities, treasonous deeds. This spirit comes from the inspiration of the Holy Spirit.
Marysia Sokołowska, lat 17, śpiewa Ave Maria podczas Mszy Świętej przed kościołem p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny na Górze Ślęży Mary Sokolowska, age 17, singing Ave Maria during the Holy Mass in front of The Church of the Visitation of the Most Blessed Virgin Mary on the Sleza Mountain ludzie czystych serc rozpalą płomień wolności the people of pure hearts will kindle the flame of freedom All rights reserved halat.com
Marysia Sokołowska, lat 17, śpiewa Ave Maria podczas Mszy Świętej przed kościołem p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny na Górze Ślęży

Mary Sokolowska, age 17, singing Ave Maria during the Holy Mass in front of The Church of the Visitation of the Most Blessed Virgin Mary on the Sleza Mountain
'Moralne zwycięstwo młodych objawia moc Ducha Świętego przyrzeczoną i udzieloną uczniom przez Jezusa oraz skłania młodych chrześcijan dziś, podobnie jak w pierwszym wieku, do czynnego uczestnictwa w życiu Kościoła
Young people's moral victory is a manifestation of the power of the Holy Spirit, which Jesus promised to his disciples. It urges the young Christians of today, like those in the first century, to participate actively in the life of the Church
Św. Jan Paweł II,  Audiencja Generalna, 31. sierpnia 1994       St. John Paul II, General Audience, August 31, 1994.

Maria Sokołowska, wypowiedź dla strony halat.pl z 14. czerwca 2014
Maria Sokołowska, wypowiedź dla strony halat.pl z 14. czerwca 2014

O gender

Rząd Pana Donalda Tuska, narzucając ideologię gender poprzez m. in. seksualizację dzieci i młodzieży, niszczy w nich czystość, zabijając niewinnośc. Pan premier przyczynia się tym samym do zagłady narodu polskiego.

Aby doszło do unicestwienia naszej cywilizacji nie potrzeba już bomb atomowych, czy ogromnych meteorytów. Wystarczy zniszczyc naszą godność, moralność oraz same podwaliny człowieczeństwa.

Gender ma na celu tylko i wyłącznie całkowite wynaturzenie człowieka, odcięcie się od człowieczeństwa i wszystkiego, co je tworzy, odcięcie się od Bożego stworzenia, zapomnienie samego pojęcia 'Bóg'. Czyli innymi słowy - chce wywrócić świat do góry dnem, jak łódź i utopić go w zgniliźnie grzechu i niemoralności. Ten bestialski kult (gdyż inaczej nie można tego nazwać) próbuje z człowieka zrobić bezmyślny, jednostkowy, nic nie znaczący ,,niepodmiot''. W Polsce, jak i na całym świecie, gender próbuje się wprowadzic potajemnie i łagodnie, tak, by ludzie nie byli niczego świadomi. Za pięknymi hasłami: równość, edukacja dzieci i młodzieży, sprzyjanie rozwojowi młodzieży - stoją niebezpieczne działania i brutalne skutki.

Maria Sokołowska, wypowiedź dla strony halat.pl z 14. czerwca 2014


Joanna Kluzik-Rostkowska, lewaczka w każdym detalu, minister edukacji w rządach Tuska i Kopacz wykonujących zadania wyznaczone przez Merkel, podjęła próbę slutifikacji polskich dzieci i wykolejenia polskiej młodzieży za pomocą idelologii gender. Dnia 19 czerwca 2016 r. sieroty po upadłym reżimie pozwoliły jej ogłosić otwarcie Dnia Dam – wyścigów konnych klaczy i kobył na Torze Wyścigowym Partynice we Wrocławiu.

Joanna Kluzik-Rostkowska, lewaczka w każdym detalu, minister edukacji w rządach Tuska i Kopacz wykonujących zadania wyznaczone przez Merkel, podjęła próbę slutifikacji polskich dzieci i wykolejenia polskiej młodzieży za pomocą idelologii gender. Dnia 19 czerwca 2016 r. sieroty po upadłym reżimie pozwoliły jej ogłosić otwarcie Dnia Dam – wyścigów konnych klaczy i kobył na Torze Wyścigowym Partynice we Wrocławiu.
Joanna Kluzik-Rostkowska, a leftist red in every detail, minister of education in the governments of Tusk and Kopacz executing tasks set by Merkel, attempted to sluttify Polish children and derail Polish youth by means of gender ideology. On June 19, 2016, the fallen regime orphans allowed her to open the Ladies' Day horse races for fillies and mares at Partynice Racecourse in Wroclaw, Poland. 'Thanks God' (not Thank God) is a polonism, i.e. influence of Polish on English.



CZYSTA SPRAWA

(z felietonu  18. grudnia 2009r.)

Czysta przyroda,
czysta woda,
czysta żywność,
czysta nauka,
czysta medycyna,
czysta polityka,
czysta gospodarka,
czysta...,
czyli
PROGRAM CZYSTA... SPRAWA
od końca pierwszej dekady III tysiąclecia po n. Ch.

Ludziom dobrej woli powinno zależeć
na zachowaniu świata w czystości,
by stare i nowe dyktatury zwolniły tempo
redukowania osoby ludzkiej
do roli ubezwłasnowolnionej ofiary
takich niebywale ostro zaznaczonych fenomenów
pierwszej dekady III tysiąclecia po n. Ch.,  jak:
brudna przyroda,
brudna woda,
brudna żywność,
brudna nauka,
brudna medycyna,
brudna polityka,
brudna gospodarka,
brudna....

Czysta przyroda, czysta woda, czysta żywność, czysta nauka, czysta medycyna, czysta polityka, czysta gospodarka, czysta..., czyli PROGRAM CZYSTA... SPRAWA od końca pierwszej dekady III tysiąclecia po n. Ch.
Specjaliści od brudnej roboty
zawsze dążyli do zalania świata brudem,
aby najgorsze zło, które uczynią,
było ledwo widoczne,
co pozwoli im wypłynąć na wierzch
jak szumowinie na zalewającej piękny ogród zawartości szamba.

"Jest warunek, który każdy, kto chce do nas przyjść, musi spełniać. To jest czystość." b. premier RP Jarosław Kaczyński, Prezes Prawa i Sprawiedliwości Wypowiedź podczas konferencji prasowej 17. listopada 2014, godz 12.55
"Jest warunek, który każdy, kto chce do nas przyjść, musi spełniać. To jest czystość."
b. premier RP Jarosław Kaczyński, Prezes Prawa i Sprawiedliwości
Wypowiedź podczas konferencji prasowej 17. listopada 2014, godz 12.55

Malala Yousafzai, ملاله یوسفزۍ‎ , ملالہ یوسف زئی‎
Malala Yousafzai, ملاله یوسفزۍ‎ , ملالہ یوسف زئ Malala Yousafzai, age 17, the youngest Nobel laureate ever; October 10, 2014, Malala was announced as the winner of the 2014 Nobel Peace Prize for her struggle against the suppression of young people.
Malala Yousafzai, age 17, the youngest Nobel laureate ever; October 10, 2014, Malala was announced as the winner of the 2014 Nobel Peace Prize for her struggle against the suppression of young people.



Marysia Sokołowska, age 17, embodies victory of young spirit over scum of hatred, scum of raunch. All rights reserved halat.com

Marysia Sokołowska, lat 17, uosabia zwycięstwo młodego ducha nad szumowiną nienawiści, wulgarności i obsceniczności.
Marysia Sokołowska, lat 17, uosabia zwycięstwo młodego ducha nad szumowiną nienawiści, wulgarności i obsceniczności

Marysia Sokołowska, lat 17, podczas zabawy z braciszkiem Antosiem w drodze na szczyt Góry Ślęży w Dniu Dziecka 2014. All rights reserved silesian.eu
Marysia Sokołowska, lat 17, podczas zabawy z braciszkiem Antosiem w drodze na szczyt Góry Ślęży w Dniu Dziecka 2014

Marysia Sokołowska, lat 17, przed rzeźbą “panna z rybą” dokumentującą szacunek okazywany na Górze Ślęży dziewczetom i młodym kobietom już w IV - III w. przed narodzeniem Chrystusa.
Marysia Sokołowska, lat 17, przed rzeźbą “panna z rybą” dokumentującą szacunek okazywany na Górze Ślęży dziewczętom i młodym kobietom już w IV - III w. przed narodzeniem Chrystusa.

Góra Ślęża - punkt spotkań ludzi maszerujących w czystości ku małżeńskiej płodności
Góra Ślęża - punkt spotkań ludzi maszerujących w czystości ku małżeńskiej płodności


Felieton w Radio Maryja, 20 czerwca, 2014

Szczęść Boże!

Według ostatnich dostępnych danych Eurostatu, a dotyczących 1 stycznia 2013r. w Unii Europejskiej liczącej 28 państw na 100 mężczyzn przypada 104,8 kobiet. Największą nierównowagą płci charakteryzuje się Łotwa, 118.4 - kobiet na 100 mężczyzn, w podobnej sytuacji jest Litwa, Ukraina, Białoruś, Estonia. W Polsce na 100 mężczyzn  jest 106,6 kobiet, w Szwecji – 100.5.

Wszystko zaczyna się od kołyski. Noworodków płci męskiej rodzi się więcej, co powoduje, że wśród dzieci poniżej 5 r. ż. w naszym kraju policzono 5.2% więcej chłopczyków niż dziewczynek. Przewaga liczby chłopców nad dziewczętami wprawdzie spada o 1% w siedemnastym roku życia, ale i tak co 24 siedemnastolatek powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że w nie tak odległej przyszłości w  konkurencji o młodą żonę może przegrać. I faktycznie - w grupie wiekowej 20-24 na 100 kobiet przypada 104 mężczyzn, a więc co 26 nie znajdzie żony w wieku optymalnej płodności. W grupie wiekowej 25-29 nadmiar mężczyzn nad kobietami obniża się do 3%, a więc szukając rówieśniczki na żonę, co 33 pozostanie samotny. Jeszcze w grupie 40-44 przewaga liczby mężczyzn nad kobietami wynosi 1.8% i dopiero w grupie wieku 45-49 i to zaledwie od roku pańskiego 2010. można dostrzec nikłą przewagę liczby kobiet nad mężczyznami (0.32% w 2013r).

Na lata 45-55 przypada ustanie funkcji prokreacyjnych organizmu kobiety – jajniki zaprzestają produkcji estrogenów i progesteronu, owulacje i miesiączki przechodzą do przeszłości, pojawiają się inne radości życia, niestety z reguły zakłócone bólem wdowieństwa. Po pięćdziesiątce tempo wymierania mężczyzn jest dużo szybsze od tempa wymierania kobiet, co dla całej populacji składa się na przewagę liczby kobiet nad mężczyznami o 6.2%, jak wykazałem - głównie wdów. Jak trzymać męża najdłużej przy życiu nie jest wszak tematem dzisiejszego felietonu. Dzisiaj o tym, jak zasłużyć na sukces całego życia.

Wszystko zaczyna się w wieku dorastania. Niezależnie od tego, czy obudzi się w nas powołanie do stanu duchownego, czy do małżeństwa, sukces całego życia zależny jest od kształtowanej w młodości siły woli, leży dosłownie w rękach zarówno chłopców, jak i dziewcząt. Każda przedwczesna seksualizacja dzieci i młodzieży, a tym bardziej w formie nauczanych w systemie wychowawczym Tuska zachowań zwyrodniałych, niszczy życie osób, których normalny rozwój ulega wykolejeniu i do wykolejenia doprowadza także innych użytkowników tej samej sieci torów. Jak zapobiegać nieuniknionym katastrofom? Po prostu zachować czystość i na tym fundamencie budować przyszłość, zdobywać wiedzę, rozwijać talenty, spełniać się bez ograniczeń w każdej z ról. Do czystości obszernie odnosi się Katechizm Kościoła Katolickiego. Tam też  szczegółowy opis kryzysów, części których wielu nie potrafi uniknąć, uwzględniając prosty fakt, że jako ludzie wszyscy jesteśmy grzeszni, pomimo że wytrwale dążymy do świętości, ufając Panu Bogu, że nie ma takich pokus, którym nie można się oprzeć.

Kiedy już wiemy, że jesteśmy przeznaczeni do małżeństwa, warto pomarzyć o wyborze najlepszym,  przecież najważniejszym na całe życie. Naturalnie, trudno przewidzieć w kim przyjdzie nam założyć szczęśliwą rodzinę, ale wchodząc w dorosłość, powinniśmy dobrze rozumieć zasadniczą różnicę pomiędzy szczeniackim zadurzeniem a poczuciem wiecznego szczęścia wynikającym ze znalezienia swojej drugiej połówki na zawsze. Ile można mieć drugich połówek? Nawet dziecko wie, że druga połówka może być tylko jedna. Zaloty i zadurzenie nastolatków to tylko szkoła uczuć, a jakże często przynosi nieodwracalne skutki i to po kryjomu. Cielęca miłość niczego nie rozgrzesza skoro najsławniejszy związek miłosny szesnastolatka i trzynastolatki, którego nie przeżyli Romeo i Julia, zakończył się straszną tragedią. Aby miłość była owocna, musi być dojrzała.

Wchodząc w trzecią dekadę swojego życia młodzi ludzie są już w pełni dojrzali do założenia rodziny, a w przypadku płci pięknej czas od 20 do 24 r. ż. to lata najwyższej płodności. Opublikowany przed kilku laty wykres obrazujący gwałtowne zmniejszanie się tzw. rezerwy jajnikowej, która ze 100% przy urodzeniu, spada o połowę na zakończenie pokwitania, do 12% w trzydziestym roku życia, a do 3% - w czterdziestym, stanowi swoiste ponaglenie do wczesnego zakładania rodziny i skutecznego starania się o zdrowe dzieci. Byle wybór małżonka czy małżonki był właściwy.
Po świecie krąży mądra i ładnie sformułowana recepta na wychowanie szanującej się młodej damy. Oto ona:
Musimy nauczyć naszą córkę
- jak odróżnić mężczyznę, który jej schlebia, od tego, który  mówi jej komplementy;
- jak odróżnić mężczyznę, który wydaje na nią pieniądze, od tego, który w nią inwestuje;
- jak odróżnić mężczyznę, który postrzega ją jako swoją własność, od tego, który postrzega ją poprawnie;
- jak odróżnić mężczyznę, który ją pożąda od tego, który  ją kocha;
- jak odróżnić mężczyznę, który myśli, że jest darem bożym dla kobiet, od tego, który pamięta, że to kobieta była darem Boga dla mężczyzny,
a potem musimy nauczyć  naszego syna jak być takim mężczyzną.

Mężczyzną, który szanuje dziewczęta i kobiety.

Niestety, nie łatwo jest rozpoznać oszusta. Ktoś może dobrze się maskować, np. szydzić ze złodziejstwa rządzących koterii, oburzać się na zakłamanie polityków, deklarować wartości chrześcijańskie, a nawet identyfikować jako patriota i katolik, a równocześnie publicznie łamać VII PRZYKAZANIE NIE KRADNIJ i – mimo wyraźnych zastrzeżeń praw autorskich – kraść pliki filmowe i fotograficzne, po to aby je zamieścić na własnej stronie internetowej lub np. na YouTube, lub innej stronie dopuszczającej do wypisywania komentarzy w stylu alfonsów, sutenerów i handlarzy żywym towarem, których zawodowym odruchem jest wymuszanie posłuszeństwa ofiar poprzez stosowanie brutalnej przemocy, także słownej, za pomocą sformułowań na poziomie umysłowym i etycznym, excusez-moi, najbardziej nadętych spośród żuli rządzących Polską po 1989r. Kradnąc cudze pliki, po to, aby narazić osobę na nich przedstawioną na furiatyczny atak nienawiści, a nadto przyglądając się obojętnie skutkom waszego złodziejstwa, zeszliście poniżej poziomu szumowin, którymi tak gardzicie.

Pytana o opinię ofiara waszych niegodziwych czynów zgodziła się na taki rozwój sytuacji, gdyż jak wierni uczniowie Chrystusa,  jest gotowa na ubiczowanie bez winy, z nadzieją na obudzenie uśpionego sumienia każdego człowieka. Każdy jest przecież dzieckiem Bożym, niezależnie co o sobie myśli i mówi i - póki żyje – ma czas wyrazić skruchę i liczyć na miłosierdzie Boże, a nawet zdążyć z zadośćuczynieniem.

Dzisiaj już wszyscy wiemy, że Marysia Sokołowska, lat 17, uosabia zwycięstwo młodego ducha nad szumowiną nienawiści, wulgarności i obsceniczności. Ten duch uwalnia nas spod władzy podłych myśli, brudnych słów, korupcyjnych działań i zdradzieckich czynów. Ten duch pochodzi z natchnienia Ducha Świętego. Tak mówił Św. Jan Paweł II podczas audiencji generalnej 31. sierpnia 1994r.: „Moralne zwycięstwo młodych objawia moc Ducha Świętego przyrzeczoną i udzieloną uczniom przez Jezusa oraz skłania młodych chrześcijan dziś, podobnie jak w pierwszym wieku, do czynnego uczestnictwa w życiu Kościoła”.

Za przykładem młodej Polki ludzie ludzie czystych serc rozpalą płomień wolności na całym świecie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew  Hałat

Felieton w Radio Maryja, 27 czerwca, 2014

Szczęść Boże!

Pod hasłem 'Rząd do dymisji!' Marsz na Sejm w sobotę 28. czerwca od godz. 12.00 spod Kolumny Zygmunta prowadzi Młoda Polska, która głosem swoich przywódców jednoznacznie i niezmiennie deklaruje wartości narodowe i katolickie. Wcześniej, lewica w opisie blamażu demokracji w Polsce rządzonej przez Tuska używała słowa 'faszyzm'. Wszystkim antyfaszystom po drodze z wiernymi katolikami, którzy muszą powstrzymać faszyzm, bo inaczej ponownie poniosą największe straty. Moloch totalitaryzmu znowu zieje ogniem w Europie. Z tego względu setna rocznica wybuchu I wojny światowej upamiętniana przez kanclerz Merkel w Ypres, gdzie ginęły masy żołnierzy, wymaga uzupełnienia uczczeniem ofiar niemieckich zbrodni wojennych na polskiej ludności cywilnej – ludobójstwa dokonanego w sierpniu 1914r. w Kaliszu, który w ciągu kilku tygodni stracił 60 tysięcy mieszkańców.

A jednak po zakończeniu Wielkiej Wojny Polska zmartwychwstała. Na 20 lat.

Od utraty niepodległości w 1939 mija w tym roku 75 lat, tyle samo co w 1870r., roku pozytywizmu, upłynęło od wymazania Polski z mapy w wyniku III ostatecznego rozbioru Polski. Bez okresu pozytywizmu nie było by niedoścignionych sukcesów Niepodległej w dwudziestoleciu międzywojennym, a poprzedzający je zapał rewolucyjny i narodowowyzwoleńczy, także czasu Legionów, zaprowadził by ówczesną młodzież nie dalej niż na cmentarze zapełnione bohaterami powstań, spisków i zamachów, ofiarami rzezi, zsyłek i pacyfikacji... Serce romantyzmu i rozum pozytywizmu ożywiał żar. Żar wiary. Żar wiary rozpoznanej jako niezawodna nie tylko przez Polaków, których Bóg wielokrotnie ratował przed zagładą, ale w naszych czasach dostrzeżony również przez całą ludzkość, o czym świadczy globalny kult Ojca Świętego Jana Pawła II uwieńczony niedawną kanonizacją. Karol Wojtyła, rocznik 1920, ukształtowany w dwudziestoleciu międzywojennym pozostawił przebogaty dorobek, w sferze językowej i kulturowej najbardziej dostępny Polakom, co jest dla nas zarówno przywilejem, jak i wynikającym z tego przywileju zadaniem misyjnym polegającym na głoszeniu Dobrej Nowiny objaśnionej myślą naszego świętego. Po całym świecie. Wśród wszystkich ludów i środowisk, gdziekolwiek znajdą się Polacy, którzy chcą i potrafią podzielić się z innymi swoim sercem z romantyzmu, rozumem z pozytywizmu i płomieniem wiary roznieconym przez św. Jana Pawła II.

Nasz święty papież nie był sam. Wiele czerpał z bogactwa osobowości innych ludzi, a w sprawach fundamentalnych, a przy tym z racji płci niedostępnych najmężniejszemu z mężnych księdzu - mężczyźnie, miał możność zasięgać opinii dr Wandy Półtawskiej, rocznik 1921. Uczennica szkoły urszulanek w Lublinie, tam uczestniczka ruchu oporu w 20. roku życia uwięziona przez Niemców na Zamku Lubelskim była torturowana w siedzibie gestapo „Pod Zegarem”, zanim po przewiezieniu do niemieckiego obozu koncentracyjnego przeznaczonego głównie dla Polek Ravensbrueck została oddana w ręce niemieckich lekarzy-zbrodniarzy, takich jak Karl Gebhardt, prezes Niemieckiego Czerwonego Krzyża. Dr Wanda Półtawska w wolnej Polsce na pewno będzie najwyżej ceniona jako chluba swojego rodzinnego miasta, jak ks. Karol Wojtyła w Wadowicach. Na lubelskich scenach pojawią się sztuki teatralne poświęcone bliskiej przyjaciółce naszego papieża, obecnej przy Nim w chwili śmierci. Tak będzie w wolnej Polsce. Wsłuchujmy się w mądre opinie, które wielce czcigodna dr n. med. Wanda Półtawska, specjalista psychiatra, formułuje na temat najbardziej żywotnych spraw dla nas wszystkich. Są one dostępne w internecie postaci nagrań z wykładów, wymagają spisania i upowszechnienia w formie tekstów.


STYCZEŃ 2014
WYKŁAD DR WANDY PÓŁTAWSKIEJ W ŁODZI

Kto tego nie wysłucha, temu trudno będzie zrozumieć nasz świat  i własną w nim rolę.
dr Wanda Półtawska - Aktualne zagrożenia rodziny

Fragment transkryptu:

7:31/1:17:30 "...postawa macierzyńska rozwija się dopiero po trzecim porodzie, a im więcej tych zdarzeń, tym  bardziej rozwinięta postawa matki. Macierzyństwo to jest postawa rosnąca. Tak jak miłość rośnie, tak i macierzyństwo rośnie i setki matek, które mają [jedno] dziecko w ogóle nie mają postawy matki. Nie umieją być matką. To samo dotyczy ojca.  Póki kobieta nie zrozumie, że jej zadaniem jest być matką, nie zrozumiała swojego losu. 

54:05/1:17:30 "Dojrzałość dziewczyny zmierza do postawy matki. Nie musi być matką biologicznie, ale musi mieć postawę matki. Co to znaczy postawa matki? To hic mulier z Ewangelii, która ma oczy i widzi co komu potrzeba i troszczy się o wszystko i zapobiega i umie  poznać. Ojciec święty mówi „otwórzcie oczy duszy”  Kobieta ma oczy duszy lepiej otwarte, jeśli ma jakieś świadome dążenia, niż mężczyźni. Mężczyźni nie mają tego talentu, żeby zobaczyć kim jest drugi człowiek. Zresztą to wynika z planu Bożego, bo..." Aby dowiedzieć się, dlaczego, trzeba odwiedzić stronę z całym wykładem 1:17:30.

Na stronie Sanktuarium Świętości Życia w parafii p. Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu na osiedlu Edwardowo do przeczytania wykład dr Wandy Półtawskiej Rodzina Bogiem silna.



Niezwykle klarowna w swoich wypowiedziach dr Półtawska przypomina, że Jezus Chrystus postawił nam twarde wymagania stanowiące ostro zaznaczoną granicę pomiędzy religią a religijnym folklorem. Dostrzeganie tych granic i pozostawanie w kręgu wiary rzeczywistej a nie mimochodem okaleczanej, a nawet umyślnie pozorowanej, zapewniło siłę moralną pokoleniu międzywojnia, dało niepokonaną moc kolejnym pokoleniom do dzisiaj zmagającym się ze śmiertelnymi zagrożeniami dla Polski i Polaków. Jakże to znamienne, że właśnie sędziwa dr Półtawska skierowała LIST OTWARTY DO LEKARZY I STUDENTÓW MEDYCYNY Z OKAZJI KANONIZACJI POLSKIEGO PAPIEŻA JANA PAWŁA i przedłożyła do podpisu „Deklarację wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej” zaczynającą się od słów: 'Nam – lekarzom – powierzono strzec życie ludzkie od jego początku'. tutaj

Ze Starego Testamentu wiadomo o składaniu ofiar z żywych dzieci w Dolinie Hinnon znanej jako Gehenna. Stał tam ogromny wykonany z brązu posąg bożka o nazwie Moloch. W pustym wnętrzu posągu był rozpalany ogień, którego płomienie wydobywały się z oczu i ust Molocha, a ruchome ramiona konstrukcji dawały się podnosić za pomocą łańcuchów.

Psalmy 106:38 - I przelewali krew niewinną, krew swoich synów i córek, których ofiarowali bożkom Kanaanu, i ziemia została skalana rozlewem krwi. Updated Gdańsk Bible (UBG)
Moloch bożek z brązu wypełniany ogniem do zabijania żywych dzieci, które jako ofiarę składali  poganie Jerozolimy. Psalmy 106:38 - I przelewali krew niewinną, krew swoich synów i córek, których ofiarowali bożkom Kanaanu, i ziemia została skalana rozlewem krwi. Updated Gdańsk Bible (UBG). Ze strony internetowej: Texas Satanists Fight For Continued Sacrifices To Moloch
Moloch bożek z brązu wypełniany ogniem do zabijania żywych dzieci, które jako ofiarę składali  poganie Jerozolimy.
Ze strony internetowej: Texas Satanists Fight For Continued Sacrifices To Moloch

Poganie z Jerozolimy zanim przyjęli wiarę w Boga, na monstrualnych dłoniach bożka kładli swoje dzieci, obsługa pociągała za łańcuchy i ofiary znikały w ziejącej ogniem paszczy Molocha. W nauczaniu Jezusa Chrystusa Gehenna tłumaczona na polski jako kara piekła ognistego, potępienie, występuje w każdej z czterech Ewangelii, łącznie 11 razy.

Kult Molocha pożerającego dzieci oddawane mu na spalenie mógł szerzyć się - obok innych potworności, jak prostytucja sakralna - tylko wśród pogan. Moloch jest symbolem pogańskiego totalitaryzmu. 

Moloch Totalitaryzmu, cmentarz w Lewaszowie, Petersburg, Rosja

Przerażający pomnik Molocha Totalitaryzmu postawiono w 1996r. na cmentarzu w Lewaszowie, dzielnicy Petersburga. Памятник «Молох тоталитаризма» Левашовское мемориальное кладбище
Памятник «Молох тоталитаризма» Левашовское мемориальное кладбище

Людмила Байгазина: Молох Тоталитаризма
Под взглядом искажали, словно призма
 Дороги глупых, тропы мудрецов…
На память – Молох тоталитаризма, более


Przerażający pomnik Molocha Totalitaryzmu postawiono w 1996r. na cmentarzu w Lewaszowie, dzielnicy Petersburga, w miejscu złożenia zwłok zamordowanych przez NKWD w latach 1937-54 w samym Leningradzie niemal 50 000 osób, w tym ponad 2000 Polaków. Tam też pomnik prawosławny, polski – katolicki, a także poświęcony zamordowanym duchownym katolickim. Jako symbol pogańskiego totalitaryzmu Moloch przywoływany jest często przez tych publicystów, którzy przeciwstawiają się władzom USA czy Izraela finansującym pieniędzmi podatników zabójstwa dzieci nienarodzonych.

Wszelkie zasoby są ograniczone. Także powietrza potrzebnego w procesie spalania. Im więcej dusz ludzkich ogarnie płomień wolności, tym szybciej buchający ogniem Moloch totalitaryzmu przestanie pożerać ofiary.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 3 pażdziernika, 2014

Szczęść Boże!

Pseudonaukowe absurdy – w rodzaju zmyślonego wpływu działalności człowieka na nieistniejącą zmianę klimatu czy też wmawianego przedszkolakom urojenia transseksualistów cierpiących na perwersję z numerem F64.0 w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-10) – odbierają ludziom zaufanie do nauki tak drapieżnie i bez żadnych osłonek wykorzystywanej w celach zniewolenia gospodarczo-politycznego. Tymczasem na świecie rozwija się prawdziwa nauka, do tego tak bardzo użytkowa, że każdy dzień opóźnienia w jej popularyzacji może mieć wpływ na los całej ludzkości. Tą nauką jest nutrigenomika.

Nutrigenomika bada wpływ całości pożywienia i poszczególnych składników żywności na ekspresję genów, w tym na budzenie genów uśpionych chroniących przed chorobami i usypianie tych genów, których aktywność prowadzi do chorób. Nowa nauka pozwala na poziomie molekularnym zidentyfikować i rozpoznać wzajemne oddziaływania pomiędzy genomem konsumenta (czyli genami i niekodującymi sekwencjami DNA/RNA) a składnikami odżywczymi i innymi bioaktywnymi składnikami pożywienia. Bada wpływ zróżnicowania genetycznego na skutki żywienia, korelując ekspresję genów i polimorfizmów pojedynczych nukleotydów z przyswajalnością, metabolizmem, eliminacją lub efektami biologicznymi substancji odżywczej.

W ten sposób nutrigenomika dąży do stworzenia racjonalnych sposobów optymalizacji żywienia dostosowanego do genomu konsumenta. Indywidualnie zaplanowana dieta ma ratować życie i zdrowie przed skutkami występujących masowo chorób metabolicznych, głównie otyłością i cukrzycą II typu, a także lawinowo narastającą liczbą przypadków alergii pokarmowej.

Do wcześniejszych obserwacji epidemiologicznych dochodzą nowe, porażające swoją wymową. Przez lata byliśmy niejako przyzwyczajeni do łączenia przyrostu oczekiwanej długości życia z dobrobytem mierzonym przyrostem PKB per capita. A tu okazuje się, że białe, słabo wykształcone i ubogie kobiety w części stanów USA żyją o całe 5 lat krócej niż ich matki.

Potrzebne jest więc zbadanie roli stresu i sposobów radzenia sobie z nim poprzez odurzanie się alkoholem czy narkotykami dosłownie na śmierć (często wraz z równoległym potężnym narażeniem na patogeny chorób wenerycznych i skutkami tzw. antykoncepcji) czy też przejadanie się na śmierć także uzależniającym pożywieniem śmieciowym. Wchodzące w skład tzw. junk food substancje chemiczne, składniki zastępujące naturalną żywność, a zwłaszcza organizmy genetycznie modyfikowane i ich produkty, np. w formie olejów, lecytyny czy syropu glukozowo-fruktozowego, od dość dawna są obwiniane o powodowanie chorób, którym można byłoby zapobiec, gdyby nie chciwość koncernów agrochemicznych i sprzedajność władz odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Niestety, ludzkości odbiera się pamięć potwornie tragicznych skutków wcześniejszych totalitaryzmów. Jak każda inna nauka, np. chemia czy fizyka jądrowa, także nutrigenomika może być wykorzystana do selekcji ludzi na tych, którzy mają prawo żyć, i tych, którym żyć nie wolno.

Bez pytania kogokolwiek o zgodę w sprawach decydujących o losach wszystkich posiadających takie same proste potrzeby, z zatrudnieniem umożliwiającym utrzymanie rodziny na czele, uzurpatorzy władzy nad światem już robią, co chcą. Jeśli nie napotkają zdecydowanego odporu, bez wątpienia posuną się dalej.

Prawo do życia nadadzą tylko ludziom z genomem tak zaprojektowanym, aby mogli oni strawić pożywienie oparte na dopasowanych do tego genomu genetycznie modyfikowanych roślinach i zwierzętach. Aby sztucznie skonstruowani ludzie z odjętym bądź dodanym genem mogli spożyć skonstruowaną dla nich żywność – a właściwie paszę – z pożytkiem i bez szkody dla ich zdrowia, wobec jednoczesnej zagłady niezmodyfikowanej genetycznie reszty.

Sytuacja niewyobrażalna dla opinii publicznej obdarzonej minimum empatii. Ale od czego podstępna manipulacja? Czy i jak można podstępnie powołać do życia genetycznie zmodyfikowanych ludzi? I kto za to zapłaci? Żaden to problem dla mistrzów kłamstwa zwanego PR. Stosując metodę in vitro, wystarczy podłożyć gametę zawierającą odpowiednio wykoncypowany kod genetyczny w miejsce jajeczka miss piękności czy plemnika noblisty albo po prostu komórek rozrodczych pary, która ufa, że etyka lekarska gwarantuje ludziom ochronę przed krzywdą. Owszem, gwarantuje, o ile spełnia podstawowy wymóg walki o życie każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci.

Każdy wyłom w ślubowaniu Hipokratesa sprowadza procedury medyczne do hodowlanych, w których zwykłym postępowaniem jest ubój sanitarny lub ubój z powodu nieopłacalności dalszej hodowli. Narzucana siłą – wcześniej popkultury, a obecnie władz państwowych – przedwczesna inicjacja i rozwiązłość seksualna mają za zadanie wywołać takie skutki zdrowotne i społeczne, aby uległ rozerwaniu naturalny związek ludzkiej seksualności z prokreacją. Prokreację ma zastąpić rekreacja zwykłych ludzi wyedukowanych na seksualnych maniaków, a reprodukcję zwyrodniała władza odda hodowcom zmodyfikowanych genetycznie ludzi i dostosowanych do nich specjalistycznych pasz. Ten apokaliptyczny scenariusz dla świata obrabowanego z wartości wykracza poza fantazję literacką George’a Orwella. Nic dziwnego. Jego „Rok 1984” jest właśnie w trakcie realizacji…

Moją wypowiedź dla “Naszego Dziennika” z końca roku 2013. pozwoliłem sobie przytoczyć jako kanwę piątkowych felietonów w nowym roku akademickim.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 10 pażdziernika, 2014

Szczęść Boże!

Gdyby komuś zdarzyło się przez kilka ostatnich miesięcy wakacyjnych przebywać w głuszy informacyjnej, żyć w zupełnej wolności od środków masowego przekazu i ich fałszywych kreacji, a nawet rzetelnego i bezstronnego opisu rzeczywistości, ten dzisiaj mógłby się poczuć, jakby spadł z księżyca.

Pomiędzy czerwcem a październikiem 2014r. sytuacja na świecie, w Europie i w naszym kraju zmieniła się tak bardzo jak nigdy przedtem, przede wszystkim z powodu bezprecedensowych i nagle ujawnionych zagrożeń zdrowia i życia na masową, ogólnoświatową skalę.

Zagrożenia te nie są nowe, tliły się przez długi czas poprzez historię i czasy nam współczesne, od czasu do czasu wybuchając płomieniem pochłaniającym wiele ofiar. Jednak nigdy nie atakowały z taką siłą, bez uprzedzenia, podstępnie, a przy tym wszystkie naraz, w tym samym czasie rozwierając głodne paszcze gotowe pożreć całą ludzkość.

Najlepiej znany nam świat wyróżniał się dotychczas niejako gwarancją bezpieczeństwa. Siła polityczna, ekonomiczna i militarna państw dobrobytu, stała na straży względnej stabilizacji nie tylko nielicznej uprzywilejowanej mniejszości świata pierwszego, ale i sporej części świata drugiego i trzeciego, ponoszącego zresztą koszty dobrobytu w świecie pierwszym. Posługując się armią najemników dobranych spośród tubylców, a najsprytniejszych z nich obsadzając w roli kacyków rzekomo niepodległych kolonii i protektoratów, Zachód nieustannie powoływał się na wartości demokratyczne. Żywił się wprowadzaniem demokracji własnego pomysłu, tak ja Sowiety żywiły się wprowadzaniem światowego komunizmu. Kiedy bardziej rozgarnięte narody same zaczęły obsadzać własnych kacyków, a nawet prawdziwych przywódców zabiegających o interesy krajowe a nie zamorskich metropolii, obszary podatne na eksploatację skurczyły się niepomiernie. Trzeba było sięgnąć bliżej i zamiast prać zbrojnie, prać mózgi. Coś o tym wiemy. Aż za dobrze.

Nie wiemy jeszcze, choć możemy się domyślać, jakie siły sfinansowały i finansują nadal, dalekosiężne akcje wywrotowe, których celem jest osłabić Zachód, pozbawić Zachód wartości, które stworzyły jego potęgę i za jednym zamachem doprowadzić do wymiany ludności. Najbardziej poszkodowane będą narody autochtoniczne, które już w pradziejach zakorzeniły się na swoich terytoriach i mogą legitymizować się ciągłością ewolucji kultur, z których powstały, jak np. Polacy tkwiący korzeniami w kulturze łużyckiej i ją proprzedzających, choćby na Śląsku. Doktryna Putina usprawiedliwiająca zagarnianie obszarów sąsiednich państw sukcesami imperialnych podbojów w przeszłości, sama prosi się o poklask po drugiej stronie osi Moskwa – Berlin. Prusactwo na Śląsk zaprowadził na dwieście lat sukses militarny wojennych agresorów, a wyprowadziła przed siedemdziesięciu laty klęska militarna tych samych agresorów. Niemcy podobno nie są świadomi rozmiaru zbrodni podczas II wojny światowej przeciwko narodom innym niż Żydzi. Skoro jest tak rzeczywiście, to wystarczy przyjrzeć się rozmiarom bezwarunkowego poparcia przez Rosjan dla wszystkich poczynań Putina, aby poczuć uzasadniony niepokój, do którego prawo ma każdy byt pomiędzy młotem i kowadłem. Do tego pozbawiony reprezentacji.

Rozglądamy się za jakąś nadzieją, wypatrujemy deski ratunku w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i NATO, pamiętając wszakże kto sprawuje realną władzę w tym pakcie. Historia uczy, że zanim Stany Zjednoczone przyszły nam z pomocą po I wojnie światowej, polscy wybitni patrioci wykonali tytaniczną pracę w celu pozyskania elit i całego narodu amerykańskiego dla poparcia polskiej sprawy. Dzisiejsza Ameryka z trudem daje sobie radę na scenie międzynarodowej i wielką zagadką jest jak skutecznie NATO potrafi odeprzeć atak na państwa frontowe. Tzw. Państwo Islamskie, samozwańczy kalifat dopuszczający się masowych morderstw i gwałtów, ciężkich zbrodni uznawanych przez liczne społeczności muzułmańskie za całkowicie sprzeczne z islamem, już destabilizuje sytuację w Turcji, kraju członkowskim NATO. W tej sytuacji każdy sygnał gotowości NATO do skutecznej obrony naszego terytorium przed agresją z jakiejkolwiek strony, należy traktować jako lobbingowe zadanie do nagłośnienia przez każdego Polaka, żyjącego w Ojczyźnie, czy na obczyźnie, nawet już nie znającego języka ojców, ale świadomego własnych korzeni. W dzisiejszych czasach każdy może - jak Paderewski - walczyć o Polskę przebiegając palcami po klawiaturze. Klawiaturze komputera i smartofona.

Od zmasowanych ataków terrorystów na bezbronną ludność cywilną do otwartego, eskalującego konfliktu wojennego z udziałem coraz to większej liczby stron droga może okazać się krótka. W odróżnieniu od I wojny światowej, po której wystąpiła zabójcza pandemia grypy zwanej hiszpanką, która pochłonęła więcej ofiar niż sama wojna, przed zagrażającą totalnym wyniszczeniem III wojną światową przestrzega epidemia. Epidemia choroby wywoływanej przez wirus Ebola na oczach całego świata z godziny na godzinę rozwija się w kierunku śmiercionośnej pandemii. wkraczając na kolejne kontynenty. Tej antywojenej przestrogi ludzkość nie może zlekceważyć.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Chory człowiek Europy
Tytuł od Redakcji: Statystyki na bakier z prawdą
Nasz Dziennik, 11 października 2014

Zdrowie publiczne wymaga narzędzi diagnostycznych. Spóźniona bądź błędna diagnoza lekarska w przychodni i szpitalu decyduje o dramatycznym skróceniu lat życia w zdrowiu osoby chorej na czas pozbawionej skutecznej pomocy, nieraz wprost prowadzi do rychłej śmierci kogoś, kto jest źle leczony lub nieleczony wcale. Tego rodzaju tragedie są długo wspominane w wielu rodzinach.

Wady systemu ochrony zdrowia wynikające ze spóźnionej bądź błędnej diagnozy epidemiologicznej mają nieporównanie poważniejsze znaczenie. Decydują o zdrowiu milionów na wiele pokoleń, sprawiają, że ciężar chorób i przedwczesnych zgonów, którym można zapobiec, przygniata bezlitośnie duże segmenty populacji, odbiera wielu społecznościom radość życia i wszelką konkurencyjność. A nadto nie budzi sprzeciwu. Niejako z przyzwyczajenia.

Skoro tak wielu choruje i szybko umiera, np. na raka, to należy się z tym pogodzić, nie zajmować się mało spektakularną prewencją raka, a cieszyć się wyłącznie sukcesami transplantologii (z pominięciem postępowania z pacjentem po przeszczepie). Tymczasem hierarchia priorytetów finansowania w ochronie zdrowia powinna wynikać z ocen epidemiologicznych. Lobbyści jak ognia unikają szacowania ceny uratowania jednego życia.

Poświadczanie przyczyn zgonów oraz zgłaszanie zakażeń, chorób zakaźnych lub zgonów z powodu zakażenia lub choroby zakaźnej – to najprostsze zadania na rzecz zdrowia publicznego nałożone na osoby zobowiązane prawem do ich wykonania. Głównie są to lekarze, choć nie tylko. Stwierdzając, że serce przestało bić i nie ma akcji oddechowej, coś trzeba wpisać do karty zgonu. Poświadczyć „umarł/umarła” nie wypada, więc stosuje się wybieg w postaci odnotowania jako przyczyny wyjściowej zgonu „niewydolności krążeniowo-oddechowej”, co bywa przekształcane w systemie kodowania w „niewydolność serca”, opatrywane symbolem I50 i w formie agregatów trafia do roczników statystycznych GUS i zestawień międzynarodowych.

Niestety, autorzy poważnych analiz odrzucają informacje z naszego kraju. Powodem jest zbyt częste wpisywanie do kart zgonów tzw. kodów śmieciowych. Pojęcie „garbage codes” wprowadzili C.J.L. Murray i A.D. Lopez w 1990 roku. Są to przyczyny zgonu, które nie powinny być ustalone jako wyjściowe przyczyny zgonu, a mimo to zostały wprowadzone do kart zgonu jako przyczyny wyjściowe. Jako klasyczne przykłady „kodów śmieciowych” autorzy podali „starość” i „niewydolność krążeniowo-oddechową”.

W 2005 r. w Biuletynie Światowej Organizacji Zdrowia ukazało się zestawienie zawierające podsumowanie wraz z oceną jakości danych o zgonach (danych udostępnionych przez kraje członkowskie do grudnia 2003 r.). Obok Grecji (26 proc.) Polska z wynikiem 25 proc. „kodów śmieciowych”, nie licząc miniaturowego San Marino, kompromitowała się w latach 1955-2001 w skali Europy, a nawet całego świata niską jakością danych o przyczynach zgonów.
Opublikowane w 2010 r. zestawienie ilustrujące udział zgonów, którym po 2000 r. przypisano „kody śmieciowe”, pokazuje żałosne miejsce Polski na mapie Europy i świata (kategoria 30-35 proc. „kodów śmieciowych” wśród wszystkich zgonów).

Odpowiedzialny za jakość statystyki państwowej w naszym kraju Główny Urząd Statystyczny wkroczył na scenę dopiero w tym roku, ale za to świetnym artykułem Małgorzaty Cierniak pt. „I na co umarł pacjent – czyli, co jest wpisywane na kartach zgonów?”, zaczynającym się od słów: „Światowa Organizacja Zdrowia w swym raporcie z 2013 r. po raz kolejny wykluczyła Polskę z analiz porównawczych dotyczących umieralności według przyczyn. Powodem jest ponad 25% udział zgonów o ’niedokładnie określonych przyczynach’. Wraz z Polską analizą nie zostały objęte między innymi dane Argentyny, Azerbejdżanu, Bułgarii, Grecji, Gwatemali czy Kataru”.

GUS dołącza porażającą ewidencję, którą stanowią zestawienia tabelaryczne prezentujące zgony według przyczyn określanych jako „garbage codes” (w podziale na listę podstawową i rozszerzoną) według wieku osób zmarłych i województw. Udostępnia także „Podręcznik poświadczania przyczyn zgonów w Europie”, Rzym, grudzień 2003, własnego przekładu. Warto z niego skorzystać w kształceniu przed- i podyplomowym lekarzy i w ramach sprawowania nadzoru specjalistycznego. Może za jakiś czas Polska przestanie być chorym człowiekiem Europy. Chorym i umierającym nie wiadomo na co.

Dr Zbigniew Hałat

Autor jest lekarzem medycyny, specjalistą epidemiologiem. Na początku lat 90. w trzech rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Felieton w Radio Maryja, 17 pażdziernika, 2014

Szczęść Boże!

Z powodu niewykle gwałtownego przebiegu zachorowań i bardzo wysokiej śmiertelności, choroba wywołana przez wirus Ebola (Ebola virus disease – EVD) sieje spustoszenie na dużych obszarach dotkniętych jej epidemią w Zachodniej Afryce. Budzi uzasadniony strach na całym świecie, jest jednym z głównych tematów poruszanych w mediach, których odbiorcy, dysponując tylko wiadomościami z prasy, radia, telewizji i internetu, nabierają wiedzy wprost eksperckiej z zakresu zagrożenia ebolą. Oby ta wiedza miała zastosowanie w codziennym życiu i przysłużyła się w praktyce zapobieganiu zakażeniom wirusem Ebola. Smutna konstatacja jest taka, że pomimo wiedzy na temat AIDS po 30 latach rozwoju pandemii, ludzie nadal ryzykują zarażenie HIV-em. Wielu umyślnie, z wyboru sprowadza nieszczęście na samych siebie i z pełnym okrucieństwem świadomie zaraża innych. Szacuje się, że w skali globalnej w 2013r. zarażeniu wirusem wywołującym AIDS uległo ponad 2 miliony osób. W niektórych państwach, jak np. w Polsce, nie tylko popkultura, ale i władze państwowe poprzez system edukacji i rządowej propagandy kreują zachowania wielokrotnie zwiększające ryzyko zarażenia wirusem AIDS i to już u progu dorastania.

Profilaktyka i terapia zakażeń wirusem Ebola jeszcze nie osiągnęła etapu lukratywnej komercjalizacji jak w przypadku szczepionki przeciw zakażeniom niektórymi wirusami brodawczaka ludzkiego (HPV), czy terapii antyretrowirusowej powstrzymującej przez długie lata rozwój AIDS. Ze względu na cechy wirusa można się spodziewać, że ebola nie szybko podzieli los chorób wenerycznych, których epidemie dają zarobić koncernom czerpiącym zyski z tego, że rynki zbytu budowane są przez władze popierające rozwiązłość seksualną w jej najbardziej ryzykownych przejawach.

Niezwykle wysoka jest koncentracja wirusów Ebola w krwi i innych płynach ciała, a badania wykazały, że już 1 – 10 wirusów Ebola może stanowić dawkę zakaźną. W szczycie choroby, pacjent może mieć 10 miliardów cząstek wirusa w objętości krwi mieszczącej się w 1/5 łyżeczki do herbaty. Można to porównać z zawartością w tej samej ilości krwi od 50 000 do 100 000 cząstek HIV - wirusa wywołującego AIDS, u osoby nie leczonej i z 5 – 20 milionami cząstek wirusa zapalenia wątroby typu C, też u osoby nie leczonej. Wysoka koncentracja wirusa Eboli we krwi i innych płynach ustrojowych (ślina, śluz, wymiociny, kał, pot, łzy, mleko, mocz, nasienie), jego przeżywanie przez kilka godzin na klamkach i innych suchych powierzchniach, np. ladach, a przez kilka dni w krwi i innych płynach ciała – decyduje o zaraźliwości eboli.

W podsumowaniu pierwszych dziewięciu miesięcy obecnej epidemii eboli, kompetentny zespół badaczy szczegółowo przyjrzał się jej kluczowym cechom epidemicznym, w tym okresowi wylęgania.

Okres wylęgania liczony od zarażenia do pojawienia się pierwszego objawu urzędowo zakreślony od 2 do 21 dni, w praktyce średnio wynosił 9,4 dnia ( _ 7,1) dla chorych zarażonych w wyniku ekspozycji jednodniowej i 11,8 dnia przy ekspozycji wielodniowej. Trzeba podkreślić, że wielodniowe narażenie może przynieść w pojedynczych przypadkach okres wylęgania powyżej 30 – 40 dni i więcej. W okresie wylęgania ktoś zarażony gdziekolwiek, np. w epicentrum epidemii w Afryce Zachodniej, a jeszcze bezobjawowy - może dotrzeć do każdego miejsca na świecie i dopiero tam zachorować. Pierwszy taki przypadek odnotowano w Dallas, w Teksasie. Thomas Eric Duncan mieszkaniec Monrowii, stolicy Liberii, 15. września przenosił ciężko chorą i z drgawkami kobietę w 7 miesiącu ciąży w drodze do szpitala i z powrotem. Nie przyjęta z braku miejsc zmarła z powodu eboli na drugi dzień. 19. sierpnia Duncan rozpoczął podróż lotniczą do Belgii (Brussles Airlines), stamtąd via Dulles Airport pod Waszyngtonem do Dallas (United Airlines), gdzie wylądował 20. sierpnia. 24. stwierdził, że ma pierwsze objawy, 25. z bolem brzucha i gorączką 39,4 st. C zgłosił się do szpitala, nie ukrywając, że przybył z Liberii, ale nie podając, że miał bezpośredni kontakt z umierającą na ebolę. Po serii badań (z pominięciem ukierunkowanych na ebolę) z przepisanym atybiotykiem został odesłany do domu. Wiadomość o tym, że przyleciał z Liberii została zlekceważona. 28. września - już ciężko chory - zanim został zabrany przez ambulans, obficie zanieczyścił wymiocinami placyk przed miejscem zamieszkania. 30. września badanie krwi potwierdziło zakażenie wirusem eboli. Zmarł 8. października pomimo intesywnego leczenia z podłączeniem do respiratora i sztucznej nerki. Do 16. października okazało się, że był źródłem zakażenia dwóch pielęgniarek, w tym pierwszej osoby zarażonej ebolą w Ameryce – pielęgniarki Niny Pham pochodzącej z Wietnamu, katoliczki.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat
Ebola poza kontrolą
Tytuł od Redakcji: Strach prze ebolą
Nasz Dziennik, 17 października 2014

Dr Zbigniew Hałat

Rządzący w Polsce powinni energicznie i bez zbędnej zwłoki zareagować na niepokojący rozwój sytuacji epidemiologicznej na świecie w związku z pojawieniem się epidemii choroby wywołanej przez wirus eboli (Ebola virus disease – EVD) w kilku krajach Afryki Zachodniej i sporadycznych jej zawleczeń do Europy i Ameryki, gdzie doszło już do zakażeń wtórnych.

 Szkoda, że piękne tradycje polskiej infekcjologii i epidemiologii chorób zakaźnych nie znajdują przełożenia na sytuację dzisiejszą, bezprecedensowo niebezpieczną. Na wzór działań na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żywności, należałoby zabezpieczenie przeciwepidemiczne wyposażyć w takie postępowanie, jak System Analizy Zagrożeń i Krytycznych Punktów Kontroli. W przeciwnym razie nie my będziemy kontrolować epidemię a epidemia nas. Równie bezlitośnie, jak w Afryce Zachodniej.

 Do 8 października do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zgłoszono 8399 potwierdzonych i prawdopodobnych przypadków i podejrzeń EVD oraz 4033 zgonów. Do tych danych należy odnieść liczbę 416 pracowników opieki zdrowotnej, o których wiadomo, że zachorowali na EVD, i 233 zgonów w tej grupie zawodowej.

 Oszacowanie rzeczywistej liczba zachorowań na EVD w Afryce Zachodniej wymaga pomnożenia liczby zgłoszonych przypadków przez 2,5. Opublikowane 26 września najdalej idące prognozy przewidują do 1 miliona 400 tysięcy zachorowań w samej Liberii i Sierra Leone do 20 stycznia 2015. Epidemia rozwija się dynamicznie, charakteryzuje ją gwałtowny przebieg zachorowań i bardzo wysoka śmiertelność, sięgająca 70 proc., czyli spośród 10 chorych na EVD umrze 7 osób. Dla porównania – na 1000 chorych na malarię umrą 3 osoby.

 Od pojawienia się pierwszych objawów EVD do śmierci upływa kilkanaście dni. W przypadku AIDS, zwłaszcza wśród mieszkańców krajów wysokorozwiniętych, pierwsze objawy zakażenia HIV mogą pojawić się po 20 latach, a leczenie retrowirusowe, pomimo szeregu problemów, niemal zrównuje długość życia osób zakażonych z wolnymi od zakażenia. Cechy epidemiczne EVD są więc skrajnie niebezpieczne, nawet na tle innych plag
.
Do tego dochodzi nietypowy przebieg infekcji, jak zwykle będący wypadkową cech czynnika zakaźnego, osoby zakażonej i środowiska. Dawna nazwa, gorączka krwotoczna ebola (Ebola haemorrhagic fever – EHF) straciła swoje uzasadnienie i w sytuacjach kryzysowych, a takie zawsze stwarza, może wprowadzać w błąd, skoro zebrany materiał obejmujący pierwszych dziewięć miesięcy epidemii wskazuje, że pomiędzy wystąpieniem objawów a wykryciem przypadków najczęściej pojawiały się: gorączka (87,1%), zmęczenie (76,4%), utrata apetytu (64,5%), wymioty (67,6%), biegunka (65,6%), ból głowy (53,4%) i ból brzucha (44,3%). Specyficzne objawy krwotoczne były rzadko zgłaszane (przez mniej niż 1% do 5,7% pacjentów. Niewyjaśnione krwawienie pojawiło się u 18% przypadków. Jak widać, nawet kluczowy objaw choroby, jakim jest gorączka powyżej 38 st. C może nie wystąpić.
 
Od 14 października 2014, kiedy to Szpital Św. Jerzego w Lipsku zamieścił komunikat o zgonie leczonego tam pracownika ONZ wraz z krótkim opisem podjętych środków ostrożności, pojawił się niedościgniony standard bezpiecznej dla personelu i środowiska opieki nad chorym na EVD. Za jakiś czas będzie wiadomo, czy rzeczywiście skuteczny. Obok informacji, że pacjent był leczony w sali z ujemnym ciśnieniem, filtrami powietrza napływającego i wychodzącego, urządzeniami do dekontaminacji ścieków, niemieccy lekarze podali szereg szczegółów, które mogą zszokować personel medyczny nie tylko w Afryce Zachodniej, gdzie para rękawiczek musi wystarczyć na cały rok. Oto w oddziale izolacyjnym „w ostatnich dniach przy leczeniu pacjenta zmieniano 20 do 30 par jednorazowych rękawiczek na godzinę. Dodatkowo codziennie zużywano 100 zestawów specjalnej odzieży ochronnej. (…) Załoga szpitalna była zawsze wyposażona w odzież wodoszczelną i specjalne respiratory. Zdejmowanie odzieży ochronnej odbywało się w wykonaniu drugiej i trzeciej osoby, nigdy samodzielnie”.

O ile zawodowe zabezpieczenia w postaci „kosmicznych” strojów, gogli, masek, rękawiczek, kaloszy, itd. są znane z ekranu telewizyjnego, o tyle dla potrzeb życia codziennego warto wiedzieć, że za odległość bezpieczną od chorego na EVD uznaje się więcej niż 1 metr, co wynika z przekonania, że wirus nie szerzy się drogą kropelkową. Jednak objawowy chory kaszlący, kichający, plujący i wydmuchujący nos bez zachowania należnej higieny może zarazić ludzi z otoczenia, jeżeli jego ślina lub śluz dostaną się komuś do oczu, nosa lub ust. Podawanie rąk, dotykanie klamek, poręczy, uchwytów itp. zawsze zagraża złapaniem jakichś zarazków, także wirusów eboli, stąd nie wolno dotykać twarzy, zwłaszcza, oczu, nosa, ust, zanim po powrocie do domu nie umyje się starannie rąk ciepłą wodą z mydłem.

Obecna epidemia wywołana przez wirus ebola zaczęła się 2 grudnia 2013 r. od kontaktu wędrownego nietoperza owocożernego z dwuletnim chłopczykiem w Gwinei. Dziecko zmarło 6. grudnia, po tygodniu jego matka, pod koniec miesiąca trzyletnia siostra i wreszcie w styczniu br. babka.  Jeszcze 14. marca 2015r. portal Africaguinee.com podawał, że w Gwinei ludzie umierają na chorobę o nieznanej nazwie. Dopiero 10 dni później Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pierwszy komunikat o pojawieniu się tam ogniska EVD. Potem nastąpił wielomiesięczny okres karygodnej bezczynności WHO i całego ONZ. Zapewne sekretarz generalny zajmował się organizowaniem toalet wspólnych dla wszystkich płci i preferencji oraz innymi wzlotami ideologii gender. Pomimo alarmów ze strony organizacji pozarządowych Médecins du Monde (Lekarze Świata), Rady Bezpieczeństwa (stanowisko z 8 lipca 2014), ofiar ponoszonych przez personel medyczny, w tym wśród misjonarzy, zwłaszcza bonifratrów (zmarło 4 braci - lekarzy, jedna siostra - pielęgniarka, kilkunastu współpracowników), badaczy śledzących mutacje wirusa eboli, WHO nie podejmowało działań dla stłumienia epidemii w zarodku. Aż przyszedł 8 sierpnia, a z nim dramatyczne wezwanie WHO do walki z bezprecedensowym w historii świata zagrożeniem dla całej ludzkości. 15 września w podobnym tonie wypowiedziała się Rada Bezpieczeństwa, później odbyła się dyskusja podczas sesji plenarnej ONZ.

Obfita już jest literatura przedmiotu, budzące grozę relacje mediów o zwłokach leżących na ulicach, których nie ma kto pochować, wymieraniu całych rodzin, szpitalach odmawiających przyjęć z powodu przepełnienia, strajkach i ucieczkach personelu medycznego. Dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości co do rozmiarów katastrofy humanitarnej, w dużej części zawinionej przez bezczynność struktur ONZ, zwłaszcza WHO.
 
Autor jest lekarzem medycyny, specjalistą epidemiologiem.

Felieton w Radio Maryja, 24 pażdziernika, 2014

Szczęść Boże!

Demaskatorski, a zarazem alarmistyczny artykuł pt. „Pucz Putina”, który na portalu POLITICO MAGAZINE zamieścił Ben Judah ("Putin's Coup" by Ben Judah, October 19, 2014), miał na celu za pomocą 3,5 tysiąca słów skompromitować tytułowego samowładcę Rosji. Występujący w najnowszej roli marszałka Sejmu RP Radosław Sikorski, znany z wykwintnych manier i upodobań, a zwłaszcza eleganckiego słownictwa i szacunku dla dam, tym razem dał się poznać jako wybitny znawca Rosji i równocześnie donosiciel. Jednak donos, którego autor jest znany z imienia i nazwiska, działa jak bumerang, który ledwie muśnie cel, by wracając, narobić nieporównanie większych szkód. Tylko 56 słów, ok. półtora procent całości artykułu, ukazało Donalda Tuska jako zdrajcę Zachodu, przez długie lata chowającego dla siebie powziętą wiedzę o imperialnych planach Putina – rewizjonisty. Pozostałe 98% słów artykułu to obraz obecnej Rosji porównywalnej z Niemcami Hitlera po Układzie Monachijskim. Gdyby Tusk i Sikorski od razu zaalarmowali demokracje zachodnie, może by nie doszło do budowy Gazociągu Północnego im. Przyjaźni Schroeder - Merkel – Putin, militaryzacji Rosji, rozbioru Gruzji, wojny na Ukrainie.

Wieloetapowa i wielopiętrowa kompromitacja Sikorskiego ujawniła kompleks murzyńskości tego ambitnego kandydata na wszystkie możliwe stołki. Ternin murzyńskość z francuskiego 'negritude' jest dwukrotnie objaśniany w niezwykle ważnej dla zrozumienia procesów zachodzących w dzisiejszym świecie książce p.t. „Libido Dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”, której autorem jest E. Michael Jones. W edycji Wydawnictwa Wektory, Wrocław, 2013, można przeczytać na str. 344: 'Négritude, fr. murzyńskość, kondycja, sytuacja Murzyna ze względu na jego rasę; cechy charakterystyczne Murzynów'. A na str. 260: 'Ruch literacki i polityczny zapoczątowany w 1930 roku w Paryżu'. Pod wpływem służbowych ośmiorniczek popijanych prywatnym winem, Sikorski słowo 'murzyńskość' użył w tonacji pogradliwej, komentując pewne postawy Polaków wynikające z kompleksu niższości. Po ujawnieniu nagrań, ze strachu przed oskarżeniem o rasizm, ówczesny minister spraw zagranicznych w rządzie Tuska za pomocą Twittera użył objaśnienia ze strony 260 książki Jonesa. Jakoby mówiąc o murzyńskości miał na myśli 'Ruch literacki i polityczny zapoczątowany w 1930 roku w Paryżu'. Opary dymu z cygar marki havana pozyskanych dzięki bohaterskim wysiłkom dyplomatów Sikorskiego na rewolucyjnej Kubie okazały się oparami absurdu.

Casus Sikorskiego można by pozostawić do wyeksploatowania tabloidom i internetowym trollom. Gdyby nie powaga sytuacji, mówiąc wprost zagrażająca nam wszystkim zagłada, można by pozwolić, żeby donos na Tuska – zdrajcę Zachodu przyćmił niepomiernie ważniejsze przesłanie artykułu z 19. października 2014r zawarte w słowach Sikorskiego: „Uważam, że Putin zupełnie nas rozpracował. Sądzi, że ma przed sobą bandę zdegenerowanych mizeraków o słabym chrakterze. I myśli, że nie pójdziemy na wojnę w obronie krajów bałtyckich. Hm, może ma rację. (”I believe that Putin has us completely sussed. He thinks he’s facing a bunch of degenerate weaklings. And he thinks we wouldn’t go to war to defend the Baltics. You know, maybe he’s right.”). Posługując się jednym z dwóch objaśnień słowa „murzyńskość” zawartych w książce E. Michaela Jonesa p.t. „Libido Dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”, Radosław Sikorski wykazał się dobrą znajomością szczegółowego opisu przyczyn, dla których dyktator Rosji sądzi, że ma przed sobą bandę zdegenerowanych słabeuszy.

Natychmiast pojawia się pytanie, czy Władimir Putin dumny i skuteczny kontynuator imperialnych tradycji zarówno caratu, jak i stalinizmu, nie odcina właśnie kuponów z dalekosiężnej inwestycji w akcje wywrotowe osłabiające Zachód. Nawet najbardziej spektakularny sukces PR w postaci zatrudnienia kanclerza Niemiec na stanowisku dyrektora Gazociągu Północnego, pozostaje daleko w tyle za osiągnięciami partii Zielonych w Niemczech i całej Unii Europejskiej na polu transformacji Zachodu w bandę zdegenerowanych mizeraków, o słabym charakterze, pozbawionych siły woli nawet do obrony własnych dzieci. O wątpliwych osiągnięciach zielonych ludzików na terenie Niemiec wiele mówią informacje świeżo opublikowane po angielsku, dzięki czemu cały świat może zobaczyć co naprawdę dzieje się w Niemczech. Powołując się na wyniki Mikrospisu 2013 (Microzensus 2013), Deutsche Welle z 20. października b.r. podaje, że w stosunku do roku 1996 liczba małżeństw z co najmniej jednym dzieckiem spadła o 11% - do 70%, zaś liczba związków homoseksualnych z co najmniej jednym dzieckiem wzrosła z 5 do 10%. w tym samym czasie odsetek rodziców samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko wzrósł z 14 do 20%. Największy odsetek samotnych rodziców występuje w Berlinie - prawie 1/3, najmniejszy - w Badenii-Wirtembergii - 16%, gdzie odsetek małżeństw z co najmniej jednym dzieckiem - czyli zwykłych, normalnych rodzin - jest najwyższy w całych Niemczech - 78%. W krajach związkowych Saksonia i Saksonia–Anhalt jest najwięcej 'niemałżeńskich wspólnot życiowych' wychowujących dzieci – 23%. Akurat kraj związkowy Saksonia-Anhalt z powodu gwałtownego wzrostu zachorowań na kiłę, znaną jako syfilis, oraz zakażeń HIV, zyskał światową niesławę za sprawą artykułu opublikowanego przez THE FOOTBALL EXAMINER. Epidemiologia chorób wenerycznych jednoznacznie łączy lokalne epidemie kiły i towarzyszące im zakażenia HIV z rozwiązłością mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami.

Obserwując scenę polską, łatwo dostrzec, że żadna spontaniczna rewolucja obyczajowa nie istnieje, że wszystkie radykalne zmiany służące niszczeniu rodzin oraz demoralizacji dzieci i młodzieży są narzucane Polakom siłą przez dyktat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. W świetle wypowiedzi Radosława Sikorskiego można wskazać na źródła finansowania jawnej agentury i agentów wpływu wykonujących swoje zadania w ramach skoordynowanej kampanii wywrotowej w skali globu.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 31 pażdziernika, 2014

Szczęść Boże!

W wigilię radosnego święta Wszystkich Świętych mamy kolejną w ciągu roku sposobność publicznego zamanifestowania naszych przekonań. Do procesji Święta Trzech Króli w styczniu i procesji Bożego Ciała w czerwcu coraz śmielej dołączają wydarzenia związane z pierwszym dniem listopada. Jeszcze niedawno trudno było to sobie wyobrazić. Komunistyczna narracja tzw. święta zmarłych doskonale wpisywała się w pogańskie jesienne Dziady obchodzone w noc z 31. października na 1. listopada, nie pozostawiając miejsca na radość chrześcijan z osiągnięcia zbawienia przez tak wielu świętych znanych i nieznanych. Nawet mając wiedzę, czy też tylko przekonanie, o czyjejś świętości, nawet zdając sobie sprawę z aktywnej ingerencji wszystkich świętych w nasze życie, a więc ze skuteczności modlitwy do każdego ze świętych o wstawiennictwo, jakoś nie potrafiliśmy się cieszyć z ich obcowania.

Z natury rzeczy nie mamy czym się cieszyć, myląc Dzień Wszystkich Świętych z Dniem Zadusznym, czyli z Zaduszkami, kiedy to modlimy się za dusze przebywające w czyśćcu, wspominamy naszych najbliższych i innych zmarłych, których odejście sprawiło nam rozpacz i może nadal nieukojone cierpienie. Dzień Wszystkich Świętych to nie Dzień Zaduszny. O takie pomieszanie pojęć zadbała i dba nadal konkretna frakcja odpowiedzialna za wychowywanie kolejnych pokoleń Polaków w duchu homo sovieticus. Niezawodnych sojuszników w sianiu zamętu w Polsce i na świecie znajduje w propagatorach okultystycznej kabały. Długo, zbyt długo ze względu na zagrożenie, trwało obojętne, a nawet przyjazne przyglądanie się wygłupom z kościotrupami i podobnym przejawom perwersyjnego traktowania majestatu śmierci i odbierania szacunku należnego zwłokom ludzkim. Jako okultystyczna praktyka kabały, halloween propagowany w środowiskach dziecięco-młodzieżowych poprzedza odbieraną świadomie i podprogowo edukację przez film oswajający z oczywistością niczym nie zawinionej śmierci, także w męczarniach, według wyroku uzasadnionego wyłącznie czyimś widzimisię. Trywializacja śmierci, straszenie duchami, zamiana żałoby w dobrą zabawę, przy której można się uśmiać do rozpuku, wychowują do znieczulenia na okrucieństwo i bezrefleksyjnej zgody na zabijanie mniej uprzywilejowanych czy bezbronnych. Świadczą o tym kolejne poczynania wrogów Boga i ludzi, między innymi w obszarze legalizacji zabójstw osób arbitralnie uznawanych za takie, którym dłużej nie wolno żyć z racji wieku w życiu łonowym, czy w niedołężnej starości, albo z powodu choroby nieuleczalnej wyłącznie w wyniku rozpadu systemu ochrony zdrowia.

Chrześcijańska odpowiedź na 'halloween' to 'holy wins', czyli 'święty zwycięża'. Gdybyśmy chcieli do tego określenia przypisać jakąś świeżą ilustrację, przypomnijmy sobie fragment świetnego materiału Telewizji Trwam dotyczącego odsłonięcia pomnika św. Jana Pawła II, w dniu 25. października 2014r. przed katedrą Notre Dame w Paryżu. Wykonana z brązu ponad 3,5 metrowej wysokości statua naszego papieża stoi na skwerze Jana XXIII. Nieopodal, na skwerze Jana Pawła II znajduje się kamień wyznaczający punkt zerowy, od którego liczone są kilometry ze stolicy Francji do innych miast Francji i całej Europy (point zéro des routes de France). Po długich staraniach, by nie powiedzieć bojach, Polska Misja Katolicka uzyskała zgodę mera Paryża, aby w tym symbolicznym, kluczowym punkcie Europy stanął pomnik św. Jana Pawła II z dłońmi złożonymi w modlitwie.

O co modli się nasz papież w sercu Zachodniej Europy? Jak podaje francuski dziennik katolicki La Croix, dzieło wykonał i ofiarował rosyjsko-gruziński rzeźbiarz pan Zourab Tsereteli, prezydent Rosyjskiej Akademii Sztuk Pięknych w Moskwie, wyznawca prawosławia, „z powodu wdzięczności, którą żywi w stosunku do Jana Pawła II za rolę w doprowadzeniu do końca sowieckiego totalitaryzmu” a także w „pojednaniu Kościoła Zachodu - rzymskokatolickiego, z Kościołem Wschodu – prawosławnym” - dodaje Polska Misja Katolicka we Francji. Rosyjska agencja RIA NOVOSTI cytuje panią mer Paryża Anne Hidalgo, która uznała pomnik za „piękny prezent dla miasta”, a św. Jana Pawła II określiła mianem „wielkiego człowieka, który wiele uczynił dla historii i ludzkości. Pracował dla dobra ludzkości niezależnie od przekonań religijnych ludzi. Był człowiekiem dialogu i dzisiaj możemy widzieć ogromny postęp, który został dokonany w obszarze dialogu międzyreligijnego, budującego się na staraniach Jana Pawła II” - powiedziała mer paryża. Inskrypcja na pomniku zawiera fragment przesławnej homilii inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II w dniu 22. października 1978r.: „Bracia i Siostry, nie bójcie się przyjąć Chrystusa. Nie bójcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi, Jego zbawczej mocy. Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie”. Są tam także niezapomniane i pełne dramatyzmu wołania o opamiętanie, a to: „Nie wojnie! Wojna nigdy nie jest nieuchronna! Wojna zawsze jest porażką ludzkości”. Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia”

A więc papież przed katedrą Notre Dame modli się o pojednanie wszystkich chrześcijan i o pokój wewnętrzny każdego człowieka, który otworzy drzwi Chrystusowi, a także o zapobieżenie wojnie, najskuteczniej drogą sprawiedliwości opartej o przebaczenie. Udział wielu znakomitych przedstawicieli episkopatów Polski i Francji w uroczystości odsłonięcia pomnika św. Jana Pawła II w Paryżu nie może pozostać bez echa wśród obydwu naszych narodów, tak niedawno jeszcze mocno splecionych wspólnotą idei i interesów. Ale jesteśmy w Unii Europejskiej i na te sprawy musimy patrzeć szerzej. Przewodnik Katolicki 25/2003 w artykule p.t. „Jan Paweł II: Europa potrzebuje Polski”, którego autorem jest pan Grzegorz Górny, przywołuje szereg wystąpień naszego papieża zachęcających Polaków do aktywnego udziału w nowej ewangelizacji Europy. Po 11 latach od ukazania się tego ważnego artykułu możemy sobie jasno powiedzieć, że nie mamy się czym pochwalić. Owszem, w porównaniu z Zachodem jesteśmy prawdziwą zieloną wyspą chrześcijaństwa na tle innych obszarów kontynentu pogrążajacych się coraz bardziej w otmętach kultury śmierci i nienawiści. Dysponując już narzędziami obrony kultury życia i miłości, o co postarali się m. in. propagatorzy ideologii gender, powinniśmy wreszcie masowo odpowiedzieć czynem na skierowaną do rodaków prośbę naszego papieża o pomoc w nowej ewangelizacji Europy. Okazja właśmie nadeszła. Przez telefon, komputer, czy pocztą pantoflową skrzyknijmy się i wyjdźmy na ulice w radosnych pochodach ku czci wszystkich świętych. Prośmy o ich wstawiennictwo w modlitwach i pieśniach religijnych. Stańmy przed kościołami, na placach, ruchliwych traktach dla pieszych, niech wszyscy widzą jaką stanowimy siłę. Wieczorem, czy nocą Wszystkich Świętych trzymajmy w ręku zapalone znicze, niech pięknie i malowniczo świadczą o naszym przekonaniu, że holy wins – święty zwycięża.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 7 listopada, 2014

Szczęść Boże!
Nadchodzące Narodowe Święto Niepodległości 11. listopada 2014 przypada na wtorek. Kto jeszcze pracy nie stracił, a przy tym nie wziął dnia wolnego w poniedziałek, ten ma przed sobą sobotę i niedzielę na solidne przygotowanie się do kolejnych wydarzeń listopadowych. Znamienne jest, że wydarzenia listopadowe drugiej dekady XXI w. zapoczątkował w Warszawie atak niemieckich bojówek na grupę rekonstrukcyjną uświetniającą obchody Narodowego Święta Niepodległości 11. listopada 2011r. Kolejne lata przyniosły niewyobrażalne nasilenie agresji wobec uczestników pokojowych demonstracji polskich patriotów zgodnie z prawem manifestujących miłość ojczyzny i przywiązanie do narodowych wartości. Rządowa propaganda na użytek odbiorców w kraju i zagranicą uparcie przedstawiała ulice Warszawy jako scenę brutalnych zamieszek zawinionych przez uczestników Marszu Niepodległości. Pomijano lub marginalizowano przy tym rolę płatnych krajowych prowokatorów i zagranicznych zielonych ludzików, wdzierających się bez zaproszenia w radosne i pokojowe szeregi polskich patriotów. W ten sposób nie prowokatorów a Polaków świętujących Narodowe Święto Niepodległości, dzień ustawowo wolny od pracy, oskarżano o wywoływanie burd i walk ulicznych. Nie zielonym ludzikom a rodzinom uczestniczącym wraz z małymi dziećmi w Marszu Niepodległości przypisywano wszelkie akty wandalizmu, łącznie z podpaleniem stróżówki przy ambasadzie Federacji Rosyjskiej.

Nie od dziś jesteśmy świadkami sytuacji, którą można nazwać Pakt Ribbentrop – Mołotow Reaktywacja. Niewiele lat upłynęło od podjęcia budowy Gazociągu Północnego łączącego Rosję z Niemcami w celu ominięcia Polski, a już Władimir Putin uznaje postanowienia antypolskiej zmowy Stalina z Hitlerem za uzasadnione, piętnując rzekomy faszyzm, który cechował polską politykę przed II wojną światową. Można powiedzieć, że rozsypane w pozornym bezładzie fragmenty puzzla układają się w jedną całość.

Już przed rokiem sprawozdanie z Narodowego Święta Niepodległości roku 2013 Frankfurter Rundschau opatrzył tytułem „Mowa nienawiści polskich faszystów w Warszawie” („Polen Faschisten Hassparolen in Warschau”), a opisując marsz dziesiątek tysięcy polskich patriotów uznanych przez Niemców za neofaszystów jako przykład owej mowy nienawiści podał skandowane przez manifestantów zawołanie 'Bóg, Honor, Ojczyzna'.

Warto przypomnieć kilka dat obu stronom osi Moskwa – Berlin, a zwłaszcza autorom z Frankfurter Rundschau, dla których obowiązująca od 1943r. dewiza Wojska Polskiego 'Bóg, Honor, Ojczyzna', a przy tym wynikająca z ustawy z 1993r, o znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, jest sloganem neofaszystowskim:

18 grudnia 1940 – Adolf Hitler zatwierdził plan ataku na ZSRR

10 stycznia 1941 – w Berlinie i Moskwie podpisano układy sowiecko-niemieckie o granicach we wschodniej Europie i wymianie handlowej, korzystnej dla Niemiec.

17 lutego 1941– o. Maksymilian Maria Kolbe został aresztowany przez Gestapo. Juliusz Kolbe, ojciec św. Maksymiliana był Niemcem, oddał życie za niepodległą Polskę w Legionach Józefa Piłsudskiego. Według znawcy tematu - dra Janusza Kłapcia, pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” wypisanym na sztandarach ruszyła w bój pierwsza kompania strzelecka, na bazie której powołano Legiony Polskie.

22 czerwca 1941 Niemcy przystąpili do ataku na Sowietów

30 czerwca 1941 – Niemcy wkroczyli do Lwowa, Ukraińcy rozpoczęli pogrom Żydów lwowskich, a 4 lipca 1941– Niemcy rozstrzelali we Lwowie polskich profesorów.

8 (9) maja 1945 - kapitulacja Niemców, okropny odwet niektórych aliantów na Niemkach, początek nieudanej próby denazifikacji Niemiec.

Próby nieudanej, jak dowodzi zachowanie członka rodziny niemieckiego komendanta garnizonu w Warszawie, którym w pierwszym miesiącu powstania był generał Reiner Stahel odpowiedzialny za zbrodnie wojenne „rycerskiego” Wermachtu na ludności cywilnej, używanie kobiet i dzieci w roli żywych tarcz, podpalanie domów, sankcjonowanie grabieży mienia, wymordowanie Polaków więzionych na Rakowieckiej. Właśnie teraz krewny zbrodniarza domaga się jego rehabilitacji, bo Stahel nie został skazany przez sąd. Podobno zmarł w sowieckim łagrze w 1955r., tuż przed zezwoleniem na wyjazd do Niemiec po odbyciu symbolicznej kary 10 lat łagru za całokształt kariery w III Rzeszy, a nie za bezmiar popełnionych zbrodni w Warszawie.

Broń nas Boże przed generalizowaniem, przed stwierdzeniem, że każdy Niemiec i Rosjanin to polakożerca. Odwrotnie, pamiętajmy o niemieckich i rosyjskich ofiarach ich własnych totalitaryzmów, o bohaterskiej postawie wielu Niemców i Rosjan, którzy ramię w ramię z Polakami walczyli o wolność, o roli chrześcijaństwa jako najskuteczniejszej platformy porozumienia i pojednania pomiędzy narodami, o zamęczonych przez komunistów, nazistów i ich pogrobowców chrześcijańskich męczennikach pośród Niemców i Rosjan.

Na wszelki wypadek pamiętajmy także co powiedział do amerykańskich żołnierzy prezydent Barack Obama, wizytując 5. czerwca 2009r. Bazę Sił powietrznych w Ramstein. Cytuję za źródłami niemieckimi, bardzo rozwścieczonymi: „Niemcy są krajem okupowanym i takim pozostaną na zawsze" (.„Germany is an occupied country and it will stay that way forever…“ – „Deutschland ist ein besetztes land und wird es immer bleiben”). W przygotowaniach do tegorocznych obchodów Narodowego Święta Niepodległości zaopatrzmy się we flagi i polskie i amerykańskie.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 14 listopada, 2014

Szczęść Boże!

Jak wynika z codziennych obserwacji mocno popartych doświadczeniem spisanym na kartach historii, a tym bardziej zawartym w detalicznych przekazach biblijnych, opis rzeczywistości otaczającej każdego człowieka bywa niezwykle zróżnicowany. Nie tylko sama rzeczywistość jest tak złożona, że przekracza nasze możliwości jej rozumnego opisania ale także jej postrzeganie na najbardziej podstawowym poziomie zmysłu wzroku i słuchu bywa zawodne. Kilka osób widząc to samo, potrafi przedstawić całkowicie odmienny obraz tego samego. Z pełnym przekonaniem o własnej niepodważalnej uczciwości i prawdomówności bez skazy, możemy przysiąc na wszystko co dla nas najświętsze, nawet świadomi konsekwencji krzywoprzysięstwa, także przed sądem, że nasza relacja jakiegoś zdarzenia jest w stu procentach zgodna z prawdą. Tymczasem sąd ma dowody, że jest inaczej. Stąd też bierze się potoczna ocena wartości zeznań przed sądem mieszcząca się w stwierdzeniu: „Łże jak naoczny świadek”. Trudno przy tym dociec, czy ktoś kłamiąc, czyni to świadomie, realizując własny lub cudzy interes, czy też konfabuluje dla przyjemności, czy po prostu z przywyczajenia, albo na zapamiętany obraz relacjonowanej sytuacji nakłada jakieś obrazy zapisane w pamięci a pochodzące z różnych źródeł, takich jak własne i zasłyszane przeżycia, filmy, marzenia senne.

Do tego dochodzą różne u różnych osób zdolności poznawcze. Zdolności poznawania rzeczywistości, czyli zdolności poznawcze pozwalają odbierać informacje z otoczenia, przetwarzać je i wykorzystywać do kierowania własnym zachowaniem.

W ostatnich dniach pojawiły się niezwykle interesujące wyniki badań nad wpływem pewnych wirusów zasiedlających nosogardziel człowieka na nasze zachowanie. Oto zdrowi dorośli, u których wykryto sekwencje DNA homologiczne z chlorowirusem ATCV-1, wykazują wprawdzie umiarkowane, ale wykrywalne testami obniżenie zdolności poznawczych (Robert H. Yolken et al: 'Chlorovirus ATCV-1 is part of the human oropharyngeal virome and is associated with changes in cognitive functions in humans and mice', Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, vol. 111 no. 45, 16106–16111) . „The Independent” z 9. listopada b.r. doniesienie o tym odkryciu opatrzył tytułem: 'Odkryto wirusa, który czyni ludzi głupszymi' (Virus that 'makes humans more stupid' discovered).

Jaka jest wartość użytkowa tych badań? Jak uniknąć zarażenia głupotą, skoro zarazki znajdują się w nosogardzieli i tym samym bardzo łatwo mogą przenosić się na innych drogą weneryczną, czy nawet kropelkową? Czy w przyszłości będzie można zaszczepić się na głupotę? Czy może chlorowirusy ATCV-1 wejdą do arsenału broni biologicznej i podboje będzie ułatwiać porażająca głupota ludności osiadłej na terytorium będącym celem ataku? Czy wirusy zaraźliwej głupoty zastąpią dotychczas królujące narzędzia ogłupiania w postaci propagandy i reklamy?

Sprawa już jest poważna, uwzględniając fakt, że chlorowirusa ATCV-1 wykryto u 43,5% zbadanych, którzy wykazywali statystycznie istotne obniżenie zdolności poznawczych w stosunku do osób od tego wirusa wolnych. A więc czterem osobom na dziesięć głupota nie pozwala bez zakłóceń odbierać informacji z otoczenia, przetwarzać ich i wykorzystywać do kierowania własnym zachowaniem w sposób zgodny ze zdrowym rozsądkiem.

Na przykład zachowaniem w roli wyborcy.

Wydaje się, że badania nad występowaniem wirusa głupoty w Polsce należałoby w pierwszej kolejności podjąć w okręgach czy obwodach głosowania o najniższej frekwencji wyborców. Po urealnieniu list osób uprawnionych do głosowania poprzez naniesienie korekt związanych choćby z emigracją, będzie można sprawdzić, jakie jest prawdziwe tło rezygnacji z prawa do wyboru władz samorządowych i czy aby nie kryje się za tym zakażenie chlorowirusem ATCV-1.

Kolejne wskazania przyniosą wyniki wyborów. Jest oczywiste, że zdrowy rozum nie pozwoli głosować na ludzi, czy ich ugrupowania, znanych z tego, że szkodzą innym, kradną mienie publiczne, zawłaszczają wspólną własność, kierują się prywatą, uprawiają nepotyzm i arogancką dyktaturę, ustawiają przetargi, przepłacają inwestycje, narażają zdrowie i życie mieszkańców w wyniku ulegania naciskom politycznym i finansowym, czerpią korzyści osobiste z cudzego nieszczęścia i tuczą się na biedzie innych. Po urealnieniu wyników głosowania poprzez naniesienie korekt związanych z oszustwami wyborczymi na różnych szczeblach, będzie można sprawdzić, jakie jest prawdziwe tło wybrania do władz samorządowych ludzi, czy przedstawicieli ugrupowań, o których dobrze jest wiadomo, że mogą tylko wyborcom zaszkodzić i czy aby nie kryje się za tym endemia zakażeń chlorowirusem ATCV-1. Trzeba dodać, że zaraźliwa głupota może nie być jedynym powodem wyboru szkodników społecznych do władz samorządowych. Od dawna zainteresowanie epidemiologii lekarskiej budzi wpływ inwazji pasożytniczego pierwotniaka Toxoplasma gondii na zachowanie ludzi, a nawet całych narodów. Do objawów tokosplazmozy zaliczana jest autoagresja. Za samouszkodzenie należy uznać wybór szkodników społecznych do władz samorządowych.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 21 listopada 2014

Szczęść Boże!

Gdyby często przywoływane przekonanie, że historia jest nauczycielką życia, potraktować poważnie, należałoby zapytać o termin. O termin jawnej, a nawet zbrojnej interwencji państw ościennych w Polsce, która znów nierządem stoi. Wyroki, które zapadają w trybunale dziejów, bywają bezwzględne dla narodów na tyle gnuśnych i głupich, by bagatelizować jawne z siebie szyderstwa. Niegodne miejsca na mapie szybko tracą swoją państwowość, są zmuszone oddać obcym wspólne dobro nagromadzone przez wieki, pod byle pretekstem pożegnać się na zawsze z własnością indywidualną zdobytą krwią i potem pradziadów. Pełzający rozkład naszego państwa ulega tak znacznemu przyspieszeniu, że staje się dostrzegalny już dla każdego, nie tylko dla najbardziej nim pokrzywdzonych najsłabszych, a więc młodych, starych, chorych, okradzionych z miejsc pracy i obrabowanych z zapłaty za pracę wykonaną.

Nawet członkowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego powinni poczuć, jak wszyscy Polacy, że rządzący plują nam w twarz, i tak samo jak wszyscy Polacy, nazwać to co się dzieje po imieniu a nie udawać, że to deszcz pada. Tylko zupełne zaślepienie może powodować, że niektórzy wyborcy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego świętują sukces. Mają się z czego cieszyć! Wódz nie zawiódł, dotrzymał sztandarowej obietnicy i zanim porzucił wierne partyjne szeregi, zrobił wszystko, aby udowodnić, że „polskość to nienormalność”.

Oszustwo wyborcze będące skutkiem manipulacji w obszarze po pierwsze - definiowania dokumentów, a po drugie - przetwarzania danych, miało miejsce na obszarze całego kraju i w żadnym razie nie może być zredukowane do poziomu lokalnego, na którym o ważności wyborów decyduje miejscowy sąd. Trzeba mieć nadzieję, że opozycja parlamentarna i jej przedstawiciele w strukturach europejskich i światowych potrafią w sposób mądry i przekonujący wykazać złamanie wszelkich możliwych zasad w wyborach samorządowych w Polsce roku 2014 i walecznie obronić straszną prawdę o stanie demokracji w kraju członkowskim Unii Europejskiej przed próbą wybielania, czy kamuflowania przez rządową propagandę.

Dzień wyborczy 16 listopada 2014 i wszystko co po nim nastąpiło, można uznać za ukoronowanie dorobku politycznego koalicji PO – PSL już tak długo rządzącej Polską, że aż przypisującej sobie cechy boskie, na wzór szalonego sadysty rzymskiego cesarza Nerona, nieomylnej, utalentowanej i świetnie rządzącej, według samooceny pełnej pychy i nieprawdziwej na każdym polu.

Jak Tusk zdobywał władzę przekazaną Kopacz, możemy się domyślać na podstawie zdarzeń, które wyszły na jaw pod rządami tej ostatniej.

Wydawałoby się, że nic nie okaże się większą kompromitacją niż sejmowe sprawozdanie z miejsca zbrodni stanu w Smoleńsku. A tu musimy przyjąć do wiadomości, że za rządów tej samej osoby doszło do horrendalnego pomieszania znaczenia słów.

Słowo karta okazało się zestawem kart, broszurą, książeczką. Postępując zgodnie z instrukcją, wyborca stawiał krzyżyk przy nazwisku wybranego kandydata na karcie broszury. Na jednej karcie. A w wielu, bardzo wielu przypadkach, także na drugiej i trzeciej i dalszych kartach tej samej broszury. A mógł wybrać tylko jednego kandydata z całej broszury, aby jego głos nie utracił ważności.

Książka składa się z kart. Z kart i okładki. A na pierwszej stronie okładki Polskie Stronnictwo Ludowe, które według sondaży miało się znaleźć poniżej progu wyborczego. Kandydaci z PSLu wybrani do władz samorządowych metodą okładkową, powinni w imię przyzwoitości zrezygnować ze zdobytych w ten sposób mandatów, zyskując przez to szacunek otoczenia i szanse w przyszłych wyborach. Tym razem demokratycznych.

Pomieszanie znaczenia słów karta i zestaw kart jako żywo przypomina nie tylko opowieść Kopacz o przekopywaniu miejsca tragedii w Smoleńsku na głębokość pół metra i o wykonywaniu sekcji zwłok ramię w ramię z towarzyszami rosyjskimi, ale też lewacką nowomowę, którą rządy Tuska – Kopacz – Pawlaka – Piechocińskiego chcą zastąpić opis małżeństwa i ludzkiej płciowości. Uzyskane z pogwałceniem zasad demokracji sukcesy wyborcze pozwolą Platformie Obywatelskiej i Polskiemu Stronnictwu Ludowemu bez przeszkód wprowadzać ideologię gender siłami administracji samorządowej.

Właśnie Ojciec Święty Franciszek, otwierając 17. listopada b.r. Międzynarodowe i Międzyreligijne kolokwium „Komplementarność mężczyzny i kobiety”, z wielką emocją zaprotestował przeciwko manipulacjom słownym torującym drogę zwyrodniałym dyktaturom. Papież Franciszek powiedział „Nie możemy wpaść w pułapkę koncepcji ideologicznych. Rodzina jest faktem antropologicznym, a [dopiero] potem społecznym, kulturowym itd. Nie możemy jej określać koncepcjami natury ideologicznej, które zachowują moc jedynie w pewnym momencie historii, a potem ją tracą. Nie można dziś mówić o rodzinie konserwatywnej albo postępowej: rodzina jest rodziną!” - powiedział papież Franciszek.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 28 listopada 2014

Szczęść Boże!

Pojęcie Uebermensch – nadczłowiek w Polsce brzmi szczególnie złowieszczo. Jako niewinna ofiara  II wojny światowej Polska straciła 19% ludności, najwięcej spośród wszystkich państwa świata, co jest wystarczającym powodem, abyśmy czujnie śledzili działania osób przypisujących sobie cechy nadludzi. Zanim będzie za póżno.

Fryderyk  Nietzsche w drugiej połowie XIX W.zdefiniował nadczłowieka jako kogoś, kto wyrasta ponad moralność chrześcijańską, tworzy własne wartości i narzuca je innym.

Rodacy niemieckiego filozofa, uznający się za nadludzi, którzy pod znakiem swastyki dążyli do zniewolenia i eksterminacji osób uznanych za podludzi, po klęsce III Rzeszy zostali potępieni w Norymberdze, w nikłej liczbie osądzeni i skazani na zasłużoną karę. Pozostałym  pozwolono przybrać barwy ochronne, dołączyć do ludobójców spod znaków innych niż swastyka i dać początek nowej generacji nadludzi znanej jako uber-lewica.

Uber-lewica to radykalni marksiści, którzy uważają siebie za nieomylnych, a swoją filozofię polityczną - za nie do pokonania. Pomimo że są mniejszością, nieomylni, według własnej opinii, nadludzie przypisują sobie prawo narzucania całej pozostałej większości zaliczonej do kategorii podludzi, swojej woli per fas et nefas, wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi środkami. Oczywiście, zakorzenione w chrześcijaństwie ideały demokracji nie pozwalają na przejęcie władzy przez osoby uważające się za nadludzi i okazujące jawną pogardę dla wyborców traktowanych jak podludzie. Stąd głównym zadaniem taktycznym uber-lewicy jest prowadzenie wojny zaczepnej z chrześcijaństwem, a zwłaszcza niszczenie osób wyraziście potwierdzających czynami przynależność do Kościoła Katolickiego, który szczególnie jasno i dobitnie głosi zasady wiary.

Swoje cele strategiczne współczesna uber-lewica odkrywa powoli. Straszna prawda zastąpi wyborcze kłamstwa dopiero wtedy, kiedy przekształcona w bandę zdegenerowanych mięczaków aktywna część społeczeństwa,  a nawet cały naród pogodzi się z wyznaczoną rolą podludzi i odda  władzę nadludziom. Niezależnie od wyników wyborów, czy też wprost wbrew wynikom wyborów.
W tym kontekście warto zauważyć, że w ostatnim numerze Postępów Amerykańskiej Akademii Nauk (Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, November 18, 2014, vol. 111 no. 46) dwaj wyznawcy enwiromentalizmu Corey Bradshaw i Barry  Brook zamieścili artykuł uznawany przez wielu za manifest programowy uber-lewicy.  Pod tytułem 'Redukcja populacji ludzkiej nie jest szybkim sposobem na załatwienie problemów środowiskowych' ('Human population reduction is not a quick fix for environmental problems') autorzy dowodzą, że przy obecnym trendzie spadkowym umieralności, nawet natychmiastowe i to na całym świecie ograniczenie dzietności do najwyżej jednego dziecka, nie wystarczy, aby w roku 2100 doszło do pożądanego; ich zdaniem,  zmniejszenia w stosunku do obecnej liczby ludności świata. I dalej piszą: „Nawet katastrofalne zdarzenie niosące masową śmierć 2 miliardom podczas trwającego 5 lat  hipotetycznego okresu okienkowego w połowie XXIw. także nie wystarczy i w roku 2100 będzie żyć ok. 8,5 miliarda ludzi”. Tę liczbę autorzy uznają za przekraczającą możliwości utrzymania na Ziemi, bez zagrożenia dla innych gatunków. Już teraz, jak piszą, Homo sapiens jest liczbowo dominującym dużym gatunkiem na planecie. Za stan obecny winią m.in. konserwatywną religijną i polityczną opozycję, opóźnienia we wdrażaniu i niechęć do antykoncepcji, brak edukacji w obszarze reprodukcji, wydawanie pieniędzy na inne cele zdrowotne. Dopiero 6 miliardów zgonów w wyniku katastrofy o charakterze wojny, czy pandemii zabójczej choroby zakaźnej mogłoby przynieść redukcję populacji ludzkiej na Ziemi do ok. 5 miliardów w roku 2100 z szacowanych 7 miliardów w roku 2013. Zdaniem autorów manifestu uber-lewicy gwałtowny spadek liczby ludności jest bardzo pożądany, gdyż brak interwencji doprowadzi do nadmiernej w ich przekonaniu liczby od 9 do 12 miliardów ludzi na świecie w roku 2100.

Strach pomyśleć, co nam zrobią, jeżeli nie ruszymy z ofensywą na hasło rzucone przez papieża Franciszka w instytucjach europejskich w Strasbourgu. Pozostańmy z chrześcijańską wiarą, że ostentacyjnie  serdeczne przyjęcie Ojca Świętego przez Parlament Europejski z Martinem Schultzem na czele, nie jest najświeższym potwierdzeniem słuszności powiedzenia „jak trwoga, to do Boga”  a wynikającą z dobrej nieprzymuszonej woli gotowością wysłania na śmietnik historii prześladowań chrześcijan w Europie.

Na tym tle razi wizerunek rządzącej w Polsce koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, posłusznych realizatorów zadań uber-lewicy. Bez wojny i epidemii choroby zakaźnej już zdziesiątkowali Polaków, a wyludnianie Polski nadal idzie pełną parą. Składa się na to paniczna emigracja bezrobotnych, dramatycznie niska dzietność z powodu ubóstwa, a także powszechne narażenie na czynniki rakotwórcze przy braku możliwości skutecznego wykrywania i leczenia przypadków raka w fazie jeszcze na jakiś czas uleczalnej.

Z okazji corocznego Światowego Dnia Walki z AIDS, który przypada na 1. grudnia, trzeba też wspomnieć o załamaniu się programu zapobiegania AIDS w Polsce i niezwykle groźnych prognozach rozwoju epidemii wynikających wprost z wdrażanych przez jawne lub zamaskowane uber-lewicowe samorządy programów seksualizacji najmłodszych i promocji zboczeń. Okrzyknięte jako zwycięstwo nad pandemią AIDS spowolnienie jej tempa jest wynikiem trwającej wiele dekad kampanii marketingowej firm farmaceutycznych, którą można zatytułować: „Jak zapłacisz, to pożyjesz”. Zdrowy rozsądek każe kierować się zasadą „Nie ryzykuj, a nie będziesz się martwić, kto zapłaci za leczenie”. Ale na normalności uber-lewica nie zarobi.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 5 grudnia 2014

Szczęść Boże!

W roku 2016 będzie 1050 rocznica Chrztu Polski, a więc od ponad tysiąca lat Polacy w kraju i na obczyźnie kąpią się w kulturze chrześcijańskiej i z niej czerpią swoją życiową mądrość i siłę przetrwania. Jakże często przychodzi nam cytować przestrogę samego Chrystusa : „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach”. (Mat 7 15 -16).

Poznaliśmy już proroctwa Tuska, tym bardziej precyzyjne, im mniej sprawdzalne, bo bardziej odległe w czasie jak ów odtrąbiony jako sukces RAPORT POLSKA 2030. Boleśnie doświadczyliśmy też skutków jego rządów. Już zdążyliśmy poznać wieloletniego prezesa rady ministrów po owocach, których zapowiedzi jakoś pominął w kolejnych licznych exposé, prognozach i raportach, za to będących skutkiem podstępnie wprowadzanych w życie decyzji z siłą żywiołu niszczących jedną po drugiej sferę życia narodowego i przeciętnej rodziny.

Przetrwanie narodu, rodziny rodzin, wprost zależy od kondycji poszczególnych rodzin, a zwłaszcza od ich trwałości. Odbierając środki utrzymania, polityka depopulacyjna, która programowo skazuje Polaków na poszukiwanie pracy zagranicą, na długo rozbija lub w całości wypędza rodziny na obczyznę, gdzie zwykle przeżywają one tzw. szok kulturowy, wieloletni i wielofazowy proces adaptacyjny imigrantów. W tej sytuacji łatwo dochodzi do rozwodów. Do likwidacji podstaw bytu narodowego. Bogate wielowiekowe doświadczenie pokazuje, że nawet na wygnaniu rzesze polskich rodzin potrafiły zachować polskość, nie szczędząc trudu zadbać o naukę języka i prawdziwej historii, o polskie wychowanie swoich dzieci. Dzięki temu Polonia mogła oddziaływać na losy kraju, walczyć o polską sprawę, zasilać polskie armie. Działania nasilające plagę trwałego rozpadu polskich rodzin to uderzenie w przetrwanie narodu. Tak należy traktować rządowy atak ideologii gender.

Warto przyjrzeć się innym niż ekonomiczne powodom rozpadu małżeństw, zwłaszcza tym czynnikom, które mają decydujący wpływ na postrzeganie współmałżonka jako przysłowiowej drugiej połówki.

Statystyki przyczyn orzeczeń sądowych o rozwodach słabo odzwierciedlają całą prawdę, nie odnoszą się do istotnych przyczyn rozpadu związków małżeńskich zawieranych na całe życie - zgodnie z intencją przyrzeczenia panny młodej i pana młodego.

Stan polskiej nauki w obszarze rozpoznawania i łagodzenia tych problemów wynika z poziomu naukowców, a ten jaki jest, każdy widzi. Prawda jest przerażająca.
Trzeba więc sięgnąć do ewidencji naukowej zgromadzonej w krajach, w których te sprawy traktuje się poważnie. Dość powszechnie znany jest wpływ przedmałżeńskiego pomieszkiwania razem, czyli kohabitacji,  na skłonność do rozwodu, jeśli już dojdzie do małżeństwa. W stosunku do osób, które przed zawarciem małżeństwa z nikim nie pomieszkiwały, małżonkowie, którzy mieszkali ze sobą przed ślubem rozwodzą się dwa razy częściej, a jeżeli z kimś innym – cztery razy częściej.

W 2011r. Pojawił się ważny artykuł odnoszący się do skutków eksploatacji seksualnej dorastających dziewcząt. (Anthony Paik. Adolescent Sexuality and the Risk of Marital Dissolution. Journal of Marriage and Family, 2011; 73 (2): 472) Stosunki z własnego wyboru wieku 13 lat podjął zaledwie 1%  respondentek, w wieku 14-15 lat – 5%, w wieku 16 – 17 lat – 10%.

Spośród kobiet, które podjęły po raz pierwszy współżycie, kiedy były jeszcze nastolatkami, 31% rozwiodło się w ciągu pierwszych pięciu lat małżeństwa, a 47% w ciągu 10 lat po ślubie. Kobiety, które zachowały dziewictwo do czasu dojrzałości dwukrotnie rzadziej kończyły małżeństwo rozwodem w tych ramach czasowych. Najbardziej skłonne do rozwodów były te kobiety, które z własnego wyboru podjęły współżycie przed 16 rokiem życia. W porównaniu z zachowującymi dziewictwo do czasu osiągnięcia dorosłości, kobiety, które podjęły stosunki seksualne jako nastolatki, charakteryzowały się dwukrotnie większą liczbą poczęć przedmałżeńskich i czterokrotnie wyższą liczbą urodzeń nieślubnych dzieci.

Dla prewencji HIV/AIDS i innych chorób wenerycznych kapitalne znaczenie ma liczba osób, z którymi doszło do współżycia. Im tych osób więcej, tym większe ryzyko zarażenia się chorobą weneryczną łatwo przenoszoną na inne osoby drogą płciową i nie tylko, najczęściej o długo utajonym przebiegu, jak np. chlamydioza będącą przyczyną nr 1 niepłodności, której można zapobiegać.

W oparciu o dane liczbowe z 6. cyklu badań amerykańskich dotyczących rozwoju rodziny można wyraźnie pokazać diametralne różnice liczby tzw. partnerów seksualnych zaliczonych w ciągu życia do dnia objęcia badaniem w zależności od wieku utraty dziewictwa. Jeśli doszło do tego przed 16 r. ż., to ponad 10 tzw. partnerów zgłasza 30% osób płci żeńskiej i 46% osób płci męskiej. Jeśli pierwszy stosunek seksualny odbył się w wieku lat 20 lub później,  ponad 10 partnerów zgłasza 3 % kobiet i 8% mężczyzn, a tylko jedną osobą, z którą zostało podjęte współżycie  może się pochwalić aż 60% kobiet i 47% mężczyzn. Jeżeli po raz pierwszy do współżycia doszło w noc poślubną, mówimy nie o utracie a o ofiarowaniu dziewictwa małżonce czy małżonkowi, co stanowi kamień węgielny trwałego związku spojonego małżeńską wyłącznością intymności.

Age at first sexual intercourse and percent distribution by number od sexual intercourse partners in lifetme, as reported to the interviewer, according to selected characteristics: United States, 2002 Both genders 15 - 44 years of age.Source of numerical data: Data from Cycle 6 (2002)of the National Survey of Family Growth U.S. DEPARTMENT OF HEALTH AND HUMAN SERVICES Centers for Disease Control and Prevention National Center for Health Statistics Robbed virginity determines promiscuity The earlier a child or adolescent has his/her first sexual intercourse, the more sexual partners he/she is likely to have.

Age at first sexual intercourse and percent distribution by number od sexual intercourse partners in lifetme, as reported to the interviewer, according to selected characteristics: United States, 2002 Both genders 15 - 44 years of age.Source of numerical data: Data from Cycle 6 (2002)of the National Survey of Family Growth U.S. DEPARTMENT OF HEALTH AND HUMAN SERVICES Centers for Disease Control and Prevention National Center for Health Statistics Robbed virginity determines promiscuity The earlier a child or adolescent has his/her first sexual intercourse, the more sexual partners he/she is likely to have.


Ogłoszony przed rokiem jako prezent na dzień św. Mikołaja MARSZ DZIEWIC NA GÓRĘ ŚLĘŻĘ owocuje wieloma spotkaniami osób szukających drugiej połówki na całe życie na szlakach turystycznych Ślęży. To jasne, że druga połówka może być tylko jedna. Aby dołączyć do MARSZU DZIEWIC NA GÓRĘ ŚLĘŻĘ w realu czy wirtualu, nie trzeba czekać na żaden sygnał do startu. Wystarczy chcieć się ruszyć i liczyć na uśmiech losu za sprawą Opatrzności - miłą wzajemnie niespodziankę, czasem z cicha pęk zaprosić na spacer upatrzoną osobę, czasem skrzyknąć się grupą.  Dwie godziny pod górę i półtorej w dół to sporo czasu do rozmów na każdy temat, także ten najważniejszy.
 
Są też liczne okazje, które stwarza ks dr Ryszard Staszak. Najbliższa to zaproszenie  do wigilijnej nocnej wędrówki do kościoła p.w. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na szczycie Ślęży i uczestnictwa w uroczystej pasterce 24 grudnia o godz. 24.00.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat


Polska w Kajdanach - Poland in Chains.

Zerwij kajdany, maszeruj przeciw tyranii

Polska w Kajdanach - Poland in Chains.Before for Your altars, we in supplication Kneeling, implore You, free our land and nation.
Wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim w Brukseli pod nazwą
"Nieprawidłowości w Wyborach Samorządowych jako zagrożenie dla demokracji w Polsce". [Irregularities in local elections in Poland as a threat to democracy, 11-12-2014, 09:30 - 13:00]
po polsku, po angielsku, po francusku, po holendersku, po niemiecku

Raport 2014: Ograniczenia wolności religijnej w Polsce
Aid to the Church in Need (ACN):
 Religious Freedom in the World - Report 2014
Poland, Pologne, Polonia (Español), Polonia (Italiano)Polen, Polónia


Felieton w Radio Maryja, 12 grudnia 2014

Szczęść  Boże!


Tegoroczny Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka w 66. rocznicę uchwalenia przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka przebiegał pod hasłem „Prawa Człowieka 365”. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon zaapelował do rządów i ludności każdego z krajów świata: „Nawołuję wszystkie państwa do wypełniania obowiązku ochrony praw człowieka każdego dnia w roku. Nawołuję wszystkich obywateli, aby rozliczali rządy swoich krajów z tego obowiązku". [I call on States to honour their obligation to protect human rights every day of the year. I call on people to hold their governments to account.]

Niejako na apel sekretarza generalnego ONZ odpowiedziała Delegacja Prawa i Sprawiedliwości w Grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów,  organizując 11 grudnia 2014 wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim w Brukseli pod nazwą "Nieprawidłowości w Wyborach Samorządowych jako zagrożenie dla demokracji w Polsce". [Irregularities in local elections in Poland as a threat to democracy, 11-12-2014, 09:30 - 13:00]

Artykuł 21  Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948r. brzmi następująco:
1. Każdy człowiek ma prawo do uczestniczenia w rządzeniu swym krajem bezpośrednio lub poprzez swobodnie wybranych przedstawicieli.
2. Każdy człowiek ma prawo równego dostępu do służby publicznej w swym kraju.
3. Wola ludu jest podstawą władzy rządu; wola ta wyraża się w przeprowadzanych okresowo rzetelnych wyborach, opartych na zasadzie powszechności, równości i tajności, lub na innej równorzędnej procedurze, zapewniającej wolność wyborów.

W połowie okresu wyznaczającego celebrowaną obecnie 66. rocznicę uchwalenia przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ówczesna mundurowa dyktatura wprowadziła stan wojenny w Polsce. 13. grudnia 1981 pogwałcono m. i.
Artykuł 19 i Artykuł 20 pkt. 1. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948r., które brzmią następująco
- Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.
- Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzania i stowarzyszania się.

Niejako na apel sekretarza generalnego ONZ („Nawołuję wszystkie państwa do wypełniania obowiązku ochrony praw człowieka każdego dnia w roku. Nawołuję wszystkich obywateli, aby rozliczali rządy swoich krajów z tego obowiązku"), każdy może odpowiedzieć już jutro, w sobotę 13. grudnia 2014r. o godz. 13, włączając się do MARSZU W OBRONIE DEMOKRACJI I WOLNOŚCI MEDIÓW, np. w Warszawie na Pl. Trzech Krzyży. Ciężkie obrażenia, jakich doznała demokracja i wolność mediów w Polsce podczas ostatnich obchodów Narodowego Dnia Niepodległości oraz kolejnych odsłon kampanii dyskryminacyjnej przeciwko Telewizji TRWAM pozostały dotychczas niedostrzeżone przez ośrodki opiniotwórcze na świecie zajmujące się obroną praw człowieka. Może spadną im łuski z oczu, kiedy zobaczą tłumy obywateli RP rozliczających rząd w Polsce z obowiązku ochrony praw człowieka. Naruszenia praw człowieka w Polsce są one na tyle świeże i bolesne, że  z samych ofiar fizycznej przemocy ze strony funkcjonariuszy państwa będzie mogło sformować się wiele kolumn MARSZU W OBRONIE DEMOKRACJI I WOLNOŚCI MEDIÓW i to nie tylko w Warszawie. Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzania bez pytania kogokolwiek o zgodę.

María Elena Valenciano Martínez-Orozco, która jest przewodniczącą Podkomisji Praw Człowieka Parlamentu Europejskiego właśnie wyraziła przekonanie, że Unia Europejska musi dawać przykład światu. Jak dotyczas daje przykład w obszarze gwałcenia artykułu dotyczącego wolności religijnej, co eurodeputowanej z partii Zapatero zapewne nie przeszkadza, ale tym bardziej kompromituje hipokryzję unijnego molocha.

Artykuł 18  Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka głosi:
Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie obyczajów.

Aid to the Church in Need (ACN):
 Religious Freedom in the World - Report 2014
Poland, Pologne, Polonia (Español), Polonia (Italiano)Polen, Polónia

W ciągu minionych 33 lat dyktatura w Polsce zrzuciła wojskowy przyodziewek i zmieniła pokazywane światu oblicze. Nie oznacza to, że zmieniło się wyjściowe zadanie tyranów, jakim jest zdobycie i utrzymanie nieprawowitej władzy nad Polakami.

Na temat  prawowitości władzy wypowiada się Katechizm Kościoła Katolickiego:
- Władza polityczna powinna być pełniona w granicach porządku moralnego i zapewniać warunki korzystania z wolności. [1923]
- Władza jest sprawowana w sposób prawowity tylko wtedy, gdy troszczy się o dobro wspólne danej społeczności i jeśli do jego osiągnięcia używa środków moralnie dozwolonych. Jeśli sprawujący władzę ustanawiają niesprawiedliwe prawa lub podejmują działania sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w sumieniu. "Wtedy władza przestaje być władzą, a zaczyna się bezprawie" (Jan XXIII, enc. Pacem in terris, 51). [1903]


Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

Felieton w Radio Maryja, 19 grudnia 2014

Szczęść Boże!

Radość z choinki strojnej w aniołki, quasi-urodzinowa biesiada przy suto zastawionym stole, okazja do wymiany życzeń i prezentów, wspólnego pośpiewania na swojską nutę i inne przejawy przywiązania Polaków do tzw. - w czasach komuny  - „tradycji świątecznej” wyróżniają nas wśród innych narodów. Niestety, telewizyjne, zupełnie nam obce wychowanie powoduje, że dla niektórych to siwobrody grubas w czerwonym kubraczku jest centralną postacią Świąt Bożego Narodzenia. Jednak w ogromnej większości katolicki naród czyta Pismo Święte przed kolacją wigilijną, wita Nowonarodzego już na pasterce, prowadzi dzieci do szopki w kościele po mszy św. w każdy z dwóch dni Bożego Narodzenia. Na fundamencie wspomnień z dzieciństwa buduje się wiara, o której niezdeformowany kształt i wierność Chrystusowi niestrudzenie zabiegają nasi duszpasterze. Jak tytanicznej pracy wymaga katolickie duszpasterstwo w naszych czasach, można łatwo przekonać się, śledząc poczynania kolejnych papieży. Dzięki internetowi są one dostępne każdemu, kogo stać na prąd, komputer i dostęp do sieci. Za papieża Franciszka pojawiła się aplikacja na smartfony ThePopeApp, The Official Vatican Network, News. Va, dzięki której każdy na świecie może zobaczyć, usłyszeć, przeczytać wszystko to, co dzień po dniu, z okazji różnych wydarzeń, Ojciec Święty ma do przekazania wiernym Kościoła Katolickiego, pozostałym chrześcijanom, wyznawcom innych religii, a także tym, którzy uważają się za ateistów, agnostyków itp. Oczywiście, następca św. Piotra, wraz ze św. Pawłem współapostoła Europy, nie szufladkuje ludzi według stosunku do chrześcijaństwa. Nie zraża do Chrystusa nikogo. Skoro nawet tak wściekły prześladowca chrześcijan jak Szaweł, uzyskał łaskę wiary i jako św. Paweł stał się Apostołem Narodów, dla Boga wszystko jest możliwe. Podobnych nawróceń może być bez liku, a taki, jak Pawłowy dorobek, może na mniejszą skalę, ale zwielokrotniony przez liczbę nawróconych dzięki globalnej ambonie, jaką jest internet, może mieć wielką, wcześniej nieznaną siłę misyjną. Osiągnąwszy  78 r. ż., papież Franciszek nieustannie zaskakuje cały świat nie tylko młodzieńczym entuzjazmem w głoszeniu Słowa Bożego, żywiołową afirmacją życia chrześcijańskiego, znaną nam dobrze choćby z wystroju jezuickich kościołów, ale też gotowością do nawiązywania szczerego dialogu z każdym, też z wrogami naszego Kościoła. Nie ustępując ani o jotę w sprawach wiary, Ojciec Święty rozmawia ze wszystkimi, nie unika spraw trudnych, nie odkłada niczego na półkę. Cierpliwie rozwiązuje złożone problemy. Warta wielu  tysięcy słów jest fotografia z audiencji, podczas której „prezydenta” Argentyny Cristina Kirchner zasiada pod kopią obrazu Matki Bożej Rozwiązującej Węzły z kościoła w Augsburgu w Bawarii. Od czasów studenckich w Niemczech papież Franciszek jest wielkim czcicielem i propagatorem kultu Matki Bożej Rozwiązującej Węzły.


Papież Franciszek i „prezydenta” Argentyny Cristina Kirchner,  Watykan 17. marca 2014r. W tle obraz 'Matka Boża Rozwiązująca Węzły', autor Johann Georg Melchior Schmidtner, ok.1700, kościół św. Piotra przy ratuszu (am Perlach), Augsburg, Bawaria
Papież Franciszek i „prezydenta” Argentyny Cristina Kirchner,  Watykan 17. marca 2014r. W tle obraz 'Matka Boża Rozwiązująca Węzły', autor Johann Georg Melchior Schmidtner, ok.1700, kościół św. Piotra przy ratuszu (am Perlach), Augsburg, Bawaria


Narodzenie Chrystusa Pana zawsze stwarza okazję do przemyśleń nad tym, co człowiek może osiągnąć, będąc wiernym nauczaniu Kościoła Chrystusowego. Oczywiście, skuteczne dążenie do zadanej każdemu chrześcijaninowi świętości, pozwala osiągnąć cel człowieczego bytu, czyli wieczne zbawienie. Ale wielu pyta, co można osiągnąć w życiu doczesnym, będąc wiernym nauczaniu Kościoła Chrystusowego. Na pewno są to niezliczone zalety rodziny chrześcijańskiej. A także spokój sumienia wynikający ze zgodności przekonań z czynami. Jest to wartość, za którą co roku w naszych czasach setki tysięcy męczenników oddają życie. W państwach zamieszkałych przez miliardy ludzi, przyznać się do Chrystusa oznacza wydać na siebie i swoich bliskich wyrok śmierci, co najmniej pogodzić się z utratą wolności, własności, perspektyw godziwego życia. Wystarczą rzekomo miękkie prześladowania katolików, w których celuje rządzona przez niemieckich „chrześcijańskich” „demokratów” Unia Europejska, aby wielu w domu i kościele pobożnych, w pracy dopuszczało się łajdactw niegodnych nawet pogan. Ze strachu przed utratą zatrudnienia, zamknięciem drogi awansu, ostracyzmem towarzyskim, katolicy praktycznie wyrzekają się Boga. Zdając sobie sprawę z własnej małości, nienawidzą siebie, a tym bardziej swoich prześladowców. Brak chrześcijańskiego heroizmu kompensują nienawiścią do sprawców swojego upodlenia. A przecież nienawiść jest zaprzeczeniem miłości. Tymczasem wiąże nas Chrystusowy nakaz miłości nieprzyjaciół „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą” (Ewangelia św. Łukasza 6:27-38), który jest tak sprzeczny z prawem dżungli, że wymaga bezwarunkowego posłuszeństwa woli Boga i pełnego zaufania pokładanego w Bogu na wzór Marii Panny.

Jako naród Polacy spotykają się z wieloma przejawami nienawiści.  Polonofobia, czy antypolonizm może mieć swoje źródła w nikczemnych, aroganckich, chuligańskich, często kryminalnych zachowaniach pojedynczych osób, oczywiście nie mających niczego wspólnego z chrześcijaństwem. Jednak głównym źródłem nienawiści do Polaków jest dążenie do zawłaszczenia naszej ojcowizny, po prostu racjonalizacja grabieży polskiej własności. Zawsze się znajdzie jakiś powód, aby wystąpić z roszczeniami prywatnymi, rodzinnymi, czy też jakiejś ogólnej zbiorowości w stosunku do mienia Polaków. Horyzont historyczny tych roszczeń zgłaszający pretensje wyznaczają arbitralnie, według własnego widzi mi się. Stan przed grabieżą czasu drugiej wojny światowej, zamiast powrotu do stanu przed powstaniami narodowymi, ze styczniowym na czele. Podobnie ze złowieszczo brzmiącymi w uszach rodzin ofiar agresji 1939r. racjami  dotyczącymi żelaznych praw własności w Europie. Na pytanie „Jak pokochać Niemców?” coraz więcej Europejczyków nie znajduje odpowiedzi.  Co dopiero Polacy. Nie dając sobie rady na arenie politycznej, nie będąc w stanie obsadzić własnej reprezentacji  w wyniku uczciwych wyborów, bezradnie oczekując na śmierć w kolejce do lekarza, czy na byle jaką pracę na Zachodzie, sięgnijmy po Chrystusowe „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą ...niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego;”

Czego gorąco życzę Państwu, Państwa bliskim, a także nieprzyjaciołom nawróconym dzięki Państwa miłości do nieprzyjaciół.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

dr Zbigniew Hałat Felietony w Radio Maryja 2005 -2016 halat.pl
dr Zbigniew Hałat, fotografia artystyczna, felietony w Radio Maryja ilustrowane od roku 2005.
Rok:
 
2005 2006 2007 2008 2009 2010
 2011 2012 2013 2014 2015 2016



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL

DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
http://halat.pl/spis.html
tel. kom. / mobile: +48 536 608 999