Wstęp
Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.
Tam goście, tam i domowi,
Sypali się ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały,
A sady się sprzeciwiały.
Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.
Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione
Więc koleją zaczynały
A pierwszej tak począć dały:
Panna I
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono;
Czemu sobie rąk nie damy
A społem nie zaśpiewamy?
Piękna nocy życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.
Tak to matki nam podały
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawżdy sobótka palana.
Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przedtym wszędzie.
Święta przedtym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.
Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą;
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje.
Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Próżno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.
Na tego my wszytko włóżmy,
A sobą sami nie trwóżmy,
Wrócą się i dobre lata,
Jeszcze nie tu koniec świata.
A teraz ten wieczór sławny
Święćmy jako zwyczaj dawny,
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania!
Panna II
To moja nawiętsza wada,
Że tańcuję barzo rada;
Powiedzcież mi, me sąsiady,
Jest tu która bez tej wady?
Wszytki mi się uśmiechacie,
Podobno ze mną trzymacie;
Postępujmyż tedy krokiem,
Aleć nie masz, jako skokiem.
Skokiem taniec najsnadniejszy,
A tym jeszcze pochodniejszy,
Kiedy w bęben przybijają,
Samy nogi prawie drgają.
Teraz masz czas, umieszli co,
Mój nadobny bębennico!
Wszytka tu wieś siedzi wkoło,
A w pośrzodku same czoło.
Żeby też tu ta nie była,
Która twemu sercu miła?,
Każeszli, wierzyć będziemy
Aleć insze rozumiemy.
Pomóż oto dobrej rzeczy,
A nasz taniec miej na pieczy;
Owa najdziesz i w tym rzędzie,
Coć za wszytki płatna będzie.
Ja się nie umiem frasować,
Toż radzę drugim zachować;
Bo w trosce człowiek zgrzybieje
Pierwej, niż sie sam spodzieje.
Ale gdzie dobra myśl płuży,
Tam i zdrowie lepiej służy
A choć drugi zajdzie w lata,
I tak on ujdzie za swata.
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając mi wesoło!
A ty sie czuj, czyja kolej,
Nie maszli mię wydać wolej!
Panna III
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając mi wesoło!
Czuję sie, że moja kolej. .
A ja nie mam wydać wolej.
Sam ze wszytkiego stworzenia
Człowiek ma śmiech z przyrodzenia;
Inszy wszelaki źwierz niemy,
Nie śmieje sie, jako chcemy.
Nie ma w swym szaleństwie miary,
Kto gardzi Pańskimi dary.
A bodaj miał płakać siła,
Komu dobra myśl me miła.
Śmiejmy się! Czy nie masz czemu?
Śmiejże się przynajmniej temu,
Że, nie mówiąc nic trefnego,
Chcę po was śmiechu śmieszne
Wystąp ty, coś ciągnął kota,
A puść sie na chwilę płota!
Uchowa cię dziś Bóg szkody,
Bo tu opodal do wody.
Ciągnie go drugi do suszy,
Tobie trzeba aż po uszy;
Nieboże mój, kto cię zbłaźnił,
Żeś tak srogie źwierzę draźnił?
Nie znasz ludzi, co przed kotem,
Pierzchają nawiętszym błotem?
A na jego głos straszliwy
Ledwe drugi będzie żywy.
Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę,
On przedsię ogonem wzgórę;
Zły z nim pokój, gorsza zwada;
Jeszcze i dziś strach sąsiada.
Czasem też i z dachu spadnie,
A przedsię na nogi padnie;
I chłop foremniejszy bywa,
Gdzie kot we łbie przemieszkiwa.
A to jako w nim szacować,
Że umie i praktykować?
A to tak wieszcza bestyja,
Że się zawżdy na deszcz myja.
Więc łowiec niepospolity
A w swych sprawach dziwnie
skryty.
K'temu rzadko uśnie w nocy,
Ale ufa zawżdy mocy.
Kocie, wszytko to do czasu,
Strzeż wilka wyszczekać z lasu;
A może być i w tym stadzie,
Co już myśli o zakładzie.
Panna IV
Komum ja kwiateczki rwała,
A ten wianek gotowała?
Tobie, miły, nie inszemu,
Któryś sam mił sercu memu.
Włóż na piękną głowę twoję
Tę rozkwitłą pracę moję;
A mnie samę na sercu miej,
Toż i o mnie sam rozumiej.
Żadna chwila ta nie była
Żebych cię z myśli spuściła;
I sen mię prace nie zbawi,
Śpię, a myślę, by na jawi.
Tę nadzieję mam o tobie,
Że mię też masz za co sobie:
Ani wzgardzisz chucią moją,
Ale mi ją oddasz swoją.
Tego zataić nie mogę,
Co mi w sercu czyni trwogę;
Wszytki tu wzrok ostry mają
I co piękne, dobrze znają.
Prze Bóg, siostry, o to proszę,
Niech tej krzywdy nie odnoszę,
By mię która w to tknąć miała,
O com sie ja utroskała.
O wszelaką inszą szkodę
Łacno przyzwolę na zgodę;
Ale kto mię w miłość ruszy,
Wiecznie będzie krzyw mej duszy!
Panna V
Zwierzęć sie, gromado moja,
Nie mam przed Szymkiem pokoja
Za trzewik mi zastępuje,
A powiada, że miłuje.
Szymku, by to prawda była.
Dobrze bych Bogu służyła;
Ale ty rad z ludzi szydzisz.,
Zwłaszcza gdy prostaka widzisz.
Tobie to wolno samemu,
Ale, wierę, nie inszemu;
Bo ty z tym nadobnie umiesz,
A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.
I któraż by nie szła rada
Za tak gładkiego sąsiada?
Podajże jej kęs nadzieje,
Alić sie już moja śmieje.
I samam tak głupią była,
Żem ci też kiedy wierzyła;
Dziś już nic i pókim żywa,
Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.
Ze mną sobie rzecz najdujesz,
Drugiej nogę przystępujesz;
Odpuść mi: silnyś przechyra,
A ja z takim nie mam mira.
Nie sprawujże sie przez miarę,
Boć zaś ludzie dadzą wiarę;
A mało sobie poprawisz,
Że mię w nieprawdzie zostawisz.
Panna VI
Gorące dni nastawają,
Suche role sie padają;
Polny świercz, co głosu sstaje,
Gwałtownemu słońcu łaje.
Już mdłe bydło szuka cienia
I ciekącego strumienia,
I pasterze, chodząc za niem,
Budzą lasy swoim graniem.
Żyto sie w polu dostawa
I swoją barwą znać dawa,
Iż już niedaleko żniwo:
Miej się do sierpa co żywo!
Sierpa trzeba oziminie,
Kosa sie zejdzie jarzynie;
A wy, młodszy, noście snopy,
Drudzy układajcie w kopy!
Gospodarzu nasz wybrany;
Ty masz mieć wieniec kłosiany,
Gdy w ostatek zboża zatnie
Krzywa kosa już ostatnie.
A kiedy z pola zbierzemy,
Tam dopiero odpoczniemy
Dołożywszy z wierzchem broga;
Już więc, dzieci, jedno Boga!
Wtenczas, gościu, bywaj u mnie,
Kiedy wszystko najdziesz
w gumnie,
A jeśli ty rad odkładasz,
Mnie do siebie drogę zadasz.
Panna VII
Prózno cię patrzam w tym kole:
Twoja, miły, rozkosz pole;
A raczej źwierz leśny bijesz,
Niż tańcujesz albo pijesz.
Ja też, bym nabarziej chciała,
Trudno bym sie zdobyć miała
Na lepszą myśl; bo po tobie
Serce zawżdy teskni sobie.
Wolałabym też tym czasem
Gdziekolwiek pod gęstym lasem
Użyć z tobą towarzystwa,
Pomogę ja i myślistwa.
Czego miłość nie przywyknie?
Już ja trafię, gdy pies krzyknie,
Gdzie zajeżdżać zającowi
Mając charty pogotowi.
A kiedy rzucisz sieć długą,
Jeslić sie swoją posługą
Ninacz więcej nie przygodzę,
Niech za tobą smycz psów wodzę!
Żadna gęstwa, żadne głogi
Nie przekażą mojej drogi;
Tak lato jako śrzeżogę
Przy tobie ja wytrwać mogę!
Albo, mój myśliwcze, tedy
Pokwap' sie do domu kiedy;
Albo mnie ciężko nie będzie
Ciebie naszladować wszędzie!
Panna VIII
Pracowite woły moje,
Przy tym lesie chłodne zdroje
I łąka nieprzepasiona,
Kosą nigdy nie sieczona.
Tu wasza dziś pasza będzie;
A ja, mając oko wszędzie,
Będę nad wami siedziała
I tym czasem kwiatki rwała.
Kwiatki barwy rozmaitej,
Które na łubce obszytej
Usadzę w nadobne koło
I włożę na swoje czoło.
Tak dziewka jako młodzieniec,
Nie proś mię nikt o mój wieniec!
Samam go swą ręką wiła,
Sama go będę nosiła.
Dałam wczora taki drugi;
Będzie mi go żal czas długi;
Bo mię zaraz pobrać dano,
Czego mi czynić nie miano.
Pracowite woły moje,
Wam płyną te chłodne zdroje;
Wam kwitnie łąka zielona,
Kosą nigdy nie sieczona!
Panna IX
Ja płaczę, a żal zakryty
Mnoży we mnie płacz obfity
Śpiewa więzień okowany
Tając na czas wnętrznej rany.
Śpiewa żeglarz w cudze strony,
Nagłym wiatrem zaniesiony;
I oracz ubogi śpiewa,
Choć od pracej aż omdlewa.
Śpiewa słowik na topoli,
A w sercu go przedsię boli
Dawna krzywda; mocny Boże,
Iż z człowieka ptak być może!
Nadobnać to dziewka była,
Póki między ludźmi żyła;
Toż niebodze zawadziło,
Bo każdemu piękne miło.
Zły a niewierny pohańcze,
Zbójca własny, nie posłańcze!
Miawszy odnieść siostrę żenie
Zawiodłeś ją w leśne cienie.
Próżnoś jej język urzynał,
Bo wszytko, coś z nią poczynał,
Krwią na rąbku wypisała
I smutnej siestrze posłała.
Nie wymyślaj przyczyn sobie,
Pewnać już sprawa o tobie;
Nie składaj nic na źwierz chciwy,
Umysł twój krzyw niecnotliwy.
Siadaj za stół, jesliś głodzien,
Nakarmią cię, czegoś godzien;
Już ci żona warzy syna,
Nieprzejednanać to wina.
Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki
Obiad i co za przysmaki
Na twym stole; ach, łakomy,
Swe ciało jesz, niewiadomy!
A gdy go tak uraczono,
Głowę na wet przeniesiono;
Temu czasza z rąk wypadła,
Język zmilknął, a twarz zbladła.
A żona powstawszy z ławy. .
"Coć się zdadzą te potrawy?
To za twą niecnotę tobie,
Zdrajca mój, synowski grobie!"
Porwie sie mąż ku niej zatym,
Alić nasz dudkiem czubatym;
Sama sie w jaskółkę wdała,
Oknem, łając, poleciała.
A ona niewinna córa
Obrosła w słowicze pióra;
I dziś wdzięcznym głosem cieszy,
Kto się kolwiek w drogę śpieszy.
Chwała Bogu, że te kraje
Niosą insze obyczaje
Ani w Polszcze jako żywy
Zjawiły się takie dziwy.
Jednak ja mam, co mię boli;
A by dziś nie ludziom k'woli,
Co śpiewam, płakać bych miała,
Acz me pieśni płacz bez mała.
Panna X
Owa u ciebie, mój miły,
Me prośby ważne nie były;
Próżnom ja łzy wylewała
I żałośnie narzekała.
Przedsięś ty w swą drogę jechał,
A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał
W ciężkim żalu, w którym muszę
Wiecznie trapić moję duszę.
Bodaj wszytkich mąk skosztował
Kto naprzód wojsko szykował
I wynalazł swoją głową
Strzelbę srogą, piorunową.
Jakie ludzkie głupie sprawy.
Szukać śmierci przez bój krwawy.
A ona i tak człowieczy
Upad ma na dobrej pieczy.
Przynamniej by mi w potrzebie
Wolno stanąć wedla ciebie;
Przywykłabych i ja zbroi,
Bodaj przepadł, kto sie boi!
Jednak ty tak chciej być śmiałym,
Jakoby się wrócił całym;
A nie daj umrzeć mnie, smutnej,
W płaczu i w trosce okrutnej.
A wiarę, coś mi ślubował,
Pomni, abyś przy tym chował;
Tę mi przynieś a sam siebie;
Dalej nie chcę nic od ciebie!
Panna XI
Skrzypku, by w tej pięknej rocie
Usłyszeć co o Dorocie,
Weźmi gęśle, jakoć miła,
Nie myśląc siła!
A zagraj me nieprzepłacona
Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
Co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest między dziewkami!
Twoja kosa rozczosana
Jako brzoza przyodziana;
Twarz jako kwiatki mieszane
Lelijowe i różane.
Nos jako sznur upleciony,
Czoło jak marmor gładzony.
Brwi wyniosłe i czarnawe,
A oczy dwa węgla prawe.
Usta twoje koralowe,
A zęby szczere perłowe;
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
Serce mi zakwitnie prawie
Przy twej przyjemnej rozprawie;
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję.
W tańcuś jak jedna bogini,
A co cię skutniejszą czyni:
Nie masz w tobie nic hardości,
Co więc rzadko przy gładkości.
Tymeś ludziom wszytkim miła
I mnieś wiecznie zniewoliła;
Przeto cię me głośne strony
Będą sławić na wsze strony.
Panna XII
Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?
Człowiek w twej pieczy uczciwie
Bez wszelakiej lichwy żywie;
Pobożne jego staranie
I bezpieczne nabywanie.
Inszy sie ciągną przy dworze
Albo żeglują przez morze,
Gdzie człowieka wicher pędzi,
A śmierć bliżej niż na piędzi.
Najdziesz, kto w płat język dawa,
A radę na funt przedawa;
Krwią drudzy zysk oblewają,
Gardła na to odważają.
Oracz pługiem zarznie w ziemię;
Stąd i siebie i swe plemię,
Stąd roczną czeladź i wszytek
Opatruje swój dobytek.
Jemu sady obradzają,
Jemu pszczoły miód dawają;
Nań przychodzi z owiec wełna
I zagroda jagniąt pełna.
On łąki, on pola kosi,
A do gumna wszytko nosi.
Skoro też siew odprawiemy
Komin wkoło obsiędziemy
Tam już pieśni rozmaite,
Tam będą gadki pokryte,
Tam trefne plęsy z ukłony,
Tam cenar, tam i goniony.
A gospodarz wziąwszy siatkę,
Idzie mrokiem na usadkę
Albo sidła stawia w lesie;
Jednak zawżdy co przyniesie.
W rzece ma gęste więcierze,
Czasem wędą ryby bierze;
A rozliczni ptacy wkoło
Ozywają się wesoło.
Stada igrają przy wodzie,
A sam pasterz, siedząc w chłodzie,
Gra w piszczałkę proste pieśni;
A faunowie skaczą leśni.
Zatym sprzętna gospodyni
O wieczerzej pilność czyni;
Mając doma ten dostatek,
Że sie obejdzie bez jatek.
Ona sama bydło liczy,
Kiedy z pola idąc ryczy.
Ona i spuszczać pomoże;
Męża wzmaga, jako może.
A niedorośli wnukowie,
Chyląc sie ku starszej głowie,
Wykną przestawać na małe,
Wstyd i cnotę chować w cale.
Dzień tu, ale jasne zorze
Zapadłyby znowu w morze,
Niżby mój głos wyrzekł wszytki
Wieśne wczasy i pożytki.
|
w połowie czerwca. gdy słońce dochodzi do zwrotnika Raka
jako czas niesie - według dorocznego zwyczaju
Bąki za raz troje - trzy kobzy równocześnie
A sady się sprzeciwiały - a echo niosło się po sadach
prawie - tu: w komplecie
belica - dziś: bylica; ziele uchodzące za czarodziejskie obrzędowe,
przy sobótkach
niezganione - nienaganne
placu nam postąpiono - ustąpiono nam miejsca
życzyć - tu: użyczać, udzielać, dawać
nagła woda - wiosenne wylewy rzek występujące około św. Jana
ranej - rannej, porannej
Same także od innych dowiedziały się
palana - palona
Ojcowski rząd - obyczaj idący od ojców, tradycja
przedsię - jednak, przecież
kazić - psuć, niszczyć
drogość - drożyzna
A o siebie samych nie trwóżmy się
sąsiady - sąsiadki
najsnadniejszy - najłatwiejszy
Teraz masz sposobność pokazać, co umiesz
bębennica - grający na bębnie
czoło - tu: "honorowi goście"
Czyżby też tu tej nie było?
Inaczej, co innego pomyślimy
dobra rzecz - zabawa
owa - otóż, wnet
Która ci się za wszystkie odwdzięczy
zachować - tu: czynić
dobra myśl - zwrot występujący bardzo często w poezji Kochanowskiego;
oznacza on, w zależności od kontekstu, w którym występuje: wesołość, równowagę
wewnętrzną, pogodę ducha itp; płużyć- sprzyjać, dopisywać
Chociaż ktoś będzie w podeszłym wieku i tak ujdzie za zalotnika
opiewać - tu: przyśpiewywać, wtórować śpiewem
A ty się pilnuj. czyja kolejność w śpiewie, jeśli nie chcesz okazać
się gorszą
przyrodzenie - natura
inszy - inny
siła - wiele, dużo
przynajmniej temu - przynajmniej z tego
trefny - (z niem.) dowcipny, wesoły
Chcę po was - chcę od was
Chodź do tańca ty, coś się ośmieszył, zbłaźnił; ciągnąć kota - kara
ośmieszająca: winnego przeciągano przez wodę lub błoto, okręcając go powrozem,
na którego drugim końcu uwiązywano kota. Stąd później w przenośni: wystawianie
na pośmiewisko
Nie chowaj się ze wstydu za płotem
opodal - daleko
susza - tu: miejsce suche, ląd
srogie źwierzę - ironicznie o kocie
Panna III rozpoczyna humorystyczny wykład o kotach, posługując
się przy tym przysłowiami o nich
ledwe - ledwie
przedsię - przecież, jednak
I dziś jeszcze straszno mieć go za sąsiada
Nawiązanie do przysłowia staropolskiego chwalącego spryt kota; foremny
- (z łac.) zgrabny. tu: sprytny
praktykować - tu: przepowiadać przyszłość, wróżyć
więc - a dalej
k'temu - ponadto
strzeż - strzeż się; wyszczekać - humorystycznie o kocie; wywołać
Może jest w tej gromadzie ktoś, co myśli o zakładzie (kto kogo przeciągnie)
w zabawie w ciągnięcie kota
Bądź przekonany, że i ja mam ciebie w sercu
ta - taka
z myśli spuściła - zapomniała
Śni mi się, że wiję dla ciebie wianek
by na jawi - jakby na jawie
chuć - uczucie, miłość
Odpłacisz mi się uczuciem do mnie
Łatwo wyrażę moją zgodę
w miłość ruszy - w miłości skrzywdzi
krzyw - winny, niechętny
Nadeptuje mi na nogę
wierę - naprawdę, zaiste
z tym nadobnie umiesz - umiesz właściwie postąpić
Wiesz, jak komu trafić do serca
moja - domyślne: panna
rzecz najdujesz - prowadzisz rozmowę; rzecz - tu; rozmowa
Odpuść mi - daruj, co ci powiem; silny - tu: wielki; przechyra - krętacz,
łgarz, uwodziciel
mir - pokój, przymierze, przyjaźń
sprawować się - usprawiedliwiać się; przez miarę - bez miary, ponad
miarę
domyślnie: opinię
w nieprawdzie zostawisz - przedstawisz mnie jako kłamczynię
padać się - pękać
co głosu sstaje - ile ma siły w głosie
Wyrzuca słońcu jego żar, zbytnie gorąco
mdły - zmęczony, słaby
dostawać - dojrzewać
zejść się - przydać się; jarzyna - jare zboże
wybrany - dostojny, czcigodny
ostatnie - po raz ostatni
tam - wtedy
bróg - sterta zboża przykryta dachem na słupach
jedno Boga - tylko Boga nam pozostaje chwalić
gumno - stodoła
Jeśli ty odkładasz odwiedziny. zmuszasz mnie do tego, abym odwiedziła
ciebie
Na lepszą myśl - na lepszy humor
czego - do czego
trafię tam, gdzie zaszczeka pies
pogotowi - w pogotowiu
Polacy jeszcze w XVI w. polowali na zwierzęta przy pomocy sieci
ninacz - na nic; przygodzić się - nadać się
smycz psów - psy myśliwskie prowadzono podczas polowania razem na jednej
smyczy
przekazić - stanąć na przeszkodzie
śrzeżoga - mróz, szron; tu: zima
ciebie naszladować - iść w ślad za tobą
nieprzepasiona - nie do wypasienia, bujna
A ja pilnując was uważnie
łubka - opaska z kory lub z łyka
pobrać dano - obrano, obdarto. Jak w pieśniach ludowych, do których
, skarga Panny VIII zbliża się wyraźniej niż inne, oddanie przez dziewczynę
wieńca młodzieńcowi jest wyrazem gotowości miłosnej, tym się też tłumaczy,
że młodzieniec nie poprzestał na "pobraniu" samego wianka
zakryty - ukryty, utajony
okowany - zakuty w kajdany
Zapominając na chwilę o swoim położeniu; na czas - na chwilę
W wierszu tym rozpoczyna się zaczerpnięte z Metamorfoz Owidiusza
podanie o Tereuszu, królu Tracji: Tereusz skrzywdził i porzucił w lesie
Filomelę, siostrę swej żony. Obciął jej język, aby nie mogła mówić
o tej zbrodni.. Prokne. Filomela wyhaftowała całą tę historię i chustkę
posłała siostrze. Siostra domyśliwszy się prawdy zemściła się: zabiła
syna - jedynaka Itysa - i dała go mężowi do zjedzenia. Bogowie zamienili
Tereusza w dudka, Filomelę w słowika, a Proknę w jaskółkę.
zawadziło - zaszkodziło
miło - miłe
pohaniec (z ukr.) Turek, Tatar, niewierny; tu przen. niegodziwiec,
zbrodniarz
Okazałeś się prawdziwym zbójcą a nie posłańcem
odnieść - tu: odprowadzić
rąbek - płótno
sprawa - tu: doniesienie, wiadomość
Tereusz mówił, że Filomelę pożarły dzikie zwierzęta umysł - tu: zamysł,
zamiar; krzyw - winien
niewiadomy - tu: nieświadomy
wety - (z niem.), ostatnia potrawa przy obiedzie, deser
synowski grobie - ponieważ "pochował'. syna we własnym żołądku
Alić nasz - domyślne: ale oto Tereusz. staje się
Sama przemieniła się w jaskółkę
łając - tu: o szczebiocie jaskółki
niewinna córa - tzn. Filomela
Mają inne obyczaje
jako żywy - odkąd żyję
Jednak ja mam przyczynę bólu
Gdybym dziś nie śpiewała wobec ludzi, płakałabym;
Ale smutne pieśni są prawie płaczem
Pieśń ta jest wyrazem antywojennych poglądów
owa - otóż
upad - zguba, upadek
potrzeba - tu: bitwa, wyprawa wojenna
jakoby - jakobyś, ażebyś
rota - zgromadzenie, koło, orszak
Dorota - żona Kochanowskiego
gęśl - słowiański instrument muzyczny o trzech strunach; jakoć miła
- jak to lubisz
Nie namyślając się wiele
nieprzepłacona - nieoceniona, najdroższa
kosa rozczosana – rozpuszczone włosy
Nos prosty, jak gdyby po linii sznura używanego przy budowie
dwa węgla - staropol. liczba podwójna, dziś: dwa węgle; prawe-prawdziwe
jawne - tu: wydatne
rozprawa - tu: rozmowa
jak jedna bogini - jak sama bogini (mowa o muzie tańca - Terpsychorze)
skutny - skuteczny, silnie oddziaływający, pożądany
strony - struny
zdoła - wydoła, podoła
wczasy - wygody
za raz - od razu, na raz
Ini włóczą się za dworem
na piędzi - o piędź; bardzo blisko; piędź - miara staropolska - odległość
od palca wielkiego do średniego
w płat język dawa - mowa o adwokatach, którzy za pieniądze udzielają
porad prawnych i przemawiają w cudzych sprawach w sądzie
Mowa o rzemiośle wojennym
gardło - tu: życie
plemię - tu: potomstwo
roczna czeladź - służba zgodzona na jeden rok
dobytek tu: bydło
gadki pokryte - zagadki, których ukryty sens odgaduje się
trefny - pocieszny, żartobliwy, tu: układny; plęsy - pląsy, tańce
cenar - (z niem.) nazwa tańca; goniony - rodzaj tańca)
usadka – zasadzka, stanowisko myśliwskie
więcierze – sieci
w piszczałkę - na piszczałce
zatym – potem, sprzętna - skrzętna, zapobiegliwa
Krząta się koło wieczerzy
jatka - kram, stragan; gospodarstwo wiejskie w XVI-XVIII w. było w znacznej
mierze samowystarczalne
spuszczać - tu: doić
wzmagać - tu: wspomagać
Przyzwyczajają się poprzestawać na małym, prowadzić skromny tryb życia
w cale - w całości, w stanie nienaruszonym
tu - teraz, już
niżby – nimby
wieśne – wiejskie |