CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ III



 
 
 
 
 
 

TVP.PL>
WIADOMOŚCI >
INFORMACJE ROLNICZE >

9. listopada 2005r.

Wielkie kontrolowanie

Reprezentujemy średni europejski poziom – to wyniki unijnej kontroli branży przetwórczej i Inspekcji Weterynaryjnej. 

W dwóch zakładach wizyta weterynarzy z Brukseli zakończyła się wstrzymaniem produkcji. Jeżeli firmy nie dostosują się do unijnych standardów grozi im zamknięcie.

To była największa unijna kontrola od czasu wejścia do Unii Europejskiej. Sprawdzano między innymi przygotowanie polskich służb weterynaryjnych do walki z chorobami zakaźnymi oraz 12 firm z branży mięsnej, mleczarskiej i rybnej. W 10 przypadkach nie było żadnych zastrzeżeń. Ale w jednym zakładzie mięsnym i jednej chłodni rybnej kontrola nie wypadła dobrze. Można nawet powiedzieć, że było bardzo źle.
- Musieliśmy wyciągać konsekwencje zarówno w stosunku do całych podmiotów, jak i lekarzy weterynarii. – mówi Krzysztof Jażdżewski – Główny Lekarz Weterynarii.
Dużo lepiej unijni kontrolerzy ocenili przygotowanie Inspekcji Weterynaryjnej do zwalczania takich chorób jak ptasia grypa, pryszczyca czy klasyczny pomór świń.
Dużym zaskoczeniem było to, że unijni weterynarze nie kontrolowali zakładów sprzedaży bezpośredniej. Istnieją podejrzenia, że takie firmy łamią prawo sprzedając zbyt duże ilości towaru.
- Uważamy, że tu powinna być bardzo ścisła kontrola, bo są to firmy dopuszczone na bardzo preferencyjnych warunkach – mówi Witold Choiński – ze Związku „Polskie Mięso”.
Te preferencyjne warunki to możliwość funkcjonowania w Unii Europejskiej bez obowiązku dostosowania się do unijnych standardów. W zamian za to zakłady mogą sprzedawać swoje wyroby tylko na niewielką skalą. Podejrzewa się, że ten zakaz jest powszechnie łamany.
Problem w tym, że Inspekcja Weterynaryjna z powodu braków kadrowych sprawdza takie firmy bardzo rzadko tylko raz lub dwa razy do roku.
Witold Katner


 
 
3. posiedzenie Sejmu RP 5 kadencji (1 dzień),  23. listopada 2005r.
3 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o produktach pochodzenia zwierzęcego (druk nr 30).

Poseł Tadeusz Dębicki:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Samoobrona RP pragnie zwrócić nowemu panu ministrowi projekt ustawy autorstwa byłego ministra Olejniczaka do ponownego rozpatrzenia, przygotowania i przedstawienia Wysokiej Izbie. Potrzebę taką dostrzegamy po uwzględnieniu faktu zapowiedzi powołania nowej jednostki kontrolującej, Agencji Bezpieczeństwa Żywnościowego, w skład której nie wchodzi żadna jednostka kontrolująca jakość wyrobów, a wejść ma między innymi Inspekcja Weterynaryjna.

W tym miejscu szczególnie podkreślić należy fakt, iż postępujący brak opłacalności produkcji rolniczej i przetwórstwa wywołuje presję na obniżenie jakości w celu pomniejszenia kosztów surowcowych. Uważamy, że na dzień dzisiejszy legitymizowanie obecnie funkcjonującej Inspekcji Weterynaryjnej, skompromitowanej w świetle wydarzeń na rynku rosyjskim, ukraińskim i norweskim, byłoby wysoce nagannym przyzwoleniem prawnym nowego Sejmu na dalsze funkcjonowanie chorego systemu nadzoru weterynaryjnego sprawowanego w obecnym układzie, bez wcześniejszego jego uzdrowienia. Zdecydowana większość przedsiębiorców skarży się bowiem na zajmujących się obrotem niektórych lekarzy weterynarii oraz na ˝system wymuszeń˝, który realizują względem nich niektórzy lekarze sprawujący urzędowy nadzór weterynaryjny.

Posłom klubu Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej znane są dowody wskazujące na istnienie patologii w nadzorze weterynaryjnym. Znany jest przykład jednoczesnej kontroli w ośmiu zakładach przetwórstwa mięsnego na terenie jednego z najbardziej wysokotowarowych pod względem produkcji zwierzęcej województw między innymi w zakresie obowiązku obecności w nich lekarzy sprawujących urzędowy nadzór. W siedmiu z nich nie było lekarza. A przecież w tym czasie powinni dokonywać oceny przyżyciowej przed ubojem oraz właściwej oceny po uboju. Praktyka w terenie jest taka, że dowozi się im odpowiednie dokumenty do podpisu lub nawet niektórzy wystawiają odpowiednie dokumenty in blanco.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Boli nas wstrzymanie możliwości eksportu do Rosji. Rząd powołał międzyresortowy zespół kryzysowy do spraw analizy sytuacji w eksporcie produktów pochodzenia zwierzęcego itd. Obawiamy się, że obowiązujące po ministrze Olejniczaku w resorcie status quo wykaże zaistnienie nie tylko jednostkowych przypadków fałszowania, ale że potwierdzi się, iż chory jest cały system, który ma zatwierdzić proponowana ustawa.

Rosja jako zwyczajny partner handlowy na rynku, w którym zawsze rację ma klient, wykorzystała patologię systemu nadzoru weterynaryjnego, ale Rosja nie jest jedynym kontrahentem zagranicznym kupującym w Polsce artykuły pochodzenia zwierzęcego. Można się obawiać, iż w podobny sposób nasze patologie wykorzystają przyjaciele z innych państw Unii Europejskiej, w których nasze produkty cieszą się ciągle rosnącym popytem, a na pewno nie jest to w smak miejscowym producentom. Wystarczy, że lobby mięsne z Unii Europejskiej wykorzysta słabości w nadzorze weterynaryjnym w Polsce, a Komisja Europejska dzięki złej organizacji Inspekcji Weterynaryjnej otrzyma oręż, którym będzie mogła zablokować możliwość dostaw wewnątrzwspólnotowych mięsa i wyrobów mięsnych z Polski.

Sygnalizowany jest posłom Samoobrony fakt niebadania padłych sztuk przeżuwaczy przez lekarzy weterynarii, niewykonywania obligatoryjnego obowiązku pobierania próbek SRM do badań. Wyborcy sygnalizowali, że padłe sztuki przeżuwaczy są utylizowane bez ustalenia przyczyny upadku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Znana jest mi opowieść eksperta naszego klubu o przedsiębiorcy budującym dużą i bardzo nowoczesną ubojnię, w której lekarz weterynarii, powołując się na rzekome wymagania systemu HACCP, kazał zmienić zainstalowane umywalnie uruchamiane pedałem na uruchamiane fotokomórką. Znane są mi jednocześnie nadinterpretacje związane z przepisami dotyczącymi wymagań strukturalnych Unii Europejskiej, wymagań dotyczących modernizacji oraz budowy nowych zakładów mięsnych i ubojni, zwiększające bezpodstawnie ich koszty, co w wielu przypadkach doprowadziło do konieczności ich sprzedaży bądź likwidacji. Dotyczy to również rażących nadinterpretacji procedur związanych z dobrą praktyką higieniczną, produkcyjną oraz systemem HACCP, zwłaszcza w zakładach o limitowanej produkcji.

Trzeba więc, panie ministrze, dokonać przeglądu kadr i ich kompetencji, struktury i procedur nadzoru, ilości etatów - za które zakłady słono płacą, a często są one tylko fikcją.

Klub Parlamentarny Samoobrona RP wnosi o opracowanie skutecznego systemu sprawowania nadzoru weterynaryjnego, systemu, w którym nałożone prawem Unii wymagania będą spełniane przez wdrożenie autentycznego systemu zarządzania jakością i bezpieczeństwem artykułów pochodzenia zwierzęcego w podmiotach o określonej zdolności przetwórczej. Należy wyłączyć z tego wymogu producentów prowadzących sprzedaż bezpośrednią oraz produkcję o tradycyjnym charakterze.

Projekt ustawy przywołuje w art. 11 konieczność wprowadzenia systemu HACCP. Jest to określenie ogólne i dające możliwość szeroko pojętych nadinterpretacji urzędniczych, w ramach których przedsiębiorcy nadal będą narażeni na nieomylność lekarza sprawującego urzędowy nadzór. System HACCP znany jest jako zbiór wymagań opisany w normie duńskiej, Kodeksie Żywnościowym WHO i, ostatnio, w normie ISO. System taki powinien podlegać ocenie przez niezależne jednostki certyfikujące. Zadaniem urzędowego nadzoru weterynaryjnego powinna być jedynie metodyczna i wyrywkowa kontrola producentów w odniesieniu do określonego precyzyjnymi przepisami prawa. Kontrola urzędowa powinna jedynie weryfikować funkcjonowanie systemu kontroli wewnętrznej poprzez ocenę tego systemu i kontrolę bezpieczeństwa zdrowotnego wyrobów, tak w toku produkcji, jak i wyrobów gotowych. Kontrola laboratoryjna winna być oczywiście wykonywana w akredytowanych laboratoriach. Zasadniczy ciężar poświadczania autentycznego funkcjonowania systemu HACCP powinien, jak wspomnieliśmy, być przeniesiony na jednostki certyfikujące, które jeśli certyfikują ten system w ramach swojej akredytacji, to wymagają, aby na przykład system HACCP, zbudowany na bazie wymagań Codex Allimentarius, stanowił integralną część systemu zarządzania jakością, zgodnego z wymaganiami normy ISO 9001. W ten sposób nie obciążymy producentów istotnymi kosztami, zdejmiemy z nich uciążliwość i koszty ciągłego nadzoru urzędowej kontroli weterynaryjnej. Przyczynimy się w ten sposób do podniesienia ich konkurencyjności na wspólnym rynku i lepszej, bo odchudzonej, ale bardziej kompetentnej, inspekcji.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Doprecyzowania wymaga określona w art. 16 sprawa monitorowania niektórych substancji. Podstawą procesu monitorowania winno być określenie lub wskazanie metodologii określenia częstotliwości pobierania prób, a nie tylko określenie sposobu pobierania prób, ich wielkości itd.

Skandaliczna jest zawarta w art. 18 próba ustanowienia monopolu dla osób wykonujących zabiegi odkażania lub zwalczania szkodników bądź monopolu dla powiatowych lekarzy weterynarii. W sposób ustawowy może być jedynie określony sposób przeprowadzenia egzaminu, najlepiej testowego, ustalonego w swojej treści i poziomie wymagań na poziomie ministerstwa.

Ustawa próbuje nawet zmonopolizować pozycję powiatowego lekarza weterynarii jako upoważniającego podmioty do przeprowadzania szkoleń, po których będzie można składać wspomniany poprzednio egzamin. To przykład skrajnej nadregulacji państwa poprzez działanie ustawy. Nie jest przecież istotne, gdzie i z jakich źródeł ktoś się czegoś nauczył. Ustawa może jedynie określać wymagania względem kompetencji mającego wykonywać przedmiotowe zabiegi. W sposób proponowany w ustawie jedynie umocnimy poziom nadużyć urzędniczych, jakże nękający obywateli RP.

Już kończę, panie marszałku.

Projekt ustawy opracowany i przedłożony przez ekipę ministra Olejniczaka nie spełnia ani potrzeb, ani oczekiwań i dlatego powinien zostać odrzucony w pierwszym czytaniu. Należy oczekiwać, że nowy minister rolnictwa i rozwoju wsi przygotuje i przedłoży stosowny i kompetentny projekt ustawy. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
 


 

"Gazeta Pomorska", 20. marca 2006r.

Tak nas chronią urzędnicy

BSE: test zaufania



Laboratoria BSE są zmuszone korzystać z testów, które przekłamują wyniki badań i dają wiele prób wątpliwych. Firma, która je dostarcza wygrała przetarg. Laboranci po cichu zaopatrują się jednak w produkty sprzedawane przez bydgoską firmę ChS Computers, która przetarg przegrała. 

BSE, czyli gąbczaste zwyrodnienie mózgu jest chorobą bydła, jednak odmiana BSE dotyka też ludzi. Może wywołać chorobę Creutzfelda-Jakoba. Dlatego mięso wołowe powinno być dokładnie przebadane pod kątem obecności prionów powodujących gąbczastość mózgu. W Polsce badania prowadzi się od października 2001 r. Dotąd wykryto 44 przypadki zachorowań bydła. Najwięcej, bo aż 20, w 2005 roku. 

Trzy podejścia

Do tej pory testy na BSE laboratoria (jest ich w Polsce 6) kupowały ze środków budżetu państwa, roczny zapas kosztował około 30 mln zł. W połowie 2004 r. Jednostka Finansująco-Kontraktująca (pośrednicząca w zamówieniach z Phare) zorganizowała przetarg na dostawę 710 tys. testów, które miały być kupione za unijne pieniądze. Do konkursu stanęły m.in. szwajcarski koncern Roche Diagnostics i bydgoska firma ChS Computers. Komisja przetargowa wybrała ofertę ChS, a odrzuciła Szwajcarów. Powód: nie spełniała warunków specyfikacji, a konkretnie brakowało automatyzacji testów, co znacznie wydłużyłoby czas analiz. Roche oraz niektórzy polscy i unijni urzędnicy zaprotestowali. Umowy z bydgoską firmą nie podpisano. 
Na początku 2005 r. jeszcze raz zorganizowano przetarg. Scenariusz się powtórzył: wygrało ChS, Roche złożyło protest. Konkurs znów unieważniono, a Polsce przepadło 12 mln euro z unijnej kasy. Testy trzeba było więc kupić ze środków budżetu państwa.
W listopadzie ubiegłego roku obie firmy stanęły do przetargu po raz trzeci. Bydgoszczanie z testami Bio-Radu, Roche z testami Prionix. ChS przedstawił ofertę na kwotę netto 25 mln zł, konkurenci na zaledwie 9 mln zł. Tymczasem Jednostka Finansująco-Kontraktująca oszacowała wartość zamówienia na prawie 31 mln zł. Nowa komisja przetargowa wybrała ChS Computers. Oficjalnie Roche przegrał z powodu zbyt mało wydajnej drukarki. Nieoficjalnie, nieprawidłowości było zdecydowanie więcej. 

Import zagrożony

Szwajcarski koncern odwołał się od decyzji komisji, kierując sprawę do Urzędu Zamówień Publicznych. Jednak dzień przed rozprawą, z myślą o ChS, prezes UZP wydał zgodę Fundacji "Fundusz Współpracy” (w jej ramach działa JFK) na podpisanie umowy przed zakończeniem procedur odwoławczych. Działać trzeba było szybko. Gdyby do 30 listopada nie została ona podpisana, Polska po raz kolejny straciłaby unijne fundusze. 
Wyrok arbitrów UZP nakazywał jednak od nowa rozpatrzyć oferty. Roche miało wtedy mocne poparcie Tadeusza Kozeka, podsekretarza stanu w Urzędzie Komisji Integracji Europejskiej. To on zadecydował o zawarciu umowy z Roche. 
- 29 listopada otrzymałem od zamawiającego wezwanie, by następnego dnia podpisać kontrakt. Wieczorem przyszła jednak druga wiadomość: zamawiający wybrał ofertę złożoną przez Roche. Uważam, że uległ on naciskom ze strony ministra Kozeka. Jeżeli UE oferuje Polsce prawie 31 mln zł, to rozsądnie byłoby wykorzystać całą tę kwotę, a nie zaledwie jej część - uważa Jacek Stielow, szef ChS. 
Z decyzją ministra Kozeka nie zgadzał się też Piotr Zaprzałek, wiceprezes "Funduszu Współpracy”. W piśmie do prezesa FW zażądał wyłączenia go z dalszych postępowań. Twierdził, że działania ministra Kozeka narażają Polskę na utratę unijnych pieniędzy, a tym samym brak możliwości prowadzenia badań nałożonych na Inspekcję Weterynaryjną. Apelował, że zaprzestanie badań spowoduje zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt. Przyniesie też olbrzymie straty ekonomiczne i gospodarcze, na przykład zakazy importu mięsa wołowego z Polski. 

Kosztowne odszkodowanie

Pod koniec grudnia ChS Computers skierował do sądu pozew przeciwko Roche Diagnostics Polska oraz Fundacji "Fundusz Współpracy”. Domaga się ponad 10 mln zł odszkodowania. Wskazuje przy tym, że oferta Roche od samego początku nie spełniała narzuconych w specyfikacji warunków zamówienia. Wymagano bowiem m.in., by urządzenia nadawały się do przeprowadzenia testów na co najmniej 750 próbach w czasie 6-8 godzin. Tymczasem na wykonanie 750 prób testem rozprowadzanym przez Roche potrzeba około 11 godzin. 

Robią zapasy

CIĘŻARÓWKA I MALUCH

  Jacek Stielow, szef ChS Computers 
Nie można porównywać naszej oferty z tą, którą przedstawił Roche Diagnostic Polska, bo to tak, jakby próbować porównać ciężarówkę z maluchem. Szwajcarzy nie spełnili warunków specyfikacji, dlatego jestem przekonany, że każdy punkt pozwu zostanie obroniony. 

Od 30 stycznia tego roku we wszystkich laboratoriach BSE mózgi bydła powinno się badać testami Roche, zwycięzcy przetargu. Tak jednak nie jest. - Pracujemy na testach Bio-Radu - przyznają w Warszawie. - Zapewniliśmy sobie wcześniej ich zapas. Musimy go najpierw wykorzystać. Zapas stolica zrobiła jednak już po ogłoszeniu wyniku przetargu. Ze środków budżetowych kupiła wtedy od ChS 160 tys. testów. Mają wystarczyć do grudnia. 
Również w Gdańsku, który wykonuje badania także dla województwa kujawsko-pomorskiego, na razie nie używa się testów Roche. - Przetargi na testy i sprzęt były bardzo trudne. Dwa pierwsze zostały unieważnione, nie wiedzieliśmy co będzie z trzecim. Nie mogliśmy dopuścić do przerwy w diagnostyce, dlatego kupiliśmy produkty Bio-Radu - tłumaczy Zbigniew Arendt, zastępca kierownika Zakładu Higieny Weterynaryjnej. 
 

To, co dobre, do wymiany

Te laboratoria, które korzystają już z oferty Szwajcarów, nie ukrywają, że co rusz pojawiają się usterki i poważniejsze awarie. - Faktycznie, część sprzętu jest niezgodna ze specyfikacją. Wszystkie nieprawidłowości zgłaszamy serwisantom - mówi Henryk Mądry, dolnośląski wojewódzki lekarz weterynarii. - Wcześniej zaopatrywał nas ChS Computers i byliśmy bardzo zadowoleni. Ale tak to już jest w Polsce: jeśli coś jest dobre - trzeba to zmienić. 
Czy urządzenia i testy Roche Diagnostics są złe? - Ja mogę mieć prywatne zdanie na ten temat, ale nie wyjawię go - mówi dyrektor Mądry. Dodaje, że początkowe kłopoty wynikały głównie z przyzwyczajenia pracowników do starego sprzętu. - Myślę, że to kwestia opanowania urządzeń. 
W lutym Wiktor Niemczuch, kierownik Zakładu Higieny Weterynaryjnej we Wrocławiu sporządził jednak protokół, w którym wyliczył wiele nieprawidłowości. Roche sprawę wyjaśnił, ale jeszcze w tym samym miesiącu szef ZHW wysłał pismo do Izabelli Nowakowskiej, dyrektor Jednostki Finansująco-Kontraktującej informując, że koncern nadal nie wywiązuje się z umowy. Dostarczany sprzęt psuł się, a awarie usuwano dopiero po kilku dniach. Przez ten czas pracownicy laboratorium musieli badania wykonywać ręcznie. To zdaniem Niemczucha znacznie wydłużało czas pracy i "rodziło zagrożenie popełniania błędów przez zmęczonych pracowników”. 
 

Wyniki z wątpliwościami

Każda zbadana

  Testy na BSE muszą być przeprowadzone na każdej sztuce bydła mającej ponadj 30 miesięcy. Inaczej mięso nie zostanie dopuszczone do obrotu. UE zastanawia się jednak nad podniesieniem wieku do 36 miesięcy, ponieważ w większości krajów Wspólnoty spada liczba prób dodatnich. 

Ze sprzętu Roche nie było też zadowolone Leszno, które pracowało na nim przez półtora roku, od lutego 2004 r. Przed rozstrzygnięciem przetargu ogólnopolskiego, ogłosiło kolejny konkurs lokalny. Wygrała go firma Abott. - Mieliśmy kłopot tylko z jedną serią Roche. Udowodniliśmy producentowi, że była wadliwa. Oprócz tego, przez cały czas zmagaliśmy się z łamiącymi się pipetami - twierdzi Tadeusz Banach, kierownik leszczyńskiej pracowni BSE. Dyrektor Mądry dodaje natomiast, że przez problemy z Roche Leszno zwracało się do Wrocławia z prośbą o pomoc w przeprowadzaniu badań. - Przy użyciu tych testów wychodziło im wiele prób wątpliwych. 
Teraz Leszno pracuje w oparciu o irlandzkie testy koncernu Abott. Także tam twierdzą, że mają zapas, który trzeba wykorzystać. Nieoficjalnie wiadomo, że w produkty zwycięzcy przetargu nie chce zaopatrywać się również Kraków. Kupuje od bydgoszczan, po raz ostatni w zeszłym tygodniu, testy Bio-Radu. Na pytanie, czy to prawda, Grzegorz Kawiecki, zastępca małopolskiego inspektora weterynarii mówi: - Nie odniosę się do żadnego pani pytania. 
Pracownicy laboratoriów narzekają na fatalną jakość sprzętu dostarczanego przez Roche. Obawiają się, że testy przekłamują wyniki badań, tymczasem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nadzorujące inspekcje weterynaryjne, próbuje sprawę wyciszyć. - Resort rolnictwa kazał podpisać protokół odbioru, a kolejne usterki po prostu zgłaszać - przyznaje dyrektor Henryk Mądry. Protokół więc podpisał. Na pytanie, czy czuł nacisk ze strony ministerstwa, odpowiada: - Trudno mi to skomentować. 

Wezwani na dywanik

W czwartek z przedstawicielami Roche Diagnostics Polska spotkał się Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii. Przyznał, że skargi kierowników laboratoriów docierają do niego bardzo często. Czy tego więc dotyczyła rozmowa? - Nic na ten temat nie powiem - uciął krótko. 
Z kolei Andrzej Banaszkiewicz, dyrektor Roche Diagnostics Polska mówi tylko: - To żałosne pomówienia. ChS nie jest dla nas żadną konkurencją. A z realizacją zamówienia nie mamy problemów. Jeśli pojawiają się jakieś drobne kłopoty, od razu są rozwiązywane. 

***

Jakie mogą być skutki używania przez laboratoria wadliwego sprzętu i testów, mających wykrywać priony BSE w krowich mózgach. A takie, że laboratoria prionów nie wykryją, a mięso chorego bydła trafi do sklepów, z nich do naszych kuchni, a w końcu na nasze talerze. Urzędnicy, którzy zadecydowali o tym, z kim zostanie podpisany kontrakt na dostawy do laboratoriów nie widzą problemu. Może nie jedzą wołowiny? Ja natomiast tak! 
 

KAMILA PERKOWSKA 
kamila.perkowska@pomorska.pl 
 


 
ARTYKUŁ W KWARTALNIKU DLA LEKARZY 
"ALERGIA" 2002, 4 (15) 

Zbigniew Hałat
Wariant Choroby Creutzfeldta-Jakoba (vCJD) w kapsułce

pełny tekst artykułu


Bezczynność i bezprawie kosztem zdrowia ludzi i środowiska









Uzyj strzalek klawiatury, aby obejrzec caly obraz * Use the keyboard arrows to scroll the view
 
 


CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ I

CHOROBY PRIONOWE W POLSCE
CZĘŚĆ II


CHOROBA CREUTZFELDTA - JAKOBA
INFORMACJE PODSTAWOWE
 

CHOROBY PRIONOWE

DANE LICZBOWE
i
KRYTERIA DIAGNOSTYCZNE
WARIANTU CHOROBY CREUTZFELDTA - JAKOBA
WIĄZANEGO Z GĄBCZASTYM ZWYRODNIENIEM MÓZGU BYDŁA

STANOWISKO STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
Z DNIA 25. LISTOPADA 2000r.
W SPRAWIE WARIANTU CHOROBY CREUTZFELDTA - JAKOBA
WIĄZANEGO Z GĄBCZASTYM ZWYRODNIENIEM MÓZGU BYDŁA
- "CHOROBĄ WŚCIEKŁYCH KRÓW"

ZARAŹLIWE GĄBCZASTE ZWYRODNIENIA MÓZGU - LITERATURA
 



STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
 




ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA