EUROREGION ŚLĄSK
 
 
 

Podział Śląska w XXI wieku

Śląsk Polski: Województwo Dolnośląskie, Opolskie i Śląskie

Śląsk Czeski: Moravskoslezský kraj (część), okres Jesenik

Śląsk Niemiecki: Niederschlesischer Oberlausitzkreis






 


 
 
 
 


Śląsk Niemiecki

HORNJA ŁUŽICA
GÓRNE ŁUŻYCE



 
 

Felieton

20 kwietnia 2006

Każdy jeszcze ze szkoły pamięta pierwsze zdanie zapisane w języku polskim: Day ut ia pobrusa, a ty poziwai, daj, ja będę mełł, a ty odpocznij. Te słowa wypowiedział Ślązak Boguchwał do żony zmęczonej mieleniem zboża w żarnach. Jest to jedyne zdanie po polsku zawarte w Księdze Henrykowskiej spisanej w całości po łacinie w latach 1268 – 1273, a związanej z założeniem klasztoru Najświętszej Panny Marii w Henrykowie, miejscowości położonej 57 km na południe od Wrocławia na drodze do Ziębic. W ołtarzu bocznym kościoła w Henrykowie znajduje się figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XVI wieku nazwana Matką Języka Polskiego przez kurię arcybiskupią we Wrocławiu. 

Zezwolenia na zbudowanie w Henrykowie koło Ziębic filii klasztoru cystersów w Lubiążu udzielił wielki prawnuk Bolesława Krzywoustego - Henryk Brodaty, władca Śląska, Ziemi Lubuskiej, Krakowskiej, Sandomierskiej i lewobrzeżnej Wielkopolski. Uczynił on Śląsk najbardziej rozwiniętą gospodarczo dzielnicą Polski. Jego dziełem jest plan wspaniałego rynku we Wrocławiu. Pod koniec życia Henryk Brodaty podjął starania o koronę królewską dla swojego syna, Henryka II, zwanego Pobożnym, tego samego, który później zginął  9. kwietnia 1241 w bitwie z Tatarami pod Legnicą, otwierając długi poczet najbardziej znamienitych polskich obrońców chrześcijaństwa w Europie. Żoną Henryka Brodatego i matką Henryka II Pobożnego była córka księcia Bertholda VI von Andechs z Bawarii, Margrafa von Istrien i Herzoga von Meranien. Oddana bez reszty biednym i chorym Matka Ubogich została kanonizowana w 1267r. i jako św. Jadwiga jest patronką całego Śląska. Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie pobytu na Górze Św. Anny pod Opolem powiedział te słowa: "I dlatego dzisiaj droga mojego pielgrzymowania prowadzi przez Wrocław, gdzie czciliśmy Świętą Jadwigę, córkę narodu niemieckiego, a równocześnie wielką matkę polskich Piastów na przełomie XII i XIII stulecia (...) Starajcie się czerpać również pojednanie: przede wszystkim coraz głębsze z Bogiem samym w Jezusie Chrystusie i za sprawą Ducha Świętego, równocześnie zaś pojednanie z ludźmi, bliskimi i dalekimi - obecnymi na tej ziemi i nieobecnymi. Ziemia ta, bowiem wciąż potrzebuje wielorakiego pojednania, jak o tym już dziś mówiłem we Wrocławiu, nawiązując do dzieła Świętej Jadwigi."

Od 1990r. w pocysterskim klasztorze w Henrykowie mieści się filia Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. To najstarsze seminarium na ziemiach polskich podjęło działalność w 1565r.

Na Śląsku można trafić też do innej wsi o nazwie Henryków. Jest to Henryków pod Lubaniem, powiatowym miasteczkiem nad rzeką Kwisą zaszytym w Sudetach na naszej zachodniej rubieży. Choć w pięknej scenerii, trudne jest życie na ziemiach górskich. Zwodociągowanie terenów wiejskich w powiecie lubańskim jest najniższe w całym województwie dolnośląskim i wynosi zaledwie 40%. Odsetek mieszkańców powiatu Lubań zaopatrywanych w wodę z wodociągów, której jakość odbiega od norm sanitarnych, jednak korzystnie wyróżnia się wśród tutejszego pogórza, bo wynosi zaledwie 14%, choć i tak przekracza średnią krajową wynoszącą 9%. Zwodociągowanie pobliskich powiatów jest wyższe: powiat Zgorzelec - 83%, powiat Jelenia Góra - 59% i powiat Lwówek Śląski - 45%, ale aż 80% mieszkańców tych powiatów kupuje wodę wodociągową nie spełniającą wymagań sanitarnych.

W Henrykowie Lubańskim nie ma takich zabytków, jak w Henrykowie koło Ziębic, nie ma obiektów sakralnych, o których można rozprawiać całymi godzinami, podnosząc co rusz to inne aspekty ich znaczenia dla Polski, Europy  i Kościoła Powszechnego. A jednak istnieje tu niezwykle interesujący punkt zaczepienia uwagi turystów i inwestorów. 

Jest nim najstarsze drzewo rosnące w Polsce – cis liczący 1 300 lat! Ksiądz proboszcz Jan Marciniak stanął na czele przedsięwzięcia pod nazwą "Nasz cis naszym bogactwem" i wspólnie z radą parafialną opracował projekt, który otrzymał od Fundacji Wspierania Wsi w Warszawie dotację w wysokości 10 000 złotych. Dzięki wsparciu pojawią widokówki ze zdjęciem prastarego drzewa, tablice informujące o przeszłości wsi i reklamowa strona w internecie. Turyści będą mogli kupić sadzonki ponadtysiącletniego cisa, na które rada parafialna wystawi certyfikaty długowieczności. Ksiądz proboszcz Jan Marciniak wyjawił mi w rozmowie telefonicznej, że jego największym marzeniem jest stworzenie w Henrykowie Lubańskim takiego ośrodka rehabilitacyjnego dla seniorów, jaki już działa w Henrykowie pod Ziębicami. Pani Teresa Trefler, sołtys Henrykowa Lubańskiego, ma nadzieję, że przedsięwzięcie pod nazwą "Nasz cis naszym bogactwem" sprowadzi inwestorów i wypowiada słowa, które niechby tej wiosny stały się mottem każdego Polaka: "Trzeba działać, bo jak będziemy tylko biadolić, nigdy nie będzie lepiej".

dr Zbigniew Hałat
 


 
 
 

Felieton

18 maja 2006

Jak niezwykłe są czasy, w których nam przyszło żyć, wiemy z własnych obserwacji i przemyśleń, często inspirowanych i pogłębianych przez ludzi cieszących się naszym zaufaniem, w szczególności przez księży i zakonników, którzy potrafią odczytać znaki dla innych zakryte. Pilnie więc korzystajmy z nauczania osób, które więcej od ludzi świeckich wiedzą o sprawach najważniejszych.

W dobie transmisji radiowych, telewizyjnych i internetowych możemy "na żywo" słyszeć i widzieć następcę św. Piotra. W jednej chwili nauczanie samego Ojca Świętego jest dostępne wszystkim tym wiernym, którzy korzystają ze zdobyczy współczesnej techniki.

Rozwinięty transport kolejowy, drogowy i lotniczy umożliwia wielu członkom kościoła katolickiego bezpośrednie uczestnictwo w nabożeństwach prowadzonych przez następcę św. Piotra. Po przemierzeniu z nieznaną dotychczas prędkością i wygodą setek, tysięcy kilometrów nagle można znaleźć się w miejscu, w którym sam papież przewodniczy mszy św.
Są wśród nas seniorzy w wieku 80, 90, a nawet 100 lat. Słuchając relacji z ich młodości, przenosimy się w świat już nieistniejący i zapominany. Świat ludzi z powodu biedy i wojen słabo wykształconych, często niepiśmiennych, dla których jedynym źródłem informacji było niedzielne kazanie. Wielu wspaniałych polskich księży i zakonników przez dziesięciolecia podejmowało trud misyjny i cywilizacyjny na słabo rozwiniętych, bardzo ubogich obszarach naszej Ojczyzny w jej poprzednich i obecnych granicach. Można sobie wyobrazić jak długa była droga słów ówczesnych papieży do wiernych z zaszytej gdzieś wśród lasów, pól i bagien parafii kościoła rzymsko-katolickiego.

Inna niezwykłość naszych czasów, to trwałość pokoju, którym Pan Bóg obdarzył nasz kraj. Miliony Polek i Polaków urodzonych po 1945r. zaczynają przechdzić na regularną emeryturę, przez całe swoje życie nie zaznawszy okropieństw wojny. Nie pomniejszając znaczenia ofiar zbrodni terroru komunistycznego i pamiętając o stałym dążeniu Sowietów do podpalenia świata, trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że całe życie poza teatrem wojny było przywilejem niewielu pokoleń Polaków.

Co do licznych przełomowych wydarzeń powszechnie uznawanych za cudowne, co do błogosławionej w naszej i całego świata historii roli Prymasa Tysiąclecia Stefana kard. Wyszyńskiego i Ojca Świętego Jan Pawła II wszyscy współcześni mają własne spostrzeżenia i utrwalone opinie, bowiem sami byli niemal świadkami działalności tych Wielkich Sług Bożych, albo przynajmniej korzystają z Ich dorobku, jak na razie w życiu doczesnym.

Na tym tle Polska przygotowuje się do przyjęcia pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI, który w dniu urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II udziela audiencji panu premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. W tym samym dniu w Warszawie Prezydent RP prof. Lech Kaczyński, syn powstańca warszawskiego, gości Prezydenta Republiki Federalnej Niemiec dr. n. ekon. Horsta Koehlera, urodzonego w 1943r. w Skierbieszowie koło Zamościa w wielodzietnej chłopskiej rodzinie sprowadzonej z Besarabii w celu objęcia gospodarstwa po wymordowanych lub wypędzonych mieszkańcach Zamojszczyzny.

W dniu 18. maja 2006r. ma miejsce jeszcze jedno spotkanie, o równie niezwykłej wymowie. Oto z okazji 86. rocznicy urodzin naszego Ojca Świętego władze miast Zgorzelec i Goerlitz postanowiły Mostowi Granicznemu nadać imię Jana Pawła II i odsłonić pamiątkowe tablice. Msza św. w kościele św. Bonifacego, przejście jej uczestników przez Most Miejski, okolicznościowe przemowy, odsłonięcie i poświęcenie tablicy znajdującej się po stronie niemieckiej, a wkrótce potem - po stronie polskiej Nysy Łużyckiej, to główne punkty uroczystości w Zgorzelcu, woj. dolnośląskie i Goerlitz, Saksonia.

Każdy, kto zna sytuację polityczną w przedzielonym Nysą mieście zwanym Zhorjelc przez rodzimych Serbołużyczan, zdaje sobie sprawę z niezwykłości tego wydarzenia.

Za sprawą Ojca Świętego Jana Pawła II dokonują się zasadnicze przemiany w duszach ludzkich. Nienawiść pierzcha przed miłością. Cywilizacja śmierci ustępuje cywilizacji pełni życia z poszanowaniem godności osoby ludzkiej. Zmory przeszłości przestają decydować o teraźniejszości, niszczyć przyszłość. Kiedy prawda wyzwoli prawdziwe pojednanie, spotęgowanie się siły duchowej Polaków i Niemców spowoduje, że staniemy przed kolejnym przełomowym wydarzeniem, które uznamy za cudowne. Ojciec Święty Benedykt XVI przywróci Europę Chrystusowi i w tej Europie chrześcijanie już więcej nie będą prześladowani.

dr Zbigniew Hałat
 


 
 

Felieton

22 czerwca 2006

Naiwność i łatwowierność są dowodem braku doświadczenia. A czego dowodem jest lekceważenie nauk płynących ze złych doświadczeń? Głupoty rzeczywistej, czy może pozorowanej? Maska "głupiego Jasia" bywa wygodną przykrywką dla perfidnych złoczyńców. Po wykonaniu zamierzonego zadania, po wypełnieniu powierzonej im roli, umyją ręce i powiedzą: "pierwsze słyszę, nic mi nie było wiadomo o możliwości pojawienia się szkodliwych skutków moich czynności i/lub zaniechań!" Pobłażliwość wobec funkcjonariuszy państwa jest naszą najgorszą wadą narodową.

Ściga się ofiary złych rządów a nie ich sprawców. Nikt nie pyta za co wzięli pieniądze kolejni ministrowie zdrowia, tylko każdy ma pretensje do lekarzy i pielęgniarek o to, że nie chcą całe życie służyć w semi-wolontariacie. Decydenci na każdym szczeblu władzy administracji państwowej i samorządu terytorialnego mają zagwarantowaną comiesięczną wypłatę pensji, niezliczonych premii, dodatków funkcyjnych i rozmaitych innych, otrzymują trzynaste pensje, nagrody pieniężne i rzeczowe. Po przejściu na zasłużoną emeryturę żyją długo i szczęśliwie, bo mają za co. Referenci w gminie i dygnitarze zajmujący najwyższe urzędy państwowe już pierwszego dnia od powołania zaczynają szukać miękkiego lądowiska po odwołaniu. Zależnie od możliwości załatwionych sobie na zajmowanym stanowisku jedni urządzają się w spółkach komunalnych, inni w Banku Światowym, ONZ i rozmaitych agenturach globalnej dyktatury. Do najbardziej sprawdzonych strategii życiowych należy przestrzeganie zasady "nie wychylaj się i w ten sposób niekopnięty wnet dożyjesz starczej renty." Dobro wspólne, interes narodowy, zasady etyki ustępują mniejszym lub większym korzyściom z działania w grupie, nieraz przestępczej, choć urzędowej, zyskom z bezczynności, interesom z niedostrzegania prawdziwych problemów wyborców, podatników, klientów, konsumentów, pacjentów, mieszkańców, uczniów, pracowników, czyli wszystkich tych, którzy utrzymują pasożytniczą kastę leniwych urzędników.

Jak wiele zależy od patriotyzmu i oddania sprawom dobra wspólnego pojedynczych osób podejmujących decyzje o losie milionów można ocenić na przykładzie działalności prof. Lecha Kaczyńskiego i wielu ministrów obecnego rządu. Kto zwiedzał Muzeum Powstania Warszawskiego nie może powstrzymać się od podziwu dla inicjatora tego narodowego monumentu. Kto został pokrzywdzony lub poszkodowany w kraju ograbionym z prawa i sprawiedliwości, ten docenia tytaniczne wysiłki obecnego ministra Zbigniewa Ziobry. Czas najwyższy, aby wszyscy wzięli się do skutecznej roboty.

Znaczna część przedsiębiorców inwestujących swój czas i pieniądze w legalną działalność gospodarczą na skutek szkodliwej aktywności lub zbrodniczej bezczynności władz traci zdolność utrzymania się poza systemem biurokracji i zasila jej szeregi, automatycznie powiększając rzeszę beneficjentów budżetu państwa, który tym samym zwiększa wydatki i równocześnie traci przychody. Czy takie państwo może się rozwijać? O tym, że państwo niszczone przez błędy na górze nie może się rozwijać świadczą niemal wszystkie wskaźniki porównujące nasz kraj z krajami do naszego podobnymi. Uderza zapóźnienie cywilizacyjne, niebotyczny zadłużenie Polski i przeciętnego jej obywatela, masowa ucieczka ludzi młodych i wykształconych za granicę, rosnąca liczba biurokratów i malejąca przedsiębiorców A czy takie państwo może przetrwać? Czy może przetrwać państwo, którego oficjalni przedstawiciele uczestniczą w agresji na własną Ojczyznę? Dziwny przebieg wyborów do parlamentu europejskiego przynosi straszne owoce. Jaczejka im. Wandy Wasilewskiej nie może rozgrzeszać się naiwnością i łatwowiernością. Należą do niej osoby jeszcze niedawno pełniące w naszym państwie najwyższe urzędy, dopuszczane do tajemnic państwowych i podejmujące strategiczne decyzje decydujące o losach naszego kraju. 

Inny pomysł na uporanie się z polskim problemem w stale głodnej wschodu Europie ma starą i sprawdzoną tradycję: rozbiory. Zapewne to Towarzystwo im. polakożercy Bismarcka,  Bismarckverein, uchwaliło potrzebę wskrzeszenia Prus pod nazwą "Euroregion Odry", do którego Polska miałaby oddać, jak na razie, województwo wielkopolskie, lubuskie, dolnośląskie i zachodniopomorskie. Stolicą odnowionych Prus miałby być oczywiście Berlin, miasto nad Szprewą, rzeką leżącą w zlewisku Łaby a nie Odry. Tragifarsa na miarę antypolskiej rezolucji parlamentu europejskiego nie może nabierać tempa bez udziału tzw. polskiej strony. W obydwu skandalicznych przypadkach niczym nie usprawiedliwionej agresji na nasz kraj uczestniczą ludzie z mandatem społecznym do reprezentowania polskich wyborców. 

Przedstawię tu po raz pierwszy znacznie lepiej uzasadnioną propozycję powołania Euroregionu Śląsk rzeczywiście związanego z Odrą a przy tym osadzonego w realiach ponad tysiącletniej historii, w której prusactwo miało epizod zaledwie dwustuletni i to zakończony autodestrukcją pod komendą Hitlera. Euroregion Śląsk powinien objąć województwo śląskie, opolskie, dolnośląskie, przyległą część Saksonii z powiatami łużyckimi: Niederschlesischer Oberlausitzkreis, czyli Delnjosleško-hornjołužiski wokrjes,  Landkreis Kamenz, czyli Wokrjes Kamjenc, Landkreis Bautzen, czyli Wokrjes Budyšin, Landkreis Löbau-Zittau, całe miasto Zgorzelec, a także Śląsk Czeski leżący na terenie Kraju Morawsko-Śląskiego  i  Ołomuńckiego z takimi miastami, jak: Havířov, Karviná, Frýdek-Místek, Opava i Třinec, aby wymienić tylko pięć największych. 

Ogółem na obszarze tak zdefiniowanego Euroregionu Śląsk jest 256 miast, w tym 16 liczy więcej niż 100 000 mieszkańców. Historyczna stolica całego Śląska, Wrocław, ma obecnie ponad 600 000 mieszkańców. Drugim co do wielkości śląskim miastem są Katowice  liczące o połowę mniej ludności niż Wrocław. Najstarszy na Śląsku, a obecnie najpotężniejszy i najbogatszy, drugi po Warszawie w rankingu zamożności mieszkańców,  Wrocław leży nad Odrą, główną arterią całego Śląska. Jest więc naturalnym centrum gospodarczym i kulturalnym Euroregionu Śląsk. Więcej na stronie www.silesian.eu

dr Zbigniew Hałat
 


 
 




 
 
 

Přisłowa
a přisłowne hrónčka a wusłowa
Hornjołužiskich Serbow
Zběrał a zhromadźił
Dorjadował a wudał
Dr. Ernst Muka
Jan Radyserb Wjela

Budyšin. 
Z nakladom dra. E. Muki.
1902

Přisłowa


 

\

Hornjoserbska gramatika
Gramatyka górnoserbska






 
 

Towarzystwo Ślężańskie Sulistrowiczki-Wrocław-Warszawa

Formularz kontaktowy na Stronie Głównej


 
 

Towarzystwo Ślężańskie

Śląsk

Ślęża