BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB? STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA
BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE
KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW
KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB?
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA


Felieton 1. czerwca 2012

Pieczone prosię w akcie pierwszym wkracza na scenę gastronomii witane podziwem restauracyjnych gości, których stać na to, aby zasiąść do kolacji przy stole pełnym wykwintnych potraw. W akcie końcowym pozostałości prosięcia podlegają zmieleniu i trafiają na lunch pod nazwą dowolną, acz zgodną z profilem lokalu. W tawernie greckiej może to być na przykład musaka. Niestety, na domową zasadę 'w dobrej kuchni nic się nie marnuje' nie ma miejsca w uczciwej gastronomii, nawet w przypadku potraw świeżych. Nie ma też mowy o krzyżowaniu się dróg potraw do i ze stołu konsumenta, ani o podawaniu produktów organoleptycznie zmienionych. Jednak przy obecnych niebotycznych cenach żywności, gdy charakterystyczny dla rozkładającego się mięsa „gazik” nie daje się zamaskować przyprawami, resztki wspomnianego na wstępie prosiaka mogą skończyć w przydrożnej budzie lub  w jakimś ulicznym kiosku z orientalną kuchnią, niemal tak sprawnie przetwarzającą surowce niejadalne w smakowite dania, jak ponadnarodowy koncern przemysłu spożywczego. Od czasu wprowadzenia zakazu przekazywania odpadów kuchennych (zlewek) na potrzeby zwierząt hodowlanych surowca jest w bród. Człowiek nie świnia, zje wszystko.
Zje i może się pochorować a nawet umrzeć w wyniku zatrucia czy zakażenia pokarmowego. Rozdział higieny żywności i żywienia w historii nadzoru sanitarnego w Polsce zawiera opisy wielu sensacyjnych wydarzeń, wśród których dotychczas na czołowe miejsce w rankingu żałosnej śmieszności wybijało się żądanie podpisywania deklaracji o zrzeczeniu się roszczeń w stosunku do właściciela restauracji, w której konsument zamówił tatara z surowym żółtkiem. Działo się to w czasie niekontrolowanej epizoocji salmoneloz na kurzych fermach i następującej po niej fali zachorowań u ludzi. Ręka rynku  - mimo że z nazwy niewidzialna - skutecznie zakrywała oczy inspektorom i nie pozwalała naruszyć interesów partii rządzącej gospodarką żywnościową w Polsce, toteż konsument tylko na własną odpowiedzialność mógł w zjeść w stołecznej restauracji surowe jajeczko mocno obciążone podejrzeniem o zakażenie pałeczkami Salmonella.
Na dwa tygodnie przed spędzającą zasłużony sen z powiek władzy mega imprezą pod nazwą EURO 2012, na którą według rządu Polska jest świetnie przygotowana, pojawiło się zbiorowe ognisko epidemiczne, wyśledzone przez Gazetę Polską Codzienną i w ciekawym sojuszu nagłośnione i przeanalizowane na wylot na portalu Tomasza Lisa tymi oto słowami na wstępie: „Wedle relacji dziennika, Mirosław Drzewiecki, Grzegorz Schetyna, członek zarządu Polsatu mecenas Józef Birka oraz szef Polsatu Sport Marian Kmita spotkali się w jednej z warszawskich restauracji, na Saskiej Kępie”. Zainteresowanych całością obydwu artykułów odsyłam do odpowiednich stron internetowych, które naprawdę warto przeczytać, sam zajmę się apektami santarno-epidemiologicznymi tego sławnego wydarzenia ze styku polityki, mediów i bezpieczeństwa konsumenta.
Wśród 6 komentarzy na stronie pana Lisa pan Andrzeja Kepa apeluje: „jak nie podacie nazwy knajpy-trucicielki, to wszystkie restauracje na Saskiej Kępie będą miały przechlapane”, a pan Dariusz Królikowski zachęca: „może wreszcie wezmą się za ten san-epid. Czepiają się koszy na śmieci, a jak dostanie w łapę to nie wiedzą, gdzie znajduje się knajpa, którą kontrolował.”
To wypisz wymaluj odpowiednik wielokrotnie ponawianych ze strony polskiej opinii publicznej i ministra rolnictwa Republiki Czeskiej żądań ujawnienia nazw tych przedsiębiorców, którzy do solenia swoich specjałów używali odpadów z fabryki chlorku winylu ANWIL. Tym żądaniom władza dała stanowczy odpór, choć zagrożenie dotyczyło i dotyczy nadal milionów konsumentów a nie czterech prominentów.
W ich przypadku, z artykułów „Tajne spotkanie ze Schetyną na koszt Polsatu” oraz „Grzegorz Schetyna zatruł się, jedząc w knajpie. Sprawdzamy, jak się uchronić przed podobnym losem” jasno wynika, że owa  knajpa to należąca do państwa Agnieszki i Marcina Kręglickich grecka tawerna SANTORINI przy Egipskiej 7 w Warszawie, wprawdzie nie na Saskiej Kępie a na terenie Osiedla im. Mikołaja Kopernika przemianowanego na Osiedle „Ateńska”, być może proroczo w związku z rozlewającym się po Europie powstałym z winy lichwiarzy greckim kryzysem. Na stronie internetowej SANTORINI widnieje ogłoszenie „W dniach 26.05.2012r. – 1.06.2012r. Restauracja Santorini będzie nieczynna z powodu remontu. Za wszelkie utrudnienia przepraszamy. Zapraszamy do naszych pozostałych restauracji.” Do zatrucia zbiorowego doszło tam 24. maja, rano dnia następnego G. Schetyna musiał ratować się kroplówką w szpitalu, którego lekarze powiadomili san-epid. Tygodniowy remont może świadczyć o wydaniu decyzji spełnienia wymagań sanitarno-technicznych, znacznie bardziej poważnych niż łatwe do usunięcia naruszenia prawa sanitarnego w zakresie porządku i czystości. Trudno uwierzyć, żeby wcześniejsze kontrole nie wykazywały potrzeby remontu restauracji, który rozpoczął się na drugi dzień po ujawnieniu zatrucia VIP-ów Platformy Obywatelskiej i goszczących ich VIP-ów POLSATU.
Portal pana Lisa namawia konsumentów do zliczania karaluchów i much w restauracjach, bo jeśli jest „zbyt dużo much, to można być prawie pewnym, że gdzieś leży zgniłe jedzenie lub jest po prostu brudno”. Pan Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego zamiast poinformować  o zabraniu się przez san-epid do roboty u progu masowego napływu klientów zakładów żywienia zbiorowego, umywa ręce, głosząc wiekopomną tezę pod hasłem 'im drożej, tym gorzej': Oto ta teza:„Jeśli lokal nie wygląda zbyt estetycznie i efektownie, ale siedzi w nim wielu klientów, to śmiało można założyć, że podawane tam jedzenie będzie świeże i dobre. Tak działają, na przykład, bary mleczne, które wystrojem nie muszą zachęcać, ale z powodu dużej rotacji klientów posiadają  świeże produkty - w przeciwieństwie do drogich i eleganckich restauracji świecących pustkami. W takich "ekskluzywnych" miejscach właścicielom zdarza się oszczędzać na produktach. Trzymają rzeczy do granicy świeżości i potem podają to klientom i dalej informuje, że „w lecie "granica świeżości" znacznie się skraca, na co restauratorom zdarza się przymykać oko. Na szczęście, takie jedzenie często można poznać po zapachu - szczególnie w przypadku mięs i ryb.”
Ta wypowiedź rzuca urzędowe oskarżenie na właścicieli drogich restauracji, gdzie konsument płaci ciężkie pieniądze nie tylko za arcydzieła sztuki kulinarnej, ale i za bezpieczeństwo. Równocześnie rozgrzesza bezczynność Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która – skoro wie, że w drogich restauracjach na co dzień łamane jest prawo konsumenta do bezpieczeństwa żywności – powinna za pomocą kontroli, grzywien i decyzji wymusić przestrzeganie przepisów sanitarnych bez oglądania się na kryszę, którą tym restauracjom zapewniają najwyższej rangi politycy i medialni giganci. Marszałek Schetyna, minister Drzewiecki, mecenas Birka i redaktor Kmita już wiedzą, że „Polska to dziki kraj”. Do Euro 2012 pozostał tydzień.

dr Zbigniew Hałat

 


UWAGA TVN
Afera solna zamieciona pod dywan
31 maja 2012 19:50

W materiale pominięto duży fragment mojej wypowiedzi,
w którym zawarłem postulat szczegółowej analizy
procesów produkcyjnych w fabryce chlorku winylu ANWIL
pod kątem obecności szkodliwych dla zdrowia człowieka
(w tym kancerogenów i ksenoestrogenów)
substancji nieorganicznych i organicznych w odpadach
powstających w wyniku tych procesów.

UWAGA TVNAfera solna zamieciona pod dywan31 maja 2012 19:50 W materiale pominięto duży fragment mojej wypowiedzi, w którym zawarłem postulat szczegółowej analizy procesów produkcyjnych w fabryce chlorku winylu ANWIL pod kątem obecności szkodliwych dla zdrowia człowieka (w tym kancerogenów i ksenoestrogenów) substancji nieorganicznych i organicznych w odpadach powstających w wyniku tych procesów.

video





Materiały TV POLSAT
sprzed kilku lat
Czym jesteśmy truci 1/3
Czym jesteśmy truci 2/3
Czym jesteśmy truci 3/3


Brak zgodnej z rozumem reakcji ze strony kolejnych rządów RP
oraz odpowiednich organów UE
doprowadził do obecnej zapaści nadzoru sanitarnego, tym samym
do upadku ochrony zdrowia konsumenta
i w Polsce i w innych krajach UE

Ministr zemědělství ČR Petr Bendl,
volá po zákazu dovozu polských potravin

Minister Rolnictwa Republiki Czeskiej Petr Bendl
domaga się zakazu importu polskiej żywności

Jakub Šebesta, ředitel Státní zemědělské a potravinářské inspekce ČR.
"Pro nás je polský výrobek vysoce rizikový. Proto je větší zaměření na kontrolu polských výrobků."
Szef Państwowej Inspekcji Rolniczo-Żywnościowej Republiki Czeskiej, Jakub Szebesta
"Dla nas, polski produkt jest wysoce ryzykowny. Dlatego też położymy większy nacisk na kontrolę polskich produktów".


Bendl proti nekvalitním potravinám:
Chceme mít možnost zastavit dovoz

ČT24, 15. 4. 2012

Kadm, ołów i bakterie coli w suszu jajecznym. Szefa firmy krył szwagier z sanepidu? dziennik.pl, 16. kwietnia 2012
Kadm, ołów i bakterie coli w suszu jajecznym.
Szefa firmy krył szwagier z sanepidu?
dziennik.pl
, 16. kwietnia 2012

zagrożenia zdrowia konsumenta
ze strony ołowiu i kadmu


Kilkumilimetrowe, wijące się robaki pojawiły się  w bieżącej wodzie już po raz trzeci. Wstępna ocena specjalistów z Katowic zakłada, że mogą to być larwy meszek. Według bialskiego sanepidu na tyle niegroźne, że wodę można pić nawet bez przegotowania. Kto jednak dobrowolnie chciałby pić wodę z robakami?
Słowo Podlasia, 10 -14. kwietnia, 2012
"Z kranów leci woda z robakami"

"Kilkumilimetrowe, wijące się robaki pojawiły się w bieżącej wodzie już po raz trzeci. Wstępna ocena specjalistów z Katowic zakłada, że mogą to być larwy meszek. Według bialskiego sanepidu na tyle niegroźne, że wodę można pić nawet bez przegotowania. Kto jednak dobrowolnie chciałby pić wodę z robakami?"



Wielki skandal solny
The great salt scandal

Odpowiadając na liczne pytania,
uprzejmie infromuję, że
już wkrótce moje informacje i opinie
z 27. lutego 2012r.
zasygnalizowane w TVN24 (godz. 9.10)
i amputowane w TV POLSAT (godz. 18.50)
oraz przekazane wielu mediom drukowanym
będą w tym miejscu rozwinięte i uaktualnione



Felieton 2. marca 2012

Wielki skandal solny dosadnie ilustruje pożałowania godny dorobek partii i ich nominantów sprawujących w Polsce władzę w okresie mijających dwóch dekad.

Co najmniej połowa tego okresu to czas bezkarnej aktywności szajek wprowadzających do obrotu środkami spożywczymi chlorek sodu powstały jako produkt uboczny w procesie produkcji polichlorku winylu - PCW. Chlorek winylu słusznie uznawany jest za najbardziej szkodliwą substancję wymyśloną przez człowieka, głównie za sprawą dioksyn uwalniających się do powietrza w wyniku nielegalnego spalania przedmiotów z PCW, a także za sprawą niezwiązanego monomeru w polimerze chlorku winylu, który przenikając do wody przepływającej rurami PCW, może w jej jednym litrze pozostawić zgodnie z dyrektywą europejską 0,5 mikrograma. Czy pozostawia więcej niż pozwala na to prawo sanitarne nikt się nie dowie zanim nie zachoruje na raka, gdyż w 1987r. chlorek winylu został wpisany do wykazu 70 czynników bezspornie rakotwórczych dla człowieka. O zagrożeniu chlorkiem winylu pisałem już 1998r. w turkusowej książeczce WODA, której odpowiedni fragment dostępny w internecie, pozwalam tu sobie przytoczyć: „Większość populacji generalnej nie bywa narażona na działanie chlorku winylu w wyniku spożywania wody pitnej. Jednak osoby, które korzystają z tych rur wodociągowych z PCW, które nie były poddane procesom wystarczającym do usunięcia monomeru chlorku winylu, mogą przyjmować z wodą z kranu od 0,06 do 2,8 mikrograma chlorku winylu dziennie. Należy podkreślić, że dopuszczalne spożycie dzienne chlorku winylu jest zasadniczo równe zeru.”

Jedynym producentem polichlorku winylu marki Polanvil®) jest w Polsce ANWIL SA wchodzący w skład grupy ORLEN. Ta firma jest markowym gwarantem jakości wody w rurach wytworzonych z jej PCW, a kontrolę stężenia chlorku winylu w wodzie z kranu sprawuje Państwowa Inspekcja Sanitarna.

Według doniesień medialnych ANWIL sprzedał i dostarczył kilku przedsiębiorcom własnym transportem setki tysięcy ton (?) soli wypadowej NaCl. Sól wypadowa według oferty ANWILU znajduje zastosowanie w przemyśle chemicznym i energetycznym, a także wykorzystywana jest do produkcji barwników i do zimowego utrzymania dróg. Gdyby nie została sprzedana, stałaby się zapewne odpadem i jako odpad przemysłowy podlegałaby kosztownej utylizacji – składowaniu pod ścisłym nadzorem licznych służb państwowych i za rozliczeniem w sprawozdawczości państwowej. A tu za każdą tonę do ANWILU wpływało ponad 100,-zł. ANWIL nie musiał interesować się dalszymi losami sprzedanej soli wypadowej, oczywiście. Ten ciężar miały wziąć na siebie służby sanitarne. Niestety, płynna granica pomiędzy surowcem a odpadem ma w działalności służb sanitarnych niesławną tradycję, którą dokumentuje Najwyższa Izba Kontroli w informacji ze stycznia 2004r:

do zakończenia kontroli nie rozwiązano kompleksowo problemów związanych z utylizacją odpadów poubojowych i padłych zwierząt. Stwierdzono brak skutecznego nadzoru organów Inspekcji Weterynaryjnej stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarnego: w co trzecim skontrolowanym zakładzie mięsnym postępowanie z odpadami poubojowymi i materiałem szczególnego ryzyka [choroby prionowej dla ludzi i zwierząt], czyli SRM (ang. specific risk material) sprzeczne było z przepisami (…) ilość odpadów poubojowych niskiego ryzyka określa się na 566 tys. ton (brutto), a możliwych do zbiórki (netto) na 495 tys. ton. W stosunku do krajowej produkcji mięsa stanowi to ok. 25%, podczas gdy w Niemczech odpady poubojowe to 35% produkcji mięsa, a w Danii – nawet 40%. (...) W krajach UE pada rocznie ok. 10% hodowanych zwierząt, gdy wg danych w Polsce padlina stanowi ok. 1,5% hodowanych zwierząt.”

Odpady poubojowe, padlina, sól przemysłowa po stronie dostawców surowca do przetwórstwa spożywczego. Po drugiej stronie lady konsument żywności coraz więcej płaci i coraz głośniej płacze nad swoją niedolą. Nie płacz tak głośno, brzydzący się wstrętnego jedzenia konsumencie. Im mniej zjesz, tym będziesz zdrowszy. Mięso szkodzi, wędlin z uwagi na saletrę w ogóle nie wolno brać do ust, sól kuchenna w nadmiarze zabija, a jej najważniejszym nośnikiem jest przesolone pieczywo, zaś nasycone tłuszcze zwierzęce w słonych żółtych serach kładą trupem amatorów ich zapachów. To ABC głównego nurtu nauki o żywieniu człowieka, poparte niezliczonymi badaniami epidemiologii lekarskiej, dziesiątkami milionów obserwacji klinicznych na całym świecie, doświadczeniem własnym wielu osób wydających ostatnie pieniądze na leki leczące skutki fatalnego sposobu żywienia, a także wypowiadanymi szeptem uwagami uczestników stypy osoby zmarłej na dietozależne postaci zawału, udaru czy raka.

Ale coś przecież trzeba jeść. Co wybrać, aby ponosić jak najmniejsze ryzyko ostrej choroby w kilka godzin lub nazajutrz po spożyciu. Jak uniknąć zanieczyszczeń żywności, które działając powoli, ale za to systematycznie, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat przyniosą cierpienie i przedwczesną śmierć. I co najważniejsze: jak uchronić nasze dzieci przed zagrożeniami ze strony pożywienia.

W 2007r. w felietonie „PAX POLONA” w miesięczniku „Świat Konsumenta” postulowałem zastosowanie przez Państwo Polskie niezawodnych zabezpieczeń opartych na solidarności trzech stron naszej gospodarki. Te trzy strony to:

  • producenci udzielający markowych gwarancji jakości, zwłaszcza zdrowotnej,
  • konsumenci skutecznie reagujący na każdorazowe naruszenie swoich interesów i
  • władze, w szczególności sanitarne, rzetelnie i obiektywnie wypełniające określone prawem obowiązki.
Wyraziłem też wtedy przekonanie, iż „wprowadzanie do obrotu produktów zafałszowanych i/lub szkodliwych, brak głośnego sprzeciwu przeciw takim praktykom oraz bezczynność i niekompetencja inspektorów to główne naruszenia tak pojętej solidarności, które nikomu nie ujdą bezkarnie, gdyż konkurencja nie śpi.”

Po niemal pięciu latach dowiadujemy się od - jakże dbałego o reputację - premiera, że każdy artykuł spożywczy może zawierać składniki modyfikowane genetycznie, jednocześnie słyszymy, że każdy artykuł spożywczy może zawierać też sól drogową, a jeden z wojewódzkich inspektorów sanitarnych usprawiedliwia bezczynność sanepidu słowami: „nie możemy badać wszystkiego na wszystko” i już z wyżyn nadzoru weterynaryjnego słychać zapewnienia o bezkarności dla sprawców „zafałszowania” polskiej żywności na masową skalę. Medyczna i prawna ocena tych i im podobnych wypowiedzi nie pozostawia złudzeń. Samoobrona legła. Czas na samoorganizację. Zanim wybuchnie kolejna elektrownia atomowa. Soli drogowej nie wzbogaca się związkami jodu chroniącymi tarczycę przed wychwytem substancji radioaktywnych, a i przed szeregiem innych skutków niedoboru jodu w pożywieniu. Od wielu lat sanepid ma prawny obowiązek kontroli poziomu jodu w soli kuchennej. 


dr Zbigniew Hałat
lekarz medycyny specjalista epidemiolog
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

na początku lat 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
http:/halat.pl/stowarzyszenie.html

Felieton 9. marca 2012

Według szumnych zapowiedzi, referendalnych zapewnień i uroczyście podpisywanych traktatowych deklaracji Polska miała wstąpić do najbardziej ekskluzywnego klubu na świecie.

Ci którzy już wcześniej bez przeszkód podróżowali po Europie Zachodniej, tam studiowali czy pracowali, zagłosowali na TAK w referendum przedakcesyjnym z przekonaniem o cywilizacyjnej wyższości krajów starej piętnastki nad sierotami po komunizmie. A kto by nie chciał mieszkać w błyszczącym pałacu zamiast w zapleśniałej norze.

Dla osób czerpiących swoją wiedzę o Unii Europejskej tylko z zalewu propagandy było tym bardziej oczywiste, że na Zachodzie będzie nam lepiej, zdrowiej i bezpieczniej i tylko głupi nie chcieliby przyłączyć się do Zachodu.

Ludzie znający realia po obu stronach granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej niekoniecznie podzielali entuzjazm lemingów skaczących w ciemno w przepaść neokolonializmu, ale niektórzy z nich zaufali uparcie głoszonym zapewnieniom, że jak już znajdziemy się przy okrągłym stole jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej, to nasz głos będzie uważnie wysłuchany i ochrona naszych interesów będzie zapewniona. Na przykład w takich podstawowych kategoriach praw człowieka i obywatela jak zdrowie publiczne i ochrona zdrowia konsumenta.

Wersje skonsolidowane Traktatu o Unii Europejskiej i Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dziennik Urzędowy C 115 , 09/05/2008 P. 0001 – 0388) zawierają następujące passusy:

TYTUŁ XIV ZDROWIE PUBLICZNE Artykuł 168 (dawny artykuł 152 TWE) głosi w pkt. 1. „Przy określaniu i urzeczywistnianiu wszystkich polityk i działań Unii zapewnia się wysoki poziom ochrony zdrowia ludzkiego. Działanie Unii, które uzupełnia polityki krajowe, nakierowane jest na poprawę zdrowia publicznego, zapobieganie chorobom i dolegliwościom ludzkim oraz usuwanie źródeł zagrożeń dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Działanie to obejmuje zwalczanie epidemii, poprzez wspieranie badań nad ich przyczynami, sposobami ich rozprzestrzeniania się oraz zapobiegania im”

TYTUŁ XV OCHRONA KONSUMENTÓW Artykuł 169 (dawny artykuł 153 TWE) w punkcie1. Podaje: ”Dążąc do popierania interesów konsumentów i zapewnienia wysokiego poziomu ochrony konsumentów, Unia przyczynia się do ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i interesów gospodarczych konsumentów, jak również wspierania ich prawa do informacji, edukacji i organizowania się w celu zachowania ich interesów.”

Oparte na traktatach Rozporządzenie (WE) NR 178/2002 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego, powołujące Europejski Urząd ds. bezpieczeństwa żywności oraz ustanawiające procedury w zakresie bezpiec już w preambule podaje: (8) „wspólnota wybrała wysoki poziom ochrony zdrowia”, a następnie w miejscu ROZDZIAŁ I, ZAKRES I DEFINICJE, Artykuł 1 Cel i zakres: „1. Niniejsze rozporządzenie tworzy podstawy do zapewnienia wysokiego poziomu ochrony zdrowia ludzkiego i interesów konsumentów związanych z żywnością” i w miejscu SEKCJA 1, ZASADY OGÓLNE PRAWA ŻYWNOŚCIOWEGO, Artykuł 5, Cele ogólne 1. Prawo żywnościowe ma za zadanie realizację jednego lub więcej ogólnych celów dotyczących wysokiego poziomu ochrony zdrowia i życia ludzi oraz ochrony interesów konsumentów.”

Co wobec tego oznacza wysoki poziom ochrony zdrowia i życia ludzi, tak często przywoływany w prawie unijnym najwyższej rangi. Jak wiadomo nie ma życia bez ryzyka, a ryzyko, z którym potrafimy się pogodzić do ryzyko znikome. Odnośnie czynników rakotwórczych w pożywieniu „w krajach o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego arbitralnie przyjęto, że ryzyko znikome dotyczy sytuacji, w której pojawia się jeden dodatkowy zgon z powodu raka w populacji miliona osób przez 70 lat swojego życia narażonych na określony czynnik rakotwórczy. W krajach o niższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego stosuje się dziesięciokrotnie mniej bezpieczne kryterium Światowej Organizacji Zdrowia - dopuszczające jeden dodatkowy zgon z powodu raka w populacji 100 000 osób. Znajduje tu odzwierciedlenie zasada przyzwolenia na ryzyko większe niż znikome w sytuacji, gdy dalsza jego minimalizacja pociągałaby za sobą zbyt wysokie koszty lub prowadziłaby do innych - niż finansowe - wyrzeczeń. Trzeba podkreślić, że w krajach rozwiniętych takiego przyzwolenia nie ma. O efekcie społecznym aktualnego stanu wiedzy naukowej na temat konkretnych zagrożeń zdrowia decyduje rzetelna informacja o ryzyku zdrowotnym (health risk communication) z trudem przebijająca się przez szum informacyjny kreowany przez agencje reklamowe i lobbingowe, nałożoną na media cenzurę reklamodawców, ciche porozumienia polityków z przedsiębiorcami.”

Ten cytat z turkusowej książeczki WODA (str. 35) w końcowym fragmencie opisywał sytuację w roku 1998. Wtedy jeszcze była nie do pomyślenia sytuacja, że będący sędzią we własnej sprawie państwowy wojewódzki inspektor sanitarny w formie wypowiedzi podczas konferencji prasowej, podpierając się argumentami czołowych lobbystów od najbrudniejszej roboty, wydaje ustną decyzję zezwalająca na wprowadzenie nowego składnika żywności, który dotychczas nie były w znacznym stopniu wykorzystywany we Wspólnocie do spożycia przez ludzi a który został poddany procesowi wytwórczemu obecnie niebędącemu w użyciu. W marcu 2012 roku w Polsce na oczach całego świata nastąpiło pogwałcenie wszystkich zasad i procedur ściśle określonych przez ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 258/97 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY z dnia 27 stycznia 1997 r. dotyczące nowej żywności i nowych składników żywności.

Współsprawcą i bez mała patronem wielkiego skandalu solnego jest premier Donald Tusk, którego rewelacje na temat dopuszczalnych stężeń substancji szkodliwych w pożywieniu są żenujące.

A więc tłumaczę jak dziecku: na 1 kilogram żywności czy wody w jednym jej litrze składa się miliard mikrogramów. Mikrogram to bardzo maleńka jednostka masy – zaledwie jedna miliardowa część kilograma. Tak tycia jak jedna sekunda na tle 34 lat kalendarzowych, bo jedna sekunda to jedna miliardowa część 34 lat kalendarzowych. I ten jeden mikrogram jakiejś substancji stanowiącej szkodliwą domieszkę wody czy innej żywności jest ważny. Tak samo ważny dla konsumentów zdrowych, chorych, młodych i starych, ich rodzin oraz ich lekarzy, jak dla hobbystów ważny jest wynik meczu. A nawet ważniejszy. Bo po przegranym meczu, nie tracąc czasu na głupoty, można ponownie haratnąć w gałę i odnieść sukces na boisku. Co innego z rakiem. Ten mecz przeciw codziennej masie lekceważonych przez polskie władze mikrogramów substancji rakotwórczych wielu z nas przegrywa. Bez szans na powtórkę zmagań.

dr Zbigniew Hałat

Felieton 16. marca 2012

(...) W świecie cywilizowanym wiadomo także, że lepiej zapobiegać niż leczyć. W efekcie petycji Centrum na rzecz Nauki w Interesie publicznym (Center for Science in the Public Interest) z 2011 r. Stan Kalifornia nakazał znakować napoje typu cola zawierające karmel amoniakalno - siarczynowy, czyli E 150 d, ostrzeżeniem przed możliwością ryzyka raka, co powoduje że właściciele najdroższych światowych marek pośpiesznie deklarują zmianę receptur.

Aktualnym przykładem walki konsumentów o bezpieczeństwo własne i przyszłych pokoleń jest akcja amerykańskiej Roboczej Grupy środowiskowej (The Environmental Working Group, petycja do podpisania przez mieszkańców USA) przeciwko ciężkim zagrożeniom zdrowia ze strony substancji chemicznej o nazwie bisphenol A, w skrócie BPA, wykorzystywanej mi. in. do wyrobu poliwęglanów, z których są produkowane 19-litrowe, czyli pięciogalonowe plastikowe butle dla potrzeb dostawy wody do domu, biura i obiektów użyteczności publicznej.

Temat jak najbardziej aktualny w związku z przypadającym na dzień 22 marca Światowym Dniem Wody, a ponieważ cały rok 2012 jest Europejskim Rokiem dla Wody obchodzonym pod hasłem „Zbadaj dogłębnie swoje zaopatrzenie w wodę”, w oryginale „Unearth your water supply” warto się dowiedzieć skąd taką wodę pobierają, zanim nam dowiozą do domu. Jeżeli ktoś ufa, że to sanepid pod obecnym zarządem uchroni nas przed rakiem, zaburzeniami hormonalnymi, bezpłodnością i szeregiem innych nieszczęść wynikających z narażenia na bisphenol A i odcieki z hałd przemysłowych, że Państwowa Inspekcja Sanitarna roku 2012 niejako przefiltruje i zatrzyma szkodliwe domieszki wody zanim one wnikną do naszego organizmu, ten musi koniecznie przeczytać zapis rozmowy z 15. marca br. z zastępcą Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczącej wielkiego skandalu solnego. Wiara w filtr w postaci gnijących struktur państwa jest o wiele, o wiele bardziej złudna i kosztowna niż zaufanie do pseudofiltrów wody do użytku domowego. 

(...)



Wielki skandal solny dla zagranicy

Pierwsze doniesienie w języku angielskim było wyszukiwalne w GOOGLE NEWS
27.  lutego 2012r. o godz. 14
był to materiał redakcji POLSKIE RADIO DLA ZAGRANICY

Industrial salt used to cure Polish ham?

PR dla Zagranicy
Peter Gentle27.02.2012 12:52
 Five men have been charged in connection with the sale of industrial salt to meat processing plants.
The accused men, who have been forbidden from leaving the country and conducting further business transactions, are pleading innocent to the charges, claiming that the salt can indeed be used in food products.
However, investigators emphasize that this is not the case.
“Evidence collected regarding this matter unequivocally shows that there is no such possibility [of using this salt in food],” said Magdalena Mazur-Prus, a spokesperson for the public prosecutors.
The revelations follow a secret investigation by Poland's Central Investigations Bureau (CBS) over the last few months.
As many as five meat processing plants are at risk of closure, according to commercial radio station RMF FM. The radio has also suggested that the salt – commonly used on icy roads – may be carcinogenic.
Full tests are currently being carried out on the salt, so as to determine the precise nature of the risks.
If serious health risks are confirmed, the suspects' charges will be adapted accordingly.
According to RMF FM, three of the plants that purchased the inedible salt are in the north Polish town of Wloclawek.
The radio alleges that the plants used the salt for three years, and that supermarkets across the country have sold products from the factories.
Public prosecutors have thus far declined to name which plants purchased the salt. (nh/pg)

kolejne informacje po angielsku pojawiły się  29. lutego 2012
na stronach internetowych

THE WARSAW VOICE
Sanitary inspectors to check which food plants used industrial salt

WARSAW BUSINESS JOURNAL
Investigation launched into use of industrial salt in Polish food products


Pierwsza oficjalna reakcja władz innego państwa
nastąpiła w Królestwie Danii w dniu  2. marca 2012,
a treść komunikatu duńskich władz sanitarnych
dowodzi, że zostały one wprowadzone w błąd.
Ministeriet for Fødevarer, Landbrug
og Fiskeri
Mistanke om vejsalt i fødevarer fra Polen

Polske forhandlere har solgt salt, der ikke er beregnet til fødevarer, til den polske fødevareindustri.
Fødevarestyrelsen er, via den danske ambassade i Warszawa, blevet orienteret om, at flere polske forhandlere har solgt salt, der ikke er beregnet til fødevarer, til den polske fødevareindustri.
Fødevarestyrelsen følger situationen nøje og har bedt de polske myndigheder og EU-Kommissionen om yderligere oplysninger i sagen.
En foreløbig risikovurdering fra DTU Fødevareinstituttet, baseret på oplysninger fra de polske myndigheder om det polske vejsalts kvalitet, giver ikke umiddelbart Fødevarestyrelsen anledning til hverken at advare forbrugerne mod polske fødevarer eller til at standse import af fødevarer fra Polen.
Fødevarestyrelsen har kontaktet fødevarebranchen og importørerne i Danmark og mindet dem om deres ansvar for at sikre, at de fødevarer, de markedsfører, ikke er sundhedsskadelige for forbrugerne.
Ministry of Food, Agriculture
and Fisheries

Suspicion of road salt in foods from Poland

Polish retailers have been selling salt, not intended for food, for the Polish food industry.
Food Administration is via the Danish Embassy in Warsaw, has been informed that several Polish retailers have been selling salt, not intended for food, for the Polish food industry.
Food & Drug Administration is monitoring the situation closely and has asked the Polish authorities and the EU Commission for additional information on the matter.
A preliminary risk assessment from the National Food Institute, based on information from the Polish authorities of the Polish vejsalts quality, does not immediately Fødevarestyrelsen rise either to warn consumers against Polish food, or to stop food imports from Poland.
Food Administration has contacted the food industry and importers in Denmark and reminded them of their responsibility to ensure that the foods they market are not harmful to consumers.


Caramel Colourings Produced With Ammonia and Containing the Carcinogens 2-Methylimidazole and 4-Methylimidazole in in cola- type drinks, like most popular 'A' brands: Coca-Cola and Pepsi-cola

E 150 d, karmel amoniakalno - siarczynowy stanowi 0.4 % składu napojów typu cola
i zawiera 4-metylimidazol na poziomie ok 200 ppm (mg/kg) i 2-metylimidazol - powstajace w procesie produkcyjnym z użyciem amoniaku (reakcje Maillarda) substancje zakwalifikowane przez Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem - International Agency for Research on Cancer (IARC) do kategorii 2b - czynników możliwie rakotwórczych

DOWODY NA RAKOTWÓRCZOŚĆ
KATEGORIE CZYNNIKÓW RAKOTWÓRCZYCH

Badania wykonane w University of California, Davis, wykryły 4-metylimidazol na poziomie 0.30 - 0.36 mikrogramów/mililitr w reprezentatywnych markach napojów typu cola, a Center for Science in the Public Interest , Washington, DC, szacuje, że w porcji o objętości 12 fl oz (335 ml) znajduje się 108 - 130 mikrogramów 4-metylimidazolu.
Stan Kalifornia uznaje spożycie dawki dziennej 16 mikrogramów za sprowadzające ryzyko na poziomie wyższym niż znikome, czyli takie, gdy pojawia się jeden dodatkowy przypadek raka w populacji 100 000 osób przez 70 lat swojego życia narażonych na określony czynnik rakotwórczy.
130 mikrogramów 4-metylimidazolu w porcji 335 ml napoju typu cola ośmiokrotnie przekracza ryzyko znikome raka.
W efekcie petycji Center for Science in the Public Interest z 2011 r. Stan Kalifornia nakazał znakować napoje typu cola zawierające E 150 d, karmel amoniakalno - siarczynowy ostrzeżeniem przed możliwością ryzyka raka.

Takie są fakty, reszta to produkt notorycznie uprawianego lobbingu z zaangażowaniem mediów, co najgorsze - publicznych. W Polsce.

CZARNA LISTA
STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW


 

miesięcznik "Świat Konsumenta"
Nr 10 (70)  październik 2007
Strona Hałata

PAX POLONA

Dziewica z workiem złota bez obawy o utratę któregokolwiek ze swoich skarbów mogła samotnie podróżować od krańca do krańca imperium Dżyngis Chana. Pax Mongolica zapewniała podbitym ludom bezpieczeństwo, którego dzisiaj nie potrafimy sobie wyobrazić. Skrzywdzenie słabszego było niedopuszczalne, gdyż naruszało zasadę równości. Okrutne kary i odpowiedzialność zbiorowa nie powalały przestępcom na recydywę, a ich otoczeniu na bunt przeciw jasno sprecyzowanym zasadom życia społecznego. Zaprowadzony siłą pokój zapewniał szybki rozwój cywilizacyjny obszarów wcześniej i później niezwykle zacofanych,   bo niszczonych wojnami, czy to z wrogiem zewnętrznym, czy też domowymi.

Podobnie cywilizujące znaczenie przypisywane bywa sile państwa ottomańskiego (Pax  Ottomana), czy niemieckiego za Bismarcka, Hindenburga, a nawet – o zgrozo! – Hitlera (Pax  Germanica). Że bez użycia siły nie ma mowy o pokoju, uczy nas także historia imperium rzymskiego (Pax Romana), brytyjskiego (Pax Britannica), a także w pewnym zakresie, zawężonym raczej do republik bananowych – amerykańskiego (Pax Americana). Dzięki pomocy udzielonej Europie odrzucającej dobrodziejstwa Pax Germanica i Pax Sovietica Amerykanie zasłużyli na naszą wdzięczność, gdyż od końca II wojny światowej do dnia dzisiejszego większość państw europejskich rozwija się nadzwyczaj pomyślnie w warunkach Pax Europeana. Dotychczas obywatele aż 27 państw europejskich zawierzyli instytucjom Unii Europejskiej, że te najlepiej zadbają o ich interesy. Rzymianie, Mongołowie, Turcy, Niemcy i Sowieci dopięli swego po trupach wrogów. A tu taki sukces wszystkich osiągnięty drogą pokojową  w wyniku dobrowolnego wyboru każdej z układających się stron! Polacy i Litwini mają jeszcze dodatkowy powód do dumy. Tylko Unia Lubelska wprowadzająca Pax Polona na bezkresnych obszarach zagrożonych przez Moskwę swoją skalą dorównuje Unii Europejskiej. 

Skoro tak, to bez zbędnego skrępowania czerpmy wiadrami z unijnego źródła powszechnej szczęśliwości, nie tracąc wszakże z oczu narodowego interesu. Samo przystąpienie do klubu najbogatszych nie wystarczy, o ile zamiast uczciwego partnerstwa spotkamy się na salonach z pouczeniami, pogróżkami, oszczerstwami i oszustwami. Kradzież naszej młodzieży i dyskryminację naszego rolnictwa słusznie zapisujemy po stronie strat, jak dotychczas najbardziej bolesnych. Po stronie zysków moglibyśmy zapisać dostęp do gotowych recept na szybki rozwój cywilizacyjny, gdyby takie były możliwe do zrealizowania w dzisiejszym świecie. A tu kolonialne ekspedycje przynoszą same straty, banki i fabryki są w obcych rękach, a uchodźcy z najuboższych stron świata nie kwapią się do pozostania w kraju najniższych płac i zasiłków.

W tej sytuacji należy odwołać się do historycznie sprawdzonego przepisu na polski sukces osiągnięty choćby w najdłuższej wojnie Europy, czyli w walce gospodarczej Wielkopolan z Prusakami. Cudowna broń powstała wtedy zrównoczesnego zastosowania dwóch skarbów polskiej natury -  konkurencyjności i solidarności, w skrócie KiS. Wyjątkowo łatwo przychodząca nam konkurencyjność nie posłużyła do zwalczania się Polaków między sobą, gdyż solidarność zapewniała skuteczny opór. 

Dzisiaj konkurencyjność polskiej oferty na jednolitym wspólnym rynku europejskim już przynosi nadzwyczajne owoce i wydaje się niezagrożona w dającej się przewidzieć przyszłości pod warunkiem zastosowania przez Państwo Polskie niezawodnych zabezpieczeń opartych na solidarności trzech stron naszej gospodarki. Te trzy strony to: 
- producenci udzielający markowych gwarancji jakości, zwłaszcza zdrowotnej, 
- konsumenci skutecznie reagujący na każdorazowe naruszenie swoich interesów i 
- władze, w szczególności sanitarne,  rzetelnie i obiektywnie wypełniające określone prawem obowiązki. 
Wprowadzanie do obrotu produktów zafałszowanych i/lub szkodliwych, brak głośnego sprzeciwu przeciw takim praktykom oraz bezczynność i niekompetencja inspektorów to główne naruszenia tak pojętej solidarności, które nikomu nie ujdą bezkarnie, gdyż konkurencja nie śpi. 

W Polsce żyje ponad 38 milionów konsumentów (7,8% całej Unii Europejskiej), ale w 2006r. polskie władze sanitarne wysłały tylko 13 (1,4% całej Unii Europejskiej)  powiadomień alarmowych - a więc wymagających natychmiastowego działania - do Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznych Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt (Rapid Alert System for Food and Feed of the European Union – RASFF).

 
Ludność
w 2007r.
[mln]
Powiadomienia alarmowe RASSF
wysłane w 2006r.
Unia Europejska
495,5
100%
912
100%
w tym
Niemcy
82,3
16,6%
163
17,8%
Wlk. Brytania
60,6
12,2%
66
7,2%
Włochy
59,1
11,9%
143
15,7%
Polska
38,1
7,8%
13
1,4%
Holandia
16,4
3,3%
30
3,3%
Czechy
10,3
2,1%
44
4,8%
Węgry
10,1
2,0%
15
1,7%
Austria
8,3
1,7%
38
4,2%
Dania
5,5
1,1%
61
6,7%
Słowacja
5,4
1,1%
38
4,2%
Litwa
3,4
0,7%
5
0,6%

Czego my nie zrobiliśmy, inni to zrobili za nas. W zestawieniu krajów pochodzenia niebezpiecznych produktów żywnościowych i środków żywienia zwierząt w 2006r. Polska z liczbą 63 znalazła się na 15. pozycji, za takimi kolosami jak: Chiny (263), Turcja (254), Iran (244), USA (236), Niemcy i Hiszpania (po 117), Włochy (94), Brazylia (90), Francja, Indie i Tajlandia (po 86), Argentyna (75), Wietnam (68) i Wielka Brytania (67). To jasne, że liczby te odzwierciedlają tylko czubek góry lodowej, ale lepszych porównawczych statystyk nie ma. Nadto produkty spoza Unii podlegają kontroli na granicy Unii a nie tylko w obrocie na terenie bloku.  Warto podkreślić, że znaczna część niebezpiecznych produktów to dobry surowiec zepsuty w przetwórstwie, a przetworzone w Polsce niebezpieczne dla zdrowia surowce z importu obciążają nasze konto. 

Poniższe zestawienie zawiera powiadomienia alarmowe RASFF dotyczące produktów żywnościowych pochodzących z Polski w okresie od 1/01 do 14/09/2007 (data powiadomienia, państwo powiadamiające, produkt będący powodem alarmu). Uważna lektura nasuwa bulwersującą konstatację, że o zagrożeniach zdrowia w trybie alarmowym mogli dowiedzieć się konsumenci w całej Unii, ale nie w Polsce. Gdybyśmy wiedzieli, może usunęlibyśmy z domowych zapasów np. konserwy z rakotwórczymi zanieczyszczeniami. Nie można też nie dostrzec faktu, że nawet jedna skarga konsumencka na nasz produkt (zagranicą), nawet jedno zgłoszenie producenta wady naszego produktu (w kraju) uruchamia cały mechanizm powiadomień alarmowych RASFF. 

Oto zestawienie:

16/01/2007 Grecja: owady w czekoladzie mlecznej z rodzynkami i orzechami; 17/01/2007 Niemcy: dioksyny w rybich wątróbkach w puszce; 24/01/2007 Węgry: zafałszowanie proszku jajecznego; 30/01/2007 Irlandia: 3-monochlor-1,2-propanediol (3-MCPD) w przyprawie do zup; 16/02/2007 Czechy: Listeria monocytogenes w ścinkach wędzonego łososia norweskiego; 12/02/2007 Czechy: Listeria monocytogenes w wędzonym łososiu norweskim; 21/02/2007 Słowacja: Listeria monocytogenes w krojonym wędzonym łososiu norweskim; 15/03/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości polifosforanów E 452 w rybach mrożonych (Chiny via Polska); 22/03/2007 Estonia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości kwasu benzoesowego E 210 i nieuprawnione zastosowanie barwnika azorubiny E 122 w marmoladzie wieloowocowej; 23/03/2007 Słowacja: aflatoksyny w ryżu długoziarnistym; 10/04/2007 Polska: obecność antybiotyków  w ćwierciach wołowych; 19/04/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości substancji słodzącej acesulfam K E 950 (466 mg/kg - ppm) oraz sumy kwasu benzoesowego E 210 i sorbowego E 200  (Sa + Ba = 1231 mg/kg - ppm) w ketczupie łagodnym; 23/04/2007 Łotwa: niewłaściwe cechy organoleptyczne groszku w puszce (skarga konsumecka); 24/04/2007 Słowacja: niedozwolone zastosowanie kwasu benzoesowego E 210 (802.75 mg/kg - ppm) w kiszonej kapuście; 07/05/2007 Słowacja: niewłaściwe cechy organoleptyczne (gorzki smak) mielonego maku (skarga konsumecka); 08/05/2007 Niemcy: dioksyny (76.5; 36 pg WHO TEQ/g) w wątróbce rybiej w oleju (via Estonia); 10/05/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości siarczynów (226 mg/kg - ppm) i zatajenie obecności siarczynów w kiszonej kapuście; 16/05/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości sumy kwasu benzoesowego E 210 i sorbowego E 200 (Sa + Ba =1214 mg/kg - ppm) i substancji słodzącej acesulfam K E 950 (545 mg/kg - ppm) w ketczupie ostrym; 21/05/2007 Węgry: benzo(a)piren (18.7 mikrogramów/kg - ppb) w wędzonych szprotkach w oleju; 29/05/2007 Słowacja: przekroczenie dopuszczalnej zawartości sumy barwników (1471.4 mg/kg) tartrazyna E 102,  żółcień chinolinowa E 104, żółcień pomarańczowa S E 110, czerwień koszenilowa E 124 i błękit brylantowy FCF E 133 w  preparowanym ryżu barwionym i słodzonym; 05/06/2007 Słowacja:  przekroczenie dopuszczalnej zawartości kwasu benzoesowego E 210 (752 mg/kg - ppm) w nadzieniu  z mieszanych owoców; 05/06/2007 Wlk. Brytania: szkło w pieczywie (skarga konsumecka);  27/06/2007 Finlandia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości barwnika żółcień pomarańczowa S E 110  (230 mg/kg - ppm) w cukierkach; 27/06/2007 Polska: Salmonella (obecność /25g) w kebabie z kurczaka (zgłoszenie producenta); 02/07/2007 Polska: kadm  (0.484; 0.70 mg/kg - ppm) w ćwierciach końskich; 11/07/2007 Polska: niedozwolone zastosowanie  fenylbutazonu (46.1 mikrogramów/kg - ppb) and oksyfenylbutazonu (418.2 mikrogramów/kg - ppb) w mrożonych ćwierciach końskich (zgłoszenie producenta); 19/07/2007 kadm (1.617 mg/kg - ppm) w wątrobie końskiej; 24/07/2007 Czechy: pizza zawierająca pochodzące z Polski i Francji grzyby z larwami owadów; 25/07/2007 Niemcy: dioksyny (w rybie pomiędzy 4.24 i 11.2; w oleju pomiędzy 11.2 i 22 pg WHO TEQ/g) i podobne do dioksyn polichlorobifenyle w kawałkach wątróbek rybich w oleju własnym; 25/07/2007 Dania: Salmonella typhimurium DT 104 (obecność /25g) w świeżych filetach z piersi indyka (zgłoszenie producenta); 01/08/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości  kwasu sorbowego E 200 (1607 mg/kg - ppm) w suszonych śliwkach drylowanych z USA (via Polska); 03/08/2007 Austria: dioksyny (66.78 pg WHO TEQ/g) w wątrobie rybiej w oleju i sosie własnym (via Niemcy);  03/08/2007 Austria: dioksyny (43.35 pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju własnym (via Dania); 07/08/2007 Czechy:  niewłaściwe cechy organoleptyczne mrożonego mięsa drobiowego mechanicznie oddzielanego; 13/08/2007 Polska: niewłaściwe cechy organoleptyczne (zapach gnijącego mięsa, szara barwa) wieprzowiny z Irlandii; 17/08/2007 Słowacja: 2007.0561 migracja kadmu (pomiędzy 4.0 i 14.5 mg/l) i ołowiu (pomiędzy 44.8 i 103.7 mg/l) z filiżanek szklanych z Chin (via Polska); 27/08/2007 Niemcy: 2007.0585 niedozwolone zastosowanie barwnika erytrozyny E 127 słodyczach z Chin (via Polska); 29/08/2007 Austria: dioksyny (51.86 pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju własnym (via Dania);  29/08/2007 Austria: dioksyny (44.7 pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju własnym (via Dania); 30/08/2007 Czechy: 2007.0594 niedozwolone zastosowanie  sulfadimetoksyny (1.34 mikrogramów/kg - ppb), sulfatiazolu (1.13 mikrogramów/kg - ppb) and sulfadimidyny (2.10 mikrogramów/kg - ppb) w miodzie; 14/09/2007 Estonia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości siarczynu (240 mg/kg - ppm)  w marynowanych pieczarkach.  

dr Zbigniew Hałat
lekarz medycyny specjalista epidemiolog
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

na początku lat 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
http:/halat.pl/stowarzyszenie.html


 
 
Międzynarodowa konferencja
Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich – 
- Wdrażanie acquis communautaire, dialog z rolnikami i konsumentami 
8 - 9. kwietnia 2005
Warszawa-Konstancin 
Fundacja IUCN Poland

tekst materiału wprowadzającego
do jednego z czterech tematów:

Zarządzanie bezpieczeństwem żywności i dialog z konsumentami
dr Zbigniew Hałat, Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów

Każdy konsument musi zdać sobie sprawę z poniżającego faktu, że ma daleko gorszą zdolnością wykrywania zagrożeń zdrowia niż własny pies. Wzrok, węch i smak nie potrafią nas uchronić przed spożyciem czynników chorobotwórczych atakujących gwałtownie, a tym bardziej działających przez wiele lat. Nawet rozpoznanie skutków zagrożeń zdrowia jest zależne od aktualnej interpretacji zjawisk zdrowotnych.. Jeszcze przed stukilkudziesięciu laty w głównym nurcie nauki toczył się spór o istnienie wirusów i bakterii. Do dzisiaj przedsiębiorcy działający na rynku żywności dają dowody braku wiary w istnienie drobnoustrojów, a tym bardziej lekceważą zagrożenia chemiczne. 

Dlatego konsumenci w roli podatników przeznaczają znaczną część swojego dochodu na zapewnienie bezpieczeństwa żywności. Poziom bezpieczeństwa w krajach członkowskich Unii Europejskiej i innych krajach wysokorozwiniętych określa stopień 6 na ośmiostopniowej skali bezpieczeństwa Urquharta-Heilmanna. Oznacza to, że dla konkretnego zagrożenia dopuszczalne jest bardzo niskie ryzyko jednego dodatkowego zgonu na milion ludzi przez całe swoje życie eksponowanych na to zagrożenie. Dorobek prawny Unii Europejskiej nakłada na władze sanitarne krajów członkowskich obowiązek stosowania analizy ryzyka, czyli procesu składającego się z trzech powiązanych elementów: oceny ryzyka, zarządzania ryzykiem i informowania o ryzyku;

Europejski konsument reaguje gniewnie na ujawnione i nagłośnione przez media przypadki naruszenia bezpieczeństwa żywności. Każdy z największych trzech kryzysów spożywczych w Europie miał swoje korzenie na innym etapie analizy ryzyka. Kryzys choroby „szalonych krów” wynikał z niewłaściwej oceny ryzyka przeniesienia prionów z chorego bydła na ludzi, zdemaskowanej przez ministra zdrowia Wielkiej Brytanii, Stephena Dorella w 1996 r. Kryzys dioksynowy to typowy przykład wadliwego zarządzania ryzykiem, kiedy służby sanitarne nie dysponują odpowiednimi siłami i środkami, aby na czas wykryć i powstrzymać znane zagrożenie. Wreszcie tegoroczny kryzys z rakotwórczą farbą Sudan 1 używaną do barwienia rozpuszczalników, wosków, paliw, pasty do butów i podłogi, lecz niedozwoloną do farbowania żywności, która znalazła się w co najmniej 580 produktach spożywczych sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej, ale wiadomość o jej wykryciu była przetrzymana przez z brytyjskie władze sanitarne, to oczywiste naruszenie zasady informowania o ryzyku

Koszty każdego z tych kryzysów są niebotyczne. Choroba „szalonych krów” zrujnowała przemysł mięsny Wielkiej Brytanii. Do dzisiaj obowiązuje zakaz spożywania brytyjskiej wołowiny w 84 państwach świata. W sierpniu 2004 r. w Szkocji wykazano wprowadzenie do obrotu jednej sztuki bydła z nieusuniętą grasicą, co stanowi naruszenie zasad zapobiegania przeniesieniu chorób prionowych z bydła na ludzi. Mimo to z upoważnienia Komisji Europejskiej szkoccy producenci otrzymają w ciągu pięciu lat 108,5 miliona euro na reklamę czerwonego mięsa i jego produktów. Poniesione przez przemysł spożywczy koszty wycofania produktów skażonych farbą Sudan 1 tylko w Wielkiej Bytanii sięgają 100 milionów funtów bryt. Jest to największa akcja wycofywania żywności z obrotu w tym kraju. Podobnych kosztów nie jest w stanie unieść żadna gospodarka nowych krajów członkowskich. Trzeba dodać, że powyższe kryzysy ujawniono w krajach tworzących acquis communautaire od podstaw i na bieżąco je wdrażających.

Ustanowienie w 2002 r. Europejskiego Urzędu ds. bezpieczeństwa żywności miało wzmacniać system wsparcia naukowego i technicznego, który nie był już w stanie odpowiadać na wzrastające wymagania wobec niego. W rok po poszerzeniu Unii Europejskiej w skład kierownictwa Urzędu i licznych jego komisji wchodzi jeden jedyny „przedstawiciel” nowych krajów członkowskich, a udział instytucji i pojedynczych osób z tych krajów w pracach Urzędu jest ograniczony do ciał doradczych i zupełnie przypadkowy. Brak reprezentacji oznacza, że nowe kraje członkowskie są tu jawnie dyskryminowane, czego efektem może być podłożenie bomby zegarowej pod ich sektor rolnictwa i gospodarki żywnościowej. Za ostrzeżenie niech posłuży słuszna w założeniu i oparta o acquis communautaire, ale zawierająca niemożliwe do osiągnięcia z dnia na dzień postulaty ulotka Komisji Europejskiej powstała w następstwie kryzysu z farbą Sudan 1 i opublikowana 4. kwietnia 2005 r.: KLUCZOWE OBOWIĄZKI PRZEDSIĘBIORCÓW ŻYWNOŚCIOWYCH I PASZOWYCH.

Zarządzenie jakością żywności i dialog z konsumentami 
[PPT w j.angielskim, 2,54 MB]

[DOC 552 KB]



 
 

Dziesięć zasad przewodnich polityki Unii Europejskiej
w zakresie ochrony konsumentów żywności

1. Zasada ostrożności
Kiedy jakaś działalność stwarza zagrożenie lub szkodę dla zdrowia człowieka lub środowiska, należy podjąć środki zapobiegawcze, nawet jeśli niektóre związki przyczynowo-skutkowe nie zostały w pełni udowodnione naukowo.
2. Zasada pomocniczości
Decyzje należy podejmować na najniższym szczeblu właściwym dla skutecznego działania w ramach systemu władzy. Ta zasada oznacza, że działanie UE ma raczej uzupełniać niż zastępować krajowe regulacje prawne dotyczące ochrony konsumenta.
3. Wybór wyższych standardów ochrony
Kraje Członkowskie mają prawo wprowadzić zaostrzone standardy ochrony konsumenta. Uzasadnione           bezpieczeństwem publicznym, „ochroną zdrowia i życia ludzi, zwierząt i roślin: (Art. 36.Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską), tego rodzaju środki zapobiegawcze mogą złożyć się nawet na ograniczenie handlu pomiędzy Krajami Członkowskim UE (zakaz importu).
4. Zasada działania zapobiegawczego
“Lepiej zapobiegać niż leczyć”
5. Zasada wysokiego poziomu ochrony
Polityka UE w zakresie ochrony konsumentów żywności powinna być ukierunkowana na „wysoki poziom ochrony”
6. Prawo do bezpieczeństwa i zdrowia
Produkty i usługi nie mogą stwarzać żadnego niebezpieczeństwa w normalnych warunkach użytkowania. Jeżeli ujawnione zostanie niebezpieczeństwo związane z produktem lub usługą, właściwa procedura powinna zapewnić ich wycofanie z rynku.
7. Prawo do naprawienia wyrządzonej szkody
w razie wystąpienia szkody z powodu produktu lub usługi
8. Prawo do ochrony interesów ekonomicznych
Nabywca musi być chroniony przed niektórymi praktykami sprzedaży, zwłaszcza odnoszącymi się do pożyczek, kredytów, zapisów umów i serwisu po dokonaniu zakupu
9. Prawo do informacji i edukacji
Konsument musi być poinformowany o cechach produktów i usług oraz w sprawie ich bezpiecznego użytkowania
10. Prawo do reprezentacji 
Konsumenci muszą być reprezentowani w kręgu polityki UE, aby móc przedstawiać swoje poglądy.

**********************************************

ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 178/2002 
PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
z dnia 28 stycznia 2002 r.
ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego,
powołujące Europejski Urząd ds. bezpieczeństwa żywności 
oraz ustanawiające procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności

Artykuł 7
Zasada ostrożności

1. W szczególnych okolicznościach, gdy po dokonaniu oceny dostępnych informacji stwierdzono niebezpieczeństwo zaistnienia skutków szkodliwych dla zdrowia, ale nadal brak jest pewności naukowej, w oczekiwaniu na dalsze informacje naukowe umożliwiające bardziej wszechstronną ocenę ryzyka mogą zostać przyjęte tymczasowe środki zarządzania ryzykiem konieczne do zapewnienia wysokiego poziomu ochrony zdrowia określonego we Wspólnocie.
2. Środki przyjęte w oparciu o przepisy ust. 1 powinny być proporcjonalne i nie bardziej restrykcyjne dla handlu niż jest to wymagane w celu zapewnienia wysokiego poziomu ochrony zdrowia określonego we Wspólnocie, z uwzględnieniem wykonalności technicznej i ekonomicznej oraz innych czynników uznawanych za stosowne w rozważanej sprawie. W odpowiednim czasie, w zależności od rodzaju stwierdzonego ryzyka dla życia lub zdrowia oraz rodzaju informacji naukowej potrzebnej do wyjaśnienia niepewności naukowej oraz przeprowadzenia bardziej wszechstronnej oceny ryzyka, środki te zostaną poddane przeglądowi.

Artykuł 7
Informacje publiczne

Bez uszczerbku dla stosowania przepisów prawa wspólnotowego i krajowego w sprawie dostępu do dokumentów, w sytuacjach, w których istnieją uzasadnione podstawy, aby podejrzewać, że żywność lub pasza może stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi lub zwierząt, wówczas, w zależności od charakteru, powagi i rozmiaru ryzyka, władze publiczne podejmą stosowne kroki w celu poinformowania opinii publicznej o charakterze ryzyka dla zdrowia, określając możliwie najdokładniej żywność lub paszę, bądź rodzaj żywności lub paszy, ryzyko, jakie mogą one stanowić oraz środki podjęte lub, które są planowane w celu zapobieżenie, zmniejszenia lub likwidacji ryzyka.

 


 
Ustawa z dnia 11 maja 2001 r.
o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia

od 28. października 2006r. obowiązuje nowa ustawa
Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia
 z dnia 25 sierpnia 2006 r.
tekst ustawy

środek spożywczy o niewłaściwej jakości zdrowotnej - środek spożywczy, który nie odpowiada obowiązującym wymaganiom w zakresie warunków zdrowotnych żywności i żywienia, środek 

spożywczy szkodliwy dla zdrowia lub życia człowieka - środek spożywczy, którego spożycie może spowodować negatywne skutki dla zdrowia lub życia człowieka, jeżeli zawiera  drobnoustroje chorobotwórcze lub zanieczyszczenia pochodzące z mikroorganizmów lub powstałe w wyniku ich obecności w ilości mogącej stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia
człowieka lub zawiera inne substancje toksyczne niezależnie od ich pochodzenia, 

środek spożywczy zepsuty - środek spożywczy, którego skład lub właściwości uległy zmianom wskutek nieprawidłowości zaistniałych w procesie technologicznym lub pod wpływem działań czynników naturalnych, takich jak: wilgotność, czas, temperatura lub światło, albo wskutek obecności mikroorganizmów lub pasożytów, powodując jego nieprzydatność do spożycia
zgodnie z przeznaczeniem, 

środek spożywczy zafałszowany - środek spożywczy, którego skład lub inne właściwości zostały zmienione, a nabywca nie został o tym poinformowany w sposób określony w art. 24, albo środek spożywczy, w którym zostały wprowadzone zmiany mające na celu ukrycie jego rzeczywistego składu lub innych właściwości; środek spożywczy jest środkiem spożywczym zafałszowanym, jeżeli:
a) dodano do niego substancje zmieniające jego skład i obniżające jego wartość odżywczą,
b)odjęto lub zmniejszono zawartość jednego lub kilku składników decydujących o wartości odżywczej lub innej właściwości środka spożywczego mającego wpływ na jego jakość zdrowotną, 
c) dokonano zabiegów, które ukryły rzeczywisty jego skład lub nadały mu wygląd środka spożywczego o należytej jakości, 
d) podano niezgodnie z prawdą jego nazwę, skład, datę lub miejsce produkcji, termin przydatności do spożycia lub datę minimalnej trwałości albo w inny sposób nieprawidłowo go oznakowano,

Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez żywność 
o niewłaściwej jakości zdrowotnej, 
a w szczególności szkodliwą dla zdrowia, zepsutą lub zafałszowaną
określają przepisy Kodeksu cywilnego. 


USTAWA dnia 23 kwietnia 1964 Kodeks cywilny 
(Dz.U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 z p. zm)

Tytuł VI1
Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny

Art. 4491.
§ 1. Kto wytwarza w zakresie swojej działalności gospodarczej (producent) produkt niebezpieczny, odpowiada za szkodę wyrządzoną komukolwiek przez ten produkt.
§ 2. Przez produkt rozumie się rzecz ruchomą. choćby została ona połączona z inną rzeczą. Za produkt uważa się także zwierzęta i energię elektryczną.
§ 3. Niebezpieczny jest produkt nie zapewniający bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu. O tym, czy produkt jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia go do obrotu, a zwłaszcza sposób zaprezentowania go na rynku oraz podane konsumentowi informacje o właściwościach produktu. Produkt nie może być uznany za nie zapewniający bezpieczeństwa tylko dlatego, że później wprowadzono do obrotu podobny produkt ulepszony.

Art. 4493.
§ 1. Producent nie odpowiada za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, jeżeli produktu nie wprowadził do obrotu albo gdy wprowadzenie produktu do obrotu nastąpiło poza zakresem jego działalności gospodarczej.
§ 2. Producent nie odpowiada również wtedy, gdy właściwości niebezpieczne produktu ujawniły się po wprowadzeniu go do obrotu, chyba że wynikały one z przyczyny tkwiącej poprzednio w produkcie. Nie odpowiada on także wtedy, gdy nie można było przewidzieć niebezpiecznych właściwości produktu, uwzględniając stan nauki i techniki w chwili wprowadzenia produktu do obrotu, albo gdy właściwości te wynikały z zastosowania przepisów prawa.
Art. 4494.
Domniemywa się, że produkt niebezpieczny, który spowodował szkodę, został wytworzony i wprowadzony do obrotu w zakresie działalności gospodarczej producenta.
Art. 4495.
§ 1. Wytwórca materiału, surowca albo części składowej produktu odpowiada tak jak producent, chyba że wyłączną przyczyną szkody była wadliwa konstrukcja produktu lub wskazówki producenta.
§ 2. Kto przez umieszczenie na produkcie swojej nazwy, znaku towarowego lub innego oznaczenia odróżniającego podaje się za producenta, odpowiada jak producent. Tak samo odpowiada ten, kto produkt pochodzenia zagranicznego wprowadza do obrotu (importer).
§ 3. Producent oraz osoby wymienione w paragrafach poprzedzających odpowiadają solidarnie.
§ 4. Jeżeli nie wiadomo, kto jest producentem lub osobą określoną w § 2, odpowiada ten, kto w zakresie swojej działalności gospodarczej zbył produkt niebezpieczny, chyba że w ciągu miesiąca od daty zawiadomienia o szkodzie wskaże poszkodowanemu osobę i adres producenta lub osoby określonej w § 2 zdanie pierwsze, a w wypadku towaru importowanego - osobę i adres importera.
§ 5. Jeżeli zbywca produktu nie może wskazać producenta ani osób określonych w § 4, zwalnia go od odpowiedzialności wskazanie osoby, od której sam nabył produkt.



 
 

USTAWA z dnia 11 maja 2001 r. o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia 
(Dz.U. z 2001 r. Nr 63, poz. 634 z p. zm.)

bezpieczeństwo żywności - ogół warunków, które muszą być spełnione, i działań, które muszą być podejmowane na wszystkich etapach produkcji i obrotu żywnością oraz środkami żywienia zwierząt gospodarskich w celu zapewnienia zdrowia i życia człowieka
urzędowa kontrola żywności - kontrola zgodności środków spożywczych, substancji pomagających w przetwarzaniu, dozwolonych substancji dodatkowych, substancji wzbogacających i innych składników żywności przeznaczonych do produkcji żywności oraz materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu z żywnością z obowiązującymi wymaganiami w zakresie warunków zdrowotnych żywności i żywienia, w tym znakowania żywności, oraz warunków sanitarno-higienicznych produkcji i obrotu żywnością, przeprowadzaną przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Weterynaryjnej oraz inne uprawnione organy w ramach ich kompetencji w celu zapewnienia bezpieczeństwa żywności,


ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 178/2002 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
 z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego, 
powołujące Europejski Urząd ds. bezpieczeństwa żywności oraz ustanawiające procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności

Ochrona interesów konsumentów

Prawo żywnościowe ma na celu ochronę interesów konsumentów i powinno stanowić podstawę dokonywania przez konsumentów świadomego wyboru związanego ze spożywaną przez nich żywnością. Ma na celu zapobieganie:
• oszukańczym lub podstępnym praktykom;
• fałszowaniu żywności, oraz
• wszelkim innym praktykom mogącym wprowadzać konsumenta w błąd.
 


 
Notatka prasowa z konferencji

Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich – 
- Wdrażanie acquis communautaire, dialog z rolnikami i konsumentami 

(projekt współfinansowany przez Komisję Europejską - 2003 PHARE Small Grants Programme, kontrakt n° PHARE/2004/082-967)























90 ekspertów z 8 nowych krajów członkowskich UE oraz dwóch krajów akcesyjnych – przedstawiciele instytucji rządowych, organizacji pracujących na rzecz rozwoju rolnictwa i sektora spożywczego, a także organizacji konsumenckich i ekologicznych dyskutowało o słabych i mocnych stronach wdrażania standardów bezpieczeństwa żywności w nowych krajach członkowskich. Szczególną uwagę uczestnicy konferencji, która odbyła się 9 kwietnia 2005 r. w Konstancinie k/Warszawy zwrócili na wpływ metod produkcji rolniczej na zdrowie konsumentów i ochrony przyrody. 

Dorobek prawny Unii Europejskiej zapewnia obywatelom krajów członkowskich wysoki poziom ochrony zdrowia konsumentów, tworzy mechanizmy dbałości o zdrowie i dobrostan zwierząt hodowlanych oraz o dobrą jakość produktów roślinnych w ich drodze „od pola do talerza”. Chociaż wydawałby się, że o jednolitym wspólnym rynku europejskim powinien decydować konsument, to jednak dopiero liczne skandale związane z żywnością zmieniły podejście do polityki rolnej, produkcji żywności i odpowiedzialności jej wytwórców, a także urzędowej kontroli żywności. Przewodnikiem konsumenta zawsze powinien być aktualny stan wiedzy medycznej, a gwarancją bezpieczeństwa - sprawne funkcjonowanie instytucji kontrolnych monitorowanych przez społeczeństwo, organizacje pozarządowe i niezależne media. 

W rok po poszerzeniu Unii Europejskiej łatwo dostrzec jak pilnej naprawy wymaga zarządzanie systemem ochrony zdrowia konsumentów w Polsce prowadzonym przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej nadzorowane przez Ministra Zdrowia. Jest też jeszcze wiele do zrobienia w zakresie dobrostanu zwierząt i spełnienia wymogów ochrony środowiska w rolnictwie. Polska musi jak najszybciej zreorganizować służby Inspekcji Weterynaryjnej i Ochrony Środowiska by wypełnić swoje zobowiązania z traktatu akcesyjnego. Bardzo złym sygnałem jest brak egzekucji wymogu uzyskiwania pozwoleń zintegrowanych ochrony środowiska oraz brak pełnego nadzoru w zakresie dobrostanu zwierząt w wielkich fermach hodowli przemysłowej. 

Wdrożenie przepisów prawnych UE dotyczących organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) w nowych krajach członkowskich odbywa się wbrew interesom konsumentów, rolników i społeczności lokalnych. Głównym celem tych przepisów jest wprowadzenie żywności zawierającej GMO na rynki krajów członkowskich. GMO wprowadzane są wbrew opinii i woli większości społeczeństw, nie zważając na fakt, że brak obecnie mechanizmów umożliwiających konsumentom świadomy wybór, zabezpieczenia przez rolników swoich upraw przed GMO oraz efektywnej kontroli organizacji pozarządowych nad masowym wprowadzaniem GMO do środowiska.

Odpowiedzią na oczekiwania konsumentów może być rolnictwo ekologiczne, które produkuje żywność wysokiej jakości a jednocześnie - przez rezygnację ze stosowania nawozów sztucznych i środków chemicznej ochrony roślin, a także wykluczenie organizmów modyfikowanych genetycznie, przyczynia się do ochrony różnorodności biologicznej i zasobów naturalnych. Jednak rolnictwo ekologiczne w Polsce, a także w pozostałych nowych krajach członkowskich dopiero rozwija się i wymaga politycznego wsparcia ze strony rządu oraz ze strony konsumentów – w postaci świadomego wyboru na rynku.
 

Więcej informacji o konferencji: www.iucn-ce.org/agenda2007/pl

Fundacja IUCN Poland
ul. Włoska 4
00-777 Warszawa
Tel.: +48 22 8410757
Fax: +48 22 8518482
E-mail: centraleurope@iucn.org
www.iucn-ce.org
 


 
TVN UWAGA!, 14. kwietnia 2005 

Zapleśniałe wędliny

Przeterminowanym wędlinom zmieniano daty ważności

- Widziałem w szynkach wieprzowych żółte wrzody przy kościach i w środku w mięsie. Powinno to iść w całości do wyrzucenia. Ale niestety. Brygadzista odcinał tylko kawałek z wrzodem – opowiada jeden z pracowników firmy Constar w Starachowicach produkującej wędliny. (zobacz film)

- Kiełbasy, jeśli nie wyglądały świeżo, wchodziła na nie pleśń, smarowało się olejem i szły w folie. To jest zatruwanie ludzi – mówi inny pracownik Constaru.

Reporterka UWAGI! zatrudniła się w zakładzie i z bliska przyglądała się jak produkowane są wędliny w Constarze, jednym z największych zakładów mięsnych w Polsce. Zanim dziennikarka rozpoczęła pracę odbyła szkolenie BHP. Wreszcie weszła do zakładu, w którym było zaledwie 2 stopnie Celsjusza.
 Jakość mięsa pozostawia wiele do życzenia

W fabryce każdy z pracowników powinien rozebrać się, wziąć prysznic i założyć ubranie robocze. Następnie musi przejść do tzw. śluzy, ponownie zmienić ubranie oraz umyć ręce. Dopiero wtedy można wejść do hal produkcyjnych. W rzeczywistości zwierzchnicy nie wymagają przestrzegania tych zasad. (zobacz film)

- Nie wymagają, bo otwierają bramę i każą prosto wchodzić– mówi pracownica.
Nikt nie korzysta też z pryszniców. Taka procedura, podobnie jak wiele innych, zachowywana jest tylko w przypadku przeprowadzania kontroli.

- W razie jakby przyszła komisja jakaś tak to powinno się odbywać – mówi jeden ze zwierzchników.

Pracownicy postępują zgodnie z przepisami dopiero przed wejściem do hali, w której pakowane są wyroby. Wkładają maseczki, rękawiczki i fartuchy ochronne. Mimo to warunki produkcji pozostawiają wiele do życzenia.
 Nieświeże wędliny są przerabiane na nowe produkty

Reporterka przekonała się o tym przy pakowaniu parówek. Zgodnie z instrukcjami produkty po upadku na podłogę powinny zostać odłożone do specjalnego pojemnika z napisem R3.

- Nie ma takiego pojemnika – przyznaje jedna z pracownic.
Produkty trafiają więc do pojemników z tzw. wysortem. Zanim zostaną tam włożone, wyroby takie jak parówki muszą zostać obrane z folii.

- Jeśli mieliby to wyrzucić, po co kazaliby folię obierać. Idzie to na nowo na przerób na jakąś wędlinę – mówi jeden z pracowników a drugi dodaje – Ten wysort nie idzie do kiełbas, to idzie przeważnie do boczku mielonego.

Reporterka pracowała także przy maszynie, która pakuje próżniowe wędliny. Na halę przywieziono w kartonach baleron, którego termin przydatności do spożycia właśnie się kończył. Jak się okazało w podobnych wypadkach przeklejane są etykiety z datą ważności.
 Zmieniano daty przydatności do spożycia
 
 

- Boczek mielony przyjedzie z datą 17, trzeba go przebić na miesiąc do przodu. Zrywa się etykietę i się nakleja na nowo – mówi pracownica.
Pracownicy mówią, że zmienianie dat przydatności w Constarze jest nagminne. Podobnie jak przefoliowywanie zepsutych i spleśniałych wędlin.

- Jakie rzeczy się tu przefoliowuje... Na niektórych produktach to aż koty są, taka zielona pleśń. Nieraz jak kiełbasa z magazynu jest, taka już pocięta, to ona jest biała. Olejem się ją smaruje, żeby ten syf zszedł. Jak rozfoliujesz to aż śmierdzi. Później to na sklepy gdzieś idzie – opowiada jeden z pracowników.


"Rzeczpospolita", 15. kwietnia 2005r.

Śledztwo "Rzeczpospolitej" i TVN

Wędliny drugiej świeżości

W starachowickim Constarze zapleśniałe kiełbasy pracownicy "odświeżają" olejem, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy ważności. Potem wysyłają je do sklepów w całej Polsce.

 Mężczyzna w białym kitlu bierze do ręki pokrytą białym nalotem wędlinę - z jednej strony zupełnie zieloną - i wciera w nią olej. Drugi obwąchuje kawałek spleśniałego boczku. - Dobre - mówi i wrzuca do plastikowego kosza, do dalszej obróbki.

Ludzie w białych kitlach to pracownicy firmy Constar w Starachowicach - jednej z najnowocześniejszych firm w branży, która szczyci się tym, że jej wędliny są najwyższej jakości. Wysyła je do większości sieci handlowych w kraju. Sprzęt Constaru spełnia wymogi przepisów Polski, USA i Unii Europejskiej. Jako druga w kraju firma wdrożyła specjalny system HACCP - analizy zagrożeń i kontroli - co teoretycznie gwarantuje wytwarzanie bezpiecznej żywności.

Zakład to nowoczesny moloch: 60 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni pod dachem, w tym własna ubojnia. Tysiąc pracowników pracuje na trzy zmiany. - Ta firma to wizytówka branży - mówi Krzysztof Jażdżewski, główny weterynarz kraju.

Tymczasem ukrytą kamerą zarejestrowaliśmy, jak pracownicy Constaru wysyłają zepsute mięso do sklepów. Dziennikarka TVN na kilka dni zatrudniła się w fabryce w Starachowicach. To, co odkryła, główny weterynarz kraju określa jednym słowem: niewiarygodne.

O tym, co Constar robi z nieświeżym mięsem, którego nie chcą przyjąć sklepy, opowiadają pracownicy. - Nikt nie lubi paprać się w zepsutych kiełbasach, ale to nasza praca. Majstrowi się nie odmawia - tłumaczy jeden z nich. Inny dodaje: - Zwroty mielimy razem ze świeżym mięsem. Do sklepu wraca ten sam boczek, tyle że w innej postaci.

Nowi pracownicy swój pierwszy dzień w Constarze zaczynają od instrukcji, że ścisłe przestrzeganie higieny nie ma sensu, a z prysznica lepiej nie korzystać, bo w zimnej hali łatwo o przeziębienie. Ze sterylnej śluzy, która gwarantuje czystość produkcji, nikt nie korzysta.

Alicja Kos, Wojciech Cieśla


Śledztwo "Rzeczpospolitej" i TVN

Zepsuta kiełbasa wraca na półkę

Chociaż Constar kontrolują sanepid i inspektorzy weterynaryjni, zakład wysyła do sklepów zepsute mięso.

 Inspektor weterynaryjny jest w zakładzie codziennie. Kontrola jest jednak pozorna. Pracownicy firmy twierdzą, że zasady higieny są notorycznie łamane a do sklepów trafia nieświeże mięso. - Jeden wielki syf. Kiedy kiełbasa pokrywa się pleśnią, wtedy smarują ją oliwą dotąd, aż wygląda jak świeża - opowiada jeden z pracowników.

Jego relacje potwierdza reporterka TVN, która zatrudnia się w dziale pakowania wędlin.

Już pierwszego dnia pracy widzi, że w zakładzie łamie się przepisy sanitarne. Każdy pracownik przy wejściu, w tzw. śluzie powinien zmienić ubranie i wziąć prysznic. Nikt jednak tego od nich nie wymaga. Z pomieszczeń z prysznicami pracownicy zrobili sobie palarnię. Pojemniki z płynem do dezynfekcji rąk są puste. - Dopiero kiedy ma być kontrola, zaczyna się sprzątanie - opowiadają pracownicy Constaru. W "śluzie" tylko raz pojawiły się ubrania robocze - przed oficjalną wizytą ekipy TVN.

Zerwij i przyklej, się odświeży
Na początku reporterka w zakładzie pakowała parówki. Oficjalna instrukcja każe, by parówki, które upadną, włożyć do pojemnika. Ale pojemnika często nie ma i mięso, które spada z taśmy, wraca na nią bez mycia.

Potem dziennikarkę przydzielono do "przefoliowania". Wraz z innymi zdzierała folię z wędlin, które odesłano do Constaru ze sklepów, bo kończyła się im data ważności.

Tymczasem w zakładzie mięso zostało przemielone, zapakowane i wysłane z powrotem do sprzedaży. Na oczach dziennikarki baleron z Constaru zyskał miesiąc świeżości. "Przefoliowana" została też kiełbasa pokryta białym nalotem. Narośle z pleśni ścierano olejem.

Według pracowników, zrywanie etykiet z wędlin i przyklejanie nowych to w Constarze norma. Dyrekcja zarzeka się, że towar, który opuścił zakład, już do niego nie wraca.

Prof. Stanisław Zięba ze Związku "Polskie Mięso" (skupiają producentów wyrobów mięsnych, m.in. Constar): - Produkt nie może wrócić do zakładu. Służba weterynaryjna nie może na to pozwolić.

Tymczasem kamera zarejestrowała sterty kartonów z mięsem, które sieci handlowe (Selgros, Makro, Auchan, Real) odsyłają do Constaru. Mięso wróciło z uwagami: "Towar rozwakowany (naruszene opakowanie próżniowe - red.). Proszę o szybkie potwierdzenie zwrotu", "Przebarwienie, rozwak, nalot, zła jakość".

Zgniło? Umorzyć
Ukryta kamera zarejestrowała też segregację wędlin: pracownicy stają nad koszem z pozieleniałymi kiełbasami. Oglądają je i debatują, na których jest więcej pleśni. Mięso zupełnie spleśniałe ląduje w koszu na odpady. To, które wygląda znośnie, wraca na taśmę. - Według mnie takie praktyki są niemal niemożliwe. To by znaczyło, że służby weterynaryjne działają w zmowie z oszustami. Że wspólnie oszukują klienta - ocenia prof. Stanisław Zięba.

Produkcja mięsa z tzw. zwrotów, czyli m.in. zwracanych przez hipermarkety niesprzedanych wędlin, jest zabroniona. Ale nieuczciwym producentom mięsa w Polsce grożą jedynie grzywny. Kiedy dwa lata temu inspekcja handlowa odkryła, że na Śląsku jedna z wytwórni wydłuża terminy przydatności do spożycia, skierowała kilka spraw do prokuratury. Ta umorzyła postępowania. Powołała się na "znikomą szkodliwość" handlu nieświeżym mięsem. - Prokuratura uznaje zmianę ważności wędlin za wykroczenie, a nie przestępstwo - przyznaje anonimowo jeden z inspektorów weterynarii. - Pyta: a czy ktoś się zatruł? Wiadomo, zwykłe rozwolnienie po nadpsutej kiełbasie to błahostka.

Główny weterynarz: wstyd mi
W środę wieczorem pokazaliśmy zdjęcia z Constaru Krzysztofowi Jażdżewskiemu, głównemu lekarzowi weterynarii kraju. Był zdruzgotany. - To niewiarygodne. Constar to wizytówka branży mięsnej. Nie wiem, co powiedzieć. Ta sprawa stawia pod znakiem zapytania wszystkie certyfikaty, jakie im przyznano - powiedział Jażdżewski. - Wstyd mi, bo zakład kontrolują lokalne służby weterynaryjne.

Wczoraj rano do Constaru wkroczyła ekipa inspektorów wysłana przez głównego lekarza weterynarii. - Powiem szczerze - gdyby coś takiego zdarzyło się gdzieś w Unii, zakład trzeba by zamknąć - przyznaje Krzysztof Jażdżewski.
 
 

ALICJA KOS, WOJCIECH CIEŚLA
Więcej o sprawie w programie TVN "Uwaga" dziś i jutro o 19.45 

--------------------------------------------------------------------------------

Constar, mięsny gigant 
Co roku Constar sprzedaje wędliny za niemal 364 mln zł. Roczny zysk firmy to 1 mln 350 tys. zł. Jest to wędliniarska firma z tradycjami. Powstał jeszcze w PRL, kilka lat temu przejęła go firma Animex, której udziałowcami są Amerykanie. Reklamy Constaru głoszą, że firma stawia na najwyższą jakość i umiarkowaną cenę. Choć rynek jest trudny (w Polsce działa ok. 2,5 tys. zakładów mięsnych), Constar należy do najnowocześniejszych w Europie. Dysponuje sprzętem, który spełnia wymogi przepisów obowiązujących w Polsce, USA i Unii Europejskiej. 


W RZECZY SAMEJ KOMENTARZ 

Ufaj i kontroluj

W gospodarce rynkowej i sprawnie działającym państwie konsument ma prawo mieć zaufanie do jakości produktów. Zwłaszcza tych, które mają wpływ na jego zdrowie. Stąd mocno "wyśrubowane", unijne normy dotyczące bezpieczeństwa żywności - obejmujące zarówno jej produkcję, jak i handel. Stąd rozbudowany aparat kontroli jakości. Atesty, certyfikaty, system nadzoru...

Co robić, gdy okazuje się, że wszystkie normy, certyfikaty, systemy kontroli są nieskuteczne? Po skandalach z przedłużaniem terminów ważności artykułów spożywczych w wielkich sieciach handlowych dziennikarze odkrywają prawdę o produkcji mięsa i wędlin. Prawdę o jednej firmie - gdy jednak wielki, renomowany producent dopuszcza się takich nadużyć i są one niewykrywalne dla specjalistycznych inspekcji, w sposób naturalny pojawia się pytanie: czy w innych zakładach mięsnych zachowywane są normy bezpieczeństwa? I w sposób naturalny nasuwa się - niestety - odpowiedź, że nie możemy tego być pewni.

Tak samo, jak jeden skorumpowany poseł rzuca cień na całą klasę polityczną, przyłapany na wymuszaniu łapówki lekarz podważa zaufanie do swoich kolegów, tak samo jeden producent żywności, w sposób tak skandaliczny lekceważący bezpieczeństwo naraża całą branżę na fatalną opinię.

Po ujawnieniu przez dziennikarzy wielkich afer korupcyjnych w ostatnich kilkunastu miesiącach, pojawiły się komentarze, że media wypełniają zadania wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza opieszale działającej prokuratury. Teraz okazuje się, że zastępują również specjalistyczne inspekcje, powołane do czuwania nad bezpieczeństwem konsumentów. To dobrze świadczy tylko o dziennikarzach, fatalnie, po raz kolejny, o stanie naszego państwa. 

Małgorzata Solecka


"Rzeczpospolita", 16. kwietnia 2005r.

Constar kiełbas nie sprzeda

Sieci handlowe pozbywają się mięsa ze Starachowic

Inspekcja Weterynaryjna zamknęła dział pakowania wędlin w Constarze. Sprawę wysyłania do sklepów nieświeżego mięsa zbada prokuratura. Dyrektor zakładu stracił pracę. To pierwsze efekty dziennikarskiego śledztwa "Rz" i TVN.
 

W piątek od rana w większości sieci handlowcy zdejmowali z półek wędliny Constara. Na zdjęciu puste regały w jednym z warszawskich hipermarketów Auchan.
(c) WOJCIECH GRZĘDZIŃSKI 
Zajęcie się ujawnionym przez nas skandalem zapowiedział wiceprokurator generalny Kazimierz Olejnik. W piątek opisaliśmy, jak pracownicy starachowickiej przetwórni Constar zapleśniałe kiełbasy "odświeżają" olejem, wędlinom przedłużają terminy ważności i wysyłają do sklepów w całej Polsce. Praktyki producenta wędlin zostały ujawnione, bo zarejestrowała je ukrytą kamerą dziennikarka TVN.

Inspekcja Weterynaryjna zarządziła natychmiast kontrolę w zakładzie. Inspektorzy znaleźli poważne nieprawidłowości - m.in. mięso zwrócone przez sklepy i sieci handlowe, którego oficjalnie nie powinno być w Constarze. Niewykluczone, że inspekcja skontroluje teraz inne zakłady mięsne w kraju. Lekarz weterynarii, który kontrolował zakład, prawdopodobnie straci stanowisko. Wczoraj wieczorem, na wniosek rady nadzorczej, stracił stanowisko Marek Czapracki, dyrektor zarządzający Constaru. To właśnie Czapracki przed kamerą TVN zachwalał warunki sanitarne, w jakich w Starachowicach produkowane są wędliny.

Zdaniem ministra rolnictwa Wojciecha Olejniczaka zgromadzony materiał pozwala na przygotowanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Minister jest zbulwersowany sprawą: - Mam nadzieję, że wszyscy przetwórcy wyciągną z tego wnioski - mówił w piątek. Jego zdaniem to, co dzieje się w Constarze, to "draństwo i skandal". Olejniczak podkreślił, że nieprawidłowości stwierdzono w dużym zakładzie produkcyjnym: - Konsumenci muszą być pewni, że żywność jest bezpieczna. Dopóki nie zostaną usunięte wszystkie uchybienia, nie ma mowy, aby żywność z tego zakładu trafiała do sklepów - dodał.

Wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk, który odpowiada za służby weterynaryjne, powiedział w piątek, że starachowicki zakład trzeba zamknąć.

Constar już dostał zakaz przyjmowania ze sklepów tzw. zwrotów, czyli wędlin niesprzedanych przez hipermarkety. To oznacza, że zwroty będą zniszczone. W piątek rada nadzorcza firmy wydała oświadczenie, w którym deklaruje, że jest gotowa zamknąć zakład na czas śledztwa.

Oburzeni informacjami o Constarze są klienci. - Jeśli mam ryzykować zjedzenie pleśni, to wolę w ogóle zrezygnować z mięsa - mówi studentka z Warszawy Ania Korczycka, którą spotkaliśmy w hipermarkecie.

Constar SA należy do firmy Animex, której właścicielem jest amerykański koncern Smithfield Foods. To jeden z najnowocześniejszych zakładów produkcji i przetwórstwa mięsa w Polsce. 

Wojciech Cieśla


Po publikacji "Rzeczpospolitej" i TVN

Kiełbasy znikają z półek

Hipermarkety pozbywają się produktów firmy Constar. Tesco już w czwartek w nocy zaczęło ściągać z półek towar ze starachowickich zakładów.

To skutek doniesień "Rz" i TVN o nieświeżym mięsie i zepsutych kiełbasach, które, po zmianie etykiet i terminów ważności, z fabryki Constar w Starachowicach trafiały do sklepów w całej Polsce.

Jeszcze w czwartek, po emisji materiału o firmie Constar w programie "Uwaga" w TVN i po piątkowej publikacji "Rz", największe sieci handlowe postanowiły wycofać produkty tej firmy ze sklepów. Jako pierwszy decyzję podjął zarząd Tesco. - W czwartek dostałam polecenie, że mam natychmiast zdjąć z lady wszystko, co ma nalepkę Constaru - usłyszeliśmy od pracownicy działu mięsnego w jednym z łódzkich supermarketów. - Wszystko poszło do chłodni.

- Czujemy się zawiedzeni. Constar to jedna z największych firm w Polsce, wizytówka branży mięsnej - mówi rzecznik Tesco Wojciech Sokół. - Jeśli doniesienia prasowe się potwierdzą, zrezygnujemy ze współpracy.

Zbieranie z półek wędlin z Constaru nie było proste. Jeszcze w piątek po południu bez problemu kupiliśmy w Tesco przy ul. Górczewskiej w Warszawie kiełbasę pod marką Tesco - wyprodukowaną przez Constar (z dopiskiem "jakość kontrolowana"). Wojciech Sokół: - Wieczorem nie będzie ich już w żadnym naszym sklepie.

Wędliny Constaru zniknęły również z piętnastu hipermarketów E. Leclerc. Podobną decyzję podjęła spółka Ahold zarządzająca 190 sklepami Albert i Hypernova. Zablokowanie zamówień produktów Constaru i wycofanie ich ze sklepów zapowiedziały sieci Auchan i Geant. - Wycofaliśmy wędliny z naszych 19 hipermarketów - mówi Dorota Patejko, rzeczniczka Auchan. Firma liczy straty: - Constar był jednym z największych dostawców wędlin dla tej sieci. Również w Carrefourze, w trzydziestu hipermarketach, wycofano produkty Constaru.

Karolina Baca, Maciej Stańczyk, WOC
O Constarze również w programie TVN "Uwaga" dziś o g. 19.40.

--------------------------------------------------------------------------------

Constar gotowy na zamknięcie zakładu 
Po naszych publikacjach rada nadzorcza Constaru wydała oświadczenie: "Niezwłocznie rozpoczęliśmy niezbędne działania mające na celu wyjaśnienie i wyeliminowanie wszelkich nieprawidłowości. Mając na uwadze dobro naszych konsumentów zdecydowaliśmy o natychmiastowym wycofaniu z sieci handlowych i innych sklepów produktów, co do których istnieje podejrzenie, że ich jakość nie spełnia wymaganych norm. Jeżeli okaże się to konieczne, do czasu zakończenia śledztwa, zamkniemy cały zakład. Powołana została komisja kontroli wewnętrznej, której przewodniczy niezależny ekspert doktor Piotr Kołodziej (wcześniej główny lekarz weterynarii)". 

 


więcej o dokonaniach koncernu Smithfield

FABRYKI WIEPRZOWINY


Rok 2005 rokiem jeszcze większych skandali niż 2004
ROK SKANDALI

Dzięki pracy dziennikarzy TVN
Minister Rolnictwa wreszcie przejrzał na jedno oko
i dostrzegł łamanie prawa przez koncern Smithfield.

Kiedy minister Olejniczak (SLD) otworzy drugie oko,
aby dostrzec przestępcze zachowania
nadzorowanych przez niego inspektorów?


Wojciech Olejniczak
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi 

od 2001 poseł na Sejm RP IV kadencji 
23 października 2001 - 11 kwietnia 2003 członek Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 
23 października 2001 - 11 kwietnia 2003 członek Sejmowej Komisji Europejskiej 
od czerwca 2003 do stycznia 2004 przewodniczący Zespołu SLD ds. Wsi i Rolnictwa
2001 członek sztabu wyborczego SLD 
2000 członek sztabu wyborczego Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego 
1999 - 2002 przewodniczący Rady Krajowej Związku Młodzieży Wiejskiej 
Przynależność partyjna Sojusz Lewicy Demokratycznej 


 
Felieton opublikowany w miesięczniku "Krakowski Przewodnik Konsumenta" 
(cykl  ZDROWY POLAK)
maj-czerwiec 2005, Nr 3 (7), str. 8 - 10

 TRUJĄCY CONSTAR*

Mając za plecami wrogi i ostro rzucający „mięsem” tłum, poprosiłem pracownika ochrony nocnego programu TVN Pod napięciem, aby zechciał odwrócić się twarzą do potencjalnego zagrożenia i jeśli nie ustrzec, to przynajmniej ostrzec przed nadlatującym pociskiem. Pan ten był jednak bardziej zainteresowany realizacją telewizyjną niż bezpieczeństwem podopiecznych. Na szczęście protestujący od słów jakoś nie przeszli do czynów: podobno coś poleciało tylko raz, nie wiadomo czy był to ogryzek, czy jajko. Dzięki okazanemu w dniu 17. kwietnia 2005r. miłosierdziu Starachowiczan red. Marcin Wrona może więc nadal bulwersować widownię TVN, a ja swoich czytelników. Dolatujące z ciemności wyzwiska i straszne obietnice pod adresem dziennikarki programu TVN UWAGA!, która ukrytą kamerą udokumentowała łamanie prawa sanitarnego w firmie Constar S. A., współwystępujący na żywo w programie przedstawiciel prokuratury rejonowej mógłby bez trudu – gdyby chciał – na miejscu i publicznie napiętnować jako karalne groźby bezprawne. Grożącą nieobliczalnymi następstwami atmosferę samosądu mogli – gdyby chcieli – uspokoić dwaj obecni na planie szefowie firmy i stojący wśród publiczności liczni notable.

Afganistan, Kolumbia, Polska

Pięknoduchom oburzającym się brakiem sumienia pracowników, którzy ślepo wykonując polecenia przełożonych, zdają sobie sprawę z ohydnych następstw swojej pracy a mimo to uczestniczą w procederze łamania wszelkich norm prawnych i etycznych, należy dedykować nieprzebrane opisy walki z uprawami surowca do produkcji narkotyków nie tylko w krajach, gdzie jest on postawą utrzymania niemal całej ludności, lecz także tam, gdzie pozwala przeżyć sporym grupom ludzi w regionie, mieście, wsi. Bezrobocie i brak szans czyni z  najporządniejszego człowieka najemnikiem do każdej, nawet najbardziej brudnej roboty. Wiedzą o tym doskonale organizatorzy życia gospodarczego – od lokalnych szajek, przez mafię (w tym polityczną) po międzynarodowe koncerny. Oni też odpowiadają za wszelkie skutki destruktywnej działalności, łącznie ze zmuszaniem pracowników do działań przestępczych, a także tworzeniem klimatu obowiązku życia w bagnie bezprawia. Zawołanie „jeżeli nie będziemy produkować, to ci ludzie umrą z głodu” wprowadza na scenę publiczną emocje na tyle silne, że prawo i sprawiedliwość milkną ze strachu przed oskarżeniem o okrucieństwo. Za to winowajcy stając na czele zagrożonej bezrobociem załogi, nagle przekształcają się w dobroczyńców ludzkości. Zabieg nienowy, ale jakże skuteczny pod każdą szerokością geograficzną. Od tego momentu grypsują już wszyscy, nikt więcej nie wychyli się w obawie przed linczem. Rządzi bezprawie, narasta wyzysk.

Konsument to nie pracownik

Rzetelna informacja o jakości zdrowotnej żywności pozwala jej nabywcom wykorzystać najsilniejszy oręż siły konsumenta: bojkot szkodliwych produktów. Wystarczy posłużyć się tu przykładem losów najdroższej marki świata, COCA-COLA. Wartość tej marki z 39 miliardów dolarów amerykańskich w 1995r. wzrosła do 84 miliardów w 1999, co było zasługą prezesa koncernu, Kubańczyka o nazwisku Roberto Goizueta, który powiększył wartość rynku koncernu z 4 do 145 miliardów dolarów, 70% dochodów uzyskując z operacji poza granicami USA. Goizueta zmarł na raka płuc 18. października 1997r. Już jego następca, Douglas Ivester, musiał  stawić czoła najgorszej sytuacji w 113-letniej historii marki. W czerwcu 1999r. na skutek użycia w belgijskich rozlewniach  dwutlenku węgla zanieczyszczonego siarczkiem karbonylu (COS, w butelce ulegający hydrolizie z powstaniem siarkowodoru, H2S o odrażającym odorze) do lekarzy w Belgii trafiło ponad 200 osób. Pod koniec tego samego miesiąca polski konsument wykrył pleśń w napoju rozlewanym w zakładzie w Środzie Śl. k/Wrocławia. Już w roku następnym marka COCA-COLA straciła 13% wartości, w 2004r. spadając do poziomu 67,4 miliarda dolarów. Mniejsze straty przyniosło pleśniowe lato 1999r. takim markom jak Danone i Bakoma. 
Kosztem marki upadającej wzrasta nowa. Polski Koncern Mięsny Duda do końca 2008r. planuje zbudować sieć 10 - 14 hurtowni, które będą zaopatrywać kilkanaście tysięcy sklepów, w tym patronackich. Ma być tanio i zdrowo. Polski Koncern Mięsny Duda deklaruje brak związku z Grupą Kapitałową Duda - jednym z największych w Polsce producentów mięsa. Grupa ma już 40 sklepów prezentowanych jako ekskluzywne firmowe i franchisingowe oraz ok. 800 patronackich. Mam nadzieję, że obaj panowie Duda, choć niezależni, to razem zadbają o bezpieczeństwo żywności sprzedawanej pod szyldem z ich nazwiskiem. 

O czym nie wiedzą Amerykanie

Zorganizowana przez Fundację IUCN Poland Międzynarodowa Konferencja „Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich – wdrażanie acquis communautaire, dialog z rolnikami i konsumentami”, 8 - 9. kwietnia 2005r., Warszawa-Konstancin, podczas której prowadziłem temat „Zarządzanie bezpieczeństwem żywności i dialog z konsumentami” podkreśliła europejskie podejście do spraw ochrony zdrowia konsumenta. Warto więc niektórym aroganckim koncernom uzmysłowić, że w Polsce obowiązuję ustawa, według której bezpieczeństwo żywności to ogół warunków, które muszą być spełnione, i działań, które muszą być podejmowane na wszystkich etapach produkcji i obrotu żywnością oraz środkami żywienia zwierząt gospodarskich w celu zapewnienia zdrowia i życia człowieka. Jak wynika z samej definicji gwarancją bezpieczeństwa żywności nie może być tylko wynik badania laboratoryjnego. Jest nią udokumentowana na każdym etapie urzędowa kontrola żywności,  a środek spożywczy, który nie odpowiada obowiązującym wymaganiom w zakresie warunków zdrowotnych żywności i żywienia to środek spożywczy o niewłaściwej jakości zdrowotnej. Tym większe zdziwienie budzi informacja z portalu TWOJE SUDETY: „Wędliny Constaru będą składowane w Wałbrzychu. 250 ton wycofanego z polskich supermarketów wędlin wyprodukowanych przez starachowicki Constar trafi do wałbrzyskiej chłodni. Zgodę wydał Dolnośląski Lekarz Weterynarii. "Nie chcieliśmy żeby mięso krążyło po Polsce. Lepiej żeby zmagazynowano je w jednym miejscu i poddano badaniom" - stwierdził doktor Henryk Mądry. Zastrzegł, że produkty te na pewno nie trafią do sklepów. "Te które mają krótki termin ważności trafią do utylizacji, a pozostałe o długim terminie, np. krakowska sucha czy kabanosy zostaną przebadane mikrobiologicznie. Jeżeli okaże się, że są zdatne do spożycia trafią na cele charytatywne" - dodał wojewódzki lekarz weterynarii. "Szkoda marnować dobry towar" - podkreślił doktor Mądry. Chłodnie w których będzie składowana wyprodukowana przez Constar wędlina należą do Nordisu. Tydzień temu Rzeczpospolita" i telewizja TVN ujawniły, że pracownicy "Constaru" z polecenia szefów odświeżają zapleśniałe produkty, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy ważności. Potem wysyłają je do sklepów w całej Polsce. Po tych materiałach supermarkety w całej Polsce zaczęły wycofywać towar tej firmy. Prezes chłodni Józef Badora zapewnia, że przyjęcie wyrobów Constaru w niczym nie zagraża innym towarom składowanym w magazynach. Na razie nie wiadomo, jak długo pozostanie w Wałbrzychu ta część wędlin, która nie będzie kierowana do utylizacji. Zadecyduje o tym ich właściciel.”  O ile zdąży, bo nawet Polskie Stronnictwo Ludowe otwiera oczy: „Uwagę naszej partii od dłuższego czasu przykuwa także Smithfield Foods Inc., który przejął już wiele zakładów mięsnych – m.in. Morliny W Ostródzie, Mazury w Ełku, wspomniany „Constar”, Agryf itd. Praktyki, jakie wykryto w starachowickim zakładzie potwierdzają nasze przypuszczenia, że takie pojęcia jak etyka, odpowiedzialność, troska o zdrowie człowieka są obce tej firmie.” 

Kanapka z wędlinką

Obok wędlinki do kanapki potrzeba pieczywka. Po 3 1/2 roku sprawowania pełni władzy przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, jego przybudówki i odskocznie nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie obejmuje 30% produkowanego w Polsce pieczywa. Kolejny materiał z cyklu dziennikarze w roli kontrolerów sanepidu zamieścił 22. kwietnia 2005r. w dzienniku „Puls Biznesu” red. Wiktor Szczepaniak: „Piekarze alarmują. Już prawie 30 proc. produkowanego w Polsce pieczywa pochodzi z szarej strefy. Proceder wart jest ponad 2 mld zł.” I gdzie tu równość branż? Wędlina o udowodnionej niewłaściwej jakości zdrowotnej pójdzie na cele charytatywne, a za pieczywo zupełnie nieznanego pochodzenia wpłynie do kasy nielegalnych wytwórców 2 mld złotych! 
 

dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów


____
*  Pod tym tytułem ukazał się materiał 17. kwietnia 2005r. w  TVP3 –  Trójka Regionalna  w Kielcach 
 

Komunikat

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi w porozumieniu z Głównym Lekarzem Weterynarii podjął decyzję o przeprowadzeniu pilnej kontroli w zakładach Constar S.A. Kontrola prowadzona przez Biuro Kontroli Głównego Inspektoratu Weterynarii i Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Kielcach rozpoczęła się w godzinach porannych w dniu 14 kwietnia 2005 roku. Wyniki inspekcji spowodowały wydanie w dniu dzisiejszym decyzji o wstrzymaniu produkcji działu konfekcjonowania wędlin zakładu Constar S.A. Wydana decyzja ma nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Na podstawie tej decyzji wstrzymano także, w trybie natychmiastowym, przyjęcie zwrotów do zakładu produktów wycofanych przez odbiorców zewnętrznych. Kontrola na miejscu prowadzona jest w dalszym ciągu.

Czynności zmierzają do wyjaśnienia wszelkich zaistniałych nieprawidłowości i odpowiedzialności zarówno w sferze produkcji, jak i nadzoru weterynaryjnego prowadzonego w zakładzie. Zgromadzony materiał pozwala już na przygotowanie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

W ocenie Głównego Lekarza Weterynarii zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstw stypizowanych w art. 28 ust. 2 ustawy o wymaganiach weterynaryjnych dla produktów pochodzenia zwierzęcego oraz art. 49 ust. 1, art. 50, art. 51 ust. 1 i 2 ustawy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia. Stosownie do art. 28 ust. 2 pkt 1 i 5 ustawy o wymaganiach weterynaryjnych dla produktów pochodzenia zwierzęcego, kto prowadząc produkcję produktów pochodzenia zwierzęcego, nie zapewnia wymagań weterynaryjnych w zakresie prowadzonej działalności, powodując zagrożenie dla zdrowia publicznego lub umieszczając na rynku produkty pochodzenia zwierzęcego, nie zaopatruje ich w handlowy dokument identyfikacyjny lub nieprawidłowo je znakuje, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Natomiast zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, kto produkuje lub wprowadza do obrotu, o niewłaściwej jakości zdrowotnej lub zepsute, środki spożywcze i substancje pomagające w przetwarzaniu, dozwolone substancje dodatkowe, inne składniki żywności oraz materiały i wyroby przeznaczone do kontaktu z żywnością, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Dodatkowo art. 50 ww. ustawy przewiduje, że prowadzenie produkcji i wprowadzanie do obrotu środków spożywczych zafałszowanych jako artykułów odpowiadających wymaganiom określonym w ustawie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Natomiast art. 51 ust. 1 i 2 stanowi, iż wprowadzanie w błąd co do jakości zdrowotnej lub wartości odżywczej środka spożywczego przez oznaczenie lub w inny sposób oraz używanie do produkcji i wprowadzanie do obrotu żywności po upływie terminu ich przydatności do spożycia lub upływie daty ich minimalnej trwałości, podlega karze grzywny.

Jednocześnie Główny Lekarz Weterynarii deklaruje gotowość ścisłej współpracy z organami ścigania prowadzącymi postępowanie w sprawie. O podjętych działaniach i ostatecznych wynikach kontroli opinia publiczna będzie informowana na bieżąco w kolejnych komunikatach. 

http://www.wetgiw.gov.pl/aktualnosci/ogloszenia/Constar%2015%20kwietnia%202005.pdf


 

TVN POD NAPIĘCIEM, 17. kwietnia 2005r.



 
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska, 7. maja 2005r.,

Wędliny z wizerunkiem

Firma Constar przekazała osiem ton kiełbas dla ubogich wałbrzyszan.

Ludzie cieszą się, że mają za darmo tak dobre wędliny – mówi Leon Bąkowicz, społecznik ze Śródmieścia. Prawie nikt nie zwracał uwagi na to, skąd pochodzą kiełbasy. Obdarowani mówili, że będą mieli święta w maju.
Kiełbasy są przebadane. Termin ich ważności upływa w lipcu. Można je jeść bez obaw. Ręczę za to głową – zapewnia powiatowy lekarz weterynarii Andrzej Bielarczyk.

MOPS dał listy
– Z propozycją darowizny zwrócił się do nas prezes Constaru – mówi starosta wałbrzyski Bogusław Dyszkiewicz. Zgodził się przyjąć wędliny po zapewnieniu producenta i służb weterynaryjnych, że są one pełnowartościowe i świeże. A potrzebujących w powiecie wałbrzyskim nie brakuje. Co dziesiąty mieszkaniec jest bez pracy.
– Salceson, kaszanka, wątrobiana. Szynka? Tylko na święta – mówi o rodzinnym jadłospisie Henryka Gucia, bezrobotna, matka siedmiorga dzieci.
Listy osób potrzebujących sporządzano w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi, zajmującymi się pomocą społeczną .

Dary wdzięczności
Osiem ton pierwszej partii wędlin starosta przekazał wałbrzyskim stowarzyszeniom pomagającym ubogim, domom dziecka w Wałbrzychu, Świdnicy i Świebodzicach, organizacjom pozarządowym.
– Jesteśmy wdzięczni za pomoc, jaką nam okazano przyjmując do tutejszej chłodni nasze produkty. Poza tym region wałbrzyski jest ubogi i taka pomoc z pewnością się przyda – mówi Katrzyna Łukawska z firmy Task Force Consulting, która zajmuje się obsługą medialną Constaru.
– Trochę się przestraszyłam, gdy zobaczyłam, kto jest producentem. Nawet kłóciliśmy się z panią, która wydawała nam paczki, że chcą nam dać jakieś odpady – mówi Jadwiga Łęczycka, bezrobotna wałbrzyszanka.
Obdarowanym wytłumaczono, że nie mają się czego bać, bo i polędwice, i szynki zostały przebadane przez weterynarza. Jednak pani Jadwiga paczki nie wzięła.
– Ja tam im w ogóle nie wierzę, jak potrafili wtedy truć ludzi zieloną kiełbasą, teraz też mogą – mówi.

Zarządzanie kryzysowe
Zdaniem Artura Wylandowskiego, specjalisty w zakresie kreowania wizerunku z Książańskiego Instytutu Naukowo-Badawczego, postępowanie firmy Constar to próba poprawy własnego wizerunku.
– Nowocześnie funkcjonująca firma powinna być w każdej chwili przygotowana na działania w sytuacji zagrożenia, powstał nawet termin „zarządzanie kryzysowe”, odnoszący się do tego rodzaju okoliczności – mówi Wylandowski. – Nadszarpnięty wizerunek może nawet zagrozić istnieniu przedsiębiorstwa - dodaje. •

Wędliny z Constaru
Po ujawnieniu przez dziennikarzy, że pracownicy spółki Constar odświeżali zapleśniałe produkty, a wędlinom na etykietach przedłużali terminy ważności, firma wycofała wędliny ze sklepów w Polsce. Przyjęła je wałbrzyska chłodnia Nordis. Trafiło tam 318 ton wędlin.

Alina Gierak BS, OSA
 


 
Komunikat Głównego Lekarza Weterynarii. 

W związku z przeprowadzoną w dniu dzisiejszym konferencją prasową redakcji programu „Uwaga” telewizji TVN i dziennikarzy "Rzeczypospolitej" w sprawie firmy "Constar", pragnę doprecyzować kilka przekazanych na niej informacji. 

1. W stosunku do lekarzy weterynarii pełniących nadzór ww. zakładzie wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne, zgodnie z ustawą z dnia 18 grudnia 1998r. o służbie cywilnej (Dz. U. z 1999r. Nr 49, poz. 483). W ramach tego postępowania lekarze ci zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. 
Należy również zauważyć, że ponowne uruchomienie zakładu nastąpiło po przedstawieniu przez kierownictwo firmy „Constar” odpowiednich procedur naprawczych. Mogą one być zweryfikowane jedynie w trakcie produkcji. Zakład musiał ją podjąć w celu sprawdzenia, przez nowo powołanego powiatowego lekarza weterynarii, zgodności deklarowanych procedur z praktycznymi działaniami prowadzonymi w zakładzie.

2. Należy podkreślić, że polski konsument nie jest traktowany inaczej niż klienci w krajach członkowskich UE i obecnie przeprowadzane kontrole mają na celu potwierdzenie wdrożonych działań naprawczych. Ponieważ wszystkie produkty wycofane z rynku przez „Costar” nie trafiły z powrotem do tej firmy, nie istnieje niebezpieczeństwo jakichkolwiek manipulacji produktami zwróconymi przez sklepy i hurtownie, po emisji reportażu w dniu 13 kwietnia 2005r. 

3. Ponadto w Głównym Inspektoracie Weterynarii przygotowywana jest obecnie zmiana ustawy o wymaganiach weterynaryjnych dla produktów pochodzenia zwierzęcego mająca na celu uniemożliwienie dokonywania zwrotów produktów wprowadzanych na rynek w taki sposób, jak zostało to ujawnione w reportażu.
 

Krzysztof Jażdżewski 

p.o. Głównego Lekarza Weterynarii 

Warszawa, 09.05.2005 r.
 


Materiały do tematu
„Bezpieczeństwo żywności w Polsce
w świetle ostatnich oficjalnych danych
statystyki państwowej”
grudzień 2006


 
 


 
 


 
 


 


 


 


 


 


 


 
 


inne przykłady bezczynności i bezprawia kosztem zdrowia ludzi i środowiska
na stronie Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów


STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW






 
 
 
 
 
 

Breaking News on Food Processing & Packaging, April 19, 2005

Smithfield Polish plant shut over safety scare

- US meat processing giant Smithfield Foods has shut one of its Polish meatpacking plants after local media showed employees scraping mould off sausages and sending them back to retailers.

This could have repercussions for firm, which has been looking to increase its position in the emerging markets of Eastern Europe.

Polish daily paper Rzeczpospolita and television channel TVN caught workers at the Constar plant on hidden cameras, debating whether expired products sent back by stores should be thrown out or cleaned up and sent out again.

A Reuters report this morning said that the director of Constar, which is owned by Smithfield's Polish unit Animex, has been suspended and production has been halted until the matter is cleared up. An investigation by government food safety inspectors is being carried out and the company has promised to initiate an internal audit.

The European Union, which Poland joined last year, is awaiting the results of the Polish investigation before deciding whether to take any action.

US-based Smithfield Foods bought a majority share in Poland’s largest meat processor, Animex, back in 1999 and recently acquired Morliny, which has annual sales of more than €77.8 million. Expansion has certainly been at the centre of Smithfield’s plans, as these recent acquisitions show.

"These acquisitions strengthen our presence to capitalise on marketing opportunities to develop the protein marketplace in Eastern Europe as these markets emerge," said Robert Sharpe II, president of international operations for Smithfield.

The company has also positioned itself to take advantage of further anticipated EU enlargement and the development of Europe as a cohesive market. Romania is currently on track to join the EU in 2007.

But this latest scandal could undermine the company’s reputation at a critical point in its expansion strategy, and damage limitation is likely to follow swiftly.

 


 
TVP.PL
WIADOMOŚCI
INFORMACJE ROLNICZE

9. listopada 2005r.

Wielkie kontrolowanie

Reprezentujemy średni europejski poziom – to wyniki unijnej kontroli branży przetwórczej i Inspekcji Weterynaryjnej. 

W dwóch zakładach wizyta weterynarzy z Brukseli zakończyła się wstrzymaniem produkcji. Jeżeli firmy nie dostosują się do unijnych standardów grozi im zamknięcie.

To była największa unijna kontrola od czasu wejścia do Unii Europejskiej. Sprawdzano między innymi przygotowanie polskich służb weterynaryjnych do walki z chorobami zakaźnymi oraz 12 firm z branży mięsnej, mleczarskiej i rybnej. W 10 przypadkach nie było żadnych zastrzeżeń. Ale w jednym zakładzie mięsnym i jednej chłodni rybnej kontrola nie wypadła dobrze. Można nawet powiedzieć, że było bardzo źle.
- Musieliśmy wyciągać konsekwencje zarówno w stosunku do całych podmiotów, jak i lekarzy weterynarii. – mówi Krzysztof Jażdżewski – Główny Lekarz Weterynarii.
Dużo lepiej unijni kontrolerzy ocenili przygotowanie Inspekcji Weterynaryjnej do zwalczania takich chorób jak ptasia grypa, pryszczyca czy klasyczny pomór świń.
Dużym zaskoczeniem było to, że unijni weterynarze nie kontrolowali zakładów sprzedaży bezpośredniej. Istnieją podejrzenia, że takie firmy łamią prawo sprzedając zbyt duże ilości towaru.
- Uważamy, że tu powinna być bardzo ścisła kontrola, bo są to firmy dopuszczone na bardzo preferencyjnych warunkach – mówi Witold Choiński – ze Związku „Polskie Mięso”.
Te preferencyjne warunki to możliwość funkcjonowania w Unii Europejskiej bez obowiązku dostosowania się do unijnych standardów. W zamian za to zakłady mogą sprzedawać swoje wyroby tylko na niewielką skalą. Podejrzewa się, że ten zakaz jest powszechnie łamany.
Problem w tym, że Inspekcja Weterynaryjna z powodu braków kadrowych sprawdza takie firmy bardzo rzadko tylko raz lub dwa razy do roku.

Witold Katner
 


 
 
"Rzeczpospolita", 25. maja 2006r.

Trudna walka z mięsnym podziemiem

Nielegalne ubojnie żywią całą Polskę

Jedna trzecia mięsa i wyrobów z niego, które trafiają na rynek, pochodzi z nielegalnej produkcji.

 - Grozi nam międzynarodowy skandal, jeżeli się z tym nie uporamy - powiedział podczas wczorajszej konferencji Stanisław Zięba, przewodniczący Rady Gospodarki Żywnościowej.

Bez nadzoru weterynaryjnego ubijanych jest około trzech milionów świń i kilkadziesiąt tysięcy cieląt rocznie. Mięso z nich sprzedawane jest zazwyczaj na bazarach, w gospodarstwach i na przydrożnych straganach.

Zdaniem Cezarego Bogusza, zastępcy głównego lekarza weterynarii, ubój bez nadzoru jest prowadzony na mniejszą skalę, jednak szara strefa to nadal poważny problem. - Od połowy czerwca będziemy przeprowadzać razem z inspekcją sanitarną oraz strażą miejską lub policją kontrole na targowiskach. Chcemy, aby na każdym z nich odbywała się co najmniej raz w miesiącu - zapowiada Cezary Bogusz.

Tymczasem do nadużyć dochodzi również w zakładach mięsnych działających legalnie. W kwietniu inspekcja weterynaryjna skontrolowała 228 rzeźni drobiu. Nieprawidłowości wykryła w 75 z nich. Lista zarzutów jest długa. Dotyczyły m.in. złego magazynowania mięsa i wyrobów, braku dokumentacji i przekroczenia limitów produkcji.

Zastrzeżenia do mięsa sprzedawanego w sklepach ma Inspekcja Handlowa. - Złą jakość ma około 13 procent produktów - mówi Bogumił Ciaś, zastępca głównego inspektora. Wyroby i mięso są nieprawidłowo oznakowane, a także sprzedawane po okresie przydatności do spożycia.

Wiele nieprawidłowości Inspekcja Handlowa wykrywa w sklepach wielkopowierzchniowych. - Sieci handlowe wymuszają na producentach niską cenę, co przekłada się na złą jakość produktów - mówi Bogumił Ciaś.

Kłopoty mają też instytucje nadzorujące rynek spożywczy. Ze stanowiska zrezygnował niedawno Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii. Wczoraj Andrzej Lepper, minister rolnictwa, poinformował dziennikarzy, że przyjmie jego dymisję.

b.d., mak

 

 
 
  TV POLSAT, 1. czerwca (czwartek)
godz. 23.35 

"Truciciele"
Raport specjalny
Autor: Maciej Bodasiński

"Truciciele" - reportaż Macieja Bodasińskiego
- to raport o żywności, która nas powoli zabija, na raty.

Kto ją produkuje? 
Co naprawdę zawiera?
Co mówią ludzie, którzy stracili zdrowie, 
bo zjedli kanapkę z niewłaściwą szynką?


 

"Nasz Dziennik", 16. czerwca 2006r.

Fermy skażone salmonellą

Średnio ponad 20 procent kurzych ferm w Unii Europejskiej skażonych jest salmonellą - wynika ze wstępnego raportu unijnej agencji ds. bezpieczeństwa żywności (European Food Safety Agency - EFSA). Wśród krajów, w których ma być najwięcej skażonych hodowli, EFSA wymienia Czechy, Polskę i Hiszpanię.

Między październikiem 2004 a wrześniem 2005 r. EFSA objęła badaniem ponad pięć tysięcy hodowli w różnych krajach unijnych. Ostateczny raport ma być gotowy w październiku. "Rezultaty pokazują, że globalnie, na poziomie UE, obecność bakteriologiczna 'Salmonella enteritidis' i/lub 'Salmonella typhimurium' została stwierdzona w 20,3 procentach kurników i hodowli" - stwierdza wstępny raport. Oba rodzaje bakterii są groźne dla człowieka.
Z oceną EFSA zgodził się lekarz medycyny i epidemiolog dr Zbigniew Hałat. Jego zdaniem, ten problem już od dawna był zgłaszany przez epidemiologów służbom weterynaryjnym, które nie potrafiły się z nim uporać. Według raportu, najwięcej skażonych gospodarstw stwierdzono w Czechach - (62,5 proc. hodowli), w Polsce (55,9 proc.) oraz w Hiszpanii (51,6 proc.). Najmniej - w Finlandii (0,4 proc.) i Danii (1,2 proc.).

JS, PAP



 
 

TVP.PL > WIADOMOŚCI > INFORMACJE ROLNICZE > , 27. czerwca 2006r.

Salmonella atakuje

Od przyszłego roku rozpoczyna się w całej Polsce zwalczanie salmonellozy drobiu. Najpierw badane będą stada reprodukcyjne, by zatrzymać przenoszenie się tej choroby. Potem przyjdzie czas na fermy mięsne. 

Obowiązek monitorowania i zwalczania salmonellozy drobiu wprowadziła Unia Europejska. Przedsięwzięcie jest kosztowne. 

Krzysztof Jażdżewski Główny L. Wet.: Przewidujemy, że w 1 okresie będzie to kosztowało 250 mln zł. 

Hodowcy nie będą obciążeni kosztami zwalczania salmonellozy. Pieniądze wyłoży budżet państwa, który może liczyć na zwrot połowy nakładów z funduszy europejskich. Program będzie realizowany kilka lat. Najpierw będą badane stada, z których pochodzą jaja do wylęgu. Jeżeli zostaną wykryte w nich najgroźniejsze serotypy salmonelli, działania będą radykalne. 

dr Andrzej Hoszowski Pań. Inst. Weterynaryjny w Puławach: Stada będą likwidowane, a mięso będzie poddane właściwej obróbce termicznej. Na surowo do ludzi trafić nie może. 

Nie wiadomo dokładnie, ile drobiu jest zakażone salmonellą. Z badań wynika, że może dotyczyć to aż 60 proc tuszek, ale to nie mięso jest głównym źródłem zakażeń ludzi. Największym zagrożeniem są jaja. W ostatnich dwóch latach salmonellę stwierdzano w niemal co dziesiątym stadzie niosek. W Polsce jest ponad 50 mln niosek, więc ilość zakażonych jaj może być ogromna. 

W zeszłym roku, podobnie jak w 2004 z powodu zakażenia salmonellami zachorowało u nas prawie 16 tys. osób. Daje to nam jedno z najgorszych miejsc w Unii. Gorzej jest tylko w Niemczech i Czechach. Ale bardzo daleko nam do krajów skandynawskich, gdzie problem salmonellozy już nie istnieje. 

Anna Szymczak-Grabianowska 
 


 
 
 
Felieton opublikowany w miesięczniku "Krakowski Przewodnik Konsumenta" 
(cykl  ZDROWY POLAK)
październik 2006

 Prezentujemy fragmenty wywiadu z dr. Zbigniewem Hałatem – lekarzem medycyny specjalistą epidemiologiem, prezesem Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. Wywiad z dr. Hałatem przeprowadził Paweł Grzybowski ze  Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego Klub Gaja w Wilkowicach.

Czubek góry lodowej

PG: Czy uważa Pan, że konsumenci są dobrze chronieni przez Inspekcje Sanitarną w zakresie bezpieczeństwa żywności także tej pochodzenia zwierzęcego?

dr Hałat: Nie są, vide www.halat.pl/foodsafety.html i pochodne

PG: Na ile skuteczne są działania Inspekcji Sanitarnej?

dr Hałat: Mało, szczególnie niska jest skuteczność służb weterynaryjnych, podległych ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi i z tego powodu stanowiących formalnie i faktycznie wewnątrzresortową kontrolę wewnętrzną działającą na rzecz (doraźnych) interesów producentów i uzależnionych od nich polityków a nie kontrolę państwową chroniącą zdrowotne i ekonomiczne interesy konsumenta produktów pochodzenia zwierzęcego

PG: Co należałoby (ewentualnie) zmienić aby konsument mógł mieć większą gwarancję że żywność jest bezpieczna?

dr Hałat: Głównych inspektorów licznych inspekcji, sposób szkolenia i działania policjantów, strażników miejskich, celników, urzędników skarbowych i wszystkich pozostałych beneficjentów budżetu państwa, którzy we własnym najlepszym interesie powinni dbać o zdrowie podatników składających się na ich utrzymanie

PG: Na co Pana zdaniem konsument powinien zwracać uwagę przy zakupie artykułów pochodzenia zwierzęcego, tak aby mógł uniknąć złej jakości produktu?

dr Hałat: Na zgodność warunków przechowywania i znakowania z obowiązującymi przepisami, wpisy do książki kontroli sanitarnej, która powinna być udostępniana konsumentom do wglądu

PG: Jak Pan ocenia jakość artykułów pochodzenia zwierzęcego w Polsce? 

dr Hałat: Nisko: np. tanie wędliny masowego spożycia są preparatami chemicznymi z niskim wkładem składników pochodzenia zwierzęcego innych niż tkanki szkodliwe dla zdrowia ludzi, jak tłuszcz, kości itp., wszystkie zaś produkty pochodzenia zwierzęcego wyjątkowo są znakowane informacją o miejscu i sposobie hodowli, stosowanych paszach, co pozwala żerować na naszym rynku właścicielom fabryk mięsa i nabiału spychającym na margines hodowców z  gospodarstw rodzinnych i drobnych przetwórców

PG: Czy uważa Pan że mięso sprzedawane w Polsce jest zdrowe i bezpieczne? 

dr Hałat: Zależy od rozpatrywanego zagrożenia, np. brak dowodów na wyeliminowanie zagrożenia chorobami prionowymi, są silne przesłanki ekologiczne uznania zagrożenia dioksynami za powszechne i poważne, system badań na obecność zanieczyszczeń chemicznych jest dziurawy, a co najmniej nieprzejrzysty zwłaszcza w przypadku pozostałości hormonów, antybiotyków i metali ciężkich nie tyko w produktach z farm tuczu przemysłowego, lecz także mniejszych hodowli, gdzie na własną rękę stosuje się choćby antybiotyki bez zachowania odpowiedniego odstępu czasowego od podania antybiotyku do uboju, Nadmiar chlorku sodu (sól kuchenna) i monoglutaminianiu sodu (wzmacniacz smaku i zapachu) konsumenci są w stanie wykryć sami za pomocą zmysłu smaku i – co jest ceną przyjemności podniebienia – licznych szkodliwych następstw dla swojego zdrowia z nadciśnieniem tętniczym krwi na czele. Wśród bez opamiętania ładowanych do wędlin substancji chemicznych poczesne miejsce zajmuje saletra. W świetle opinii Światowej Organizacji Zdrowia ten składnik mieszanek peklujących powinien być wycofany z użycia, gdyż zawarte w nim azotany w przewodzie pokarmowym człowieka przekształcają się w substancje rakotwórcze. Żadna to nowość i dla epidemiologów i producentów wędlin, a jednak ci ostatni pozostają głusi na argumenty naukowe, które są sprzeczne z ich interesem. Od lat nie mogę się doprosić nawet tak prostego sposobu okazania dbałości o zdrowie konsumenta, jak wytwarzanie wędlin przeznaczonych np. na grila,  Podgrzewanie saletry w grilowanej, smażonej, pieczonej lub gotowanej wędlinie znacznie zwiększa ilość substancji zagrażających rakiem przełyku, żołądka i jelita grubego. Co tu mówić o lojalności w stosunku do konsumentów, skoro kwitnie cwaniactwo. Za czubek góry lodowej należy uznać upublicznione przypadki łamania prawa sanitarnego typu afery CONSTAR.

PG: Czy rozwój technologii produkcji mięsa wpłynął korzystnie na jakość artykułów pochodzenia zwierzęcego czy też odwrotnie? Jeśli zauważa Pan jakiejś problemy to które z nich są najistotniejsze? 

dr Hałat: Odwrotnie. Do najistotniejszych problemów zaliczam koncentrację produkcji  i stosowanie wynalazków technologicznych, które przynoszą łatwy zysk producentom na koszt zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska.
 


 
 
TVP.PL > WIADOMOŚCI > INFORMACJE ROLNICZE > , 4 grudnia 2006r. 

(Nie)bezpieczna żywność

Istnienie szarej strefy oraz nieprawidłowości w nadzorze nad bezpieczeństwem żywności – to zdaniem naukowców poważne problemy branży mięsnej. 
W ciągu ostatnich kilku lat polski przemysł mięsny przeszedł gruntowną metamorfozę – kilkaset zakładów może śmiało konkurować z unijnymi. Ale nie udało się uporządkować całego rynku mięsa. A to ma wpływ i na jakość, i na bezpieczeństwo tej żywności. 
Szacuje się, że poza wszelką kontrolą, jest na rynku przynajmniej 20 procent mięsa i jego przetworów. Walka z szarą strefą na razie nie przynosi efektów. 
- Dopóki jest to opłacalne, są ludzie, którzy tym się zajmują i omijają prawo, bardzo ciężko to wykryć - mówi Bogdan Twarowski z Inspekcji Weterynaryjnej. 
Być może sytuacja zmieni się, gdy zamiast kilku, będzie jedna instytucja kontrolująca bezpieczeństwo żywności. Planuje się, że powstanie ona w przyszłym roku. Inspekcja weterynaryjna zapowiada też, że większy nacisk będzie położony na sprawdzanie warunków produkcji mięsa szczególnie na etapie hodowli i karmienia zwierzęcia. 
Być może częstsze kontrole powstrzymają niektórych rolników przed używaniem zakazanych pasz z dodatkiem mączki kostnej. Specjaliści branży mięsnej przyklaskują pomysłowi, by bezpieczna żywność była dla klientów widoczna na półkach. Ma ją wyróżniać ten znak. 

Anna Szymczak-Grabianowska/Agrobiznes 

agro 
 


 


BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI
WEDŁUG NIK

N A J W Y Ż S Z A      I Z B A      K O N T R O L I
DEPARTAMENT ŚRODOWISKA, ROLNICTWA
I ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO

I N F O R M A C J A
O WYNIKACH KONTROLI
FUNKCJONOWANIA NADZORU NAD WYTWARZANIEM,
OBROTEM I STOSOWANIEM ŚRODKÓW ŻYWIENIA ZWIERZĄT
WARSZAWA
STYCZEŃ  2004 R.
KSR – 41013 - 03
Nr ewid. 193/2003/P/03/112/KSR

   na serwerze NIK



















POLSKIE PRZEPISY DOTYCZĄCE
WARUNKÓW ZDROWOTNYCH ŻYWNOŚCI I ŻYWIENIA
CZĘŚĆ III
REALIZACJA PRZEPISÓW
 

ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY WĘDLIN
 
 

CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ I

CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ II

CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ III



STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
 




ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA