Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".
DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND
It is Europe that
is sick, all Europe with
the exception of
Poland. Neal Ascherson
Scottish historian Poland
(in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles
are fiercely independent and
stand up for their beliefs. US
Ambassador to Poland Victor
Ashe, Sept 24, 2008 ***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees. GMO KILLS BEES
real +
virtual =
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
ochrona
zdrowia - popularyzacja praw
- kształtowanie opinii i ocen - ostrzeganie konsumentów - ruch ochrony
zdrowia - pomoc konsumentom - integracja zwolenników - prowadzenie
badań
- obrona konsumentów - szeroka współpraca - kampanie informacyjne -
opiniowanie
przepisów - wnioski i postulaty do władz
STOWARZYSZENIE OCHRONY
ZDROWIA
KONSUMENTÓW
Niezarobkowa organizacja
pozarządowa, którą założył
i prowadzi dr Zbigniew Hałat, lekarz
specjalista epidemiolog nota
biograficzna
Naszą
misją jest
egzekwowanie najważniejszego
prawa konsumenta, jakim
jest OCHRONA ZDROWIA
KONSUMENTA zgodnie
z obowiązującym w Polsce
prawem
miesięcznik "Świat Konsumenta" grudzień 2006r., Nr 12 (61) Strona Hałata
WIZERUNEK
Pierwszy zgłoszenie napłynęło w połowie września b. r. z
Niemiec, następne,
19. września - z Irlandii, kolejne z Holandii i Wielkiej Brytanii. Z
Austrii
w jednym dniu 21.września nadeszły 4 raporty, w dniu następnym z Włoch
- 2, ze Słowenii – 1. Potem odezwała się Belgia i po raz kolejny i to
po
kilka razy Holandia, Austria i Niemcy, Wielka Brytania i znowu Belgia.
W październiku Europejski System Wczesnego Ostrzegania o
Niebezpiecznych
Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt (RASFF) otrzymał
zgłoszenia z następujących państw: Norwegia - 7, Austria – 16,
Finlandia
– 2, Niemcy – 7, Cypr – 1, Szwecja – 4, Irlandia – 3, Włochy – 1,
Francja
– 2, Wielka Brytania – 4, Malta – 5. Pierwsze zgłoszenie z Polski
wpłynęło
do systemu RASFF dopiero 9. listopada 2006r.
W ramach systemu RASFF przesyłane są powiadomienia o produktach, które
nie spełniając wymagań przepisów prawnych, stanowią równocześnie
potencjalne
zagrożenie dla zdrowia lub życia konsumentów.
Wymienione zgłoszenia dotyczyły genetycznie
modyfikowanego ryżu długoziarnistego
importowanego z USA, choć było też kilka raportów z wykrycia
genetycznie
modyfikowanego ryżu importowanego z Chin, a zwłaszcza produktów
sporządzonych
z takiego ryżu określanych jako kluski.
W dniu 18. sierpnia 2006r. władze USA poinformowały
Komisję Europejską
o wykryciu w próbkach ryżu długoziarnistego pobranych na rynku USA
produktu
inżynierii genetycznej pod nazwą Liberty Link RICE 601
niezatwierdzonego
do wprowadzenia do obrotu ani jako żywność, ani jako pasza. Raport o
skażeniu
zgłosił do władz amerykańskich w dniu 31. lipca 2006r. koncern
agrochemiczny
Bayer, który zarejestrował LLRICE601 tylko do eksperymentów polowych w
latach 1999 - 2001. Pomimo wniosków ze strony Komisji, władze USA nie
były
w stanie zagwarantować, że produkty z ryżu przywożone ze Stanów
Zjednoczonych
nie zawierają domieszki LLRICE601. Z tego powodu dnia 5. września
2006r.
zapadła Decyzja Komisji sprawie środków nadzwyczajnych w odniesieniu do
niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod nazwą LL RICE
601 w postaci ryżu długoziarnistego pochodzącego z USA. Zgodnie z
decyzją
państwa członkowskie mają obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów
wprowadzonych do obrotu i je analizować w celu potwierdzenia
nieobecności
genetycznie zmodyfikowanego ryżu LL RICE 601, a w przypadkach wykrycia
tego ryżu informować Komisję Europejską za pomocą systemu wczesnego
ostrzegania
o niebezpiecznej żywności i paszach – RASFF.
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 2003r.
w sprawie genetycznie
zmodyfikowanej żywności i paszy przewiduje, że żadna genetycznie
zmodyfikowana
żywność ani pasza nie może zostać wprowadzona do obrotu na rynku
Wspólnoty,
chyba że jest ona objęta zezwoleniem wydanym zgodnie z tym
rozporządzeniem.
Nie należy przy tym zatwierdzać żywności i paszy zmodyfikowanej
genetycznie,
o ile nie zostało wykazane w sposób właściwy i wystarczający, iż nie
wywiera
ona szkodliwych skutków dla zdrowia ludzi, zwierząt lub środowiska
naturalnego,
nie wprowadza konsumenta ani użytkownika w błąd ani nie odbiega od
żywności
czy też paszy przeznaczonej do zastąpienia w takim zakresie, że jej
normalne
spożycie byłoby ze względów żywieniowych niekorzystne dla ludzi lub
zwierząt.
Na obszarze Unii Europejskiej żaden ryż genetycznie
modyfikowany nie
jest dopuszczony do obrotu.
W naszym kraju dopiero 4. października 2006r. ukazała
się informacja
Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie nieautoryzowanego genetycznie
zmodyfikowanego ryżu LL Rice 601 głosząca, iż Główny Inspektor
Sanitarny
bezzwłocznie zobowiązał Państwowych Wojewódzkich Inspektorów
Sanitarnych
do podjęcia stosownych działań w celu spełnienia wymagań Decyzji
Komisji
z 5. września 2006r., w tym pobrania wstępnie 50 próbek produktów
spożywczych,
które potencjalnie mogą zawierać ryż LL RICE 601. Próbki te do dnia 10.
października 2006r. miały być przekazane do akredytowanego laboratorium
badania żywności genetycznie zmodyfikowanej działającego w strukturach
Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w którym miały zostać zbadane. 15.
listopada
2006r. WIADOMOŚCI TVP poinformowały, że od początku października
wycofano
w Polsce ponad 300 ton ryżu ze Stanów Zjednoczonych, zaś pani
rzeczniczka
prasowa Głównego Inspektora Sanitarnego była uprzejma problem
zbagatelizować:
„mowa o śladowych ilościach genetycznie modyfikowanego ryżu, śladowe
ilości,
czyli tak naprawdę niewielkie, na tysiące ziarenek mogło być jedno
ziarenko
gmo”. Tydzień wcześniej Państwowa Inspekcja Sanitarna powiadomiła
poprzez
internet, że tylko w 3 próbkach na 48 zbadanych na terenie trzech
województw
stwierdziła obecność materiału genetycznie zmodyfikowanego, a w jednym
województwie inspektorzy wcale nie znaleźli ryżu długoziarnistego w
obrocie!
Przedstawicielka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we
Wrocławiu
przed kamerą WIADOMOŚCI ujawniła przyczyny tych skromnych osiągnięć:
„otrzymaliśmy
informacje gdzie i jakich sklepach może być, w jakich sieciach i tam
nasze
służby monitorowały jak wygląda wycofywanie”. A przecież zgodnie z
decyzją
Komisji Europejskiej wydaną z 5. września 2006r. państwa członkowskie
mają
obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów wprowadzonych do obrotu i
je analizować w celu potwierdzenia nieobecności genetycznie
zmodyfikowanego
ryżu LL RICE 601. Pomijając mało wiarygodną informację o ograniczeniu
zagrożenia
do kilku województw, należy zapytać o przyczyny ukrywania przed
podatnikami
nazw przedsiębiorców łamiących prawo sanitarne w zakresie
bezpieczeństwa
żywności. Gdyby konsumenci znali nazwę producenta i markę
ryżu genetycznie
skażonego, mogliby sami chronić swoje zdrowie, wybierając w sklepie
zgodnie
ze zdrowym rozsądkiem. Świadomy ryzyka konsument mógłby także domagać
się
rekompensaty za doznane cierpienia. W USA w 2002r. niewielkiej liczbie
osób wypłacono łącznie 9 milionów dolarów odszkodowania za rozstrój
zdrowia
w następstwie spożycia śladowych ilości genetycznie modyfikowanej
kukurydzy
StarLink zarejestrowanej tam tylko jako pasza dla bydła a nie jako
środek
spożywczy dla ludzi. Zalewający obecnie świat genetycznie modyfikowany
ryż Liberty Link 601 nigdzie nie był dopuszczony do spożycia. Nawet
przez
bydło.
Mimo to lobbyści w różnych maskach wytrwale powtarzają
niezmienne zapewnienia
o tym jak bezpieczne są organizmy genetycznie modyfikowane.
Tymczasem nie gdzie indziej tylko w publikacji z 27.
marca 2006r. przeznaczonej
dla Kongresu Amerykańskiego (1) można przeczytać co następuje:
„Wcześniejsze
badania i doświadczenie z komercjalizacją roślin transgenicznych
sugerują,
że ich negatywne oddziaływanie na zdrowie człowieka właściwie nie
istnieje.
Jednak nie domagając się uznania, że organizmy genetycznie modyfikowane
muszą koniecznie wywoływać problemy zdrowotne, ostatnio opublikowane w
recenzowanych w procesie wydawniczym czasopismach naukowych doniesienia
zasugerowały, że gmo mogą budzić niepokój w obszarze bezpieczeństwa
żywności:
a) naukowcy australijscy opublikowali artykuł wykazujący, że
następstwem
transferu z fasoli do grochu genu kodującego owadobójcze białko jest
wytwarzanie
przeciwciał u myszy karmionych trangenicznym grochem. Oddziaływanie
przeciwciał
jest markerem reakcji alergicznej (2).
b) Naukowcy włoscy z Uniwersytetu Urbino już wcześniej wykazali, że
absorpcja transgenicznej soi przez myszy indukowała modyfikacje w
jądrach
ich komórek wątrobowych. Badania przeprowadzone ostatnio wykazały, że
zaobserwowane
różnice ustępują po powrocie do soi nietransgenicznej (3).
c) Naukowcy norwescy z Uniwersytetu z Tromso wykazali, że promotor
35S CaMV, element struktury genetycznej wykorzystywanej do modyfikacji
roślin, może prowokować ekspresję genów w hodowlach komórek człowieka.
Wcześniej panował pogląd, że promotor działa w ten sposób tylko w
roślinach
(4).”
Wspomniany promotor 35S CaMV to fragment wirusa choroby
mozaikowej kalafiorów,
należącego do pararetrowirusów, a więc podobnego do wirusa wywołującego
AIDS, który po okresie uśpienia może sprowokować upośledzenie
odporności
człowieka i w konsekwencji rozwój n. p. nowotworów złośliwych albo też
może być punktem wyjścia nowych wirusów. Właśnie ten fragment
wirusa
choroby mozaikowej kalafiorów znajduje się w ryżu LLRICE601. Nie wdając
się w skomplikowane detale, po raz kolejny muszę przypomnieć, że
konsumentom
żywności genetycznie modyfikowanej grozi alergia, oporność na
antybiotyki
i rak. Rozważany jest udział produktów inżynierii genetycznej w
zaburzeniach
metabolicznych prowadzących do szalejących - zwłaszcza w USA - epidemii
otyłości i cukrzycy. Krytycznym problemem jest pleotropia, czyli
zaskakująca
ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji w konstelacji
genów
gospodarza, prowadząca do nieoczekiwanych i licznych efektów w
zmodyfikowanym
organizmie. Niespodziewanie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i
alergeny,
będące powodem wielu zagrożeń zdrowia człowieka i środowiska.
Każdy ma prawo oczekiwać bezpiecznego zakupu wszystkich
produktów obecnych
w obrocie, zwłaszcza, kiedy charakter tych produktów budzi niepokój na
całym świecie. Polskim konsumentom to prawo też przysługuje.
W projekcie budżetu na 2007r. na realizację celu
określonego jako zapewnienie
warunków i nadzoru sanitarnego kraju zaplanowano 695 888 000 złotych, o
12% więcej niż na rok bieżący. Wśród działań zmierzających do
zrealizowania
tego celu wymienia się poprawę jakości i efektywności działania oraz
wizerunku
Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W moim przekonaniu za żadne pieniądze
nie da się kupić poprawy wizerunku gwaranta zdrowia publicznego. Można
na nią tylko zasłużyć.
dr
Zbigniew Hałat, lekarz
specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
http://www.halat.pl/stowarzyszenie.html
Literatura:
(1) Congressional Research Service
Report for Congress
RL33334 Biotechnology in Animal Agriculture: Status and Current Issues,
March 27, 2006
(2) V.E. Prescott, P.M. Campbell, et
al. “Transgenic
Expression of Bean-Amylase Inhibitor in Peas Results in Altered
Structure
and Immunogenicity.” Journal of Agriculture and Food Chemistry, 53(23);
9023-9030, November, 2005.
(3) M. Malatesta, C. Tiberi, et al.
“Reversibility of
hepatocyte nuclear modifications in mice fed on genetically modified
soybean.”
European Journal of Histochemistry, 49(2):237-242, July-September,
2005.
(4) M.R. Myhre, K. Fenton, et al.
“The 35S CaMV plant
virus promoter is active in human enterocyte-like cells.” European Food
Research and Technology, 222(1-2):185-193, January, 2006.
Ostatnia wiadomość przed zamknięciem numeru:
Broniąc się przed wypłaceniem pokaźnych odszkodowań za zrujnowanie
amerykańskich rolników, winę za ucieczkę transgenicznego ryżu z pól
eksperymentalnych
Bayer zrzuca na „nieuniknione okoliczności, którym nikt nie mógł
zapobiec”,
”dzieło Boga” i poszkodowanych farmerów.
INTERWENCJA TELEWIZJA POLSAT poniedziałek 27.11.2006 godz.
16.10. Zakazany
ryż dostępny w Polsce? Czy Polacy jedzą
zakazany ryż? Zobacz reportaż
Ekolodzy biją na
alarm. Zakazany, groźny dla człowieka
ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny
przekonuje,
że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace
znajduje
kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce.
Przez kilka lat
genetycznie modyfikowany ryż -
Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA
przez
firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w
niekontrolowany
sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych gatunków.
- Unia Europejska
odmówiła kupowania amerykańskiego
ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi
Zbigniew
Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny.
Komisja Europejska
zaleciła, aby państwa członkowskie
pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały
je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat
Sanitarny
pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto
zmutowany
amerykański ryż i zakazano sprzedawania go.
Organizacja Greenpeace zrobiła
niezależne badanie.
Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do
niezależnego
laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech
próbkach.
- Inspektorat Sanitarny
poinformował, że tylko
w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go
w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o
wiele
większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z
Greenpeace.
W Głównym Inspektoracie
Sanitarnym uspokajają,
że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał
amerykański
ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych.
GIS,
pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko
jednego
polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch.
W supermarkecie Tesco, na
warszawskiej Pradze,
znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach.
Warszawski
sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu
wkroczyli
kontrolerzy.
Produkty genetycznie
modyfikowane są na rynku
za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka.
Czy
stanowią dla nas zagrożenie?
W dniu 24.11.2006r. władze amerykańskie
dopuściły do spożycia przez
ludzi genetycznie modyfikowany organizm LLRICE601 firmy Bayer, którego
śladowe ilości były powodem energicznych działań służb sanitarnych
krajów
członkowskich Unii Europejskiej wykonujących Decyzję Komisji
2006/601/WE
z dnia 5 września 2006r. w sprawie środków
nadzwyczajnych w
odniesieniu do niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod
nazwą LL RICE 601 w produktach z ryżu. Więcej http://halat.pl/stowarzyszenie.html
Opinia z dnia
24.11.2006r.: Ucieczka genetycznie modyfikowanego organizmu LLRICE60 z
poletek
doświadczalnych w latach 1999-2001, która doprowadziła do skażenia
całego
zasobu amerykańskiego ryżu długoziarnistego,
potwierdza wielokrotnie
już dowiedzioną niemożność koegzystencji organizmów naturalnych i
produktów
inżynierii genetycznej, ale legalizacja skażenia żywności na
tak
masową skalę jest wydarzeniem bezprecedensowym i rzucającym głęboki
cień
na wiarygodność firmy Bayer oraz rzetelność decyzji władz USA pod
presją
sytuacji legalizujących jako żywność dla ludzi genetycznie modyfikowany
organizm wcześniej nigdzie na świecie niedopuszczony nawet jako pasza
dla
bydła.
dr Zbigniew Hałat
"Rzeczpospolita", 24. listopada 2006r.
Modyfikowany ryż straszy
Ryż genetycznie modyfikowany, którego sprzedaż jest
zakazana w Unii
Europejskiej, może być nadal w polskich sklepach - ostrzega Greenpeace.
Zdaniem organizacji Główny Inspektorat Sanitarny nie daje konsumentom
szansy
na pozbycie się zanieczyszczonych produktów. Urzędnicy odpierają
zarzuty.
Z badań przeprowadzonych na początku tego miesiąca,
których wykonanie
zleciła niemieckiemu laboratorium rządowemu organizacja Greenpeace,
wynika,
że w trzech z 15 próbek ryżu pobranych w warszawskich sklepach
znajdowały
się genetycznie modyfikowane ( GMO) ziarna LL601. Tymczasem 8 listopada
Główny Inspektorat Sanitarny, który zgodnie z prawem był odpowiedzialny
za zbadanie, czy do Polski dostał się nielegalny ryż ze Stanów
Zjednoczonych,
poinformował, że śladowe ilości modyfikowanego produktu znalazł tylko w
trzech próbkach w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i
dolnośląskim.
Łącznie urzędnicy przebadali 48 próbek, po cztery, trzy lub dwie -w
zależności
od wielkości województwa.
Takie rozbieżności w wykryciu zanieczyszczonych
produktów to dla Greenpeace
dowód na nierzetelne działanie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. -
Nasze
badania jasno wykazują, że zanieczyszczony ryż znajdował się nie tylko
w województwach wskazanych przez GIS. Istnieje podejrzenie, że
nielegalny
produkt jest jeszcze w polskich sklepach -mówi Joanna Miś z
Greenpeace.
Inspektorat odpiera zarzuty. - Ryżu, w którym wykryto
śladowe ilości
GMO, nie ma już w Polsce - zapewnia Anna Malinowska, rzecznik prasowy
GIS.
" Rz" dotarła do badań zleconych przez Greenpeace.
Wynika z nich, że
śladowe ilości nielegalnego ryżu znajdowały się w produktach
sprzedawanych
przez firmy Bosto Poland i Sawex.
Rafał Zarzycki, dyrektor generalny Bosto Poland, o
wynikach badań przeprowadzonych
na zalecenie Greenpeace dowiedział się od " Rz". -Firma Ebro Puleva,
której
częścią jest Bosto Poland, nie sprowadza od lipca 2006 ryżu z USA.
Wszystkie
partie ryżu były i są badane pod względem modyfikacji genetycznych.
Mamy
certyfikaty stwierdzające, że w naszym produkcie, który jest pakowany w
naszej fabryce w Hamburgu, nie ma i nie było ziaren GMO - wyjaśnia
Zarzycki.
Dodaje także, że firma nigdy nie miała sygnałów od jakiejkolwiek
organizacji
rządowej czy pozarządowej, że jej ryż zawiera GMO.
Andrzej Rowicki z Saweksu zapewnia, że ryż, który mógł
zawierać GMO,
firma zaczęła wycofywać już półtora miesiąca temu. - Sami wyszliśmy z
inicjatywą,
aby go zniszczyć, ponieważ od naszego dostawcy z Francji otrzymaliśmy
informacje,
że może zawierać modyfikowane ziarna -wyjaśnia Rowicki. O wszystkim
wiedziały
służby sanitarne.
Greenpeace nie rozumie, dlaczego do tej pory Główny
Inspektorat Sanitarny
nie poinformował, w produktach której firmy znajdowały się ziarna GMO
ani
ile ryżu wycofano ze sklepów. Dziwi ją także, że inspektorat podał
wyniki
dopiero 8 listopada, skoro już 5 września Komisja Europejska nakazała
wszystkim
krajom członkowskim przeprowadzenie testów na obecność podejrzanych
produktów.
W Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Austrii nagłośniono wszystkie
szczegóły,
a osoby, które kupiły podejrzane produkty, mogły je zwrócić i żądać za
nie pieniędzy.
Anna Malinowska wyjaśnia, że informacje o możliwym
dotarciu do Polski
ryżu LL601 inspektorat otrzymał w ramach systemu RASFF ( Rapid Alert
System
For Food And Feed). Nie jest on jawny, dlatego podawanie nazwy
przedsiębiorcy
byłoby nielegalne. Jego nazwę się upublicznia, gdy istnieje zagrożenie
dla życia lub zdrowia. Tym razem takie zagrożenie nie
występowało.
Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego badania
Greenpeace nie są wiarygodne.
- Próbki zostały pobrane bez zachowania odpowiednich standardów i
procedur,
a do laboratorium dostarczyły je osoby trzecie. Istnieje więc
podejrzenie,
że mogły zostać zanieczyszczone celowo - mówi Anna
Malinowska.
Konsumenci mają prawo zdecydować, czy
chcą kupować produkty firmy,
w której wyrobach wykryte zostały nawet śladowe ilości ziaren
genetycznie
modyfikowanych. Dlatego Główny Inspektorat Sanitarny powinien podawać
do
publicznej wiadomości nazwy producentów i marek. Dopóki sprawa nie
zostanie
definitywnie wyjaśniona, należy unikać kupowania ryżu długoziarnistego.
Kompromitacja inspekcji odpowiedzialnej za zdrowie publiczne niszczy
wizerunek
Polski i zagraża nie tylko zdrowotnym, lecz także ekonomicznym
interesom
Polaków.
dr Zbigniew Hałat lekarz, epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
Międzynarodowa
konferencja Bezpieczeństwo żywności w nowych
krajach członkowskich
– - Wdrażanie acquis
communautaire, dialog z
rolnikami i konsumentami 8 - 9. kwietnia 2005 Warszawa-Konstancin
„Obserwatorium 100 dni w Unii Europejskiej. Raport rolniczych, ekologicznych i konsumenckich
organizacji pozarządowych”
Organizacje ekologiczne, rolnicze i
konsumenckie, które obserwują
proces przygotowania do członkostwa Polski w UE od 1999 r., podjęły
próbę
oceny sytuacji polskiego rolnictwa w 100 dni po akcesji, by dać wyraz
aktywności
demokratycznego społeczeństwa i jego zaangażowania w rzeczywisty –
społeczny,
a nie tylko prawny, gospodarczy i polityczny proces integracji
europejskiej.
Na konferencji został zaprezentowany raport „Obserwatorium 100 dni w
Unii
Europejskiej”.
Zdaniem organizacji pozarządowych, mimo ponad
10 lat przygotowań, nie zrobiono wszystkiego, by zapewnić pełne korzyści z
członkostwa
Polski w UE dla społeczeństwa, ochrony środowiska i przyrody, m.in.:
stan wdrażania prawa wspólnotowego nie jest
zadowalający: wielu aktów
prawnych UE dotychczas nie opublikowano w wersji ostatecznej lub też
opublikowano
ich przekłady zawierające liczne błędy,
Plan Rozwoju Obszarów Wiejskich nie został
zatwierdzony przez Komisję
Europejską, a wdrożono zaledwie dwa z siedmiu działań PROW,
rolnicy nie mogą jeszcze korzystać z programów
rolnośrodowiskowych i
zalesień,
nie działa żaden mechanizm podnoszący poziom
bezpieczeństwa żywności
do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku europejskim.
Poniżej jeden z sześciu
rozdziałów raportu:
Zbigniew Hałat Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów
Ochrona zdrowia konsumentów żywności
Według oficjalnych danych za rok 2002,
odnoszących się do wymagań sanitarnych nie w pełni
zharmonizowanych
z acquis communautaire, zawierających liczne zapisy
będące efektem
lobbingu, a przy tym słabo wdrożonych z powodu ograniczeń finansowych i
politycznej korupcji inspektorów:
3 762 000 mieszkańców Polski (9,8% ludności) jest
zaopatrywanych w wodę
niezdatną do spożycia, a tym samym nie nadającą się do stosowania w
zakładach
produkcji i obrotu żywnością bez dodatkowego uzdatnienia za pomocą
filtrów
o wysokiej skuteczności;
49,4% przetwórni mięsa drobiowego, 40,0% rzeźni,
29,0% targowisk, 28,6%
przetwórni mięsa, 26,6% wytwórni koncentratów spożywczych, 25,8%
mleczarni,
24,8% zakładów przemysłu zbożowo-młynarskiego i taki sam odsetek
zakładów
rozbioru mięsa drobiowego spośród skontrolowanych przez Państwową
Inspekcję
Sanitarną sklasyfikowano jako zakłady o złym stanie
sanitarnym.
W niektórych województwach niebezpieczne dla zdrowia
konsumentów dostawy
wody wodociągowej, mleka i przetworów mlecznych (bez masła i lodów)
znacznie
przekraczają wysokie średnie ogólnokrajowe ryzyko związane z żywnością.
Najbardziej karygodne zaniedbania władz przejawiają się świadomym
skazywaniem
konsumentów na cierpienia i śmierć w następstwie spożycia takich
produktów,
których dopuszczenie do sprzedaży w krajach dbających o zdrowie ludzi
poddane
jest szczególnym restrykcjom sanitarnym. Są to przede wszystkim
produkty
mięsne, w szczególności pochodzące od bydła zagrażającego konsumentom
śmiertelną
chorobą prionową – nowym wariantem choroby Creutzfeldta – Jakoba
(vCJD).
W krajach UE pada rocznie około 10% hodowanych
zwierząt, gdy w Polsce
padlina stanowi około 1,5% hodowanych zwierząt. Ocenia się, że
zagospodarowanie
w Polsce zwłok zwierzęcych stanowi 4% surowców utylizacyjnych, to jest
około 20 tys. ton (na 160 tys. ton zwłok zwierzęcych ogółem, Oznacza
to,
że większość zwłok zwierzęcych nie trafia do zakładów utylizacyjnych,
ale
zakopywana jest na terenie gospodarstw, porzucana w lasach, rowach czy
stawach, stanowiąc prawdziwą ”bombę ekologiczną” oraz poważne
zagrożenie
dla zdrowia ludzi i zwierząt.”
Ochrona zdrowia konsumentów
żywności w świetle materiałów prasowych po 1 maja 2004 r.
Powołując się Inspekcję Weterynaryjną prasa
poinformowała, że po
1 maja 2004 r. zamknięto 193 zakłady mięsne, 15 mleczarni i 34 zakłady
rybne. Spośród nadal produkujących 1672 zakładów mięsnych normy unijne
spełnia 75%, spośród 348 mleczarni – 60%, a spośród 215 zakładów
rybnych
– 70%. Zgoda Komisji Europejskiej na zwolnienie 721 zakładów
spożywczych
z obowiązku stosowania europejskich wymogów czystości w niektórych
przypadkach
nawet do końca 2007 roku pod warunkiem, że będą sprzedawały swoje
produkty
tylko na rynku krajowym, podkopuje fundamenty jednolitego wspólnego
rynku
europejskiego.
Jeżeli dozwolone w Unii Europejskiej
składniki żywności i procesy technologiczne zmuszają do spełniania
wysokonakładowych
norm sanitarnych w zakładach przetwórstwa spożywczego, należało
zapewnić
polskim firmom odpowiednie warunki ekonomiczne w okresie dostosowawczym
i bezwzględnie wyegzekwować ich stosowanie zgodne z wymaganiami ochrony
zdrowia konsumenta. Tak się nie stało, trzeba
zatem stwierdzić,
że Komisja Europejska naraziła konsumentów kupujących produkty
spożywcze
na polskim obszarze celnym na systemową dyskryminację i zagrożenie
zdrowia
na masową skalę. Ujawniane kolejne dowody na skorumpowanie służb
weterynaryjnych
– od centralnych po lekarzy weterynarii oddających zastrzeżone dla ich
zawodu czynności kontrolne w ręce techników, finansowa i programowa
słabość
państwowej inspekcji sanitarnej, której skutkiem są zamknięte
laboratoria
i ograniczone limity na dojazd do nadzorowanych obiektów, znajdują
swoje
odzwierciedlenie w licznych materiałach prasy, radia i telewizji.
Wnioski
Zagrożenia zdrowia konsumentów są dostrzegalne
gołym okiem. Kontrola
żywności i pasz na obecność kancero- i teratogennych dioksyn wymaga
specjalistycznej
wiedzy i stosowania bardzo kosztownych analiz w akredytowanych
laboratoriach.
Wytyczne Unii Europejskiej z lipca 2004 roku przewidują wstrzymanie
produkcji
mleka, jaj, mięsa i ryb w gospodarstwie, z którego pochodzą skażone
dioksynami
produkty, ich zniszczenie lub odpowiednie przetworzenie. Jednak kolejne
rządy Polski nie dostrzegają epidemii raka wśród ludzi w sile wieku.
Władze
pozostają głuche na argumenty Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
i innych niezależnych organizacji pozarządowych, natomiast dopuszczają
się poważnego nadużycia mechanizmów demokratycznych. Po 100 dniach od
akcesji
utrwala się relikt komunizmu – cyniczne zastępowanie dialogu
społecznego
„konsultacją” z etatowymi urzędnikami pararządowej organizacji
konsumenckiej.
Po 100 dniach od przystąpienia
Polski do Unii Europejskiej nie zadziałał żaden mechanizm podnoszący
poziom
bezpieczeństwa żywności do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku
europejskim.
Niesprawność służb sanitarnych pogłębia systemową dyskryminację
konsumentów
kupujących produkty spożywcze na polskim obszarze celnym.
Zalecenia
Należy natychmiast przystąpić do rewizji
sposobu tworzenia i egzekwowania
prawa sanitarnego przez koordynatora strategii bezpieczeństwa żywności,
którym jest minister zdrowia, oraz przewodniczącego zespołu ds.
bezpieczeństwa
żywności, którym jest główny inspektor sanitarny. Od Komisji
Europejskiej
należy zażądać wykorzystania wszystkich możliwych narzędzi prawnych i
ekonomicznych
zapewniających konsumentom kupującym produkty spożywcze na polskim
obszarze
celnym taką jakość żywności, jaka obowiązuje na jednolitym wspólnym
rynku
europejskim. Wytwórców żywności należy poinformować o ryzyku
kompromitacji
i utraty rynków zbytu w wyniku nieuchronnej akcji konkurentów
ujawniającej
szkodliwe dla zdrowia konsumenta zanieczyszczenia w produktach z Polski
postrzeganych jako tanie i smaczne.
Nazywanie złoczyńców po imieniu to dowód rzetelności dziennikarskiej. Gratulujemy jej redakcjom programu TVN UWAGA! i dziennika FAKT, a innym życzymy tych samych sposobów pozyskiwania wiarygodności w oczach odbiorców Państwa twórczości dziennikarskiej. Wszak ochrona zdrowia konsumentów dotyczy wszystkich, interesuje wszystkich, angażuje wszystkich.
Inspekcja handlowa ukarała sklep "Champion"
mandatami na sumę 450
zł. Sklep nadal sprzedaje odświeżaną żywność. Mimo to, inspektorzy nie
interweniują.
Reporterzy UWAGI! przyglądali się codziennej
pracy inspektorów. Wskazali
im miejsca, w których nadal sprzedaje się przeterminowane produkty.
Pracownicy
inspekcji handlowej nie interweniowali. Zrzucili to zadanie na
pracowników
sanepidu. Kiedy reporterzy próbowali przekonać inspektorów sanepidu do
podjęcia działań, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się galowa
impreza
z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było odnieść
wrażenie,
że to niezwykle prężna instytucja. Okazało się, że pracownicy sanepidu
sami nie wierzą w swoją skuteczność.
Wracamy do tematu sprzedaży nieświeżej
żywności. Instytucje powołane
do kontroli i nadzoru sklepów nie zareagowały właściwie na nasze
sygnały
o nieprawidłowościach.
- Mamy prawo bać się – mówi dr Zbigniew Hałat,
specjalista epidemiolog.
– Czterdzieści milionów polskich konsumentów, kupujących żywność
ryzykuje
zdrowiem, a nawet życiem (przeczytaj
rozmowę).
W naszych programach ujawniliśmy, co dzieje się
na zapleczach supermarketów.
Pokazaliśmy, że sprzedawcy oferują klientom nieświeże produkty.
Ujawniliśmy
też proceder odświeżania starej żywności. Zawiadomiliśmy o tym Sanepid
i Inspekcję Sanitarną. Instytucje te skontrolowały sklep należący do
sieci
Champion. Ukarano go dwoma mandatatami o łącznej wartości... 450 zł.
- Moim zdaniem jest to skrajna bezczynność i
niewykorzystanie swoich
możliwości prawnych – mówi o karze dr Hałat.
Teraz postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej
codziennej pracy inspektorów
Sanepidu i Inspekcji Handlowej. Reporterzy wyruszyli w Polskę, żeby
zobaczyć
jak wygląda codzienna praca inspektorów. Nasze śledztwo wykazało, że
zarówno
pracownicy Sanepidu jak i Inspekcji Handlowej nie wykonują w odpowiedni
sposób swoich obowiązków.
Zaczęliśmy od Inspekcji Handlowej w
Ciechanowem. Pokazaliśmy pracownicy
tej instytucji próbkę nieświeżej żywności, zakupionej w okolicznym
sklepie.
- To pani teraz oczekuje na jakąś interwencję?
– zdziwiła się pracownica.
– Pani może to ewentualnie reklamować w sklepie.
W Inspekcji Handlowej w Siedlcach usłyszeliśmy,
że takie sprawy „bardziej
pasują do Sanepidu”.
Również w Łodzi inspektorzy nie zainteresowali
się naszym zgłoszeniem.
Po porażce w nakłanianiu kontrolerów Inspekcji
Handlowej do podjęcia
interwencji, udaliśmy się do Sanepidu. Tu też nie skłoniliśmy
inspektorów
do podjęcia działań.
W tym czasie, gdy reporterzy jeździli po Polsce
i sprawdzali jak
działa IH i Sanepid, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się
galowa
impreza z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było
odnieść
wrażenie, że to niezwykle prężna instytucja.
- Inspekcja sanitarna działa sprawnie, wypełnia
te zadania, które
ustawa jej powierza – zapewniał gen. Andrzej Trybusz, Główny Inspektor
Sanitarny.
Również minister zdrowia Marek Balicki jest
przekonany, że Sanepid
działa dobrze, ma jednak zastrzeżenia do kar. - Czasem zastanawiamy się
nad tym, czy konsekwencje wynikające z łamania przepisów prawa nie są
zbyt
łagodne - powiedział minister.
Minister zapowiedział, że zajmie się sprawą kar
wymierzanych nieuczciwym
sprzedawcom. I dobrze, bo dotychczas obowiązujące mandaty - do 500
złotych
- jak się okazuje nie dają żadnych efektów.
- Czego należy oczekiwać od inspektora
sanitarnego?
- Inspektor sanitarny musi być przede wszystkim etyczny, mieć poczucie
misji, obowiązku. Jeżeli nie dostrzega swoich obowiązków wynikających z
ustaw, a w szczególności Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej,
która
bardzo wyraźnie określa obowiązki każdego inspektora sanitarnego, to
wtedy
znajdzie tysiąc powodów, dla których swojej pracy wykonywać
nie może.
- Czy to jest zła wola inspektorów sanitarnych?
- To nie jest zła wola pracowników. Wina leży po stronie zarządu tej
instytucji. Jeżeli w budżecie jest za mało pieniędzy, pochodzących
przecież
z kieszeni każdego podatnika, na prowadzenie rzetelnych kontroli, to
trzeba
użyć silniejszych argumentów, żeby ich dostać więcej. W tym wypadku nie
można ustąpić, bo te zwyczajne zagrożenia odbierają nam życie.
- Czy za błędy w kontrolach należy winić inspektorów czy
też nie
ma koordynacji pomiędzy różnymi służbami?
- Mnogości służb kontrolnych wytykają nam wszyscy specjaliści z Unii
Europejskiej. Kontrole powodują, że drzwi w zakładach się nie zamykają.
Są absurdalne. Absurdalna też jest "niskość" mandatów. To jakiś relikt
z czasów komunistycznych. Dzisiaj gdy się kogoś wyeliminuje z rynku z
powodu
zagrożenia dla zdrowia publicznego, to zwalnia się miejsce dla
uczciwego
producenta.
- Czy spotkał się Pan bezpośrednio z przypadkami
korupcji wśród
inspektorów?
- Tragiczna sytuacja jest w Opolu. Tam wojewódzki inspektor sanitarny
wymuszał na zakładach służby zdrowia między innymi wyposażenie gabinetu
dentystycznego albo zatrudnienie swojej żony. Wpadł dlatego, że sprawę
nagłośniła lokalna
gazeta. Jednak
kiedy nadzór potwierdził korupcję, nie zawieszono tego inspektora.
Został
oskarżony, ale nadal wydawał decyzje. W tej chwili prokuratura je
wszystkie
unieważnia. To chorobliwa nieodpowiedzialność.
- Dlaczego kary za łamanie przepisów
sanitarno-higienicznych są
tak niskie?
- Minister finansów zagarnął tę pulę do budżetu centralnego.
To powoduje, że winowajcy płacąc, nie pokrywają związanych z
kontrolą
wydatków. W Ustawie o Państwowej Inspekcji Sanitarnej jednak istnieje
zapis,
że jeżeli kontrola wykaże naruszenie przepisów, to jej kosztami obciąża
się winowajcę.
- Czy istnieje możliwość zróżnicowania kar dla małych i
dużych sklepów?
- Kara pięćset złotych może odbierać dorobek połowy miesiąca drobnemu
handlowcowi. Dla supermarketu to jest zupełny drobiazg. Trzeba też
patrzeć
na zakres zagrożenia. Tam gdzie koncentracja zagrożeń epidemią jest
większa,
powinny być też większe kary. Niewątpliwie supermarket jest
rozsadnikiem
chorób, który jest nieporównywalny nawet z tysiącem małych sklepów, bo
klienci supermarketów są bardziej rozproszeni.
- Jakie są inne możliwości karania przestępców
sanitarnych?
- Bardzo dobrym sposobem jest rygor unieruchomienia obiektu. Sklep
po prostu się zamyka, jeżeli widzi się zagrożenie. Natomiast każdy
mandat
czy grzywna będzie pokrywana z zysku, bo wlicza się ją w
koszty prowadzenia
obiektu.
- Kiedy można zamknąć sklep lub restaurację?
- Każda zepsuta żywność zagraża życiu i zdrowiu i powinna być
powodem unieruchomienia obiektu. Tak samo jak zatrucie pokarmowe. Ale
próg
tolerancji powinien być znacznie obniżony,w szczególności tam, gdzie
dochodzi
do masowego zagrożenia zdrowia konsumentów
Każdego dnia w centrum Warszawy tysiące osób korzysta z
barów szybkiej
obsługi. Mało kto wie, w jakich warunkach przygotowuje się tu jedzenie.
Reporterki UWAGI! zajrzały na zaplecze popularnych barów
szybkiej obsługi.
Okazało się, że Inspekcja Sanitarna, której zadaniem jest dbałość o
czystość
ignoruje fakt, że większość z nich nie ma bieżącej wody.
- Tu nikt nie ma wody – tłumaczy jeden ze sprzedawców. –
Doprowadzenie
kosztuje sześć tysięcy złotych! Ale to szefowa martwi się "sanepidem".
- Warunków do mycia tam nie ma żadnych – potwierdza
doktor Zbigniew
Hałat, lekarz epidemiolog. – Sprzedawczyni tymi samymi rękoma, bez
mycia,
wydaje pieniądze, bierze do rąk żywność i wkłada ją do piekarnika.
- Kto wydał decyzję, że taka placówka może funkcjonować?
– oburza się
Kazimierz Górski, właściciel firmy zajmującej się dezynfekcją.
Reporterki powiadomiły Inspekcję Sanitarną. Inspektorzy
nie kwapili
się do interwencji. Dopiero po trzech godzinach starań zareagowali na
skargi.
- Jeżeli coś nie jest w porządku, "sanepid" powinien
zamknąć placówkę
– mówi dr Zbigniew Hałat. – Tam, gdzie istnieje koncentracja ryzyka,
powinna
też być koncentracja kontroli sanitarnej. Należy wyeliminować wszelkie
niebezpieczeństwa.
Sprzedawcy doskonale zdają sobie sprawę, że panujące w
ich punktach
sprzedaży warunki są skandaliczne, dlatego w razie kontroli "sanepidu"
wzajemnie się ostrzegają. Same kontrole nie powodują zamknięcia budek -
właściciele otrzymują najwyżej kilkuset złotowe mandaty.
- Inspekcja Sanitarna musi kierować się rozsądkiem i
dbać o zdrowie
ludzi, a nie o interesy sprzedawców - dodaje dr Zbigniew Hałat.
Po naszej interwencji „sanepid” zamknął tylko trzy
warszawskie bary
szybkiej obsługi. Kontrolerzy zignorowali pozostałe, w których łamie
się
przepisy.
W warszawskich barach szybkiej obsługi sprzedawcy nie
przestrzegają
podstawowych zasad higieny. Sprzedają także nieświeże produkty,
przygotowywane
w skandalicznych warunkach. Czy dzieje się tak, bo brakuje kontroli?
Nasz reporter zgłosił się do pracy w "sanepidzie".
Okazało się, że inspekcja
sanitarna zatrudnia ludzi niemal "dożywotnio". Nikt w Inspekcji
Sanitarnej
nie weryfikuje pracowników – a ci na swoich posadach czują się pewnie.
- Ktoś musi odejść na emeryturę i zwolnić miejsce – mówi
jedna z pracownic
sanepidu. – To jest bardzo hermetyczna jednostka. Jak już ludzie tutaj
przychodzą, to pracują wiele lat.
Wcześniej reporterki UWAGI! doprowadziły do interwencji
„sanepidu” w
warszawskich barach szybkiej obsługi, których właściciele zupełnie
ignorowali
normy sanitarne. Kontrolerzy jednak zamknęli tylko trzy z
nich!
Powodem zamknięcia budek był brak bieżącej wody. Warunki sanitarne
nie spełniały tam nawet minimalnych wymagań niezbędnych przy
sprzedaży
żywności. Jednak takich miejsc jest znacznie więcej. Umykają one uwadze
pracowników inspekcji sanitarnej.
- My nic takiego nie sprzedajemy, żeby była potrzebna
bieżąca woda –
tłumaczy się właścicielka budki. – Tu nikt się nie zatruł.
- To szefowa zna przepisy – dodaje sprzedawczyni z innej
budki. – My
tylko sprzedajemy.
Reporterki UWAGI! po raz kolejny zajrzały tam, gdzie nie
docierają służby
odpowiedzialne za stan sanitarny w Polsce. Sprzedawcy, którzy mimo iż
mają
na zapleczu bieżącą wodę, nie korzystają z niej. W jednej z budek
umywalka,
zamiast do mycia rąk, służyła do przechowywania chipsów. Sprzedawczyni
opowiedziała, że z korzysta z niej tylko w czasie wizyt
„sanepidu”.
- Kiedy przychodzi „sanepid” przesuwa się kran i już jest – mówi
sprzedawczyni.
W jednym z krakowskich barów szybkiej obsługi było
podobnie. Sprzedawca,
który przygotowywał żywność jednocześnie palił papierosy. Wycierał
blaty,
ale ani razu nie umył rąk. Potem podawał nimi jedzenie.
22. września
2004
Oczyść się,
sanepidzie!
Najwyższa Izba Kontroli nie
zostawiła na Państwowej Inspekcji
Sanitarnej suchej nitki. I pokazała, jak w sanepidzie rodzi się
korupcja.
Dlatego "Super Express" żąda przywrócenia zniesionych w 2001 r.
przepisów
antykorupcyjnych, dawniej obowiązujących pracowników sanepidu.
Dla naszego wspólnego dobra ta
instytucja musi stać
się z powrotem prawdziwą polską policją sanitarną, a nie sposobem na
prywatne
fuchy dla co bardziej obrotnych inspektorów.
Inspekcji sanitarnej mają się
bać flejowaci restauratorzy
i niechlujni organizatorzy nauki i wypoczynku dla dzieci. Oraz sklepy i
wytwórnie żywności, które nie dbają o zachowanie norm sanitarnych i
terminów
przydatności do spożycia. A nie, jak dziś, inwestorzy budujący nowe
obiekty
przemysłowe i handlowe, którzy coraz częściej muszą wpisywać do swoich
kosztorysów środki na zakup przychylności sanitarnych
urzędników.
Sanepidzie, przypomnij sobie
swoje własne hasło: żądasz
czystości - zachowaj ją sam!
autor: redakcja
Brudne ręce
sanepidu
Państwowa Inspekcja Sanitarna jest uwikłana w korupcyjne
układy- twierdzi
Najwyższa Izba Kontroli.
Główny
inspektor sanitarny Andrzej
Trybusz. przymyka oczy na prywatne "interesy" swoich podwładnych Foto | Tomek Zieliński
Co powinien zrobić przedsiębiorca,
który ma zamiar otworzyć
restaurację i chce uniknąć kłopotów z inspekcją sanitarną? Przepis jest
prosty - wystarczy, że zleci jakąś fuchę pracownikowi
sanepidu.
Warszawa
Ten, jako prywatny rzeczoznawca,
zaopiniuje projekt
budowy restauracji. Później już jako pracownik sanepidu przyklepie
odbiór
sanitarny tejże restauracji! Łatwo zgadnąć wynik takiej inspekcji.
Urzędnik
będzie przecież kontrolował sam siebie!
Niemożliwe? To w Polsce całkiem
legalne! - Nie możemy
zakazać pracownikom Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzenia
działalności
gospodarczej - twierdzi minister zdrowia Marek Balicki (51 l.). - Skala
występujących nieprawidłowości jest niewielka.
Na dwa fronty
W Zgierzu (woj. łódzkie)
pracownik nadzoru sanitarnego
opiniował projekty (jako prywaciarz) i dokonał odbioru (jako urzędnik):
pięciu sklepów przemysłowych, trzech sklepów spożywczych, pięciu biur,
dwóch
zakładów fryzjerskich, stacji kontroli pojazdów, hurtowni materiałów
budowlanych
i warsztatu stolarskiego.
- Po kontroli NIK to się
zmieniło - zapewnia dr Andrzej
Jeziorski, wiceszef zgierskiego sanepidu. - Ten pracownik już nie
odbiera
inwestycji. Ja robię to osobiście.
Co na to główny inspektor
sanitarny?
Andrzej Trybusz (54 l.) nie
chciał z nami rozmawiać.
Oswajanie sanepidu
Poza Zgierzem NIK odnotowała
"ryzyko wystąpienia korupcji"
w Gliwicach (66 przypadków), Tucholi (24) Szamotułach (15), Chojnicach
(12) i Bytomiu (7). Były powiatowy inspektor sanitarny w Mielcu był
równocześnie
prezesem w trzech spółkach. Jedną z nich nadzorował jako
urzędnik!
- Jest jeszcze inna droga
"oswojenia" sanepidu - zdradza
inspektor NIK. - Przedsiębiorca może podpisać umowę z sanepidem i
zlecić
odpłatne wykonanie badań laboratoryjnych. Pieniądze idą na tzw. środek
specjalny, czyli również na pensje urzędników. To skandal, że nasza
"policja
sanitarna" przyjmuje takie zlecenia.
Przyjmuje, bo zarabia na tym 200
mln zł rocznie. Zdaniem
NIK należy zmienić ustawę i zabronić sanepidowi dorabiania.
Panie inspektorze Trybusz!
Inspekcję Sanitarną trzeba
oczyścić z korupcyjnych
układów. Powinien pan zabronić urzędnikom dorabiania na boku i wywalać
z pracy tych, którzy ten zakaz łamią. To pański obowiązek! Czekamy na
pana
szybką decyzję.
Bonanza - nie sanepid
Dr Zbigniew Hałat (54 l.),
główny inspektor sanitarny
w latach 1991-93:
- Przepisy antykorupcyjne, które
obowiązywały pracowników
Inspekcji Sanitarnej, uchylono
w 2002 r. Teraz inżynierowie sanitarni robią sobie bonanzę z
sanepidu.
Jeśli ktoś u nich nie zamówi ekspertyzy, może mieć mniejsze szanse na
pozytywną
opinię. To jest skandal.
autor: Leszek Kraskowski
23. września
2004
Przychodzi
sanepid do Rydzonia
Politycy się kłócą, inspekcje
sanepidu to fikcja, a na
bazarach handluje się śmierdzącymi kurami i nieświeżą kiełbasą.
Pracownicy sanepidu mogą legalnie
brać łapówki dzięki
poprawce do ustawy, którą w 2002 r. zgłosił poseł SLD Stanisław Rydzoń,
członek komisji badającej aferę Rywina! Poprawkę poparł główny
inspektor
sanitarny Andrzej Trybusz.
Warszawa
Pracownicy inspekcji sanitarnej
legalnie dorabiają
w firmach, które potem kontrolują - napisaliśmy we wczorajszym "Super
Expressie".
Jako prywatni rzeczoznawcy opiniują np. projekt budowy sklepu
spożywczego,
a później ten projekt zatwierdzają jako urzędnicy sanepidu. - To
korupcja!
- oburza się NIK.
Rydzoń psuje
W sierpniu 2001 r., na wniosek
posłów AWS, Sejm uchwalił
przepis antykorupcyjny, który mówił, że pracownik sanepidu nie może być
jednocześnie prywatnym rzeczoznawcą. Jak to się stało, że już w marcu
2002
r. artykuł ten "wypadł" z ustawy o inspekcji sanitarnej? Ustaliliśmy,
że
poprawkę zgłosił 9 stycznia 2002 r. w Sejmie poseł SLD Stanisław Rydzoń
(54 l.). Poparł go główny inspektor sanitarny Andrzej Trybusz (54 l.)!
- Ten temat podrzucili mi
pracownicy sanepidu - powiedział
"Super Expressowi" Rydzoń. - Zupełnie się w tych sprawach nie
orientowałem.
To była pierwsza poprawka, którą zgłosiłem jako poseł. Przeszła.
Dostałem
mnóstwo podziękowań. Dziś bym tego nie zrobił. Zajmuję się tylko
sprawami,
na których się znam.
Rydzoń jest radcą prawnym. Jako
poseł nie zasiada nawet
w Komisji Zdrowia, która zajmuje się sanepidem. Na jej posiedzeniu był
jako gość! A jednak to on sprawił, że z ustawy zniknął jeden z
najważniejszych
przepisów.
Kasa poprawia nastrój
Przeciwko pomysłowi Rydzonia
protestował Władysław
Szkop (SdPl, 60 l.). - Ta poprawka będzie sprzyjać korupcji - mówił,
ale
nikt go nie słuchał. Posłów z Komisji Zdrowia przekonał główny
inspektor
Andrzej Trybusz, który argumentował, że Sejm powinien pozwolić
pracownikom
sanepidu dorabiać na boku. - To poprawiłoby nastroje w tym środowisku -
powiedział. Ówczesny wiceminister zdrowia Jan Kopczyk (50 l.) nie
protestował.
- Pracownik inspekcji nie może
jako urzędnik odbierać
inwestycji, którą opiniował jako prywatny rzeczoznawca - mówi Rydzoń. -
Tego można zakazać w regulaminie inspekcji.
Leszek Kraskowski
28. września
2004
Koniec
z fuchami
Szef sanepidu posłuchał "Super
Expressu"
Rząd wystąpi do Sejmu o
przywrócenie antykorupcyjnych
przepisów dotyczących pracowników inspekcji sanitarnej! Nie będą mogli
już dorabiać jako prywatni rzeczoznawcy i brać "legalnych łapówek" od
przedsiębiorców.
W końcu ich głównym zadaniem jest troska o nasze zdrowie, a nie fuchy.
Warszawa
Inspektor sanepidu jako prywatny
ekspert opiniuje projekt
sanitarny restauracji, po czym odbiera go jako inspektor państwowej
instytucji.
Dorabia u przedsiębiorcy, którego potem kontroluje! - pisaliśmy 22
września
w artykule "Brudne ręce sanepidu". A dla nas - zwyczajnych konsumentów
- oznacza to, że inspektor bardziej dba o humor restauratora niż o
nasze
żołądki.
Apelowaliśmy więc do głównego
inspektora sanitarnego
Andrzeja Trybusza (54 l.), aby zabronił swoim pracownikom dorabiać na
boku.
Nie musieliśmy długo czekać.
- Ma zostać wprowadzony zakaz
łączenia funkcji rzeczoznawcy
z pracą w Państwowej Inspekcji Sanitarnej - powiedział nam w
poniedziałek
Andrzej Trybusz. - Projekt nowelizacji ustawy został już przygotowany i
przesłany do ministra zdrowia Marka Balickiego. Do Sejmu powinien
trafić
na przełomie października i listopada.
Na korupcyjne układy w
sanepidzie zwracała uwagę Najwyższa
Izba Kontroli. Bezskutecznie. Minister Balicki (51 l.) tłumaczył
wówczas,
że formalnie wszystko jest w porządku. Na szczęście zmienił zdanie. -
Możemy
wprowadzić taki zakaz nowelizując ustawę o PIS - powiedział "Super
Expressowi".
W Polsce działa 360 prywatnych
rzeczoznawców sanitarnych.
Aż 169 z nich pracuje jednocześnie w sanepidzie. Antykorupcyjny
przepis,
który zabraniał takiego łączenia stanowisk, obowiązywał od 1 stycznia
2002
r. Już w marcu 2002 r. "wyleciał" z ustawy po wprowadzeniu poprawki
przez
posła SLD Stanisława Rydzonia (54 l.). - Popełniłem błąd, dzisiaj już
bym
tego nie zrobił - przyznał ostatnio poseł.
Leszek Krasowski
Szanowni Państwo!
W dniu 10. maja 2004r. wręczono mi wydane na
wniosek pozarządowych
organizacji ekologicznych powołanie Ministra Środowiska z dnia 27.04.2004r. na podstawie art. 12 ust. 1
ustawy z dnia 22
czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76,
poz. 811 ze zm.) na członka Komisji ds. organizmów genetycznie
zmodyfikowanych
na kadencję maj 2004 do konca trwania kadencji Komisji ds. GMO w 2005r.
Wręczone powołanie zobowiązuje mnie do
uprawnionych ustawą czynności,
wśród nich do wyrażania opinii i składania wniosków, które - wbrew
szerzącemu
się w Polsce bezprawiu - nie mogą pozostać bez odpowiedzi.
W tym samym dniu po raz pierwszy uczestniczyłem
w posiedzeniu Komisji
i od razu byłem zmuszony do wyrażenia zdania odrębnego w trzech
przypadkach
uchwał Komisji poprzedzonych dyskusją obnażającą:
złamanie obowiązujących procedur, którego efektem
jest bezprawne wyrażenie
w imieniu Polski akceptującej opinii w sprawie transgenicznego rzepaku
Ms8 Rf3
pominięcie przedłożonej przeze mnie ewidencji
naukowej sprzeciwu dla
wprowadzenia do obrotu na terenie Wspólnoty produktu genetycznie
zmodyfikowanego
hybrydy kukurydzy NK 603xMON 810
bezprawne stosowanie w pracach Komisji języka innego
niz urzędowy na
terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Są to ważne informacje dla nas wszystkich, jednak celem
tej informacji
publicznej jest powiadomienie osób zainteresowanych o planowanej przez
obecny rząd nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych.
Jako członek Komisji jestem zobowiązany do wyrażenia swojej opinii
również
w tej sprawie. Proszę o pomoc i zgłaszanie swoich uwag do
materiału,
który jest zamieszczony na stronie Nowelizacja
ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych
(http://www.halat.pl/transustawa.html)
Z poważaniem
dr Zbigniew Hałat Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
wywiad przeprowadzony przez red. Marka Fiedorowa z
"Głosu Wielkopolskiego" dedykowany wszystkim tym, dla których nadchodzące święta są przede wszystkim wydarzeniem folklorystyczno-handlowym, z życzeniami odzyskania zdrowego rozsądku
w ramach Ogólnopolskiej Kampanii
Konsumenckiej Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj
Odpowiedzialnie"
na zaproszenie klubu GAJA
Dr Zbigniew Hałat
wygłosi wykłady
Moralne, naukowe i finansowe
fiasko transgenów i Medycyna
konsumenta
w dniu 25.
kwietnia (piątek) od godz. 18.00 w ośrodku "Bajka"
klubu GAJA , ul. Pocztowa
18, Bielsko-Biała
Z
okazji Światowego Dnia Zdrowia 2003
dr Zbigniew Hałat wygłosi wykłady
połączone z dyskusją otwartą
dla wszystkich słuchaczy:
Zagrożenia zdrowia ze strony
kosmetyków i usług kosmetycznych
w dniu 5.
kwietnia (sobota) godz. 10. 30 -
11. 30 w sali konferencyjnej
BELVEDERE (I. piętro)
w hotelu Victoria--Sofitel, ul. Królewska 11,
Warszawa
w ramach XII. edycji
Międzynarodowych Targów
Kosmetyków, Artykułów Fryzjerskich, Sprzętu Profesjonalnego i
Rekreacyjnego
ESTETYKA – GRAND 2003
i Akcji Prozdrowotnej MEDYCYNA
–ALTERMED EXPO
2003
które odbędą się w
dniach 5 - 6 kwietnia
2003 r.
w hotelu SOFITEL – VICTORIA w
Warszawie
osoby
zainteresowane sprawami zagrożeń zdrowia
ze strony wody, przetworów mięsnych, kosmetyków i usług kosmetycznych
proszone
są o odwiedzenie stoiska MEDYCZNEGO CENTRUM KONSUMENTA i INSTYTUTU WODY 5 - 6 kwietnia 2003,
hotel SOFITEL - VICTORIA
wernisaż
wystawy
Woda źródłem naszego zdrowia
w dniu 7.
kwietnia (poniedziałek) godz.
18.00-21.00 w czytelni Biblioteki
Ekologicznej, ul. Kościuszki
79, Poznań
(wstęp wolny)
w dniu 8.
kwietnia (wtorek) godz. 15.00-17.00 w czytelni Biblioteki
Ekologicznej, ul. Kościuszki
79, Poznań
w ramach Ogólnopolskiej
Kampanii Konsumenckiej
Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj
Odpowiedzialnie"
(wstęp wolny)
Za trwałą utratę
widzenia w jednym
oku kosumentowi po siedmiu latach
zasądzono... 80 tys.
złotych Kiedy konsument kupuje towar, użytkując go, powinien czuć się
bezpiecznie - uzasadnił wyrok sędzia. Odszkodowanie
za wypadek przy piciu wody
WARUNKI SPRZEDAŻY TOWARÓW
czyli jak odzyskać
pieniądze za spleśniały jogurt lub wadliwy samochód
jakie są obowiązki sprzedawcy? co robić, kiedy kupiony towar wykazuje złą jakość?
Łatwiej jest uniknąć okradzenia przez złodzieja,
który wbrew prawu obowiązującemu
od połowy
lipca 2002r. ukrywa przed kupującymi rzeczywiste ceny oferowanych towarów
lub
usług zanim podejmą oni decyzję o zakupie. Aby nie stanąć bezradnie przed koniecznością zapłaty przekraczającej wyobrażenie, wystarczy u złodzieja nie kupować. Widząc np. brak wywieszek przy towarach, trzeba ze sklepu
wyjść.
Zgodnie z §
2. Rozporządzenia Prezesa
Rady Ministrów z dnia 28 czerwca
2002 r. w sprawie
szczegółowego zakresu działania Ministra Zdrowia (Dz. U. Nr 93, poz.
833) od 1. lipca 2002r.
minister zdrowia koordynuje
działania w zakresie
zapewnienia bezpieczeństwa żywności.
Zgodnie
z § 2. Rozporządzenia Prezesa
Rady Ministrów z dnia 29 marca 2002
r. w sprawie
szczegółowego zakresu działania Ministra Rolnictwa i
Rozwoju Wsi (Dz. U. Nr 32, poz.
305) minister
rolnictwa i rozwoju wsi wykonuje zadania w
zakresie bezpieczeństwa
żywności
Ten sam
obowiązek mistra rolnictwa wynikał z poprzedniej
regulacji, to jest z
Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 20
października 2001 r. w sprawie
szczegółowego zakresu działania Ministra Rolnictwa i
Rozwoju Wsi (Dz. U. Nr 122, poz.
1340)
Śląska Konferencja ZDROWY
POLAK, odbyła
się w dniu 25.
czerwca 2002r. w
Tarnowskich Górach jednym
z tematów był trójchloroetylen
w wodzie sprzedawanej
mieszkańcom Tarnowskich
Gór
Stowarzyszenie
Ochrony Zdrowia Konsumentów w dniu 29. lipca 2002r. złożyło w prokutaturze
Warszawa-Śródmieście doniesienie
o przestępstwie ministra rolnictwa i
ministra zdrowia przeciwko bezpieczeństwu
publicznemu polegające na spowodowaniu
zagrożenia epidemiologicznego rakotwórczą i teratogenną
substancją o nazwie nitrofen poprzez zaniechanie
działań na rzecz zapewnienia
bezpieczeństwa żywności
Stanowisko Stowarzyszenia
Ochrony Zdrowia
Konsumentów z
dnia 25. listopada 2000r. w
sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba wiązanego
z gąbczastym zwrodnieniem
mózgu bydła -
"chorobą wściekłych krów"
Obserwując rozwój
sytuacji w naszym kraju, musieliśmy przyznać rację Panu Dawidowi Byrne,
Komisarzowi Unii Europejskiej do spraw zdrowia
publicznego i ochrony konsumenta, który podczas spotkania w
dniu 13. października
2000r. powiedział nam, że
- jego zdaniem - użycie słowa "ochrona" w
odniesieniu do
konsumenta sugeruje zbyt defensywne
podejście do sprawy.
Dlatego podjęliśmy
się redagowania nowego działu czasopisma Ruchu Ochrony
Zdrowia "ZAGROŻENIA ZDROWIA W
POLSCE":
CONSUMER POWER \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\ SIŁA
KONSUMENTA
Podczas tego
samego spotkania Preses SOZK w obecności wszystkich
zebranych postawił
Komisarzowi Unii Europejskiej zapytanie w sprawie
dopuszczalności podwójnych
standardów jakości żywności: Czy przewidywane jest
dopuszczenie do obrotu na terenie państw - nowych
członków Unii Europejskiej żywności niespełniającej
unijnych wymogów
jakości zdrowotnej? Padła odpowiedź przecząca. Inną opinię prezentował
rząd RP.
Za każdą z tych
postaw krył się głęboki pragmatyzm Konsumenci Unii
Europejskiej nie chcą
ryzykować, a w ówczesnym budżecie
brakowało 26 miliardów
nowych złotych na zlikwidowanie zagrożeń
związanych
z
samym mlekiem i mięsem. Środków tych nie
zaplanowano, a te zaplanowane, a nawet przekazane do
realizacji ustawowych
celów instytucji państwowych odpowiedzialnych za zdrowie
ludzi, wydatkowano w sposób niezgodny
z przeznaczeniem.
PONIŻSZY
LIST PUBLIKUJEMY ZA
ZGODĄ AUTORA MIARĄ
SIŁY KONSUMENTA SĄ WŁAŚNIE
TAKIE LISTY
Szanowny Panie Doktorze
!
Zachęcony
informacja o możliwości uzyskani
porady oraz pomocy ze strony Pana Stowarzyszenia, zwracam się do Pana z
moim dylematem. Otóż często ja , a zwłaszcza moje dzieci kupujemy
napoje
w puszkach ( np. Pepsi, Coca-cola, itp.). Będąc niedawno na zakupach w
jednym z marketów, zwróciłem baczniejszą uwagę na wierzchnią część
puszki
i stwierdziłem ,że na większości znajdują się zanieczyszczenia ( kurz,
pył, brud itp.). Stąd zrodziło się we mnie kilka pytań:
Czy
zanieczyszczenia które mogą zaistnieć na
powierzchni puszki, mogą być niebezpieczne bądź szkodliwe dla zdrowia?
Moje obawy są tym większe, iż na świecie pojawiają się coraz
groźniejsze
mutacje wirusów oraz bakterii przenoszonych drogą kropelkową ( np.
żółtaczka,
gruźlica, itp. ), a przecież chcąc wypić napój musimy dotknąć
wierzchniej
części puszki “zlizując” przy okazji to co na niej się znajdowało.
Dodatkowo
w czasie otwierania puszki, wciskamy języczek mechanizmu otwierania do
środka puszki, który jest obmywany przez napój i wszystko co znajduje
się
na nim trafia do napoju. Czy producent napoju
nie powinien w jakiś
sposób zabezpieczyć górnej części puszki ( np. zakrycie przez
zafoliowanie,
itp.)? Czy istnieją jakieś możliwości zwrócenia uwagi producentowi i
“wymuszenie”
zmiany takiego stanu rzeczy w imię ochrony konsumenta? Dlaczego nikt do tej
pory nie zajął się tą
to sprawą zważywszy na fakt, że coraz większą rzeszę pijących napoje w
puszkach stanowią dzieci i młodzież.
Liczę na
poważne potraktowanie mojej sprawy
oraz odpowiedź.
ZAMIESZCZAMY LIST MIESZKAŃCÓW JANOWIC WIELKICH Z POGÓRZA SUDECKIEGO, A WKRÓTCE POINFORMUJEMY O DZIAŁANIACH STOWARZYSZENIA PODJĘTYCH W TEJ SPRAWIE
Stanowisko
Stowarzyszenia
Ochrony Zdrowia
Konsumentów
z dnia
25. maja 1999r.
w
sprawie wprowadzania
organizmów
zmodyfikowanych genetycznie
do
łańcucha pokarmowego człowieka
Odpowiedzi
prezesów/dyrektorów generalnych firm działających
na polskim rynku na
zapytanie Ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów:
"Czy
reprezentowana przez Panią/Pana Firma
wprowadzała bądź wprowadza do obrotu na terytorium
Rzeczypospolitej Polskiej produkty oparte o organizmy
zmodyfikowane
genetycznie oraz jakie są plany Firmy w
tym zakresie"
V - Samorządowa
konferencja ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów “RZECZNIK OCHRONY ZDROWIA I
BEZPIECZEŃSTWA
KONSUMENTÓW’’ 5. kwietnia 2001r. Akademia Medyczna Wrocław
W sprawach o ochronę interesów
konsumentów powiatowy
(miejski) rzecznik konsumentówwytacza
powództwa na
rzecz konsumentów (w sprawach
tych do rzecznika stosuje się odpowiednio przepisy o prokuratorze), a w
sprawach o wykroczenia
na szkodę konsumentów jest oskarżycielem publicznym. Przedsiębiorca, do
którego zwróci się rzecznik konsumentów, obowiązany jest udzielić
rzecznikowi
wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia oraz
ustosunkować się do uwag
i opinii rzecznika.
IV Nadzwyczajna konferencja
ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów “WPŁYW ŻYWNOŚCI
TRANSGENICZNEJ NA ŚRODOWISKO
I ZDROWIE CZŁOWIEKA" 18.
października
2000r. Instytut Żywnosci
i Żywienia Warszawa
Doroczna
konferencja ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów „DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH
SŁUŻB NADZORU I KONTROLI NA RZECZ OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTA’’ 14.
marca 2000r. Państwowy Zakład
Higieny Warszawa
Przeglądowa konferencja
ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów "OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ
I U.S.A” 16
- 17. kwietnia
1999r. Państwowy Zakład
Higieny * Instytut
Żywności i Żywienia Warszawa
Krajowa konferencja ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów “RZECZYWISTE, DOMNIEMANE I UROJONE ZAGROŻENIA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE’’ 8. grudnia 1998r. Sala Konferencyjna Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Warszawa CEL,
UZASADNIENIE
WYBORU TERMINU, PROGRAM, STRESZCZENIA
WYSTĄPIEŃ,
FOTOGRAFIE
MEDYCZNE
CENTRUM KONSUMENTA
UPAMIĘTNIŁO ZAWIĄZANIE
STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW,
ORGANIZUJĄC WYSTAWĘ MALARSTWA
WOJCIECHA KANIOWSKIEGO
PROFESORA AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH WE WROCŁAWIU
DZIEKANA WYDZIAŁU MALARSTWA I GRAFIKI
Stanowisko Stowarzyszenia
Ochrony Zdrowia
Konsumentów z
dnia 25. listopada 2000r. w
sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba wiązanego
z gąbczastym zwrodnieniem
mózgu bydła -
"chorobą wściekłych krów"
Stanowisko Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów z dnia 25. maja 1999r. w sprawie wprowadzania organizmów
zmodyfikowanych genetycznie
do łańcucha pokarmowego
człowieka
(aby
powiększyć obraz wystarczy nacisnąć
prawy przycisk myszy i wybrać odpowiednie
polecenie)
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia
Konsumentów w dniu 29. lipca 2002r. złożyło w prokutaturze
Warszawa-Śródmieście doniesienie o przestępstwie ministra rolnictwa i ministra
zdrowia przeciwko bezpieczeństwu
publicznemu polegające na spowodowaniu
zagrożenia epidemiologicznego rakotwórczą i teratogenną
substancją o nazwie nitrofen poprzez zaniechanie działań na rzecz zapewnienia
bezpieczeństwa żywności
(aby
powiększyć obraz wystarczy nacisnąć
prawy przycisk myszy i wybrać odpowiednie
polecenie)
SPRAWDŹ CZY SĄ NARUSZONE TWOJE
PRAWA KONSTYTUCYJNE CZY MASZ DO CZYNIENIA Z PRZESTĘPSTWEM ŚCIGANYM Z URZĘDU KONSTYTUCJA I
KODEKS KARNY